piątek, 28 kwietnia 2017

Uratuj mi tego człowieka.

Najświętsze Serce Jezusa uratuj mi tego człowieka.

Kilka godzin temu: dzwoni jedna z moich wnuczek. Dziadku dostałam PIT-a czy muszę się z niego rozliczyć? 
A co to jest za PIT dopytuję? 
Jest na nim tylko jedna kwota otrzymanego stypendium.
To zbyt mało dla mnie informacji.
Podaj mi co jest na nim napisane? 
Ale ja jestem w samochodzie i nie mam go przy sobie.
A kiedy będziesz w domu? 
Za 10 minut
To proszę zadzwoń drugi raz.

Po 10 minutach:
dzwonek telefonu
Króluj nam Chryste Jerzy Zygarłowski słucham
To ja jeszcze raz dziadku - słyszę głos wnuczki.
Dostałam PIT- 8C a na nim kwota stypendium.
To kwota netto czy brutto? 
Jest tylko tyle, ile dostałam przez pół roku na rękę.
Co do zasady każdy dochód należy rozliczyć na picie rocznym.
To ja jutro przyjadę do dziadka
Nie. 
To może pojutrze 
Też nie.
Już wszystkich dzisiaj porozliczałem, deklaracje rozwiezione dzisiaj  po urzędach i jutro nie urzęduję w biurze. Jeśli chcesz bym ci pomógł proszę przyjechać od razu. 
Zapytam taty czy mnie podwiezie.
Chwilka przerwy i 
Za kilka minut będziemy.

Mam czas by na PIT-37 zaznaczyć kółkami pozycje które muszą zostać wypełnione. W niektóre okienka wpisuję "0" bądź "0,00" inne łączę strzałkami. 

No to jesteśmy. Nie proszę was do biura, bo nie traktuję was jako klientów. Proszę na górę do jadalni. 

Kwota uzyskanego stypendium jest na tyle mała mówię do ojca, że możesz spokojnie w swoim zeznaniu rozliczyć ulgę na dzieci. Ale gdyby była przykładowo dwa razy większa czyli za cały rok kalendarzowy należało by jej część rozliczyć. 

To ja może zrezygnuję z tego stypendium by nie mieć kłopotów. 
Ależ nie. Rozliczenie to kilkanaście minut i pamiętaj generalną zasadę jaką dziadek od 25 lat serwuje każdemu klientowi. Nie bój się podatków. W twoim interesie jest płacić jak najwyższe kwoty niskich podatków. O to by były niskie dbam ja i mnie za to płacisz, a ty dbaj o to by ich kwoty były jak najwyższe i bądź szczęśliwy że są wysokie.
To ja może sobie wezmę ten schemat przygotowany przez dziadka.
Ależ oczywiście, będziesz miała na pamiątkę.

W drzwiach wyjściowych: 
Żegnając się pytam syna czy jutro, znaczy się dzisiaj nie wybiera się poza Poznań. 
Tyle co wróciłem z ... niedosłyszałem nazwy miejscowości.
Jutro, znaczy się dzisiaj, będę w Poznaniu.      

Nie spytał czy ja się gdzieś wybieram, ale i  ja się nie chwaliłem gdzie i do Kogo mnie ciągnie na majowe dni.

środa, 26 kwietnia 2017

Życzenia

Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu, nad tym czuwajcie z całą usilnością. Modlitwa jest kotwicą rzuconą w głębię Boga. Miecz w ręku - zgłębianie słowa Bożego. Obok na zdjęciu wczesny ranek niedziela Bożego Miłosierdzia, 23 kwietnia br  godz 5:19.

Obok ranna niedzielna Msza Święta o 6:30. Ewangelię i homilię głosi ksiądz diakon Łukasz.
    Kto nie czyta Pisma Świętego, nie może się uważać za katolika. Że ci dano na chrzcie krzyżyk na czole i dalej nic, to przestań udawać żeś jest katolikiem. Kto pada na kolana, milczy, bo wie, że bez pomocy Boga nie jest wstanie nic zrobić. Kto ma gadanego w kwestiach wiary i katolicyzmu wiedz, że mu daleko od Boga.  

Modlitwa jest kotwicą zanurzoną w głębię Boga. W tej głębi rozmodlenia Bóg wstrzymuje dusze, za podążaniem za niebezpiecznymi żywiołami. W logistyce zbawienia należy być Bogomódlcą. Modląc się, gruntuje nas Duch Święty w łasce i czuwa aby dusza nasza nie oddaliła się od Niego. Dzięki modlitwie ta więź stale się umacnia, aby żadna burza nie była wstanie odłączyć duszy od Boga. 
Jałmużna, post, modlitwa wprowadza nas w perspektywę życia zakonnego. W Dzienniczku duszy Bóg nam to perfekcyjnie pokazuje. 
Człowiek podąża ku wieczności bez wiedzy o czekających go niebezpieczeństwach. Dziś kiedy postawiono nas w świadomości istnienia piekła, diabła nawet nie zdajemy sobie sprawy w jakiej bitwie bierzemy udział.  Pojęcia potępienie, piekło są całkowicie wybite z naszych dusz. Żyjemy w Polsce, gdzie kapłani są napominani jak mówią kazanie o diable. Nie wolno mówić, nie potrzeba tego tam u Niemców szukać.To jest tu na naszej ziemi. I tak jak po śmierci Ewy przez trzy miesiące uczestniczyłem w wielu, bo ponad 60 Mszach Świętych (nie licząc gregoriańskich i  wieczystych zamówionych za jej duszę, tak dzisiaj, każdego dnia modlę się do Miłosiernego Boga by miał miłosierdzie nad jej i nad moją grzeszną duszą. A gdzie inne dusze, za które się modlę o łaskę by skubany w ostatniej chili zdążył powiedzieć Bogu, że Go kocha, że jest po Jego stronie, że się chce z Nim pojednać.
... Aby ujrzeli swoje dusze w prawdzie, poruszeni łaską upadli przed Tobą Bożę szczerze swoje grzechy wyznając. To już się wszystko dokonuje na drugim brzegu. Wiecie jakie to jest niebezpieczeństwo całą wieczność żyć w nienawiści? Całą wieczność przeklinać Boga? I popierać się w tym nawzajem!
Bogacz woła z piekła: to poślij moim najbliższym braciom wiadomość, kilku ich zostało na ziemi, żeby nie popełnili gafy. Kapłan rekolekcyjny wyjaśnia, że skubany walczy o swoją skórę, bo każde wpadnięcie kolejnego brata do piekła powoduje, że on idzie w jeszcze głębsze przestrzenie nienawiści i piekła. Rozumiecie? Jest to miejsce gdzie jeden drugiego pożera.  Jest to miejsce, gdzie nasi praojcowie siedząc, a są tam w piekle, ich jedynym marzeniem jest abyś i ty tam wpadł. Jest to marzenie, którego nie da się opisać ludzkimi zdaniami. Dlatego Św. Paweł mówi konkretnie: Człowiek podążając ku wieczności, bo my wszyscy idziemy ku wieczności, podąża ku niej  bez wiedzy o czekających go niebezpieczeństwach. Ile dusz ludzkich w tych tygodniach otrzymuje ostrzeżenia o drugim brzegu. Co się o tym nasłuchałem w kolejce w Częstochowie? mówi jeden z kapłanów. Jakie znaki otrzymują ludzie o tamtej rzeczywistości? Przekazują to najbliższym. Nikt nie chce w to wierzyć. Podświadomym filmem, odtworzonym we śnie,  próbuje się to wyjaśniać. Nie przejmuj się, bądź spokojny. pocieszają tak zwani przyjaciele, którym się zwierzyłeś. Ta wiedza jest w Duchu Świętym, do którego człowiek powinien się ze wszystkimi sprawami zwracać. Budźcie się. Wiecie jaki będzie dramat w godzinie śmierci, kiedy goli i weseli staniecie przed majestatem Boga? Niech Duch Święty teraz da tę wiedzę, abyście poznali wszystkie czekające niebezpieczeństwa. Ta wiedza jest w Duchu Świętym, do którego się powinien we wszystkim człowiek zwracać. 
      W każdej chwili jasne złociste niebo może zamienić się w złowrogie czarne chmury i to samo dzieje się w duszy ludzkiej, na skutek niespodziewanej okoliczności. Podam przykład z 23 kwietnia br: 
Koniec Mszy Świętej. Gdy przychodzi do błogosławieństwa wiernych niebo nad Placem Zmartwychwstania staje się czarne. Zaczyna padać rzęsisty deszcz. Rozwijają się parasole  Kapłan stojąc tyłem do ludzi święci wodą święconą (od Zmartwychwstańców) tablicę parafialną wmurowaną u stóp Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego Eucharystycznego Króla Polski.

Tyle co ofiarował Go Bogu Ojcu na ołtarzu pomnikowym i w momencie, gdy się  odwraca twarzą do ludzi i mówi bardzo krótko: "teraz poświęcę prywatną tablicę pana Jerzego", zaczyna padać rzęsisty grad widoczny na zdjęciu.

Kapłan z kropidłem schodzi ostrożnie po stopniach. Gdy jest w połowie schodów ja proszę Rycerza Chrystusa Króla by zdjął cegły z tablicy wotywnej. Kapłan zatrzymuje się na przedostatnim stopniu.  W tym czasie  Rycerz podchodzi kilka kroków i zdejmuje trzy cegły. Padający grad nagle przechodzi w deszcz. Krople wody święconej mieszają się z kroplami padającego z Nieba deszczu na tablicę wotywną i stojących wokół ołtarza parafian. 

Rycerz składa cegły na Placu Zmartwychwstania, a ręce składa do modlitwy i klęka na kolanach przed moją tablicą, w miejscu gdzie 01.03.2015 roku dostąpiłem łaski cudu uzdrowienia przez Jezusa Chrystusa prawego kolana


Parafianie rozchodzą się szybko do domów, nie oglądając tyle co poświęconych tablic. Rycerz po dwóch minutach modlitwy podnosi się z kolan. Podchodzę do niego i dziękuję mu za odsłonięcie tablicy oraz zapraszam do siebie do domu. Nie, wymawia się. Tyle co wróciłem z Częstochowy i zostawiając mnie idzie do samochodu Ks. Proboszcza. Po chwili Rycerz oddala się ul Leśną w kierunku Poznania. 
      Ks Proboszcz jest już spakowany i gotowy do wyjazdu. Podchodzę do niego i dziękuję mu za poświęcenie tablicy, o co prosiłem go w Wielki Czwartek. Tłumaczy mi, że nie powinien udzielić Komunii Świętej Rycerzowi w czerwonym płaszczu, bo ma taki przepis. Protestuję na te słowa, mówiąc, że jest to tylko szeptany wewnętrzny przepis i proszę by mi go wskazał.     
       Każdemu człowiekowi choćby nie wiem kim był; heretykiem, ateistą, satanistą, masonem, islamistą, nie wiem jakim przestępcą, katolicki kapłan ma święty obowiązek udzielić Komunii Świętej, nawet gdyby przed Mszą Świętą ten sam osobnik był u niego u spowiedzi świętej i tenże sam kapłan nie udzieliłby mu rozgrzeszenia, a człowiekowi w czerwonym płaszczu z wizerunkiem Chrystusa Króla nie. Czyżby tak w praktyce Kościoła miało wyglądać połagiewnickie pokłosie Roku Miłosierdzia?
      Rozstajemy się. 
Ja oszołomiony scenerią klękam w miejscu dzisiejszego cudu, bo jakże inaczej mam nazwać to co się wydarzyło, by podziękować i przez moment adorować Żywemu Eucharystycznemu Zmartwychwstałemu Jezusowi  Chrystusowi, którego z takim drżeniem noszę w swoim sercu od rannej Ofiary Mszy Świętej. Wypełniło się księże diakonie Łukaszu to, o czym rano rozmawialiśmy. Niestety zdjęcia Księdza mówiącego kazanie o wydarzeniach dzisiejszego dnia nie wyszły.  Poza Księdzem Diakonem Łukaszem ten Rycerz Chrystusa Króla, to był jedyny człowiek, któremu powiedziałem  o jubileuszowej Mszy Świętej na Placu Zmartwychwstania.  

Nie ja do niego dzwoniłem, to on dzisiejszego niedzielnego przedpołudnia zadzwonił do mnie przepraszając, że wczoraj w Częstochowie o mojej sprawie zapomniał. Tak więc uczestnicząc w akcie poświęcenia tablicy wotywnej za pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II był jedynym poza parafianami człowiekiem reprezentującym Polaków z kraju i z zagranicy.

15:29 I nastała cisza. Jasne niebo. W krótkim czasie przychodzą dwa pieruny i moi drodzy niebożebna ulewa. To samo jest w naszym życiu. W każdej chwili twoje niebo, może się zmienić w złowrogie czarne chmury i tak się dzieje z każdą duszą ludzką na skutek niespodziewanych okoliczności.  Dzieci my nie wiemy jak się zachowamy w tych niespodziewanych okolicznościach? Nikt z nas nie wie co to jest dla nas dramat śmierci, dramat spotkania z potęgą szatana. Stąd woła Św. Paweł: Powinniście się nieustannie modlić do Ducha Świętego i pozostawać w Niego wpatrzeni wewnętrznie. 

       I nastała cisza. Parafianie pierwsi nie oglądając tyle co odsłoniętych i poświęconych tablic rozeszli się do domów. Nikogo ich treść i wykonanie nie zainteresowało. Nikt nie spytał jakie kłody szatan rzucał mi pod nogi bym ostatecznie dopiął do ich realizacji i ile to wszystko kosztowało zachodu.     
       Jako ostatni Plac Zmartwychwstania opuścił Ksiądz Proboszcz. Była 15:30, no może 15:33. 

Teraz miałem kilka minut na modlitwę dziękczynną i błagalną. Na białoczerwonej fladze przykrywającej tablicę wotywną informującą o ufundowanym w 2005 roku przez mieszkańców parafii św. Józefa Oblubieńca N.M.P. w Baranowie oraz Polaków zamieszkałych w kraju i za granicą  pomniku Bożego Miłosierdzia umieściłem słowa: "Jezusowi Chrystusowi Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Królowi Polski z dziękczynieniem za łaskę katolickiej wiary ...
       Kto z czytających te słowa będzie mógł się dzisiaj pod nimi podpisać, a jeśli nikt, to dlaczego?
Przekaz jest jasny: "Idźcie i głoście"


Z tym głoszeniem przeciągnąłem chyba strunę.
Atak szatana był natychmiastowy. Wystarczyło mi opuścić zasięg rozmalowanych na asfalcie promieni łask Bożego Miłosierdzia i wejść na teren mojej posesji, a w kostce lewej nogi poczułem rwący ból. Od razu wiedziałem że to odwet za to, co się przez ostatnie kilkanaście minut wydarzyło.
To Bóg czyni z człowiekiem co zechce  wg własnej woli i własnych zdolności. To coś zapragnął, to coś zaplanował, to nie jest Moja droga powiedział do mnie  o 15:37 Jezus. Od przyjścia z rannej niedzielnej  Mszy Świętej, po której rozmawiałem z diakonem Łukaszem, do rozpoczęcia Mszy Świętej z okazji jubileuszu jedenastej rocznicy poświęcenia przez ks. Biskupa Zdzisława Fortuniaka Pomnika Bożego Miłosierdzia votum wdzięczności parafian za pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu 23 kwietnia 2006 roku, wszystko szło zgodnie z ułożonym przeze mnie planem. Dalej ster spraw wyraźnie i jednoznacznie dla mnie przejął Bóg Ojciec. On przyzwolił na publiczne kłamstwo. On przyzwolił na taką, a nie inną ofiarę krzyżową Swego Syna Jezusa Chrystusa na kamieniu pomnikowym przykrytym biało czerwoną flagą. On sprowadził Rycerza Chrystusa Króla na Plac Zmartwychwstania. On, On ,On , nie ja, nie ty, nie oni, nie my. On Trójjedyny Bóg.        
       Niespodziewany dotkliwy ból w kostce lewej nogi wyłączył mnie do końca dnia z możliwości obsługiwania gości. Obolały i kuśtykający z opuchniętą kostką odczytałem zebranym mój ostatni wpis na blogu: "Łaski z Serca Jezusowego


podsumowany przez jedną z osób: zamiast wydziwiać lepiej byś zajął się charytatywą. Zakonu, kontemplacji ci się zachciewa, a tyle masz biednych wokół siebie. Wróć do życia. Miej odwagę do bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością. Daj sobie spokój z "Pojednaniem". 


Cóż miałem jej odpowiedzieć? Pomodlę się za ciebie w Licheniu, ofiaruję za was Komunię Świętą. 
      Obaj synowie stanęli na wysokości zadania jeden zajął się obsługą gości, drugi poratował mnie tubką altacetu. Na drugi dzień po imprezie imieninowej obudziłem się rano z posprzątaną chatą i nie bolącą nogą by przez cały dzień robić reportaż zdjęciowy z zatapiania w warstwie ścieralnej asfaltobetonu rozmalowanych na dolnej warstwie wiążącej łask płynących z Serca Jezusowego, biorących swoje źródło w każdym tabernakulum, w którym przebywa Żywy Eucharystyczny Jezus Chrystus mój Król, Król Polski, Król całego Świata i Król wszystkich narodów.   
     
   Dla wielu metalowa tabliczka którą znalazłem rano następnego dnia leżącą na  górnym podeście to wynik tego, że ją źle przykleiłem. Dla mnie był to znak, że w tym miejscu mają się znależć inne słowa
Jakie?
"W kółko Macieju takie same",  jak 20 marca powiedział do mnie Ks. Arcybiskup Metropolita Poznański Stanisław Gądecki:  "Jezusowi Chrystusowi, Zmartwychwstałemu, Eucharystycznemu, Królowi Polski z dziękczynieniem za łaskę wiary Polacy z kraju i z zagranicy z ks. prob. Andrzejem Strugarkiem"

Kiedy to się stanie
Tego nie wiem. Ale wiem jedno na początek moi współparafianie muszą się nauczyć z powrotem klękać przed Żywym, Zmartwychwstałym, Eucharystycznym Jezusem Chrystusem, a nie wyciągać ręce, bo ja tak chcę, bo ja tak mogę. Ale On pokorny Baranek z taką twoją czcią nie pragnie być przyjmowany.       
 
      

piątek, 21 kwietnia 2017

Łaski z Serca Jezusowego

         Moje myśli są myślami Boga - mówił w orędziu z 12 lipca 2014 roku Pan Jezus do Agnieszki Jezierskiej zatytułowanym Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy.    Twoje myśli Jerzy są myślami człowieka. Nie dościgniesz Mnie, ale Ja będę ci się objawiał. 

Co jest oczywiste dla ciebie Jerzy, nie musi być prawdą. Pamiętaj, że to Ja jestem Prawdą i licz tylko na Mnie. Klękaj często przy lewej poręczy. Widzisz wtedy Mnie jak stoję na twoim domu, a gdy się podniesiesz Ja staję w twoim progu. 

Klękaj tak, jak klęknąłeś przy lewej poręczy, gdy przed miesiącem 20 marca zaprosiłeś ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolitę Poznańskiego pod pomnik Bożego Miłosierdzia.  

Zademonstrowałeś wtedy Jego Ekscelencji modlitwę w tym świętym miejscu mówiąc: "JEZU ja tu klęczący I MODLĄCY  SIĘ  przy poręczy UFAM  TOBIE. 
       Nie zabiegaj Mi drogi. Ja Jezus Chrystus ciebie poprowadzę. Ty zawsze krocz za Mną twym Królem i Panem mówiąc od lat Panie mój, Boże nasz siłę masz, siłę dasz ludowi swojemu Panie nasz i Królu.
      Panie, Ty dobrze wiesz jak czasami mi ciężko. 

My tacy światowi, wszystko mamy wykalkulowane, przemyślane, dopięte na ostatni guzik, a Ty mówisz pokładaj we Mnie ufność, a po ludzku czasami taka beznadzieja, wszystko się wali. A Ty przestrzegasz mnie: nie wyprzedzaj Mnie, nie zabiegaj Mi drogi słyszę, Ja ciebie poprowadzę.
       Zrozum teraz, że nie postąpię kroku bez ciebie Jerzy. Niby takie to oczywiste, to Twoje słowo, a takie trudne do przyjęcia. 

Przyszedłem na świat po ciebie i nie chcę wracać bez ciebie. Jaki Ty jesteś kochany, mój Jezu, przekonując mnie. Będę więc zwalniał kroku, abyś mógł nadążyć. Panie jak Ty się potrafisz naginać do człowieka. 

Widzę jak się starasz malując Moje łaski  rozlewające się na Baranowo. Nie pozostawię cię w tyle. Dopasuję się do ciebie, ale ty zawsze staraj się dotrzymać Mi kroku. 
   Jezu to jest zrozumiałe, że musi być mój wysiłek. 

Łaski Mojego miłosiernego Serca same się nie rozleją, ty Jerzy musisz Mnie pobudzić do ich okazania. Wypsikać to trochę farby na nawierzchnię. Bez pracy, nie ma kołaczy. Popatrz, idziemy do Ojca razem. Zaufaj Mi. 

Chcę tam dojść wraz z tobą Jerzy. Chcę z tobą zamieszkać. Chcę pokazać ci tysiące Moich tajemnic. 
     Panie jakie ty masz cudowne plany wobec człowieka czego oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co zgotował Pan dla swoich sług.  

Chcę cię uszczęśliwić wieczną nagrodą. Chcę otworzyć przed tobą Niebo i radować się twoim szczęściem. Oto Mój cel, dla którego zszedłem na ziemię. Kolejny wymiar tajemnicy odkupienia. 


Oto Pan Bóg chce, aby mnie słabemu grzesznikowi otworzyć Niebo i radować się moim szczęściem. Jezu cóż Ci się spodobało we mnie? Nie tylko we mnie, w każdym człowieku, bo to jest Twój cel zejścia na ziemię. I dla tego celu pozwoliłeś się przybić do krzyża. 

      Nasze wspólne życie dopiero się zacznie. Chcę Jerzy abyś głęboko spojrzał w Moje Serce. Zajrzyj do niego, kiedy jest całe obnażone, kiedy jestem przybijany do krzyża w czasie każdej Ofiary Mszy Świętej, a Moje Serce jest dla ciebie włócznią przebite. Wyjmij je i spójrz co się stanie. Nachyl kielich twojego serca i zbierz w nie całą Moją miłość, która wyleje się w Moim człowieczeństwie jako Krew i woda, absolutna reszta miłości, jakiej jeszcze dla ciebie nie przelałem.

To mi się jeszcze Panie nigdy przez głowę nie przewaliło. Krew i woda, ta cała Twoja miłość. I to drugie ujęcie absolutna reszta miłości jakiej dla ciebie jeszcze nie przelałem. 

Panie coś Ty wówczas dla mnie zgotował? A ja tak daleko od krzyża. Pisać o nim łatwo, nosić go ciężej. A Ty mnie pytasz: Czy teraz Mi wierzysz? Czy jest we Mnie choć odrobina życia, miłości, której ci nie dałem? 

Spij Moją miłość do ostatniej kropli Krwi, oddaję ci je całkowicie. Spij moją nieśmiertelność, Moją chwałę, Moją potęgę, Moją nadzieję do ostatniej kropli życiodajnej krwi, bo to dla ciebie pozwoliłem jej wypłynąć.

Panie Jezu Ty jesteś więźniem miłości, bo Twoim zadaniem jest dawać, dawać, dawać. A tu nie ma chętnych do brania. Chcesz się podzielić Swoją nieśmiertelnością , chwałą, potęgą, Twoją nadzieją. 

To ta krew wypłynęła i wypływa w czasie każdej Ofiary Mszy Świętej dla mnie. Panie, jakże Ci dziękuję, że mnie bierzesz na te różne tajemnice wiary by odkrywać Ciebie,  jakiego nikt nie zna Boga miłości. 

Teraz spójrz w Moje Serce. Co widzisz?
Serce człowieka zabitego bez litości za miłość, za to Serce, które potrafiło tylko kochać. 
Panie nienawiść jest przerażająca. Panie coś ty zrobił dla człowieka. 

Chodziłeś Panie po ziemi jak człowiek
Jak człowiek serce i dwie ręce miałeś
To wielkie serce dzieliłeś dla ludzi
Jak chleb powszedni dawałeś
I ludzie biorą ten chleb z Twoich dłoni
Bo one dają wciąż tak jak dawały
Więc w swoje ręce weź mnie o Panie
Jak dar, bo Twój jestem cały.

Daję Ci serce swoje Panie
Daję Ci silne ręce swoje
Dodawaj sił im nieustannie
By podźwignęły świat.

Chodziłeś Panie po ziemi jak człowiek
Jak człowiek serce i dwie ręce miałeś
To wielkie serce dzieliłeś dla ludzi
Jak chleb powszedni dawałeś
O Panie naucz człowieka tej sztuki
By sercem dawał, miłował i bronił,
Bo Ty do świata wyciągasz ramiona
I miłość podajesz na dłoni. 


Daję Ci serce swoje Panie
Daję Ci silne ręce swoje
Dodawaj sił im nieustannie
By podźwignęły świat.


Chodziłeś Panie po ziemi jak człowiek. Oto zabito Cię bez litości za miłość, za to Serce, które potrafiło tak kochać. 
Spójrz na Moje Serce i zlituj się nad Nim. Jest zupełnie bezbronne wobec świata, bo broni się tylko miłością, otwiera się na każdy cios, aby otwierając się, wydać z siebie miłość dla każdego , kto na nie spojrzy, niezależnie od tego czy będzie chciał je ucałować, czy będzie chciał w nie uderzyć. 
Jest zupełnie bezbronne, broni się tylko miłością. O Baranku bez skazy. Boże miłości, karmiący się tylko miłością. 



To nie ma znaczenia. Wystarczy, że na nie spojrzysz , a już należy do ciebie. 
Panie Jezu ilu jest ludzi , którzy powchodzili do Kościoła i nie wiedzą dl czego? Bo jeżeli wystawiają Cię w sanctissimum już zostali pochłonięci miłością.
Moje serce oddaje się każdemu, kto zechce na nie spojrzeć , bo kocha zachłannie i  zachłannie pragnie udowodnić swoją miłość każdej duszy.

      Spójrz więc raz jeszcze. Panie patrzę w Twe Serce i widzę je przebite. Zmartwychwstały Królu, widzę Twoje Serce. Daj mi ogromną łaskę świętości wiary, że to Serce to mój utracony raj. Odzyskałem go dla ciebie i oto jest otwarty, przybity włócznią do drzewa na którym został utracony.  (w tym momencie dzwoni Paweł Ł. z pytaniem czy pamiętam o Mszy Św. za Chrzana o 13:00 w niedzielę Bożego Miłosierdzia na Fredry. - odkładam słuchawkę idę do kuchni zjeść przy postnym piątku pierwszą kromkę chleba i robię zdjęcie geodecie stojącemu z łatą na reperze na Placu Zmartwychwstania z którym debatowałem rano o namierzeniu i naniesieniu na mapy przepustu z kablem nn i wodą). Nie dało się odzyskać dla człowieka Nieba inaczej jak na krzyżu, bo na drzewie w raju został również utracony raj. Panie dzięki Ci za te wszystkie łaski, które wczoraj 20 kwietnia, po miesiącu od wizyty Przewodniczącego Komisjii Episkopatu Polski ks Arcybiskupa Gądeckiego wczoraj rozlałeś symbolicznie w postaci rozmalowanych promieni łask rozchodzących się z Twojego Serca z Pomnika Bożego Miłosierdzia w  Baranowie. 
     Niech będzie wieczna chwała i uwielbienie Jezusowi Chrystusowi Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Królowi Polski. 
Amen.


czwartek, 20 kwietnia 2017

Łaski Bożego Miłosierdzia rozlały się na Baranowo


Króluj nam Chryste!
      W załączeniu przesyłam zdjęcie miejsca zgromadzenia Plac Zmartwychwstania w Baranowie oraz mojej osoby, gdy rozmalowuję Łaski Bożego Miłosierdzia rozchodzące się na Baranowo.

       Zdjęcia obrazują stan w dniu dzisiejszym i prawdopodobny stan w dniu zgromadzenia, w niedzielę 23 kwietnia 2017. Następnego dnia w poniedziałek rozmalowane przez organizatora zgromadzenia linie 

zostaną przykryte górną warstwą asfalto betonu, a rozlane w dniu dzisiej szym łaski Bożego Miłosier dzia na wieczne czasy zatopione w nawierz chni ulicy Wspólnej, Placu Zmartwych wstania i ulicy Przemy sława.
Z Panem Bogiem.
Jerzy Zygarłowski



Dla niewierzących podaję dodatkowe  dane techniczne:
Przez cały dzień 20 kwietnia 2017 roku od godz 8:00 do godz 20:00 namalowałem białym sprayem 75 linii (czyli tyle ile mam lat nie licząc ich w czasie malowania, ot przypadek) rozchodzących się promieniście od Pomnika Bożego Miłosierdzia votum wdzięczności za pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II ufundowanego w 2005 roku przez mieszkańców parafii św. Józefa Oblubieńca N.M.P. w Baranowie oraz Polaków zamieszkałych w kraju i za granicą.
Najkrótszy promień ma 6 metrów, najdłuższy 306 metrów i zakończony jest strzałką w kierunku końca ulicy Wspólnej. Łączna długość wszystkich rozmalowanych  linii ponad 1 km.  

Wierzących, że Jezus Chrystus jest Królem Polski informuję, że Łaski Bożego Miłosierdzia rozlewały się dzisiaj z Placu Zmartwychwstania na wszystkich mieszkańców Baranowa.   

środa, 19 kwietnia 2017

Wiara jak skała

Do napisanie tego wpisu sprowokował mnie drugi punkt ogłoszeń parafialnych z Niedzieli Zmartwychwstania i dalsze wydarzenia jakie nastąpiły po jego przeczytaniu. (na zdjęciu fragment na tablicy ogłoszeń przed kościołem).



Z naręczem tulipanów (wszystkie jakie zdołały zakwitnąć w ogrodzie) w Poniedziałek Wielkanocny jadę na cmentarz, do Ewy i do Łukasza. Zatrzymuję się jak zwykle pod boczną furtką przez którą wychodzi starszy pan o lasce. 
Otwieram drzwi i wołam: "Proszę nie zamykać furtki". Zabieram naręcz tulipanów i wdaję się z nim w rozmowę. Po Bogu to pierwsza osoba z którą  dzisiaj rozmawiam. Zamieniamy kilka kurtuazyjnych słów i rozstajemy się. Gdy odszedł na odl. około 20 metrów wołam do niego: "Pan był u żony?"
Nie odpowiada, ja tu sobie na cmentarz chodzę, bo tu ... 

Niedaleko mieszkam, mam transport, Kamiński jestem, przedstawia się.
A ja jestem Zygarłowski. 
To ja przed dwunastu laty transport i żelbetową płytę pod pomnik Bożego Miłosierdzia załatwiałem z Pańskim synem. 
Tak pamiętam, syn dostał nawet podziękowanie od Księdza Proboszcza. 
Płytę najpierw pożyczyłem od Państwa, na tymczasowe składowanie kamienia ze Zmartwychwstałym Chrystusem, a gdy przyszło do stawiania pomnika wysępiłem ją od Syna jako podłoże, taki kamień węgielny, na którym stanął najpierw betonowy fundament, na nim część ołtarzowa z betonową nogą (podstawą) i na całości dopiero kamień z Jezusem Miłosiernym. 

Jak to się stało, że namówiłem go by podszedł ze mną na grób Ewy, gdzie się wspólnie za nią pomodliliśmy - sam nie wiem. 
Opowiedział mi skąd miał takie duże kwadratowe żelbetowe płyty. 

Ja mu powiedziałem, że z racji na posadowienie na niej konstrukcji całego pomnika udało mi się na roboczo podnieść pomnik w górę o dodatkowy stopień.  Zrobiłem Szanownemu Panu zdjęcie do bloga, i powiedziałem, że zamieszczę zdjęcia podziękowań jakie syn otrzymał i pożegnaliśmy się. 

On poszedł do domu, a ja dostałem dar łez. Po 12 latach dowiedziałem się komu jeszcze z Kamińskich, tak naprawdę mam dziękować za wywyższenie Zmartwychwstałego Chrystusa Króla o 20 cm w górę. Na zdjęciu puste miejsce do zleconej do wykonania tablicy wotywnej o treści jak we wpisie sprzed dwóch dni. ( z Poniedziałku Wielkanocnego z 17.0. 2014- taka treść wisiała na pomniku przez wiele lat).

Tu przerwę bieżącą relację i cofnę się dwanaście lat wstecz do poświęcenia "chrztu" placu budowy jaki miał miejsce w dniu 3 listopada 2005 roku. 
Z tego historycznego dnia wklejam tylko cztery zdjęcia:

 















1 wspólna modlitwa 
2 poświęcenie placu budowy

3 pierwszy sztych
4 błogosławieństwo pasterskie dla dzieła 
O tego momentu, od kapłańskiego poświęcenia i błogosławieństwa dla tego dzieła staje się ono w sposób szczególny dziełem Boga w którym przychodzi mojej osobie  pełnić szczególną rolę.
 
A teraz z powrotem wracamy na Plac Zmartwychwstania do dnia wczorajszego, do dnia szatańskiego ataku na to dzieło i wielkiej próby wiary. Wieczorne zdarzenia pod pomnikiem komentuje ks Piotr Maria Natanek na żywo w swym wieczornym kazaniu z Grzechyni, które z racji na spięcie z ks. Proboszczem było mi dane odsłuchać i wykorzystać dopiero teraz.
        Tekst ks. Piotra Natanka nieco zmieniony z nie zmienionym duchem:
Jesteśmy przy zagadnieniu drogi człowieka do Boga. Wczoraj mówiłem o nicości człowieka i pokazywałem kim jest Bóg i na czym polega to uniżenie się przed Bogiem. On zaczyna nas prowadzić. Podlegamy Mu w sumieniu, a także Jego osądom, a nie własnym. To Bóg określa człowieka i człowiek jest tym, kim go Bóg czyni i tyle jest wart ile jest wart w oczach Boga. Nikt człowieka nie może sądzić, ani on nie może nikogo sądzić, w tym również i siebie.   
      Będąc na obecnym etapie drogi do Boga muszę się wstrzymać od osądzania nie tylko innych, co mi się generalnie udaje, ale i siebie. To Bóg jest sędzią , a jeśli przykładowo w takich sytuacjach jak wczoraj widzę swoją nędzę mam ją powierzyć Bogu w pełnej ufności. Jezu ja Jerzy klęczący przy lewej poręczy pomnika ufam Tobie i kładę się spokojnie do snu po powierzeniu Bogu ościenia. Nie będę niczym więcej niż jestem, nie będę takim, jakim ideałem jakim by mnie chciał widzieć mój syn w sporach z ludźmi. Uświadomiłem to sobie powtórnie czytając synowskiego meila napisanego z wielką troską. Nie będę nicznym więcej niż Bóg pozwoli mi się stać. Moje ubóstwo słowne, moje nadinterpretacje, ostre słowa wszystko to jest wkomponowane w wymiar Pana Boga. W takiej sytuacji jaka miała miejsce wczoraj mogę być spokojnie przedstawiony przez Jezusa Bogu Ojcu do osądu. Jestem wkomponowany w wielkie dzieło Królestwa Bożego, a tu na ziemi ma wymiar mistycznego Ciała Pana Jezusa. Nic nie zależy od człowieka, tak można stwierdzić. Jestem tym na co mi Bóg pozwala. Największe hasło współczesnej edukacji: "weź los w swoje ręce ". Największy dramat jaki jest wprowadzany w myślenie młodych ludzi kończący się totalnym rozczarowaniem- przykład drastyczny Łukasz. Wybierając jako osiemnastolatek drogę mężczyzny i kobiety był przekonany, że jego rozpoznanie było kluczem do prawdy, rozpoznanie które zakończyło się największym dramatem, samobójstwem. 
      Wszystko zależy od Boga. Bóg używa różnych środków i sposobów by dać znaki, by podpowiedzieć. Matka mówi córce, ojciec podpowiada synowi, dzieci doświadczeniem: tato we mnie jest "ogień" a po dwóch latach przyszedł wrak,zagubiony, sfrustrowany, goły i zniszczony, oszukany z pośmiertnie wygranym wyrokiem o wynagrodzenie ze swym pracodawcą. Pozostaje tylko zaufać Bogu i pragnąć tego czego On pragnie.
Bądź wola Twoja.         
 
Wracam do 29 sierpnia 2005 roku, dnia w którym pan Przemysław Kamiński (syn) przywiózł  płytę na plac budowy. Jesteśmy na dzisiejszym Placu Zmartwychwstania na dwa miesiące przed poświęceniem przez Ks. Proboszcza placu budowy. Cytuję za prywatnym moim dzienniczkiem:

29 sierpień 2005 rok, poniedziałek
Z pięcioma egz. dokumentacji pomnika i pismem przewodnim podpisanym przez ks. Proboszcza jadę z rana pełen optymizmu do Starostwa Powiatowego, 

by uzyskać bądź to zgodę na postawienie pomnika bez decyzji o pozwoleniu na budowę pomnika (na zasadach powiadomienia), bądź też czekać za decyzją o pozwoleniu na budowę. Niestety dokumenty nie zostały przyjęte. 

Na budowę pomnika konieczne jest pozwolenie na budowę. Wystąpienie musi być na urzędowym druku, a nie pismem. Do wniosku należy dołączyć:
1 oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. (gminny plac na skrzyżowaniu czterech ulic)


2 decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu,

3 dokumenty upoważniające ks. Proboszcza do działania w imieniu parafii jako osoby prawnej

4 wniosek parafii o odrolnienie działki na której ma stanąć pomnik i wyłączenie gruntów z produkcji rolnej. 
Nie pomagają moje tłumaczenia, że od lat to jest droga publiczna. Bez wniosku o odrolnienie wniosek o pozwolenie na budowę nie zostanie przyjęty. 

        Trudno muszę dopiąć sprawy formalne. (uwaga: następnego dnia składam w Starostwie Powiatowym kompletny wniosek o pozwolenie na budowę wraz z wymaganymi załącznikami - jak mi się to udało skompletować sam nie wiem - mój dopisek po 12 latach). 

Na 11:00 jadę z Ewą na rehabilitację prawego ramienia. Nie może sobie sama zapiąć stanika. Ewa jest 21 dni po operacji glejaka mózgu. Dalej opis rehabilitacji, który opuszczam. Do domu wraca zmęczona wysiłkiem ale z ręką zdecydowanie lepiej się kręcącą.

O godz.19:00 tak jak było umówione na miejsce budowy pomnika podjeżdża samochód z HDS-em i wyładowuje kwadratową płytę... To pan Przemysław Kamiński bezinteresownie przywiózł nam tę płytę. 

Jadąc wczoraj, w niedzielę, na cmentarz do Łukasza wyjątkowo nie chciałem podjechać jak zawsze asfaltem pod boczną bramę, ale po dziurach pod boczną furtkę od strony ul. Modrzewiowej (co za nieroztropność, w głowie Ewy dziura po ponad 5 cm średnicy guzie, a ja ją wiozę po dziurach większych niż dzisiaj na placu przed cmentarną furtką, dzisiaj na ul. Modrzewiowej leży asfalt. - mój dopisek po 12 latach). Jadąc wolno po dziurach z lewej strony zauważyłem leżący krąg studzienny, a na nim dużą okrągłą żelbetową pokrywę od szamba. 

Nieomal w tym samym czasie Ewa z prawej strony wypatrzyła dwie duże betonowe płyty leżące pod płotem. Jak się okazało były to płyty pana Przemysława Kamińskiego posiadającego firmę przewozową i trudniącego się robotami ziemnymi, rozbiórkowymi i wywózką gruzu. Po krótkiej rozmowie zobowiązał się przywieźć nam jedną z płyt za co mu ks. Proboszcz wysłał specjalne podziękowanie. 

Wracam do relacji bieżącej. Wsiadam w samochód i jadę na Wroniecką do Maryi Wspomożycielki Wiernych.  Jak  ja mam mu (im Kamińskim) najlepiej dzisiaj podziękować. Czyż może być coś droższego niż ofiara Mszy Świętej? 
       Po ofierze Mszy Świętej krótkie wyjaśnienie skierowane do Pani Małgorzaty i do mnie. Proszę nie robić zdjęć. 
       Nie jest ważne czy wszystko rozumiesz, ważne jest, że wierzysz w ofiarę.  

Wierzę  Confiteor  powtarzam po raz wtóry bezpośrednio przed Komunią Świętą.  Ofiarę sprawuje kapłan na relikwiach męczenników. Ołtarz jest konsekrowany, a na stole organizuje się przyjęcie. Można taki stolik, choćby masywny i z dębiny  jak moją tablicę wotywną, jak różaniec czy inny przedmiot kultu poświęcić. Ale czy sprawowana na nim Msza Święta jest godnie sprawowana? Relikwie 1 gatunku (rodzaju) uznanego przez Kościół męczennika mają swoją wagę gatunkową. Ofiara z Krwi Chrystusa na krwi męczennika, który się wstawia wespół z Maryją u Boga Ojca, by raczył przyjąć ofiarę z życia Jezusa Chrystusa. 

Czerwony kolor szat to krew, to męczeństwo, męczeństwo z racji na Boga. Rocznica chrztu warto o niej pamiętać.    
 
Dzisiejszy człowiek tak kombinuje, żeby grzech nie był mu poczytany za grzech. Grzech staje się dla wielu próbą samodzielności od Pana Boga. 

Wydarzenie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa przed dwoma tysiącami lat to był przewrót. To był jak ta betowa zbrojona krzyżowo stalą płyta, kamień węgielny mojej wiary, katolickiej wiary. Żaden Bóg ani wcześniej w historii świata, ani później nie zmartwychwstał. Ale żeby na takim  kamieniu stanął kilkunasto tonowy monument Jezusa Miłosiernego zwanego przeze mnie DZISIAJ  KRÓLEM  POLSKI należało już wtedy przed 12 laty posmarować ten że kamień specjalną zaprawą klejącą i łączyć nią poszczególne elementy, epoki historyczne Kościoła Katolickiego.  Przed tym ludzie żyli w beznadziei.  

Bóg Ojciec dał Boga Syna, a pycha żydów była samowystarczająca. Szatan nie zauważył, że śmierć Jezusa będzie zapłatą za grzechy. W ludzkiej naturze zgładził grzechy. Skoro jeden zmartwychwstał to i ci którzy weń uwierzą zmartwychwstaną dla Boga.  Cóż to jest wiara? Wiara to nic innego jak tylko zdać się na Boga, zdać się na zależność od Boga i to we wszystkich szczegółach byś mógł powiedzieć: jam jest człowiek Boga. Wiara od czasu zmartwychwstania Jezusa stała się faktem historycznym. Wiara jest nam do życia koniecznie potrzebna, jak mówi katechizm. Wiara dóbr oczekiwanych mieści się w zbawieniu. To coś największego. Twoja wiara to podłączenie się jak żarówka do elektrowni. Człowiek uczciwy, uczciwie patrzy w przyszłość, reaguje na prawa dotyczące zbawienia. Jemu grzech się nie opłaca. Grzech to niszczenie własnej wieczności. Nie może być bezbolesny. Kto swego grzechu nie poczytuje za grzech ten i Boga za Boga nie poczytuje. Grzesząc siebie roztrwonił,  nie chce się napić szczęścia Bożego, by zamieszkać w Niebie. Za życia zachowuje się tak,  jak ktoś, kto wpadł w ogień, z którego się ucieka. Niebo to przyczyna rozpaczy dla niewierzących. Co z twoim zmartwychwstaniem będzie? Każdy zmartwychwstanie. Co jest przedmiotem twojej wiary? Na co sobie zapracujesz?  Każdy wojownik znajdzie lepszego od siebie. Jest tak jak jest, a nie tak jak byś chciał żeby było. Są prawa fizyki i inne prawa ale są prawa życia duchowego. Kosmos przeminie. Będziesz ty i bóg . Życie w prawdzie, w bojaźni Boże.  Chrystus zwrócił ludzi ku zbawieniu. Dlaczego ubóstwiasz siebie, gdy poniewierasz Bogiem? Zatroskany jesteś o siebie? Chwila ostatnia może być ostatnią, może się uratujesz od większego czyśćca. Postawa miejsca robionego dla Boga. Módl się by doświadczony, mądry, przemądrzały w sprawach wiary,  reaguj na fakty, a faktem jest że zmartwychwstał abyś ty nie musiał być w piekle. 

Na przeszkodzie do miłości p.Boga stoi troska o doczesność. Zajmuje w codzienności całościowe miejsce. Stajesz się wyznawcą własnej wygody i doczesności. Wiara to odpowiedzialność za zbawienie bliźnich. Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego, pamiętacie ten baner na moim domu. Oświeceni to heroldy wiary. Jezus ma być przeze mnie zaproponowany, że to jest mój Bóg na całą wieczność. Niedowierzający nie chce przyjąć wiary. Zatruty doczesnością zadowoli się byle czym. Nie ma w nim pragnienia by myśleć o przyszłym życiu. Niechęć do prawdy. Kto chce siebie ranić. Popyt na kłamstwo, na iluzję. Bezwyznaniowy to taki wynarodowiony z wiary. Trzeba się takich strzec. Dla takiego wada główna staje się filozofią życia jakby dorobkiem życia. Właściciel wady nie chce się z nią rozstać, nie podejmuje pracy nad sobą, staje się niewolnikiem. Ponieważ się nie uświęcasz módl się o prawdę, o zwycięstwo łaski Bożej. Twoje Ty szukając Boga znajdzie siebie. By cię pan Bóg Prawdą oświecił. Nie noś żałoby po dniu dzisiejszym i wczorajszym Człowiek w rękach Boga wolny jest od namiętności. O takiego się módl, byś takim był. 

Panie ciebie potrzeba dziś nam 
jak powietrza i chleb,
żeby życie uwolnić od łez