poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Krzesiny - nie zachował się jak trzeba

Sobotni, ostatni wpis na blogu zakończyłem zdjęciem zrobionym w Krzesinach w hangarze nr 1 na pół godziny przed rozpoczęciem Uroczystej Polowej Mszy Świętej odprawionej z okazji Święta Lotnictwa Polskiego. Na Mszy Świętej obecny był zwierzchnik Sił Zbrojnych Prezydent RP Andrzej Duda. Nie przemawiał bezpośrednio po Mszy Świętej - Przemówił z okazji odsłonięcia tablicy pamiątkowej i pomnika. Z każdej z tych uroczystości będzie oddzielna relacja. Ja natomiast zajmę się dzisiaj rękoma naszych generałów. 
         Generalskie ręce mogą być czyste i brudne. Znamy niektóre brudne ręce i jak powiedział Pan Prezydent wczoraj w Katedrze Gdańskiej z okazji pogrzebu "Inki " i "Zagończyka" najwyższy czas byśmy poznali prawdę. Mówił także o WYCHOWANIU. 
         I ja będę mówił nie tyle o wychowaniu, co o braku wychowania na podstawie kilku zdjęć z sobotnich uroczystości w Krzesinach. Dwa z nich przedstawiają Pana Generała Dywizji. Pan Generał raczy wybaczyć, ale nazwiska nie znam. Nie tyle nazwisko jest ważne w dalszym moim wywodzie, co postawa Pana Generała i człowieka z którym Pan Generał rozmawiał. Zdjęcia obu Panów zostały zrobione o godz. 8:39. Dwie minuty później zrobiłem zdjęcie którym zakończyłem poprzedni wpis i od którego rozpocząłem dzisiejsze pisanie. Lotnicy mają to do siebie, że w czasie lotów także robią zdjęcia, które później są analizowane. Tak i ja zacznę od osoby która znalazła się na pierwszym planie zdjęcia wykonanego o 8:41. 

       Nie znam tego Pana i być może nigdy go w życiu już nie zobaczę. Na ogólnym zdjęciu wschodniego wnętrza hangaru znalazł się na pierwszym planie. Można powiedzieć, że przesłonił mi orkiestrę i aparat ustawiony na automatyczne robienie zdjęć z jego osoby ściągnął ostrość. Nie dużo można o tym Panu powiedzieć, gdyby nie dwa poprzednio wykonane zdjęcia z 8:39, na których dwie minuty wcześniej rozmawia z Panem Generałem Dywizji w lotniczym mundurze. 


Na obu zdjęciach nieomal identycznych widzimy wspomnianego pana gdy przeprowadza wywiad z Panem Generałem. Nie wiem czy i gdzie się ukazał. To nieistotne. wywiad trwał około 3-4 minut, a te dwa zdjęcia zrobiłem w końcowej części wywiadu. Robiąc je myślałem, że jedno z nich będzie dokumentowało planowane na żywo jedno z sześciu wejść na antenę TVP 1. W trakcie 3 minutowych wejść miały być prezentowane wywiady z Dowódcami i najważniejszymi Gośćmi uroczystości. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie ręce tego Pana w białej koszuli. Prawa w trakcie wywiadu trzyma mikrofon ale lewa? Lewa "gra sobie w kulki",  jak mawiała moja mama, gdy kładłem łapy lub łapę do kieszeni rozmawiając z kimkolwiek. Każdemu z kim rozmawiasz uczyła mnie od młodości należy okazać szacunek, a póki co to zaszywam ci wszystkie kieszenie w spodniach. To się panie Redaktorze nazywa WYCHOWANIE, o którym mówił wczoraj, w niedzielę Pan Prezydent w Katedrze Gdańskiej. 
tu link: https://www.youtube.com/watch?v=zGAd02GJwpI
Nie tylko Panu, nie jest Pan wyjątkiem, ale całej plejadzie dziennikarzy, reporterów i redaktorów brak tego czegoś, że trudno o was powiedzieć, że zachowujecie się jak trzeba. Proszę spojrzeć na Pana Generała,  ani On ani żaden z Panów Oficerów czy Podoficerów na żadnym z dwóch setek zdjęć jakie zrobiłem w Krzesinach nie trzyma rąk w kieszeniach. Oni potrafią się zachować jak trzeba. Gdy pierwszy raz nie zauważywszy mikrofonu spojrzy ktoś na powyższe Pańskie zdjęcia to pomyśli sobie: "Co to za facet co pozwala sobie z łapą w kieszeni rządzić Generałem Dywizji? A ja dopowiem. Jeszcze się nic po 27 latach nie zmieniło skoro prasa, skoro media, które Pan reprezentuje służbowo zachowują się tak nonszalacko i bez wychowania w stosunku do swoich rozmówców. 
A teraz jeszcze jedno zdjęcie z dwoma zbliżeniami wykonane po wyjściu ze Mszy Świętej. 

To zdjęcie Generała Brygady. Walczył w Narodowych Siłach Zbrojnych. 
    Panie Generale, Pan wybaczy, ale nie znam także Pańskiego nazwiska. Jak powiedział wczoraj Pan Prezydent Andrzej Duda mieliście być wymazani z pamięci, ciała wrzucone do dołów i przykryte chodnikiem. 

Dzisiaj mówię do Pana, jako do przedstawiciela tych co jeszcze żyją, tych co pomarli, a także do tych co oddali życie bezpośrednio w walce za Ojczyznę: Cześć i Chwała Bohaterom. 
Nie wiem czy z Panem, ktoś przeprowadzał wywiad, ale gdyby mnie przyszło z Panem rozmawiać rozpocząłbym od ucałowania Pańskich dłoni Panie Generale.


sobota, 27 sierpnia 2016

Z Jezusem i dzwonem na Krzesiny

Od 10 sierpnia, kiedy to zapisałem się u pani Ewy Wójcik na listę Gazety Polskiej uczestników dzisiejszych uroczystych obchodów Święta Lotnictwa Polskiego w bazie lotnictwa w Krzesinach,

cieszyłem się, że dane mi będzie uczestniczyć w uroczystej Mszy Świętej u lotników, a potem w odsłonięciu Tablicy Pamiątkowej Pary Prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Pomnika gen. pil. Andrzeja Błasika.
Radość trwała do późnego wczorajszego wieczoru, kiedy byłem już spakowany do wyjazdu. Dzwon "Pojednanie" przygotowany, a Model Świetlistego Krzyża Pojednań wraz ze zdjęciami jego wizualizacji załadowany do samochodu. 


Moja niebieska KIA  stała na Placu Zmartwychwstania pod Pomnikiem Bożego Miłosierdzia, a obok niej stanął w narodowych kolorach nowy samochód sąsiada. Nadarzyła się okazja by zrobić sesję zdjęciową dla obojga. 

Samochód nie kobieta więc dał się obfotografować z różnych stron, a i Świetlisty Krzyż Pojednań odkurzony po 8 latach prezentował się nieźle w promieniach zachodzącego słońca.


Radość moja była tym większa, że upał wyciągnął wielu mieszkańców także z Przeźmierowa nad jezioro i z zaciekawieniem przyglądali się biało czerwonej scenerii wokół pomnika. 



Tak jak wspomniałem radość się skończyła, gdy tylko odebrałem telefon od pani Ewy Wójcik, która poinformowała mnie, że niestety ale nie ma dla mnie zgody na wjazd z dzwonem na teren lotniska i jego udział w uroczystościach, gdyż o całej oprawie uroczystości decyduje Ceremoniał Sił Zbrojnych RP. Wiem co to wojsko i wiem co znaczą dla żołnierza regulaminy. Karierę wojskową zakończyłem 1969 roku w stopniu podporucznika w korpusie podoficerów jeszcze wtedy ludowego lotnictwa. 


Pytam zatem czy ma dla mnie ale już bez samochodu i bez dzwonu przepustkę? Niestety nie ma. 
Kolejny już raz powtarza się taka sytuacja z dzwonem. Nie chciał go widzieć ks Piotr Maria Natanek na marszu przez Warszawę "Z Królową do Sejmu".


Nie chciał go wpuścić na uroczystości 60 lecia obchodów Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 Prezydent Jaśkowiak, a teraz o Ceremoniał Sił Zbrojnych RP ma się rozbić udział dzwonu w tych ważnych dla kraju uroczystościach? 


Zostaw tą sprawę Bogu podpowiedział mi wczorajszego wieczoru Anioł Stróż. Nie bądź tylko działaczem (1. pkt), kieruj się miłością w podejmowaniu działania (kolejny 1 pkt). Żadnego "a na złość Niemcom", żadnej pamiętliwości, nienawiści w podejmowaniu decyzji (i kolejny 1 pkt) . 



I najważniejsza anielska rada: to co w sobotę będziesz robił masz robić bez narzekania itylko dla Boga (za 2 pkty). Noc miałem niespokojną 3 razy się budziłem powtarzając sobie: zostaw ten wyjazd Bogu i bez narzekania. To co będziesz czynił czyń dla Niego, a nie dla ludzi. 


***
Sobota rano, kilka minut po szóstej ubieram się maksymalnie odświętnie czarne buty, jasne spodnie ciemna granatowa marynarka, biała nieomal nówka,  koszula i krawat w biało lotniczym kolorze. 

Podczepiam przygotowany dzwon, zabieram aparat oraz dodatkową baterię, plan uroczystości i 300 zdjęć z wizualizacją Świetlistego Krzyża Pojednań. I jadę...
Jadę w kierunku Krzesin odmawiając przy sobocie  różaniec o 6:30  z Radiem Maryja, by po dwóch dziesiątkach zaparkować przed kościołem Pallotynów i wejść przed Przeistoczeniem do kościoła. 

Klękam wewnątrz tuż za drzwiami i tak na klęczkach pozostaję do Komunii Świętej. Z Eucharystycznym Królem w moim sercu powracam do ławki. Na koniec widzę jak kapłan po włożeniu Żywego Jezusa w Hostii do monstrancji, a przed jej ustawieniem na postumencie czyni delikatny znak krzyża. 

Odbieram to jako błogosławieństwo Jezusem specjalnie dla mnie uczynione. Zaintonowana przez kapłana pieśń "Bądźże pozdrowiona Hostyjo żywa" nie kończy się jak zwykle na jednej zwrotce, ale kapłan czeka klęcząc u stopni ołtarza nim skończy się nieomal cała druga zwrotka z refrenem. 

Odmawiam codzienne ranne modlitwy i Koronkę do Bożego Miłosierdzia za wszystkie ofiary katastrofy w Smoleńsku. Teraz mnie Jezu prowadź na lotnisko. Tyle razy w życiu jeździłem na to lotnisko. 

Projektowałem przed wieloma laty kapitalny remont jego nawierzchni lotniskowych, tego co pozostało po Niemcach.  Nie ten ostatni dla F-16, ale ten poprzedni dla MIG-29 i SU-7. Nigdy wcześniej nie jechałem na ten obiekt ze świadomością Jezusa w swoim sercu. 

On obliguje mnie bym nie czynił żadnych spekulacji na temat tego jak się zachowam na biurze przepustek, co powiem? Absolutnie żadnego kombinowania i układania jakichkolwiek scenariuszy. 

Jadę wolno, to znaczy mimo sobotniego ranka i pustego miasta nigdzie nie przekraczam prędkości. Od Starołęckiej w kierunku Krzesin rozstawiono gęsto posterunki Policji i Straży Miejskiej. Przede mną dwa czarne "wypasione" samochody z rejestracją zaczynającą się na WW. Przy skręcie z ul. Sypniewo w ul. Silniki prowadzącą na lotnisko mały zator. 

Posuwam się wolno w kolumnie samochodów w kierunku szlabanu na biurze przepustek.  Jest przed 8:00  a więc przed wyznaczonym terminem na przybycie zaproszonych gości. Gdy w samochodzie siedzi więcej osób, samochód zatrzymuje się i żołnierze sprawdzają zaproszenia. Ja jadę tylko z Panem Jezusem i mam obustronnie całkowicie spuszczone okna. Gdy przyszła kolej na mój samochód  kiwają że mam jechać i nie zatrzymywać się.  


     Pan z dzwonem? 
     Tak, na Mszę Świętą.
     Wie Pan  gdzie jechać? 
     Tak, pod hangar. 

Jeszcze kilkakrotnie mnie zatrzymywano. Gdybym nie miał dzwonu musiałbym zjechać jak inni na przygotowane parkingi dla gości. Ale ja miałem Pana Jezusa, no i dzwon "Pojednanie". 


Gdy skręciłem z głównej drogi w lewo prowadzącej w stronę hangarów wszystkie kolejne drogi w prawo pozastawiane płotkami. Nie pozostaje mi nic innego jak objechać hangar nr 1 od tyłu. 

Parkuję z dzwonem na trawniku nieomal tuż przy krawędzi płyty przedhangarowej. Wyładowałem model Świetlistego Krzyża Pojednań i ustawiłem go na trawie 2 metry od krawędzi płyty. 

Odczepiłem dzwon od samochodu i mając go zamiar przetoczyć ręcznie wzdłuż frontowej ściany hangaru  przed zamkniętymi bramami aż do wschodniego przeciwległego końca hangaru, gdzie kilka skrzydeł bram było otwartych. 

Tam pewno będzie wejście na Mszę Świętą. Niestety, to przejście było gęsto chronione przez wojskową ochronę. Nie przepuszczano w tym czasie nikogo, nawet sporej grupy członków Orkiestry Wojsk Lotniczych. 

W końcu do dowódcy ochrony przychodzi telefoniczna decyzja: Wpuścić ich.
      A tego pana z dzwonem? 
      Też. 
Żołnierz kiwa na mnie że mam wjechać.      
Tym sposobem znalazłem się, jeszcze wtedy całkowicie nieświadom tego, w strefie tylko dla VIP-ów. 

Przepchnąłem spokojnie dzwon na wschodnią stronę hangaru, przyglądając się po drodze ściekowi przechwytującemu wodę opadową z szerokiej powierzchni betonowej nawierzchni płyty przedhangarowej. 

Hangar ma długość 100 metrów i jego posadzka jest w poziomie, stąd pamiętam jaki miałem kłopot z odwodnieniem poszerzonej powierzchni płyty przedhangarowej. 

Tak wspominając stare dzieje dopchałem dzwon na wschodni kraniec hangaru.  Wjazd do wnętrza hangaru odgradzały wtedy jeszcze ruchome słupki rozstawione w takich odległościach, że nie ruszając ich mogłem się zmieścić z Jezusem i z dzwonem między nimi. 

Trochę kłopotu miałem by przetoczyć dzwon przez szyny - prowadnice bram hangarowych, ale i to dało się pokonać. Gdzie wobec tego stanąć ze dzwonem? Rozejrzałem się po ogromnym hangarze i wybór okazał się trafiony w dziesiątkę. 

Pewno się Jezus do tego włączył. Pamiętaj o Mnie, nie pchaj się do przodu i stań sobie w kącie tuż za bramą garażową. Gdy stanąłem pod ścianą naprzeciwko ołtarza uświadomiłem sobie, 

że wybrał mi najlepsze miejsce w tym pustym wtedy jeszcze hangarze, gdzie za godzinę miała się rozpocząć Msza Święta. Gdy z daleka zobaczyłem jak żołnierz przewraca kartki mszału na ołtarzu podszedłem do niego i pochwaliłem go mówiąc "Króluj nam Chryste". 

Kapelan odpowiedział "zawsze i wszędzie". Poinformowałem go, że zamierzam dzwonić na Podniesienie. Nie miał nic przeciwko temu. Upewnił się tylko czy wiem kiedy dzwonić. Uspokoiłem go, że już to wielokrotnie czyniłem. 

Gdy wróciłem do dzwonu już Jezusa ze mną nie było, został pewno z kapelanem, który podobno miał koncelebrować Mszę Świętą z Biskupem Polowym Wojska Polskiego Józefem Guzdkiem.
Chwała Panu
cd nastąpi.

piątek, 26 sierpnia 2016

Naga prawda o skromności Maryi i Ewy

Z dzienniczka Jerzego (radzę opuścić dalej są ciekawsze sprawy).
Ranek 26 sierpień 2016
Budzę się o takiej porze, że po rannej toalecie jestem gotowy do wyjazdu do kościoła na Mszę św. 06:25, to zbyt mało czasu by zdążyć gdziekolwiek na 6:30. 

Szukam po internecie gdzie przy dzisiejszej uroczystości MB Częstochowskiej znajdę w okolicy ranną Mszę św. W parafii przerwa urlopowa, w Przeźmierowie tylko jedna Msza Św o 18:00, u Zmartwychwstańców jak w wakacje o 8:00 i o 18:00 u Najświętszego Serca Jezusowego brak ogłoszeń z ostatniej niedzieli, u Pallotynów nie idzie wejść na stronę parafii (błąd "401").  
      Wybieram  Pomnik Bożego Miłosierdzia. Jest okazja by bez pośpiechu odmówić poranne modlitwy. 

Rano po przebudzeniu spojrzenie na krzyż na morzu i myśl do Boga oraz uśmiech. Mimo, że krzyż jest dzisiaj tylko jeden - 1. pkt, dalej krótka modlitwa jeszcze w łóżku - 0. pkt bo wyjątkowo przespałem całą noc i pobiegłem do kibla. Oddanie dnia Bogu na kolanach z podziękowaniem za otrzymanie kolejnego dnia i oddanie go Duchowi Świętemu - 0. pkt. Jak się szybko wyrobię to zdążę na adorację NS do Pallotynów na 7:00 i wtedy porozmawiam z Duchem Świętym. 

Kolejne punkt 13. z "Dzienniczka Duszy":  modlitwa poranna po toalecie, wychodzę na nią pod pomnik i zaliczam sobie 1. pkt za pacierz i 2. pkty za koronkę oraz 1 pkt za modlitwę za grzeszników. Tu mam wątpliwość, co do "Reguły", bo odmawiam swoją modlitwę, a nie wg. książeczki.  Ciekawe, że we wszystkich ogłoszeniach najważniejszy punkt to zwrócenie uwagi, że z racji na dzisiejszą uroczystość Matki Królowej nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. 

Szkoda mi utraty 3. pkt za post tylko o chlebie i wodzie dla królewskiej chwały Jej Syna. Nie sposób jednak nie święcić Królowej Polski, kiedy poważnie walczę o królowanie Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa najpierw w Polsce, a potem w innych narodach. Trudno zrezygnuję z 2. punktów. 
    Wracam do domu po kilkunastu minutach i tu miła niespodzianka. 

Już na schodach prowadzących na półpiętro widzę w ogrodzie między konarami orzecha obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Chwytam za aparat fotograficzny i robię kilka zdjęć, którymi ubogacę dzisiejszy wpis na blogu. Szczęśliwy z powtórnego nawiedzenia, pierwszy raz Pani Jasnogórska pokazała mi się trzy dni temu na początku nowenny, jadę na adorację NS i potem na Mszę Św. o 7:30 do Pallotynów. 

Czystość sprawia, że serce takie jak moje, nawet po zawale staje się mocniejsze i to nie ważne czy jest to serce posuniętego w latach wdowca czy kapłana żyjącego w samotności zakończył swoją wypowiedź Ksiądz w 20 min filmu pt "Naga prawda o skromności" . 
      Postanowiłem śledzić dalszą część tego filmu spisując z ekranu listę dialogową. Tym razem zamiast wielu zdjęć w tekst z ekranu wplecione są kursywą moje osobiste odniesienia.  Przeczytajmy zatem co dalej mam do powiedzenia na temat skromności Maryi i Ireny - Ewy uzupełniając obficie scenariusz.

Kapłan:
Niewiele osób odpowiada na wołanie Pana z powodu ich związania z grzechem nieczystości. Dlatego nie potrafią usłyszeć słów Pana: "Pójdź za Mną ". Są oni niewolnikami grzechu. To jest kolejny powód by ubierać się skromnie, dla tych, którzy są powołani do małżeństwa i dla ich przyszłości w małżeństwie, oraz dla tych, którzy są powołani do kapłaństwa. Biblijna Ewa stała się współczesną Ewą kusicielką. To jest ważne.

Tekst:
Wszędzie nosisz ze sobą swe sidła i w każdym miejscu zarzucasz swe sieci. Twierdzisz, że nigdy nikogo nie namówiłaś do grzechu. Owszem, choć nie przy pomocy słów to uczyniłaś, ale za pomocą twego stroju i zachowania… Jeśli prawiłaś, że ktoś zgrzeszył w swoim sercu, jakże możesz być niewinna? Powiedz mi, kogo potępia ten świat? Kogo karzą sędziowie? 

Tych, co spożywają truciznę, czy tych, którzy przygotowują i podają śmiertelny napój? Przygotowałaś ohydny kielich, podałaś śmiertelny napój i jesteś większym zbrodniarzem niż ci, co zatruwają ciało; bo ty nie zabijasz ciała, lecz duszę. I nie czynisz tego wrogom, ani pod wpływem wyobrażonej konieczności, ale z głupiej próżności i pychy. (Św.Jan Chryzostom)

Chłopak czarny:
Czy myślisz, że nieskromność w codzienności prowadzi do nieskromności w internecie?

Narrator:
Absolutnie. Jeżeli codziennie patrzysz pożądliwie na ulicach na ludzi i nie możesz ich posiąść, to prowadzi to do pragnienia oglądania ich w nagości. 

Chłopak zielony:
Dziewczyny i inne osoby umieszczają w internecie zdjęcia w kostiumach kąpielowych. Myślę, że tym chcą zaimponować innym, albo może nie zdają sobie z tego sprawy, z tego co robią, (że grzeszą). Nikt im nie powiedział prawdy.

Pytanie Narratora:
Czy zgadzasz się z tym, że umieszczenie przez kobietę dziewczynę zdjęcia w stroju bikini jest jakoby "pornografią dla ubogiego" i jest jakoby katalogiem - ofertą dla twoich sąsiadów znających cię z widzenia?

Chłopak czarny:
Tak, dla każdego gimnazjalisty, licealisty i pana "Kowalskiego" jest to tania łatwo dostępna pornografia. Patrząc na modelkę w czasopismach masz pewność, że nigdy nie dojdzie do twojego spotkania z nią w cztery oczy. Ale gdy zobaczysz koleżankę, sąsiadkę, znajomą z pracy w takim stroju od razu nachodzą cię myśli: "Czy ona taka jest?", "Czy mógłbym ...", "Ja chętnie bym ją przeleciał". I od razu wszystko się zmienia. 

Ksiądz:
Ludzie skupili się na ochranianiu młodzieży przed pornografią, ale dzisiaj właśnie młodzież ją produkuje.Tego właśnie dokonują 15 letnie dziewczyny, kiedy umieszczają swoje zdjęcia w internecie pokazując światu swoje wdzięki. 

Narrator:
Są świadome, że ich zdjęcia oglądają inne osoby. Ludzie komentując piszą w komentarzach: "Łauuu ale jesteś sexy" itp. Nawet dziewczyny podobnie komentują takie zdjęcia. Ale te dziewczyny nie zdają sobie sprawy, że czynią zło, stwarzając dla innych okazję do grzechu. Takie zdjęcie pobudza pożądliwość u mężczyzny, który natrafił na nie podczas korzystania z komputera. Nawet nie szukając takich zdjęć, tylko korzystając z portali społecznościowych, gdy facet nie odrzuci pokusy oglądania, ma możliwość jednym kliknięciem wejść na złą drogę. Więc po co umieszczać takie zdjęcia? Żeby ludzie mówili jesteś sexy.  Aby zwrócić uwagę? Robią to, aby zwrócić na siebie uwagę, ale nie zdają sobie sprawy, że doprowadzają ludzi do popełniania grzechów ciężkich. Jeżeli teraz dociera do ciebie ta prawda i zdajesz sobie sprawę, że przez ciebie mężczyźni pielęgnują w sobie skłonności do grzechów śmiertelnych nie umieszczaj żadnych zdjęć które to spowodują. Przecież im więcej zdjęć umieszczasz, tym bardziej zapraszasz mężczyzn do oglądania twoich zdjęć. Jeżeli nie potrafisz usunąć takich zdjęć, nie zbliżaj się do Stołu Pańskiego ponieważ grzeszysz ciężko. W dniu Sądu, jeżeli nie nawrócisz się z tego grzechu - zdaj sobie sprawę z tego, że 2 - 3 zdjęcia mogą spowodować, że Sprawiedliwy Bóg potępi cię. Więc nawróć się teraz i mów: "Panie nie wiedziałam" i usuń te zdjęcia. Wyspowiadaj się czy robiłaś to świadomie czy nieświadomie, a potem możesz pójść do stołu Pańskiego.
Kiedy widzisz dziewczynę, która ubiera się skromnie co myślisz o niej?
Używając ekstremalnego przykładu spróbuję ci dokładniej wytłumaczyć co czuję.
Gdy widzę przeciętną dziewczynę ubraną skromnie, co występuje bardzo rzadko, kiedy widzę osobę ubraną skromnie, klękającą z szacunkiem przed Panem Jezusem, przed Najświętszym Sakramentem i do tego jeszcze z welonem, to widok ten porusza mnie do łez, gdy o tym myślę. 
Taką wyobrażam sobie Maryję gdy każdego dnia przez całe małżeństwo z Józefem aż do Wniebowzięcia klękała na modlitwie do Boga Ojca.

Narrator:
Kobiety powinny zdać sobie sprawę, że prawdziwe piękno sprawia, że ludzie pytają w pozytywnym sensie o swoje istnienie, o sens życia. Ta prawda mnie wzrusza nawet przed kamerami. 
Takie piękno wydobył pędzlem malarz Jacek Malczewski w swoim autoportrecie namalowanym na 29 lat przed swoją śmiercią, któremu dał tytuł "Zmartwychwstanie/ Nieśmiertelność". To jest święty obraz usłyszałem u ust starszego kanonika przy jego poświęceniu. Dla mnie od początku nigdy nie wywołał wrażenia nieskromności, wręcz przeciwnie. Tak jak kiedyś napisałem jest w nim zero sexu mimo, że Kobieta Anioł jest z odkrytymi ramionami. To dla mnie nie seksowna diablica, ale Dobry Anioł, Anioł Śmierci, która przychodzi po ślepego artystę malarza. Skąd wiedział że w ostatnich latach przed śmiercią oślepnie. Dla mnie cała kompozycja to ziemski przedsionek Nieba.
 
Narrator:
Ta prawda mnie wzrusza nawet przed kamerami, mówi dalej młody narrator. Prawdziwe piękno pokazuje jaki jest Bóg - Jego świętość, doskonałość, wspaniałość, miłosierdzie, moc i pokorę. 
       Wszystkie te Boskie cechy zawarł artysta w tym obrazie. Mógłbym je dalej tu opisywać w czym się dla mnie wyrażają na co dzień. 

Narrator:
      Kiedy widzisz najpiękniejsze stworzenie ze wszystkich stworzeń, które Bóg stworzył zakryte i w pełnej pokorze kłaniające się przed Nim ..., 
     a taką dla mnie była ze znanych mi istot do końca życia moja żona Irena Ewa.

Narrator:
... nie ma nic piękniejszego ponad ten widok. Widok najpiękniejszego stworzenia Bożego, kłaniającego się przed Bogiem w pokorze, nawet z zakrytymi włosami...,
     a w przypadku Ireny - Ewy w końcowym etapie życia nawet bez włosów które częściowo wypadły po chemii. Tak była wtedy piękna w swej skromności, że mnie facetowi, który miał i ma "fizia", jak mi mówiła żona na punkcie długich włosów, wcale to w jej skromności nie przeszkadzało . Sama nie zgodziła się by nosić oferowaną jej perukę z dopłatą z kasy chorych mimo, że ją do tego namawiałem. Chciała być po prostu sobą.
 
Powtórzę narratora: ... nie ma nic piękniejszego ponad ten widok. Widok najpiękniejszego stworzenia Bożego , kłaniającego się przed Nim w pokorze, nawet z zakrytymi włosami - to wzrusza. To wzrusza mnie do łez.
      I mnie te słowa narratora wzruszyły do łez. Myślałem, że jestem pod tym względem wyjątkiem, a tu się okazuje, że podobne łzami reagują także inni mężczyźni.
 
Narrator: 
Kiedy widzę skromnie ubraną osobę, wiedząc zwłaszcza, że świat jest przeciw niej, po pierwsze automatycznie myślę, że ta dziewczyna jest piękna, ona wie, że jest piękna. 
      I taką w moich oczach do końca życia, a nawet już po śmierci była moja żona, tak że nie bałem się umieścić jej zdjęcia twarzy po śmierci, a potem i w trumnie w internecie. Irena - Ewa, przez całe małżeńskie życie wiedziała, że jest w moich oczach piękna i dlatego przez całe życie nie używała żadnych kosmetyków do malowania się. I przy świetle, w ciągu dnia, i w nocy zawsze była taka sama. 
A brzuch? 
Mówiła wtedy do mnie z rozbrajającym uśmiechem: "Kochanego ciała nigdy nie jest za dużo".W swej chorobie posiniaczony do granic możliwości brzuch robionymi przeze mnie zastrzykami pozwoliła sobie jako "dowód w sprawie"  nawet sfotografować. A propos: Przed śmiercią wszystkie siniaki z całego ciała poznikały, mimo że dwa tygodnie przed śmiercią spadła z wózka inwalidzkiego twarzą na posadzkę i się dotkliwie, do krwi i siniaków na twarzy się poobijała.
 
Powtórzę narratora: 
Dla mnie po pierwsze ta dziewczyna jest piękna. Ona wie, że jest piękna, ona wie na czym polega życie, ona wie, że jest cenna.
     Taka nie tylko cenna była dla mnie za życia żona. A dzisiaj? Dzisiaj po śmierci jest wprost bezcenna. Kto by z małżonków nie chciał mieć takiego skarbu w Niebie?
 
Narrator:
Może nie ma ciała, które jest pożądane przez facetów, ale ona wie, że to jest nieistotne, ona wie, że jest coś więcej w życiu niż trwająca 3 minuty rozkosz. Podziwiam taką kobietę i mam motylki w sercu, nie w negatywnym sensie.
     Przez całe życie miałem przy boku taką kobietę. Wiedziałem, że jak będzie chciała, to potrafi wzbudzić pożądanie u każdego faceta, ale wiedząc do czego to prowadzi, pracę magisterską pisała na temat: "Samowychowanie w świetle pism św. Jana Chryzostoma", nie czyniła tego, by nie grzeszyć. To była jej samoobrona, gdy przed sobą miała nachalnego zboczeńca. Dla nas nigdy sex nie był najistotniejszą częścią naszego pożycia małżeńskiego. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że wokół nas było wiele istotniejszych rzeczy niż 3 minuty rozkoszy. Podziwiałem ją w zdrowi i w chorobie i ciągle miałem motylki w sercu. Dzisiaj te motylki radości ze Zmartwychwstania wypuszcza dla mnie Kobieta - Anioł na obrazie Jacka Malczewskiego.

Narrator:
     ...ona wie, że jest coś więcej w życiu niż trwająca 3 minuty rozkosz. Podziwiam taką kobietę i mam motylki w sercu nie w negatywnym sensie, ale pragnę stać się świętszy, być lepszym mężczyzną. Przypomina mi kim jestem i dla Kogo jestem stworzony.
       Taka właśnie była moja żona Irena - Ewa. Jej skromność prowadziła nie tylko ją ale i mnie w objęcia Boga. Gdy dzisiaj spotykam podobnie skromne kobiety jestem cały szczęśliwy, bo mogę z nimi swobodnie rozmawiać o Bogu i sprawach najważniejszych. Przypominają mi tak jak narratorowi kim jestem i dla Kogo jestem stworzony.

Narratorka: Szanujesz je ... ?

Narrator: Czuję miłość. Kocham skromne kobiety. Kocham je ponieważ pokazują mi Boga.
       Ze mną jest identycznie. Pewno to zauważyliście na tym blogu. Nie każdej spotkanej kobiecie robię zdjęcia. Są skromne i nie skore do pozowania, bym na fotografii  wydobył z nich Boże piękno, zwłaszcza jak to są nasze małżeńskie przyjaciółki, bądź znajome nie wspominając o członkiniach rodziny.

Narrator:
Pomagają mi wzrastać w świętości, w czystości, Przypominają mi znaczenie mojego życia.
      A mnie dodatkowo jeszcze Irenę - Ewę, do której je porównuję, mając pełną świadomość, że tylko w swej skromności Matka Boska przebiła by moją małżonkę. 

Narrator:
Mógłbym w ciągu dnia zobaczyć wiele nieskromnych kobiet. Dzięki Ci Jezu, że ich nie widzę, bo jak byś widział choćby jedną taką, to ona jest znakiem zaprzeczającym prawdzie, że jest coś więcej niż to ziemskie życie. Wskazuje, że życie polega na pożądliwości ciała, na jego żądzy. Gdy widzisz skromną dziewczynę, skromną kobietę to znak że życie jest czymś więcej niż tymczasowym zaspokojeniem twoich żądz. To jest piękne!
 
28:05 Chłopak zielony: (cd nastąpi)