piątek, 13 stycznia 2017

X Michał, czyżby drugi św. Jan Vianey?

       Poprzedni wpis dot X Michała zakończyłem opisem odejścia X Michała z Sokolnik Wielkich. Widząc jego odejście Szatan tylko zacierał ręce. Udało mu się przeszkodzić w tym, by Sokolniki Wielkie stały się Sokolnikami Świętymi. Rozzuchwalił się na tyle, że w innym miejscu archidiecezji, której patronuje Matka Założycielka Sióstr Urszulanek od Serca Jezusa Konającego, Św. Teresa Leduchowska pokazał co potrafi
        Następnego dnia po opuszczeniu Sokolnik Wielkich przez X Michała, w ostatnią niedzielę Adwentu, w czasie, w którym X Michał miałby odprawić ranną Mszę Świętą w Sokolnikach Wielkich doszło przy przyjmowaniu na stojąco Ciała Jezusa do niezamierzonej p r o f a n a c j i   Najświętszego Sakramentu. Księdzu rozdającemu Żywego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa  stojącym w kolejce ludziom została wytrącona z rąk puszka (kielich) i mnóstwo maleńkich białych konsekrowanych Hostii rozsypało się po kościele. 
      Ot, zwykły wypadek przy pracy, każdemu może się przytrafić, powiecie. A skoro każdemu może się zdarzyć, to tym gorzej. Ale w żadnym przypadku nie wolno ci tego łączyć z X Michałem usłyszałem od mego informatora. 
      A niby dlaczego nie mam łączyć tych dwóch nigdzie nie odnotowanych zdarzeń z X Michałem. Pierwszym zdarzeniem było odwołanie z dnia na dzień z funkcji kapelana 4 sióstr zakonnych X Michała, który zamierzał na Boże Narodzenie ofiarować do kościoła 2 osobowy klęcznik, by łatwiej było wiernym w swej zdecydowanej większości już klękających przystępować do stołu Pańskiego. 
       Przecież nie mogę Prawdy, Prawdy którą jest Jezus Chrystus zamieść pod dywan. Prawdą jest Jezus i tylko ON Żywy Zmartwychwstały Eucharystyczny Jezus Chrystus Król powali nas za oba te zdarzenia na kolana, skoro dobrowolnie z miłości do Niego, z dobrej woli, tego sami nie uczynimy, gorzej nie chcemy uczynić.  

      Nie mam żadnej wątpliwości, że X Michał został odwołany przez  p r a c o d a w c z y n i e,  to jest przez Zgromadzenie Siostr Urszulanek od Serca Jezusa Konającego. Stać je było na kapelana i one chciały mieć  s w o j e g o  kapelana. Szybko okazało się, że w Sokolnikach Wielkich siostry nie potrzebowały nauczyciela, nie potrzebowały duszpasterza, a tym bardziej kierownika duchowego. 
      Im Św. Jan Vianey z rowerem nie był potrzebny, one potrzebowały kapłana z samochodem, za którego nie musiały by się wstydzić, gdy pieszo chodził 5 km do Kaźmierza do parafialnego kościoła. Dla kapłana z samochodem siostry otwarły bramę garażową, o czym wprost powiedziały X Michałowi żartując w mojej obecności, w dniu 29 października 2016 roku, kiedy to X Michała z jednym plecaczkiem przywiozłem do Sokolnik Wielkich na służbę Żywemu Zmartwychwstałemu Jezusowi Chrystusowi. 
      Nie na służbę siostrom, nie na służbę wiernym, nawet nie na służbę martwemu ukrzyżowanemu Jezusowi wiszącemu na krzyżu na głównej  ścianie w kaplicy. X Michał przyjechał służyć  Ż y w e m u    E u c h a r y s t y c z n e m u   Jezusowi Królowi. Podkreślam Żywemu Eucharystycznemu Jezusowi Chrystusowi.  
       Siostry były częściowo po studiach teologicznych i jak mi osobiście siostra Przełożona Domu powiedziała swoje wiedziały. Stąd być może każde słowo duszpasterza, który na wstępie przedstawił się, że potrafi odprawić Mszę Świętą w tradycyjnym rycie rzymskim, naruszało ich wiedzę, ich święty spokój, przyjmowały na NIE. 
       Tu warto zauważyć, że będąc w Sokolnikach Wielkich X Michał nie odprawił żadnej Mszy Świętej w rycie rzymskim, ani też nie podjął próby stanięcia przed ołtarzem tyłem do wiernych, o co od pierwszej niedzieli Adwentu prosił kapłanów kard. Robert Sarach, Prefekt Papieskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.  
      Siostry doskonale wiedziały z moich ust, już od pierwszego dnia, że X Michał ma dwie zlecone, a nie odprawione intencje na odprawienie Mszy Świętych "wymieniankowych" w rycie rzymskim, których nie zdążył odprawić w Poznaniu. (przypomnę do Sokolnik Wielkich przybył 3 dni przed Wszystkimi Świętymi). Odpowiedź ze strony Siostry Przełożonej Domu w obecności Siostry Przełożonej z Poznania dostałem krótką: to ksiądz może je odprawić w naszej prywatnej kaplicy. 
        Zgoda.
        Niestety do końca pobytu w Sokolnikach Wielkich X Michał nie miał możliwości wywiązania się z przyjętych intencji w obecności osób, które zamówiły te Msze Święte. Gorzej, nie może ich odprawić w swoim salezjańskim kościele p.w. im Maryi Wspomożenia Wiernych  w Poznaniu przy ul. Wronieckiej gdzie obecnie jest rezydentem, a gdzie mieszczą się relikwie błogosławionej Poznańskiej Piątki, ministrantów za wiarę, męczenników II Wojny Światowej. 
         Dlaczego?       
         Bo jego bezpośredni przełożony Ks. Dyrektor w odpowiedzi na dwie moje intencje mszalne za śp Irenę - Ewę i śp mego syna Łukasza by je X Michał odprawił w rycie rzymskim odpowiedział: w tym kościele nie będą sprawowane msze trydenckie. 
        To wskazanie przełożonego zobowiązuje podwładnego w duchu posłuszeństwa do dzisiaj. Dla przełożonych X Michała nie ważne są przepisy papieża Benedykta XVI nakazujące tam, gdzie wierni sobie tego zażyczą, by umożliwić im uczestnictwo we Mszach Świętych sprawowanych w rycie rzymskim, który nigdy nie był przez Kościół Katolicki zakazany, umożliwić im to. 
          Mało tego, wydawało by się, że zarówno siostry zakonne jak i przełożeni X Michała pozbyli się problemu wydając wyrok na niego: To wariat musi się leczyć. Oczywiście nikt mu tego w oczy nie powiedział, ale na mocy ślubu  posłuszeństwa  wysłano go do psychiatry. Zarzut: namawianie wiernych do klękania w czasie Komunii Świętej przed Panem Jezusem przez co w homiliach wymuszał  zwłaszcza  na  siostrach zakonnych klęczącą postawę w czasie przyjmowania do serc Zmartwychwstałego  Jezusa Chrystusa "grożąc" ustawieniem w kościele klęcznika co tłumaczył chwałą Bożą.


       Co to się stało że drażni postawa klęcząca, dlaczego drażni? To najpiękniejsza postawa w stosunku do Boga.
       Proszę o modlitwę w intencji X Michała i Sióstr Urszulanek z Sokolnik Wielkich.

czwartek, 12 stycznia 2017

Papież Franciszek o bożkach okultyzmu, wróżkach i aborcji

mówił na wczorajszej audiencji ogólnej w Watykanie, której treść cytuję za  kliknij 
W katechezie przestrzegał przed pokusą pokładania ufności w tym, co podsuwa świat, a co budzi, jak mówił, "fałszywe nadzieje".Franciszek podkreślał, że kiedy człowiek odczuwa potrzebę różnych konkretnych zabezpieczeń, staje przed pokusą poszukiwania „bożków, ulotnych pociech”. Wśród nich wymienił „pieniądze, sojusze z możnymi tego świata, światowość, fałszywe ideologie, które zdają się wypełniać pustkę samotności i zapewniać bezpieczeństwo”.
Ideologie roszczące sobie charakter absolutny, albo bogactwo, władza i sukces, z ich złudzeniem wieczności i wszechmocy, albo wartości takie, jak uroda i zdrowie, mogą stać się bożkami, którym poświęca się wszystko, a które mącą umysł i serce, i zamiast promować życie prowadzą do śmierci – ostrzegał.
Podobają się nam bożki i to bardzo – mówił papież. – Musimy zrozumieć, że bożki to nie tylko figurki zrobione z metalu czy innego materiału, ale także te stworzone w naszym umyśle – zauważył.
Większe zadowolenie przynosi nam podążanie za bożkiem niż za Bogiem. Znacznie bardziej cieszy nas ulotna nadzieja, która jest fałszywa i którą daje taki bożek niż wielka nadzieja, będąca pewnością, jaką daje Bóg – powiedział Franciszek.
Opowiadał, że kiedyś w Buenos Aires idąc do kościoła znalazł się w parku pełnym wróżbitów siedzących przy stolikach, do których ustawiały się kolejki ludzi.
– Trzeba było pokazać rękę, a on zaczynał mówić, zawsze to samo: „jest mężczyzna w twoim życiu, jest kobieta, są mroki, ale wszystko będzie dobrze”, potem trzeba było zapłacić – opisywał Franciszek.
Następnie stwierdził: „To daje pewność, ale pozwólcie, że to powiem – to głupota. Ktoś mówi: poszedłem do wróżbity i postawił mi karty. Wiem, że nikt z was tego nie robi.
Papież wspomniał, że w diecezji w Argentynie słyszał o pięknej kobiecie, która mówiła, że musiała dokonać aborcji, bo – jak tłumaczyła – „figura jest dla niej bardzo ważna”. – To są bożki, które prowadzą nas na błędną drogę i nie dają nam szczęścia – ostrzegł.
Kiedy ktoś pokłada nadzieję w bożkach, staje się taki, jak on: to pusty obrazek – dodał. Tacy ludzie – wskazywał papież – nie są zdolni do tego, by pomóc, coś zmienić, uśmiechać się, poświęcić się, kochać. Także my, ludzie Kościoła, narażamy się na to ryzyko, kiedy ulegamy światowości. Należy pozostać na świecie, ale bronić się przed jego iluzjami, które są bożkami – podkreślił.
Na zakończenie spotkania papież zwrócił się do wiernych mówiąc: „Muszę powiedzieć wam coś, czego nie chciałbym mówić, ale muszę”. Następnie wyjaśnił, że karty wstępu na audiencję generalną rozdawane są bezpłatnie, co – jak zauważył – napisane jest na nich w sześciu językach.
Dowiedziałem się, że są cwaniaki, którzy każą sobie płacić za te bilety. Jeśli ktoś wam powie, że trzeba zapłacić, żeby iść na audiencję do papieża, to was oszukuje. Uważajcie – dodał Franciszek i podkreślił, że ludzie ci to „przestępcy”. – Tego się nie robi, zrozumiano? – stwierdził papież.


Pod wpisem na blogu "W obronie wiary i tradycji katolickiej" znalazło się kilkanaście wpisów z których cytuję ostatnie, a w nich mój, wpis w którym ustosunkowałem się do przedmówczyni. 

Niżej zamieszczam list otwarty o Papieżu Franciszku. Są to słowa krytyki do papieskiej katechezy, a konkretnie do słów, zdań napisanych powyżej wytłuszczoną czcionką.


 MariaPietrzak pisze: 12 Styczeń 2017 o 02:10 
         Ja myślę, że taka jest nasza ludzka natura, nasza mentalność. Zostaliśmy stworzeni, by oddawać cześć naszemu Stwórcy i Bogu. I kiedy Go nie znamy lub co gorsza, Nim gardzimy, to szukamy namiętnie kogoś innego w to miejsce. Stąd i bożkom, bijem czołem! A że tak liczne są dziś w naszym życiu, świadczy to o kryzysie naszej wiary! Nieraz przychodzi myśl, że bardzo osłabiło naszą wiarę, gdy wstaliśmy z klęczek, postawy najodpowiedniejszej przed Bogiem w Hostii do postawy stojącej. Poczuliśmy się zagubieni…. 
– Postawa klęcząca czyni nas jednak zdrowszymi i widać, bardziej jest nam potrzebna niż Bogu Samemu! A dzisiaj doszliśmy do zenitu, bo nie tylko mnożymy sobie bożki, ale sami usiłujemy wykreować się na stwórcę, stąd i in vitro, i zabijanie starców, niepełnosprawnych, czy dzieci w łonie matek. Ustalamy antydekalog. 
Tak, to my dziś …. Bogiem! 
Przeraza to , bo wiemy jak daleko dojdziemy …. 🎈
Kim jestem przed Twoim Obliczem? 
Panie…Prochem i niczem!

MariaPietrzak pisze: 12 Styczeń 2017 o 02:31 
         Warto do tego wrócić i pomedytować. Odnaleźć tu siebie … 🎈
 … My dzisiaj właśnie do tych miejsc powracamy, 
 tędy bowiem przyszedł kiedyś Bóg do Abrahama. 
Do Abrahama, który uwierzył, przyszedł Bóg. 
Gdy ludy i ludzie sami sobie tworzyli bogów, 
przyszedł Ten, który Jest. 
Wszedł w dzieje człowieka 
 i odsłonił mu Tajemnicę zakrytą od założenia świata. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/inne/tryptyk_rzymski.html 

JERZY pisze: 12 Styczeń 2017 o 10:43 
         Nie za bardzo wiemy jak daleko dojdziemy i nic nas nie przeraża, bo gdybyśmy mieli świadomość czym jest piekło to …. , ale my przestaliśmy wierzyć w Niebo, bo gdybyśmy w nie wierzyli to skuteczniej bronilibyśmy wiary i tradycji katolickiej 

 jac pisze: 12 Styczeń 2017 o 09:54 
         Takim bożkiem jest również oddawanie czci propagandzie „mltikiulti” . Tj np porównywanie watach ISIS do działalności Świętych Apostołów. 
źródło: wywiad z biskupem Rzymu we francuskim dzienniku „Lacroix”.

Ad pisze: 12 Styczeń 2017 o 11:00 
        Dziś człowiek strącił Boga z piedestału, a postawił tam samego siebie. Dopadł nas, ludzi moralny relatywizm. Postępki, które kiedyś jednoznacznie określilibyśmy jako grzech i zło dziś potrafimy usprawiedliwić a nawet uzasadnić jako wskazane… Zachowujemy się jakbyśmy dostali „znieczulenie”, prosto w sumienia… Moim skromnym zdaniem dotyczy to najmocniej pierwszego i szóstego przykazania. 

Sylwia pisze: 12 Styczeń 2017 o 14:38 
           Spójrzcie na naukę. Pewne wąskie specjalności, które mają gigantyczne osiągnięciach jednak oderwane od Boga stają się bronią przeciwko nam ludziom. Wszystko się zdaje misterną robotą szatana. A my wyglądamy w nadziei na ten kamyk, który dobry Pan Bóg rzuci na posąg i który zniszczy to co w pocie czoła budujemy, a co nie ma mocnej (Bożej) podstawy.

List otwarty
o Papieżu Franciszku


          Papieżu Franciszku, poruszyłeś w swojej środowej  z 11 stycznia 2017 roku w katechezie bardzo istotny dla obecnego stanu Rzymskiego Kościoła Katolickiego problem, ale w tym co mówisz trudno się doszukać gorącej wiary Apostoła Piotra i jego następców. To co mówisz to pozorna tylko prawda, brak tam Prawdy Jezusowej, przez duże "P". Brak w Twoim wystąpieniu Papieżu Franciszku miłosierdzia dla słuchających Cię Ojcze Święty milionów, miliardów wyznawców naszej Rzymsko-Katolickiej wiary, brak miłosierdzia rozumianego jako troski o zbawienie bliźniego. 
         Nie da się mówić do ludzi wiary w Trójjedynego Boga o okultyźmie, wróżkach i aborcji  i innych ludzkich bożkach  nie wspominając ani jednym słowem o grzechu, o grzesznej naturze ludzkiej, o konieczności pojednania z ludźmi i z Bogiem, o zmartwychwstaniu, o piekle i niebie. 
         Co to za nowa nauka Papieżu Franciszku o "pustym obrazku" dla ludzi grzeszących śmiertelnie, jawnie, otwarcie i z premedytacją przed kamerami świata przeciwko pierwszemu i szóstemu przykazaniu? To kłamstwo co mówisz nam Ojcze Święty, że tacy grzeszni ludzie  nie są zdolni do tego, by pomóc, coś zmienić, uśmiechać się, poświęcić się, kochać. Oni to czynią i to nieraz lepiej niż mieniący się dobrymi katolikami. A my wierzący lud Boży Rzymsko-Katolickiego Kościoła grzesząc śmiertelnie ulegając jak to oględnie Papieżu Franciszku nazwałeś "światowości"  narażamy się na co? Ojcze Święty, litości błagam, na co? Na ryzyko czego? Na ryzyko "pustego obrazka" - jak mówisz?
          Albo wcześniej śmiertelny grzech zabójstwa, aborcję nazywasz delikatnie Ojcze Święty "błędną drogą nie dającą szczęścia". Przecież to grzech śmiertelny, a nie błędna droga do szczęścia, to brzmi jak jawne kłamstwo, gdy do tego nie słyszymy ani jednego słowa jak zejść z tej błędnej drogi? Od kogo, jak nie od Ciebie Ojcze Święty, grzeszny lud Boży ma usłyszeć drogi wyjścia z grzechu śmiertelnego. Gdzie Twoja troska o zbawienie powierzonego Ci stada owiec. Matki owce robią wszystko by donosić jagnięta. Jesteś Papieżem, znasz problem i co? nazywasz go " błędną drogę nie dają nam szczęścia". Tylko szatan może się cieszyć z takiego  pouczenia.
        A wróżby, stawianie kart, okultyzm to "głupota", o którą Papieżu Franciszku nie podejrzewasz obecnych na audiencji i słuchających Cię przez media. "Głupota", nad którą nie warto się zatrzymać, by powiedzieć choć jedno słowo: to grzech, to grzech śmiertelny, bałwochwalstwo, z którego należy się spowiadać, Nic takiego ot taka sobie ludzka niewinna "głupota".
       Podsumowaniem zaś całości niech będą Twoje Ojcze Święty słowa o nadziei: o wielkiej nadziej będącej pewnością jaką daje Bóg z ulotną i fałszywą nadzieją oferowaną przez bożki wśród których wymieniłeś: pieniądz,  bogactwo, władzę , sukces, urodę, zdrowie, światowość, fałszywe ideologie, które mogą stać się bożkami i które mącą umysł i serce, i zamiast promować życie prowadzą do śmierci.
Ojcze Święty o jakim Ty życiu mówisz?  Dlaczego nie mówisz wyraźnie o życiu i śmierci wiecznej. Czyżbyś mówił o życiu i śmierci doczesnej? Jeśli nie, to trzeba wyraźnie powiedzieć o Ofierze Krzyżowej Jezusa Chrystusa, która dokonuje się na wszystkich ołtarzach świata w czasie każdej ważnie odprawionej Mszy Świętej, a dalej o Zmartwychwstaniu, życiu i śmierci wiecznej. Podkreślam o życiu wiecznym i śmierci wiecznej, po sądzie Bożym ostatecznie w niebie bądź w piekle. Tak uczyła i uczy nasza rzymsko-katolicka wiara i komu jak komu, ale Tobie Papieżu Franciszku nie wolno pozostawiać co do dogmatycznych prawd wiary żadnych niejasności, albo unikać ich wyraźnego wyartykułowania.
          

środa, 11 stycznia 2017

Nowenna do św. Michała Archanioła

Na portalu "W obronie wiary i Tradycji Katolickiej" od 1 stycznia drukowana jest 30 dniowa nowenna do Św. Michała Archanioła. Korzystam i zachęcam do włączenia się do modlitw, rozważań i postanowień. Można to uczynić w dowolnym dniu i w dowolnym zakresie. 
       Poniżej fragment dzisiejszego XI dnia, w którym w zaproszeniu do modlitwy w pkt III czytamy:

        Jaka jest twoja miłość względem bliźniego? Może go ignorujesz, tracisz tę miłość? Nie brakuje ludzi nieznających podstawowych zasad wiary. Jaka jest twoja troska o przybliżenie im tajemnic wiary, Bożych przykazań? Nieznajomość religii będzie pogłębiać się każdego dnia, dopóki nie znajdzie się ktoś, kto podejmie się tego zadania.
        Nie myśl, że jest to tylko sprawa kapłanów. Przybliżanie doktryny chrześcijańskiej jest również obowiązkiem rodziców, a także każdego chrześcijanina. O ile mniej grzechów byłoby popełnianych, gdyby wszyscy wierni nauczali religii! Każdy dba jednak tylko o siebie. Natomiast Bóg powierzył nam opiekę nad bliźnimi.  
        Błogosławiony, kto ratuje duszę drugiego – tym samym ratuje siebie. Zajrzyj do swojego serca, zobacz, że brakuje w tobie miłości względem bliźniego. Zwróć się do świętego Michała i proś Go o ten dar oraz abyś potrafił dbać o wieczne odkupienie innych.

        Rozważając wielkość świętego Michała Archanioła w miłości wzgl. aniołów, będę dalej rozważał - to znaczy dokumentował wielkość X Michała SDB względem 4 zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek od Serca Jezusa Konającego z Sokolnik Wielkich.

wtorek, 10 stycznia 2017

Odwiedziny przy Krzyżu

        Chorych nawiedzać, to jeden z siedmiu  uczynków miłosiernych co do ciała.  Odwiedziłem dzisiaj starszą od siebie osobę. Złożyła mi przed Świętami Bożego Narodzenia pierwsza telefoniczne życzenia i to mnie zastanowiło. Głos był radosny i życzenia przepełnione bożym optymizmem, i to właśnie mi podpadło. Postanowiłem ją dzisiaj rano odwiedzić. Przedstawiłem się przez domofon i usłyszałem w słuchawce strzępy dyskusji. Było kilka minut po  8:00. Wpuścić czy nie wpuścić. Pora nie za bardzo odpowiednia do odwiedzin. Chora zgodziła się ze mną rozmawiać. Po chwili znajoma Ewy ze studiów wpuściła mnie do leżącej w łóżku chorej. 

Rozejrzałem się po pokoju: chodzik i wózek inwalidzki, a na stole krzyż z pasyjką i dwie świece. 
      To taki zwyczaj.   
      Zwyczaj? Wg mnie raczej chrześcijańska Tradycja. Sakrament przy Krzyżu.

To nie to samo co odwiedziny duszpasterskie zwane kolędą, jaką miałem wczoraj. U mnie stoi jeszcze talerz z wodą święconą i kropidło oraz maleńki żłobek, rękodzieło, pamiątka czasu stanu wojennego. 

         Składam chorej życzenia z okazji Nowego Roku, przy czym próbującej przyjąć pozycję siedzącą wyraźnie mówię, że nie życzę jej zdrowia i sam proszę, by mi nie życzyła zdrowia. Zostawmy zdrowie panu Bogu, a życzmy sobie Opatrzności Bożej. 
         Przystaje na moją propozycję i od razu mówi, że szykuje się na śmierć. 
         Nie próbuję jej mówić, że jeszcze nie czas.
         Zaczęte śniadanie przygotowane na nocnym stoliku, a na stole piękny krzyż z pasyjką. Wpatruję się w Niego. 
        Moja rozmówczyni mówi: wczoraj miałam odwiedziny księdza z sakramentem chorych. 
        Z ostatnim namaszczeniem?
        Pewno tak. 
       Ja też wczoraj miałem księdza w domu, tyle, że po kolędzie. I nie rozmawiałem z nim  o Krzyżu. 
       Nie odczytała z moich ust dużej litery i chwytając się za krzyż (na plecach) opowiedziała mi o bólach, boleściach jakie odczuwa w krzyżach. 
      Nie przerywałem.
Pamiętam, że twoja mama zmarła na nerki. Czy to jest bolesne. Boję się bólu. 
      Nie pamiętam by mama nam dzieciom się skarżyła, że ją coś boli. Ojciec do końca nie chciał uwierzyć, że tak szybko może go opuścić. Ale to już czterdzieści lat minęło, medycyna poszła do przodu i dzisiaj lekarze mają różne środki przeciwbólowe, a jak będzie potrzeba to podadzą. Proszę ten swój ból w krzyżach ofiarować za kapłanów, za tych kapłanów, którzy wzbraniają się by postawić krzyż przed sobą na stole ofiarnym. 
      Przecież krzyż stoi przy ołtarzu. 
     To krzyż dla ludu bożego, ale mnie chodzi o krzyż na ołtarzu z pasyjką zwróconą w stronę kapłana. Niech kapłan w czasie Bezkrwawej Ofiary choć przez moment spojrzy na Ukrzyżowanego. 
     Nie za dużo tych krzyży. Nad tabernakulum krzyż, duży krzyż przy ołtarzu i do czego jeszcze ten trzeci na ołtarzu. 
    Dla świętości kapłanów.
    Zostaw tę sprawę Panu Bogu. Oni wiedzą co mają czynić.
    Rozglądam się po pokoju, nie ma telewizora, mówię że ostatnio oglądałem dwie papieskie Msze Święte: pasterkę z Watykanu i Mszę Świętą z uroczystości Objawienia Pańskiego. Na obu tych mszach na papieskim ołtarzu stał Krzyż z pasyjką zwrócony w stronę Ojca Świętego. 
     Jeszcze raz powtarza zostaw tę sprawę Panu Bogu.
     A ja jeszcze raz powtarzam: proszę w tej intencji poświęcić swoje cierpienia. Wierzący są po to, by swoje cierpienia ofiarować za innych. 
     Muszę się położyć.
     Widać, że ją zmęczyłem rozmową. Tam, wskazuję w górę, będzie zwolnienie z trudów. Czy może w czymś pomóc?
     Nie trzeba. Póki jeszcze mogę muszę wszystko robić sama. 
     Zmieniam temat i opowiadam o wieczorze kolęd z niewidomym pianistą. Opowiadam o szokującym wyborze niewidomego pianisty, który mając do wyboru przywrócenie wzroku z niewiadomą ziemską przyszłością i życie do końca dni na ziemi w ciemności z gwarancją, że na starość nie będzie ciężarem dla nikogo, wybiera tą drugą opcję. 
      Dlaczego? 
      Bo wie, że za życia będąc niewidomym po śmierci osiągnie Światłość Wieczną, a gdy dostanie wzrok, to nie wie w jakim niecnym celu mógłby  przywrócony wzrok przeciwko uzdrowicielowi użyć. Na starość Bóg daje łaskę odejścia i wtedy niech będzie pochwalone jego Imię, a jak da łaskę choroby będą Mu dziękować tylko ci, którzy mają głęboką wiarę. 
       Proszę opuścić pomieszczenie, przyszła pielęgniarka.
Wychodzę ściskając rękę chorej. Z Panem Bogiem i proszę jeszcze raz o modlitwę za kapłanów, by stawiali krzyże na ołtarzach z pasyjką do siebie. 

       Podsumowanie: Biesiadujemy z ludźmi dla trudnego miłowania, dla dawanie siebie, dla wyniszczania siebie za innego człowieka. Oddać mam każdego dnia choć parę chwil za innego: modlitwą, pokorą we wzajemnej miłości. To jest wezwanie do uświęcania własnego ja i do troski o innych. Nędza moralna drugiego nich będzie moim własnym bólem. Tylko wtedy będę skutecznie działał. Ratuj go Boże, niech woła serce nasze. Nieszczęśnikom należy ofiarować gorzką prawdę o możliwym wiecznym potępieniu, tu nie ma, że boli. Musi boleć. Szkoda czasu na przekazywanie treści nieprawdziwych, telewizyjnych newsów, bezideowego spamu. W przeszłości wielcy grzesznicy stawali się apostołami. Nie kontynuować mądrości dnia wczorajszego, Nie kontynuować wczorajszej kolędy. Dzisiaj przywarstwić się do Boga, przylgnąć do Niego i postępować zgodnie z wolą Bożą. Dać się Bogu zbawić. Tyle ci będzie dane ile zechcesz wziąć. Współczesne niedowiarstwo to nic innego jak wyrzucanie darów Bożych. Wyzwól się ze zgubnych wpływów tego świata.

Szczęść Boże!
Kochany Panie Jerzy,
dziękuję za szybką odpowiedź. Proszę nie przepraszać bo nie ma za co. Ja i tak ogromnie Pana podziwiam, że ogarnia Pan wspaniale tyle spraw...a i kto jak kto, to właśnie Pan nie patrzy wyłącznie na czubek swojego nosa, a swój czas i troskę poświęca innym. Cieszę się że przesyłka dotarła i przynajmniej w tym wypadku nie muszę składać reklamacji 😊
Przepraszam, że tylko kilka słów ale moja kondycja nie najlepsza...dobrze że jestem pod opieką hospicjum bo trudno było się doprosić by przyszedł do mnie lekarz. Teraz w razie czego wystarczy telefon.
Z serca pozdrawiam ❤ i życzę by to był piękny, błogosławiony rok!
Bogumiła
ps. Właśnie mąż przyniósł ze skrzynki życzenia od Pana. Serdeczne Bóg zapłać!

Noworocznie

Bądź uwielbiony przewracający
kartki kalendarza
za ten przeżyty miniony rok
Ty Władca czasu
nadziei blaskiem kolejny już obdarzasz
choć czasem w naszych myślach czai się mrok
Bądź uwielbiony w ciszy spragnionego serca
kojącej odgłos fajerwerków
i ludzki gwar
niosącej rozeznanie tego co ważne piękne
jak wielki jest życia otrzymany dar...
Bądź uwielbiony w życzliwym słowie
serdecznym geście przyjaznych rąk
niech Nowy Rok naszymi czynami
będzie świadectwem
o Tobie
niechaj to będzie piękny Boży Rok!

/Bogumiła Dmochowska/


 ❤


Ps: mail od Pani Bogumiły Dmochowskiej nadany o 19:25 w godzinie i pewno minucie gdy po napisaniu mojego wpisu, (ale bez zdjęć i kolorowego dialogu z chorą),  będąc na wiejskim zebraniu referowałem samorządowym Władzom Gminy Tarnowo Podgórne sprawę uszkodzonego zasilania w energię elektryczną i wodę z mojej posesji Pomnika Bożego Miłosierdzia. a po zebraniu w czasie wizji terenowej ustalałem szczegóły przebudowy ul Przemysława i poszerzenia zakresu robót bitumicznej nawierzchni jezdni na Placu Zmartwychwstania. Uzgodniono doprowadzenie zasilania Pomnika w energię i wodę do poprzedniego stanu.   

poniedziałek, 9 stycznia 2017

X Natanek, masoneria wszystko sakralizuje.

Nie wytrzymałem, do pewnego momentu tylko słuchałem, a potem siadłem do notowania słów dzisiejszego kazania X Piotra Natanka, które po niewielkim wygładzeniu cytuję poniżej. Nadal od Objawienia Pańskiego nie działa TV Christus Vincit i nie można w oparciu o nagranie odtworzyć wygłoszonych kazań. A szkoda, bo padły mocne, prorocze słowa zwłaszcza w pierwszej części kazania, której nie notowałem. A teraz już X Piotr. Do każdego z poniższych zdań winienem napisać komentarz. Jestem po odwiedzinach duszpasterskich, na których zachowałem się nagannie. Będzie się z czego spowiadać. Rozlała się woda święcona i rozlały się moje słowa. Oby pozostawiona broszurka "Idźcie i głoście" nie była dla mnie, tak jak kolęda, kanapą.

Dziś Bóg walczy ze swoim kościołem.
Przychodzi kwitnąca lilia do seminarium, a wychodzi zimny marmur.
P Jezus dopiero wyciągnie rękę do nas, jak Kościół Katolicki  upadnie przed Nim na kolana
Dopóki kościół nie uzna swoich herezji ta dewastacja Kościoła pójdzie dalej.
Ja w modlitwach błagam Boga  mówi Ks Piotr Natanek Marana tha.- Przyjdź Panie Jezu, a w orędziach Pani Agnieszki dostaję odpowiedź: "Powiedz mu żeby Mnie nie poganiał." Dziś to w pełni rozumiem. Jak widzę obecnych katolików większość z nich pójdzie do piekła. Módlcie się palcie świece. Bijemy się o każdą duszę.
W 2015 roku dostaję wykładnię miłości. Ojcze - Tato. Dla mnie to dwa różne podejścia . Po raz pierwszy mówię Tato jestem..
Izrael nas katolików nie uznaje. Modlimy się o chrzest dla żydów.
Na dzisiejszej rannej modlitwie byłem sam.  Bum!... Czemu o Panie pozwalasz nam błądzić?
Na jutro proszę mi przygotować trzydzieści ileś, (nie dosłyszałem) tez masońskich. Mówiłem kiedyś na ten temat kazanie., tez masońskich jak rozpracować Kościół Katolicki.
Kościele polski odmień się ze wzgl na wiarę ojców.
Polska będzie intronizowana, jak mówiła Rozalia Celak, ale obecnie jest za mało ofiarników (żertw).
Jak musieli Polacy kochać Matkę Bożą?
U Polaków kult matki był wielki, podobnie jak u indian południowo amerykańskich.
Przyszła do nich jako Bogini namalowana na płaszczu.
W Gwadelupe nie powiedziała ani jednego słowa
Czemu bezbożni wzieli wszystko w swoje ręce?
Dziś nieomal nic nie jest rozdawane z czystego rozdania kart.
Zniszczono wszystkie przybytki, porujnowano ołtarze. Wszystko wynikało z pychy człowieka.
Dzisiejsza sztuka sakralna w całości oddana demonowi.
Staliśmy się jak ci nad którymi Ty już Boże nie panujesz.
Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił z góry.
Wszystko co mówię to w oparciu  o wczorajszą lekturę Miłujcie się i dzisiejsze ranne świadectwo dwóch osób. Żertwa ofiarna, która nie może przystępować do Komunii św. i każdego dnia wylewa morze łez.
Jak nie umiesz uklęknąć przed Jezusem jesteś głupszy jak wół i osioł ze stajenki betlejemskiej.
Głupszy jak osioł, który niósł na swym grzbiecie Matkę Bożą do Betlejem. On "płynął" po skalistej drodze omijając każdy wystający kamień by Dzieciątku nie stała się krzywda.
Wojnę z samym sobą rozpocznijcie.
Największą karą za grzech są konsekwencje grzechu. 
Weszliście w fazę konsekwencji grzechu.
Dzisiejszym przyszłym  małżonkom zaćmiło umysł pożądliwością. Jak jest okazja to wszystko pada.
A masoneria kościelna wszystko sakralizuje.



Tylko diabeł zakazuje pokuty.

Szatan wejdzie na szczyt kościoła. Matka Boża już to w Fatimie zapowiedziała, że wielu ludzi utraci wiarę.
Dziś, po zniszczeniu historycznego Jezusa, kościelna demokracja będzie niszczyć od wewnątrz Kościół Katolicki. Przecież to co mówił Papież Franciszek, że protestanci są w kościele Chrystusowym i nie potrzeba ich nawracać, toć to herezja stwierdził ks Piotr Natanek w uruchomionej po trzech dniach blokady tv Christus Vincit po ataku hakerskim mówiąc dalej we wczorajszym niedzielnym kazaniu o tym że Szatan jest już na szczycie i wielu ludzi utraci prawdziwą wiarę. Założony przez Jezusa Chrystusa Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościół zbudowany jest na Piotrze, Ojcze św.,  na Piotrze, a nie na synodalnym demokratycznym zgromadzeniu biskupów. To herezja, którą głoszą protestanci, ale oni są  poza mistycznym ciałem Chrystusa. 
       Jezus jest Prawdą, Drogą i Życiem. Jego odbicie na ziemi jest widzialnym znakiem żywego Boga w świecie. Tylko Kościół Katolicki jest jedyną prawdą. Jemu Jezus powierzył cały depozyt wiary. A co zrobił dzisiaj Kościół? - pytał w kazaniu, które relacjonuję tylko z notatek robionych na żywo, bo po awarii systemu nie ma możliwości odtworzenia żadnego wcześniejszego kazania ks Piotra Natanka. A więc dzisiejszy Kościół rozprawił się z Tradycją. To jest przebieraniec który nie strzeże już dzisiaj depozytu wiary. Rozebrano choinkę,  poobcinano gałązki, i co nam zostało. Został sam patyczek - lepiej księże Piotrze nie patyczek, a zmurszały pień czereśni, o którym pisałem 13 grudnia opisując zdjęcie wykonane 30 października w drodze do Sokolnik Starych gdy wiozłem X Michała na objęcie posługi kapelana w Zgromadzeniu Sióstr Urszulanek od Serca Jezusa Konającego.
      W latach 50 tych gdy ludowa demokracja walczyła z kościołem nie można było w Poznaniu kupić legalnie choinek na święta. Nawet chłop ze swego prywatnego lasu nie mógł bez zezwolenia wyciąć choinki. Demokracja ludowa pilnowała tego zakazu przed świętami bardzo gorliwie, a za przewóz drzewka samochodem bez dowodu zakupu z nadleśnictwa groziła nie tylko utrata drzewka, ale można było się dostać do aresztu na 48 godzin do wyjaśnienia kradzieży z lasu państwowego i wigilię spędzić w pierdlu. 
       Dla mego ojca stolarza, który nie dał się upaństwowić ludowej demokracji, przedświąteczny okres był okresem produkcji choinek. Nie było wtedy jeszcze w PEWEXIE sztucznych plastikowych choinek i trzeba było jakoś wypełnić rynkową lukę. Wszystkie ojcowskie choinki miały jednakową wysokość. Zielony kij od miotły, w który w nawiercone dziurki mocowaliśmy z ojcem zielone gałązki świerku zastępował żywe drzewko.
      A więc Jezus powierzył depozyt wiary hierarchicznemu Kościołowi. Kościół nie jest synodalny i nie biskup Rzymu, ale ty Papieżu Franciszku nim rządzisz od pierwszego dnia pontyfikatu. kontynuował swoje jedno godzinne kazanie ks Piotr Natanek. I nie wszyscy inni biskupi stanowią Kościół Katolicki, ale tylko ci zjednoczeni z tobą Ojcze Święty. Najpierw mieliśmy synody, potem uprawnienia przeszły na konferencje episkopatów, a dzisiaj mamy rozbicie feudalne i zamiast jednego Papieża mamy dziś ponad 4 tys. lokalnych  papieży. Papież swoje, a my demokratyczne krety musimy słuchać swego biskupa i wolność Tomku w swoim domku. 
      Do tego wszechobecny ekumenizm czyli zjednoczenie wszystkich kościołów, na bazie że mają coś wspólnego z  prawdą, a więc wszyscy są prawdziwi. Dzisiejszy Kościół Katolicki ma nogi z żelaza i gliny. Kiedyś były to nogi ze złota. Dzisiaj pukniesz i się wszystko rozleci. Dzisiaj Kościół Katolicki nie spełnia swoich funkcji do których powołał go Założyciel Jezus Chrystus. Trudno żeby je spełniał skoro jego obecny papież wita się z wiernymi nie chwaląc swego Boga. 

Zamiast "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" lub "Króluj nam Chryste" słyszymy ciągle to samo laickie "Dzień dobry".   Wystarczy łagodność, miłe słówko i dzień dobry, kiedy dalej krecia demokracja opracowuje plan nev age, albo fałszywy ekumenizm skłaniający się do przyjęcia innych kościołów połączony z walką z Matką Bożą oraz z Trójcą Świętą.  Islamici nam mówią my mamy jednego, a wy trójcę. To niedemokratyczne, gdy przyjdzie do głosowań, zróbcie coś tym i jeszcze ta kobieta do tego królowa we władzach. We Francji wymyślono na tydzień ekumeniczny makiety trzech kościołów: islamskiego, synagogi i katolickiego stawiane na ołtarz.
      Zgodnie z Tradycją trzeba będzie opuścić urząd. Krety demokratyczne tworzą demokratyczny kościół i nikt przed tym działaniem nie broni Jezusowego patriarchalnego kościoła. Następuje zmieszanie wszystkich wyznań chrześcijańskich i budowa powszechnego kościoła ekumenicznego. To jest zarzynanie naszej Matki Apostolskiego, Rzymskiego, Kościoła Powszechnego. Jak daleko posunie się jeszcze ta dewastacja - pyta kaznodzieja. A metody są niewybredne. Kiedy to tyle mówi się o wolności słowa i publikacji ostatniego czwartku ks. Piotrowi Natankowi zniszczono jego TV Christus Vincit. Ciekawe, że zbiegło się to z zakwestionowanym moim ostatnim wpisem o Sokolnikach Wielkich pt "X Michał czego bały się zakonnice." Zażądano, grożąc mi jednocześnie bym do dzisiejszego dnia, godz. 22:00 usunął wszystkie wpisy dotyczące Sokolnik Wielkich nie formułując konkretnych przyczyn. Bardzo proszę są udostępnione komentarze i można wpisać, o co tak naprawdę chodzi, co jest kłamstwem?   
         Po soborze zmieniono utrwalony przez wieki kalendarz liturgiczny. Wczoraj było przykładowo święto Świętej Rodziny, zamieniono je na Imienia Jezus. Wczoraj też kończyły się podobno uroczystości oktawy Bożego Narodzenia. Kościół w Polsce obchodził je zgodnie z wielowiekową powszechną tradycją do 2 lutego. A ksiądz w homilii pyta: kto już w Trzech Króli zlikwidował choinkę, bo Pan Jezus już się objawił. To są wszystko działania demokratycznych kretów, niektórych nawet nie świadomych tego co się dzieje ponad ziemią. To są wszystko małe krecie kroki prowadzące do powszechnego bezwyznaniowego kościoła. To wszystko dzieje się na naszych oczach. Ktoś taki jak ks Piotr Maria Natanek musiał to wreszcie głośno powiedzieć. Czarne krety ogłaszają go od 7 lat heretykiem, ale pokazać mu na piśmie gdzie jest herezja przez 7 lat nic nie potrafią. 
       Zniszczono za to ogólne przekonanie, że Kościół Katolicki jest prawdą. A jest, bo Jezus, bo Bóg, jest całą Prawdą. A to jest Jego Kościół. A co robi dzisiaj członek kościoła ekumenicznego? Na 400 tys duchownych nikt nie potrafi się zbuntować. W historii kościoła  nieraz tak bywało, że buntowało się całe duchowieństwo i kościół się odradzał. 
       Kościół Katolicki jedyny kościół jest życiem, on jedynie ma 7 sakramentów. Protestanci mają tylko chrzest i na tym się wszystko kończy. Dalsze łaski Ducha Świętego na nich nie spływają. A dzisiaj masowo promuje się książki protestantów dając im imprimatur na ich charyzmaty podszyte pustką. Kościół Katolicki jest życiem i tylko On daje pełnię łaski. 
      Niedouczeni mieniący się katolikami opóźniają chrzest swoich dzieci. By ofiarować dziecko Bogu, i po katolicku je wychować samemu trzeba wierzyć, przeciwnie wszystko sprowadzi się do  marketingowego cyrku, kolejnej imprezy, na której wszyscy mają się czuć dobrze. Do rozrycia do końca pozostała jeszcze Eucharystia. Kolejne ruchy neo zamiast się Nią umacniać zamieniły Ofiarę Krzyżową na uroczyste przyjęcie, na ucztę i na tym się sprawa kończy. Liczy się człowiek, liczy się wspólnota wykreowana na pierwsze miejsce w uczcie biesiadnej. A w diecezjalnych kościołach obowiązuje nigdzie nie zapisana wewnętrzna zasada "twardego mężczyzny": czerwonym nie dawać Komunii Świętej.
     Kto dziś będzie brał krzyż i gotów będzie na takie ofiary? - pyta ks Piotr Natanek. Do żertw ofiarnych nie ma tłumów, bo kto będzie brał czyjeś cierpienie na siebie. Usiłuje się pomniejszyć wartość Eucharystii jako ofiary. Już do 80 % wiernych nie wierzy, że w Eucharystii jest Żywy Eucharystyczny Jezus Chrystus, a jak dopiszę Król, to ten procent wzrośnie do 98%. Popatrz jak się zachowuje kapłan wokół ołtarza, przy Świętej Hosti. To taki papierek lakmusowy i nie nakręcaj filmików byś przypadkiem nie stracił wiary. 
      Kiedyś mieli problem z intronizacją, dzisiaj już nie mają problemu. Wystarczyło raz powiedzieć, że biskupi nie życzą sobie, by dalej mówić, że była intronizacja. Dziś nikt z ambon nie wspomina o przyrzeczeniach narodu z jubileuszowego aktu przyjęcia. Tylko diabeł zakazuje pokuty. 


niedziela, 8 stycznia 2017

Kolenda dla nieobecnych.

        Okres świąteczny to czas śpiewania kolęd. Dobrze, że są jeszcze domy, gdzie się pielęgnuje ten staropolski zwyczaj dzisiaj u mnie, jutro u ciebie. Tym razem miałem obawy czy nie sprawię swoją osobą pozbawioną słuchu kłopotu. Ostrzeżeni domownicy okazali się bardzo mili a towarzystwo do śpiewania wyjątkowe. Nieomal wszyscy muzycy, a co się z tym wiąże osoby z absolutnym słuchem. 

       Przy kolacji przyszło mi siedzieć przy panu Henryku Weredzie. Zaciekawił mnie ten niesamowity człowiek odsłaniając przede mną całkowicie nieznany świat ciemności. Pełno o nim w internecie. 

Zacytuję tylko kilka zdań: doskonały muzyk z wieloletnim doświadczeniem i wspaniałą intuicją muzyczną, nauczyciel muzyki, pedagog, organizator, przyjaciel wielu widzących i nie widzących wielki optymista, doskonale dający sobie radę w życiu i co najważniejsze mimo ślepoty wdzięczny i dziękujący Bogu za każdy przeżyty dzień. 

      Po rozmowie z nim odniosłem wrażenie, że gdyby dzisiaj stanął przy nim Pan Jezus i spytał go co chcesz Heniu abym ci uczynił odpowiedziały Bogu tak, jak mi odpowiedział: abym tylko na starość nie był dla nikogo kłopotem. 
     A jak pan sobie radzi w życiu? 

     Tu była długa rozmowa, z której wyłonił mi się obraz człowieka - z duszą i z ciałem oraz zdolnościami nietoperza. 
     Każdy dźwięk ma swój kolor stwierdził mój rozmówca.
      Ale przecież pan kolorów nie widzi. 
     Ale ich barwę i ciepło odczuwam.
     Czy pan liczy kroki, jak się pan porusza w nieznanym terenie po raz pierwszy i ma pan świadomość, że przyjdzie panu jeszcze raz iść tą samą drogą? 

       Ależ nie, świat jest tak ciekawy, i pełen niespodzianek, że szkoda by mi było czasu na rejestrowanie takich danych. Po prostu idę uważnie i rozglądam się na boki rejestrując w pamięci obrazy które widzę. 
      Jeszcze raz panie Heniu. Co pan widzi? 
      Widzę domy, krzaki, pojedyńcze drzewa, stojące samochody. 
      Chyba jadące pan słyszy. 
      Oczywiście, ale i stojące też rejestruję. Inaczej stukot  mojej laski rozchodzi się pod pudłem stojącego samochodu, niż w przestrzeni gdzie tego samochodu nie ma. 
      A jak z orientacją przykładowo w lesie?
      Potrafię poruszać się sprawnie prawie że bez laski drogami leśnymi. Jestem nauczycielem orientacji przestrzennej w różnych terenach.  
     Jako drogowiec pytam rozmówcę co sądzi o wstawianych w płyty chodnikowe na przejściach dla pieszych perforowane elementy ze specjalnymi wypustkami?
     Ułatwiają poruszanie się, spotkałem je za granicą, ale nie ma ich wszędzie. Ja nauczyłem się przechodzić jezdnię w każdym miejscu. Potrafię dokładnie określić miejsce, w którym natrafię na wystający krawężnik po drugiej stronie jezdni, by się o niego nie potknąć. Inny dźwięk wraca do moich uszu od płaskiej powierzchni niż od kolejnej płaskiej powierzchni podniesionego na 12-15 cm chodnika. Wysłyszę ten uskok.    
       Na koniec zadaję mu pytanie które mnie dręczy od szeregu lat. Jak pan słyszał i pewno pan zauważył, że śpiewając nie mam tak jak inni słuchu absolutnego. Moja żona uzdolniona muzycznie i mająca słuch absolutny  powiedziała mi kilkanaście lat  przed śmiercią, że będąc jeszcze panną po skończeniu szkoły średniej złożyła papiery do przyjęcia do zespołu Mazowsze. Po egzaminie konkursowym została zakwalifikowana do przyjęcia do szkoły Mazowsza od 1 września. Żonę pierwszy raz na oczy zobaczyłem,  przed balem maturalnym 30 maja. Co ona mogła we mnie w takim bezsłuchowcu  widzieć, że po 3 miesiącach znajomości zrezygnowała dla mnie z kariery w Mazowszu, by po dwóch latach wyjść za mąż. Gdyby żyła obchodzilibyśmy w tym roku nasze 50 lecie małżeństwa. 
     Tu pan Heniu rozłożył ręce mówiąc, to musiała być duchowa sprawa.
      Podsumowując naszą rozmowę odniosłem wrażenie, że gdybym zadał panu Heniowi pytanie, którego mu z oczywistych względów nie postawiłem, czy po odzyskaniu wzroku czułby się bardziej szczęśliwy, mógłby mi odpowiedzieć nie tak: jak słyszę jak wielu ludzi widzących jest nieszczęśliwych, nie potrafiących się odnaleźć w życiu, prowadzących grzeszne życie, bo wzrok to najczęstszy narząd przy pomocy którego grzeszymy, wolałbym czekać z moją ciemnością na światłość wieczną. 


        W czasie przyjęcia był też czas gdy mój rozmówca zademonstrował mi pracę podręcznego elektronicznego notatnika brailowskiego.



        Przed rozejściem się do domów zaśpiewaliśmy kolędę dla nieobecnych. Słowa utkwiły mi w gardle, a pamięć przywoływała obrazy grającej na pianinie Ewy.

       Bóg zapłać panie Henryku, błogosławieństwa Bożego dla Pana i przemiłych domowników, którzy raczyli mnie gościć w swoim domu. Odsłonił mi Pan zupełnie nieznany świat ludzi - nietoperzy. 
      Jeszcze raz serdecznie Państwu domownikom, obojgu muzykom niewidomym i pozostałym uczestnikom wieczoru kolędowego dziękuję.