piątek, 31 grudnia 2010

sylwestrowe dziękczynienie

 Sylwester - zakończenie roku, kończy się kolejny rok mego życia. Jedziemy z Ewą do parafii dziękować i wielbić Boga.
"Dzieci jest już ostatnia godzina, i tak jak słyszeliście Antychryst nadchodzi, bo oto teraz pojawiło się wielu Antychrystów...
Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten , kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem , który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. (1J 2, 18 i 22-23).

Dzisiejsze czytania mszalne wydają się, że nie wymagają żadnego komentarza. Antychrystem - kłamcą jest ten, kto zaprzecza że Jezus jest Mesjaszem. Mesjaszem stał się Jezus na krzyżu. I przez Krzyż i Zmartwychwstanie objawił się jego mesjanizm.
Rok znaków Boga. IIeż tych znaków daje mi Pan każdego dnia?  Mam nie tylko za co dziękować, ale fascynacja Jezusem wyzwala jedno wielkie uwielbienie. To pozwala ewangelicznie patrzeć na siebie, na Ewę i na tych, z którymi styka mnie Pan.

Poszczególne przypadki układają się w jedną całość, a przeżyte doświadczenia stają się darem dla innych. W prawie każdym tegorocznym wpisie na tych blogach i forach na których piszę starałem się by to co piszę zbliżało mnie do Boga. Ale to nie to samo, co Komunia św., adoracja, modlitwa.
Czego sobie życzę w Nowym Roku? Jednego:  bym miał więcej czasu dla Boga i Ewy.
A czego życzę  Wam Kochani? Tego co i sobie: byśmy potrafili się uwalniać od przywiązania do tego świata. Przyjdź Panie Jezu. Czekamy na Ciebie.
Ps: zdjęcia z dzisiejszego nabożeństwa dziękczynno - przebłagalnego.

niedziela, 26 grudnia 2010

Krzyż naszych Ew

„Zawsze jest coś, co się w Polsce nie podoba. To jednym, to drugim naszym sąsiadom, to obu naraz. A tym, co naprawdę się nie podoba, jest to, że w porównaniu z Polską inne państwa gwałtownie tracą, powiedzmy, "na wizerunku". W tym porównaniu wypadają one byle jak, czasem zupełnie fatalnie. Oto przykład z niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrźck sprzed blisko 70 lat:
"Raz, pamiętam, gdy przyniosłyśmy zwłoki do trupiarni jak zwykle, napadła na mnie z dzikim krzykiem grupa z Leichenkolonne, złożonej z Niemek i - głównie - z Cyganek. Padały jakieś straszliwe obelgi, których większości nie rozumiałam. Wreszcie zdołałam zapytać, o co w ogóle chodzi (...). Znowu wrzask. 'Ty, taka a taka, ciebie to my dobrze znamy. Ty zawsze swoim trupom składasz tak ręce (tu złożyły swoje prawie trupie szpony jak do modlitwy) albo tak (ręce na krzyż). My dobrze wiemy, co to znaczy, my dobrze wiemy!'. I znowu obelgi. We mnie wstąpił dziwny spokój w tym strasznym hałasie. Przeczekałam - wreszcie powiedziałam bardzo spokojnie, ale dobitnie: 'Nie macie pojęcia, jak ja się cieszę, wprost ogromnie się cieszę, że wiecie, o co tu chodzi. Nie ma na świecie rzeczy ważniejszej i jest wielkim szczęściem wiedzieć, co ten znak mówi'.
Cisza. Stały bez ruchu, jakby piorunem rażone, wpatrzone we mnie z przerażeniem. Potem wbiły wzrok czarnych oczu w ziemię (...) pozdrowiłam je i wróciłam na blok z koleżanką, niosąc nasze drzwi [służące do przenoszenia zmarłych kobiet - EPP]. Nieraz później myślałam, nad tym, czy to nie była w życiu tych nieszczęsnych istot jedyna chwila, w której przez wąziutką szparę ujrzały blask Prawdy" (Karolina Lanckorońska, "Wspomnienia wojenne").

Warto przeczytać całość

sobota, 25 grudnia 2010

Boże Narodzenie

W wigilię z rana z Panią Anetą przyszło mi sprzątać mieszkanie. Ze świąteczną dekoracją balkonu i przystrojeniem choinki czekałem w tym roku do ostatniego dnia. Pani Iwonka spodziewa się trzeciego dzieciątka i od dłuższego czasu już leży by donosić maleństwo. Bardzo skromna renta inwalidzka nie wystarcza samotnej matce na potrzeby rodziny.

Pani Aneta ofiarowała pomoc. Sama ma małe dzieci i obiecała donieść używane ciuszki dla maleństwa. Gdy rozmowa zeszła na temat urodzin dziecka zapytałem czemu dzisiaj nie obchodzi wigilii urodzin Jezusa Chrystusa. Nie obchodzę bo nigdzie w biblii nie ma polecenia, nakazu by obchodzić urodziny Jezusa Chrystusa.

Tak to prawda. Ale skoro Bóg - Człowiek przyszedł na świat z Maryi Dziewicy w betlejemskim żłobie to dlaczego by nie świętować tych narodzin? My nie świętujemy nawet własnych urodzin czy też imienin. Dziwne to dla mnie było i choinkę oraz balkon przyszło mi dekorować samemu.

Podarowałem Pani Anecie trzy różyczki. Spytała na jaką okazję. Cóż miałem jej odpowiedzieć? Powiedziałem krótko, że ją po prostu lubię, a  od Ewy,  która to słyszała, Anetka dostała bombonierkę.Prezenty nie mogły być z racji Świąt Bożego Narodzenia, były wobec tego z ludzkiej uprzejmości.

Na pasterce tego roku nie byliśmy.
W czasie wieczornego Apelu Jasnogórskiego Chrystus Miłosierny był taki jaki nigdy. Padał marznący deszcz który zamarzał tylko na dolnej części pomnikowego kamienia tak gdzieś od Jezusowego pasa w dół. Zamarznięte krople deszczu w świetle reflektorów tworzyły jednolitą srebrzystą powierzchnię bad którą wystawała tylko górna część postaci z błogosławiącą ręką Jezusa.

"Niech przez nasze czyny odbija się Twoje Światło w naszych duszach " to jedno zdanie z dzisiejszej Bożo-Narodzeniowej liturgii mszalnej.

Miała rację Pani Aneta że narodzin Jezusa Chrystusa nie potrzeba w sposób szczególny obchodzić właśnie dzisiaj. On Bóg rodzi się bowiem na nowo przez Chrystusa, w Chrystusie i z Chrystusem w czasie każdej jednej Mszy św odprawianej przez ważnie wyświęconego z sukcesji apostolskiej kapłana  lub biskupa, byśmy mogli spożywać Jego Ciało i Jego Krew.

Dzieci przy szopce przed ołtarzem 25.12.2010
Wielbię Cię Boże, za to Twoje Światło w mojej duszy.
Wielbię Cię Boże słowami ostatniego psalmu 150
Alleluja.
Chwalcie Boga w jego świątyni, 
chwalcie Go na wyniosłym nieboskłonie!
Chwalcie Go za potne Jego czyny, 
chwalcie Go za wielką Jego potęgę!
Chwalcie Go dźwiękiem rogu, 
chwalcie Go na harfie i cytrze!
Chwalcie Go bębnem i tańcem, 
chwalcie Go na strunach i flecie!
Chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych, 
chwalcie Go na cymbałach brzęczących:
Wszystko, co żyje, niech chwali Pana!
Alleluja.

A opłatek przy wigilijnym stole niech będzie tym czym był dla naszych ojców dziadów i pradziadów symbolem Miłości i Bożego Pokoju.






Po południowej Mszy św odbył się koncert kolęd w wykonaniu orkiestry dętej.
 

A to szopki które wykonały dzieci uczęszczające na roraty. Wszystkie one przyozdobiły kościół.



piątek, 24 grudnia 2010

Życzenia

Boża dziecina przychodząc co roku
      Odnawia w Nas to co najpiękniejsze
              i co od Boga wprost pochodzi
                       Miłość
                                Rozpalmy ją wszyscy
                                            Na nowo w naszych sercach
                                                         Kochając i szanując siebie nawzajem.

Z okazji narodzin Boga-Człowieka
Życzymy Wam,
aby nigdy nie zabrakło
Jego Błogosławiącej ręki.

                      Niech spotyka Was samo dobro,
                      Niech mimo wszystko dopisuje zdrowie.
                      Czujcie się kochani przez najbliższych.
                      Niech Wasze dzieci nie sprawiają Wam kłopotów.

Optymizmu, mimo przeciwności losu.
Starajcie się tak żyć, by Wasze życie,
doprowadziło Was do świętości.
Bądźcie dobrzy dla swoich bliźnich,
by można było Was stawiać za przykład,
Waszym najbliższym i nie tylko.

                                Bądźcie prawdziwymi świadkami
                                Najwyższego.

Tego z serca Wam życzą
Irena -Ewa i Jerzy Zygarłowscy

czwartek, 23 grudnia 2010

5 rocznica

Dzisiaj w czwartek 23 grudnia w Warszawie w Kościele Seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu (Świątynia obok Pałacu Prezydenckiego ) o godzinie 18 .30, będzie sprawowana Msza Święta w intencji Śp Prezydanta Lecha Kaczyńskiego w piątą rocznica Jego zaprzysiężenia na Prezydenta RP. Po Mszy Świętej błogosławieństwo Biskupa Józefa Zawitkowskiego i opłatek z Prezezem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Wiadomość tą usłyszał wczoraj w Radiu Maryja .
Dlaczego o tym piszę?
Z dwóch powodów: Pierwszy prozaiczny: może kogoś z Warszawy zainteresuje ten komunikat.
I drugi bardzo osobisty wiążący się z wysłanym przed pięcioma laty listem do Pana Prezydenta.


To był już mój drugi list do Pana Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego Pierwszy wysłałem 24 października 2005 roku w dniu ogłoszenia wyników II tury wyborów prezydenckich. Poinformowałem w nim Głowę Państwa o mającym nastąpić rozpoczęciu budowy pomnika Miłosierdzia Bożego w Baranowie w dniu 3 listopada 2005. W liście tym ośmieliłem się zaprosić Pana Prezydenta na odsłonięcie pomnika,  pozostawiając datę jego odsłonięcia do wyznaczenia przez Pana Prezydenta.
Jak można się było spodziewać list, mimo że dotarł do Kancelarii Prezydenta, pozostał bez odpowiedzi. Stąd drugi list sprzed 5 laty, w którym informuję o stanie surowym pomnika i ponawiam zaproszenie na poświęcenie pomnika. List zakończyłem zdaniem: "Musimy zmienić Polskę, ale bez Pana Panie Prezydencie przed Miłosierdziem Bożym w Baranowie jej nie zmienimy. A zmienić ją koniecznie trzeba."
Niestety mimo kolejnych trzech listów nie stanął Pan, Panie Prezydencie z Małżonką za życia przed  Bożym Miłosierdziem w Baranowie. Poświęcenie pomnika odbyło się w uroczystość Bożego Miłosierdzia w 2006 roku. Z tej okazji przysłał Pan list z gratulacjami. Twoje stopy nie miały okazji stanąć na placu przed Bożym Miłosierdziem. Pan zabrał Ciebie i pozostałe 95 osób cztery lata później w wigilię uroczystości Bożego Miłosierdzia 2010 roku.

Z Tym, to bym nie siadł do wigilijnego stołu? Takie pytające zdanie zadał dwa dni temu ks. Jan Góra na rannych roratach. Pytam się Was: Czy jest ktoś taki,  z którym nie siadł byś (nie siadła byś)  do jednego stołu. Trzeci dzień zastanawiam się, czy jest ktoś taki,  z którym nie chciałbym się połamać opłatkiem.
Wigilijny stół to nie "okrągły stół"  . Tu nie ma coś za coś . Tu będziespotkanie z Kimś. Skoro ja mogę się z Nim spotkać, to chciałbym aby i inni się z Nim spotkali. Gdyby tylko moja obecność mogłaby im ułatwić spotkanie z Panem to dlaczego nie. A więc zapraszam wszystkich do spotkania z Panem, do pojednania się z Nim, do pojednania się ze mną. Wyciągam moją dłoń z wigilijnym opłatkiem do wszystkich i do każdego Prezydenta.
Czyżby pojednanie?
Ja tak, ale z pojednaniem to trochę tak, jak z Sakramentem Pokuty zwanym Sakramentem Pojednania. By do niego doszło muszą być spełnione pewne warunki brzegowe. I co z tego, że Jezus gotowy jest wybaczyć wszystkim i wszystko. Ale ze strony człowieka potrzeba pewnego wysiłku. Tak jak we wczorajszym wpisie i dzisiaj zainteresowanych odsyłam do blogu Księdza Jacka Bałemby SDB
http://novushiacynthus.blogspot.com/search/label/Sakrament%20Pokuty
A co z nazwą Placu Pojednań przed Bożym Miłosierdziem?
Nic!
Czyżby przedwyborcze hasło "Dotrzymujemy słowa" miało stać się frazesem?
A teraz kilka zdjęć z zaśnieżonego Placu Pojednań

26.11.2010


                                                                    02.12.2010
13.12.2010

                                                                  15.12.2010
                                                                   16.12.2010

środa, 22 grudnia 2010

Adwent

Nic na to nie poradzę, że do mnie Pan przyszedł przed adwentem. Poprzestawiało mi się wszystko przez ten zawał. I rekolekcje w których uczestniczyłem na początku adwentu u oo Pallotynów i rekolekcje w Parafii tylko uzupełniały i potwierdzały to, co przeżyłem przez te kilka godzin w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata.
Za trzy dni wigilia, Boże Narodzenie, a On już do mnie przyszedł jako Miłosierny i  Ukrzyżowany. To wielka łaska móc go wielbić w jego wszechmocnej chwale za to co było i za to co będzie.
Nie chcąc by zdjęcia z rekolekcji i adwentowych rorat się "przeterminowały" wklejam je dzisiaj trochę wymieszane, bo z różnych kościołów i z nieco odmiennych zdarzeń:


Ks. Proboszcz u Księży Pallotynów każdego ranka  w czasie rorat głosił Adwentowe Lectio Divina. Była to nauka oparta na czytaniach mszalnych z danego dnia , rozbudowana o medytację i specjalnie dobraną modlitwę.
Dla Każdego z obecnych przygotowana była na każdy dzień ściąga do indywidualnej minimum 20 min. modlitwy. Można ją było pozyskać także ze strony pallotyńskiej www.sac.org.pl
Szczególny nacisk autor położył na kontemplację połączoną z konkretną akcją. (jakimś konkretnym uczynkiem co do ciała lub co do duszy) Przykłady wymienione w ściądze nie były ogólnikowe, a ich spełnienie wymagało wysiłku.

Te codzienne nauki były doskonale przygotowane merytorycznie, tak że z przyjemnością się ich nie tylko słuchało, ale i czynnie włączało w adwentową problematykę.

Nie każdego dnia mogłem uczestniczyć w rannych roratach u oo Pallotynów. Wieczorne roraty w naszym parafialnym kościele nastawione były na dzieci i dla nich to Ksiądz Proboszcz głosił nauki.Podobnie jak w ubiegłych latach dzieci składały do koszyczka wypisane na kartkach dobre uczynki. Losowane kartki były podstawą do otrzymania na jeden dzień do domu figurki Najświętszej Marii Panny, przed którą należało się modlić z całą rodziną. Niezależnie dzieci obecne na roratach otrzymywały obrazki które naklejone na tekturę składały się na duży obrazek stajenki betlejemskiej. Na zdjęciu naszego kościoła na ośnieżonej  połaci dachowej widać cień krzyża stojącego nad kościelnym oknem.

Przez dwa dni gościliśmy w Parafii Księdza Proboszcza Adama z Tarnowa Podgórnego. Nie tylko sam głosił Słowo Boże to jeszcze nas uczył jak mamy sami je nie tylko czytać, ale ze zrozumieniem przyswajać.

Czytanie Słowa Bożego od ołtarza .

Nauka na temat: "Jak podchodzić do Pisma Świętego" od ambonki.

1. Prosta modlitwa do Ducha św.
2. Pierwsze czytanie tekstu aby się zorientować o czym jest.
3. Drugie czytanie tekstu i wyszukanie informacji o Bogu ( w 3 osobach dot. NT)
4. Zapisanie tych informacji
   5.Trzecie czytanie pod kątem człowieka: Kto, co robi , jaki jest ?
   6. Zapisanie tych informacji
   7. Jak ten tekst odnosi się do mojego życia. Jakie wywołuje we
mnie uczucia? Czego się dowiedziałem? Czego nie rozumiem? Którą z postaci chciałbym być?








 



Praktyczny przebieg Kręgu Biblijnego Ksiądz Adam przećwiczył z zebranymi na salce katechetycznej.


Skorzystałem także z zaproszenia do nocnej modlitwy za kapłanów. Tego dnia miałem szczególną intencję ofiarować modlitwy za "Współczesnych Apostołow".

Adwent to czas pojednania się z ludżmi i z Bogiem. Ksiądz Jacek Bałemba SDB  na swoim blogu od kilku dni w bardzo przystępny sposób pisze na temat sakramentu spowiedzi. Kto jeszcze nie był, warto skorzystać z jego nauk. Na zdjęciu z prawej wśród mnóstwa lampioników jest jedno szczególne światełko nad niewidocznymi  drzwiami prowadzącymi do ustronnego miejsca, gdzie w sposób nieskrępowany można się spokojne wyspowiadać. 
Cztery świece, cztery niedziele adwentu, cztery tysiące lat oczekiwania przez Izrael na przyjście Jezusa Chrystusa.
A ile miesięcy, lat czeka na Ciebie Chrystus?
To już ostatnia dzisiejsza nauka Księdza Adriana Galbasa na temat uwielbienia Boga. To była ta nauka, na którą czekałem by rozpocząć na nowo pisanie. Zacytuję jego kilka pytań, które wziąłem sobie do serca: Jak kończysz każdy kolejny dzień swego życia ? Modlitwą? Modlitwą uwielbienia? A może ostatnim dźwiękiem dnia jaki dociera do Twoich uszu, przed pójściem spać, jest dźwięk zamykanego windowsa?