wtorek, 29 marca 2011

Żyd, obrońca krzyża

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – stosunkiem głosów 15 do 2 – uznała w ubiegły piątek, 18 marca, że obecność krzyży w klasach szkolnych nie ogranicza wolności religijnej uczniów, ani prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Tym samym zakończyła się ciągnąca od dziewięciu lat słynna sprawa Soile Lautsi kontra Włochy.
Prawnikiem, który reprezentował kraje chrześcijańskie, podczas postępowania apelacyjnego, był Joseph H.H. Weiler, światowej sławy adwokat, ortodoksyjny Żyd  z Nowego Jorku.
Rzecznik Watykanu uznał, że orzeczenie Trybunału przyczynia się do przywrócenia ufności  w Trybunał Praw Człowieka sporej części Europejczyków, świadomych decydującej roli wartości chrześcijańskich w ich własnej historii, ale także w budowie europejskiej jedności oraz kultury prawa i wolności.
Charakterystycznym jest, że apelację Włoch poparło 10 krajów, a z naszych sąsiadów Litwa i ku mojemu zaskoczeniu Rosja. Katolickiej Polski nie stać było by przekazać światu sygnał w obronie Krzyża. I nie ma się co dziwić. Laickim władzom przeszkadza każdy Krzyż w przestrzeni publicznej:  od tego na Rysach, po Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia, do Krzyża w sali sejmowej, a nawet do Krzyża, nawet w katolickiej szkole. Patrz: http://www.naszdziennik.pl/bpl_index.php?typ=po&dat=20110330&id=po01.txt
Cóż takiego skłoniło ortodoksyjnego Żyda by bronić Krzyża? Jak sam mówi nie chodziło mu tyle o krzyż, ile o ratowanie wspaniałych pluralistycznych tradycji Europy, o uszanowanie chrześcijańskiej symboliki jako integralnej tożsamości wielu narodów.
Osobiście dla mnie, wierzącego chrześcijanina, to zbyt płytkie uzasadnienie. Gdy mój Świetlisty Krzyż Pojednań nie znalazł poklasku  w ocenie jury konkursowego na Krzyż Papieski i serce kazało mi  zabrać z wystawy model krzyża, zostawiłem plakat na którym wypisałem: „Będziemy się wyrzekać krzyża , jeśli patrzeć będziemy na niego TYLKO jak na symbol”. Ortodoksyjny Żyd ma prawo patrzeć na krzyż TYLKO jak na symbol. Dla wierzącego i praktykującego chrześcijanina to zadecydowanie za mało widzieć w krzyżu TYLKO symbol. Chrześcijanin odbiera, odczytuje Krzyż  przede wszystkim sercem, a nie TYLKO wzrokiem.  Tylko złączenie własnego krzyża, własnego cierpienia z cierpieniem Chrystusa  umierającego za moje grzechy stawia każdy Krzyż w centrum mojej wiary. Stawia mnie w miejscu Pamięci na Golgocie, i w Katyniu, i w Smoleńsku, i na cmentarzu gdzie leżą doczesne szczątki moich rodziców ale i na Krakowskim Przedmieściu. Stawia mnie w pełnej prawdzie i nadziei na moje, na każdego  z nas Zmartwychwstanie. Ta prawda o Zmartwychwstaniu nas wszystkich, to baza, to podstawa do naszego pojednania się, jeszcze tu na ziemi. Niebawem przejdziemy przez Bramę Zmartwychwstania. Jest na ziemi taka brama przy wejściu na plac, który kiedyś nazywał się Placem Czerwonym, ale nie o niej tu myślę. Skoro przyjdzie nam przejść przez Bramę Zmartwychwstania przekonany jestem, że zależeć nam będzie by po drugiej stronie stanąć w grupie zbawionych, a nie potępionych na wieczne czasy.
Strasburski obrońca Krzyża uważa słusznie, że tolerancja dla innych, tych, którym się wydaje, że nie przyjdzie im nigdy przejść przez Bramę Zmartwychwstania nie powinna iść w parze z nietolerancją wobec własnej tożsamości. Zrozumieli to doskonale Rosjanie, którzy po latach komunizmu ustawili na kremlowskim placu zburzoną cerkiew i prowadzącą na plac Bramę Zmartwychwstania. Zrozumieli to Rosjanie popierając apelację Włoch w sprawie krzyży w szkołach. Rozumieją to Rosjanie zachowując nagranie Piotra Wolwowicza  na swoich serwerach
http://rutube.ru/player.swf?buffer_first=1.0&file=http%3A%2F%2Fbl.rutube.ru%2F4c8f24a8595807684cb1d3a6a607fbf3.iflv&xurl=http%3A%2F%2Frutube.ru%2Ftrackinfo%2F4c8f24a8595807684cb1d3a6a607fbf3.html&hash=4c8f24a8595807684cb1d3a6a607fbf3&&referer=
Jak mówi ortodoksyjny Żyd, obrońca Krzyża,  władze, które ogołacają ściany z krucyfiksów, a od siebie dodam, które eliminują krzyże z przestrzeni publicznej, które sprzątają palące się znicze ułożone w kształt Krzyża, nie zajmują żadnej neutralnej pozycji. Takie władze opowiadają się wyraźnie za ateistyczną przyszłością naszej Ojczyzny. Czy na takiej przyszłości Polakom zależy?  Ściana bez krzyża, to jasny sygnał dla uczniów, że państwo opowiada się po stronie laickiej, a przeciwko religii. To w polskich realiach nie jest neutralność światopoglądowa , to zdecydowana pozycja polityczna.
Spytany przez Piotra Zychowicza żydowski prawnik, obrońca Krzyża  jak ocenia kondycję dzisiejszego chrześcijaństwa wyraża pogląd, że w swej masie chrześcijanie oddzielili się od świata. Dali sobie wmówić, że wiara to coś, co powinno się głęboko skrywać jako sprawę prywatną. Że dla wiary nie ma miejsca w przestrzeni publicznej, że niedziela jest ewentualnie dla wiary, ale pozostałe dni tygodnia przeznaczone są dla życia świeckiego.  Ten stereotyp burzy w Polsce Radio Maryja i Nasz Dziennik oraz niewielka grupa obrońców Krzyża, modląca się każdego dnia od roku na Krakowskim Przedmieściu.  Ten stereotyp burzy każdy turysta, który idzie w góry, nie po to by zdobyć szczyt, ale po to by się pomodlić bezpośrednio pod Krzyżem na Giewoncie.  Tymczasem religijność powinna być sprawą zupełnie normalną.Tak sądzi ortodoksyjny Żyd Joseph H.H. Weiler obrońca Krzyża. I ja tak sądzę. A Ty?

Bardzo dziękuję memu synowi Kubie, który podarował mi zdjęcia Krzyża na Giewoncie zrobione przez siebie w ubiegłym tygodniu, bym je mógł umieścić na tym blogu. Bóg Ci zapłać Synu.

poniedziałek, 28 marca 2011

Przed pomnikiem

"Dusza moja pragnie Ciebie Boże" (Ps 42, 2b)

Po prawie 40 latach Ewa podjęła decyzję: skracamy firanki w oknach.
Co za radość. Zmartwychwstały Chrystus "wszedł" jakoby bliżej do naszego domu, do naszej izdebki.. Nie oddzielała Go już koronkowa przesłona. Umyte na święta okna, nie stwarzały problemu by zrobić bezpośrednio z pokoju zdjęcie modlącemu się chłopcu.

Widząc jego złożone ręce - rok temu był u I Komunii Św. - zrobiłem mu, za jego zgodą zdjęcie w zbliżeniu. To mój stary znajomy. Idąc rano w pośpiechu drugą stroną ulicy na przystanek szkolnego autobusu widział, jak się modliłem klęcząc przy poręczy z napisem "Jezu Ufam Tobie". Teraz wracał po lekcjach do domu i postanowił się ze spokojem pomodlić. Jako pierwsza osoba dostał półtora roku temu ode mnie karton puzzli z pomnikiem Bożego Miłosierdzia. Pewno je sobie nie raz w domu ułożył.
Bądźcie jako te dzieci -  mówił Jezus.
Obrazek 340x480 mm złożony z 500.elementów pierwszy raz układałem przez 8 godzin. Jemu jak mi mówił zajęło to za pierwszym razem kilka dni.

Dzisiejszego ranka, nim klęknąłem przy poręczy z napisem "Jezu Ufam Tobie", zrobiłem sobie niewielki spacer. Wracając od strony jeziora ul. Letniskową postanowiłem zrobić serię zdjęć pomnika Jezusa Miłosiernego.Ciągle dręczy mnie dylemat czy nadal obstawać by plac na skrzyżowaniu czterech baranowskich ulic nazwać "Placem Pojednań przed Bożym Miłosierdziem" czy też może "Placem Zmartwychwstania".

Przejrzałem w internecie hasło Plac Zmartwychwstania. Nie ma takiej nazwy w Polsce. Jest znany nam wszystkim w Plac Zbawiciela, ale Zbawiciel, to coś innego niż Zmartwychwstanie. Znalazłem natomiast "Bramę Zmartwychwstania"

Informacja o niej i kaplicy znajdującej się przy niej  była dla mnie szokiem, tak jak szokiem było opowiedzenie się tego kraju za krzyżem wspierając Włochy w batalii  o krzyż przed Trybunałem w Strasburgu.

Nie jest to prosty wybór, wymaga modlitwy i to szczególnej modlitwy do Ducha Świętego. O jakie zmartwychwstanie by tu chodziło? Czy tylko Chrystusa? Przypuszczam, że nie. Chodziłoby o głoszenie tą nazwą prawdy o Zmartwychwstaniu każdego człowieka. Powiedzenie komuś, uświadomienie mu, że zmartwychwstanie i przyjęcie tej prawdy ustawia w zupełnie innej perspektywie nasze dalsze życie. To najistotniejsze przesłanie chrześcijaństwa.

Wstaję z klęczek od poręczy i wchodzę na kolejne pomnikowe stopnie. W pomnikowym lustrze, w Chrystusie odbija się mój dom. Raz Chrystus stoi na dachu - gdy klęczę przy poręczy. Gdy wchodzę na pierwszy, a potem drugi stopień Miłosierny Chrystus "schodzi" z dachu na balkon i staje w drzwiach balkonowych.

Mogę wejść wyżej. Na trzecim stopniu Chrystus schodzi z balkonu, by po wejściu na czwarty stopień stanąć w progu mego domu. Czy ja go wpuszczę do siebie? Czy ja go wpuszczę do swojego serca? Czy ja mogę przed nim zamknąć drzwi, zamknąć przed nim swoje serce?


Przychodzi wieczór,. Jedna z Pań zapala znicze przed Chrystusem Miłosiernym. Idzie noc. Słońce już zeszło z pól. Gdy zapalą się światła uliczne i reflektory rzucą swoje światło na postać Jezusa zniknie odbicie mego domu w Chrystusowym lustrze. Pewno Pan wszedł do mego domu i zamieszkał na noc w moim sercu, by znów następnego dnia, pojawić się na dachu mego domu w oczekiwaniu bym Go kolejny raz zaprosił do siebie.

niedziela, 27 marca 2011

Gorzkie Żale

Niedziela, 27 marzec godz. 17:30. Trzecia niedziela Wielkiego Postu i trzecie nasze Gorzkie Żale. Tym razem w naszym parafialnym kościele rozpoczynają się od wystawienia Najświętszego Sakramentu. Wszyscy klękamy i śpiewamy O zbawcza Hostio.
Gorzkie Żale  rozpoczynają się pieśnią "Gorzkie Żale przybywajcie serca nasze przenikajcie (na ekranie z prawej)
Nabożeństwo prowadzi Ks Kanonik Zbigniew Tokłowicz


Lament duszy nad cierpiącym Jezusem z powtarzającym się refrenem "Jezu mój kochany" i następna pieśń śpiewana w niektórych kościołach na przemian przez kobiety i mężczyzn "Ach ja matka boleściwa, pod krzyżem stoję smutliwa" kończy śpiewaną część nabożeństwa.

Nabożeństwo kończy nauka. Tym razem Ks. Proboszcz czytał nam  fragmenty pierwszej encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II
Redemptor hominis (Odkupiciel człowieka) z 4 marca 1979. To pierwsza encyklika Jana Pawła II  z cyklu trynitarnego, podejmującego  interpretację Boga jako Trójcy Świętej. Jej tematem jest Jezus Chrystus jako Syn Boży oraz analiza "Boskiego" oraz "ludzkiego wymiaru Odkupienia", w tym ofiary Chrystusa na krzyżu jako przejawu miłości do każdej osoby. W niej słynne zdanie: "Człowiek nie może żyć bez miłości" którą finalnie jest sam Bóg.

 Gorzkie Żale zakończyły się błogosławieństwem zebranych Najświętszym Sakramentem

Ingres



"Oto jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata"
Na wstępie swojej pierwszej homilii, jako kolejny  proboszcz parafii św. Wawrzyńca w Poznaniu,  ks Piotr Bieniek SAC zadał zgromadzonym 26 marca 2011 w kościele na sobotniej, wieczornej Mszy św o 19:00 serię pytań: Czy Pan jest wśród nas?  Czy jest ze mną? Czy mnie błogosławi? Czy rzeczywiście jesteś Boże, bo nie odczuwam Twojej obecności? Czy poszukuję Ciebie w mojej rzeczywistości?
Dlaczego o tym piszę?

Przyjechałem specjalnie na tę Mszę św. pożegnać poprzedniego Ks.Proboszcza  Adriana Galbasa SAC, który w święto patronalne Poznańskiej Prowincji, 25. marca 2011 roku, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, objął jako czwarty funkcję Przełożonego Prowincji.na lata 2011-2014.
Od kilku lat był tą osobą, przez którego usta przemawiał do mnie Pan. Ale nie tylko. Trudno się było z Bogiem umawiać na rozmowy, na konkretne terminy. Boga miałem w zasięgu wzroku. I nigdy nie utożsamiałem Go z konkretnym kapłanem. Ostatnią radę jaką mi dał było: chłopie czym ty się przejmujesz,  nie stwarzaj sobie problemów, tam gdzie ich nie ma, wal do przodu, rób to co ci serce mówi. Dopiero dzisiaj wyczytałem, że w latach1995-1998 odbył studia specjalistyczne z zakresu teologii pastoralnej oraz dziennikarstwa na KUL. Mój Ks. Proboszcz powiedział kiedyś, że świętym proboszczem jest taki ksiądz, który tak potrafi przygotować swoich parafian na własne odejście, że gdy przyjdzie mu opuścić parafię, najbliżsi mu parafianie nie będą się buntować. Myślę, że takim świętym proboszczem był Ksiądz Adrian Galbas SAC..

Każdy z nas obojga i wasz stary proboszcz i ja był "w połowie dnia", zupełnie jak Jezus z dzisiejszej Ewangelii kontynuował homilię ks.Piotr Bieniek SAC. Z ufnością i gratami przyjechałem do was,  po latach na stare śmieci (w latach 1996-2000 ks. Piotr Bieniek był w tej parafii wikarym - mój dopisek). I oto ON jest ze mną. Gdy tak na was patrzyłem, widziałem jak znajdujecie się nad "studnią pragnień"., nie mając czerpaka by sięgnąć do głębi. Jesteście spragnieni wody życia. Zachowajmy się racjonalnie. Nie liczmy na swoje zasługi i słabości. Trzeba się liczyć z możliwościami wspólnika. Ty Boże działaj w moim życiu.

Wydaje się, że musimy coś zrobić by Pan był z nami, by się nam objawił i okazał swoją bliskość.
Odwołuję się do dzisiejszej Ewangelii. Bóg przychodzi do mojego miasteczka. Przychodzi do pogan. Rozmawia z samarytanką, z kobietą. Prosi by dała mu się napić. Nie rozumiemy tego. On Bóg pragnie i chce wody od człowieka. Czego Bóg chce ode mnie? To ja wołam: Daj mi się napić Boże. To Ty jesteś źródłem. Wstyd mi moich pragnień. Tak, to ja dzisiaj jestem przy źródle. Przyszliśmy tu dzisiaj pociągnięci pragnieniem. Kogo, Boga? Pożegnania Księdza Prowincjała?. Czy może ciekawością powitania mnie? Nie! To On tu przychodzi w darze wspólnoty. A ja ? A ty? Staraj się przyjąć wolę Bożą.. Niech mi się stanie według Twego słowa.
Daj Boże.
Amen!


Mszę św. poprzedził Różaniec prowadzony w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu.
Kapłan zapowiedział intencje Mszy św. Widocznie będzie koncelebrowana przez kilku kapłanów bo i intencji było kilka.

Ksiądz Prowincjał Adrian Galbas SAC, dotychczasowy Proboszcz Parafii powitał zebranych i poprosił Księdza Dziekana Romana Poźniaka by ten odczytał dekret nominacyjny Księdza Arcybiskupa Metropolity Poznańskiego Stanisława Gądeckiego dla nowego Księdza Proboszcza.

Ksiądz Prowincjał rozpoczął liturgię Mszy św. na której jeden z koncelebrujących Kapłanów odczytał Ewangelię z niedzielnej Mszy św.
Przytoczą ją w całości bo do niej nawiązana była homilia nominowanego Księdza Proboszcza.


(J 4,5-42)
Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

Oto słowo Pańskie.

Po skończonej homilii nastąpiło wyznanie wiary. 

Uczynił je osobiście, głośno przed parafianami nowo mianowany Ksiądz Proboszcz składając jednocześnie ślubowanie wierności Kościołowi jego Pasterzom i głoszonej nauce Kościoła, co na koniec potwierdził swoim podpisem na stosownym dokumencie.

Przekazanie kluczy parafialnych między starym i nowym Księdzem Proboszczem, to symbol przekazania Parafii.

Główny Celebrans przy ołtarzu ofiarnym.

Modlitwa celebransów nad darami

Przeistoczenie chleba w Ciało Pańskie

Oto Ciało Pańskie

Przeistoczenie wina w Krew Pańską

Oto Krew Pańska

Ojcze nasz ... prowadzone przez  celebransów  i Komunia Święta - niestety rozdzielana na stojąco przez  kapłanów.

Pierwsze ogłoszenia parafialne odczytane przez nowego Księdza Proboszcza. Teraz nadszedł moment na składanie życzeń.


Podziękowania otrzymał oczywiście Ksiądz Prowincjał, a życzenia owocnej pracy kapłańskiej nad uświęceniem wiernych odebrali łącznie z wiązankami kwiatów obaj kapłani.
Ostatnie błogosławieństwo Księdza Prowincjała dla swoich dawnych parafian było wyjątkowo uroczyste.
Błogosławiąca prawa ręka Kapłana to ta sama ręka, która niejednokrotnie czyniła znak Krzyża nad moją pochyloną głową udzielając mi rozgrzeszenia, to ta sama ręka Chrystusa Miłosiernego, na którego spoglądam każdego dnia myślałem sobie patrząc na gorejący Krzyż i twarz Jezusa.