środa, 26 lipca 2017

Kazanie o biciu czy o "Pojednaniu"

Kiedy się lękasz - bij w dzwon
Kiedy wyruszasz przeciw nieprzyjaciołom - bij w dzwon, a będę z tobą.
Kiedy obchodzisz święta - bij w dzwon - wtedy zobaczysz jak bardzo cię umiłowałem.
Wszystko to z historii już znam.
Kiedy wybuchła II wojna światowa - biły wszystkie dzwony.
Kiedy tatarzyny ciągnęły na Polskę - biły wszystkie dzwony
Kiedy pod mury Lwowa podchodzono - biły wszystkie dzwony
Będziemy na drugi rok idąc na Warszawę musieli ogłosić fundację i kupimy 50 litrowy dzwon, na wózku pojedzie i będziemy bili w dzwon. Nie ma wyjścia dzieci. Skoro kadzidło pokazało potęgę w Warszawie - mówiłem wam o tym: dwa kadzidła przed Matką Bożą, dwa przed krzyżem, dmuchają. W pewnej chwili dziecko stojące na krawężniku woła: tata gdzie my teraz będziemy mieszkać? To wołał demon przez usta dziecka. Tata gdzie my teraz będziemy mieszkać?       
       Zapisać młodzieży;  dzwonimy do Przemyśla i zamawiam dzwon na Warszawę, na maj, 500 kg. Kuzyn pospawa, dokręci i będzie na wózku dzwon i będziemy jechali i dzwonili cały czas. Niech się diabeł boi Warszawy, niech się nieprzyjaciel Polski boi. Niech się w Warszawie przebudzą, pouciekają. 
      Bij w dzwony, a zobaczysz jak bardzo cię umiłowałem, że przysiągłem chronić cię do ostatniego dnia twojej wędrówki. Dzieci ten 7 tonowy musi też przy nim powstać. Będę musiał Bogu przypominać jak bardzo nas umiłował, i że przysiągł mnie chronić, do ostatniego dnia twojej (czyli mojej) wędrówki.
      Błogosławię cię. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

       Gdy skończyłem wczorajsze imieninowe pisanie o kapłanach, kompletując album ze zdjęciami dla ks. prob. kan. dr Krzysztofa Frąszczaka słuchałem powyższej końcówki 13 kazania ks. dr Piotra Marii Natanka z Grzechyni z cyklu: " Chwała Boga - doszliśmy do absurdu" z 24 lipca br. czyli z wigilii imienin Księdza Krzysztofa. Słucham i odbieram te słowa płynące z internetu jako wytyczne dla mnie. Kiedy obchodzisz święta - bij w dzwon "Pojednanie" - wtedy zobaczysz jak bardzo cię umiłowałem.
Kiedy się lękasz - bij w dzwon "Pojednanie"
Kiedy wyruszasz przeciw nieprzyjaciołom - bij w dzwon "Pojednanie", a będę z tobą.
       Do wyjazdu na wizytę lekarską na 17:10 zostało pół godziny. Msza święta w intencji Solenizanta zamówiona przez Matki Różańcowe o 18:30. Mam dylemat: jechać z dzwonem do przychodni i mieć problem z zaparkowaniem, nie ryzykując czy zdążę na Mszę św., czy też tylko przygotować dzwon i jechać bez niego, a po powrocie z wizyty podczepić dzwon i jechać na Mszę świętą by dzwonić na Podniesienie ryzykując ewentualnym spóźnieniem. I wybór: Panie Boże skoro chcę dzwonić przede wszystkim na Twoją chwałę, to Ty Boże się tym zajmij i poukładaj to odpowiednio w czasie. Chcę się wpisać w Twój, a nie mój plan. W przychodni jestem w rejestracji za dwie minuty 17:00. Pani rejestruje zgłoszenie i zaprasza na pokój gdzie przyjmuje lekarz. 
     A już jest - dopytuję? 
     Już przyjmuje. 
Idę na piętro pod pokój specjalisty. Dwie osoby czekające. Panowie do ... tu wymieniam specjalizację lekarza. 
     Nie, ale przed momentem lekarz wyszedł z gabinetu i pytał czy ktoś jest do niego. 
     Wchodzę śmiało.
     Pan Zygarłowski? 
     Przytakuję i zdaję relację: miałem przyjść po 3 miesiącach, przyszedłem po czterech. Przepisane leki skończyłem brać dwa miesiące temu i nic się złego przez ten czas nie dzieje. Nakazaną dietę bez laktozy zachowuję marząc o kaszce na mleku. 
     Jest pan przygotowany do badań? 
     Tak od wczorajszego wieczoru tylko na wodzie. Czuję się dobrze, to może zrezygnuje Pan Doktor z badania? 
     O nie, proszę na stanowisko. 
     A już myślałem, że mi się uda, mówię do niego rozbierając się z wyjściowego imieninowego ubioru. Pan doktor robi co trzeba i mówi:
     wszystko w najlepszym porządku, proszę przyjść za pół roku na badanie kontrolne. 
     A lody mogę? 
     Tylko nie za często. 
     Dziękuję i do widzenia. 
W rejestracji zamawiam kolejną wizytę w pierwszej połowie stycznia. Jest 17:08 a miałem umówioną wizytę na 17:10. Wszedłem w 10 minutową przerwę przeznaczoną dla poprzednika.
    Trzy razy dzwonię do drzwi Biura Parafialnego. Jestem pierwszym który dzisiaj przy imieninach zawraca mu głowę. Za godzinę rozpocznie celebrować Mszę świętą nie mam więc skrupułów że przeszkodzę mu w wyciszeniu. W końcu od 17:00 do 18:00 ma godziny urzędowania.  
      Składam Solenizantowi życzenia wręczając mu w ramach upominku album z Jego zdjęciami ze spisanym z nagrania tekstem 12 kazania o kapłanach ks. Piotra Natanka. Pytam o dzwonienie na Podniesienie. Nie ma nic przeciw temu skoro Bóg na pierwszym miejscu.

       Wracam do domu, i ze spokojem podczepiam dzwon. W deszczu staję pod kościołem. Zdążyłem na 10. rańca za kapłanów przed ofiarą Mszy św.. 


Na koniec życzenia od parafian i matek różańcowych czyta p. Basia, i wierszowane złożone przez p. Wojtka od wójta i caritasu. Kościół pustoszeje.  

       Znowu to gadanie przy wyjściu. Kobiety opanujcie się, za moment siądziecie przy imieninowej kawie, będzie czas na rozmowy. Przecież każda z was przyjęła do serca żywego Jezusa. Czy wy nie macie za grosz miłości do Zbawiciela. 

Chcecie się po śmierci w piekle zapaplać  na wieczność? Jak staniecie przed Bogiem na Sądzie, bo nawet klękać za życia nie chcecie, to języka w gębie zapomnicie. Że jesteście samotne? - to co z tego Porozmawiajcie w ciszy z Jezusem.

     Zostałem w świątyni sam na dziękczynieniu, przepraszając Boga głównie za nie swoje grzechy. Gdy wychodziłem z kościoła słysząc śpiewane "sto lat" zostawiłem na modlitwie bratnią klękającą przed Królem kobiecą duszę. 

Podjechałem z dzwonem pod okna plebanii i chciałem dzwonić, ale śpiewanie się skończyło. 
      Gdy dywagowałem czy wejść czy nie wejść do środka wyszedł do mnie Pan Sołtys zapraszając na salę

     Ja dzisiaj jestem na ścisłym poście, tylko o wodzie i na modlitwie w intencji kapłanów - mówię do niego.
     Nie szkodzi. 
     Wypije pan z nami szklankę wody. 

    Wypiłem wodę, inni panowie, zaproszeni księża zainteresowali się stojącymi na stole butelkami.

     Dla mnie nadarzyła się okazja, gdy śpiewano, odganiać biciem dzwonu złe duchy krążące wokół plebanii. 

Po Apelu Jasnogórskim dzwoni do mnie pan Józef ze Świętokrzyskiego. Rycerz pyta co u mnie słychać. Mówię mu, że dzisiaj miałem okazję radośnie bić "Pojednaniem"  najpierw Bogu, a potem nowemu Księdzu Proboszczowi, dzisiejszemu solenizantowi. Gdy mu mówię o akcji zbierania funduszy na przewoźny dzwon do Warszawy podpowiada aby swój wypożyczy. Pożyczać nie będę ale albo przy Maryi, albo przy Krzyżu z Jezusem dzwonić mogę.

A na koniec życzenia jakie Solenizantowi złożyła Pani Basia.
Czcigodny Księże Proboszczu !
Minęło niespełna trzydzieści dni , gdy witaliśmy Cię w progach naszej Parafialnej świątyni. Żegnając Księdza proboszcza Andrzeja byliśmy bardzo ciekawi, kto go teraz zastąpi - to naturalne. I już wkrótce zdążyliśmy się przekonać, że Ks. Arcybiskup w jego miejsce przysłał nam kapłana pobożnego i gorliwego w służbie Bogu i ludziom. 

    Dzisiaj - Twoje imieniny  - święto św. Krzysztofa, patrona kierowców i podróżujących. To wielki święty, którego postać obrosła wieloma legendami ... Otacza swoją opieką tych wszystkich, którzy są w drodze i podążają ku określonemu celowi. 

     Zważywszy jednak, że nasze życie również jest drogą - tym nieustannym podążaniem ku Bogu, życzymy aby święty Krzysztof był Ci nie tylko zwyczajnym patronem, który strzeże na drogach naszej Ojczyzny i dalszych, ale niech stanie się świętą busolą na drodze ku Najwyższemu . My - Twoi parafianie - pragniemy podążać nią wraz z Tobą! Pomagaj nam zmieniać nieustannie swoje życie, uwrażliwiaj na wszystkie ostrzegawcze znaki, abyśmy nigdy nie pobłądzili!
     Niech wraz ze św. Krzysztofem prowadzi Cię zawsze Duch Święty, niech wskazuje drogę ku dobru dla powierzonych Tobie owieczek. Oby nigdy nie zabrakło Ci sił i zdrowia, a przede wszystkim zapału do pracy na Bożej niwie!
     Szczęść Boże!

wtorek, 25 lipca 2017

Kielich Mój pić będziecie

Kielich Mój pić będziecie
     (Mt 20, 23a)

Pierwsze dni posługi kapłańskiej ks. prob. dr Krzysztofa Frąszczaka  w parafii pw Św. Józefa Oblubieńca NMP           w Baranowie. 


"Kielich mój pić będziecie" słowa z dzisiejszej Ewangelii, z dnia kiedy po raz pierwszy po 25 dniach posługi kapłańskiej w roku 25 lecia święceń kapłańskich, nasz ks. prob. dr Krzysztof Frąszczak obchodzi pierwsze w Baranowie swoje imieniny. Gdy przed kilkoma dniami zastanawiałem się jaki mam Mu prezent sprawić, Duch Święty oświetlił mnie i na dużym zdjęciu formatu A-1 (594x841 mm), wiszącym od sześciu lat w moim pokoju rozpoznałem  dzisiejszego solenizanta. Odszukałem  w archiwum pozostałe zdjęcia z solenizantem. A więc zrobię Księdzu odbitki. Na odwrocie tegoż dużego zdjęcia z napisem "Życie jest darem Bożym", po wielokroć zamieszczanym na blogu "Pojednanie" jest dedykacja Jego Ekscelencji Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolity Poznańskiego i data 13 lipiec 2011 rok. I ta data 13 lipiec, tyle że 2017 rok, 100 lecie Objawień Fatimskich, po raz kolejny naprowadziła mnie na dzisiejszego Solenizanta. Jest to data kiedy zrobiłem ostatnie zdjęcie ks. Krzysztofowi Frąszczakowi. Mam początek i mam koniec, a więc w ramach prezentu sporządzę Mu album.
Wybrałem 32. najlepsze zdjęcia:
1. z pielgrzymki mężczyzn do Tulec z 19.06.2011
2. z pogrzebu prof. Stefana Stuligrosza  z 23.06.2012
3. z powitania i pierwszej Mszy św. w Baranowie z 01.07.2017
4. z powitania i pierwszej Mszy św. w Chybach z 02.07.2017
5. z pierwszego pogrzebu w Przeźmierowie z 04.07.2017
6. z pierwszego nabożeństwa fatimskiego z 13.07.2017 
Ale do zdjęć przydałby się komentarz.
Gdy dzisiejszego ranka w internecie usłyszałem słowa: "Dzisiaj Bóg Ojciec chce pokazać stan czystości kapłana w sprawowaniu liturgii, jego szaty zewnętrzne, a przede wszystkim jego czystość serca. Bo od kapłana tak wiele zależy w szafowaniu Bożych łask". 
- uznałem, że słowami tegoż kapłana skierowanymi do ogółu kapłanów i świeckich ubogacę zdjęcia w albumie. 
To na razie tyle. Jeśli Ksiądz Proboszcz uzna, że jego prywatny prezent, a więc zdjęcia i dalszy opis mogą zostać upublicznione parafianom ukaże się on na moim blogu "Pojednanie 2". 
Ewangelia Mateusza kończy się słowami: Chrystus nie przyszedł aby mu służono, ale aby służyć i życie swoje oddać za wielu. Błogosławionej posługi kapłańskiej przez Chrystusa Zmatrwychwstałego, w Chrystusie Eucharystycznym i z Chrystusem Królem Polski w naszej parafii Księże Krzysztofie.

niedziela, 23 lipca 2017

Sprzątanie na Placu


     Plac Zmartwychwstania to nie tylko sam Pomnik Bożego Miłosierdzia otoczony od ponad roku białoczerwonymi flagami z białoczerwoną flagą zwisającą z części ołtarzowej z napisem: Jezusowi Chrystusowi Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Królowi Polski z dziękczynieniem za łaskę wiary ... ale także jego otoczenie. 

       Urząd Gminy nie przeprowadził do dzisiaj geodezyjnego rozgraniczenia, by wydzielić z terenu przyległych czterech ulic działkę o nazwie "Plac Zmartwychwstania", co powoduje istotne komplikacje w znalezieniu na mapach tegoż jedynego o takiej nazwie w Polsce placu. 

W Polsce bez Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego nie obędzie się. I co z tego że Starosta  Poznański dla mojej posesji określił w rubryce położenie: 

Plac Zmartwychwstania 1 na podstawie którego Sąd Rejonowy w księdze wieczystej nadał mojej działce adres Plac Zmartwychwstania 1, i analogicznie działce sąsiedniej Plac Zmartwychwstania 2; 

i cóż z tego że w dowodzie osobistym mam wpisany adres zamieszkania Plac Zmartwychwstania 1, kiedy każdy kto chce znaleźć w wyszukiwarce internetowej Plac Zmartwychwstania od pogotowia ratunkowego, po straż pożarną i jakąkolwiek firmę przewozową, napotyka na barierę nie do przebycia. Nie ma takiego placu w Baranowie, nie ma go nigdzie w Polsce i podejrzewam, że nie ma placu o nazwie Plac ZMARTWYCHWSTANIA  gdziekolwiek na świecie. 

Te sprawy należy uporządkować sądownie. A w Polsce z sądami jest jak jest! Wojewoda Wielkopolski (z PIS-u) swoje, Wójt Gminy (z PO swoje). 

Ja zadowolony, że mam adres jaki chciałem mieć wypisany dużymi literami na frontowej elewacji domu, w księgach wieczystych, i w dozgonnym dowodzie osobistym, w przychodni lekarskiej i na poczcie, ale ...

Ale Placu Zmartwychwstania jako takiego nadal formalnie w Polsce nie ma.  W taki "chytry" sposób inwestor czyli Urząd Gminy przeprowadził w tym roku budowę nowej nawierzchni 


bitumicznej, kanalizacji, chodników, zieleni na Placu Zmartwychwstania łożąc na te roboty ogromne pieniądze, że utopił je w nazwie przyległych ulic Wspólnej i Przemysława. 

I chwała mu za wykonane prace, tylko szkoda, że nie starczyło trochę grosza na geodezyjne rozgraniczenia i uporządkowanie powiedziałbym sprzątnięcie do końca sprawy z nazwą  placu.

Uwaga: tekst powyżej i poniżej ubogacony zdjęciami ze sprzątania na obrzeżach Placu Zmartwychwstania. 






              Poznań, 22 lipca 2017 r. 

LIST OTWARTY 
DO PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Łodzi, Katowicach, Lublinie, Gdańsku i Toruniu w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.   

         Akademickie Kluby Obywatelskie zwracają się do Pana Prezydenta o pilne podpisanie ustaw reformujących polski wymiar sprawiedliwości. Na te reformy społeczeństwo polskie czeka ponad ćwierć wieku. 

Przyjęte w ustawach rozwiązania prawne dają nadzieję na istotną zmianę funkcjonowania władzy sądowniczej w naszym kraju i równego traktowania wszystkich obywateli, bez względu na status majątkowy i pozycję społeczną. 

Nie naruszają one w niczym podstawowej zasady państwa prawa, czyli trójpodziału władzy, ponadto są podobne lub analogiczne do rozwiązań funkcjonujących w wielu krajach Unii Europejskiej. 

        Proponowana reforma sądownictwa stwarza warunki do ostatecznego zerwania z dziedzictwem merytorycznym, organizacyjnym i kadrowym funkcjonującym dotychczas, a będącym bezpośrednią kontynuacją czasów PRL-u. 

Organizowane przez totalną opozycję protesty przeciwko podejmowanym zmianom, w tym najważniejszy zarzut łamania trójpodziału władzy, nie mają obiektywnego, merytorycznego uzasadnienia. 

Są natomiast obroną interesu grupowego środowisk, które od czasu okrągłego stołu były beneficjentami pozornego urynkowienia gospodarki Polski. Środowiska te tolerowały aferalny i korupcyjny sposób organizowania życia społecznego i ekonomicznego kraju, czerpiąc nienależne profity. 

Obecnie bojąc się utraty uprzywilejowanej pozycji oraz przejęcia steru rządów przez uczciwych ludzi spoza swojego układu, szermują hasłami obrony praworządności i konstytucji. Pozostaje to w całkowitej sprzeczności z brakiem reakcji na liczne afery i przejawy korupcji w życiu gospodarczym i społeczno-politycznym, które jeśli były wykryte, pozostawały bez konsekwencji. 

           Reforma wymiaru sprawiedliwości jest jednym z najważniejszych i koniecznych elementów uzdrowienia życia narodowego i państwowego w Polsce, a równocześnie stwarza szansę realnego i symbolicznego zerwania z czasami PRL-u. 
           My, ludzie nauki, skupieni w Akademickich Klubach Obywatelskich z całą mocą popieramy wszelkie działania rządu i Pana Prezydenta prowadzące do naprawy Rzeczypospolitej. 
W IMIENIU CZŁONKÓW AKO:
Prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – Przewodniczący AKO Poznań 
Prof. dr hab. Artur Świergiel – Przewodniczący AKO Warszawa 
Prof. dr hab. Ryszard Kantor – Przewodniczący AKO Kraków Prof. dr hab. Michał Seweryński – Przewodniczący AKO Łódź Prof. dr hab. Jerzy Głuch – Członek Zarządu AKO Gdańsk Prof. dr hab. Bolesław Pochopień – Przewodniczący AKO Katowice 
Prof. dr hab. Waldemar Paruch – Przewodniczący AKO Lublin Prof. dr hab. Janusz Piszczek – Przewodniczący AKO Toruń

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/185963,apel-do-prezydenta.html


Wniosek końcowy: 
PL nie  ZMARTWYCHWSTANIE dopóki Zmartwychwstały Eucharystyczny Jezus Chrystus nie zostanie intronizowany na Króla Polski. On i tylko On, Bóg musi wziąć Polskie sprawy w swoje Boskie ręce, a weźmie je, gdy Go, Boga, Polacy i z ci prawa i ci z lewa o to poproszą. Jemu Bogu zależy na naszym prawdziwym, rzeczywistym POJEDNANIU się z NIM.    

sobota, 22 lipca 2017

Jubileusz 50 lecia małżeństwa

22 lipca - Święto Odrodzenia Polski  obchodzono w Polsce Ludowej do 1989 roku.  Jakąż to szyderę z "odrodzenia", czyli ze zmartwychwstania zafundowali nam na długie lata komuniści nazywając największe  państwowe święto - odrodzeniem?

Uczestnicząc w sobotę 22 lipca 2017 roku w rannej Mszy świętej u Pallotynów, kładąc Bogu własne 46 lat przeżytego z Ireną - Ewą małżeństwa w darze, pamięcią przez moment sięgnąłem dwa tygodnie wstecz, do 8 lipca 2017 roku, do Mszy świętej w Katedrze Poznańskiej połączonej z zawarciem małżeństwa Marty Królikiewicz i Bartłomieja Wróblewskiego i do udziału dzwonu "Pojednanie" w tym wydarzeniu.

Wybaczcie, że przemieszam dzisiejszy dzień 8 i 22 lipca  br. dokumentowany zdjęciami z przemyśleniami odnoszącymi się do wydarzeń sprzed 50 laty.

     Co się miało odrodzić i co w efekcie się w Polsce odrodziło myślę sobie dzisiaj po 50 latach od chwili, gdy 22 lipca 1967 roku poprosiliśmy Boga by raczył mam pobłogosławić w sakramencie małżeństwa nasz kontrakt z 6 czerwca 1967 roku przypieczętowany cywilnym Aktem Zawarcia Małżeństwa. 

      W tamtych komunistycznych latach nie było możliwe, tak jak to można zrobić dzisiaj, by ksiądz pobłogosławił przed Bogiem i ludźmi nowożeńców,  nie mając z urzędu stanu cywilnego państwowego aktu zawarcia małżeństwa. 

Dzisiaj spoglądając na Pana Młodego wchodzącego do katedralnej zakrystii rodzi mi się pytanie czy takie "dwa w jednym", nie spłyca duchowo tego, co jest najważniejsze, samej istoty małżeństwa mężczyzny i kobiety,

kiedy to sam Bóg, Stwórca wiąże ich dozgonnie w jedno, tak jak połączył w jedno Adama i Ewę.
     Na zdjęciu obok przybycie Pani Młodej pod Katedrę Poznańską wraz z  najbliższymi. 

Uważam, że tylko wysiłek, próba duchowego, mentalnego, powrotu małżonków do mentalności i zachowań naszych pierwszych rodziców Adama i Ewy z okresu sprzed popełnienia grzechu pierworodnego, wysiłek do odrodzenia się w ludzkim prawzorze przypisanym istocie ludzkiej przez Boga Stwórcę, daje przyszłej parze małżeńskiej laskę Boskiej  Miłości pisanej z dużej litery.   

Powyżej: druhna z bukietem ślubnym i torebką Panny Młodej. Obok bamberki w tradycyjnych strojach i poczet sztandarowy  korporacji studenckiej przed wejściem głównym do Katedry.
poniżej: hasło z wnętrza świątyni.

        Czy można 3,5 roku po śmierci żony, w pojedynkę, obchodzić jubileusz 50 lecia zawarcia sakramentalnego małżeństwa?     
      A można! 
I to bardzo uroczyście, zwłaszcza jak raz w życiu nadarza się po temu taka okazja.
A jest mi co świętować, bo Boże duchowe błogosławieństwo dla naszego związku nie skończyło się wraz ze śmiercią Ireny - Ewy. 

To, że jej ziemskie ciało zostało pochowane w grobie, wcale nie oznacza, że przewiązana na naszych rękach kapłańska stuła rozwiązała się wraz ze śmiercią żony. 

I nie chodzi o moje małżeńskie wspomnienia, o zachowane pamiątki po żonie. Łączy nas nieomal każdy dzień obecny, 

kiedy to w czasie codziennej Mszy świętej, w krzyżowej ofierze Jezusa Chrystusa, obecny jest nie tylko Kościół widzialny, ale także Kościół chwalebny, a więc żywe "ja" i ona duchowa.

      Tu w czasie konsekracji i dalej jest miejsce na przeżywanie świętej duchowej miłości, miłości Boga Ojca do człowieka, który daje nam w każdej Mszy świętej swego Syna Jezusa Chrystusa w ofierze krzyżowej na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata. 

Przez Niego, w Nim i z Nim w Duchu Świętym stałeś się Jezu dla nas Ciałem i Krwią, byśmy Cię żywego, zmartwychwstałego, eucharystycznego spożywali na żywot wieczny.

Dzisiaj 22 lipca obchodzimy uroczystość Apostołki Apostołów św. Marii Magdaleny. Ona z Matką Boską była na żywo świadkiem śmierci krzyżowej Jezusa Chrystusa. Nikt z ludzi, nie licząc Matki Bożej, żaden z Apostołów, nie smucił się tak jak ona po śmierci Jezusa. I jej jawnogrzesznicy Bóg dał tę łaskę, ten przywilej, by jako pierwsza pobiegła do grobu Jezusa i zamieniła ze Zmartwychwstałym kilka słów. 

Ta jej dziecięca wprost miłość, jak pięknie złożone ręce tego chłopczyka, łamie wszelkie układy. Ja go namaszczę. To sobie trudno nawet wyobrazić. Po trzech dniach złożone w pieczarze skrwawione ciało wisielca.  A Zmartwychwstały Jezus gdy tylko wypowiedział jej imię już go poznała.
Misterium fidei. 
Motrem Tuam annuntiamus, Domine, et Tuam resurrectionem confitemur, donec venias. 

Pierwsza, której Jezus powiedział o swoim zmartwychwstaniu. Gdyby ktoś inny był lepszy od niej, Jezus by się komuś innemu objawił. Zauważcie nie Maryja, a przywilej ten dostała była jawnogrzesznica. Nie dostał go ktoś pozornie cnotliwy, dostała ten przywilej jawnogrzesznica. 

To uczy nie tylko pokory, ale oznacza, że każdy z nas może zabrać flakonik z wonnościami i udać się namaścić Jezusa. Po Matce Boskiej ona była najbardziej zasmucona i niepocieszona. Wszyscy co współcierpicie z Bogiem we Mszy Świętej błogosławieni jesteście, a którzy się autentycznie smucicie będziecie pocieszeni. Wielką łaską  jest jak Magdalena zrozumieć obecny dramat Kościoła. 

Agnus Dei, qui tollis peccata mundi miserere nobis.
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi miserere nobis.
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi dona nobis pacem. 

Co oni Ci Jezu zrobili tak traktując Twoje mistyczne Ciało? Magdaleno bądź nam ochroną i przykładem. Bóg otworzył dramat swojego czasu. Łódź Piotrowa tonie, zauważył ostatnio Papież Benedykt. 

Do czego to dochodzi, że żadnego Papieża nikt dziś nie posłucha. Tylko Bóg Jezus Chrystus Król może pocieszyć swój Kościół z powodu ukrzyżowania własnego mistycznego ciała. 

To nie wielu zrozumie. Dziwisz się?  Faryzeusze mieli  Boga żywego, a nie poznali Go i zamordowali.

     Ecce Agnus Dei, 
ecce qui tollit 
peccata mundi.


        Domine, non sum dignus, ut intres sub tectum meum, sed tantum dic verbo et sanabitur anima mea.
        Corpus Domini nostri  Jesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam. Amen.


Dzisiejsi są wielokroć  gorsi niż tamci. Widać to doskonale nie tylko na filmach i zdjęciach.
     Św. Jan mógł położyć głowę na piersi Jezusa. Nie mógł swej miłości  pokazać inaczej

Jednak Jan, który odczuł śmierć i mękę  Jezusa nie przewyższył Marii Magdaleny. która widziała jak Bóg oddawał ducha. W Bogu wszystko pokładała. Szalona i nieskończona miłość. 

Dziś Jezus zachęca do radości w przypadku swej śmierci. Mamy się radować i weselić jak w Kanie Galilejskiej. To nic że pada, od deszczu są parasole.
      Jezus wziął do Swojego Serca całą jej miłość. 

Inni, a było ich wyjątkowo dużo patrząc na zdjęcia  powrócili do pozostawionych sieci.
     Ona Maria Magdalena nie wróciła do świata, szukała Jezusa umarłego. Nie szukajcie umarłego wśród żywych.   
 
I ja dzwoniąc Nowożeńcom, nie szukam Ewy wśród umarłych. Wierzę w ciała zmartwychwstanie i mam pewność, że ją znajdę wśród wiecznie żywych. Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie ... niech odpoczywa w pokoju wiecznym Amen.

Żadna rzecz Marii Magdaleny nie zadawala. Za drugorzędną uznała obecność MB, podobnie traktuje rozmowy z Aniołami. Chce być jak każda dusza, która odpoczynek znajduje tylko w Bogu. 

To niesamowita łaska wszystko widzieć w Bogu, od a do z, każde działanie razem z Bogiem.
    Tak to opisuje  Maria Valtorta w "Poemacie Boga - Człowieka".  Odczuwałem jej boleść mówił Jezus.  
Chciałem  by stała się apostołką Apostołów. Dostąpiła wyróżnienia i stała się przykładem  dla życia konsekrowanego. Po zmartwychwstaniu, a  żyła jak pisze Maria Valtorta,  jeszcze przez 30 lat. 

Dalsze owoce miłości Bożej spływały na nią, patronkę zakonów kontemplacyjnych. Dana nam przez Boga jako orędowniczka w Niebie. 



PSALM RESPONSORYJNY
Ps 63,2.3-4.5-6.8-9

z dnia 22.07.2017
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.
Boże mój, Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.
Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.

Drodzy Nowożeńcy, przyjmijcie ten wpis po czasie z radością i zadumą. Niech Bóg wam błogosławi na całe wasze wspólne życie, a gdy na starość na świecie zostanie już tylko jedno z was, drugie niech wróci po latach do tego zapisu. Zdjęcie autora przy grobie żony i syna udostępnione przez Anię Zdrojewską, a zrobione przez nią  21.07.2017