niedziela, 26 lutego 2017

Dywagacje duchowe po pogrzebie Chrzana cz 2

 Jest sobota, 25 luty 2017 rok. Podczepiam dzwon "Pojednanie" i  jadę na cmentarz parafii pw. Św. Jana Vianeya w Poznaniu przy ul. Szczawnickiej ustalić miejsce ustawienia dzwonu w czasie ceremonii pogrzebu Chrzana. 

O 10:45 jestem z dzwonem pod kościołem, skąd rozpoczynam reportaż zdjęciowy. Dla nieobecnych na pogrzebie miejsce pochówku Chrzana łatwe do odszukania, główną aleją do krzyża i w prawo około 15-20 metrów pusty grobowiec po lewej stronie. 

To nie jest przypadkowe miejsce. Zostało prawdopodobnie wybrane i opłacone co najmniej kilkanaście lat temu. Już ten fakt zapobiegliwości o rzeczy ostateczne świadczy o zmarłym, który za życia
zawsze pamiętał o Bogu i o śmierci.

Od dziecka kierował się słowami przyrzeczenia harcerskiego, które złożył jako dzieciak na sztandar Błękitnej Czternastki jeszcze przed wybuchem II wojny światowej: 
"Mam szczerą wolę, całym życiem, pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym Prawu Harcerskiemu". 

Moje przyrzeczenie złożyłem w czasie letniego obozu w Polanie w 1958 roku na szczycie Równicy).

Służba Bogu na pierwszym miejscu. Tą dewizą żył przez całe swoje życie. Będąc tolerancyjnym nigdy nie wymuszał służby Bożej na swoich wychowankach, znajomych, współpracownikach, przyjaciołach,  kimkolwiek by oni byli. 

Służył przykładem swego długiego życia, ciesząc się jego owocami i potrafiąc za nie dziękować Bogu. 
Od sakramentu Chrztu Świętego i zachowywania dziesięciorga przykazań rozpoczyna się prawdziwe życie w Bogu chrześcijanina. 
Dla harcerza, a takim do końca życia pozostał Chrzan takim dodatkowym  elementarzem etycznym było 10 punktowe Prawo Harcerskie: 

1. Harcerz służy Bogu i Polsce i sumiennie spełnia swoje obowiązki.
2. Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy.
3. Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc bliźnim.
4. Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza.
5. Harcerz postępuje po rycersku.
6. Harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać.
 


7. Harcerz jest karny i posłuszny rodzicom i wszystkim swoim przełożonym.
8. Harcerz jest zawsze pogodny.
9. Harcerz jest oszczędny i ofiarny.
10. Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach, nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych.

Klęcząc przed ołtarzem Królowej Polski wzrok Chrzana ze zdjęcia które stało w prezbiterium przenikał do mego serca. Zawsze to ja Go słuchałem, tym razem to On słuchał moich modlitw za Jego duszę.

Gdy na wejście zabrzmiał śpiew modlitwy harcerskiej w oczach stanęły mi łzy, a głos uwiązł mi w gardle. 
O Panie Boże, Ojcze nasz, w opiece swej nas miej, harcerskich serc Ty drgnienia znasz, nam pomóc zawsze chciej.

Wszak Ciebie i Ojczyznę miłując chcemy żyć. Harcerskim prawom życia dniach wiernymi zawsze być. 
Przed nami jest otwarty świat, a na nim tyle dróg, wszak wiele ścieżek kusi nas, lecz dla nas tylko Bóg. 

Wiele ścieżek grzesznych kusi nas, lecz dla nas liczy się tylko Bóg. Bóg, Honor i Ojczyzna w takiej, a nie innej kolejności. Na Kyrie śpiewamy Panie zmiłuj się ... na melodię Płonie ognisko w lesie.

Kapłan wznosi do Boga wezwanie prośbę: "Panie wyzwól z więzów śmierci Jerzego przez Pana Jezusa Chrystusa. Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen!"
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, dodaję.    


W pierwszym czytaniu słyszymy słowa Listu do Rzymian (14, 7-10). 
"Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi."  


Dwie harcerki pięknie śpiewają słowa psalmu 27 (1. 7-9. 13-14): Pan moim światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać?
Pan obroną mojego życia:
przed kim mam się trwożyć? 

Usłysz, Panie, głos mój - wołam: zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie! O Tobie mówi moje serce: "Szukaj Jego oblicza!"
Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odpędzaj z gniewem swojego sługi!


Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie! 
Wierzę, iż będę oglądał dobra Pańskie
w ziemi żyjących. Ufaj Panu, bądź mężny,
niech się twe serce umocni, ufaj Panu! 


Alleluja śpiewamy na melodię Już rozpaliło się ognisko. 
Te wszystkie harcerskie pieśni bardzo mocno grają na uczuciach, dlatego też kapłan uświadamia nam przed Ewangelią istotę pogrzebowej ofiary Mszy Świętej cytując słowa Jezusa "Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym". 

     Ja mogę dodać, że każda Msza Święta kończy się śmiercią krzyżową Jezusa Chrystusa. 

Kapłan jako Jezus Chrystus składa ze siebie ofiarę Bogu Ojcu za nasze grzechy, a Bóg Ojciec w Duchu Świętym przyjmuje tą kapłańską ofiarę i jako Jeden Bóg w trzech osobach wskrzesza z śmierci ludzkie ciało Boskiego Syna. To uwielbione Boskie Żywe Ciało Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa będziemy przyjmować w Eucharystii. Niech te moje słowa będą wprowadzeniem do przeczytanej  przez współcelebransa  Ewangelii wg Św. Jana (J 14, 1-7).   

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. 

Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie."

Kazanie pogrzebowe:  Nie nagrywałem kazania księdza. Odtworzę je na podstawie notatek starając się oddać istotę słów mówcy:


Idąc przez życie pozostawiamy po sobie ślady. Trzymam w ręku jeden taki ślad, to napis: "Trujcie Chrzana". Wszyscy z Nim stykający się byli zarażeni tym jak żył. Mogę powiedzieć, kontynuował kaznodzieja, że jestem człowiekiem Chrzana. 

Tu moja uwaga. Dla chrześcijanina nie jest istotne czy jest człowiekiem tego czy innego apostoła. Chrześcijanin jest człowiekiem Boga. Chrzan był człowiekiem Boga.To co mówię mówił dalej kapłan to nie tylko wspomnienie. Zostaliśmy przez zmarłego zarażeni jego ideałami, gawędami, ciepłem, empatią, turystyką, prawością i wieloma, wieloma innymi rzeczami. 

Tu muszę przerwać kazanie z racji na przeistoczenie chleba w Ciało Chrystusa i wina w Krew Chrystusa. To najistotniejszy moment w Ofierze  Mszy Świętej. W tym momencie Chrystus  umiera na krzyżu.

Taka jest nasza wiara. taka była wiara naszych ojców, za nią ginęli męczennicy. Wierzymy w Twoją śmierć Jezu, Twoje cudowne Zmartwychwstanie, a potem we Wniebowstąpienie i zesłanie Ducha Świętego. 

Niby takie nic. A jednak jeszcze długo będziemy dziękować Bogu za wszystkie ślady Chrzana. Dziękując, starajmy się nie zagubić serca dzisiejszej liturgii. Mówi się, że tak długo ktoś żyje jak długo o nim pamiętamy. 

To nieprawda. Zbawiony przez Jezusa Chrystusa chrześcijanin żyje wiecznie. Tak jak Jezus zmartwychwstał tak i on zmartwychwstanie do życia w Bogu. 

Na poznańskiej cytadeli jest cmentarz, 1 listopada niewiele się na nim świeci zniczy. Bóg o nich pamięta. W domu Ojca jest mieszkań wiele jak słyszeliśmy w dzisiaj czytanej Ewangelii. 

Bóg mówi: Nie zginiesz, będziesz żył wiecznie. Te słowa są skierowane dla każdego, a nie tylko dla Chrzana. Dla niego poniedziałek 20 lutego 2017 roku to dzień narodzin dla Nieba. a dla nas mieć w sercu pokój. Więcej na Bogu polegać, niż na słowie Zawiszy. Amen! 

Uwaga tekst nie dokończony zrobiła się późna noc, jest około 23:00  i nie mam już siły pisać dalej  by dokończyć relację ze Mszy świętej, uzupełnię jutro rano. 

Niestety minął dzień i nie doszedłem do komputera by pisać dalej



sobota, 25 lutego 2017

Dywagacje duchowe po pogrzebie Chrzana cz. 1

Z przyjęcia po pogrzebie śp. dh. Jerzego Chrzanowskiego  wróciłem przed siedemnastą z głową pełną wrażeń z całego dnia. W aparacie fotograficznym miałem niecałe dwieście zdjęć i w głowie wielki, przeogromny nie poukładany zasób przeżyć. 
Po dwóch godzinach snu wstaję rześki i gotowy do zdania relacji z pogrzebu Chrzana.  
Od czego ją zacząć? 
Co dla mego kochanego druha jest w tej chwili najważniejsze? 
Co On Chrzan, dh hm Jerzy Chrzanowski zrobiłby na moim miejscu? 
Nie miałem żadnej wątpliwości: pomodlił by się za duszę przyjaciela. 
Tak też i ja jego wychowanek uczyniłem.

Gdy klęknąłem na Placu Zmartwychwstania pod Pomnikiem Jezusa Miłosiernego nie miałem wątpliwości, że Jego dusza dostrzegła to, bo w momencie gdy minąłem furtkę zapaliło się światło ulicznego reflektora oświetlającego pomnik, by po kilku sekundach, w których miałem czas na przejście przez ulicę i klęknięcie u stóp pomnika, rozbłysnąć pełnią natężenia światła. 
Nadinterpretacja powiecie. 
Dla mnie nie, dla mnie był to znak bym klęknął przed Zmartwychwstałym Królem w pełni światłości. Dostałem dar łez, a dusza modliła się modlitwą serca. 
Ile to trwało?
Około jednej minuty, bo w następnej minucie zgasło światło.
Przypadek? 
Nie! 
Nie spodobała się ta moja modlitwa serca za duszę Chrzana, Szatanowi.
Nadinterpretacja !!!
Myślcie sobie co chcecie, wolna wola.
Tylko powiedzcie dlaczego zły duch posłużył się moją ręką i podpisał się na tym zdjęciu obok  pisząc płomieniami trzech zniczy "666".  
 
Wyraźnie została mi przerwana modlitwa serca na czas zrobienia jedno po drugim kolejnych dwóch zdjęć na tych samych nastawach. Ręce się uspokoiły i trzy znicze, które dzisiejszego ranka zapaliłem z wyraźną intencją od Chrzana dla Chrystusa Króla dały się sfotografować bez niespodzianek. 


Tu muszę się Wam przyznać, że te trzy palące się znicze są pierwszymi jakie zapaliłem po nieomal czterech miesiącach od ubiegłorocznego Dnia Zadusznych. Można tak powiedzieć, że palące się trzy znicze połączyły płomyki  Dnia Zadusznego z dzisiejszymi wieloma płomykami zniczy ( na pewno było ich ponad dwadzieścia), jakie zapłonęły przy grobie Chrzana.



Po 6 minutach śpiewanej Koronki do Bożego Miłosierdzia z wołaniem do Boga o przebłaganie za grzechy Jerzego i całego świata, brzmiało to tak jakbym się jednocześnie modlił i za moje grzechy, najpierw zapaliło się delikatne niebieskawe niebiańskie światło, by po chwili zapłonąć pełną jasnością. A mnie na myśl przyszedł refren śpiewanej nad grobem harcerskiej piosenki:   

"Żeby była taka noc
Kiedy myśli mkną do Boga.
Żeby były takie dni,
Gdy się przy Nim ciągle jest."

Czy to tylko marzenia? 
Nie! 
To rzeczywistość Królestwa Bożego już tu na ziemi.  Jerzy umierał radosny w otoczeniu najbliższych  
"Żeby był przy tobie ktoś 
Kogo nie zniechęci droga 
Abyś plecak swoich win
Stromą ścieżką umiał nieść."

Po dwóch minutach mojej  koronki znów nastała ciemność. Raz jasność, raz ciemność, jak to bywa w ludzkim życiu, ale przez cały czas towarzyszył Chrzanowi cały domowy babiniec żona Renia i cztery córki: Ewa, Kasia, Gosia i Ania z najbliższymi. 
To z nimi  Grzał  dłonie przy ognisku, a płomień im twarze zarumieniał, siedzieli przy sobie blisko jedną myślą połączeni.

I tak po woli zbliżał się do szczytu swoich dni, zupełnie jak Jezus idący z krzyżem na Golgotę, upadał i dźwigał się.  Nie trzeba było Cyrenejczyków zmuszać do pomocy. Wspierała go modlitwa i troskliwa opieka najbliższych. Po sześciu minutach, godzinach, tygodniach, miesiącach, latach, a czy to ważne, po kolejnej dziesiątce koronki znów zajaśniało Tobie Chrzanie światło. Po raz trzeci i ostatni.

A ty już marzyłeś tylko o jednym: 
"Żeby była taka noc
Kiedy myśli mkną do Boga.
Żeby były takie dni,
Gdy się przy Nim ciągle jest."
A Ty mój imienniku byłeś: 

Tuż pod szczytem, zatrzymaj się wołały nasze serca. Po raz ostatni Spójrz jak gwiazdy w dół spadają, spójrz jak drży kosodrzewina, góry z tobą wraz  wołają. 

Nie posłuchałeś ludzkiego wołania, nie chciałeś oglądać łez babińca, posłuchałeś swojego Anioła Stróża: Jerzy czas na ciebie, szykuj się do wieczności, będziesz im jeszcze potrzebny. Na pożegnanie zanuć każdemu z nas z osobna: 
"Żeby był przy tobie ktoś 
Kogo nie zniechęci droga 
Abyś plecak swoich win
Stromą ścieżką umiał nieść."
Boże daj, abyśmy ten plecak win jak najczęściej opróżniali w Sakramencie Pojednania.  

 
Skojarzenie: To ostatnie zdjęcie jakie zrobiłem w namiocie gdzie po pogrzebie odbyło się przyjęcie. Są na nim cztery niewyraźne reprodukcje ze ślubu Chrzanosi jesień 1961 rok. Bezpośrednio po ślubie Młoda Para zostaje uprowadzona z kościoła do lasku na Golęcinie, gdzie Chrzan, tak się nam wtedy wydawało definitywnie żegna się z harcerstwem, rozpoczynając nową małżeńską drogę życia. Na górnym zdjęciu z prawej:  z lewej strony Chrzana 19 letni autor bloga trzymany pod rękę przez Chrzana (drugą ręką Chrzan trzymał Renię).

Zapalając dzisiaj rano po nieomal czterech miesiącach pod Bożym Miłosierdziem trzy znicze nie miałem żadnych skojarzeń, ale gdy zobaczyłem to zdjęcie wiszące na sznurku nad głowami stojących na zdjęciu osób (Jurek ogórek kiszka i sznurek - ) zrobiło mi się "miękko" i po pokazaniu tego zdjęcia starszemu synowi i młodszej synowej skojarzywszy trzy osoby ze zdjęcia z trzema zniczami, nie żegnając się z nikim, wróciłem do domu. Do dzisiaj czuję to co wtedy przed 56 laty przez ten gest Chrzana spłynęło na mnie. Do dzisiaj, do tej chwili nie umiałem tego nazwać, ale teraz potrafię. To było błogosławieństwo przyjaciela. Bóg Ci zapłać drogi Przyjacielu. 




 

Nie podpisany testament ojca i dziadka

Realia naglące i postulaty zbawienne

Filioli, nemo vos seducat.
„Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu” (1 J 3, 7).
Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut téneat cathólicam fidem.
„Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary” (Wyznanie wiary św. Atanazego).
Pojedyncze epizody ostatnich pięćdziesięciu lat coraz wyraźniej układają się w całość dramatyczną. W kręgach watykańskich i w wielu środowiskach z nazwy katolickich, w różnych częściach świata, dochodzi do głosu doktryna odkształcona, jawnie aprobowana i krzewiona, niejednokrotnie w komitywie z nurtami przeciwnymi wymogom cnoty czystości. Powtórzmy: nie wszystko to, co od pięćdziesięciu lat podaje się jako katolickie jest nim w rzeczywistości.
Ktokolwiek nie traktuje wiary katolickiej jako jednej z pięciolinii w partyturze religioznawstwa i ktokolwiek myśli poważnie o zbawieniu swojej duszy, powinien trzymać się mocno wiary katolickiej, jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy. Chodzi dokładnie o tę wiarę, którą objawił Pan Jezus i którą Kościół Katolicki – jedyny Kościół założony przez Jezusa Chrystusa – nieomylnie przez wieki głosił.
Wobec powyższego:
Praktyczne będzie zamknąć uszy na wszelkie odkształcenia katolickiej doktryny – przez kogokolwiek nie byłyby wypowiadane.
Praktyczne będzie dać sobie spokój z portalami z nazwy – lecz nie z istoty – katolickimi, zwłaszcza tymi, które obsiedli różnej maści oddelegowani etatowo komsomolcy. Chodzi o unikanie treści odkształconych.
Praktyczne będzie cierpliwie gromadzić klarownie katolickie zasoby Biblioteki 58’ i oddawać się katolickiej lekturze. Choćby trochę. Codziennie.
Już dzisiaj będzie dobrze uczynić sobie – coram Deo – dobre postanowienie, aby w okresie Wielkiego Postu poświęcić codziennie przynajmniej kilka minut na lekturę tekstów klarownie katolickich. Owoce nie dadzą na siebie czekać.
– – –
treści katolickie:
sacerdoshyacinthus.com
verbumcatholicum.com
twitter.com/SacHyacinthus

piątek, 24 lutego 2017

Śp. Druh Chrzan Jerzy Chrzanowski nekrologi

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków . Amen. Dobry Jezu a nasz Panie daj mu wieczne spoczywanie. Niech spoczywa w pokoju wiecznym . Amen.












czwartek, 23 lutego 2017

Msza Święta X Michała za śp. dh. Jerzego Chrzanowskiego

       W dniu wczorajszym X Michał Woźnicki SDB odprawił ofiarę Mszy Świętej w drugim dniu po śmierci za duszę śp. dh. Jerzego Chrzanowskiego modląc się w czwartym wspomnieniu kanonu trydenckiej Mszy Świętej słowami:   
       "Pomnij też, Panie na sługę Twego Jerzego, za którego sprawowana jest ta ofiara, a który z tego świata przed nami odszedł ze znakiem wiary i śpi w pokoju.Tej duszy, Panie, i wszystkim w Chrystusie spoczywającym, miejsce ochłody, światłości i pokoju daj w miłosierdziu Twoim, błagamy. Przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen."
       Mszę Świętą X Michał Woźnicki sprawował po łacinie, w swojej celi zakonnej w obecności czterech osób z rodziny zmarłego, w tym dwóch z Białorusi i mojej.
      Jak doszło do tego spotkania przy Ołtarzu ofiarnym?
Wczoraj, we środę, z samego rana dzwoni do mnie Renia żona zmarłego z prośbą o udział dzwonu "Pojednanie" w pogrzebie Jurka. 
      Tak, oczywiście, że będę z dzwonem. Przez cały wtorek przeglądałem archiwum z 2011 roku z Waszego jubileuszu 50 lecia małżeństwa, kiedy to "Pojednanie", ku radości wnucząt bijących przed kościołem dzwonem towarzyszyło Waszemu jubileuszowi. Składam kondolencje i pytam o godz. pogrzebowej Mszy Świętej? 
      Będzie w sobotę o 11:00 w kościele na Sołaczu. 
      Ale gdybyście chcieli, to dzisiaj (to jest we środę), idę wieczorem na 19:30 na umówioną kilka dni wcześniej  Mszę Świętą do salezjanów na ul Wroniecką. Mój kuzyn X Michał Woźnicki ma wolne intencje i odprawi ją za Jurka. Będzie to Msza Święta w rycie trydenckim. Zostanie odprawiona w osobistej przyklasztornej celi księdza przy kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. To kościół gdzie są urny z prochami błogosławionych oratorian pięciu polskich męczenników ofiar II Wojny Światowej (z grupy 108 męczenników beatyfikowanych przez świętego Jana Pawła II). 
       A ile osób może przyjechać, dopytuje Renia?
       Cztery, pięć, bo więcej się nie zmieści. Bądźcie przed kościołem między 19:00 a 19:15 to ksiądz po nas wyjdzie, bo kościół zamykany jest o 18:00.
       Od 18:00 jestem na imieninach u synowej. Około 18:30 Syn odbiera telefon od mego brata. Jest u niego X Michał, który liczył na to, że ja jadąc z Baranowa na Wroniecką zabiorę go po drodze ze sobą. 
       Nie możliwe bym go podwiózł, odpowiadam. Jestem umówiony z rodziną Chrzanowskich między 19:00 a 19:15 przy kościele i nie zdążę wcześniej podjechać po księdza. Spotkam się z Chrzanowskimi przed kościołem, a ksiądz musi albo tramwajem albo taksówką podjechać do śródmieścia.
       Na Wroniecką jadę od strony Winograd. Z Garbar skręcam w prawo w Grochowe Łąki i w lewo na Bóżniczą, gdzie bez kłopotów parkuję. Przechodzę na czerwonych światłach dla pieszych, a na zielonych dla rowerzystów przez Małe Garbary. I te kilka sekund zaważyło, jak się za moment okazało, że byłem na Mszy Świętej za Chrzana. Wchodzę na Wroniecką i w momencie gdy dochodzę do bramy prowadzącej na parking salezjanów słyszę głos X Michała rozmawiającego z grupką osób podchodzącą pod drzwi do części klasztornej. W tym momencie prowadzący gości, a idący pierwszy X Michał odwraca się i widząc moją charakterystyczną sylwetkę na ulicy mówi: "O idzie Jerzy". Witam się Gośćmi i Księdzem i proponuję, że przedstawimy się sobie wewnątrz budynku.
         Dlaczego to co powyżej opisałem szczegółowo jest tak ważne? Dla mnie dobitnie dowodzi, że tylko Bóg jest Panem czasu i zdarzeń.
        Gdybym w tej konkretnej sekundzie nie znalazł się w polu widzenia X Michała i nie został przez niego zauważony nie miałbym żadnych szans być świadkiem mających się wydarzyć zdarzeń. X Michał z zaproszonymi gośćmi wszedł by do budynku klasztornego, a ja nie miałbym żadnych szans by się z nim skontaktować wcześniej niż, dopiero późno w nocy, będąc już w Baranowie.
         Dlaczego?
Brat przekazał X Michałowi, że jestem na imieninach Synowej i nie mogę po niego przyjechać, bo umówiłem kilkoro osób na Mszę Świętą, które będą czekać na niego pod kościołem między 19:00 a  19:15. X Michał zrozumiał, że ja będąc na imieninach nie będę na Mszy Świętej, a w to miejsce będą zaproszeni przeze mnie goście. Gdy od brata podjechał pod kościół i zobaczył grupkę ludzi czekającą na księdza upewniwszy się, że są to przysłani przeze mnie ludzie, nie czekając na mnie, zaprosił ich do wnętrza klasztoru.
       Jesteście Państwo dla mnie znakiem, darem Bożym powiedział przed Mszą Świętą w mojej obecności X Michał. Miałem dzisiaj rozmowę z przełożonym, który wykluczył możliwość bym mógł odprawiać Mszę Świętą trydencką w kościele, a ja złożyłem ślub Bogu, że do końca życia będę odprawiał już tylko rzymską trydencką Mszę Świętą, w której Państwo zamierzacie uczestniczyć. I nie chodzi tu o pokazanie przełożonemu własnego zdania, ale o oddanie Bogu należnej mu chwały. Każda taka moja Ofiara, której Państwo będziecie świadkami jest ekspiacją Bogu za niszczenie liturgii poprzez niegodne sprawowanie przez kapłanów Ofiary Mszy Świętej, którą traktują jako ucztę i ekspiacją za tych wiernych, którzy co prawda uznają żywą obecność Jezusa Chrystusa w Przenajświętszej Hostii, uznają, że to jest Ciało Pańskie, ale tylko na zasadzie ich osobistej wiary. Mówiąc prościej i dosadniej kapłan ich zdaniem podaje wiernemu do rąk biały opłatek, a wierny posilając się nim, karmiąc się nim jak chlebem na uczcie uznaje swoją wiarą, że to czym się karmi jest żywym ciałem Jezusa Chrystusa. To jest oczywista protestantyzacja współczesnego Kościoła Katolickiego i za takie grzeszne posoborowe poczynania, ktoś musi Bogu wynagradzać. Po takim pouczeniu X Michała przeszliśmy do jego pokoju, celi zakonnej, w której przy ołtarzu ofiarnym byliśmy w piątkę świadkami odprawionej przez kapłana Ofiary Mszy Świętej z której "zrobiłem" dwa zdjęcia. Jedno przed Mszą Świętą i drugie na tle ołtarza z X Michałem. Niestety gdy chciałem powtórzyć drugie ujęcie wyświetlił się komunikat: "Brak karty pamięci". Tak więc jak powiedziała jedna z osób wszystko zostanie w naszych sercach.    


środa, 22 lutego 2017

Zmarł dh Jerzy Chrzanowski

       Dnia 20 lutego 2017 roku po długiej chorobie dusza dh Jerzego Chrzanowskiego opuściła ziemskie umęczone ciało, które zostanie złożone w grobie w sobotę 25 lutego około godz. 12:00 na cmentarzu parafialnym w Poznaniu przy narożniku ul Lechickiej i Szczawnickiej.        Wcześniej, o godz. 11:00 w kościele na Sołaczu pw Św. Jana Vianneya za duszę śp Jerzego Chrzanowskiego zostanie odprawiona Msza Święta pogrzebowa na którą serdecznie zaprasza żona Renia wraz z rodziną. 

Dzisiaj mamy środę. Papież Franciszek jak co tydzień skierował do nas swoją katechezę. Oparł ją o słowa apostoła Pawła jakie ten skierował w Liście do Rzymian. Wsłuchałem się w słowa Papieża Franciszka i przed oczyma stanęły mi pogadanki jakie do nas harcerzy lat 1957-1961 głosił dh Jerzy Chrzanowski. Dzisiaj moża by je nazwać pogadankami, naukami wierzącego ekologa. Nikt ich wtedy nie notował, ale główne myśli zapadły mi na całe życie.  Można by im było nadać wspólne motto jakim dzisiejszej katechezie nadał Papież Franciszek: 
"Duch widzi dla nas ponad negatywnymi pozorami chwili obecnej i już teraz objawia nam nowe niebo i nową ziemię, którą Pan przygotowuje dla ludzkości". Zamiast cytować czy omawiać słowa Papieża, bazując na Jego przemyśleniach, niejako parafrazując spróbuję odtworzyć to, co wlewał w nas gimnazjalistów - licealistów 60 lat temu nasz szczepowy dh Chrzan. Papieskie słowa kolor czarny, moje czerwony:

Drodzy druhowie! Często patrząc na otaczającą nas przyrodę ożywioną i nie ożywioną nawiedza nas pokusa, by myśleć, że stworzenie jest naszą własnością, posiadłością, którą możemy wykorzystać według naszego własnego uznania i z której przed nikim nie będziemy musieli się rozliczyć. W wysłuchanym przed chwilą fragmencie Listu do Rzymian (8,19-27), apostoł Paweł przypomina nam tymczasem, że stworzenie jest wspaniałym darem, który Bóg złożył w naszych rękach, abyśmy mogli wejść w relację z Nim i rozpoznać w świecie ślad Jego planu miłości, do którego realizacji wszyscy jesteśmy powołani dzień po dniu. Jednakże kiedy człowiek daje się owładnąć egoizmem, doprowadza do zniszczenia nawet najpiękniejszych rzeczy, jakie zostały jemu powierzone. Tak też stało się ze stworzeniem. Pomyślmy o wodzie. Woda jest czymś wspaniałym i bardzo ważnym. Czerpiemy ją do picia, do gotowania wprost ze strumienia. Każdego dnia do obozu przyjeżdża chłop wozem i odbiera od nas zlewki po jedzeniu. Proszę nie wrzucać ich do strumienia gdy myjecie menażki. Myjemy się i kąpiemy w strumieniu tyko poniżej miejsca skąd czerpiemy wodę do picia. Na pozostałe odpadki są doły na śmieci. Na szkło (butelki) nie było wtedy opakowań plastykowych jest specjalny pojemnik, który przy likwidacji obozu zostanie zabrany przez chłopa i odwieziony na wysypisko. Latryna została wykopana z dala od strumienia, od obozu, proszę tylko z niej korzystać, do dezynfekcji służy wiadro z wapnem.
 Woda daje nam życie, pomaga nam we wszystkim, ale do jakże wielkiego zanieczyszczenia wody dochodzi, aby wyzyskać minerały! Dochodzi do zanieczyszczenia i zniszczenia stworzenia. To tylko jeden przykład, ale jest ich bardzo dużo. Poprzez tragiczne doświadczenie grzechu, zerwanie komunii z Bogiem naruszyliśmy pierwotną jedność ze wszystkim, co nas otacza i doprowadziliśmy do zanieczyszczenia środowiska, czyniąc w ten sposób stworzenie zniewolonym, poddanym naszej przemijalności. Niestety konsekwencja tego wszystkiego pojawia się dramatycznie na naszych oczach każdego dnia. Człowiek zrywając komunię z Bogiem traci swoje pierwotne piękno i doprowadza do oszpecenia wszystkiego wokół siebie; i tam gdzie wszystko wcześniej odsyłało do Ojca Stworzyciela i Jego nieskończonej miłości, teraz nosi smutny i przygnębiający znak ludzkiej pychy i zachłanności. Ludzka pycha wyzyskując stworzenie – niszczy je. 
Dalej zostawiam słowa Papieża Franciszka i cytuję Pismo święte. Natchniony Duchem Świętym Apostoł Paweł pisze: 
22 Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. 23 Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując  - odkupienia naszego ciała. 24 W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda? 25 Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy. 26 Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. 27 Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. 28 Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. 29 Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. 30 Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą
Hymn wdzięczności 
31 Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? 32 On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? 33 Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? 34 Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? 35 Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? 36 Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. 37 Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. 38 I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, 39 ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.