czwartek, 31 maja 2012

Biały tedzień cz. 2

Cześć pierwszą białego tygodnia zakończyłem pieśnią śpiewaną we środę przez dzieci na dziękczynienie po Komunii Św.
Oto nastał dzień wspaniały, pełen światła i radości,
klęcząc z dłońmi złożonymi Ciebie tylko prosić chcę.

Uroczysty dzień Komunii jest największą mą radością.
Jezus żywy w moim sercu dziś objawił miłość swą.
 
Czwartek zacznę od przyjęcia - spotkania dzieci komunijnych w salce katechetycznej, jakie rodzice zorganizowali z Księdzem Proboszczem w dowód podziękowania Mu za udzieloną dzieciom Komunię Św. 
Ksiądz Proboszcz nie daje się zaprosić do poszczególnych dzieci. Nie mogąc odwiedzić indywidualnie wszystkich rodzin, nie odwiedza nikogo. Proponuje natomiast tatusiom, upieczenie ciasta i spotkanie w salce z wszystkimi przy soczku.
Zajęcie salki na przyjęcie uniemożliwiało zorganizowanie w niej w tym dniu przez fotografa punktu sprzedaży zdjęć z Pierwszej Komunii św. Wielka szkoda, że Pana Fotografa nie stać było na sztalugi, które mógłby ustawić poza świątynią by tam prezentować i tam handlować swoimi pracami.

Na piątkowe majowe o 18:00  nie dotarły wszystkie dzieci. Za to na Mszę św. starały się przybyć wszystkie wraz z rodzicami. 
Chrześcijanin jest radosny - stwierdził Ksiądz Proboszcz po wysłuchaniu śpiewu dzieci.
 "Oto jest dzień, który dał nam Pan" w słowach tej pieśni jest przecież tyle entuzjazmu dla Chrystusa. W kościele nie ma miejsca na narzekania i złe nastroje, które szybko przechodzą z jednego na drugiego. Każdy święty winien być uśmiechnięty.
Radosna nowina z głoszenia Chrystusa charakteryzowała Apostołów i Świętych Pesymizm swój ograniczali do minimum. Ich  entuzjazm do Chrystusa przenosił się na słuchaczy. Czym my się dzielimy? Jak przeżywamy trudne chwile? Czy potrafimy patrzeć na życie z wiarą?
Maryja i Elżbieta. Dwie kobiety z dzisiejszej Ewangelii podzieliły się radością; Pan jest z nimi.

Dalszą naukę Ksiądz Proboszcz daje dzieciom po odczytaniu Ewangelii o tym jak to Święty Piotr na pytanie Pana Jezusa czy go kocha odpowiada "Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham", a więc "Pójdź za mną " zachęca go Pan Jezus.

Dzisiaj kończymy biały tydzień. Dzisiaj Pan Jezus każdego  z was pyta czy Go kochacie. Tak, odpowiadają chórem dzieci. To dlaczego jesteście smutne? Chrześcijanin jest zawsze optymistą. Życie będzie Was dzieci często o to pytać. Po to otrzymaliście Jezusa w Chlebie, byście tworzyli wspólnotę, byście były mądre, byście były w stanie łaski uświęcającej. Nie wiecie co to jest łaska?

Posłuchajcie co na ten temat powiedział Św. Ojciec Pio (tego w szkole nie uczą):
Słowo "łaska uświęcająca" u większości chrześcijan nie wywołuje żadnej innej myśli, jak myśli o świecie ciemnym, niejasnym dalekim od rzeczywistości... I tutaj, jak często się zdarza, jesteśmy ofiarami słowa abstrakcyjnego. Łaska nie jest wyłącznie czymś, jest Kimś: "Jest Bogiem we mnie". 

Tyle Ojciec Pio, ja dopowiem: Masz Boga w sobie, masz łaskę uświęcającą - nie masz problemu by się Nim na co dzień karmić, by przyjmować Jego Ciało.

Oto Ciało Pańskie!
Oto Krew Pańska!
"Baczcie, aby nikt 
nie pozbawił się 
łaski Bożej" 
przestrzega Apostoł w liście do Hebrajczyków (12, 15). 

"Gdy bowiem jeden tylko grzech przynosi wyrok potępiający, to łaska przynosi usprawiedliwienie ze wszystkich grzechów ". 

 Podając sobie ręce na znak pojednania 
"Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, 
abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę 
dla (uzyskania) Pomocy w stosownej chwili". 
(Hb 4,16).
Św. Urszula Leduchowska zwracając się do dzieci tak mówiła na temat łaski: 
"Nie bawmy się z natchnieniem łaski. 
Gdy ona do serca puka, to sam Jezus 
stoi u drzwi naszych i woła: Otwórz mi!"
A dzieci śpiewają: 
"Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi
Pobiegnę Go przywitać, z radości serce drży
O szczęście niepojęte, Bóg sam odwiedza mnie
O Jezu wspomóż łaską , bym godnie przyjął Cię"
Czy te dzieci Jezu godnie Cię przyjmują? 
Czy je Jezus wspomógł swoją łaską? 
Czy nie jest to już ostatni rocznik, który dostąpił tej łaski, że może Cię Jezu przyjąć przy balaskach na klęcząco? 

 Św. Tomasz z Akwinu stwierdził że : 
Łaska uświęcająca nie jest czym innym, 
jak pewnym zapoczątkowaniem chwały w nas.
Spójrzmy z uwagą na  zdjęcie obok. Ksiądz Proboszcz kończy rozdawanie Jezusa dzieciom pierwszo- komunijnym. Wiele z nich wstało z klęczek by siąść na "tronach", ale są i takie, które trwają na klęczkach w dziękczynieniu, jak choćby ten chłopiec z lewej strony, który przyjął Ciało Pańskie jako jeden z pierwszych.
Św. Tomasz z Akwinu mówił zaś do wszystkich, a nie tylko do klęczących:
Łaska uświęcająca, ponieważ przekracza 
całkowicie możliwości natury ludzkiej, 
nie zależy od jakiejś naturalnej mocy, 
lecz tylko od daru Ducha Świętego, 
który w nas wlewa ją do duszy. 

Dlatego też winniśmy z wielką żarliwością prosić w modlitwie Ducha Świętego o dar łaski uświęcającej. Nie będziemy mieli wtedy dylematu czy klęknąć przed Bogiem w Najświętszym Sakramencie, czy patrzeć na krzyż na ołtarzu w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary. 
 
Dlaczego Jezu tylko je dzisiaj, może już ostatni raz w życiu wspomagasz tą łaską, że mogą Cię przyjąć przy balaskach na klęcząco? Skąd bierze się w narodzie to bojkotowanie słów, gestów, decyzji, klarownych znaków wierności Tradycji - papieża Benedykta XVI ?


Udzielając na koniec Mszy Św kończącej biały tydzień błogosławieństwa, zdawało mi się, że słyszę słowa Św.Pawła skierowane w 2 liście do Tesaloniczan (2, 16-17): 
Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg Ojciec nasz, 
który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam 
niekończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, 
niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi 
we wszelkim czynie i dobrej mowie! 
I w dobrym pisaniu Święty Pawle - też proszę.

Tak, tak przytaknął Św. Pawłowi i mnie pierwszy Papież  Św. Piotr w swoim 1. liście (4, 10)
Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej,
służcie sobie nawzajem tym darem, 
jaki każdy (z was) otrzymał.
A aniołki co miesiąc proszę doprowadźcie do spowiedzi.

środa, 30 maja 2012

Zapiski Jerzego

Wczoraj przed snem wpisałem komuś taki tekst:

Zagonieni, zalatani, zatroskani o najbliższych, nie zważamy na piękno otaczającego nas świata. Może ci co odchodzą bardziej potrafią się cieszyć z każdego drobiazgu okazując to na zewnątrz, aby nas "zdrowych" nie smucić, nie zamartwiać. Dzisiaj gdy rano pod pomnikiem śpiewałem "Kiedy ranne wstają zorze" wtórował mi słowik. Chcąc sprawdzić jak się zachowa, po trzeciej zwrotce wspólnych treli zrobiłem dłuższą przerwę. I on przerwał. Gdy zacząłem czwartą i on zaczął. Gdy skończyłem i on skończył. Rozbawił mnie tym wspólnym chwaleniem Boga. 
Dwa lata musiało minąć by Wojtek zauważył, że w czasie walki o Tatę ... "przespał " raka żony. 
Dziwny jest ten świat jak śpiewał Niemen. 
Kasiu pisz - może Ci coś pomożemy. 
Czytają Cię wrażliwe dusze.
Pozdrawiam Cię Marzenko i podziwiam jak sobie potrafisz radzić z dziewczynkami.
Dobranoc.

****

Nieco wcześniej do Ewy napisałem: 
Dziękuję za głos Prawdy. Zgadzam się z nim w meritum.
Zgadzam się z głosem spowiednika „Zło dobrem zwyciężaj”  i z wnioskami wyciągniętymi przez Ciebie po ostatniej spowiedzi. umieszczonymi 26.05.2012 w komentarzach do Encykliki Jana Pawła II "O Duchu Świętym w życiu Kościoła i świata”.
Nie ma zgody na dawanie na łamach bloga pola innym blogowiczom do rozgrzebywania zła.
Nie da się grzebiąc się z innymi w złu wyciągnąć z tego dobro, choćbyśmy wszyscy, każdy nasz wpis podpisywali

Panem jest Jezus.

****

Jeszcze wcześniej pod zdjęciem Pana Jezusa umieściłem komentarz: "Gdy robiłem to zdjęcie Mamy i Kamila na wzniesionej ręce Chrystusa siadł ptaszek widoczny na zdjęciu".
Gdy je robiłem powiedziałem do Iwonki: "To będzie znak dla Was". 
Odezwał się wczorajszego ranka gdy wtórował mi przy rannym śpiewie "Kiedy ranne ..."
Zapomniałem o nim w ciągu dnia. Wieczorem było zimno i wietrzno i modliliśmy się z Ewą w domu przy otwartych drzwiach balkonowych i zapomniałem zaśpiewać "Wszystkie nasze dzienne sprawy, przyjm litośnie Boże Prawy". Zapomniałem też o pokucie: "masz być wdzięczny każdego dnia". Przypomniał się 13 minut po północy modląc się słowami: "Boże miej w opiece Kamilka i Jego rodzeństwo".  
I jak tu nie być wdzięczny Bogu za takie myśli i słowa?
Bóg zapłać.

wtorek, 29 maja 2012

Biały tydzień w parafii cz 1

To nie będą oficjalne zdjęcia z Pierwszej Komunii Świętej. Te można było nabyć od upoważnionego fotografa mającego licencję na robienie zdjęć. Mój aparat nie robi od jakiegoś czasu zbędnych zdjęć. Gdy je oglądam i opisuję po czasie wskazują na to, na co normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. Ich czas ich zrobienia też był nietypowy.



To stolik z darami kielich z winem, puszka z komunikantami oraz paczka, atrapa prezentu dzieci pierwszokomunijnych. A nieco dalej bliżej ołtarza stojak z księgą. Nie jest to Pismo Święte, nie jest to Jego atrapa, to oryginalna księga fundatorów dzwonnicy. Na razie pusta. Może w przyszłości coś więcej o niej napiszę.
A to pojedynczy klęcznik przybrany na biało. Podobnie na biało przybrano "trony" - fotele dla dzieci pierwszo komunijnych. Biały kolor podkreśla tu wagę miejsca. Osobiście mam wątpliwości co do równorzędnego traktowania pozycji klęczącej przy klęczniku z pozycją siedzącą na "tronach".

Na słowa katechezy ks. Proboszcz poprosił dzieci by wyszły na środek kościoła. Łatwiej Mu wtedy było nawiązać kontakt wzrokowy z nimi i przekazać im naukę.
Mimo, że był to poniedziałek, pierwszy dzień po pierwszej Komunii Św., nie wszyscy potrafili skupić uwagę na księdzu, rozglądając się po kościele.

 A to już wtorek, Komunia Św. rozdawana dzieciom już nie przy klęczniku, jak to było w niedzielę i w poniedziałek, ale na klęcząco przy balaskach.
 Gdy Ksiądz Proboszcz przechodzi z Ciałem Chrystusa do następnych dzieci wszystkie dzieci klęczą, jedne w oczekiwaniu na przyjście Pana, a drugie w dziękczynieniu.
 Tak było niestety tylko we wtorek.



Środowa Msza Św. rozpoczęła się od zebrania przez Księdza wykonanych jako zadanie domowe rysunków. 

Następnego dnia zawisły na listwach pod obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. 
 Kolejna środowa nauka Księdza Proboszcza 


Wyznanie wiary kościoła poprzedziło przekazanie znaku pokoju. Nie wystarczy serca "wyczyścić" na spowiedzi.

Od najmłodszych lat potrzebujemy głębokiego uzdrowienia i przeżycia łaski pojednania, pojednania z każdym kolegą, z każdą koleżanką z ławy szkolnej, a nie tylko podanie ręki tej koleżance, którą lubimy, temu koledze, z którym się przyjaźnimy.
To środowa Komunia Święta. Tym razem Ksiądz Proboszcz rozpoczął ją od prawej strony. Gdy robiłem zdjęcie Paulinie, jej koleżanka z prawej od razu po Przyjęciu Ciała Chrystusa wstała z klęczek by siąść na "tronie"
 

W jej ślady natychmiast poszły wszystkie dzieci z jej prawej strony
Gdy Ksiądz proboszcz skończył komunikowane ostatniego chłopca, ten zaraz podniósł się z klęczek by siąść, tak jak inni, na "tronie". Przy balaskach pozostał klęczący jeden z chłopców, który wcześniej przyjął Ciało Jezusa.

Tak czekałam na tę chwilę, by usłyszeć głos Twój Panie,
w sercu mam radości tyle, miłość Twa przepełnia mnie.

Oto nastał dzień wspaniały, pełen światła i radości,
klęcząc z dłońmi złożonymi Ciebie tylko prosić chcę.

Uroczysty dzień Komunii jest największą mą radością.
Jezus żywy w moim sercu dziś objawił miłość swą.

Z Tobą pragnę się spotykać, to dziecięce me pragnienie
na Twe przyjście będę czekać, nie opuszczę Ciebie, nie!

Doczekałem wielkiej chwili, której nigdy nie zapomnę,
przecież wiem, że to w komunii , tu zbawienie znajdę swe.

Uroczysty dzień Komunii jest największą mą radością.
Jezus żywy w moim sercu dziś objawił miłość swą.

Adoracja Boga

W wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, w ostatni dzień nowenny do Ducha Świętego, po wieczornej Mszy Św. grupa 25 chętnych parafian zebrała się na godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu.

Ja sobie klęknąłem z tyłu pod chórem na stojącym z prawej strony klęczniku. Ze sobą zabrałem książeczkę do nabożeństwa i różaniec (dar od siostry).
Okazały się zbyteczne. Adorację prowadził Piotr B. z żoną, posiłkując się tekstami kanonów, których słowa rzucał na ekran. Niestety z mojego miejsca teksty były nieczytelne z uwagi na zbyt małe litery.
Ksiądz Proboszcz, który przez cały czas z nami adorował, na koniec udzielił wszystkim zebranym indywidualnego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.
Jako, że do mnie podszedł prawie na samym końcu miałem wystarczająco dużo czasu by przygotować się duchowo na przyjęcie indywidualnego błogosławieństwa. To niecodzienne błogosławieństwo, można powiedzieć bezpośrednio po obejrzeniu filmu "Ja Jestem" z bieżącego numeru Gościa Niedzielnego",  filmu o cudzie obecności Jezusa w Eucharystii, filmu który rzuca na kolana przed Najświętszym Sakramentem, było dla mnie i myślę, że dla pozostałych wiernych niecodziennym przeżyciem. Jak dokumentuje to film, gdy mamy do czynienia z cudem Obecności Jezusa w Eucharystii daje natychmiast o sobie znać szatan. Podobnie było i w moim przypadku, kiedy to złota gołębica wisząca w prezbiterium przybrała w moich oczach ciemny kolor, nieomal czarny na jasno kremowej ścianie prezbiterium. Podzieliłem się moim spostrzeżeniem z Panią Alicją bezpośrednio po wyjściu z kościoła. Ona siedząc w tym miejscu, z którego zrobiłem następnego dnia w niedzielę rano, te dwa poniższe zdjęcia widziała wyraźnie złoty kolor. Uspokoiła mnie. że to pewno takie załamania światła (była ósma wieczór) spowodowały, że to co było złote wyglądało jak bardzo ciemno zielono-brązowe. Gdy w niedzielny ranek przed Mszą Św. o 9:00 sprawdzałem kolor gołębicy był ciemno złoty, a po Mszy Św. jeszcze bardziej wypłowiał. Tak to szatan próbował zakłócić, przesłonić  mi głębokie przeżycie na adoracji obrazów, które utkwiły w mojej świadomości po obejrzeniu wspomnianego filmu  "Ja Jestem" z "Gościa Niedzielnego".

A to zdjęcie zakończenie dziękczynienia (adoracji) jednego z ministrantów. Przyjęło się w naszej parafii, że ministranci bezpośrednio po przyjęciu Ciała Pańskiego w Komunii Świętej siadają na swoich miejscach chyba, że towarzyszą kapłanowi prze rozdawaniu Ciała Pańskiego. Ten widoczny na zdjęciu chłopak znalazł chwilę czasu by podziękować Bogu za to, że mógł go przyjąć do siebie. 

Opowiadała mi właścicielka płyty z filmem "Ja Jestem" o dwójce swoich wnuków ministrantów, którzy "obsługiwali"  Mszę Św., na której przed tygodniem udzielana była Pierwsza Komunia Święta. Gdy sami jako jedni z pierwszych przy ołtarzu przyjęli Ciało Pańskie przez nikogo nie nagabywani, uklęknęli na stopniach ołtarza i przez dłuższy czas zatopili się w modlitwie.  Przyglądająca się tej scenie babcia wzruszyła się. Byli bowiem jedynymi ministrantami, który klęknęli po przyjęciu Komunii Świętej, zwracając się twarzami w kierunku tabernakulum. Reszta ministrantów siadła na swoich fotelach. Podobnie uczyniły dzieci, które przyjęły na stojąco swoją Pierwszą Komunię Świętą. One też zajęły miejsca na swoich tronach, dzieląc się wrażeniami. Babcia podkreśliła:  to nie był ich biały tydzień, to był dzień Pierwszej Komunii Świętej. Cóż ja mogłem jej powiedzieć? Na filmie Macieja Bodasińskiego i Lecha Dokowicza "Ja Jestem" wierni przyjmują Ciało Pańskie w różny sposób, ale jedna z narratorek wizjonerka Katarina Rivas w ostatniej scenie w "morzu" wyciągniętych dłoni i stojących osób pada na kolana i przyjmuje Boga do ust z rąk kapłana. Ona nie ma żadnych wątpliwości jak się ma zachować. 

Po tygodniu w pierwszy piątek 1 czerwca po Mszy św. proponuję Ks. Proboszczowi wyświetlenie filmu "Ja Jestem" na poniedziałkowym kręgu biblijnym. Krąg, to nie czas na taki film. Z niedzielnych ogłoszeń parafianie dowiadują się, że film będzie wyświetlany we wtorek po wieczornej Mszy św. w ramach katechezy dla młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. Przy okazji dowiaduję się, że z uwagi na moją postawę, zostają odwołane comiesięczne wspólne modlitwy parafian pod pomnikiem Bożego Miłosierdzia. Myślałem, że to jest parafialny pomnik votum wdzięczności za pontyfikat Papieża Jana Pawła II, a tu wychodzi na to, że pomnik staje się moim prywatnym pomnikiem pod którym się codziennie modlę. Szkoda że tylko z Ewą. 

niedziela, 27 maja 2012

Pielgrzymka Kamila


Tak się przyjęło, że dzieci pierwszokomunijne w dziękczynieniu jadą na pielgrzymkę. Nie organizuje się jej w białym tygodniu, ale najczęściej zaraz po nim, choć znam parafię która przełożyła tą "wycieczkę" na wrzesień . Nie jest to moim zdaniem dobre rozwiązanie. W Archidiecezji Poznańskiej proboszczowie najczęściej za cel pielgrzymki wybierają sanktuarium Matki Boskiej w Świętej Górze w Gostyniu.
Na zdjęciach widzimy jedną z takich grup pielgrzymko- wych. To grupa około 30 dzieci jaka w sobotni ranek wyruszyła pod opieką rodziców i katechetów na taką pielgrzymkę do Gostynia. Nie była specjalnie droga. Myślę że 20 zł nie powinno stanowić dla większości rodziców problemu.
Dzieci wraz z rodzicami zebrały się przy grocie Matki Boskiej, gdzie Ksiądz Proboszcz poprowadził krótką modlitwę poranną, bo jak się okazało nie wszystkie dzieci odmówiły ją w domu rodzinnym, a następnie na błogosławieństwo pokropił wszystich wodą święconą.
Na zakończenie zapytał które z dzieci zabrały albę prosząc by się w autobusie w nią ubrały. Niestety nikt wcześniej nie powiedział rodzicom, że dobrze byłoby gdyby dzieciaki jechały w białych strojach i tych z albami było niewielu.

Nie ze wszystkimi dziećmi mogli pojechać rodzice. Mimo soboty wielu z nich miało ważniejsze zajęcia. Dla mamy Kamila nie stanowiło to przeszkody i powierzyła syna pod opiekę sąsiadki. 


A to Kamil wchodzący do autobusu. Zdjęcie zrobiłem mu przez przednią szybę. Przed wyjazdem spytałem go czy złożył życzenia mamie, bo to przecież był Dzień Matki. Ustaliliśmy, że zaległości nadrobi po przyjeździe dziękują swojej ziemskiej matce za to że jest jego mamą i że go kocha i że ponosi trud jego wychowania.


Na Kościelnym dziedzińcu pozostały nieliczne osoby żegnające autobus z pielgrzymami.