wtorek, 28 września 2010

Żywy Kościół- zakorzenienie


Jesteśmy u siebie!

   Dzisiaj słowo serdeczne, adresowane szczególnie do Wszystkich, z którymi modlę się pod Krzyżem.
   Zakorzenienie. Bóg daje nam poczucie zakorzenienia. Będąc z Bogiem, wszędzie jesteśmy u siebie. Jesteśmy dziećmi Bożymi. Należymy do Boga. Pismo święte kreśli nam wspaniałą szeroką wizję - oddychamy pełną piersią: „W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). Cała ziemia należy do Boga i wszędzie można czcić Boga, modlić się i stawiać znaki wiary: „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy” (Ps 24,1). Mówi Bóg: „ziemia należy do Mnie, a wy jesteście u Mnie przybyszami i osadnikami” (Kpł 25,23). A wierzący św. Paweł napisze: „Wszystko bowiem jest wasze: czy to Paweł, czy Apollos, czy Kefas; czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe; wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus - Boga.” (1 Kor 32,21-23). Jakież to wyzwalające Słowo! Prawdziwe! Chodząc po ziemi, chodzimy w Bogu. Jesteśmy u siebie. Bóg, który jest dobry, czuwa - zawsze i wszędzie. Tajemnica Bożej Opatrzności.
Tak zaczął się wczorajszy post ks. Jacka na jego blogu. Dalsza część katechezy jest o szatanie i jego roli w wydziedziczeniu nas. Polecam - wystarczy kliknąć w wiele mówiący tytuł; Jesteśmy u siebie. Wczoraj obchodziliśmy trzynastą rocznicę konsekracji naszej parafii, która miała miejsce po trzech miesiącach od jej utworzenia. Przez cały dzień wystawiony był Najświętszy Sakrament. Mogliśmy się z Ewą do woli pomodlić i cicho, i głośno.  To było takie nasze głębsze zakorzenienie się w parafię, w budynek sakralny, który ją stanowi, rozświetlony tego dnia  mnóstwem lajtów i świecami pod "zacheuszkami".  Dzisiaj o 15:00 modlić się będziemy Koronką do Bożego Miłosierdzia w ramach modlitwy na skrzyżowaniach ulic świata organizowanej przez zespół Iskra przy oo Jezuitach w Łodzi. To będzie kolejne nasze zakorzenienie się w parafię, którą stanowi cały teren Baranowa i Chyb z naszymi dwoma świątyniami, z naszym pomnikiem, naszym krzyżem przydrożnym i kapliczką w Chybach, a przede wszystkim z mieszkającymi na tym terenie ludźmi, tymi praktykującymi i tymi, którym bardzo daleko do Kościoła, do Boga.

A teraz proszę spójrz na to zdjęcie obok. Na pierwszym planie figurka. To św. Józef trzymający w ramionach maleńkiego Jezusa. Tak najczęściej jest przedstawiany Oblubieniec Najświętszej Marii Panny.
Patron naszej parafii stojący w głównym ołtarzu jest nieco starszy bo Jezusa artysta przedstawił jako nastolatka. I wielka chwała ks.prałatowi Janowi Szkopkowi za takiego patrona i taką wizję Jezusa nastolatka wspartego na strugu.
Nieco z prawej na zdjęciu stoi dzwon "Pojednanie". Jakże trudno mu znaleźć swoje miejsce. Zastanawiam się czy był potrzebny na naszych  małżeńskich rekolekcjach w Żdżarach? Gdy zadzwonił, kazano mu i mnie zamilknąć.
Zamilknąłem.
Porażka?
Nie.
Usłyszałem że nie kroczę tą samą drogą co inni.
Odpowiedziałem, że moja droga jest szersza i nie kończy się na pojednaniu  między małżonkami.
Nim wyjechałem z rekolekcji dostałem na oczach moich adwersarzy wyraźną odpowiedź.
Nie strzepując pyłu z butów, mogliśmy spokojnie pożegnać Żdżary głosem Pojednania.

Na trzecim planie kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja Biskupa.
Nie na darmo ma takiego patrona od prezentów.
I myśmy dostali szczególny prezent.



To zdjęcie wnętrza świątyni zrobiłem przez dziurkę od klucza w sobotnie południe 18 września.


Stanęliśmy wobec tego pod tablicą ogłoszeń,by znaleźć informacje o niedzielnych Mszach Świętych , oraz krótką historię kościoła i parafii:
Kościół p. w. św. Anny i św. Mikołaja biskupa, par. erygowana w XVI w.
Adnotację na temat kościoła parafialnego spotykamy już w aktach kapituły poznańskiej w 1529 roku, bez wzmianki jednak, kiedy powstał kościół i parafia. W 1600 r. nowy kościół zbudował Maciej Leniek, kasztelan dorpacki, starosta ryski i nowogrodzki. W 1760 r. Stanisław Koźbiałowicz, kanonik regularny lateraneński, ufundował nowy kościół, a w 1764 r. konsekrował go bp Ignacy Koziorowski, sufragan gnieźnieński, nadając mu imię Św. Mikołaja Biskupa i Męczennika.




Obecny kościół zbudowany w 1850 r., po rozebraniu drewnianego z 1758 r.  W kościele znajdują się trzy ołtarze klasycystyczne z około 1850 r. W głównym obraz. Matki Boskiej Częstochowskiej w sukienkach z w. XVIII i Św. Mikołaja z w. XIX, w bocznych obrazy ŚŚ. Anny i Józefa z w. XIX.

  W tej parafii, we wsi Wał urodził się arcybiskup poznańsko-gnieźnieński prymas Polski  Marcin Dunin. Jego ingres do katedry gnieźnieńskiej odbył się w marcu 1830 roku. Sakrę biskupią przyjął 10 lipca 1831 roku w katedrze gnieźnieńskiej z rąk swojego sufragana biskupa Marcina Siemieńskiego. Biskupom niemieckim odmówiono udziału (nie doszedłem do tego kto?- przypisek J.Z.) a biskupi Polscy z królestwa Polskiego z racji na powstanie listopadowe nie mogli przybyć. W 1837 r. arcybiskup Marcin Dunin wszedł w spór z władzami Królestwa Prus powołując się na breve Piusa VIII z 1830 roku i ogłosił, że każda para małżeńska katolicko- protestancka musi złożyć przed ślubem oświadczenie, że dzieci wychowa w wierze katolickiej. Było to sprzeczne z prawem państwowym, które mówiło, że synowie przejmują wiarę ojca,, a córki wiarę matki. Za to polecenie sąd w Berlinie pozbawił go godności arcybiskupiej i skazał na 6 m-cy twierdzy. Arcybiskup uważał, to za bezprawie i wrócił z Berlina do Poznania, gdzie go władze pruskie zaaresztowały i osadziły w twierdzy kołobrzeskiej. Dom, w którym przebywał internowany metropolita stał się miejscem manifestacji i spotkań polskich i niemieckich katolików, którzy w każdą niedzielę zbierali się tłumnie pod domem, by wysłuchać odprawianą przez hierarchę Mszę Świętą. Konflikt ten sprawił, że wśród ludności polskiej zamieszkującej w Wielkim Księstwie Poznańskim narastały nastroje antyniemieckie. To spowodowało, że nowy król pruski Fryderyk Wilhelm IV po 10 miesiącach zwolnił arcybiskupa. Po powrocie z więzienia ks. prymas Marcin Dunin złożył co prawda przysięgę na wierność królowi pruskiemu, ale uważając ją za wymuszoną nadal kontynuował swoją propolską, katolicką politykę, nie dopuszczając między innymi do kapituły niemieckich kandydatów i wymuszając na niemieckich władzach możliwość składania przez podległych mu księży urzędowych pism w języku polskim, a nie niemieckim jak stanowiło państwowe prawo świeckie. Zmarł w Poznaniu, 100 lat przed moimi urodzinami 26 grudnia 1842 roku wydawszy wcześniej: "Książeczkę do nabożeństwa dla wszystkich katolików szczególnie zaś dla wygody katolików archidyecezyi gnieźnieńskiej i poznańskiej z polecenia Najprzewielebniejszego Arcy-Biskupa Dunina ułożonej (dla kobiet.). 
W słowie wstępnym tej książeczki Ks. Prymas - Polski - którą wymazano z map Europy pisze (zachowałem oryginalną pisownię- przyp. J.Z.):

Książeczkę do Nabożeństwa, z mojego polecenia ułożoną, dla wszystkich Katolików, szczególniej zaś dla wygody moich kochanych owieczek , i wywdzięczenia się za te modły, które za mnie przed Tron Boga w czasie mojego wydalenia przesyłali, jako zawierającą pobożne uczucia i westchnienia naszych Ojców, Dziadów i Babek, gdy Wam do częstego a pobożnego użycia polecam, błagam Boga: aby w nas odrodził pobożność naszych przodków. Was zaś proszę, abyście polecając Panu Bogu w modlitwach siebie, i osoby waszemu sercu drogie, polecali także i mnie, waszego Pasterza, X Marcina, nietylko za życia lecz i wtedy, gdy będę w grobie. 
 Poznań , dnia 6 Września 1842.
Poniżej  odręczny Imprimatur:   Martinus Archi-Episcopi Gnesnensis et Posnaniensis  i pieczęć z herbem arcybiskupa.

I rozszedł się ten gruby, bo zawierający 788 stron, modlitewnik nie tylko po Wielkim Księstwie Poznańskim ale i po Królestwie Polskim. Modlitewnik, na którego pierwszej stronie jest obraz Matki Boskiej Częstochowskiej wydany w Lesznie i Gnieźnie w drukarni Ernesta Gunthera trafił pod Polskie strzechy. Na nim uczyły się czytać po polsku kolejne pokolenia Polaków w trzech zaborach.

Z pewnością trafił do rodzinnej wsi arcybiskupa do Wał, a skoro tak to trafił też do rodzinnego domu ks. biskupa Józefa Zawitkowskiego, który wziąwszy wzór z ks. Prymasa wydał po latach piękną  książeczkę do nabożeństwa  pod tytułem "Panie mój". (Panie mój, Boże nasz, siłę masz, siłę dasz. Tylko Ty , tylko Ty.  - modlitwa do Boga Ojca na Świetlistym Krzyżu Pojednań - dopisek  J.Z.).  To była i jest chyba najlepsza książeczka do nabożeństwa jaką dzieci dostają do Pierwszej Komunii Świętej.
Czy z niej korzystają?


Że zgromadzeni na 15 minut przed Mszą św. wierni znają codzienny pacierz nie miałem żadnych wątpliwości. Po raz pierwszy w życiu słyszałem go odmawianego głośno w całości i przez wszystkich obecnych w kościele (nie widziałem spóźniających się na ranny pacierz). Co w nim było?
Oprócz Ojcze nas, Zdrowaś Mario, Składu Apostolskiego, Dwóch przykazań miłości i dwóch przykazań natury, dziesięciu przykazań Boskich i pięciu przykazań kościelnych usłyszałem siedem sakramentów, trzy cnoty Boskie, cztery cnoty kardynalne, siedem grzechów głównych, uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy, osiem błogosławieństw, trzy rady ewangeliczne, grzechy główne, grzechy cudze i grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, grzechy wołające o pomstę do nieba i ostateczne rzeczy oczekujące na człowieka.Odmawiano go na klęcząco.



Przytoczę sześć grzechów przeciwko Duchowi Świętemu:
  1. Grzeszyć zuchwale w nadzieję miłosierdzia Boskiego,
  2. Rozpaczać albo wątpić o łasce i miłosierdziu Boskim,
  3. Sprzeciwiać się uznanej chrześcijańskiej prawdzie,
  4. Braciom łaski Bożej nie życzyć i zazdrościć,
  5. Przeciw zbawiennym natchnieniom być zatwardziałego serca,
  6. Umyślnie pokutę zaniedbywać.

W bocznym ołtarzu obraz świętej Anny, to druga patronka tego kościoła (odpust 26 lipiec). Przed ołtarzem wieki wieniec dożynkowy ułożony na kształt monstrancji. Któregoś roku przed laty i my sprezentowaliśmy dla parafii taki wieniec w postaci monstrancji. Co się z nim w końcu stało nie wiemy, być może, że trafił do muzeum archidiecezjalnego. Przed ołtarzem chrzcielnica. Czy to przy niej udzielano sakramentu Chrztu  Świętego późniejszemu Prymasowi Polski?


To że tutaj był chrzczony przyszły ks. bp Józef Zawitkowski można sprawdzić w księgach metrykalnych prowadzonych od 1817 roku, oraz dwoje błogosławionych siostra Franciszka Siedliska (1842-1902), oraz kapucyn o. Florian Stępniak (1912 -1942) który poniósł śmierć w komorze gazowej w Dachau, wywieziony 12 sierpnia 1942 r. w tzw. transporcie inwalidów. Beatyfikowany został przez papieża Jana Pawła II w Warszawie, 13 czerwca 1999 roku, w grupie 108 męczenników II wojny światowej. Siostrze Franciszce Siedliskiej, założycielce sióstr Nazaretanek  poświęcę specjalny post.






Jako ostatni do kościoła wchodzą mężczyźni. Idą sami bez kobiet i dzieci. To gospodarze tej parafii




Idą zwartą lawą, by do końca wypełnić i tak już pełen kościół. Żdżarska parafia mimo, że należy do niej  10 wiosek jest nieduża liczebnie i liczy sobie 1793 dusze.



Nie zatrzymują się w wejściu, wchodzą spokojnie do wnętrza i tak już po brzegi wypełnionego kościoła.



W kaplicy z prawej strony prezbiterium miejsca zajęły głównie siostry Nazaretanki. Starsza siostra siedząca pod oknem to ich przełożona.




 Z terenu parafii pochodzi Bł. Franciszka Siedliska (1842-1902) oraz Błogosławiony O. Florian Stępniak (1912 -1942.  Obok  pozostała tablica pamiątkowa w otoczeniu stacji drogi krzyżowej.




 






A to jeden z dwóch krzyży stojących przy kościele.






Ten w przeciwieństwie do metalowego jest drewniany i pewno ma długą historię








Na terenie przykościelnym jest jeszcze kapliczka Matki Boskiej.




Ta sama kapliczka, nieco w cieniu, na tle budynku plebanii





I pomnik największego z rodu Polaków Papieża Jana Pawła II





Pod którym Ewie zrobiłem kolejne zdjęcie.


A to plebania do której prowadzą dwa szpalery starannie przystrzyżonych tui . Tu rezyduje ks. proboszcz kanonik Henryk Kacprzyk.



Ewa jeszcze raz studiuje tablicę ogłoszeń. Kolejna Msza św. będzie o 12:00





Tym razem w kościele zajęte są tylko miejsca siedzące.




Mszę św. celebruje ks. kanonik Henryk Kacprzyk
Kilka minut po 16:00 radośni ze spotkania z ks. bp. Józefem opuszczamy Żdżary. Będąc gdzieś w pobliżu na bierzmowaniu wpadł na moment by coś załatwić z siostrami Nazaretankami.  Żdżary należą do dekanatu Nowe Miasto nad Pilicą, a ten wchodzi w skład diecezji Łowickiej, w której przypomnę, ks. bp. Józef Zawitkowski jest biskupem pomocniczym.
Po raz pierwszy mogliśmy się poznać osobiście. Powitania i krótkiej z nim rozmowy nie zapomnimy do końca życia. Dla tych kilku chwil warto było się telepać ponad 300 km ciągnąc za sobą Pojednanie. Na pytanie czy wiedział, że my jesteśmy w Żdżarach odpowiedział krótko, nie. Po czym wsiadł do samochodu i odjechał tłumacząc siostrze Przełożonej. że bardzo się spieszy.


Nie mogąc z Ewą ochłonąć po niespodziewanej wizycie ks. Biskupa, którą odebraliśmy jako Dar Ducha Świętego, po krótkiej modlitwie przed Chrystusem bez krzyża, będąc całkowicie spakowani i gotowi do wyjazdu, opuszczamy teren klasztoru mówiąc sobie: " My tu jeszcze wrócimy". Oszołomiony staję przed kościołem, by pożegnać głosem Pojednania miejsce, gdzie tak wyraźnie poczuliśmy powiew Ducha Świętego.






Po drodze zatrzymujemy się pod miejscowm cmentarzem. Połażony jest na wzgórku. Ewa nie ma już siły wyjść z samochodu. Robię dwa zdjęcia kaplicy cmentarnej, z około połowy XIX w., neogotyckiej,  murowanej,  na planie prostokąta.






Oraz grób Witolda Zawitkowskiego prawdopodobnie ojca ks.Biskupa (nie dopytałem miejscowych bo nie za bardzo było kogo).

poniedziałek, 27 września 2010

Z wizytą w Wale


W gminie Nowe Miasto nad Pilicą, tuż za południową granicą Żdżar leży mała wieś Wał należąca do parafii św Mikołaja Biskupa w Żdżarach. To tutaj 23 listopada 1938 roku urodził się przyszły Ks. bp Józef Zawitkowski.
Przytoczę niektóre dane z jego życiorysu, które rzutują na to że jest nam szczególnie bliski.
Pochodzi z chłopskiej, bardzo religijnej rodziny. W wieku 12 lat stracił mamę. W 1956 roku wstąpił do warszawskiego seminarium duchownego. Po pięciu latach,  20 maja 1961 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk prymasa ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. W 1984 roku został proboszczem w Kolegiacie Łowickiej. Ukończył studia muzyczne w Instytucie "Musica Sacra" w Aninie, a następnie muzykologię na ATK w Warszawie. 26 maja 1990 r mianowany został biskupem pomocniczym w archidiecezji warszawskiej. Sakrę biskupią otrzymał w Łowiczu z rąk ks. kard. Józefa Glempa 9 czerwca 1990 r., a 25 marca 1992 r został mianowany biskupem pomocniczym dla nowo utworzonej Diecezji Łowickiej.
Wygłosił wiele kazań podczas niedzielnych mszy św. z bazyliki pw. Świętego Krzyża w Warszawie transmitowanych od 1980 roku, dzięki Solidarności, w I programie Polskiego Radia. Jest kompozytorem małych form muzycznych dla chórów i zespołów wokalnych. Wśród pieśni jego autorstwa najbardziej znana jest "Panie dobry jak chleb" oraz "Abyśmy byli Jedno" do których napisał słowa. Drukuje również swoje utwory pod pseudonimem ks. Tymoteusz. Wydał w ten sposób między innymi popularny modlitewnik pt. "Panie mój".
Od dwóch lat zasłuchani w jego katechezy głoszone na antenie Radia Maryja korespondujemy że sobą na tematy religijne i osobiste. W okresie ostatniego Wielkiego Postu głosił na antenie Radia Maryja zamyślenia wielkopostne dla kapłanów, które pozwoliłem sobie adoptować dla blogu Pojednanie. Jako jedyny z biskupów uważa, że Świetlisty Krzyż Pojednania niebawem powstanie.

Bezpośrednio przed wyjazdem na rekolekcje dostaliśmy od niego miły list. Gdy przypadkiem (nie ma przypadków) w domu Sióstr Nazaretanek wpadła mi w ręce gazetka z 2007 roku z informacją, że  ks.Biskup urodził się we wsi Wał w parafii Żdżary mając wolne sobotnie (19 września) przedpołudnie zdecydowaliśmy się dotrzeć do korzeni i odszukać jego dom rodzinny, by zachłysnąć się klimatem domu rodzinnego.






Zdjęcia opisywanych tak poetycko przez ks.Biskupa kapliczek, krzyży przydrożnych oraz wiejskich pejzaży miały stanowić materiał do opracowania albumu dla ks. Biskupa.






To jedna z kapliczek po lewej stronie drogi na początku wsi Wał. Sądząc po cegle i wystroju architektonicznym jej wystawca, pewno rolnik lub sadownik na terenie którego ją postawiono wykonał ją całkiem niedawno.






Krzyż na rozstajach wiejskich dróg przypominał lata młodości ks. Biskupa.







I wokół niego nie było chwastów, a kwiaty którymi był przybrany sprawiały wrażenie świeżych.




Te dwie chałupy stojące niedaleko krzyża pamiętały czasy przedwojenne. Tylko eternit zastąpił polską tradycyjną strzechę.

Ze znalezieniem rodzinnej zagrody ks. Biskupa nie mieliśmy żadnych problemów. Pierwsza zapytana osoba wskazała nam nowy zadbany dom przykryty czerwoną dachówką





Zaparkowaliśmy przed nim na poboczu wiejskiej drogi. Wzięliśmy ze sobą dwustronny obraz Jana Pawła II.





I pozwoliliśmy sobie wejść przez otwrtą bramę na podwórze i od tyłu domu bezpośrednio do kuchni


Bratowa ks. Biskupa, bo tylko ją zastaliśmy w obejściu, w pierwszej chwili wzięła nas za świadków Jechowy. Po kilku zdaniach gdyśmy się przedstawili i powiedzieli co nas sprowadza. Przyjęła nas jak dawno nie widzianą rodzinę. Odłożyła na bok robotę i z radością oddała się konwersacji. Gdy pokazaliśmy jej dwustronny obraz papieża Jana Pawła II nie mogła się napatrzeć na jego twarz. Na koniec stwierdziła, że tylko On jest wstanie naród doprowadzić do zgody. 



Zbliżało się południe i czas nam było wracać na rekolekcje. Gdyby nie to, to pewno przegadalibyśmy do wieczora, tak nam się ze sobą dobrze rozmawiało. Na pożegnanie zostawiłem jej dużą fotografię ze świetlistym Krzyżem pojednań.





Opuszczając zagrodę zrobiłem jeszcze zdjęcie figurki Serca Jezusowego stojącej w narożu ogrodzenia








Wracając do Żdżar na przydrożnym drzewie zauważykimy maleńką kapliczkę Matki Boskiej









I ona była  zadbana i

ukwiecona kolorowymi kwiatami





Po wjechaniu na górkę na koniec Wału na horyzoncie ukazał się kościół parafiany 




W dużym zbliżeniu kościół św Mikołaja Biskupa widziany z Wału.
A to już Żdżary