niedziela, 31 października 2010

W kaplicy

Dzisiaj niedziela, ostatni dzień października, dzień szczególnie poświęcony Bogu. 
Kwiaty, znicze już mamy dawno kupione i nie musimy się nigdzie spieszyć. Nawet do kościoła zaplanowaliśmy iść w południowej porze.
Wczoraj za ks. Jackiem zacytowałem 13 punktów jego apelu do świętych katolików o jedność z pasterzami kościoła.
Dzisiaj pragnę zająć się wybranymi trzema. Odniosę je do naszego pobytu  na rekolekcjach, przed ponad miesiącem,  w Żdżarach.

* W naszych rodzinach mówmy dobrze o Ojcu świętym, biskupach i kapłanach.
* Codziennie modlimy się za biskupów i kapłanów.

* Prośmy naszych Proboszczów, aby nasze kościoły i kaplice, gdzie przechowywany jest Najświętszy Sakrament, były cały dzień otwarte, aby wierni mogli o dowolnej porze przychodzić na modlitwę do Pana Jezusa ukrytego w Tabernaculum.

 


Gdy jestem w klasztorze zawsze pociąga mnie klasztorna kaplica. To uprzywilejowane miejsce w klasztornych zabudowaniach. Najczęściej usytuowane jest w taki sposób by bez kłopotu, wychodzenia na dwór, można było do niej dotrzeć o każdej porze dnia i nocy. Jest zawsze otwarta dla gospodarzy i dla gości, tak, by każdy mógł klęknąć, a nawet paść na twarz przed Tabernakulum. To wielka zaleta tego miejsca. Osoby duchowne, zwłaszcza starsze, nie zawsze uświadamiają sobie, jak wielki skarb posiadają. Współczesny kościół domowy, nawet w prywatnym domku jednorodzinnym, nie jest wstanie wygenerować z siebie takiego miejsca. Można się modlić w swojej izdebce, ale to nie jest to samo co przed Najświętszym Sakramentem. Można się modlić na publicznym miejscu, ot choćażby na Krakowskim Przedmieściu i w innych miejscach wybranych przez Boga i to jest wielka sprawa. Nie da się moim zdaniem odbyć dobrych rekolekcji w domu zakonnym, bez indywidualnej modlitwy w przyklasztornej kaplicy.
Są stare kościoły, stare kaplice. Te są przez wieki omodlone. Ten budynek klasztorny z kaplicą, w którym przyszło nam przebywać sprawiał wrażenie "nówki". Pewno miał około 10 lat. Kaplica była nowoczesna, a każdy jej element architektoniczny przemyślany. Odkrywałem to stopniowo, etapami w czasie modlitwy.
Tabernakulum - to równoramienny krzyż i ON w centrum - w sercu. Krzyż tak delikatny, że na pierwszy rzut niewidzialny, prawie niewidoczny. "Gdzie się podział nam krzyż" zdawało się wołać serce moje.

Był to 19 wrzesień, siódma rano, a więc upłynęły zaledwie trzy doby od zarekwirowania Krzyża z Krakowskiego Przedmieścia do Pałacu Prezydenckiego. I ON spoglądający z góry z rozpostartymi ramionami, ze śladami  po gwoździach. Ukrzyżowany, ale bez tradycyjnego Krzyża. Zdający się wołać do mnie: 
Jerzy podstaw pode mnie swój Świetlisty Krzyż Pojednań. 
Ulżyj mi. 
Jeszcze nie skonałem. 
Pomóż!
Dobrze Panie:
Pójdę razem z Tobą po stacjach Drogi Krzyżowej. 
Artysta namalował je na ścianach. 
Odwróć się i obejdź wokoło kaplicę. 
Pomogę Ci Panie w niesieniu ciężaru jak Szymon Cyrenejczyk, 
i otrę twarz jak Weronika. 
Dzisiaj ofiaruj swoją Drogę Krzyżową za kapłanów. 
Im szczególnie potrzeba teraz twojej modlitwy. 
Módl się słowami papieża Pawła VI:

Najwyższy Kapłanie Jezu Chryste obdarz naszych kapłanów swą mocą i niepojętą miłością. Uzbrój ich w cierpliwość i wyrozumiałość wobec ludzkiej słabości. Daj im niezłomne męstwo w walce z wszelkim złem . Naucz ich pasterskiej troski o zaginione owce i uczyń światłymi przewodnikami na drogach naszych zwątpień i załamań. Zanurz ich w swojej świętości , aby ich życie było ciągle żywym znakiem , w którym ludzie  rozpoznają Ciebie Panie. Amen.
Po drodze na środku będą drzwi, 
będzie brama,
a w niej Krzyż. 
"Krzyż stał się nam bramą".
Nie wychodź jeszcze Jerzy. 
Jeszcze nie twój czas.
Dokończ Drogę Krzyżową. 
Dalej mam się modlić za Kapłanów? 
Tak, nie ustawaj w modlitwie za nich. 
Módl się słowami św. Faustyny:
Panie, daj nam świętych kapłanów. Ty sam ich utrzymuj w świętości . O Boski i Najwyższy Kapłanie, nich moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni od zasadzek i sideł szatańskich . Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie , kruszy i wniwecz obraca wszystkoto, co by mogło przyćmić świętość kapłana - bo Ty wszystko możesz. Amen.

Panie Ty wszystko możesz. Ty po trzech dniach zmartwychwstałeś i nam wszystkim obiecałeś zmartwychwstanie. Daj i mnie bym znalazł się po stronie światłości.  Zobacz jaka światłość bije dzisiaj w kaplicy.   

Popatrz jeszcze raz Jerzy na wszystkie zdjęcia,
na których jest Moja postać, a zobaczysz w gładzi kamienia odbicia niewielkich okienek. 
To przez te okienka daję się co nieco niektórym zobaczyć.
Przypatrz się dobrze.
Daj mi Panie tę łaskę, abym przejrzał.

sobota, 30 października 2010

Do świętych katolików

Do POLAKÓW
KATOLIKÓW ŚWIĘTYCH
i WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI!
pod takim tytułem ukazał się wczoraj, 29 października post ks.Jacka Bałemby SDB na blogu  
To pokorny apel o jedność z pasterzami Kościoła.
Pozwolę sobie na zacytowanie fragmentu apelu by był dla mnie i czytających ten blog drogowskazem na stan wyjątkowy w jakim się z punktu duchowego Polska znalazła:


   Co mamy robić w tej sytuacji? Oto kilka elementarnych wskazań dla świętych:
   * Nie dopuszczać nawet jednej złej myśli o biskupach i kapłanach.
   * Nie mówić i nie pisać choćby jednego złego słowa o biskupach i kapłanach.
   * Nie roztrząsać publicznie, w duchu podejrzliwości i kontestacji, słów i decyzji pasterzy.
   * Nie włączać się w destrukcyjne rozmowy, w których mówi się źle o biskupach i kapłanach.
   * Unikać towarzystwa ludzi, którzy źle mówią o biskupach i kapłanach. Nie rozmawiać z nimi na ten temat.
   * Codziennie modlić się za biskupów i kapłanów.
   * Zamawiać w swoich parafiach Msze Święte o uświęcenie i ochronę dla biskupów i kapłanów.
   * Jeśli możemy, podejmujmy post w ich intencji.
   * Żyjmy w łasce uświęcającej, często przystępujmy do Sakramentu Pokuty.
   * Często i z wiarą uczestniczmy we Mszy Świętej, przystępujmy do Komunii Świętej i adorujmy Pana Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie.
   * Prośmy naszych Proboszczów, aby nasze kościoły i kaplice, gdzie przechowywany jest Najświętszy Sakrament, były cały dzień otwarte, aby wierni mogli o dowolnej porze przychodzić na modlitwę do Pana Jezusa ukrytego w Tabernaculum.
   * Wróćmy już od dzisiaj do pięknego, świętego zwyczaju, aby każdą rozmowę z biskupem i kapłanem rozpoczynać od pozdrowienia: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”.
   * W naszych rodzinach mówmy dobrze o Ojcu świętym, biskupach i kapłanach.

Jaka jest moja odpowiedź? Jako dla tego, który wybrał Jezusa jest tylko jedna. Z pełną konsekwencją wdrażać w życie nie jeden, nie kilka, ale wszystkie 13 punktów tego apelu.
Tu nie ma nad czym dyskutować, to po prostu trzeba realizować. Pewnych rzeczy nawet sobie nie potrzeba tłumaczyć.

Portal internetowy W Obronie Krzyża  http://wobroniekrzyza.wordpress.com/ ma podtytuł:  
Gdzież się podział krzyż? – Stał się nam bramą!
Gdzie podział się krzyż na którym harcerki i harcerze umieścili tę tabliczkę wiemy. Zamknięto go w kaplicy Pałacu Prezydenckiego przy krakowskim Przedmieściu. Podobnie przed laty w najbardziej godnym miejscu w Jasnogórskim Sanktuarium zamknięto kopię cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. A ona chciała być ze swoim ludem i była. Ten harcerski apel o budowę pomnika nadal jest aktualny, podobnie jak mój apel do pana Prezydenta z 7 sierpnia 2010 o postawienie w miejscu pomnika ks. Józefa Poniatowskiego Świetlistego Krzyża Pojednań.
Druga część mówi o bramie. Jakoś tak przez pięć lat od ustawienia pomnika z Jezusem Miłosiernym nie zwracałem uwagi na bramę . Jezus Miłosierny moją bramą. Bramą do czego? Oczywiście do Nieba, do zmartwychwstania w Nim. Skąd ta pewność u mnie? Ano z tego, że powiedział to Jezus św. siostrze Faustynie : Obiecuję , że dusza, która czcić będzie ten obraz , nie zginie (Dz. 48).
 A jak wygląda ta brama?
Przez stojący w garażu samochód, mimo, że na oścież otwarta niewiele wpada do wnętrza mojego domu światła. W tej szczelinie nad dachem ledwo widoczny jest ON .
Gdy wejdę do środka samochodu i siądę za kierownicą swego życia w tylnym lusterku widzę JEGO. Ruszając obieram kurs na NIEGO. Każdy ruch kierownicą czy to w prawo, czy to w lewo grozi kolizją. Tylko kurs na NIEGO jest bezpieczny. I tak ma być w każdej chwili mego życia.

Nie muszę patrzeć w lusterko, wystarczy się obrócić do tyłu i przez brudną szybę spojrzeć na Niego. Ach ta szyba zachlapana tak jak moje serce. Nie to żebym GO nie widział, ale moje drobne grzechy nie pozwalają Go widzieć w pełnym blasku słońca. Trzeba jechać na myjnię oczyścić szyby, do spowiedzi oczyścić swoje serce.
Ruszam.
Zamknąć bramę, zamknąć ten rozdział życia. Już sama myśl, że się z NIM pojednam, że przyjmę Go do swojej duszy powoduje, że do mego serca, do mego domu trafiają promienie Twego Boskiego Miłosierdzia.
Klękam przy lewej poręczy. Z lewej JEZU z prawej UFAM  TOBIE. Nie Jezu ufamy Tobie, nie Jezu zaufamy Tobie, nie Jezu będziemy Ci ufać nie Jezu zaufalibyśmy Tobie ... ale JEZU  JA  UFAM  TOBIE. Ja tu i teraz wpatrując się w odbicie mego domu w gładzi kamienia na której sprawna ręka nieznanego mi z imienia kamieniarza wygroszkowała Twoją postać. Wszystko inne zrobiłem prawie sam nawet Twój obraz w skali 1:1 dałem kamieniarzowi, ale Ciebie nie potrafiłem wygroszkować. Pokazał mi kamieniarz jak to się robi. Małą koniczynkę wygroszkowałem, ale Ciebie Jezu Twój obraz muszę rzeźbić w swoim sercu. Stworzyłeś mnie na Swój obraz i Swoje podobieństwo. Ale jestem stworzeniem a nie Stwórcą. Nie mogłem, nie potrafiłem nawet Twojego obrazu stworzyć. Nie jestem Bogiem, ale by żyć Ciebie Boże potrzebuję, Twojego rozgrzeszenia, Twojego miłosierdzia.

"Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego" słowa dzisiejszego psalmu (Ps 42, 2-3) uzupełnione o Pawłowe "Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus" niech zakończą dzisiejsze rozważanie. Chcę cię Jezu na nowo ogłosić Panem mojego życia. Bądź mi Królem, ogarnij miłością, miłosierdziem i władzą. Przemieniaj moją hierarchię wartości na Twoją. Moje życie jest od Ciebie i dla Ciebie .
Amen.

środa, 27 października 2010

Fanatycy

Wczoraj jeszcze tego nie wiedziałem Dzisiaj już wiem. Uzmysłowił mi to ostatni wpis „Siwka” w poście: http://wobroniekrzyza.wordpress.com/2010/10/25/zdjecie-z-25-pazdziernika-z-godz-17-00-przeslane-przez-ewe/#comments 
Zdjęcie Hortensji do którego napisałem komentarz nosi nr 51. Takim samym numerem przed dwoma laty komisja konkursowa oceniła moją pracę: Świetlisty Krzyż Pojednań. Na 52 prace tylko mój krzyż był biało – czerwony,  Tych „tylko”  mógł bym wymienić  kilkanaście, ale nie zamierzam się chwalić, a z drugiej strony te „tylko” sprawiły, że praca została oceniona na przedostatnim miejscu.  Dla mnie: nie architekta i nie plastyka już sam fakt, że mogłem swoją wizję przedstawić w tak zacnym gronie był wystarczająca nagrodą. Już wtedy czułem, że byłem tylko narzędziem w rękach Pana. A dzisiaj mam tę dziwną do określenia po ludzku pewność, że Świetlisty Krzyż Pojednań  to dzieło Ducha Świętego. Nazwane przez kościelnego jurrora  Mc’Donaldem, będzie ikoną Polski w całym świecie.

„51” Pierwsze (i pewno nie jedyne) zdjęcie Hortensji na piątkę i pierwsza moja praca na piątkę (jak dotychczas jedyna i pewno ostatnia praca konkursowa).
Panie daj mi wiele pokory, ale z drugiej strony nie miej mi za złe, że tyle o sobie mówię.

Pod wczorajszym moim wpisem na  blogu  „anonimowy” wpisał w komentarzach jedno słowo: FANATYCY i ma rację „anonimowy” jestem,  jesteśmy Obrońcy Krzyża, współczesnymi apostołami, fanatykami Jezusa Chrystusa. Jesteśmy jego fanami a ON Jezus Chrystus jest naszym idolem.
Czy zgadzasz się z tym „anonimowy”?  
Jeśli masz wątpliwości chodź z nami pod Krzyż na Krakowskie „anonimowy”.
Podróż przez życie z  Krzyżem Jezusa Chrystusa to wspaniała rzecz.
To łaska.
I o tę łaskę będę się dla Ciebie „anonimowy” modlił na Placu Pojednań przed Bożym Miłosierdziem.
Masz to jak w banku.
 
 
Przy tej poręczy klękam każdego dnia. Z lewej mam słowo TOTUS a z prawej TUUS.
Jak się rano modliłem o łaskę wiary dla Ciebie "anonimowy", to mówiłem do NIEGO
Cały ja jestem Twój Jezu Miłosierny miej litość nademną grzesznym i nie dopuść do tego bym przestał być Twoim fanem. Bądź dzisiaj i każdego dnia moim idolem.

 

wtorek, 26 października 2010

Poświęcenie Krzyża

W poniedziałek 25 października o godz. 17  ks. Stanisław Małkowski dokonał poświęcenia drugiego Krzyża przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu



komentarz do zdjęcia  Hortensji: http://i51.tinypic.com/11icyrm.jpg

Panie Jezu zakryłeś przed nami swoje oblicze.
Jeszcze pewno nie czas na odsłonięcie całej Prawdy.
Swoim Krzyżem przesłoniłeś prawie całego księcia Józefa, zatem wszystko „idzie” w Tobie znanym kierunku.
W błogosławiącej Krzyżowi, Ludowi i Pałacowi ręce ks.Stanisława widzę nadzieję POJEDNANIA.
Biało-czerwony Świetlisty Krzyż, który wzniesie się nad Ołtarzem Narodu nie będzie miał lewej ani prawej strony. Będzie taki sam dla Ludzi z Ulicy, jak dla władzy w Pałacu.(piszę przez małe „w” , bo ta Władza będzie ewangelicznie służyć Narodowi i nie będzie chciała oglądać zadka konia księcia Józefa.
A wtedy tłumy okrzykną go Krzyżem Pojednania.
A laserowe światła bijące z Jego poziomych ramion połączą Krzyż na Giewoncie z Gdańskimi Krzyżami.
I wielka jasność połączy ziemię, tę ziemię z Niebem.
Tylko nasza codzienna wytrwała modlitwa w tym miejscu i za to miejsce może sprawić, że święty Jan Paweł II wzniesie jak Mojżesz obie ręce w górę i wywyższy tę Świetlistą Ikonę Polski przed całym światem.
Pytacie  kiedy to będzie?
Kiedy zmądrzejemy, kiedy zrobimy dobry Rachunek sumienia
Nie da się pojednać z Bogiem, nie pojednawszy się wcześniej z sobą samym i z bliźnimi.


Gdzie to zrobić, jak to zrobić?
Przeczytajmy co na ten temat ma do powiedzenia ks. Jacek Bałemba SDB trzymający na zdjęciu Rachunek Sumienia. http://novushiacynthus.blogspot.com/search/label/rachunek%20sumienia

niedziela, 24 października 2010

Boże miej litość dla mnie grzesznika!

Niedziela 24 październik klękam przed Krzyżem, przyjmuję Najświętszy Sakrament i czuję się trochę jak ten sprawiedliwy faryzeusz z dzisiejszej Ewangelii Łukaszowej (Łk18, 9-14). Przyznacie, że to przyjemnie czuć się sprawiedliwym. Nikogo nie okradłem i każdemu daję wg. zasług. Jak łatwo w takiej sytuacji zatracić swoją duszę.

Gdy słyszę słowa krytyki pod swoim adresem wchodzę jak to mówi Ewa zaraz na wysokie "C". Na schowaj papcie do szafki mam w zanadrzu listę kilkunastu innych, nie posprzątanych przez nią rzeczy. Bo któż z nas nie lubi poczucia dobrze spełnionego obowiązku i świętego spokoju, nawet gdy postawa taka nie ma nic wspólnego z miłością Boga i bliźniego. Ot, chociażby sam z siebie sprzątam papcie by mi nie bręczała nad głową i nie odrywała mnie od interesującego filmu. Sprzątam po to, by nikt mi nie zakłócił dobrego samopoczucia. Z własnego samolubstwa sprzątam.

Ewangeliczny faryzeusz czuje się świetnie. On się modli, on stawia warunki Bogu. Widząc wciśniętego w kąt świątyni grzesznika porównuje się przed Bogiem do niego. Panie spójrz jak na tle tej miernoty ja wyglądam. Po nim na pierwszy rzut oka widać, że jest grzesznikiem.

Dobre samopoczucie pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, na placu Pojednań przed Bożym Miłosierdziem, przed figurą Serca Jezusowego, na Mszy św. czy adoracji Najświętszego Sakramentu  to nie wszystko. Dobre samopoczucie w czasie modlitwy to mało...

Panie miej litość nademną Jestem grzesznikiem i Ty o tym dobrze wiesz . Znasz mnie lepiej niż ja siebie. Zmiłuj się nade mną i nie pozwól bym kiedykolwiek, kimkolwiek pogardzał, nawt tym, który mi powie: "spieprzaj dziadu". Amen

piątek, 22 października 2010

Modlitwa o pokorę

Modlitwa o pokorę dedykowana Obrońcom Krzyża
wpisana przez Ewę 21 października 2010 w blogu

Tam też znalazłem informację, że: 

W najbliższą niedzielę, dnia 24 października 2010, odbędzie się publiczna prezentacja książki "W obronie Krzyża". Będzie ona miała miejsce w ramach Rozmów niedokończonych transmitowanych z Torunia:
* o godz. 18.15 w Telewizji Trwam,
* o godz. 21.40 w Radio Maryja.

Jezu cichy i pokornego serca
uczyń serca nasze według serca Twego.

Od pragnienia, by być szanowanym, wybaw mnie Panie,
Od pragnienia, by być kochanym, wybaw mnie Panie,
Od pragnienia, by być chwalonym, wybaw mnie Panie,
Od pragnienia, by obdarzono mnie czcią, zaszczytami, wybaw mnie Panie,
Od pragnienia, by być więcej lubianym od innych, wybaw mnie Panie,
Od pragnienia, by zwracano się do mnie po radę, wybaw mnie Panie,
Od pragnienia, by być podziwianym, wybaw mnie Panie,

Od obawy, by nie być upokorzonym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być zlekceważonym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być odrzuconym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być oszukanym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być zapomnianym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być wyśmianym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być obrażonym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być podejrzanym, wybaw mnie Panie,
Od obawy, by nie być ostatnim, wybaw mnie Panie.

Aby inni byli bardziej kochani ode mnie, daj mi łaskę pragnienia tego Panie,
Aby inni mogli wzrastać w opinii świata, a ja mógł się umniejszać daj mi łaskę pragnienia tego Panie,
Aby inni mogli być chwaleni, a o mnie aby się nie troszczono, daj mi łaskę pragnienia tego Panie, 
Aby inni mogli być bardziej lubiani we wszystkim, daj mi łaskę pragnienia tego Panie
Aby inni byli świętsi ode mnie, byle bym ja na ile mogę stał się świętym, daj mi łaskę pragnienia tego Panie,
Abym nienawidził wszelkich grzechów, a pragnął świętości całym sercem, daj mi łaskę pragnienia tego Panie,
Abym zawsze pragnął poznawać prawdę o sobie.
Abym zawsze pragnął uznać prawdę o sobie.
Abym zawsze pragnął być prawdą o sobie.
Amen


Ja dopisałem dzisiaj tych kilka słów:


Panie mój, Boże nasz  siłę masz, siłę dasz.
Tylko Ty, tylko Ty możesz sprawić
by serce moje było jako Twoje,
a mnie ukryj w Swoich ranach.

 
 

niedziela, 17 października 2010

Sroka na warcie

Rzecz zdarzyła się przed miesiącem w nocy i wczesnym rankiem z niedzieli 19 września na poniedziałek 20 września 2010 roku. Jak wiecie byliśmy w tym czasie z Ewą w Warszawie.
Podczas gdy Ewa smacznie spała w hotelu mnie wyniosło w środku nocy na Krakowskie Przedmieście pod Pałac Prezydencki.
Trudno było iść do Obrońców Krzyża z pustymi rękoma. Do wyboru miałem dwa rekwizyty: tekturowy 1,3 m wysoki biały krzyż z czerwoną koroną cierniową i  portret Jana Pawła II  ze wzniesionymi rękoma, jak Mojżesz z dzisiejszych czytań mszalnych (Wj 17. 11). Z zabrania krzyża po namyśle zrezygnowałem, bowiem nie taki ma stanąć na Krakowskim Przedmieściu. Ostatecznie wziąłem Jana Pawła II, by obejrzał sobie miejsce, gdzie chciałbym żeby stanął wewnątrz Kaplicy Narodu, unosząc nad sobą Świetlisty Krzyż Pojednań.
O trzeciej w nocy pustymi ulicami stolicy z Papieżem pod pachą, przeszedłem Krakowskim Przedmieściem od Bazyliki Św. Krzyża przez nikogo nie zatrzymywany aż pod Pałac Prezydencki. Mijani nieliczni przechodnie oraz goście nocnych lokali nie zwracali uwagi na faceta z portretem Papieża Polaka.

****
Mój Jan Paweł II wzbudził zainteresowanie dopiero u trzech Obrońców Krzyża stojących pod Kordegardą. Panowie Krzysztof, Piotr i Norbert odpowiedzieli Bóg zapłać na moje Szczęść Boże i nawiązaliśmy rozmowę. Gdy im się przedstawiłem i okazałem zdziwienie, że nikt się nie modli, że nie ma żadnego krzyża, żadnego kwiatka, znicza, plakatu wyjaśnili mi, że po wczorajszym marszu dla Chrystusa Króla śmieciarze tyle co posprzątali resztki po manifestacji, a oni, mimo że od trzech dni nie ma już zarekwirowanego krzyża, pełnią modlitewny nocny dyżur w tym świętym miejscu.

****

Opowiedziałem im o Świetlistym Krzyżu Pojednań i o Janie Pawle II ze wzniesionymi ramionami  unoszącymi Krzyż.  Im nie trzeba było tłumaczyć co znaczy las złożony z odlewów ludzkich rąk trzymających krzyże. Ten pomysł z biało-czerwoną lotniczą szachownicą szczególnie im się spodobał.  To przemawiało do ich wyobraźni:  ludzkie ręce trzymające krzyże, a nad nimi uduchowiona postać świętego Jana Pawła II.  I ten całodzienny program modlitewny w sercu stolicy Polski. To było to, co do nich przemawiało. Biało-czerwony krzyż z ramionami jak skrzydła samolotu i pionowym ramieniem jak statecznik. I do tego jeszcze Jan Paweł II jednoczący wokół Chrystusowego Krzyża cały Naród. 
Pomodliliśmy się całą czwórką w intencji pojednania w Narodzie. Część prowadził pan Norbert, a część ja. Na koniec wymieniliśmy się adresami, a pan Piotr podarował mi płytę ze zdjęciami: "Krzyż Polski". Były na niej zdjęcia z 1, 4 i 21 sierpnia oraz z 3, 6, 10 i 16  września.
Nie mogłem z nimi modlić się do rana. W hotelu czekała Ewa, a od rana intensywny dzień w Warszawie.

Nie dane mi było długo spać. O 7:00 już byłem na nogach. Jak wiecie każdego ranka modlę się pod gołym niebem, na placu Pojednań przed Bożym Miłosierdziem (w tym tygodniu powinna się wyjaśnić ostatecznie sprawa nadania oficjalnej nazwy dla bezimiennego placu na którym stoi pomnik). Tego dnia skierowałem swoje kroki  na plac Marszałka Józefa Piłsudskiego pod Krzyż Papieski. 
Po drodze przyszło mi minąć budynek Zachęty, a na nim ogromnych rozmiarów plakat reklamujący  "Hokainę". Nie jestem znawcą dopalaczy, ale tak, ja zwykły śmiertelnik, odebrałem tę reklamę.


****


Przy grobie jak od niepamiętnych lat stała warta honorowa. Klęknąłem sobie na środku przed kolumnadą i rozpocząłem na głośno swój ranny pacierz. Żołnierzy przeprosiłem, że będę się modlił głośno i poprosiłem ich by, jeśli zechcą, duchowo włączyli się w moją modlitwę. Poprzedziłem ją dosyć długim wywodem historycznym i wytłumaczyłem im dlaczego się tu razem z nimi, a konkretnie przed Grobem Nieznanego Żołnierza chcę modlić.



Tego ranka wyjątkowo długo się modliłem, a skończyłem jak bezpośrednio przed grobem Nieznanego Żołnierza przedefiladowała sroka. Od razu przyszła mi na myśl żaba, która skakała przed rokiem przed krzyżem papieskim (gdzieś to już opisałem). Ale tym razem był już dzień i żywa sroka. Chwyciłem za aparat by zrobić jej kilka zdjęć. Zupełnie nie chciało się jej odfrunąć. Dała się sfotografować z bardzo bliska. Na moje była zdrowa. Do dzisiaj nie mogę rozszyfrować co to by miało oznaczać. A może po prostu tylko tyle: Jerzy nie bujaj z tym twoim Krzyżem w obłokach tylko twardo stąpaj po ziemi, tak jak ona. ( to chyba przesąd?).









Zostawiłem srokę w spokoju bo zbliżała się 8:00 i szykowała się zmiana warty. Rzadko jestem w Warszawie, a jak już jestem lubię sobie popatrzeć na tę ceremonię. Tym razem zrobiłem kilka zdjęć, a schodzącym z warty żołnierzom zostawiłem na biurze przepustek na pamiątkę po jednym zdjęciu Świetlistego Krzyża Pojednań.

Na Krakowskim Przedmieściu tego ranka było zupełnie pusto. Nie było Obrońców nie było i Przeciwników. Spotkałem tylko jednego człowieka, anglika, który podobnie jak ja robił zdjęcie zasieków i pilnujących je służb mundurowych.

 


sobota, 16 października 2010

Arka



Wspólnoty Arki tworzone są przez osoby z niepełnosprawnością intelektualną i asystentów, którzy są jednocześnie ich przyjaciółmi, terapeutami i opiekunami. Mieszkają razem w niewielkich domach, wypełniają codzienne obowiązki i troszczą się o siebie wzajemnie, prowadzą dom, pracują i świętują. W rodzinnej atmosferze przeżywają troski i radości. Aktywnie uczestniczą w życiu lokalnego środowiska. Integracja, przyjmowanie gości i współpraca z wolontariuszami jest ważnym elementem życia we wspólnocie.
Osoby z niepełnosprawnością mają zapewnioną opiekę lekarzy, psychologów, pedagogów i innych specjalistów. Arka prowadzi także pracownie i warsztaty terapeutyczne, które są zorganizowane na wzór zwykłych zakładów pracy. Osoby z niepełnosprawnością uczestniczą w zajęciach dostosowanych do ich możliwości oraz zdolności i jednocześnie uczą się poważnego stosunku do obowiązków.
Osoby te sa bardzo wrażliwe na sprawy Boże. Przebywając w Żdżarach na rekolekcjach małżeńskich mieliśmy okazję sspotkać się z grupą takich osób, które tak jak my, miały równolegle swoje rekolekcje. Spotykaliśmy się w stołówce na posiłkach. Członkowie Arki siedzieli przy jednym stole pod ścianą na której wisiał duży krucyfiks. My wspólnota Chamin Neuf zajmowaliśmy miejsca przy dwóch stołach w drugim końcu sali, tuż przy okienkach wydawczych z kuchni.
Zajęcia mieliśmy oddzielnie, podobnie Eucharystię.
Jedynym miejscem kontaktu i to na odległość była stołówka. Ale i tu, mimo, że posiłki spożywaliśmy o tej samej porze, każda grupa modlitwę przed i po jedzeniu odmawiała oddzielnie.
W ostatnim dniu przed rozjechaniem się obu grup do domów chciałem zaproponowaćwspólną modlitwę wszystkich, łącznie z Siostrami Nazaretankami. Sprawę omówiłem z siostrą Przełożoną, która zaakceptowała mój pomysł, podobnie przychylnie do wspólnej modlitwy o pojednanie w Narodzie za wstawiennictwem błogosławionej Franciszki Siedliskiej odniosła się "liderka" z Arki. Odpowiedzialna za sprawy organizacyjne wspólnoty Chemin Neuf z uwagi na brak czasu nie za bardzo chciała mnie w niedzielny ranek wysłuchać.
Okazja do wspólnej modlitwy nadarzyła się sama.
Gdy kończył się obiad Arka zaśpiewała "sto lat " jednemu ze swoich członków. Włączyłem się we wspólny śpiew, uruchamiając dzwon pojednanie. Gdy skończyliśmy, zagaiłem proponując wspólną  modlitwę. Nim wymieniłem intencję jeden z organizatorów przerwał mi, prosząc bym zmilknął. Z pokorą przerwałem mowę. Widać nie dane nam było się wspólnie pomodlić.
Po skończonych zajęciach mieliśmy chwilę czasu, czekając aż Arka zakończy swoją liturgię. Ewa poszła na "popierdułki", a ja wziąłem aparat i poszedłem robić zdjęcia niepełnosprawnym.


Przekazanie "znaku pokoju" we wspólnocie Arka jest bardzo uroczyste. Niepełnosprawni odczuwają brak czułości i może dlatego ich odruchy są bardzo spontaniczne. Nie wystarczy zwykły skłon głowy, uśmiech. Nawet podanie dłoni to za mało. Znak pokoju to objęcie i przytulenie do serca drugiej osoby połączone z pocałunkiem, niekiedy nie jednym. Grupa była nieliczna ale okazanie sobie czułości wszyscy wszystkim mim, że trwało długo nie było w żaden sposób przyspieszane przez kapłana.
Komunia św. niepełnosprawnych była wyjątkowo uroczysta. Celebrans poprosił wiernych by tym razem wzięli Ciała Chrystusa do ręki by poczuć fizycznie palcami, dłonią Ciało Pana a następnie uczestnicy Eucharystii mieli zanurzyć Ciało Pana w Jego Krwi i dopiero je spożyć. To musiało być dla uczestników Eucharystii wielkie przeżycie.

Niepełnosprawni żywo i czynnie uczestniczyli we Mszy św. Mimo, że było ich niewielu bardzo ładnie śpiewali i wspólnie się na głos modlili. Oprócz znanych modlitw mieli także swoje wspólnotowe modlitwy.






Na koniec Mszy świętej nastąpiło specjalne namaszczenie Duchem Świętym Członkowie wspólnoty odchodzili kolejno do kapłana. Ten kład obie ręce na głowie - jak przy ostatnim namaszczeniu, odmawiał półgłosem długą modlitwę, przypuszczam, że była to indywidualna modlitwa przystosowana do każdego na koniec czynił na głowie osoby znak krzyża. osoba przechodziła następnie do "liderki" wspólnoty, która do każdej osoby indywidualnie miała stosunkowo długą mowę - błogosławieństwo. To było takie umocnienie chorych na szare codzienne życie.

Na koniec utworzono krąg w którym wspólnie się zebrani pomodlili a ksiądz wygłosił kilka słów pożegnania błogosławiąc ich na drogę