środa, 22 czerwca 2011

Ks.Jacek Bałemba SDB w Poznaniu

Księgarnia Sursum Corda, 21 czerwiec 2011 r. 
     Ksiądz Jacek Bałemba SDB mówi poznaniakom o trwającej codziennie modlitwie na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
"To było najbardziej serdeczne ze wszystkich moich dotychczasowych spotkań", takimi słowami pożegnał Szanowny Prelegent swoich słuchaczy. 
Nie ukrywam, że było mi niezwykle miło usłyszeć takie słowa.
Co mówił?
To co zawsze mówi na Krakowskim Przedmieściu.
Głosił nam z żarliwością apostoła wiarę w Jezusa Chrystusa, w sacrum Trójcy Świętej. Podpierał się przy tym słowami samego Jezusa i Apostołów, cytując Pismo Święte oraz słowami i gestami liturgii następcy Świętego Piotra, papieża Benedykta XVI.
      W czasie prelekcji nikt się z tyłu nie kręcił, tak jak na Krakowskim Przedmieściu. Sala była maksymalnie wypełniona. Nikt nie przeszkadzał z wyjątkiem mnie samego, robiącego zdjęcia i włączającej się co jakiś czas komórki osoby, która siedząc obok mnie z miniaturowym włączonym mikrofonem, dostawała z zewnątrz instrukcje - tak przypuszczam, po padających zdawkowych słowach i jej zachowaniu. Jestem z Ostrowa - przedstawiła się księdzu Jackowi. Czy pytała Go, czy może Go nagrywać? Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć! Ja też nie pytałem, czy mogę Mu robić zdjęcia.  Oto one ze skromnym komentarzem, tak jak skromnym kapłanem okazał się Ksiądz Jacek Bałemba SDB.

Niestety!  Tak jak przez dwa lata udawało mi się wklejać zdjęcia do bloga, tak dzisiaj trafiają one w "cybernetyczną próżnię". 23.06.godz. 6:00 rano. Boże Ciało. Po przeczytaniu wygłoszonej wczoraj wieczorem w archikatedrze warszawskiej  homilii przez ks. Jacka Bałembę SDB za pierwszą próbą wklejam poniższe zdjęcie Krzyża Księdza Jacka, a w następnej kolejności wszystkie pozostałe. 
Co się stało spytacie? 
Z mojej strony zrobiłem wczoraj wieczorem rachunek sumienia. Zaczął się na początku Mszy św. wieczornej, w której uczestniczyłem w swojej parafii. Analizie poddałem zapamiętane słowa Księdza Jacka, jakie wypowiedział na wtorkowej prezentacji bezpośrednio po moim wystąpieniu nagrodzonym oklaskami. Komunię Świętą przyjąłem z radością w sercu. Wiedziałem już co i jak mam poprawić w relacji z Tulec, aby uczynić zadość słowom Księdza Jacka. Wtorkowe z 21.06 Mateuszowe 7, 6 odnoszą się bezpośrednio do mnie. To moje pisanie musi być jak perła. Ono musi być święte. Inaczej zostanie dane psom, bądź rzucone przed świnie, podeptane i w ostateczności mnie rozszarpie.
Pociecha przyszła natychmiast. Po Pani Irence jeszcze dwie osoby przyjęły Chrystusa na klęcząco. Po przyjściu do domu poprawiłem tekst relacji z Tulec. Przed snem powiedziałem Ewie, że go wygładziłem i mogę spokojnie zasnąć. A teraz same zdjęcia jeszcze nie opisane. Gdy znajdę trochę czasu to je jeszcze dzisiaj opiszę.

Krzyż w centrum. Zainteresowani na co dzień swoimi sprawami, zdajemy się zapominać o Chrystusowym Krzyżu, którego miejsce jest w centrum. 
A jak to było u świętych? 
Gdzie oni stawiali krzyż w swoim życiu? 
Jeśli krzyż, to nie pusty krzyż, to krzyż z ukrzyżowanym Chrystusem. On Bóg w centrum Krzyża. Jeśli ukrzyżowany Chrystus w centrum krzyża, to w centrum Chrystusa jego Serce. Serce Jezusa w centrum Krzyża. Serce jak dzwon przychodzi mi na myśl skojarzenie. A jak dzwon, to "Pojednanie", to Świetlisty Krzyż Pojednań. I tak czekając na prelegenta od Krzyża w centrum przygotowanego stolika, doszedłem do Świetlistego Krzyża Pojednań.  

Wchodzącego na salę księdza Jacka Bałembę SDB, zapełniona sala powitała gorącymi oklaskami.

Nieduża przestrzeń między regałami z książkami religijnymi, zapełniła się słuchaczami.

Wśród słuchaczy znalazło się kilkoro pilnych studentów UŚpK, a wśród nich pani Maria.
Uczyńmy znak krzyża mówiąc: W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Niech będzie pochwalona Przenajświętsza Trójca: teraz i zawsze i przez nieskończone wieki wieków. Amen.
Nie ma niebezpieczeństwa w przesadnym czczeniu Eucharystii. Walka duchowa trwa, także wewnątrz kościoła, od prawej do lewej (spójrz na ręce Księdza nad Pismem Świętym).   Toczy się walka na śmierć i życie o nowy porządek świata, o nowy rząd dusz. 
Jak reagować na zagrożenia? 
Mieć dystans wobec mediów, myśleć własną głową, pozostając w głębokiej relacji osobistej z Bogiem, radzi Ksiądz Jacek Bałemba SDB.

Modląc się od wielu miesięcy u siebie, na Krakowskim Przedmieściu, w centrum stolicy, w centrum Kraju, jesteśmy jak ta ewangeliczna sól (spójrz na gest solenia prelegenta). Księże Jacku nie zwietrzejemy, rozpłyniemy się po całym kraju, soląc swoje środowiska.

Do Pana należy ziemia i to co ją napełnia (Ps 24,1 a). 

Stosujemy się do słów Jezusa (1 Tym. 2, 8). Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu, podobnie kobiety.

Wskazujący palec i cztery zasadnicze punkty.
Pierwszy: dar czystego serca - comiesięczna spowiedź. Nie klękamy wtedy przed księdzem, klękamy przed Jezusem. Przed księdzem klękamy na Krakowskim Przedmieściu, prosząc o kapłańskie błogosławieństwo. Można w tym miejscu przeklinać, ale można tam błogosławić. Tam Ksiądz Jacek tylko wszystkich błogosławi, wystarczy uklęknąć i schylić głowę. My też możemy tylko błogosławić.
Jedna dusza, która się podnosi, dźwiga świat, dźwiga Polskę. Nie podniesiesz się bez modlitwy. Pan Jezus dał nam na kartach Ewangelii przykład modlitwy w każdym czasie i to nie tylko w synagodze. Jezus modlił się publicznie, a liczy się głównie zawierzenie: Jezu Ufam Tobie i Totus Tuus.

Modlitwa, to niezawodny nasz wkład w dzieło odnowy Polski. Warszawiacy czekają na nowe wiadomości o zapalających się światełkach. Nie wystarczy jak we środę między "Jezu" a "Ufam Tobie" klęknął dziadek z dwójką wnuków na wieczorne pacierze. Owoce będą wspaniałe.
 
Niezdolność klękania to istota elementu diabolicznego. Albo pójdziemy drogą Boga, albo samounicestwienia. Odnalezieniem drogi do majestatu jest ugięcie kolan przed Bogiem. Tak od wieków wyrażała się nasza wiara. Brat Albert Chmielowski mówił: Im Łaska Boża bardziej się przelewa, tym bardziej rzuca nas na kolana.
Zagościł demon pośpiechu, wypłycając wielkie misterium przyjścia Boga do człowieka. Jedna pieśń Eucharystyczna więcej do zaśpiewania, kilka minut dłuższa Msza św. A w codzienny, roboczy dzień gdzie się mają spieszyć emeryci i renciści, jak nie do Boga?  Tylko czy w takim tempie?

Nie sposób było w krótkiej relacji przekazać zebranym wszystkiego. Czas spotkania mijał błyskawicznie, a Ksiądz Jacek Bałemba SDB musiał wrócić na noc do Warszawy. Następnego dnia  miał odprawić comiesięczną Mszę św. w Archikatedrze Warszawskiej, w intencji beatyfikacji Sługi Bożego Kard. Augusta Hlonda SDB. Poznaniacy pamiętają swojego Arcybiskupa, który posługą Prymasowską połączył Wielkopolskę z Mazowszem. Jako, że  niektóre fragmenty  wygłoszonego następnego dnia kazania Księdza Jacka Bałemby SDB, pokrywały się z tym, co mówił do nas dzień wcześniej, pozwoliłem sobie wkleić końcową część kazania, wg: http://novushiacynthus.blogspot.com/2011/06/kazanie-w-archikatedrze-22062011.html
W przeddzień uroczystości Bożego Ciała warto wspomnieć o szczególnym umiłowaniu Eucharystii, jakie cechowało Sługę Bożego i jakie starał się wszczepić w serca Polaków. Już od początków swego pasterzowania dążył do odnowy społeczeństwa przez Eucharystię, bowiem w Niej i w duchowości eucharystycznej widział główne źródło odrodzenia. Był gorącym propagatorem Ruchu Eucharystycznego. Tematem dla VIII Zjazdu Katolickiego w Inowrocławiu mającego odbyć się w dniach 25-26 VI 1927 r. podanym przez kard. Augusta Hlonda było: Odrodzenie przez Eucharystię”. Podkreślił w swym orędziu skierowanym do Komitetu Zjazdu: Bez życia Eucharystycznego nie ma życia katolickiego, a wszelkie hasła odrodzenia duszy polskiej pozostać muszą pustymi frazesami, jeżeli Eucharystia nie stanie się słońcem i sercem naszego życia religijnego”.
Słowa, które dzisiaj współbrzmią z posługą następcy św. Piotra, papieża Benedykta XVI, który dzisiaj bezbożnemu światu na nowo przypomina postawę klęczącą wobec świętości i Majestatu Boga ukrytego w białej milczącej Hostii.
Patrzymy na dzieje naszej Ojczyzny.
Patrzmy na dzieje Kościoła w Polsce.
Patrzmy na nasze dzisiaj.
Jeżeli dzisiaj niektórym z nas brakuje wyrazistego, rzeczowego i pełnego troski głosu pasterzy, to mamy do czego i do kogo się odwołać! Postacie, życie i nauczanie wybitnych pasterzy pozostają trwałym punktem odniesienia dla czasów nam współczesnych, dla naszego dzisiaj, dla nas. Możemy i powinniśmy z nich czerpać ku wytrwałemu budowaniu dobra na polskiej ziemi – w wierności tradycji, Kościołowi, Bogu samemu. Przyjdą nowe pokolenia. Co im zostawimy?
Prymas Tysiąclecia, z wdzięcznością wobec swojego poprzednika kard. Hlonda, pisał:
„Przyjdą nowe czasy, wymagają nowych świateł, nowych mocy, Bóg je da w swoim czasie. Pamiętajmy, że jak kardynał Hlond, tak i ja, wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby ludzie się zmieniali”.
Nasze polskie dzisiaj. Jesteśmy świadkami szczególnego przesilenia na polskiej ziemi. Są ludzie szlachetnego serca, który czują się zdezorientowani, osamotnieni, pozostawieni samym sobie i jakby przygnieceni potęgą Goliata bezbożności, coraz bardziej krzykliwego, nachalnego i zuchwałego, który za przyzwoleniem wielu dokonuje coraz głębszego spustoszenia moralnego, religijnego, politycznego, gospodarczego naszego narodu i państwa. Są ludzie złych, często ukrytych, intencji, którzy przez swoje działania niszczą to, co polskie i katolickie, niszczą tradycję, aby poddać ludzkie umysły i struktury państwa pod bezwzględny dyktat nowego porządku światowego. Toczy się walka o rząd dusz. Wielu nie jest jej świadomych. Jest to walka na śmierć i życie. Jest to walka bezpardonowa, bez skrupułów, choć często ukryta za parawanem chwytliwie brzmiących haseł. Terenem tej walki jest także Kościół. Dokonała się profanacja Stolicy, odbyła się parada sodomitów - za przyzwoleniem nominalnych katolików. Dokonuje się profanacja Krzyża, dokonuje się profanacja Najświętszego Sakramentu - także przez mnożące się Komunie Święte świętokradzkie. Marginalizuje się i wycisza te inicjatywy, które świadczą o zdrowym odruchu moralnym na współczesne destrukcyjne tendencje. Do takich wyciszanych i pomijanych inicjatyw należy choćby codzienna wieczorna modlitwa Polaków przy Krzyżu, w centrum naszej Stolicy na Krakowskim Przedmieściu – codzienna modlitwa za Polskę. Ludzi, którzy zachowują zdrowe rozeznanie moralne, którzy zło nazywają złem a dobro dobrem, określa się mianem oszołomów i odmawia się im prawa do pełnoprawnego uczestnictwa w życiu publicznym. Wielu polskich katolików czuje się opuszczonych przez pasterzy Kościoła.
Ludzie rozczarowują. Partie rozczarowują. Lewica i prawica. Głosowania w parlamencie rozczarowują.
Jest program, który nie rozczarowuje: to program z góry! Aktualny i zobowiązujący w każdym czasie i w każdym miejscu, i w każdym układzie, i w każdym ludzkim sercu. Odwołanie się do Boga jest nieodzownym postulatem dla każdego człowieka, aby się człowiek spełnił, aby życia nie przegrał, aby przekazał następnym pokoleniom dar najcenniejszy –  nieodzowny – wiarę. Aby budować nasze dzisiaj w perspektywie wieczności, trzeba odwołać się do Boga, do Chrystusa i do Jego Królowania. „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor 3, 11).
Słowa naszych światłych, wierzących, kochających Boga i Polskę pasterzy są dla nas – i pozostają dla nas dzisiaj – pomocą. Zakończmy zatem mądrymi, szlachetnymi i światłymi słowami Sługi Bożego kardynała Augusta Hlonda, salezjanina, prymasa Polski, syna śląskiej ziemi – z Przemówienia wigilijnego wygłoszonego w Poznaniu dnia 24 grudnia 1934 r. (fragment); słowa aktualne i dzisiaj – dla nas, dla Polski, słowa wskazujące właściwy, niezawodny kierunek dla naszych serc, umysłów, działań:
„Idźże więc, Polsko mocarna, w swą przyszłość, biorąc natchnienie nie z prawa ni z lewa; lecz z góry, z intuicji swych przeznaczeń, z bogactwa swego geniuszu. Nie naśladuj obcych, modnych wzorów. Rządź się własną zdolnością kierowniczą, obiektywnie, bez goryczy. Buduj się ze swoistym, wnikliwym talentem konstrukcyjnym, aby ustroje twoje nie popadły, jak u innych, w doktrynerską skrajność, lecz zapewniły ci ład i potęgę przez to, że obywatele, przykuci do Państwa więzią chętnego i karnego współdziałania, współzawodniczyć będą ze sobą szlachetnością i wielkością swej patriotycznej służby. W rodzinie narodów bądź wspólnikiem pożądanym i niezastąpionym partnerem. Tobą niech się szczycą synowie, którzy poza granicami Państwa przedstawiają polskie imię i żyją dumą polską. Idź w nowe czasy ze swym starym Bogiem, z Jego prawdą i prawem. Tym Bogiem zaznacz swą kartę konstytucyjną. Jego prawo bierz na uwagę przy pisaniu swych ustaw. O Bogu pamiętaj w całym swym życiu. On ci będzie duszą, światłem, ramieniem”.
Amen.
 
Prezentacja książki "W blasku Krzyża" autorstwa prelegenta.

Czy Krzyż w centrum ołtarza może przesłonić Wielkiego Kapłana? 
Tak może, a nawet powinien jeśli tym kapłanem jest Ksiądz, nawet jak to będzie Ksiądz Kardynał, czy sam Papież.
Dlaczego? 
Bo Największym Kapłanem jest Jezus Chrystus i Jego nikt ani nic nam ludziom nie ma prawa, ani nie powinno przesłaniać.

Bilecik proszę, a na nim są adresy na moją stronę i stronę Pana Krajskiego:

  Strona ks. Jacka Bałemby SDB
   Strona poświęcona książce W blasku Krzyża
   Strona dokumentująca codzienną modlitwę Polaków w centrum Stolicy
   Strona dr. Stanisława Krajskiego

O tym, że Ksiądz Jacek umie nie tylko mówić, ale i słuchać przekonał się niejeden uczestnik wtorkowego spotkania.

W czasie rozmowy ze słuchaczem ksiądz Jacek rozdaje bileciki, z adresami stron internetowych.































Gra rąk
Po otrzymanym wpisie słuchaczka poprosiła o indywidualne błogosławieństwo.

To Pani Irena z Baranowa, któż nie znałby tej energicznej kobiety z anteny Radia Maryja.

Ksiądz Jacek Bałemba SDB, tak jak wielu innym osobom,  tak i Jej dokonuje wpisu do książki  "W blasku Krzyża". Czy ten "blask" może dotyczyć także przyszłego mojego Świetlistego Krzyża Pojednań?

Pani Irena raduje się z treści wpisu jaki otrzymała od Księdza Jacka.
A teraz dziękuje za słowa umocnienia, jakie usłyszała w czasie prelekcji z ust Kapłana. "Ile On ma w sobie spokoju i pokory. To jest święty człowiek" usłyszałem z jej ust.

Te ręce błogosławią, te ręce świadczą o wspólnocie, te ręce mówią o jedności, o pojednaniu. Te ręce każdego dnia trzymają Krzyż. Szkoda, że Ksiądz Jacek nie miał tyle czasu, bym zrobił mu w Baranowie odlew jego ręki trzymającej Krzyż. Księże Jacku prosimy od razu Baranowo wpisać do swojego kalendarza odwiedzin.

To zdjęcie nazwałem: "Łączy nas Krzyż". Gdy dzisiaj otwarłem zaprezentowaną przez Księdza Jacka książkę "W blasku Krzyża" na jednym, jedynym dniu (dacie), kiedy stanąłem obok Niego na Krakowskim Przedmieściu znalazłem wpis zatytułowany: "Jedność płynąca z Krzyża". 
Pozwolę sobie zacytować początek i koniec tego wpisu. Dla mnie, dla blogu "Pojednanie", które prowadzę, ten wpis to niejako programowy wpis. Zacytuję jego początek: 
"Słyszy się czasami takie głosy: "Krzyż ma jednoczyć", "Krzyż podzielił Polaków". To jest absurdalne rozkazywać Krzyżowi jakim ma być. To jest bluźniercze oskarżanie Krzyża o powodowanie podziałów. Takie głosy świadczą o całkowitym ignorowaniu Krzyża. Krzyż jest znakiem jedności i znakiem jednoczącym. Jeśli wobec Krzyża dokonuje się jakiś podział, to przyczyna nie jest w Krzyżu, ale w sercu człowieka: człowiek otwarty na prawdę, szczery, uklęknie przed Krzyżem. ... "
Dalszy wywód Księdza Jacka proszę przeczytać w oryginale z Jego książki.
Zacytuję jeszcze  słowa Księdza Jacka dotyczące pojednania - ekumenizmu międzyreligijnego:
"...Jedyny sens ekumenizmu to: prowadzić do jedności w jednym, świętym, powszechnym i apostolskim Kościele - w Kościele Katolickim..."
I z zakończenia tego słówka:
"Nauka Krzyża. Nauka jedności. Nauka świętych.
Modlitwa pod Krzyżem trwa... Niech trwa w tym miejscu modlitwa - choćby jednej osoby, dwóch, trzech ... Chrystus tam czeka. Chrystus  tam JEST!"
Księże Jacku ON JEST WSZĘDZIE!

ON JEST w BOŻYM  MIŁOSIERDZIU w BARANOWIE. 
Niech modlitwa tu trwa - choćby jednej osoby, dwóch, trzech ... Chrystus tu czeka. Chrystus tu JEST!


To jest ta : JEDNOŚĆ  PŁYNĄCA  z  KRZYŻA. 

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Poznajcie przeszłość ks. Bałemby.
Gdzie był na parafiach i dlaczego wszędzie tak krótko.

Jerzy pisze...

Lepiej się pomódl w Jego intencji, zamiast mu szukać na Niego haków. Byłem dzisiaj rano u Spowiedzi św. i nie zamierzam nawet żle o Tobie myśleć.