wtorek, 24 kwietnia 2018

Trzecia niedziela po Zmartwychwstaniu

Nie mam czasu na wielkie pisane. A i X. Michał  Woźnicki nie zasypia gruszek w popiele. I tak w niedzielę, 22 kwietnia,  i wczoraj we wspomnienie Św. Wojciecha, jak zwykle, ale tak nie zwykle, odczytał w czasie Mszy Świętej Wszechczasów Słowo Boże,
 to znaczy się, Lekcję i Ewangelię, a po Mszy Świętej poprowadził modlitwę różańcową, litanię loretańską, modlitwę za zmarłych, modlitwę wstawienniczą do świętych i nie tylko uznanych świętych oraz na koniec udzielił wiernym kapłańskiego błogosławieństwa. 

Możecie już to wszystko odsłuchać Szanowni Państwo z nagrania, które po tygodniu przerwy w nagraniach, ukazało się wczoraj w internecie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce: "Bez Dyskusji You Tube" i pokażą się wszystkie nagrane filmiki z ogłoszeniami X Michała i do tego ustawione chronologicznie począwszy od pierwszych wygłoszonych z kościelnej ambony w dniu 15 grudnia 2017 roku do bieżących.
https://www.youtube.com/watch?v=xQZ12eg3mUQ
Powinienem teraz spisać z mego nagrania to wszystko co nagrałem w niedzielę i w poniedziałek w kaplicy - celi, gdzie X. Michał Woźnicki, nadal sprawuje O f i a r ę Mszy Świętej Wszechczasów. Podkreślam to słowo "ofiarę", bo dzisiaj, przy imieninach, podkusiło mnie, gdy o 5:50 zastałem zamknięte drzwi na studenckie pokoje pierwszego piętra, by dalej po wewnętrznych schodach udać się na basztę i na korytarz drugiego piętra do wejścia do celi X Michała. A więc pokusiło mnie by udać się na Nowus Ordo Missae sprawowane niby to frontem do Boga, ale jak się okazało: do ludu, z ludem i w Bogu.. Krótko mówiąc nie jak w trydencie 3 x Bóg,
a 2 x lud i 1 x Bóg. Po wczorajszej wieczornej Mszy Świętej zapomniałem, że dzisiaj wtorek  a mając mieć wieczorem gości poszedłem na spotkanie z Jezusem dzisiejszego ranka. 

Wracam do niedzieli, nie do trzeciej niedzieli po Wielkiejnocy jak stoi napisane w mszalikach ale do trzeciej niedzieli po Zmartwychwstaniu, jak to powiedział X Michał zapowiadając intencję Mszy Świętej. 

Tu uwaga: Tak to Zmartwychwstanie mną poruszyło duchowo, że nim chwyciłem za dzwonek widoczny powyżej na zdjęciu by zadzwonić na wejście dzwonek spadł na podłogę, robiąc niespodziewany hałas,

a ja miałem temat do rozważań we Mszy Świętej Wszechczasów już nie tylko o Koronce do Miłosierdzia Bożego, by uzyskać 3 lata odpustu Papieża Piusa IX ale i o "Zmartwychwstaniu", którym kończy się
O F I A R A   Mszy Świętej Wszechczasów. 

Na zdjęciu obok:  jeden z młodszych uczestników niedzielnych Mszy Świętych Wszechczasów, zachęcający czynnie do obrony kapłana przez całe środowisko Tradycji poznańskiej. Zdjęcie zrobiłem w momencie wyjścia kapłana po Mszy Świętej. Jak wiecie w czasie Mszy Świętej nie robię zdjęć i to nie dla tego, że nie chciałbym Wam pokazać księdza w tych najważniejszych momentach Mszy Świętej, ale dla tego, że nie jestem dziennikarzem, że nie jestem reporterem, że nie jestem takim czy innym amatorem, ale przede wszystkim, że chcę aby było 3 x Bóg.

A to już niedzielny różaniec, intencję proszę odsłuchać z nagrania w internecie. Gdybyście chcieli mój głos usłyszeć, to był problem, bo nie starczyło dla mnie dziesiątek dzielonych na połowy.
Jak się modlimy? Jeśli chodzi o Mszę Świętą, która bez ogłoszeń trwa około 50 minut nieomal przez całą ofiarę krzyżową klęczymy, jakże by mogło być inaczej.

Na Ewangelię słuchając słów Jezusa z szacunku dla Niego stoimy, a na Lekcję słuchając Apostołów siedzimy, by ich ze spokojem dobrze wysłuchać. A w czasie różańca, jak na zdjęciu obok.


niedziela, 22 kwietnia 2018

Godzinki z historią i konkluzją

Sobota 21 kwiecień 2017 Ofiara Mszy Świętej Wszechczasów sprawowana przez X Michała Woźnickiego w kaplicy - celi w części mieszkalnej dawnego klasztoru sióstr dominikanek zwanych Katarzynkami, zajmującego kościół i klasztor od XIII do XIX wieku. 
      Gdy w 1822 roku protestanccy Prusacy wyrzucili siostry Katarzynki z posesji przy ul Wronieckiej, katolicki Poznań nie miał sił duchowych, by w obronie zakonnic wzniecić powstanie wielkopolskie. Musiało upłynąć 100 lat, by na powrót zdesakralizowany kościół i klasztor wykorzystywany przez zaborcę na cele militarno obronne w wyniku zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego z powrotem wrócił w ręce polskie i by ostatecznie w 1926 roku mogli i kościół i klasztor objąć w zarząd i użytkowanie księża salezjanie. 
       Półtora roku było potrzeba, by 6 czerwca 1927 roku Ks. Kardynał - Prymas August Hlond, salezjanin, mógł dokonać uroczystego poświęcenia odnowionej świątyni. Jak piszą ówczesne kroniki: "Niewielka część uczestników znalazła miejsce w kościele ... rozradowane rzesze wiernych biorących udział w tej publicznej ekspiacji katolickiego Poznania za długoletnie bezczeszczenie świątyni Pańskiej, otoczyły umajony zielenią ołtarz na starożytnym podwórzu klasztornym i tu brały udział w bezkrwawej ofierze. Kościół św. Katarzyny, na nowo poświęcony, otrzymał za patronkę Maryję Wspomożycielkę Wiernych". 
      W samym kościele brakowało jeszcze obecnego wyposażenia. Jako pierwszy powstał Ołtarz Najświętszego Serca Jezusa w lewej bocznej nawie, przy którym to ołtarzu od 4 sierpnia 2017 roku po pół wiecznej przerwie X Michał Woźnicki SDB rozpoczął na powrót odprawianie codziennych Mszy Świętej Wszechczasów w tradycyjnym rycie rzymskim wg mszału Piusa V. 
       Kościół wyposażono w organy przybory kościelne i szaty liturgiczne, oraz w drugi ołtarz boczny Św. Jana Bosko. 
      Stanęła też nowa ambona, z której 15 grudnia 2017 roku Ks Michał Woźnicki, po pół wieku trwającej przerwie w jej użytkowaniu, wygłosił swoje pierwsze i jak dotychczas jedyne ogłoszenia z ambony. 
      Ogłoszenia były bez mikrofonu, ale za to zostały nagrane, a filmik z nich znalazł się w internecie https://www.youtube.com/watch?v=l2UEtBYtoyU 
     Jak się później okazało ogłoszeniom przysłuchiwał się Ks. Inspektor Jarosław Pizoń, obecny na chórze, na spotkanie z którym w czasie wizytacji kościoła przy Wronieckiej liczyli liczni wierni i Ks. Dyrektor Arkadiusz Szymczak obecny w zakrystii, który przeszedł przez kościół podobno do zakrystii po opłatki, tak stwierdził później Ks. Inspektor w nagranej rozmowie z X. Michałem. 
      Jako ostatni w odrestaurowanym kościele przy Wronieckiej 9 stanął "złocisty Wielki Ołtarz Maryji Wspomożycielki Wiernych" wykonany przez firmę "Św. Wojciech", który został poświęcony w dniu 28 maja 1928 roku przez Kard. Augusta Hlonda. Zastąpił on prowizoryczny ołtarz jaki znajdował się w świątyni rok wcześniej w kościele w czasie jego poświęcenia. 
      Jak z tego wynika, w dniu 6 czerwca 1927 roku, w dniu poświęcenia świątyni na posesji przy Wronieckiej 9 znajdowały się cztery ołtarze, a więc były i cztery portatyle z relikwiami świętych Walerjana i Maksyma: dwa w stałych ołtarzach bocznych, jeden w prowizorycznym ołtarzu głównym i jeden w ołtarzu stojącym na podwórzu klasztornym przy którym dla wiernych którzy nie zmieścili się do wnętrza kościoła Ofiarę Mszy Świętej celebrował jak podają kroniki Ks. Infułat Meyssner. 
      Który z tych dwóch portali, z prowizorycznych ołtarzy znalazł się w poświęconym rok później ołtarzu Głównym Maryi Wspomożycielki Wiernych nie dokopałem się w kronikach,. Ważne, że dziewięćdziesiąt lat temu na dzień 28 maja 1928 roku, jeden z portatyli okazał się zbędny. Jaka była dalsza jego historia nie wiem, a co napiszę to spekulacje i domysły. 
      90 lat to trzy pokolenia. W zgromadzeniu salezjańskim X Michał to już trzecie pokolenie w mojej dalszej rodzinie. Mogę się tylko domyślać, że tak, jak mszał Piusa V trafił z Marszałek, w ręce X Michała, tak portal z relikwiami świętych Waleriana i Maksyma mógł z domu zakonnego przy Kolejowej przynależnego do Wronieckiej, bądź też ze samej Wronieckiej uznany jako zbędny podobnie trafić do Ks. Michała. 
      W Marszałkach całe zakonne życie spędził salezjanin, 75 letni brat zakonny Wojciech Szymczak zmarły przed 40 laty 07.10.1977, który wielce prawdopodobne, że przed śmiercią zabezpieczył, zaszył w marszałkowskich piwnicach, już przez kapłanów, w tym dla jego siostrzeńca Ks. Henryka Frydryszaka SDB zbędny, nie używany mszał Piusa V. Czy mógł wtedy przypuszczać, że stanie się on "relikwią" dla 11 letniego chłopca Michała, któremu jak dorośnie i zostanie księdzem salezjaninem przyjdzie z polecenia władz zakonnych likwidować dom zakonny i kościół w Marszałkach? 
      I podobnie, na Wronieckiej może bardziej na związanej organizacyjnie z Wroniecką placówką przy ul Kolejowej nieomal całe życie zakonne spędził Ks. Henryk Frydryszak SDB kuzyn mojej mamy, budowniczy wielu kościołów salezjańskich. Wysłany jako kapłan przez zgromadzenie zakonne na Politechnikę Wrocławską, zdobył dyplom mgr inż budownictwa. Następnie będąc kapłanem pracował w biurze projektów i pełniąc nadzory budowlane zdobył uprawnienia budowlane jako konstruktor do projektowania i wykonawstwa robót budowlanych. Będąc jednocześnie kapłanem w domu zakonnym w Poznaniu przy ul Kolejowej, gdzie mieszkał samotnie, mając zgodę przełożonych odprawiał w mieszkaniu, którego część stanowiła biuro projektowe, do końca życia Novus Ordo Misse. Czy Mszę Świętą odprawiał na gołym stole bez relikwi świętych męczenników? Nie sądzę. Mając nieograniczony dostęp do wszystkich pomieszczeń swojego macierzystego domu przy ul Wronieckiej z pewnością jako budowniczy miał dostęp do czwartego portatylu z relikwiami świętych męczennikow Waleriana i Maksyma. Bardzo prawdopodobne, że mogły być one przeznaczone do oratorium przy ul Kolejowej. Hala przy ul Kolejowej została salezjanom odebrana przez władze Polski Ludowej, a do moich uszu dochodziły dyskusje o przywróceniu jej jako kaplicy. Z drugiej strony z tego co sobie przypominam to część klasztorna posesji przy Wronieckiej wymagała po II wojnie światowej kapitalnego remontu. I to był jeden z pierwszych tematów jakim zajmował się Ks. Heniu. Z tego co sobie przypominam, to z ojcem stolarzem jeździłem czasami na Wroniecką , by mu pomóc w pracach stolarskich: podłogi, okna, drzwi w części klasztornej. 
       Ks Henryk Frydryszak zmarł w 2006 roku mając 74 lata. Do końca życia zdaniem X Michała odprawiał Novus Ordo Missae. Gdzie wtedy przed śmiercią Ks Henryka Frydryszaka były relikwie świętych męczenników nie umiem powiedzieć. X Michał po wielokroć mówił, że portatyl leżał w miejscu ogólnie dostępnym, z którego każdy postronny mógł go zabrać nie narażając się na żadne ludzkie kłopoty. 

      Obecnie na terenie klasztoru mieszka pięciu kapłanów, w tym jeden X Michał Woźnicki zajmujący na drugim piętrze dwa małe pomieszczenia. Na zdjęciu w zakrystii na 5 min przed rozpoczęciem Ofiary Mszy Świętej. 
       X Michał od 20 grudnia 2017 roku mieszka tu nieprawnie, a od 9 kwietnia z otwartym postępowaniem mającym na celu wyrzucenie księdza z zakonu z tytułu nieposłuszeństwa. Takową przyczynę podaje przełożony X Michała Ks. Inspektor Jarosław Pizoń. Rzecz w tym, że wierni jak np. Pani na zdjęciu, która codziennie po łacinie razem z innymi mówi słowa: "Przyszłam do ołtarza Bożego, do Boga, który uwesela młodość moją", doskonale znając sprawę, wiedzą, że jest to wierutne kłamstwo. 
       Ksiądz Michał rozpoczynający właśnie Ofiarę Mszy Świętej jest wierny Bogu, tak jak Poznańska Piątka i gotów jest ponieść nawet śmierć męczeńską, a jest prześladowany przez władze zakonne za mówienie prawdy o współczesnym posoborowym Kościele Katolickim ogarniętym herezją, której nie chcą zauważyć kolegia kapłańskie, biskupie, a nawet papieże. 
 
      Ten rak herezji jest tak wżarty w tkanki Kościoła Katolickiego, że bez Bożej ingerencji żaden ludzki skalpel go nie obrobi. 
      Czy wobec tego czekać na przyjście Pana? - pytają wierni Ależ tak! - odpowiadam. Tylko nie można siedzieć kochani z założonymi rękoma. Dlatego nie dziwmy się X Michałowi, że podniósł głos w tej sprawie. 

      Zamiast X. Michałowi  wytykać nieposłuszeństwo człowiekowi, chwalmy jego uporczywe posłuszeństwo Bogu.
      Tyle tytułem mojego wstępu, a teraz z uwagą sami przeczytajmy sobotnią lekcję i zastanówmy się do kogo ta mowa, do mnie, do ciebie , do X. Michała, do jego przełożonych? Nie sugeruję, nie daję odpowiedzi zostawiam Was z 2 listem św. Pawła do Tymoteusza (4, 1-8). 
       Najmilszy, zaklinam cię przed Bogiem, przed Jezusem Chrystusem, który będzie sądził żywych i umarłych, przez przyjście Jego i przez Jego Królestwo głoś naukę, nalegaj w porę, czy nie w porę, przekonywaj, proś, karć ze wszelką cierpliwością i nauką, bo nadejdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale wg. swych pragnień zgromadzą sobie nauczycieli, a żądni tego co łechce ucho odwrócą słuch od prawdy i obrócą się ku baśniom. Ale ty czuwaj, znoś wszystkie trudy, pilnuj obowiązku głosiciela Ewangelii, posługę swoją wypełniaj, bądź rozsądny bo ja już się gotuję do przelania krwi mojej w ofierze i czas rozwiązania mojego nadchodzi. Toczyłem dobry bój zawodu dokonałem, wiary dochowałem. Na ostatek odłożony mi jest wieniec sprawiedliwości, który mi wręczy Pan sędzia sprawiedliwy w on dzień, a nie tylko mnie ale i tym którzy miłują przyjścia Jego. 
      I jeszcze sobotnia Ewangelia, spróbuj ją przeczytać tak jak ją przeczytał X Michał, a wtedy zrozumiesz jaką moc ma Słowo Boże, którego zakazano księdzu głosić powołując się na ślub posłuszeństwa i wszczęte postępowanie mające na celu wyrzucenie ze zgromadzenia. Gdy był czas kiedy Ks. Michał Woźnicki odprawiał jeszcze Nowus Ordo Misae też miał zakaz głoszenia Słowa Bożego, wtedy podstępnie przełożony nie dawał mu samodzielnie, ( 15 lat kapłaństwa) odprawiać Mszy Świętej i brał go do koncelebry, a w koncelebrze nie pozwalał mu ani czytać lekcji ani Ewangelii. Tym sposobem wymuszał na X Michale zadany mu za jego przyczyną zakaz głoszenia Słowa Bożego. Jeśli ktoś był w wojsku, to wie co to jest fala. W stosunku do X Michała przełożeni uciekli się do stosowania podobnych metod. Miara się przebrała gdy X Michał wrócił z Sokolnik gdzie przez 6 tygodni był kapelanem u sióstr i głosił Słowo Boże. Parafia w której nikt nie klękał do Komunii Świętej przez 4 niedziele zaczęła nieomal cała klękać. Wyjątkiem były siostry zakonne, które pozbyły się nie słuchającego ich kapelana. Po powrocie na Wroniecką z powrotem zakazano księdzu głosić Słowo Boże. I wtedy jeszcze X Michał chciał się dostosować do tego zakazu, poprosił jednak by tak jak w Sokolnikach w czasie Mszy Świętej miał przed sobą krzyż z pasyjką. Nie zgodził się na to Ks. Dyrektor Wąż i kazał mu się wynieść do pokoju jak chce sobie tu krzyż stawiać. I tak w jeden dzień sklecił X Michał z tapczanu na którym spał i resztek szaf ołtarz. Ułożył na nim relikwie śpwiętych męczenników Walerjana i Maksyma i odprawił drugą w swoim życiu Ofiarę Mszy Świętej Wszechczasów czytając od tego dnia Słowo Boże, takie być może jak w sobotę:
       "Na większą cześć i chwałę Boga w Trójcy Jedynego czyta nam Kościół święty Matka nasza dziś, w święto Św. Anzelma Ewangelię zapisaną u Św. Mateusza w rozdziale 5 którą jako Słów Bożych słuchamy: onego czasu rzekł Jezus uczniom swoim: "wy jesteście solą ziemi, a jeśli sól zwietrzeje czymże się solić będzie, na nic się więcej nie przyda jeno aby była precz wyrzucona i podeptana przez ludzi. Wy jesteście światłością świata. Nie może skryć się miasto na górze leżące, ani też nie zapalają świecy i nie kładą jej pod korzec , ale na świeczniku aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci światłość Wasza przed ludźmi , aby widzieli dobre czyny wasze i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech . Nie mniemajcie żem przyszedł rozwiązywać zakon i proroków. Nie przyszedłem rozwiązywać , ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam dopóki nie przeminą niebo i ziemia, ani jedna jota , ani jedna kreska nie zmieni się w zakonie, aż się wszystko wypełni. Kto by wtedy przestąpił jedno z tych przykazań najmniejszych i tak by ludzi nauczał, będzie zwanym najmniejszym w Królestwie Niebieskim, a kto by wypełniał i nauczał ten będzie zwany wielkim w Królestwie Niebieskim." 


      Sobota 21 kwiecień: godzina 6:56 Skończył się Msza Święta, do rozpoczętych przez wiernych Godzinek do Najświętszej Maryi Panny dołącza się po chwili X Michał. 

Konkluzja: 
Czym jest wydany przez człowieka zakonny list posłuszeństwa wobec Bożego planu, w który może się człowiek, jeszcze dzisiaj żyjący zakonnik X. Michał Woźnicki wpisać? 

Czy też ma prawo, no właśnie, wobec Boga człowiek nie ma żadnego prawa rościć sobie jakiegokolwiek prawa. Boga można i należy bezwzględnie tylko słuchać, jeśli się nie chce być skazanym na wieczne potępienie, być skazanym na piekło.

sobota, 21 kwietnia 2018

Piątkowe modlitwy X Michała


Nie modlitwy X Michała, nie Jego wprowadzenia do modlitw, nie rozważania o mocy milczenia, o których był wczorajszy wpis moc-milczenia-adoracja-krzyza, ale Ofiara Krzyżowa Mszy Świętej, którą wcześniej złożył Bogu Ojcu z Jego Syna, w Duchu Świętym  X Michał była najistotniejsza

A Msza Święta zaczęła się super krótkim komunikatem o godz. 18:54, że X Michał Woźnicki nadal SDB, bo od 9 kwietnia br. z otwartą procedurą wydalenia ze zgromadzenia salezjanów, odprawi kolejną pięćdziesiątą już Mszę Świętą w intencji Bogu znanej osoby o laskę heroicznej świętości dla tejże osoby.
       X. Michale, coś nie tak! Ten krzyż, który X niesie powoduje, że się X. pomylił. Miało być 2 x po 30, a nie 1 x 60,  jak opiewało zlecenie, choćby i przez Św. Michała Archanioła dane.  Z racji na dzień ferialny Msza Święta odprawiona będzie o KRZYŻU  PAŃSKIM, - tyle komunikat

      Pierwsze zdjęcie jakie robię to zdjęcie krzyża na środkowej tablicy mszalnej z łacińskimi tekstami stałych części Mszy Świętej, drugie, powyżej, krzyż na kilimie nad  Ołtarzem, a nie na stole choćby i ofiarnym.  

      Piątek, dzień śmierci Pana, pamiątka śmierci, kolor czerwony - męczeństwo myślę sobie chwytając za aparat fotograficzny i ta "czerwona barwa" głosu księdza, osoby z ciążącym nad głową wyrokiem, która za niecałą godzinę poniesie śmierć, która wcieli się w Jezusa Chrystusa, by w swym Jezusowym kapłaństwie zawisnąć na krzyżu.    
       Przerażenie, trwoga na galerii, na widowni przez całą Ofiarę cisza, przerywana tylko moim dzwonieniem i ministranturą mówioną przez wszystkich obecnych, bo ministranci się pogubili w tej walce o Mszę Świętą Trydencką. 
Nie będzie dalej zdjęć, Nie będzie zdjęć z egzekucji. To nie jest pamiątka neokatechumenalnej uczty, choćby i tej jednej i drugiej weselnej w których uczestniczyłem z "Pojednaniem". Nie da się pojednać Novus  Ordo Missae z Mszą Wszechczasów.
Lekcja :
Bracia! Chrystus stał się dla nas posłusznym, aż do śmierci.  A była to śmierć krzyżowa. Dlatego i Bóg  wywyższył Go i nadał Mu imię przewyższające wszelkie imię (tu X Michał zrobił długą  pauzę w tej przerwie wszyscy obecni łącznie z X Michałem bez komendy ale jak na komendę klęknęliśmy na 10 sekund w kompletnej ciszy po czym X Michał czytał dalej Lekcję), aby na imię JEZUS zginało się wszelkie kolano mieszkańców niebios, ziemi i podziemia i żeby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem w chwale Boga Ojca.  

Ewangelia: O Krzyżu Świętym (nie mogłem jej znaleźć w moim studenckim wysłużonym "Niedzielnym Mszaliku" Ks.R.Tomanka)

Dalej była Ofiara. Pisanie o tym co czułem nie ma sensu, bo nie o moje odczucia tu chodzi, a o realność wiary: chleb staje się Ciałem, wino Krwią, a na krzyżu umiera za moje i twoje czytelniku sam Bóg, Jezus Chrystus i dalej szeptane słowa pierwowzoru Koronki i Komuna Święta, której nie da się inaczej przyjąć jak tylko na klęczkach. Już sama myśl o tym by stać byłaby grzechem, obrazą Pana i Króla. Uwielbiene i dziękczynienie przerwane powstaniem na Ostatnią Ewangelię zakończone moim Deo gratias. Bogu dzięki i to nie dzięki, że już, że całe szczęście że już to się skończyło. Tak można mówić gdy po 20 minutach, no po pół godzinie, niechby i było po 40 minutach, kończy się cicha Msza Święta bez homilii. 

Deo gratias po cichej Ofierze Wszechczasów bez głoszenia Słowa Bożego przez X Michała to uroczyste podziękowanie, naszej wspólnoty to dziękczynienie Bogu Ojcu za przycie Ofiary Krzyżowej Jego Syna sprawowanej przez X Michała
  
To dziękczynienie przedłuża się o modlitwy u stopni ołtarza: 3 x po łacinie Ave Maryja i egzorcyzm do Św Michała Archanioła by bronił nas obecnych w kaplicy - celi i tych co się z nami łączą w walce z mocami ciemności. 

Po zakończeniu Ofiary Mszy Świętej Wszechczasów , jest 19:50, na wyjście śpiewamy:


Krzyżu święty, nade wszystko, drzewo przenajszlachetniejsze!
W żadnym lesie takie nie jest,
jedno, na którym sam Bóg jest. Słodkie drzewo, słodkie gwoździe rozkoszny owoc nosiło.
 
Skłoń gałązki, drzewo święte,
Ulżyj członkom tak rozpiętym.
Odmień teraz oną srogość,
Którąś miało z urodzenia.
Spuść lekuchno i cichuchno
Ciało Króla niebieskiego.

Na stole ofiarnym zostaje zamknięty przedwojenny mszał znaleziony porzucony przez salezjanów w piwnicach  w Marszałkach odrestaurowany i oprawiony osobiście przez X Michała dany Kościołowi Katolickiemu bullą Piusa V 
po wsze czasy.

Znakiem krzyża całując swój maleńki krzyżyk na różańcu rozpocząłem wraz z całą dziewiątką Wiernych piątkowy Różaniec Święty prowadzony przez X Michała.  

K. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego 
W. Amen. 
Na początek X Michał zachęcił wszystkich mówiąc: 
"Kto z was może, to zachęcam na godzinę adoracji Krzyża Świętego. Gdybyśmy byli w kościele adorowalibyśmy Przenajświętszy Sakrament, Jego (Żywe, Eucharystyczne, Królewskie - mój dopisek)  Ciało. (W sytuacji w jakiej jesteśmy, prywatna kaplica - cela X Michała - mój dopisek) nic nam to nie uszczupla. Chcemy prosić Boga o przebaczenie za nasze grzechy, za grzechy naszych bliźnich, za grzechy kapłanów, ale też, to co czynię od początku, kiedy Msza Święta Wszechczasów wróciła 4 sierpnia 2017 roku do kościoła upraszając w każdy piątek, by nasza modlitwa była ekspiacją za grzechy młodych ludzi zwłaszcza podczas nocnego życia naszego miasta.


       Rozważając tajemnice bolesne różańca świętego prośmy o nieskończone miłosierdzie Boga za młodych ludzi, także studentów, którzy w tym salezjańskim domu zamieszkują, by chociażby przez ścianę obcowanie z tym największym darem

największym skarbem Kościoła Świętego Mszą Świętą Wszechczasów pociągnęło ich kiedyś skutecznie do oddawania Bogu chwały i oderwania się od modernistycznego kościoła i modernizmu w Kościele

      Prośmy za młodych ludzi w waszych rodzinach, by byli gotowi zerwać z grzechem, po pierwsze zwłaszcza z grzechem niewiary.

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego ... 

odmawiamy cały różaniec. Jest nas tylu, że nie starczyło dla mnie nawet połowy dziesiątki

Po różańcu w ramach adoracji Krzyża X Michał prowadzi Litanię do Wszystkich Świętych.


"Odmówmy tę litanię - mam tu napisane, że odmawia się ją przy konających" - takimi słowami X Michał rozpoczął grobowym głosem Litanię do Wszystkich Świętych (nie sądzę, że X Michał mówiąc te słowa miał na myśli konający modernistyczny Kościół  ja odniosłem te słowa do Marii której nie znalazłem dzisiaj na kardioligii myśląc, że  odeszła z tego świata - mój dopisek.) 
       "Odmawiając tę modlitwę upraszajmy tej łaski by ci którzy w białych rękawiczkach walczą na powrót  o niebycie w tym miejscu Mszy Świętej Wszechczasów formułując to, że chodzi o kapłana, o wyłącznie X Michała, by się nie potępili swoją przewrotnością, swoim faryzeizmem, tchórzostwem, zaprzaństwem, ignorancją, herezją, czym by jeszcze nie było. Przynajmniej na godzinę śmierci by im Pan Bóg dał łaskę opamiętania, spojrzenia, że nie walczą w tej chwili z człowiekiem, ale walczą z Bogiem, jak najbardziej z ludźmi z pośród, których każdy z nas dotknięty jest licznymi słabościami, a będzie  też ulegający grzechom. I upraszajmy o tę łaskę również dla siebie, byśmy przyłożywszy rękę do pługa na powrót związani z liturgią katolicką Kościoła nie dali jej już sobie więcej wyrwać, jak to miało miejsce przed 50 laty." (Oj, tak, tak mógłbym na ten temat dużo napisać - mój dopisek) 

Moc milczenia adoracja Krzyża.

       Na osiem i pół minuty przed końcem półgodzinnej Adoracji Krzyża spędzonej na indywidualnej  modlitwie w ciszy, w czasie której X. Michał zaproponował zebranym, że kto chce może się wyspowiadać u X. przed Bogiem obok w pokoju pełniącym rolę zakrystii

Nie było chętnych by wejść z X. Michałem do jego "nieprawnie" zajmowanej od 20 grudnia 2017 roku sypialni - celi, do której tego dnia włamali się przełożeni X Michała, by wręczyć mu list posłuszeństwa, nie czekając do godz. 20:00, na którą to godzinę X Michał był umówiony w pomieszczeniu dawnej redakcji z przełożonym Ks. Inspektorem Jarosławem Pizoniem

       To najście 4 mężczyzn, zostało przez X Michała dzięki Bogu nagrane i upublicznione w internecie, i wielce prawdopodobne, że znajdzie się jako dowód w toczącej się od 9. kwietnia 2018 sprawie o wydalenie X Michała ze zgromadzenia salezjańskiego.   

       W czasie Adoracji Krzyża moje myśli uporczywie krążyły wokół autora książki "Moc Milczenia" Kard. Roberta Saraha aktualnego Przewodniczącego Watykańskiej Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów i Jego adoracji Krzyża. Poniżej kilka złotych myśli Ks. Kardynała:

      "Prawda i dobro nie krzyczą, czekają na odkrycie. Cisza zna pełnię sensu. Trzeba słuchać, żeby usłyszeć. Zamilknąć, aby wybrać słowo. Zatrzymać się, by znaleźć kierunek. Milczenie jest obecnością. Jest ono niezbędne, by między Bogiem a człowiekiem zawiązała się więź bliskości. Jest również konieczne, by stworzyć głębokie relacje międzyludzkie, a także nie stracić kontaktu z samym sobą."

       Tak sobie rozmyślając, nad tyle co zakończoną w ciszy Ofiarą Mszy Świętej Wszechczasów, gdy pamięć przywoływała  obrazy z piątkowego dnia, zagapiłem się by nagrać, pierwsze z ostatnich słów usłyszanych w piątek 20 kwietnia od X Michała.

       Nim jednak zacytuję X Michała, kilka słów o jednej z adresatek wypowiedzianych przez X Michała słów modlitwy przed śmiercią. Chodzi mi o Marię, matkę kapłana, tą która imieniny obchodzi 11 lutego. Gdy byłem 11 kwietnia w jej domu, zamierzałem odwiedzić ją schorowaną, w jej izdebce. Tego domagała się sprawiedliwość, by zamienić z nią choć kilka słów. Idź się z nią pożegnać, może to być twoje ostatnie z nią pożegnanie, chodziły mi takie myśli po głowie. Nie miałem jej w ostatnim słowie co powiedzieć, nie chciałem jej ranić przed śmiercią. Stchórzyłem i nie poszedłem.   
      Wczoraj, w piątek, po dziewięciu dniach, dowiedziałem się, że od trzech dni, to jest od 17 kwietnia Maria leży w szpitalu na kardiologii z podejrzeniem zawału serca. Wywiedziawszy się gdzie leży od jej brata, który był wczoraj z rana u niej z odwiedzinami,  wsiadam w tramwaj i w Godzinie Miłosierdzia jadę do Niej z wizytą. Nie mam jej nic do powiedzenia, tak jak dziewięć dni wcześniej, ale jadę do chorej nie tylko z pustą głową ale i pustą ręką żadnego prezentu, żadnego kwiatka świadom tego, że mam jej przekazać słowo.
        Znany mi sprzed 31. lat szpital gdzie pisałem pracę pt "Fala kota Kowalskiego", o fali w Ludowym Wojsku Polskim w latach 1985-1987. To samo piętro, tylko tyle, że inny oddział. Na pokoju gdzie powinna być stoi puste łóżko, a na drugim leży staruszka od podobno m-ca w afazji. Logicznie myśląc powinienem pomyśleć, że skoro ją brat widział żywą przed kilkoma godzinami w stanie który mi opisał, to pewno zmarło jej się.  
        Pytam na dyżurce oddziału o chorą Marię. Pielęgniarka poprawia mnie, w szpitalu nie ma chorych ... Trzyma komórkę przy uchu i pokazuje mi abym wyszedł z pokoju. Słyszę urywek rozmowy z kierowcą karetki wiozącej krew, że za chwilę będą w szpitalu. Pewno dla niej myślę. My obsługujemy pacjentów zwraca się do mnie. Pacjentki nie ma na oddziale ... została dzisiaj odwieziona do domu
      Widocznie nie miałem z Marią rozmawiać o niczym. Lepiej mi milczeć niż pustosłowiem wypełnić być może ostatnią wizytę.

Dalej już X Michał po długim milczeniu, po mocy milczenia:" ... akt ten należy również podsunąć choremu, Upraszajmy o łaskę dobrej śmierci, przyjęcia śmierci przede wszystkim, abyśmy w godzinie śmierci nie żałowali, że czegokolwiek poskąpiliśmy Chrystusowi dla troski, walki, wychodzi walki, o zdolność, o możność oddawania Mu tu, w tym salezjańskim kościele, w tym salezjańskim miejscu chwały, takiej,  jaka Mu się słusznie należy. By nie ciążyła na nas żadna wina z tytułu zaniechania, małoduszności spraw:


       <<O Jezu, uwielbiając Twoje ostatnie tchnienie błagam Cię, przyjm ducha mego. Nie wiedząc obecnie czy w ostatniej chwili zachowam przytomność umysłu, już teraz ofiaruję Ci moje konanie i wszystkie cierpienia mej śmierć. Tyś Ojcem i zbawicielem moim. W Twoje ręce oddaję duszę moją. Pragnę umierać w zjednoczeniu z Tobą konającym na krzyżu, a ostatnie uderzenie mego serca niech będzie aktem czystej miłości dla Ciebie. Panie, Boże już teraz, w zupełnym oddaniu się, z gotowością przyjmuje na siebie każdy rodzaj śmierci, jaki spodoba Ci się zesłać na mnie, ze wszystkimi cierpieniami jako wynagrodzenie za moje grzechy, za grzechy kapłanów Kościoła Świętego, którzy odeszli od oddawania Bogu chwały, na sposób Kościołowi dany i zadany po wsze czasy, za grzechy młodych ludzi, za grzech Kościoła ogarniętego modernizmem.   
        Nie poznają Boga takim jakim jest, poznają fałszywy obraz Boga. W miejsce Boga poznają diabła. Nie bojąc się Boga, nie boją się też grzeszyć. Nie boją się diabła, zaprzedają swoją duszę, jak każdy z nas przez grzech, z którego się nie nawracamy, czy z którego nie jesteśmy chętni nawrócić się, wyrwać się diabłu.>>" 



K. Ojcze nasz ...
W. Chleba naszego

K. Najświętsza Panno Maryjo spraw bym zbawił duszę swoją.
K. Zdrowaś Maryjo ...
W. Święta Maryjo ...
 

K. Najświętsza Panno Maryjo spraw bym zbawił duszę swoją.
K. Zdrowaś Maryjo ...
W. Święta Maryjo ...

K. Najświętsza Panno Maryjo spraw bym zbawił duszę swoją.
K. Zdrowaś Maryjo ...
W. Święta Maryjo ...
K. Chwała Ojcu ...
W. jak była na początku ...

K. Aniele Boży Stróżu mój,
W. Ty zawsze przy mnie stój ...

K. Za zmarłych dzisiejszego dnia(3X) K. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie
W. A Światłość Wiekuista niechaj im świeci.
K. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym 
W. Amen

po 1 minucie ciszy X Michał intonuje Apel Jasnogórski:
Maryjo, Królowo Polski ... śpiew podejmuje pozostałe na modlitwie Adoracji Krzyża dziewięć osób. Po odśpiewaniu trzykrotnym Apelu Jasnogórskiego, X Michał intonuje, dla mojego starczego niskiego głosu kolejny już raz zbyt wysoko "Bogurodzicę", a tak lubię śpiewać ten pierwszy hymn Polski.

K. Dominus vobiscum.
W. Et cum spiritu tuo.
K. Benedicat vos omnipotens Deus, Pater, et Filius (+), et Spiritus Sanctus.
W. Amen 

Po błogosławieństwie krzyżem przyjętym przez wszystkich na kolanach, X Michał intonuje pieśń "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana" którą śpiewamy na stojąco.