wtorek, 30 sierpnia 2011

YouCat - moje przesłanie dla wnuków

Musicie wiedzieć w co wierzycie. Musicie pojmować Waszą wiarę tak precyzyjnie, jak informatyk zna system operacyjny komputera. Musicie ją opanować jak dobry muzyk swoją partię utworu. Tak, musicie być zakorzenieni w wierze jeszcze bardziej niż pokolenie Waszych rodziców, (niż my Wasi dziadkowie - mój dopisek), aby z mocą i zdecydowanie stawiać czoła wyzwaniom i pokusom obecnego czasu. 
Potrzebujecie Bożej pomocy, aby Wasza wiara nie wyparowała, tak jak krople rosy na słońcu, jeśli nie chcecie ulec pokusom konsumpcjonizmu, jeśli Waszej miłości nie chcecie utopić w pornografii, jeśli nie chcecie przejść obojętnie obok zdanych na czyjąś łaskę ludzi i zostawić ich w potrzebie bez pomocy.

Gdy teraz pełni zapału zabieracie się do studiowania Katechizmu, chciałbym Wam na koniec powiedzieć: Wszyscy wiecie, jak bardzo w ostatnim okresie wspólnota wierzących została zraniona przez ataki zła, przez przedostawanie się zła nawet do wnętrza, do serca Kościoła. Niech to nie stanowi dla Was wymówki, aby uciec sprzed Bożego oblicza! Wy sami jesteście Ciałem Chrystusa, Kościołem! Wnoście ten żywy ogień Waszej miłości do tego Kościoła, tak często, jak tylko ludzie oszpecają Jego oblicze!
"Nie opuszczajcie się w gorliwości!
Bądźcie płomiennego ducha!
Pełnijcie służbę Panu". (Rz 12, 11).
Kiedy Izrael znalazł się w najtrudniejszym położeniu w swoich dziejach , Bóg nie powołał ludzi wielkich i znaczących, lecz młodzieńca  imieniem Jeremiasz. Ten czuł, że zadanie go przerasta: "Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!" (Jr 1, 6). Jednak Bóg kazał mu nabrać odwagi: "Nie mów<< Jestem młodzieńcem >>, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił , cokolwiek tobie polecę" (Jr 1, 7).

Błogosławię Was i codziennie modlę się za każdego z Was -
papież Benedykt XVI

I ja też Was błogosławię moje  wnuczęta i także się codziennie za Was modlę.
Wasz dziadek Jurek

Słowa Papieża Benedykta XVI  pochodzą z jego wstępu do polskiego wydania YouCat . Do powyższych słów pod którymi się podpisałem nie przewiduję żadnych poprawek i sprostowań. To nawiązanie do dzisiejszego komunikatu Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, odpowiedzialnej za jego wydanie, o powołaniu zespołu ekspertów, który zajmie się rewizją tekstów rozprowadzonego polskiego wydania YouCat wśród młodzieży zgromadzonej na Europejskim Spotkaniu Młodych w Madrycie. Lepiej późno niż wcale. To przykład jak można "spaprać" dobrą i świętą  sprawę. Na okładce książki - bubla widnieje dopisek "Książka ta jest osobistym prezentem Ojca Świętego." My dostaliśmy ją dwa dni temu, jako prezent od siostry, szwagra i chrześniaczki po ich powrocie i podzieleniu się wrażeniami z Madrytu. 
Czy wobec powyższego, wiedząc o błędach, mogę tę książkę sprezentować dorosłym wnukom? 
Mam poważne wątpliwości.




poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wiara do sprywatyzowania?

Wiara nie jest wiarą prywatną i nie jest do sprywatyzowania powiedział Papież Benedykt XVI do młodzieży w Madrycie.
Pisałem na ten temat w zakończeniu postu z 22 sierpnia br. 
http://pojednanie2.blogspot.com/2011/08/nmp-krolowa-jch-krol.html
Podobne stanowisko znalazłem w komunikacie z Sesji Rady Biskupów Diecezjalnych z 25 sierpnia 2011 r. w zakończeniu punktu 5.

Niepokojące są działania podejmowane poza Kościołem diecezjalnym i wbrew biskupowi miejsca. Posłuszeństwo Kościołowi i troska o Jego jedność są głównymi kryteriami oceny wiarygodności religijnych inicjatyw. Każdy, kto uporczywie uczestniczy w takich pozakościelnych ruchach i grupach, traci jedność ze wspólnotą Kościoła. Biskupi solidaryzują się z Metropolitą Krakowskim i podjętymi przez niego działaniami.
Co do powyższego tekstu sprawa jest jasna. Gdy w grę wchodzi posłuszeństwo kapłana w stosunku do swojego biskupa sprawa jest oczywista, choć w historii kościoła  zdarzały się przypadki szczególne. 




Wątpliwości mam, gdy czytam początek punktu 5 komunikatu będącego wprowadzeniem do powyższych słów. Zacytuję go w całości numerując kolejne zdania: 

1.Wśród ważnych propozycji troski o Kościół i o Polskę oraz jej przyszłość są i takie, które budzą uzasadniony niepokój.
Ad 1. A więc są ważne propozycje troski o Kościół i o Polskę oraz jej przyszłość, które nie budzą niepokoju. Szkoda, że Księża Biskupi nie wymienili, nie pochylili się nad takimi inicjatywami. Czyżby mieli na myśli codzienną modlitwę pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu oraz w innych miejscach publicznych?
2 Biskupi doceniają znaczenie uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ustanowionej w 1925 r. przez papieża Piusa XI. 3 Wszyscy od tego momentu mamy wspaniałe możliwości ofiarowania swojego życia, życia polskich rodzin oraz całej naszej Ojczyzny Chrystusowi, Królowi Wszechświata. 4 Czynimy to co roku, szczególnie w przededniu Adwentu.

Ad 2 -4. Po przeczytaniu Encykliki Papieża Piusa XI Quas primas "O ustanowieniu święta Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla" (dla zainteresowanych podaję link:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki quas_primas_11121925.html )
w całej papieskiej Encyklice nie znalazłem tytułu Jezus Chrystus Król Wszechświata, albo Jezus Chrystus Król Kosmosu. Znalazłem natomiast poniższy fragment, który pozostawiam bez komentarza:
On (Chrystus Król - mój dopisek) jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak i dla państwa: Nie przez co innego szczęśliwe państwo - a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem łudzi. Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać, i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny.
i dalej drugi fragment:


Słusznie i sprawiedliwie można by powiedzieć, że lud chrześcijański, poruszony niebieskim natchnieniem, pragnie Tego Jezusa, którego ludzie niegodziwi, gdy do swoich przyszedł, przyjąć nie chcieli, wyprowadzić z zacisza i ukrycia świętych przybytków - i wiodąc Go w triumfalnym pochodzie po ulicach miasta, przywrócić Mu wszystkie prawa królewskie.
I jeszcze trzeci fragment papieskiej Encykliki z 1925 roku

A przeto powagą Naszą Apostolską ustanawiamy święto Pana Jezusa Chrystusa - Króla, które ma być na całym świecie obchodzone rok rocznie w ostatnią niedzielę miesiąca października, tj. w niedzielę, poprzedzającą bezpośrednio uroczystość Wszystkich Świętych.
Dzisiaj mogę powiedzieć tylko tyle: Taki obraz Chrystusa Króla, jaki zawarty jest w powyższych fragmentach wyssałem z mlekiem mojej mamy. Ona członkini Katolickiego Zrzeszenia Młodzieży Żeńskiej, uczestniczka Międzynarodowego Kongresu Chrystusa Króla w Poznaniu w 1937 r, zmarła 6 lipca 1972 roku nie tylko doskonale znała tę encyklikę papieską, ale jej treści przekazała słowem i życiem nam dzieciom. 
Dziękuję Ci Mamo i do zobaczenia.

niedziela

Jezu ufam Tobie. We wszystkim, bez wyjątków.
Po wczorajszej wieczornej burzy i ulewnym deszczu dzisiejszy ranek zapowiadał słoneczną, ładną pogodę. Jeszcze przed pojechaniem (kiedyś chodziliśmy z Ewą pieszo, to tylko 10 min spaceru) na niedzielną ranną Mszę św. z Radia Watykańskiego ściągnąłem komunikat Rady Biskupów Diecezjalnych, która odbyła się na Jasnej Górze w dniu 25 sierpnia.
Trzem sprawom chciałbym poświęcić nieco miejsca.
Pierwsza to udziału w wyborach, drugi temat to sprawa ks. Piotra Natanka, a trzecia to modlitwa za ojczyznę.
Na wstępie uwaga zasadnicza: czy szaremu chrześcijaninowi przystoi dywagować nad słowami Rady Biskupów? 
Odpowiedź dają sami Księża Biskupi w punkcie 4 komunikatu stwierdzając: "...katolicy świeccy mają prawo, a nawet obowiązek uczestniczenia w życiu społecznym i politycznym". Proszę zatem mój głos potraktować jako głos w debacie na tematy społeczne i polityczne, a nie jako polemikę ze stanowiskiem Księży Biskupów.

Nie mogąc osobiście kandydować, mogę nie tylko głosować, ale i prowadzić agitację wyborczą.
Będzie to  moja prywatna agitka, nieskoordynowana z żadnym komitetem wyborczym.
W czym rzecz; chciałbym głosować na takich ludzi jak ja. Podobnie jak ja uczyni z pewnością większość Polaków. Liberał głosował będzie na liberała, komunista na komunistę,  moher na mohera,  a złodziej i aferzysta na złodzieja i aferzystę. 

Na kogoż w takim razie będę ja głosował?
Chcę głosować na ludzi modlitwy, na ludzi Eucharystii, na ludzi o czystym sercu, na ludzi realizujących dobre czyny, na ludzi wolności,  na ludzi wyrażających miłość do Kościoła, na ludzi idących w jedności z Papieżem, na ludzi prawdy, na ludzi przyjmujących Chrystusowy Krzyż, na ludzi klękających przed Bogiem.
Czy są tacy?
Nie mam wątpliwości. Są.  Ich poszukanie wymaga pewnego wysiłku, rozeznania kto jest kto. Na tym właśnie polega trudność. Jako Naród jesteśmy po prostu leniwi. Łatwiej podzielić kandydatów na białych, czarnych czy czerwonych niż szukać bliskich nam duchowo. Tacy ludzie nie garną się zazwyczaj do polityki, która staje się coraz brudniejsza i brutalniejsza.


Sprawdzenie czy kandydat posiada wszystkie wyżej wymienione kwalifikacje moralne okazuje się w praktyce niezwykle trudne. Zdecydowanie łatwiejsze jest sprawdzenie czy mój kandydat opowiada się za dopuszczalnością zabijania niewinnych. Praktyczne, konsekwentne zastosowanie tego kryterium w społeczeństwie, gdzie jak wykazują sondaże  85% Polaków sprzeciwia się aborcji, a tylko 9% popiera aborcję, pozwoli na wybranie ludzi będących za życiem. 

W obecnym składzie sejmu i senatu są jednak posłowie, którzy prywatnie są przeciw aborcji, ale przyciśnięci do muru głosują, przekonują, że są zwolennikami legalnej aborcji, bo tylko  taka ogranicza nielegalną aborcję albo, że są za utrzymaniem obecnych przepisów dopuszczających aborcję. Gdy przychodzi do głosowania ważniejsze okazują się wytyczne partyjne, niż prywatne zapatrywania posła. 

W 2009 roku legalnie zabito w Polsce 538 dzieci z czego 510 dzieci podejrzanych o to, że są chore. A gdyby tych dzieci legalnie zabitych było 10 razy mniej, a 100 razy mniej? Ciekawe jak wtedy głosowali by obecni posłowie w sprawie przyjęcia obywatelskiego projektu, pod którym podpisało się 600 tys. obywateli? A gdyby tych legalnych aborcji  było w Polsce 10 razy więcej, a 100 razy więcej? Kryteria podejrzenia dziecka o chorobę są nieostre. Jak wtedy  głosowali by ci sami posłowie?

Nie jest ważna ilość aborcji, ważny jest fakt. Każde życie ludzkie jest darem Boga stwierdził przed trzema dniami ,w święto Matki Boskiej Częstochowskiej abp Zygmunt Zimowski, Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Chorych i Służby Zdrowia uczestniczący w Rimini, w Mityngu Przyjaźni Narodów, którego głównym tematem była pewność w życiu człowieka.
Nie ulega wątpliwości, że uznając, że życie, każde życie, na każdym etapie jego rozwoju, jest darem Boga uznaję fakt swojego dziecięctwa bożego, jak i bożego ojcostwa.

Wracając do nadchodzących wyborów. Nie interesuje mnie z curriculum vitae kandydata nic poza stosunkiem do ludzkiego życia. A chodzi tu o jasną i konkretną odpowiedź na pytanie Stanisława Kowalczyka "Jak żyć Panie Premierze", na które mam jedną prostą odpowiedź: po Bożemu, Panie Premierze. Oznacza to, że ludzie, choćby i piastowali urząd premiera, jeśli opowiadają się, a tym bardziej wydają partyjne dyrektywy, członkom swoich klubów poselskich za dopuszczalnością zabijania niewinnych, nie posiadają najważniejszej kwalifikacji do stanowienia prawa - kwalifikacji moralnej - tak mówił w sanktuarium w Czermnej biskup Kazimierz Górny.   


Sprawę ks. dr Piotra Natanka omówię kiedy indziej. A dzisiaj tylko zasygnalizuję, że w pierwszy czwartek miesiąca homilię przed Św. Józefem Kaliskim wygłosi jego imiennik, ks. bp. Józef Zawitkowski, natomiast z racji, że pierwszy czwartek przypada 1 września pod pomnikiem Bożego Miłosierdzia, modlitwy o kanonizację błogosławionego Jana Pawła II poprowadzi o 21:00 nasz Ksiądz Proboszcz. Być może zachęci nas do modlitwy za Ojczyznę, na tym publicznym miejscu zgodnie z odczytanym dzisiaj przez siebie z ambony punktem 6 komunikatu Rady Biskupów Diecezjalnych z 25 sierpnia 2011 i zapali kolejny zbiorowy punkt świetlny na mapie Polski, który i tak się już w tym miejscu świeci, tyle że indywidualny, jak ten znicz świecący się przez 24 godziny na dobę od sześciu lat.

Te moje i nie tylko moje modlitwy w intencji Kościoła i Ojczyzny dostrzegli Księża Biskupi, którzy w zakończeniu punktu 1 komunikatu  "... dziękują wszystkim za trud pielgrzymowania oraz za modlitwę w intencji Kościoła i Ojczyzny" oraz  w punkcie 6 komunikatu " Zachęcając wszystkich do modlitwy w intencji naszej Ojczyzny ..."

Wokół  pomnika zaczerwieniły się grona jarząbu, a między cegłami oprócz mchu wyrosły tego lata żółte, papieskie bratki samosiejki.

sobota, 27 sierpnia 2011

Szturm do konfesjonału

Sobotni ranek, wstaję przed szóstą. Od kilku dni zapociekam się, by pójść oczyścić swoje serce. Jakoś mi się nie składa. Tak jakbym czekał na coś, z czego trzeba się będzie koniecznie spowiadać przed Panem. Zupełnie jakbym zapomniał, że to On ma ochotę, by mi coś powiedzieć. Nie to bym się migał. Tak bardzo chciałem iść do spowiedzi przed uroczystością MB Częstochowskiej. Jakoś nie wyszło. Wczoraj czułem się trochę tak, jakby Pan nie zaprosił mnie na weselną ucztę do Kany. Ale przecież On był tam tylko gościem, tłumaczyłem sobie.
Wstaję więc przed szóstą, na tyle wcześnie, by nie tylko zdążyć na pierwszą Mszę św., ale by być 15 min wcześniej. By, jak głosi wywieszka w wejściu do kościoła, móc się ze spokojem wyspowiadać. 
Wyprowadzam samochód z garażu. Normalnie stawiam go na wjeździe między bramą a jezdnią. Tym razem zatarasowałem połowę jezdni. Wracam do domu zamknąć bramę i w tej chwili słyszę słaby głos Ewy. 
Juuurek!
Potrzebuje pomocy. Po dwa stopnie w górę po schodach i już jestem przy łóżku. Ostatnio ma kłopoty by samodzielnie, bez mojej pomocy opuścić leże. Osiągnięcie postawy stojącej Idzie jej tak wolno, że najczęściej jest już za późno. Po dziesięciu minutach  kładę ją do łóżka. Obtulam kołdrą i całując ją w policzek mówię "przepraszam". Nadal rozespana pyta: "za co?" Idę do spowiedzi - mówię. To idź z Bogiem słyszę na odchodne i dodaję: zostań z Bogiem. Chwytam jeszcze: "Pomoc w rachunku sumienia" ks. Józefa Tischnera i po trzy stopnie zbiegam do tarasującego drogę, otwartymi drzwiami samochodu.
Ruszam i robię rachunek sumienia. Tym razem po raz pierwszy będę się spowiadał z grzechów przeciwko życiu, a konkretniej, z krótko mówiąc "pirackiej" jazdy samochodem. A skoro tak, to patrząc na zegar samochodowy, nie mam szans by ze spokojem się dzisiaj wyspowiadać przed Mszą św.


Patrzę na wschodzące słońce i nie mogę sobie odmówić przyjemności by nie zrobić mu zdjęcia. Przekraczam linię ciągłą staję, włączam awaryjne światła i robię zdjęcia.

Do kościoła przyjechałem nie przekraczając szybkości (sobota wczesny ranek, pusto jak okiem sięgnąć) tuż przed Mszą św. Konfesjonał oczywiści pusty bo nie świeci się krzyż-lampka nad wejściem. Przed Komunią Świętą kończę rachunek sumienia. Przyjmuję Pana do serca i już jest adoracja. Po raz kolejny rozważam "ale" moich bliźnich, w stosunku do mojej osoby. Konfesjonał ciemny.

Kątem oka dostrzegam pana, który wchodzi do zakrystii. Po chwili wychodzi i siada w pobliżu konfesjonału. Poszedł prosić księdza by go wyspowiadał. Nie mylę się. Załatwił za mnie to co ja powinienem uczynić. Klęczę w ławce i mówię: Ach żałuję za me złości (te niewypowiedziane) jedynie dla Twej miłości, bądź miłościw mnie grzesznemu, dla Ciebie odpuszczam bliźniemu. Nie tylko przepraszam bliźniego tak jak przeprosiłem Ewę, ale i odpuszczam bliźniemu. To jeszcze nie jest serce czyste, ale milowy krok do pojednania.

Wyznaję grzechy. A On mówi do mnie tak, że chce się tego słuchać. Płyną osobiste pouczenia i wskazówki. Każde zdanie jest ważne. Słuchając Go, nie przerywam, tak jak to mam w zwyczaju w stosunku do bliźnich. Słowa jak balsam dla duszy. Kończę spowiedź odpowiadając Jezusowi: "Bo na wieki miłosierdzie Jego (Boga Ojca)". 

Tym razem nie wiem czemu zrobiłem coś, czego nigdy jeszcze przy spowiedzi nie czyniłem. Gdy już miałem się podnieść z klęczek  powiedziałem Księdzu komplement. Cytuję siebie: "Wszystkie słowa jakie usłyszałem doskonale współgrają ze słowami, jakie w ramach nowenny, przed wczorajszym świętem Matki Boskiej Częstochowskiej  wypowiedział na kazaniach na jasnogórskim szczycie salezjanin Ksiądz Jacek Bałemba".



Jaką minę zrobił? Czy się uśmiechnął? Nie umiem powiedzieć. Przez całą spowiedź nie widziałem nawet konturów Jego twarzy. Odmawiając "od ręki" pokutę. Dziesiątkę różańca za Kościół w Polsce i za kapłanów, asystowałem następnym spowiedziom: dwie młode dziewczyny, dwóch starszych panów jakaś pani. Rozpoczęła się następna Msza św. Krzyż lampka nadal świecił. Trwał sobotni szturm do konfesjonału.

piątek, 26 sierpnia 2011

U stóp Maryi

W Książce do nabożeństwa abpa Dunina mojej prababki sprzed 160 laty znalazłem kartkę z ręcznie napisanym wierszem noszącym tytuł :"U stóp Maryi".

O Matko, Matko! czyż i od Ciebie,
Wołać nie może serce zbolałe,
Czyż je odepchniesz jak świat od siebie
I w rozpacz rzucisz na życie całe?

Czyż Ty odwrócisz święte swe oczy,
od tej, co w bólu strasznej godzinie
Żyła wśród ciemnej zwątpienia mocy
I zapomniała skąd światło płynie?

O Matko! mnie tak smutno dokoła,
I chłód tak dziwny w głębi mojej duszy
O ześlej Matko, Twojego Anioła,
Niechaj ją zrozumie, niechaj ją skruszy.

O Matko, Matko przytul do łona,
Tę co u stóp Twych klęczy tak drząca,
I niech nie będzie dziś odrzucona,
Prośba litości Twojej żebrząca.


Po dzisiejszej Mszy św. odnowiliśmy, podobnie jak to miało miejsce na Jasnej Górze,  Śluby Jasnogórskie, a na zakończenie przed błogosławieństwem odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski.


Nasza parafialna świątynia była pięknie udekorowana kwiatami z okazji ślubu.


Słowo chce biec dalej


Skoro słowo ma biec dalej, to nich biegnie od człowieka do człowieka. Niech przeskakuje jak ta wiewiórka z drzewa na drzewo, z gałęzi na gałąź.  Nie będę go wstrzymywał przekażę dalej. I Ty czytelniku uczyń podobnie. Spraw by w Twoim środowisku mówiło się nie tylko o słowie ks. Jacka Bałemby SDB jakie padło w ramach nowenny przed dzisiejszą uroczystością Matki Boskiej Częstochowskiej, ale by tak po prostu mówiono o Słowie Bożym. To nie Świadkowie Jechowy mają Ci mówić o Słowie, to Ty masz wziąć Pismo Święte i rozmawiać o Słowie Jezusa z najbliższymi. Zamiast obgadywać kapłanów, szukać sensacji w tym środowisku, wyciągać kto z nich pisze, w jakiej gazecie i co pisze, zacznij obgadywać JEZUSA. O umarłych się źle nie mówi odpowiesz. Będziesz szukał wymówki. Zastanów się "gdzie leży pies pogrzebany"  w politycznych spekulacjach wyborczych czy w Bogu. Tylko On da siłę ludowi swojemu. I nie tłumacz się przed sobą, że nie będziesz obgadywał zmarłego Ukrzyżowanego Chrystusa.
ON ŻYJE.!
ON ZMARTWYCHWSTAŁ!
OBGADUJ ZMARTWYCHWSTAŁEGO JEZUSA.

A teraz w całości tekst ks. Jacka, niech Ci służy jak najlepiej:

Słowo przynagla. Przynagla!!!

   Czuję się niezwykle przynaglony, aby napisać to, co poniżej.
   Spełniłem zaszczytną służbę: kazania na szczycie jasnogórskim w dniach Nowenny do uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Osiem kazań. Osiem ważnych tematów.
   W treści kazań uwidacznia się prawda wypowiedziana przez o. prof. Zachariasza Jabłońskiego OSPPE: „Nowenna ma charakter nie tylko jasnogórski, ale także ogólnonarodowy”.
   Ta Nowenna, Anno Domini 2011, głoszona z jasnogórskiego szczytu przez salezjanina, miała charakter ogólnonarodowy.
   Jestem przekonany, że to słowo, które wybrzmiało donośnie i dobitnie na Jasnej Górze, chce biec dalej w Polskę: do polskich serc i umysłów!
   Nie można dopuścić do tego, aby to słowo przeminęło z wiatrem!
   Jest też ważna wymowa faktu: te treści wybrzmiały na najważniejszej narodowej ambonie Polski! Nieprzypadkowo! Jest pewien ciężar gatunkowy wygłoszonego słowa.
   
   Rozsyłajmy dalej linki z nagraniami – do osób, do Polaków w kraju i za granicą, do mediów katolickich, do mediów polskich… Niech te kazania będą emitowane, słuchane, niech wybrzmiewają na polskiej ziemi i w środowiskach polonijnych – dla dobra słuchających!
   Działajmy, aby to słowo było słyszane i zostało usłyszane! Niech się rozniesie szeroko i niech dojdzie daleko…!!!
   
   Poniżej podaję linki do poszczególnych ośmiu kazań.
   Nowenna do NMP Częstochowskiej. Jasna Góra. Kazania głoszone ze szczytu jasnogórskiego przez ks. Jacka Bałembę SDB, 17-24 sierpnia 2011.
 
 Kazanie 1: O modlitwie

 Kazanie 2: O Eucharystii

 Kazanie 3: O czystym sercu

 Kazanie 4: Czyńcie dobrze! (Łk 6, 35)

 Kazanie 5: Ku wolności! (Ga 5, 1)

 Kazanie 6: Miłość do Kościoła

 Kazanie 7: O prawdzie

 Kazanie 8 – coram episcopo:
   Polsko, idź naprzód w jedności z Papieżem!
   Polsko, przyjmij Chrystusowy Krzyż!
   Polsko, klękaj przed Bogiem!
   
   * * * 

czwartek, 25 sierpnia 2011

Końcowe kazanie Ks Jacka Bałemby

Do napisania tych słów skłoniły mnie wczorajsze słowa kaznodziei jakie padły do Polaków z jasnogórskiego szczytu:
"Niech to wołanie wybrzmi z tego miejsca i niech rozniesie się szeroko i niech dojdzie daleko."
Jak napisał mi w meilu Ks. Jacek Bałemba SDB: "lepiej jest podawać link do nagrania - słowo mówione, z logicznie dobranymi akcentami pewnych treści, ma swoją wymowę"  Spełniam wolę Czcigodnego kaznodziei i podaję link do jego ósmego kazania wygłoszonego w ramach nowenny przed jutrzejszą uroczystością NMP Częstochowskiej 
Dlaczego wobec tego poniższy tekst pisany? 
To owoc kilkakrotnego odsłuchania tych samych słów, nieautoryzowana próbka tekstu dla wzrokowców, których Pan pozbawił słuchu.

" upadnij na kolana ludu czcią przejęty,
uwielbiaj swego Pana  Święty, Święty, Święty"
                                         (fragment pieśni)
To jest nasz polski zwyczaj, szlachetny, katolicki.
Może i po to dał nam Pan Bóg papieża Polaka, błogosławionego, abyśmy wogóle bardziej zwrócili uwagę na papiestwo, na budowanie więzi jedności ze Stolicą Apostolską, także i przede wszystkim w zakresie Najświętszej działalności Kościoła, jaką jest Święta Liturgia.
   Mówi do nas nasz papież Benedykt XVI : "Trwajcie mocni w wierze".
   Maryjo, Matko Kościoła odnów w naszej Ojczyźnie, w sercach Polaków więzi miłości, czci i jedności z następcą Św. Piotra, Benedyktem XVI. Niech Kościół w tej jedności rozkwita na polskiej ziemi dzisiaj i w przyszłości. 

Jasna Góra! 
Historia tego miejsca się nie kończy. Od wieków jest i pozostaje ono miejscem, gdzie żyje i realizuje się Kościół. Stawali tu Papieże, przed  Chrystusem klękali tu Papieże. To były dla Jasnej Góry i dla Polski zaszczytne wizyty, zobowiązujące. 
Niech to wołanie wybrzmi z tego miejsca i niech rozniesie się szeroko i niech dojdzie daleko.
Polsko idź naprzód w jedności z Papieżem!
Polsko przyjmij Chrystusowy Krzyż!
Polsko klękaj przed Bogiem!
....
To były 3 minuty kazania od 31:08 - 34:04, a poniżej to już mój tekst:
Pytasz Polaku: "Gdzie ten Bóg?"
Odpowiem - wszędzie.
Każde miejsce na ziemi jest dobre byś na nim klękał przed Bogiem. 
Dlaczego? 
Bo cała ziemia należy do Pana. 
Istotna jest Twoja postawa, stworzenia do Stwórcy. Mniej istotne jest miejsce, w którym tę postawę uzewnętrznisz. Możesz rozpocząć klękanie w swojej izdebce, w koście na adoracji, w kaplicy. A gdy już bliska stanie się Ci postawa zgiętych kolan przed Bogiem i wyprostowanego karku przed ludźmi, nie będziesz miał wewnętrznych oporów by klęknąć w miejscu publicznym: pod przydrożnym krzyżem, kapliczką, na grani Giewontu, przed Grobem Nieznanego Żołnierza, przed Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w centrum stolicy przed Pałacem Prezydenckim, czy też na placu przed pomnikiem Bożego Miłosierdzia w Baranowie.


Ci nasi chłopcy pewno nie mieli świadomości, że coś nie tak, że rozjeżdżają sprawy boże, że jazda na deskorolkach w tym miejscu zuboża ich serce, które staje się obojętne na sprawy boże. Święty Janie Bosko polecam twojej opiece, tych młodzieńców. 
A może to boży znak dla parafian, by podjęli codzienną modlitwę w tym miejscu. To jest poważna sprawa. Nie wypełniona przestrzeń modlitwą, wypełni się z czasem rozrywką i zabawą. Podobnie jak niedzielę - dzień Pański wielu zastąpiło już dniem zakupów, rozrywki i sportu.

A to od nich 10 lat starszy kolega, wczorajszy solenizant, Ks. Bartłomiej, przy sprawowaniu świętej liturgii 16.08.2011 r.
Jego album "Droga do kapłaństwa" kończy się na piątku 15 sierpnia 2007 roku naszym wpisem:
Następnego dnia w piątek po koncelebrowanej z Twoim udziałem Mszy św. udaliśmy się w procesji z Najświętszym Sakramentem pod Krzyż misyjny, gdzie przy betonowej rzeźbie Piety oddaliśmy Parafię w opiekę Chrystusa Króla. Ks. Andrzej w Twojej obecności odmówił akt zawierzenia. Odmówiliśmy litanię do Serca Jezusowego, odśpiewaliśmy pieśń Króluj nam Chryste i po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem udaliśmy się do domów.

Kapłaństwo to zadanie. Dzisiaj w ramach prezentu dostajesz od nas Księże Bartłomieju podarunek specjalny, zadanie do wykonania: Odsłuchaj prosimy z uwagą wszystkich nauk wygłoszonych przez Księdza Jacka Bałembę SDB na Jasnej Górze w ramach nowenny przed jutrzejszym świętem MB Częstochowskiej. Nie zawiedź nas Synu. Liczymy na Ciebie. 
A przy czasie, zapraszamy do siebie na kawę i rozmowę na poruszone w kazaniu ks. Jacka tematy.



środa, 24 sierpnia 2011

Jasnogórskie kazania ks. Jacka Bałemby SDB

Czytelników mojego bloga informuję że przed uroczystością NMP Częstochowskiej 26 sierpnia ks. Jacek Bałemba w ramach 9 dniowej Nowenny wygłosił już 7 kazań z jasnogórskiego szczytu. Każde z nich głoszone podczas Mszy św. na jasnogórskich wałach dotyczy określonego tematu. Poniżej podaję link na blog znanego kaznodziei, modlącego się przez rok z ludźmi na Krakowskim Przedmieściu, gdzie można odsłuchać wszystkie dotychczasowe nauki:
1. modlitwa,
2. Eucharystia,
3. czyste serce,
4. dobry czyn,
5. wolność,
6. miłość do Kościoła,
7. Prawda,
Dla informacji podaję, że nauki prowadzone są dzisiaj i jutro w ramach Mszy św. o godz. 19:00 i można je także wysłuchać na żywo w "Radio Jasna Góra" w promieniu 80 km od Częstochowy.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

NMP Królowa, JCh Król

Dzisiaj 22-08-2011 obchodzimy wspomnienie
Najświętszej Maryi Panny Królowej. 

W 1954 roku papież Pius XII dla uczczenia 100-lecia ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny wydał encyklikę „Ad coeli Reginam” („Dla Królowej nieba”), w której wyjaśnia, że Matce Bożej tytuł Królowej w pełni się należy. Podaje racje, na których ten przywilej się opiera, jak należy go rozumieć. Maryja nie jest Królową absolutną, najwyższą i jedyną. Bóg jest nad Nią i tylko On ma najpełniejsze prawo do tego tytułu. Jeśli więc Maryję nazywamy Królową, to jedynie ze względu na Jej Syna.
Prorok Izajasz w dzisiejszym czytaniu nazywa Mesjasza "Księciem pokoju". Mówi o Nim, że zasiądzie na tronie Dawida i panować będzie nad królestwem (por. Iz 9,5-6). Ukazuje Mesjasza jako króla, stąd Maryja, Jego Matka jest również Królową. Godność Jej Boskiego Macierzyństwa wynosi Ją ponad wszystkie stworzenia, czyni ją Królową aniołów i świętych, królową nieba i ziemi. Tak więc królewskość Maryi jest pośrednia.
Maryja, jako Matka Boga, pozostaje nadal skromna i pokorna, nie dąży do chwały i zaszczytów. Zgadza się żyć tak, jak tego od Niej oczekuje Bóg. Przyjmuje Jego wolę, choć do końca jej nie rozumie, mimo, iż zmienia ona jej plany życiowe. Nie narzeka, nie skarży się. Żyje Bogiem i w pełnym zjednoczeniu z Nim.
I takiej postawy właśnie uczy mnie Maryja Królowa, bym i ja umiała  przyjmować, bez szemrania i narzekania to, co dzieje się nie po mojej myśli, czego Bóg chce dla mnie. To właśnie trudne sytuacje uczą mnie poddania się Jego woli, zbliżają mnie ku Niemu i z Nim jednoczą. Dają mi zadatek Królestwa Niebieskiego.

przedruk za "aleksandra"      i link do blogu autorki http://blog.wiara.pl/salcia
Z Jej królowaniem w Polsce od wielu już lat wiąże się królowanie jej Syna. Wczoraj usłyszałem: "Chrystus - Królem Polski - zdecydowane NIE".

Na pytanie: czy Jezus Chrystus syn Maryi  KRÓL KRÓLÓW  I PAN  PANÓW (por. Ap 19, 16), może nosić tytuł Króla Wszechświata, odpowiedź jest tylko jedna. Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata i to powinno wystarczyć.

Na pytanie: czy Jezus Chrystus syn Maryi mojej Matki i Królowej jest moim Królem, odpowiedź mam też tylko jedną. Nie mam nikogo ponad Ciebie Panie mój i Królu.

Skąd wobec tego bierze się taki ostry sprzeciw, by tak jak Maryję, Matkę Chrystusa nazywać choćby w Litanii Loretańskiej  Królową Polski, jej Syna Jezusa uznać Królem Polski, nie potrafię odpowiedzieć! 

Codziennie powtarzam ... przyjdź królestwo Twoje.Tak bardzo chciałbym mieszkać już w Twoim Boże królestwie.
Od dziecka na wezwanie: "Króluj nam Chryste", odpowiadam: "zawsze i wszędzie". A więc króluj nam Chryste w naszych sercach, w naszych rodzinach, w naszych parafiach, w naszych urzędach, miejscach pracy, w naszym Narodzie i w całym wszechświecie.

By iść  przez życie w komunii z Bogiem, jak głosi hasło wypisane nad tabernakulum, by umieścić Chrystusa, Syna Bożego w centrum swojego życia, by Bóg znalazł się w centrum życia narodu, warto wziąć sobie do serca poniższy fragment homilii Ojca świętego Benedykta XVI wygłoszonej wczoraj 21. sierpnia 2011 roku, kończącej 26. Światowe Dni Młodzieży w czasie Mszy św. na lotnisku w Madrycie.
Pozwólcie mi jednak również, abym przypomniał, że pójście za Jezusem w wierze, oznacza kroczenie z Nim w komunii Kościoła. Za Jezusem nie można pójść samemu. Kto ulega pokusie, by pójść "na własną rękę" lub żyć wiarą według dominującej w społeczeństwie mentalności indywidualistycznej, temu grozi, że nigdy nie spotka Jezusa Chrystusa lub że skończy, idąc za fałszywym Jego obrazem.

Papieskie słowa odebrałem jako wezwanie do zachowania jedności, a tam gdzie jej brak jako zachętę do pojednania.

Na koniec pozwolę sobie zacytować słowa p. Franciszka Kucharczyka z  jego artykułu p.t. "Jeśli Natankujesz daleko nie zajdziesz" w Gościu Niedzielnym nr 32/2011 z 11.08 
Jasne, że świat czeka na świętych, którzy pokażą Boga żywego, działającego, a nie jego lukrowany obrazek. Ale żaden święty nie szedł drogą buntu wobec Kościoła. Tak się otwiera pole diabłu, bo on sobie doskonale radzi zarówno z duchowymi leniami, jak i gorliwcami, jeśli tylko przestaną trzymać się Kościoła. Jest zbyt ciemno, żebyśmy mogli iść „na czuja”. Musimy trzymać się skały Piotra i złączonych z nim biskupów, a nie choćby najładniejszych oderwanych kamieni. Takim luźnym kamieniem był abp Lefèbvre, który przed laty zerwał jedność z Kościołem i założył schizmatycką wspólnotę. I oto ks. Natanek idzie jego drogą, sądząc zapewne, że tak przysłuży się Kościołowi. Ale tak się Kościół kaleczy. Nie scala się rozbiciem, nie łączy rozdarciem....Tylko świętość buduje Kościół, a tej żaden przełożony nie zakaże. Świętość zaś buduje się na wzór Chrystusa, który był posłuszny aż do śmierci. Nigdy inaczej.

 więcej: http://gosc.pl/doc/918765.Wyznanie-prywatne 

niedziela, 21 sierpnia 2011

Czyńcie dobrze

Przed kilkoma minutami dostałem telefon. Dzwonił mój najmłodszy wnuk i złożył mi życzenia. To bardzo miło usłyszeć dobre życzenia, będące wyrazem pamięci wnucząt, a może bardziej synowej, która pamiętała o teściu, ucząc wnuki okazywania dziadkom wyrazów pamięci. Tej, która mimo wszelkich przeciwności losu stara się w każdych warunkach czynić dobro i uczy wnuków czynienia podobnie, dedykuję wczorajsze kazanie jasnogórskie Księdza Jacka Bałemby SDB. Niech będzie dla Ciebie Kochana umocnieniem na dalszą drogę życia. Bóg Ci zapłać za czynione dobro.

A to link do kazania, który może się przydać także innym osobom, wystarczy kliknąć na audio:
http://novushiacynthus.blogspot.com/2011/08/kazanie-wygoszone-z-jasnogorskiego.html

Piątkowa spowiedź

Jest piątek 12 sierpień. Wracamy samochodem z kilkudniowych wakacji z Połczyna Zdroju do Baranowa. Gdy minęliśmy Czarnków Ewa mówi do mnie: za chwilę będziesz miał drogowskaz w lewo na Radolinek,  proszę skręć tam, pojedziemy wysłuchać drugiej strony. 

Tak, zawsze to jej mówiłem. Tylko Bóg wie o nas i o naszych bliźnich wszystko. Wie więcej niż sami o sobie wiemy, a co dopiero my o drugim człowieku. Gdy chcemy wyrobić sobie jakieś zdanie należy ze spokojem i z szacunkiem wysłuchać drugiego człowieka.  Radolinek wioska położona za lasem. Asfaltowa droga wije się łagodnie opadając w dół głębokim częściowo zadrzewionym wąwozem. Spokój i cisza. Zupełnie jak u Pana Boga za piecem.

Wąwóz kończy się na skrzyżowaniu; w lewo na Radolin, a w prawo na Kuźnicę Czarnkowską. Domy,  jak to domy pamiętają czasy przedwojenne, choć w niektórych właściciele powymieniali drewniane okna na plastikowe. Na łące na skrzyżowaniu pasie się stado krów. Z czego żyją mieszkańcy? Biedują tak jak inni. Młodzi uciekli do miasta, a starym musi starczyć skromna emerytura wypracowana za komuny. "Jak żyć Panie Premierze" powtarzają za Stanisławem Kowalczykiem z Woli Wrzeszczowskiej.

Jak wszystko układa się w rodzinie po Bożemu, to jeszcze się da wyżyć, stwierdza jedna z mieszkanek. A jak nie, pytamy? To jest tragedia. I rozpoczyna opowieść, przerywaną co rusz,  naszymi pytaniami. Nie będę jej przytaczał, zbyt osobista to sprawa. Tu tylko może pomóc Matka Boska Częstochowska
kończymy rozmowę spoglądając na wiszący jedyny obrazek w pokoju nazwanym przez rozmówczynię salonem.

Po tygodniu piątek 19 sierpień, trzeci dzień nowenny przed świętem Matki Boskiej Częstochowskiej, a za tydzień, także w piątek Jej święto. Z wałów Jasnej Góry mówi ks.Jacek Bałemba SDB. Mówi o czystym sercu, o sakramencie spowiedzi, o pojednaniu. Tak by się chciało powiedzieć droga Pani Matko, drogi Panie Ojcze, droga Żono, drogi Mężu posłuchajcie co mówi ks. Jacek, posłuchajcie Radia Jasna Góra. 
Nie dociera. 
Wiem, tylko w promieniu 80 km jest słyszalna. Posłuchajcie przez internet. Nie macie, nie potraficie. Jak wam pomóc? Streszczę trochę  i zacytuję ks. Jacka Bałembę. Może choć córka, która wyjechała w świat przeczyta i weźmie sobie do serca. Przecież o nic innego nie chodzi w tym konflikcie jak o czyste serce. Bez czystego serca nie ma pojednania w rodzinie, w domu. 

Najgłębszym uzasadnieniem celu spotkania się rodziny w tym miejscu jest, aby się Bóg spotkał z człowiekiem, aby się człowiek spotkał z Bogiem. 
To dobroczynne spotkanie realnie, w prawdzie, dokonuje się przez dobrą, szczerą, pokorną spowiedź w sakramencie pokuty.
A najpierw trzeba uznać się za grzesznika. Trzeba się odważyć uznać i wyznać Ja jestem grzesznikiem!  Ja zgrzeszyłem! Ja zgrzeszyłam!
Kiedy przychodzimy tutaj do Matki słyszymy to jedno słowo pełne troski: Oczyść się.
Trzeba oczyścić serce. To jasne. Trzeba się na uroczystość Matki przygotować. Trzeba duszę wystroić! To miejsce jest miejscem świętym.
...Złóż z siebie ciężar swoich grzechów, abyś godnie stanął, stanęła przed Panem.

W ten piątkowy wieczór idę do spowiedzi i modlę się....
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego.
Stwórz o Boże we mnie serce czyste.
Problemy świata ojczyzny , kościoła globalne problemy ileż zła w świecie
U podstawy jest zawsze człowiek,  pojedyncze serce poszczególnego człowieka.
I dalej 
Rozpoczęliśmy  nowennę do Matki Boskiej Częstochowskiej.
Jasna Góra była i pozostaje miejscem spotkania Boga z człowiekiem, miejscem spotkania człowieka z Bogiem.
Trzeba więc tutaj mówić  o modlitwie i trzeba tutaj się modlić.

Celem kazania nie jest pouczenie słuchaczy naukowym wywodem jest pomóc słuchaczom zbliżyć się sercem do Chrystusa.
Tak jak to czyniły rzesze naszych przodków w tym świętym miejscu

Trzeba tutaj nadal klękać przed Chrystusem czekającym na grzesznika w ciszy konfesjonału.

Przez szczere nawrócenie, przez spowiedź,  przez czystość serca odradza się człowiek, odradza się tutaj Polskie serce.
Każda dusza, która się podnosi dźwiga świat.
Przez jedno czyste serce odradza się Polska w najgłębszych pokładach .
Przez odnowę serca do odnowy Polski.

Bracia i siostry!
Trzeba się bardzo modlić o to i bardzo starać o to, aby w naszej Ojczyźnie Chrystus oczekujący na grzesznika w sakramencie pokuty nie  pozostawał osamotniony.
Nie dawajmy wytchnienia spowiednikom!
Błogosławiony Jan Paweł II spowiadał się co tydzień.

Jasna Góra od wieków promienieje Miłosierdziem Chrystusa.
Blask Jasnej Góry rozświetla nasze ojczyste dzieje.
Blask Jasnej Góry rozprasza niepokoje i ciemności ludzkich serc .
Blask Jasnej Góry podtrzymuje dzisiaj nadzieje Polski.
Konfesjonały Jasnej Góry są szeroko otwartą bramą ku Bogu bogatemu w Miłosierdzie.
Czekają.

Błogosławiony wieczór na Jasnogórskim Wzgórzu.
Oto tęcza, znak dobroczynnego przymierza Boga z człowiekiem.

Panie, jeśli chcesz możesz mnie oczyścić.


sobota, 20 sierpnia 2011

Borkowo

Jeden cały dzień poświęciliśmy na spacer do Borkowa.

Prowadzi do niego leśna droga z której można obecnie oglądać zalew na Wogrze. Siedemnaście lat temu zalaną wodą dolinę Wogry pokrywały łąki i mokradła. Na historycznym zdjęciu Ciocia Ela, nasz najmłodszy trzynastoletni Łukasz i  autor bloga.

Autor, starszy o 17 lat, zdjęcie wykonane z grubsza w tym samym miejscu. W oddali widać zalew na Wogrze w siąpiącym deszczu.


Tym razem pod brzozą.

Tuż przed samym sanatorium, na skraju lasu od strony zalewu znajduje się taka kapliczka. To miejsce gdzie odprawiają się polowe Msze św. dla pensjonariuszy sanatorium.

Dla  nas była to okazja by odmówić sobie pod parasolem Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Do sanatorium Borkowo podchodzimy od "tyłu".

Przedwojenny obiekt, wykorzystywany był w czasie II Wojny Światowej  jako dom dziecka, miejsce wynaradawiania przez Niemców maleńkich polskich dzieci.

Odpoczynek przy kawie i lodach w sanatoryjnej kawiarence.


Widok z okna 2 piętra na sanatoryjny parking i drogę prowadzącą w kierunku kapliczki.

Przez parkowe drzewa otaczające sanatorium widać taflę wody zalewu na Wogrze.

Gabinet lekarski na drugim piętrze.


Oraz pokój lekarza dyżurnego.

Ewa znalazła przyrząd, na którym byłoby dobrze by ćwiczyła swoje chodzenie.

Na chodziku.

Nie powiem, poręcze z boku sprawiały, że pewnie podnosiła nogi w górę przechodząc z klatki do klatki.


Opuszczamy sanatorium i tą samą drogą, co przed laty, wchodzimy do bukowego lasu, w którym wartko płynie Wogra.

To Wilcze Jary, a konkretnie ich koniec. Ciągną się około kilometra w górę rzeki, która miejscami przybiera formę górskiego potoku.

Po chwili spaceru w górę rzeki, dochodzimy do zabudowań dawnego majątku Borkowo. Gdyby nie skrzynka na listy można by sądzić, że jesteśmy gdzieś w Niemczech.

Z tego urokliwego miejsca korzystają wczasowicze, sądząc po stojących pod domem samochodach.

A dalej w górę Wilczych Jarów taki podwójny znak: że zakaz wjazdu to rozumiem, ale dlaczego nie wolno tam wchodzić?

Pada deszcz i trzeba wracać. Przed laty nie było problemu ze zwiedzeniem górnej części Wilczych Jarów, co sprawna jak kozica Ewa udokumentowała na poniższym zdjęciu.

Płynący między kamieniami potok z szumiącą i czystą krystaliczną wodą sprawiał niesamowite wrażenie w tej części Polski.