poniedziałek, 25 września 2017

Kard. Robert Sarah cz 3 Msza św.

A więc wszedłem przez dwoje otwartych drzwi do samego prezbiterium zanim dotarło do niego duchowieństwo i obsługa ministancko lektorska. Wchodząc jako ostatni na tę Mszę Świętą i klękając przed Jezusem w tabernakulum

jako pierwszy z wchodzących za krzyżem w kąciku z prawej strony na najniższym ze stopni ołtarza, a więc wchodząc na tę Mszę Świętą sprawowaną w sanktuarium błogosławionej siostry Sancji Szymkowiak 

przez prawą rękę Papieża Franciszka, Prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów i robiąc na Mszy św. zdjęcia, a była to już tego dnia trzecia moja Msza św., w której na żywo uczestniczyłem, nie myślałem, że ta ofiara Jezusa Chrystusa sprawowana w novus ordo Missae, będzie moim ostatnim duchowym pożegnaniem z normalnym rytem rzymskim

Łaska Boża, która mnie dotknęła, a za którą przez cały czas sprawowania liturgii Bogu dziękowałem, realizowała się na moich oczach 

kierując moje serce i obiektyw na istotę i głębię największego zamachu w historii Kościoła jaki się w Jego liturgii dokonał. Boży Plan, w który niejako poza moim ja, minuta po minucie się wpisywałem 

uświadomił mi wielkie nieszczęście Głównego Celebransa kard. Roberta Saraha, który mimo czynionych wielu ludzkich wysiłków nie miał żadnych szans stać się z całą resztą współcelebransów tych w prezbiterium i tych stojących i wyciągających rękę w czasie Przeistoczenia drugim Chrystusem sprawującym Synowską OFIARĘ Bogu Ojcu w Duchu Świętym ze Swego Boskiego Ciała i ze Swojej Boskiej Krwi.

Jego Eminencjo właśnie ks. dr Jan Słowiński czyta ks. Kardynała homilię. Jest o siewcy z Ewangelii Łukasza (8, 4-15)
Siewca sieje ziarno równo, w każdym człowieku sieje głód Boga.

Siewca sieje, nie zważając gdzie ziarno pada. Przyrównał Jego Eminencja działanie Boga do deszczu  zraszającego ziemię. Deszcz musi nasączyć glebę, połączyć się z nią w jednolitą całość, a dopiero wtedy ziemia wyda plon. 

Bóg podobnie musi sakramentalnie, duchowo, egzystencjalnie  połączyć się z człowiekiem, by ten wydał plon. Ziarnem jest Słowo Boże, dlatego zachęcam wszystkich do czytania, do słuchania słowa Bożego, 

by sercem szlachetnym i dobrym zatrzymać je i wydać szlachetny owoc dzięki wytrwałości swojej. A teraz złóż na stole swoje dary, swoje intencje, troski , modlitwy bym je ofiarował w Duchu Świętym z Ciałem i Krwią Jego Syna  Bogu Ojcu.

Komu Jego Eminencjo, Księże Kardynale lud wierny ma sadać dary ołtarza? Kto z obecnych wokół Eminencji hierarchów i stojących poza prezbiterium kilkudziesięciu kapłanów wyciągających rękę, osobowo uniesie tę białą hostię, a za moment kielich z winem, by chleb stał się Ciałem Chrystusa, a wino Jego Krwią?  Kto w tym momencie nie tylko teoretycznie jest gotów oddać życie jak Jezus za grzechy nie tylko swoje, ale i grzechy warunkujące zbawienie współbraci? 

Tu, w tym momencie Przeistoczenia nie może być mowy o wspólnocie, o Przewodniczącym modlitewnego zgromadzenia nazywanego zwyczajnym rytem rzymskim. Msza święta to nie jest pamiątka radosnej uczty.

Jezus nie szedł na Krzyż jako przywódca wspólnoty, nie szedł jako przywódca polityczny. Dwie bliskie kobiety i jeden uczeń byli przy Nim. A mimo to Jezus szedł na Krzyż jako KRÓL  i jako KRÓL oddał życie. 


Tu przerwę rozważanie na chwilę i dam komentarz do zdjęcia powyżej oraz serii następnych zdjęć. 
     O godz. 10:22 Jego Eminencja Kard. Robert Sarah  po przyjęciu Ciała i Krwi Pańskiej nie rozdaje wiernym Komunii św. ale oddaje się indywidualnej adoracji siadając nieomal w narożu prezbiterium, z prawej strony obok ołtarza. 
     Przez 15 minut adoracji nie zmienia się postawa Jego ciała

To największa łaska dana mi od Boga, że w tym czasie mój wzrok, moje serce, adorowało duchowo wespół z Jego Eminencją Zmartwychwstałego, Eucharystycznego, Jezusa Chrystusa, Króla Polski i innych narodów

Adorując Trójjedynego Boga rejestrowałem aparatem układ Jego dłoni. Jak się potem okazało tylko on zmieniał się w międzyczasie.  I tak przez pierwsze 7 minut Ks. Kardynał obie ręce miał idealnie złożone, palce wskazujące dotykały  nosa (mój ulubiony układ dłoni w czasie klęczenia)

Po 7 minutach złożone ręce Jego Eminencji powoli opadają na brzuch, dłonie się powoli rozchylają a palce krzyżują. Z takim układem rąk Jego Eminencja trwa w modlitwie przez dalsze 8 minut, przerwane na moment podaniem Mu piuski kardynalskiej, (znak zakończenia Komunii św na kościele), którą założył i modlił się dalej jeszcze przez nieomal dwie minuty. Przez całą adorację nie podniósł wzroku, by popatrzeć na otoczenie

Trwał w modlitwie podobnie jak ja, którego zupełnie nie interesowała Komunia św. kapłanów i ludu Bożego. Odniosłem wrażenie, że boli go jako Prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów sposób 

rozdawania Ciała Chystusa do rąk, a także na stojąco, o czym mówi w wywiadach prasowych, ale prawdopodobnie woli tego nie zauważać i nie regulować stosownymi dekretami Stolicy Apostolskiej. 


To przykre takie zachowanie wiernych, spotykające się także z aplauzem osób duchownych, gdyż Jezus jako Król po trzech dniach zmartwychwstał i jako Król wstąpił do Nieba i jako Król przyjdzie sądzić żywych i umarłych

Jego Eminencja doskonale to wie i rozumie. Dlatego Ks. Kardynał Robert Sarah ustawił na stole krzyż z pasyjką zwróconą w swoją stronę, aby mieć Ukrzyżowanego Jezusa w zasięgu swego wzroku. 

Jego Eminencjo odwagi! Tej młodzieńczej odwagi nazwania Prawdy wprost, o stanie obecnego Kościoła Katolickiego oczekuje nie tylko stojący (siedzący) na zdjęciach obok Abp. Stanisław Gądecki Przewodniczący Biskupów Episkopatu Polski
 
Tej odwagi o Prawdzie Kościoła Katolickiego oczekuje każdy jeden kapłan, każdy jeden biskup i każdy jeden  Przewodniczący, każdego z  Episkopatów Biskupów na całym świecie. 

Tej odwagi domagają się od swoich pasterzy skołowani po Soborze Watykańskim II wierni Odwagi, jasnego stwierdzenia, a jak potrzeba jasnego dekretu.

Kapłan sprawujący Ofiarę Mszy świętej musi być skierowany do Boga, i tylko na Boga, tak jak to Kościół Katolicki miał w swej Tradycji przez tysiąclecia.  I nie inaczej!


 
     Jego Eminencjo, bardzo wątpię by w tej materii zachęceni Twoim przykładem kapłani wyszli po skończonej pod Twoim przewodnictwem a nie tylko sprawowanej wyłącznie  przez Ciebie Mszy św. z takim przeświadczeniem

Ewangeliczne ziarno zostało posiane, ale czy przyjmie ją polska ziemia, czy przyjmie ją młode pokolenie seminarzystów?