czwartek, 16 marca 2017

Małgorzata i Luiza błogosławieństwo zamiast Ciała Chrystusa.

Przyrzekamy bronić Twojej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę - Chryste nasz Królu, przyrzekamy.
Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie - Chryste nasz Królu, przyrzekamy.

Od 19 listopada 2016 roku, kiedy to Kościół polski proklamował Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana upłynęły 4 miesiące, a pani Małgorzata tak jak dwa lata temu, tak nadal traktowana jest w poznańskich świątyniach katolickich na szczególnych prawach. 

     Traktowana jest przez kapłanów jak Dziecko Boże. Gdy klęka wraz z innymi wiernymi w czasie Komunii Świętej by przyjąć Żywego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa kapłan udziela jej tylko błogosławieństwa, czyniąc nad jej głową znak krzyża świętego.  

Nie dopytuję, bo jakże bym śmiał, jaki to biskupi (papieski) dekret wprowadził taki szczególny sposób udzielania Komunii Świętej wiernym, uzależniając go od tego czy kobieta ma chustkę na głowie, czy tylko moherowy beret., czy jest zdrowa psychicznie, czy może choruje na alzheimera.

Fakt pozostaje faktem, że pani Małgorzata musiała się wczoraj zadowolić Komunią Świętą duchową, a Księdzu Proboszczowi wyjątkowo trudno było wypowiedzieć słowa ostatniego błogosławieństwa, które w jego ustach okazały się ...

Po trzykroć powtarzał: Niech Najświętszy Sakrament, który nam dałeś - Bóg nam dał swoje Ciało, a ja kapłan Go nie podałem p. Małgorzacie - który nam dałeś - Bóg przyjął ode mnie jako kapłana Ofiarę krzyżową Jezusa Chrystusa, a ja kapłan odmówiłem podania Żywego Uwielbionego Ciała Jezusa Chrystusa p. Małgorzacie tylko dlatego, że była w czerwonym płaszczu - Niech Najświętszy Sakrament, w którym nam dałeś zadatek życia wiecznego, uchroni nas od śmierci wiecznej. 

Przecież to grzech odmówić człowiekowi dania zadatku na życie wieczne, przecież to grzech. Co na to powie Duch Święty? Czy ja kapłan po to przyjmowałem święcenia kapłańskie, by odmawiać ludziom podawania Ciała Pańskiego? 

Z jakiego to szeptanego przepisu mam odmawiać czerwonym, zadatków na życie wieczne buntowała się dusza kapłańska i zacinał się kapłański język nie mogąc wypowiedzieć słów końcowego błogosławieństwa? 

Pani Małgorzato, co pani tu robi? 
Mam tygodniowy 24/24 godziny dyżur przy chorej na alzheimera  pani Luizie. Wyrwałam się na pierwszą ranną Mszę Świętą. Proszę niech mnie pan podwiezie do Chaty Polskiej po zakupy. Jestem już spóźniona, zostałam na różańcu, a muszę pomóc w ubraniu chorej i przygotować śniadanie. 

Zrobiliśmy oboje zakupy i podwiozłem ją pod sam dom. Dałem jej wizytówkę. Niech pani dzwoni, jak potrzebna będzie pomoc. W ostatni piątek ks Piotr Maria Natanek powiedział do mnie w czasie kazania: 

Jerzy, jeśli sprawa podziału jest ważna, Bóg sam pospieszy z pomocą. Dalej ksiądz Piotr wspomniał także i o pani chustce na głowie wspominając, że często kobiety w chustkach na głowie są agresywne. Ja bym to pani Małgorzato nazwał raczej rezolutne, no może nawiedzone.   

Pani Małgorzata zadzwoniła przed obiadem z propozycją - prośbą, żebym je obie na 15:00 przywiózł na koronkę pod pomnik do Baranowa. Dla pani Luizy zabrała na podwieczorek banana, a myśmy obje zadowolili się przy środzie suchym chlebem i herbatą.

      Pani Luiza jest poważnie chora na alzheimera. IV etap w 7 punktowej skali GDS. Sprawdziłem to w czasie gry zwanej "rummy". Wymaga stałej opieki opiekunki, a te mogą być różne. 
 http://kobieta.onet.pl/zdrowie/corka-nagrala-jak-opiekunka-traktuje-jej-matke-chora-na-alzheimera-szokujace/pbp1zl  

Na różańcu zostało 12 osób i pani Małgorzata w czerwonym płaszczu z Chrystusem na plecach. Wyszła nieco wcześniej, spiesząc się do chorej pani Luizy nad którą sprawuje całodobową opiekę.
Wyszła wczoraj z kapłańskim błogosławieństwem, a z czym wyjdzie dzisiaj? 
Dzisiaj inny Ks. Proboszcz dwa razy odmówił na koniec Mszy Świętej modlitwę do Świętego Michała Archanioła. Raz przed błogosławieństwem końcowym, a drugi raz po błogosławieństwie. 

Oj, mylą się i zacinają naszym kapłanom języki. 
Dla ślepców drogowcy ułożyli wczoraj na przejściu dla pieszych prowadzącym pod Pomnik Bożego Miłosierdzia specjalne płyty z guzłami. Oni ślepi, chorzy znacznie lepiej niż my zdrowi już tu na ziemi widzą światłość wieczną i Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa Króla Polski i wszystkich narodów.  

środa, 15 marca 2017

Dla Stana Pila z Krakowa

Szanowny Panie! 

Cieszy mnie, że moja całodzienna praca (chodzi o spisane z nagrania kazanie ks Piotra Natanka z 10.03.2017)  spotkała się z Pańskim uznaniem.

 To konkretne kazanie ks. Piotra Marii Natanka odebrałem jako skierowane wprost do mojej osoby, o czym wspomniałem na gorąco we wpisie na moim blogu. 
http://pojednanie2.blogspot.com/2017/03/kontemplacja-ducha-swietego-w-listach-sw.html


Jak z tego wynika Duch Święty wieje kędy chce i w taki sposó, w jaki chce. Przecież mogłem tego przesłowienia się ks. Piotra Natanka nie wyłowić jak tysiące innych osób słuchających na żywo czy też z nagrania tego kazania. 


Po usłyszeniu w 5:30 minucie nagrania swojego imienia "Jerzy"  i słów: "Jeśli sprawa podziału jest ważna, Bóg sam pospieszy z pomocą- wszystko stało się dla mnie jasne. Odsłuchawszy do końca kazanie, zrobiłem wpis na blogu i położyłem się spać.  Przez następne dwa dni spisywałem słowo po słowie całe kazanie wyróżniając słowa orędzia (gruba czcionka).



 http://pojednanie2.blogspot.com/2017/03/kazanie-ks-piotra-marii-natanka-z-1003.html 
 
Tyle początkowy fragment mojego meila do Pana Stana Pila z Krakowa. Niech komentarzem do wydarzeń z 10 marca będą zdjęcia jakie wykonałem 10 marca br w czasie Drogi Krzyżowej po Mszy Świętej za Rodziców zamówionej przez siostrę i rozważania kard. Ratzingera z Wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej z marca 2005 roku z Watykanu (ostatniej jeszcze za życia Św. Jana Pawła II, gdy nasz Papież nie mógł już mówić.

poniedziałek, 13 marca 2017

Dla @ Krystynki

Trzy zdjęcia z dzisiejszego ranka: 
1. Przed Ofiarą Mszy Świętej
2. Przed Adoracją NS 
3. Plac Zmartwychwstania przed pracą (zdjęcie z balkonu Jerzego).



  
Życzę miłego dnia.

niedziela, 12 marca 2017

Kazanie ks Piotra Marii Natanka z 10.03. 2017

Kazanie   ks. Piotra Marii Natanka z 10. 03. 2017 wg. Christus Vincit TV
      Udajemy się w kolejne nasze kazanie związane z orędziami św. Pawła Apostoła z naszej broszury: Kontemplacja Ducha Świętego w Listach św. Pawła. 
       Wstańmy!
Z listu do Rzymian: "Królestwo Boże, to nie sprawa tego co się je i pije, ale sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. A kto w taki sposób służy, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi. Starajmy się więc o to, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu." 
        Usiądźmy 
Izrael pełen był sporów o rzeczy, które nie miały znaczenia dla sprawy Bożej - pisze, wyjaśnia  św Paweł. Posty, dziesięciny, raka itd to przykłady które nie miały większego znaczenia dla sprawy Bożej. Później już forma całkowicie przerosła treść. Z ofiary stała się uczta, również i u Żydów. I w tym zasięgu nie byli wstanie uświadomić sobie, że Zbawiciel jest na ziemi. 
        Ten sposób myślenia udzielił się również młodemu Kościołowi, w którym wzrastały spory i podziały dotyczące rzeczy drugorzędnych, a nie kluczowych. 
Przypominam: Największe kłamstwo współczesnych herezji, że musimy wrócić do pierwotnego Kościoła bo On był czysty, bo On był wolny. Nieraz wam tu pokazywałem na podstawie listów św. Pawła jak tam napięcie równo rosło. 
       Św Paweł mówi, że również w młodym Kościele wzrastały spory i podziały dotyczące rzeczy drugorzędnych, a nie kluczowych. Czy to ważne, czy jesteś Pawła, Jana czy Apolosa? Ten sam chrzest. Wszyscy musimy trzymać sztamę. I tak kłócono się już w pierwszym rodzącym się kościele - św Paweł wyjaśnia - o rodzaje pokarmów. Żydzi chcieli, żeby nie jedzono mięsa z krwią. W drodze kompromisu uzgodniono na soborze Jerozolimskim żeby nie jeść tego co uduszone. O obrzędy, o stroje, o zwyczaje, zapominając zupełnie o tym, że istotą Królestwa Bożego jest pokój. 
(tu dłuższa 15 sek przerwa od 5:15 - 5:30)
Jerzy! 
Jeśli sprawa podziału jest ważna, Bóg sam pospieszy z pomocą.
       Na polu intronizacyjnym przeżyliśmy różne dramaty podziałów, aż w końcu Pan Bóg wkroczył: powyciszał, pousuwał. Jeśli jednak podział dotyczy poglądów i upodobań to  jest to podział wynikający ze złego ducha. 
     To coś takiego, jak problem noszenia dzisiaj chustek u kobiet. Pan Jezus precyzyjnie w naszych orędziach wyjaśnia: tego już się nie da się reaktywować, a te co je noszą są czasami bardzo agresywne. To nie jest istota wiary i z powodu chustki na głowie jest podział, to znaczy, że robi to diabeł nie Bóg . Trzeba to głośno nazwać i zakończyć konflikt, by ich połączył Chrystus. Przede wszystkim łączy nas Chrystus w Swoim Mistycznym Ciele. Chrystus udziela nam pokoju w Duchu Świętym
        Będąc więc tak obdarowani powinniśmy zasiewać to, co zasiewa w nas Duch Święty, a więc sprawiedliwość, pokój i radość. Jeśli ktoś dąży do waśni i ceni sobie swoje zdanie więcej niż dary Ducha Świętego to znaczy, że nie ma w nim ducha pokory i dlatego nie ma w nim ducha pokoju, ani go nie buduje. Obecność Ducha Świętego przynosi radość i pokój wierzącym, jednoczy ich. Tymczasem duch zły jest zaprzeczeniem tych wartości, wprowadzając swoją obecnością niesprawiedliwość, niepokój i przygnębienie spowodowane żalem. 
       Był taki moment w naszych szeregach, że ktoś puścił hasło: "nic o nas, bez nas". Tłumaczyłem spokojnie,  jeśli nas nie chcą, nie zapraszają, to znaczy, że Bóg ma swój cel. Dzięki temu możemy mówić, możemy dalej walczyć o intronizację. Gdyby nas powołali, to w pewnym momencie bym się wycofał widząc gdzie to idzie. Mieli byśmy usta zamknięte, a tak jesteśmy wolni. Przypominam: trzech naszych nie złożyło podpisu pod tak zwaną umową intronizacyjną. Zachowali twarz. Bo byli tam nasi, ukryci, wykonali swoją misję. Przecież i tak nie wyłapią czyj, który jest?
      Niebo jest doskonałym pokojem, pełnią sprawiedliwości, nie zmąconą radością. Królestwo Boże przynosi więc z Nieba pokój, sprawiedliwość i radość. 
Dlatego wiele czasu potrzebował Pan Jezus aby na tej drodze na którą nas powołał, żeby wobec tylu pocisków zachować pokój, sprawiedliwość i radość. 
     Do końca bronić kapłana, bronić Kościół, nie powtarzać złych rzeczy, nie przekazywać tego jak paplanie papug. Kiedy widzisz grzech, zło pomódl się - złóż ofiarę, czyń pokutę. Duch Święty przyjdzie i będzie mówił w naszych orędziach o pokoju, o sprawiedliwości, o radości bo są to owoce Ducha Świętego, który rodzi owoce swojej obecności w Kościele. Dlatego ciągle przypominam: Mamy precyzyjnie nakreśloną drogę przez Niebo. 
Co robić?
Iść do zakonu, być żertwą ofiarną.
Wykonaj to co ci powtarzam, co mówi Bóg w naszym życiu formacyjnym. O nic się więcej nie martw, a Duch Święty będzie rodził w tobie owoce. Macie być ludźmi wielkiej nadziei, choć znacie nakreśloną przeze mnie rzeczywistość. Po ludzku jest beznadzieja. 
A skąd ta nadzieja? 
Bóg powiedział. 
Skoro powiedział, że będzie intronizacja, to będzie. Skoro mi powiedział, że ujrzę odnowiony Kościół, to znaczy, że ujrzę. Nie powiedział Bóg kiedy, ani nie powiedział jaka cena? Daje Bóg łaski, a za łaski trzeba zapłacić konkretnie. 
      Teraz jest piękna definicja ludzi Ducha Bożego. Ludzie  Bożego Ducha szukają raczej Boga, niż słabości i błędów ludzkich.  Błędów bliźnich. Dopóki z tego punktu nie wyjdziecie, nie ma szans abyście byli ludźmi Bożego Ducha. Jesteście ludźmi złego ducha. 
       Bo pomyślcie: Gdyby Pan Jezus chciał wygrać z faryzeuszami, to by wylał całe brudy na nich. Był taki moment u Marii Valtorty, kiedy jeden z synów faryzeuszy zgwałcił i zamordował służebnicę, która przez całe lata była u niego. Gdy mu o tym mówiono aż krzyczał, wrzeszczał na Apostołów. To nie taka droga. 
Co chcecie, żebym to wszystko wyciągnął faryzeuszom? 
Nie osiągnę nic! 
Ja ich chcę zbawić. 
Powtarzam jeszcze raz to bardzo konkretne zdanie: 
       Ludzie Bożego Ducha szukają raczej Boga, niż słabości i błędów ludzkich. Tu sobie zrób rachunek sumienia ile razy jestem przekazicielem, fascynatem wydarzeń? Chcę przed kimś błysnąć, a to jest w sekrecie, zachowaj to dla siebie. To jest studnia bez dna, która jest powtarzana w wymiarze do kwadratu, dla wszystkich chętnych, których się tylko spotka.  
        Ludzie Ducha Bożego  raczej szukają Boga, niż słabości i błędów bliźnich, dlatego w większości nasze dziennikarstwo jest służbą diabłu, złu. Fascynujecie się takim dziennikarzem, takim wydarzeniem, dziennikarz policyjny, jakieś tam  pod iskierką, pod napięciem. 
Dzieci,  żyć na czyimś kale jest bardzo prosto.
A co, ty jesteś czysta? 
Czy ty jesteś czysty? O bólach nam nie wolno mówić,  natomiast o słabościach jednych i drugich (tak).
         Duch Święty rozlewa swoje dary tak obficie, że dusza nie zdąży nigdy do realizowania siebie i udowodnienia swoich racji, ale raczej wskazuje na Boga jako na rozjemcę.  Kolejny bardzo ważny wymiar. To rozumiemy. Cokolwiek na ciebie przyjdzie, pamiętaj, przyszło z Boga. I to nie przypadek, czy szczęście. To Boże prowadzenie. 
         Modlitwa do Ducha Świętego zawsze pomaga zażegnać wszelkie spory. Zobaczcie moi kochani jak nam wybito przestrzeń Ducha Świętego. Kiedy się już nasze państwo oczyści to w 100%, w naszych sądach, przed rozprawą, najpierw będą modlitwy do Ducha Świętego. O to będę walczył. 
         Duch Święty jest duchem pokoju i przynosi pokój między zwaśnionych. Sądząc po ilości waszych sporów można orzec na ile wasza wspólnota realizuje w swoich członkach Królestwo Boże. Jestem rekordzistą jeśli idzie o sądy, ale to nie są spory. Wszystko jest do zrozumienia czy to jest małe budownictwo czy nie małe. W większości spraw jest to małe budownictwo. Mam już dokumenty z wielu innych spraw, gdzie uznano tego typu wydarzenia jako małe budownictwo. W przypadku naszego powiatu nie do przeskoczenia. 
         Niech Duch Święty da nam jeszcze  rozeznanie w sprawach swego Królestwa, abyście nie tracili czasu na nieistotne kwestie. Tu św. Paweł pięknie się modli za nas ...
My tu walczymy o Królestwo Boże, walczymy o Kościół, który kochamy i który będziemy kochać, choć jeszcze nie wiemy ile nam przyjdzie zapłacić za tę miłość Kościoła. 
    W jednym z orędzi Pan Jezus powiedział: Wiem jak Go kochasz. Nikt Go tak nie kocha w Polsce, Kościoła Świętego jak obecny tu kapłan. Pomyśl , co to jest to twoje cierpienie z Moim. 
        Dlatego wołajmy do Ducha Świętego, aby tu był.  Duchu Święty zatrudniłeś nas w walkę o prawdę Kościoła. Nikt nie chce z nami polemizować, ani na piśmie żadnego zarzutu wystawić, więc prosimy Cię stań pośród nas i pokaż błądzącemu Kościołowi światło prawdy.
Amen.    

sobota, 11 marca 2017

Kontemplacja Ducha Świętego w Listach św. Pawła cz. 6  nauka z 10 marca 2017 roku.
Długo czekałem na to kazanie Ks. Piotra Marii Natanka skierowane imiennie do mnie. W 5:30 - 5:31 minucie nagrania padają takie słowa: Jerzy! Jeśli sprawa podziału jest ważna Bóg sam pospieszy z pomocą.  

        Gdy z ust kapłana padły te słowa siedzieliśmy całą trójką rodzeństwa wraz ze szwagrem przy biesiadnym stole w Jego domu po Ofierze  Mszy Świętej zamówionej przez siostrę za naszych zmarłych rodziców mamę Helenę, macochę Gertrudę w przeddzień 34 rocznicy śmierci naszego ojca Ludwika. Było to nasze pierwsze spotkanie po nieomal definitywnym całkowitym zerwaniu kontaktów, którego przyczyną była Jubileuszowa Msza Święta naszej siostry odprawiona we wspólnocie neokatechumenalnej, w której dane nam było uczestniczyć. 
       Piątkowa postna wieczerza rozpoczęła się, jak to jest w zwyczaju domu, modlitwą szwagra. Siostra się wystawiła: była sałatka warzywna, jajka, ser i śledzie w śmietanie. Mnie ucieszyło to, że nikt z obecnych nie zachęcał mnie bym jadł cokolwiek innego poza suchym chlebem. 
        Po kolacji rozpoczęła się dyskusja. Nie będę jej cytował. W pewnym momencie, gdy zaczęło "iskrzyć" siostra wyszła do kuchni, a ja za nią zupełnie nie potrzebnie do ubikacji. Gdy po chwili oboje wróciliśmy do jadalni wyraziłem chęć opuszczenia gościnnego domu, proponując przed rozejściem się wspólną modlitwę za naszych zmarłych rodziców, za światło wiary, którą nam przekazali.
Tu włączyła się siostra i poprowadziła dziesiątkę różańca: "Zmartwychwstanie".
       Tak jak wspomniałem nie cytuję i nie odtwarzam dyskusji. Istotne jest to,  co w tym samym czasie na drugim końcu Polski w Grzechyni mówił ks. Piotr Maria Natanek. Dla mnie wczorajsze jego słowa brzmią jak proroctwo i są moim zdaniem podsumowaniem naszej dyskusji.

czwartek, 9 marca 2017

EVITA P

Właśnie wróciłem przed czasem z Teatru Muzycznego w Poznaniu. Wytrwałem tylko do pierwszej przerwy.
      Dlaczego? 
      Bo spektakl Ewita P ranił mnie i nie wnosił niczego dobrego w mój rozwój życia duchowego.
      Ależ to miała być rozrywka!
      Tak, miałem tą świadomość decydując się godzinę przed spektaklem, że Teatr Muzyczny czyli Operetka Poznańska uraczy mnie rozrywką i choć przez jakiś czas zapomnę o bólu środkowego palca sprasowanego przez ciężki krawężnik betonowy. W tej chwili boli i jest do połowy fioletowy.
       Co mnie zatem pokusiło by w Wielkim Poście, pierwszy raz po śmierci Ewy wybrać się samemu do teatru i to do operetki? 
      Decyzja była całkowicie spontaniczna, a u jej podstawy leżała chęć by być taki jak inni, nie odbiegać od otoczenia, od środowiska. 
     Pracując przez cały dzień fizycznie na Placu Zmartwychwstania już tym samym odbiegałem od otoczenia.     
     Nikt inny na nim nie pracuje. Po rannej przy czwartku Mszy Świętej w parafii pojechałem kupić oponę do koła od taczki. Zamiast opony kupiłem całe koło za 25 zł. Wcześniej pojechałem do wulkanizatora, który chciał mi odsprzedać za 50 zł też całe koło, ale nie pasowało. 
     Do południa sprzątałem po zimie zeschnięte liście za pomnikiem. Przeleżały przez całą zimę doskonale chroniąc samosiejki niezapominajek, które nieomal całkowicie zniknęły z ogrodu. Tych liści było co niemiara, sześć czubatych dobrze ubitych taczek znalazło przeznaczenie na rabacie na zewnątrz działki przed św. Papieżem Janem Pawłem II. Z resztek obrzeży z hałdy przeznaczonej do wywózki i pozostawionych przez drogowców w granicy między działką Plac Zmartwychwstania 1, a sąsiednią działką Plac Zmartwychwstania 2 ułożyłem linię rozgraniczającą dziki trawnik przed działką brata i moją rabatą przeznaczoną na kwiaty. I przy tej robocie przytrzasnąłem sobie palec. Potem wziąłem się za zakopywanie liści na rabacie. Tuż przed 18:00  jedno, a potem drugie małżeństwo z sąsiedztwa idzie wystrojone w kierunku przystanku autobusowego. 
      A państwo gdzie tak uroczyście ubrani dopytuję? 
      Do operetki. 
      Na końcu pozdrawiając mnie pracującego przy łopacie idą pan Sołtys z Małżonką. Też bym z Wami się wybrał by oderwać się od całodziennej roboty.
      A są jeszcze dwa wolne miejsca, bo ktoś zrezygnował w ostatniej chwili i nie może jechać. 
      Po chwili z biletem w dłoni jestem w dom, by w 5 min przebrać się w wyjściowe ciuchy. Podstawiony przez Gminę pełen mieszkańców autobus zdążył już jednak odjechać. Wsiadam w samochód i jadę swoim pojazdem. 
     Pod operetką spotykam autobus z którego wysypują się mieszkańcy Baranowa. Po wejściu do Teatru spoglądam po raz pierwszy na bilet: spektakl EVITA, parter rząd 7, miejsce 8, cena ulgowa 70 zł. Dobra cena, ale jaka będzie sztuka? zastanawiam się pijąc filiżankę herbaty w teatralnej kawiarence. To pierwsze moje picie od śniadania.  
     Już na wstępie dostaję obuchem Evita - Ewa P. 
Toć to moja Ewa. Tak przed ślubem na nastolatkę wołały koleżanki. I pierwsza scena pogrzebu, Modernistyczny, groteskowy, na laicko wesoło przedstawiony operetkowy pogrzeb Ewy P. Kilkanaście przebranych na czarno dziewczyn czyniących znak krzyża na czole, piersiach i ramionach prawą ręką ale odwrotnie i do tego klękających na kolana w szeregu  na scenie śpiewających radosną ale muzycznie zawierającą jakieś strzępy fraz katolickiego pogrzebu wywołuje u mnie bunt na tyle silny, że chcę już wyjść. Problem jest tylko taki,że na miejscu "5" siedzi starsza zniedołężniała na tyle starsza pani, że wchodząc na salę aby zająć swoje miejsce miałem ogromny kłopot się przecisnąć. Podobny kłopot jak ja miały osoby siedzące na miejscu "6" i "7". 
    Siedzę więc dalej i obserwuję historię życia Evity P. czyli Ewy, Evity Peron żony argentyńskiego dyktatora, Juana Perona . Ten katolicki polityk, w kraju jak Polska katolickim, w latach bezpośrednio powojennych, prowadzący na kontynencie Południowo Amerykańskim niezależną politykę w stosunku do USA i ZSRR odegrał wielką rolę. Niektóre sceny budziły we mnie wielki niesmak np: śpiewający i sikający do pisuarów 4 oficerowie. Symboliczny groteskowo pokazany ślub - kapłan przewiązujący stułą ręce dyktatora i jego kochanki odebrałem jako satyrę z sakramentu małżeństwa. Podobne uczucia miałem oglądając rozgrywające się sceny na tle "ołtarza" zrobionego z pionowo zwisającej flagi argentyńskiej, w którym  żółte Słońce Majowe, dla mnie widza  siedzącego na sali, odebrane było jako profanacja złotej monstrancji.
Już to wszystko stanowiło wystarczający powód by w czasie przerwy poprosić szatniarza (prawdopodobnie aktora) o skafander i po krótkiej rozmowie z niedawnymi solenizantami (na sobotę proszony jestem na imieniny) opuścić przed czasem Teatr Muzyczny w Poznaniu.

piątek, 3 marca 2017

Pierwszy piątek m-ca

         Pierwszy piątek miesiąca, to czas spowiedzi miesięcznej dla tych którzy zbierają 9 pierwszych piątków miesiąca. W moim dorosłym życiu zebrałem już kilka takich dziewiątek. Dla kogoś, kto się pilnuje by nie zgrzeszyć ciężko, pierwszy piątek, to najlepszy termin by się trzymać co miesięcznej spowiedzi.    
         Dzisiaj do kościoła wszedłem kilka, a może i kilkanaście minut przed rozpoczęciem Mszy Świętej. W kościele była tylko jedna osoba, mój profesor matematyki z liceum. 
         Od dłuższego czasu wybieram się na rozmowę do niego z prośbą by spróbował ułożyć formułę opisującą jednostronnie zamknięty ciąg liczb, a konkretnie lat, rozpoczynający się rokiem Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, 30 rok naszej ery (a konkretnie 6 kwiecień) 30 roku, w którym na osiemnastym miejscu występuje bieżący rok 2017, a kolejne liczby (lata powstają przez dodanie cyfry "1" równocześnie do poprzedniej liczby jednostek i poprzedniej liczby dziesiątek, przy czym, gdy dodana cyfra "1" do liczby jednostek wyniesie 10, następuje zmiana w dodawaniu "1", którą dodajemy od tego momentu do liczby nie dziesiątek a setek. I tak: po liczbie (roku) 1310 następuje liczba rok 1411 i dalej 1512, aż dojdziemy do 2017 roku.
          A więc w kościele był tylko mój profesor z matematyki. Siedział w pierwszej ławce, a ja klęknąłem pod chórem tak, jak bym chciał się spowiadać w konfesjonale.Od kilku dni nosiłem się z zamiarem skorzystania z sakramentu pojednania. Nie umówiłem się ze stałym spowiednikiem na dzisiejszą spowiedź na konkretną godzinę, ale byłem nieomal pewny że przy pierwszym piątku przed, w czasie, lub po rannej Mszy Świętej zastanę go w konfesjonale. Rachunek sumienia, postanowienie poprawy miałem już za sobą. Skupiłem się wobec tego przed Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie na żalu za grzechy. Gdybym się rozglądał za czerwoną lampką czy się pali czy nie, bo poprzednio jak byłem w kościele to się nie paliła (pewno została na noc zgaszona przez nieuwagę razem z innymi lampami), byłbym się rozproszył. Po woli do wnętrza kościoła wchodzili ludzie na ranną Mszę Świętą. Tylko dźwięk bilonu wrzucanego do skarbony z napisem "Na utrzymanie kościoła" przerywał na moment moje skupienie na sprawach duchowych. 
        Gdy pomyślałem o moim stałym spowiedniku, że mógłby już teraz przyjść, do konfesjonału zajrzała kobieta i widząc że jest pusty podeszła do zakrystii by po chwili wyjść z księdzem ubranym w białą albę ze stułą przewieszoną przez głowę, który przechodząc tuż obok mnie wszedł do konfesjonału.  
       Jako pierwsza podeszła kobieta. Spowiadała się na tyle głośno, że z pewnością nie tylko mi to przeszkadzo. Jednocześnie kobieta ta na tyle szybko mówiła, że nie mogłem zrozumieć co mówiła. Był już czas na rozpoczęcie Mszy Świętej, a kapłan jeszcze spowiadał. Gdy skończył spowiedż, a kobieta odeszła od konfesjonału, nadal siedział w konfesjonale.
       Panie Jezu skoro mi podesłałeś tego kapłana to widocznie mam się u niego dzisiaj spowiadać. Podniosłem się z klęczek podszedłem kilka kroków i klęknąłem przy kratkach konfesjonału. W tym momencie miałem już pełną świadomość, że spowiadam się przed Jezusem. Dopiero znany mi głos nauki, w jaką się wsłuchałem, sprowadził mnie na ziemię.      
        Wyłów Jerzy jądro, najważniejsze dla siebie słowo wyłów klucz - przeszło mi przez myśl. Przez tego kapłana mówi Jezus powtórzyłem sobie w myślach.  Cokolwiek w Moim imieniu odpuścicie powiedział Jezus Apostołom i ich następcom i ja odpuszczam.   Wstań! Ja mocą Kościoła Świętego odpuszczam ci grzechy twoje. Wstałem od konfesjonału rozgrzeszony mocą sakramentu kapłaństwa. Kapłan wrócił do zakrystii i po chwili wyszedł odprawić śpiewaną Mszę Świętą.
           Gdy przyszedł czas Komunii Świętej, do prezbiterium podszedłem jako ostatni. Wszystkie miejsca przy balaskach były zajęte. Klęknąłem na klęczniku przygotowanym dla kapłana w linii balasek na środku kościoła. Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie, jestem grzesznym człowiekiem, ale rzeknij słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Panie uzdrów ciało moje. Wystarczy tych krwawień. Proszę tylko Ciało Chrystusa zwracam się do kapłana. Pewno też w drodze wyjątku nie podał by mi Krwi Jezusa, jak to ma w zwyczaju czynić w stosunku do innych świeckich wiernych. Już mu kiedyś zwróciłem na to uwagę, że proszę by mi podawał tylko Ciało Pańskie. Gdy wróciłem na miejsce z Panem Jezusem w sercu w kościele pojawił się mój stały spowiednik
        Potem była litania do Serca Jezusowego i na koniec Droga Krzyżowa. Któryś za nas, za moje grzechy pozornie takie niby niewinne, a tak zaśmiecające duszę, cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami, zmiłuj się nade mną. I odpust zupełny, po spowiedzi pierwszopiątkowej, po Komunii Świętej i Drodze Krzyżowej. Szkoda tylko, że tak mało osób korzysta z tej łaski Kościoła. 
          Gdy w drodze powrotnej poszedłem na cmentarzu pod grób Chrzana stało nad nim małżeństwo Białorusinów. Zdziwiony pytam Państwo też tutaj na modlitwie. Tak 30 dni po śmierci należy się modlić za zmarłą duszę, a tu dopiero tydzień mamy. Pomodliliśmy się w ciszy. Ja zostałem dalej sam. Gdy byłem w połowie koronki do Bożego Miłosierdzia uświadomiłem sobie, że jestem w połowie zadanej mi rano pokuty. Widocznie taka była wola Pana, bym ją dzisiaj nad grobem odmówił.