wtorek, 31 lipca 2012

Czasem dobrze posłuchać uczonych

Zamiast samemu coś ciągle pisać czasem dobrze posłuchać uczonych. W życiu wielu z nich sprawdza się obietnica Chrystusa Szukajcie a znajdziecie...

Znajdziecie tam naprawdę inspirujące cytaty i dobry punkt wyjścia do duchowej refleksji. Pozdrawiam.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Nie zerwie trzciny nadłamanej

Trzciny nadłamanej nie złamie, 
czyli rzecz o cudzołożnej kobiecie.

Drogi bracie i siostro. Zachęcam Cię do spojrzenia oczyma Chrystusa Miłosiernego na swoją słabość tak w wymiarze cielesnym, jak i duchowym. (Jezus Miłosierny na Pomniku spogląda w kierunku twojej słabości, zerwałeś dzisiaj ten słonecznik jak Ewa z Adamem "jabłko" w raju, - mój dopisek). Jest On bardzo delikatny i kochający. Już prorok Izajasz przepowiadał o Nim, że „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42,3). Może czujesz, że życie cię złamało, że twoja nadzieją na lepsze dni zaledwie się tli. Mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość. Jest Ktoś, Kto właśnie po to przyszedł na świat, aby być lekarzem serc złamanych (por. Iz 61,1). Jest Nim Jezus Chrystus, który sam o sobie powiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (Mt 9,12). Nie ma takiej choroby, takiego stanu ducha i ciała, w którym gdy się Go zaprasza, powiedziałby, że jest to stan beznadziejny. On nawet wskrzesza umarłych. Daje nowe życie. A szczególną miłość okazuje największym grzesznikom. Oni to do Jego miłosiernego serca mają największe prawo. Dzisiaj chciałbym, abyśmy szczególnie zatrzymali się przy kobiecie cudzołożnej (por. J 8,1-11), którą właśnie pochwycono na jawnym grzechu i przyprowadzono do Chrystusa, aby pozwolił na ukamienowanie, bo przecież Mojżesz kazał takie kamienować.

Takimi słowami rozpoczyna się jeden z dwóch tekstów na pielgrzymkę, jaki znalazłem na prywatnej stronie Księdza Arkadiusza, duszpasterza z Kościoła Dzieciątka Jezus w Warszawie przy ul. Czarnieckiego 15. http://xarkadiu.webd.pl/teksty2.htm 
Nie znam osobiście Księdza, a na Jego stronie znalazłem się dla jednych przypadkiem, a dla mnie dzięki łasce Bożej. 
A może? 
A może było to pytanie o wolę Bożą?
Wpisałem w wyszukiwarkę frazę: "nie zerwie trzciny nadłamanej" , a dalej trzeba było już coś samemu wybrać. Prosiłem co prawda w rannej modlitwie Boga, by kierował dzisiaj moimi krokami ...
Ksiądz Arkadiusz na swojej prywatnej stronie umieścił plakat informujący o zapisach  od 1 - 4 sierpnia, w Kościele Św. Anny na Krakowskim Przedmieściu, do udziału w ramach grupy biało żółtej w kolejnej Akademickiej Pielgrzymce z Warszawy do Częstochowy. Ze zdjęć i filmiku mogę wnioskować, że autor czynnie uczestniczył w poprzednich latach w pieszych pielgrzymkach. 

Gdy dzisiejszego ranka obejrzałem miejsce kolejnego wandalizmu na Placu Zmartwychwstania, przyszedł mi na myśl sam Jezus. Jak Ty mój Nauczycielu byś się zachował w takiej chwili? Prorok Izajasz powiedział o Tobie (42, 3) "Nie złamie trzciny nadłamanej".

A co by Jezus powiedział na zerwany przez złego człowieka słonecznik i stratowany kopytami zagonek z kwiatami. Nie połamała go sobotnia nawałnica, nie zniszczyła go niedzielna burza. Pozostała po nim łodyga i kilka żółtych płatów na zagonku z kwiatami.  

Z wczorajszych ogłoszeń parafialnych:
pkt. 6 
Bardzo proszę rodziców, aby nie pozwalały dzieciom wyrywać kwiatów na terenie przykościelnym, bo one mają rosnąć na chwałę Bożą, a też z szacunku do trudu pracy jaki włożyły nasze Panie, by upiększyć nasz wspólny kościelny teren. Na zdjęciu - urwany przez wczorajszą burzę kawałek litery "m", który odnalazłem za pomnikiem.

A Ja?
Ja wiem, że On Jest, że on wszystko widzi, że przyjdzie dzień sprawiedliwości i trzeba się będzie rozliczyć z każdej nadłamanej trzciny. 
Póki co literkę "m" naprawiłem, życia kwiatu nie przywrócę, za wandala pomodliłem się i pewno się będę jeszcze wiele razy modlił, a dzieci proszę, aby zwróciły dorosłym uwagę, by nie zrywali kwiatów i nie niszczyli zagonka przed błogosławionym Janem Pawłem II,  bo mają one rosnąć przy ulicy na chwałę Bożą i dla radości wszystkich przechodniów, a On też z Okna Pana wszystko widzi.


sobota, 28 lipca 2012

Wandalizm na Placu Zmartwychwstania

W dniu kiedy na blogu "W obronie wiary i tradycji" ukazał  się film Piotra Zarębskiego: "Ks. Adam Skwarczyński - MARANA THA, Przyjdź, Panie Jezu"  http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/07/28/ks-adam-skwarczynski-marana-tha-przyjdz-panie-jezu/ nieznani sprawcy dokonali aktu wandalizmu na placu przed Pomnikiem Bożego Miłosierdzia. Ukręcono dwie betonowe kule, zdobiące plac w sposó uniemożliwiający ich powtórne zamontowanie. Jedna z kul została stoczona na ulicę stwarzając niebezpieczeństwo dla ruchu samochodowego. Tak się złożyło, że w momencie gdy z Ewą oglądaliśmy w wielkim skupieniu ponad godzinny wywiad z wizjonerem Księdzem Adamem Skwarczyńskim diabeł, posługując się ludzkimi dłońmi, dewastował wspólne parafialne (gminne?) mienie. 

Muszę kończyć, minęła godzina i nad Baranowem rozszalała się burza. Zrobiło się nieomal ciemno. Czyżby palec Boży o którym wspominał w wywiadzie Ksiądz Adam?

Wola Boża

Każdy dzień wymaga ode mnie osobistego przygotowania - życia w łasce uświęcającej wg zasad Ewangelii i wyjścia na spotkanie Przychodzącego Pana z "płonącą lampą" 

Na czym ma zatem polegać to osobiste przygotowanie. Czy Świetlisty Krzyż Pojednań na być tą "płonącą lampą", jak to wczoraj napisałem? 

Życie w łasce uświęcającej, niby taka prosta sprawa. Nie grzeszyć ciężko przeciw dziesięciorgu przykazaniom. Dla "porządnego " człowieka - prościzna.
Dzisiaj jednak zwątpiłem w tę moją łaskę uświęcającą i nie przystąpiłem na rannej Mszy św. do Komunii Świętej. Sumienie wyrzucało mi grzech przeciwko miłości bliźniego. Nie będę Wam się z niego tłumaczył, co miałem do powiedzenia powiedziałem Jezusowi. "Panie wyrwij ten chwast z mojej duszy" powtórzyłem słowa kapłana jakie wypowiedział na rozesłanie na koniec Mszy św. A On mi dał naukę, w której zapytał: czy lepiej jak umrze prawy człowiek, czy lepiej jak grzesznik? Nie za bardzo mi spracowało jak sobie te słowa tłumaczyć. W duchu Świetlistego Krzyża Pojednań należało by zapytać co byłoby lepsze przed dwoma laty w Smoleńsku: rozpadnięcie się w powietrzu samolotu z ekipą Tuska, czy też tej samej maszyny po trzech dniach z ekipą Kaczyńskiego? Na tak postawione pytanie mam jedną odpowiedź. Pan Bóg wie co czyni, zostawiając większym grzesznikom więcej czasu na  nawrócenie. Jednego pochowano na Wawelu, a drugi nawet nie myśli gdzie chciałby być pochowany.  
   To, że nie pytając Boga o Jego wolę, zdarzały mi się w życiu nazwijmy to najrozmaitsze po ludzku niewytłumaczalne przypadki, to działanie łaski Bożej. 
    Od dzisiaj ma być inaczej, powiedział mi Bóg słowami kapłana. Każdy dzień pytaj Boga o Jego wolę. Czy to rozumiesz upewnił się kapłan. Tak odpowiedziałem kapłanowi, już wczoraj napisałem coś na ten temat. 
   Gdy pocałowałem z szacunkiem kapłańską stułę, usłyszałem na odchodne jego głos: "Z Panem Bogiem". 
Amen uwięzło mi w gardle.
Kiwnąłem tylko na TAK  na odchodnym głową. 
Jezusa przyjąłem do serca na następnej Mszy świętej rozważając usłyszane słowa w sercu swoim.

piątek, 27 lipca 2012

Dzień Dziadka - św Joachima - Wola Boża

Dwa dni temu zacytowałem fragment „Apelu do Bożych  pracowników mediów” z 21.07.2012 Księdza Adama Skwarczyńskiego. 
Nie ukrywam, że cały Apel odebrałem bardzo osobiście.
Zacytuję jeszcze raz ten sam fragment, w nawiązaniu już tylko do mojej osoby:  

"Każdy dzień przybliża mnie do Powtórnego przyjścia Chrystusa, zwanego Paruzją i wymaga ode mnie zarówno osobistego przygotowania - życia w łasce uświęcającej wg zasad Ewangelii i wyjścia na spotkanie Przychodzącego Pana z "płonącą lampą" - Świetlistym Krzyżem Pojednań w ręku - ale także oświecenia drogi tym, którzy chcą przyjść do Niego. Innymi słowy wypełnienia swojego powołania obrońcy Krzyża  i głosiciela Prawdy wobec tych, których ma Ona, przychodząc, oświecić...".  

Powstało u mnie pytanie czy warto nadal pracować nad Świetlistym Krzyżem Pojednań w perspektywie tego co ma nastąpić?
Odpowiedź na tak postawione pytanie otrzymałem niespodziewanie dzisiaj. Udzielił jej nie kto inny, a sam Ksiądz Adam Skwarczyński. Nurtujące mnie pytanie zadała jakaś Pani, nie znana mi osobiście i umieściła nagraną wypowiedź Księdza w internecie.  Do mnie należało tylko spisać z nagrania wywiad, na który natknąłem się zupełnie przypadkowo. To nie był jednak przypadek. W rannym pacierzu  prosiłem Ducha Świętego by pomógł mi pisać zgodnie z wolą Bożą.  Niestety tekst nie jest autoryzowany za co z góry przepraszam Wielebnego Księdza oraz pytającą Panią.
         Tekst miał być o dziadku Jezusa Chrystusa Joachimie. Przygotowałem sobie nawet materiał o dziadku Joachimie Badenim OP na temat "Tajemnicy Bożej Obecności".  A wyszło, a wyszło to co Duch Święty podsunął.

Pytanie Pani nn do księdza Adama Skwarczyńskiego
Czy dzieła o które dajmy na to walczymy, czy podjęliśmy, które mają bardzo dalekosiężny zakres np. dwóch, trzech, pięciu lat dalej w tej chwili kontynuować?

Ksiądz Adam Skwarczyński

Niewiele pozostanie, jakaś tam może wysepka mała. To, że ktoś podejmował to i za to modlił się, i cierpiał, i działał, to, to wszystko w wieczności będzie zapisane. Bo gdybyśmy tak chcieli patrzeć tylko na te skutki zewnętrzne, to historia by nam potwierdziła, że z tych cywilizacji całych zostały gruzy. Z tych potężnych państw i cywilizacji, i budowli i tego wszystkiego.
Ale jeżeli ktoś tam jeden kamyczek jakiś gdzieś położył, umieścił w miłości do swego Boga w jakąś świątynię wstawił, to to na wieki przetrwa, choćby nawet nie miał świadomości kto to jest ten prawdziwy Bóg. Najmniejsza odrobina dobra się nie zmarnuje.
Więc działajmy! Starajmy się to robić jak najlepiej i z zaangażowaniem swego serca. Panie Boże dla Ciebie na wszystko jestem gotów. Jeśli chcesz dać takie możliwości to daj, zabierz jeśli nie chcesz.
     I spokojnie, i działajmy spokojnie, i śpijmy spokojnie. Nie martwmy się zbytnio. Owszem trzeba się martwić, ale nie zbytnio.
To też jest jeden z takich postulatów ważnych.
Może być tak, że sobie zajmiemy głowę czymś tak strasznie, że nam się wydaje, że to jest dzieło Boże i będziemy w to się rzucać, a potem  to wszystko się rozpadnie, rozwieje - można się tu pomylić.
To, że my tak chcemy, że my tak to widzimy, że mamy takie pragnienie, to nie znaczy, że z wolą Bożą się to ściśle zgadza.
I to o co Pani się tak pyta, to trzeba by było oprzec o całą szkołę rozpoznawania woli Bożej.
     Czy Ty Panie Boże tego chcesz?
Gdybyśmy się pytali dostatecznie wcześnie o to czy Ty Boże tego chcesz czy nie, to mogłoby tak się stać, że wycofalibyśmy się dostatecznie wcześnie, w odpowiednim momencie i byśmy to wszystko zostawili.
Pani nn;  
No tak, ale były takie powiedzmy cudowne zbiegi okoliczności, niewytłumaczalne sposobem ludzkim, jakby wskazujące na to, że nie jest to jednak ...
Ksiądz Adam Skwarczyński: 
No, ale czy było postawione pytanie Panu Bogu?  Tak zawsze ludzi uczę w tej szkole rozpoznawania Woli Bożej. Masz zapytać Pana Boga: Czy to jest Jego wolą, czy nie jest i prosić o jakąś odpowiedź. Możesz nawet sobie obmyślić jakiś sposób, który będzie dla ciebie językiem w którym Pan Bóg ci odpowie TAK czy NIE.
Panie Boże jeżeli jest to Twoją wolą niech to i to ułoży się tak i tak, a tamto tak. Jeżeli przyjdzie właśnie splot zdarzeń, które tak się ułożyły, to nie mamy wątpliwości, że Bóg nam dał odpowiedź czy pozytywną, czy negatywną.

czwartek, 26 lipca 2012

Dzień Babci - św. Anny

Św. Anna i św. Joachim to rodzice Najświętszej Maryi Panny.
Niestety, Ewangelie nie przekazały o nich żadnej wiadomości.
Dlaczego?
Myślę, że Apostołowie do ludzkiego pochodzenia, by nie zaciemniać Boskiej istoty i nauczania Jezusa Chrystusa, natchnieni Duchem Świętym, nie przywiązywali wagi. 

***

Z Ewą - babcią na spacerze. Gdy zawiozłem ją na parking nad jezioro zapragnęła obejrzeć "pałac". Powoli spacerkiem drogą rowerową ??? udało się nam dojść pod jego bramę. Niestety spacer okazał się zbyt długi i by powrócić do domu musiałem prosić ochronę, by otwarła dla przejazdu naszego samochodu drogę rowerową.     
 
***

Z dzisiejszej Ewangelii św. Mateusza (13, 14-15.
Tak spełnia się na nich (starotestamentowa) przepowiednia Izajasza:
"Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, 
patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. 
Bo stwardniało serce tego ludu, 
ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, 
żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, 
ani swym sercem nie rozumieli: 
i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił.

Przyszedł Pan, narodził się z Maryi Dziewicy, trzy lata nauczał, uzdrawiał, czynił cuda. Oddał życie na krzyżu za każdego z nas, by po trzech dniach zmartwychwstać i wstąpić do Nieba. Tyle śladów po sobie zostawił, łącznie z krwią o 23.chromosomach żeńskich i 1 męskim, ("Krew Najświętsza Pana odkryła wiele tajemnic" z wczorajszego kazania ks Piotra, a co zostało odczytane ze śladów Krwi Pana w Sokółce?), a my nadal słuchając nic nie rozumiemy, patrząc nic nie widzimy, bo zatwardziałe są nasze serca, uszy nam stępiały od szumu medialnego, oczy oślepły od spoglądania w ekran, a o sercu myślimy tylko jak dostaniemy zawał.
A o duszy?
O duszy już przestaliśmy myśleć i rozmawiać.
Dlaczego?
Bo jest Nieśmiertelna, tak jak On Bóg, o którym przestaliśmy myśleć i rozmawiać.

***


Św Anna - miejscowość?
Wieś położona w województwie śląskim, w powiecie częstochowskim w gminie Dąbrowa Zielona, w latach 1975-1998 wieś należała do województwa częstochowskiego.
We wsi znajduje się zabytkowy pobernardyński zespół klasztorny, obecnie sióstr Dominikanek. Barokowy kościół powstał na początku XVIII wieku. W kaplicy klasztornej z XVII wieku, znajduje się, otoczony kultem, obraz Świętej Anny.
Każdego dnia odmawiając Koronkę do Bożego Miłosierdzia modląc się z Ewą  jedną dziesiątkę ofiarowujemy za grzechy znanych nam sióstr zakonnych. Jest wśród nich ta jedna Halinka, którą znamy jeszcze z czasów studenckich zanim poszła do klasztoru. Po ich skończeniu wybrała klasztor klauzurowy w Świętej Annie. Byliśmy u niej kilka razy, pisujemy do siebie bardzo rzadko, ale to nie przeszkadza nam by się nawzajem za siebie modlić. 

   
Gdy dzieci nasze były małe widząc siostrę za kratą i witając się z nią za pośrednictwem kijka obecny czterdziestolatek dziwił się głośno w rozmównicy  osobie zamkniętej dobrowolnie za kratą. W tamtych osiemdziesiątych latach krata była całkowicie zamknięta.  Siostra Halinka odpowiedziała mu na to, że to on jest zamknięty razem z całym widzialnym światem za kratą i nie może dostrzec tego co Jej jest dane widzieć,wiedzieć, poznać. 
Ciekawe jak dzisiaj po latach przebiegała by ich rozmowa. Kto, co i ile widział i wie, kto i co więcej przeżył i jak każde z nich przygotowane jest na dalszą drogę do Nieba.

środa, 25 lipca 2012

ŚWIETLISTY KRZYŻ POJEDNAŃ


W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego!  Tymi słowami przed czterema laty czyniąc równocześnie prawą ręką znak krzyża na czole, piersi i ramionach rozpocząłem projektowanie Świetlistego Krzyża Pojednań. 


  Projektując krzyż dla Warszawy zastanawiałem się: Jak przedstawić duchowość Polski początku III tysiąclecia? W jaki sposób wskazać przyszłym pokoleniom Polaków chrześcijański kierunek duchowości? Jak Boga Ojca, Jego Syna Jezusa i Ducha Świętego tę monotrynitarną tajemnicę Boga, oraz stojącą pod Chrystusowym Krzyżem Maryję, przekazać rodakom i całemu światu w sercu naszej Ojczyzny, w sercu naszej stolicy Warszawie. 

W preambule części opisowej pytałem: 
Czy idea wytyczona tym dziełem kierunku "na przyszłość", a nie "ku pamięci",  spodoba się nie tylko Polakom ale i Bogu, oraz czy Świetlisty Krzyż Pojednań stanie się dla nas Polaków Ołtarzem Narodu? 
Wyraziłem nadzieję, że fala Ducha Świętego rozleje się z tego szczególnego miejsca, z centrum naszej stolicy nie tylko na Polskę, ale i na całą Europę, a stanie się to wtedy, gdy Bóg tak zechce, a Polacy podejmą wysiłek, by uczestniczyć w codziennych modlitwach prowadzonych co trzy godziny z tego miejsca głosem Jana Pawła II.
 
Pisząc " z tego miejsca" nie przypuszczałem że miejscem tym będzie plac przed Pałacem Namiestnikowskim w Warszawie. Dzisiaj po latach mogę stwierdzić, że jest to jedyne miejsce (nie licząc lotniska w Smoleńsku), gdzie nie tylko może, ale  napiszę nieskromnie: gdzie winien stanąć płonący krzyż.
Dlaczego?
Bo:
"Każdy dzień przybliża nas do Powtórnego przyjścia Chrystusa, zwanego Paruzją i wymaga od nas (ode mnie) zarówno osobistego przygotowania - życia w łasce uświęcającej wg zasad Ewangelii i wyjścia na spotkanie Przychodzącego Pana z "płonącą lampą" w ręku - ale także oświecenia drogi tym, którzy chcą przyjść do Niego. Innymi słowy wypełnienia swojego powołania obrońców (obrońcy) i głosicieli (głosiciela) Prawdy wobec tych, których ma Ona, przychodząc, oświecić...".   Ks. Adam Skwarczyński "Apel do Bożych pracowników mediów" (21.07.2012)
Powiecie, żyjesz tu i teraz na tej ziemi jak leming i co ci do głowy przychodzi apokaliptyczna Paruzja? Już apostołowie oczekiwali powtórnego przyjścia Pana. Tyle sekt wyznaczało i wyznacza terminy końca świata. I nic. Jedna wielka szydera.
Niewielu jest takich, którzy wierzą w Paruzję i na nią czekają.  

Nie mogę podobnie jak ks. Adam S. wykluczyć sytuacji, że zbierze się na Jasnej Górze, na wspólną modlitwę wielka rzesza obywateli kierując się ideą Intronizacji - hasłem dotychczas zwalczanym i to nawet przez biskupów. Na hasło CAŁY  NARÓD  WPROWADZA   JEZUSA  NA  TRON  POLSKI   I   SKŁADA  MU   HOŁD. 
A  wtedy Bóg - Chrystus Król wysłucha nie tylko Ewy i mojej indywidualnej prośby: "Panie mój, Boże nasz, Królu nasz - siłę masz, siłę dasz. Tylko Ty, Tylko Ty" i da nie tylko nam, ale i całemu ludowi swojemu nie tylko siłę, ale i  
"łaskę łatwego wyłonienia spośród oddających hołd Królowi tych najbardziej nadających się do objęcia władzy. I do tego mogą przyczynić się właśnie media, odebrane piekielnemu władcy" (ks. Adam S. "Apel do Bożych  Pracowników Mediów'). 
Miałem dzisiejszej nocy dziwny sen. Na moich oczach nieznane mi młode osoby rozebrały (zgruzowały)  dolną część pomnika Bożego Miłosierdzia. Obudziłem się przerażony skalą zniszczeń i ogromem pracy, która mnie czeka. 

Nie mam własnego zdania co wyniknie z drogi na jaką wszedł Kiko i Żydzi nowojorskim koncertem, napisałem w końcowym  fragmencie poprzedniego wpisu. Dzisiaj znalazłem odpowiedź. Jest nią ostatni wpis ks. Jacka Bałemby SDB na jego blogu 
http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2012/07/24/klarownosc-katolickiej-nauki/ 
  
***
Z wywiadu Jadwigi Staniszkins dla portalu Stefczyk.info
"Ludzie chcą światełka w tunelu, choćby taniego optymizmu, jaki czasem daje im Tusk. Opozycja tymczasem zapowiada jedynie alternatywne wizje...To oznacza, że opozycja obecna nie jest czymś, co mogłoby wytrącić Polaków z patologicznej równowagi. To bardzo poważna sytuacja, szczególnie w połączeniu z rosnącymi problemami demograficznymi. Jeśli sytuacja się nie zmieni, za sto lat nas nie będzie. W sensie znaczenia kraju, nie będzie nas nawet wcześniej. Rozpływamy się. Indywidualne przetrwanie to za mało, żeby przetrwał kraj i społeczeństwo..."

poniedziałek, 23 lipca 2012

Wymień baterie


22 lipiec 2012 rok. Wskazówki naszego sypialnianego zegara zbliżają się do 5:20. Chwytam aparat fotograficzny z zamiarem uwiecznienia (czyżby ???), tego szczególnego ułożenia wskazówek zegara "45". Niestety na podglądzie ukazuje się napis "wymień baterie".  Przecieram palcem styki, by zaiskrzyło i powtórnie otwieram aparat. Błyska czerwona lampka informująca o gotowości lampy błyskowej do działania. W momencie, gdy po raz drugi mam zwolnić migawkę pokazuje się jeszcze raz "wymień baterie". Powinienem zakląć, ale nie klnę - po co przywoływać na pomoc szatana, kiedy to Boża sprawa. Jeszcze raz otwieram aparat, zmieniam kolejność ułożenia baterii, czyszczę styki i po raz trzeci uruchamiam aparat. 

Tym razem wyłączam lampę i robię zdjęcie zegara. Wiadomo czas płynie nieubłaganie, co minęło już się nie powtórzy. Zrobiła się 5:30. co oznacza, że wskazówki pokazały piątkę i szóstkę - "56". 
Czyżby Pan Bóg chciał nam podarować, dzisiaj w jubileuszowym prezencie, po "doładowaniu baterii" dodatkowe 11 lat wspólnego pożycia?
***

Golę się i ubieram. Idę pod pomnik, omówić z Nim te "czasowe" sprawy. 
"Panie mój, Boże nasz siłę masz siłę dasz. Tylko Ty, Tylko Ty". Modlę się jak co dzień koronką, zostawiając dziesiątkę różańca odmawianą od wielu miesięcy w intencji ojczyzny na wieczór. Niestety, wieczorem Ewie zabrakło już sił i różaniec po wspólnej koronce odmówiłem sam za dwóch. 
Czy da się modlić za dwóch ???  
Czy przyjmiesz Boże taki tandem ??? 
Dobrze wiesz,  że to, że do dzisiaj nie zarejestrowałem się na stronie http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/deklaracja/ nie oznacza, że nie popieram tej kościelnej inicjatywy, że mam w głowie "hetmankę". Wręcz przeciwnie. 
Bardzo zależy mi na tym, by modlitwą różańcową opleść całą Polskę, a nie tylko 6 kilometrów jak stwierdził Ksiądz Arcybiskup Andrzej Dzięga na Jasnej Górze 25 września 2011 roku. 
Podobnie to, że do dzisiaj nie zapisałem się do Parafialnej Róży Żywego Różańca budującego od maja br. grotę przy parafialnym kościele nie oznacza, że nie popieram tej inicjatywy. 
      Jak tylko mogę i mam siły odmawiam różaniec sam i wespół z innymi nie związany żadnymi formalnymi więzami.

*** 

O 9:00 składamy wraz z całym kościołem dziękczynienie za Irenę - Ewę i Jurka, którzy dzisiaj obchodzą 45 rocznicę zawarcia związku małżeńskiego. Jurka a nie Jerzego taką intencję podała Ewa Księdzu Proboszczowi i w takiej intencji prosząc dla nas obojga o dalsze błogosławieństwo Boże modlił się Ksiądz Kanonik wespół z pozostałymi wiernymi. A my? My do znudzenia powtarzaliśmy Bogu: Panie mój, Boże nasz, Królu nasz siłę masz, siłę dasz nam i ludowi swojemu. Tylko Ty , Tylko Ty. Tylko w Tobie nasza cała nadzieja. Tylko Tobie wierzymy i Ciebie miłować chcemy. Na Ciebie czekamy tu na ziemi i do Ciebie pragniemy iść po śmierci...
***

Z modlitwy wyrywa nas głos Księdza Proboszcza, który składa nam osobiście  życzenia, a zebrani śpiewają: życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa przez serce Maryi.
Osobiście miałem i mam nadal wątpliwości czy kościół, miejsce przed tabernakulum, jest stosownym miejscem do składania takich życzeń?
*** 

Dzisiaj św. Krzysztofa patrona kierowców.
Po Mszy Świętej Ksiądz Proboszcz święcił pojazdy i kierowców. Niestety Ewa, która przez długie lata prowadziła nasz wóz z dnia na dzień opadająca z sił przekazuje po kawałku ster w moje ręce. 
     Od nagłej a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie modlimy się słowami suplikacji. To wielki dar od Boga móc tak dzień po dniu schodzić z tego widzialnego świata, mając czas na wielbienie Pana, choć bardzo często nie mając już sił fizycznych, by to czynić. To wielka próba dla Niej i dla mnie, któremu tak trudno pogodzić się z tym Jej i moim "nie mam już siły".
***

Cóż czynić w takich chwilach? 
Nie masz siły spójrz na mnie mówi błogosławiony Jan Paweł II. Umierałem na oczach świata. Pamiętacie...
Kiedy Ojcze Święty ja nie mam sił by podnieść obie ręce w górę, by się dać wieczorem Jurkowi rozebrać. To popatrz na moje wzniesione ramiona. One mają nieść Świetlisty Krzyż Pojednań, wstawię się za Ciebie do Boga, by dał Ci siły, byś mogła nieść swój krzyż do końca. Przypomnij sobie ten spacer sprzed 8 laty leśną drogą w Sierosławiu i wszystko co po nim nastąpiło. Nie bój się. Powtarzaj Totus Tuus - Cała Twoja jestem Jezu. Nie Jurka którego nad życie kocham, ale Twoja Boże. 
      Ja - Twój Jurek - jestem tak jak Józef dla Maryi tylko opiekunem. A Ty, a ja, każdy z nas ludzi, od poczęcia należymy do Boga, tylko do Boga i tylko od nas mających wolną wolę  zależy czy do niego należeć chcemy. 
      Jeszcze raz spójrz na zdjęcie powyżej, na żółty słonecznik, samosiejkę, który właśnie dzisiaj zakwitł na naszą rocznicę. Mógł zakwitnąć dzień wcześniej, mógł zakwitnąć dzień później.
                         Raduj się duszo już tu na ziemi.
***

Goście!
Zjawiali się w naszym domu parami. 
Dwa świnki Michasi mieszkały u nas przez cały tydzień. Zdążyliśmy je nawet polubić. 
W południe odwiedziła nas Ania z Piotrem. W prezencie dostaliśmy od Piotra poradnik odnowy duchowej "Tajemnicę Bożej Obecności" Ojca Joachima Badeniego OP. Prezent od naszego świadka cywilnego (tylko cywilnego) odebrałem jako sygnał, że zainteresowany z zainteresowaniem przyjął do wiadomości tenże poradnik. 
Na obiedzie gościliśmy się u cioci Eli, by potem na kawie z upieczonym na tę okazję przez Ewę samodzielnie puszystym  sernikiem i Basi drożdżowcem oraz moją szarlotką i nie udanym sernikiem z zakalcem gościć u Eli, Elę i Marysię.
*** 

Tu muszę się poskarżyć się na Ewę. W przeddzień, gdy rano pojechałem do Pallotynów wstała, ubrała się szybko i poszła z chodzikiem do sklepu, kupiła brakujący jej do pieczenia cukier puder i upiekła sernik. Gdy wróciłem kuchnia była posprzątana, a Ewa dumna i blada ze swego dzieła. Swoim działaniem udowodniła sobie, że:
"... obecny stan zdrowia nie powoduje niezdolności do samodzielnej egzystencji i nie uzasadnia konieczności stałej opieki i pomocy innych osób w zaspakajaniu podstawowych potrzeb życiowych, w tym samoobsługi, poruszaniu się i komunikowaniu z otoczeniem, ale powoduje ograniczenia w relacjach z otoczeniem i środowiskiem" . (z uzasadnienia Orzeczenia o Stopniu Niepełnosprawności PZ 8321.13502.2012 z 04.07.02012)
Dyskusyjny pozostaje jedynie stopień tego ograniczenia o którym wspomina ww. Orzeczenie. W pewnych wyjątkowych  sytuacjach jest on 100%, powodując pełną niezdolność do samodzielnej egzystencji, a w innych ograniczenie w relacjach z otoczeniem jest nieomal niezauważalne dla tego otoczenia.
 ***

Wracając do gości, to mieliśmy ich więcej. Wieczorem przyjechał Paweł z Emilią. Przynieśli bukiet czerwonych róż i opowieść o tygodniowej podróży po 7 Parkach Narodowych w Stanach Zjednoczonych, popartą widokówkami.
Była to doskonała okazja, by na my3miasto.pl wymienić się poglądami na temat premiera Donalda Tuska, homoseksualistów i obalenia rządu przez młodych ze znacznie lepszym od Niego podróżnikiem panem Wojciechem Cejrowskim. 
Zabrali ze sobą świnki morskie, no cóż trzeba się było z nimi rozstać.
***
Do późnego wieczoru oglądaliśmy z ostatnią parą Marylą i Bolkiem film, też ze Stanów o Kiko i Żydach. Trwał prawie dwie godziny. Spytali mnie co ja o nim sądzę. Nie mam sądu, czas pokaże co z tej drogi pojednania między starszymi w wierze braćmi, a nami chrześcijanami wyniknie odpowiedziałem. Nie podobał mi się jedynie nie zdementowany ton wypowiedzi niektórych osób utożsamiający obóz w Oświęcimiu tylko z holokaustem narodu Żydowskiego i czyniący odpowiedzialnych za holokaust ogólnie chrześcijan, a nie reżim faszystowski.
Gdy zasypialiśmy był już następny dzień. 
Gdy rano zerwałem się na nogi był już kolejny dzień wskazówki sypialnianego zegara wskazywały czwórkę i piątkę, ale ta piątka posunęła się już o jeden dzień w czasie.

wtorek, 17 lipca 2012

Spacerkiem po Starówce

Masz ochotę na spacer po starówce - pytam Ewę po wyjściu z Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa?  Drobnym krokiem idziemy powoli ul Żydowską w kierunku Starego Rynku, mijani przez grupę niemieckojęzycznych turystów. Wszyscy mniej więcej w naszym wieku, pewno jak my emeryci. Ratuszowy zegar wskazuje 11:15. W niedzielne, letnie przedpołudnie, po wschodniej stronie poznańskiego Ratusza miejsca w ogródkach popijając ranną kawę zajmują ci, którzy zamierzają  obejrzeć trykające się Poznańskie Koziołki.

Stań na tle panoramy zamku Króla Przemysła II - proszę.
Jakiego zamku? 
O czym ty mówisz?
Zrób jeszcze tylko kilka kroków i popatrz w kierunku Góry Przemysława. 
Nie Przemysława, a Przemysła poprawia mnie Ewa.
Takie imię nosił pierwszy koronowany Król Polski po rozbiciu dzielnicowym. 
Idąc dalej tym tropem,  to zgodnie z prawdą historyczną powinniśmy mieszkać przy ulicy Przemysła, a nie Przemysława.
To kolejny argument za tym, by zmienić w naszych dowodach osobistych adres zamieszkania na Plac Zmartwychwstania, dyskutujemy idąc powoli w kierunku królewskiego zamku. 

Zrób mi proszę zdjęcie przy tych kwiatach. Doskonale harmonizują z moją bluzeczką. To moje ulubione kolory, mówi Ewa. 



A może wypijemy sobie po kawie?
Zgoda! 
Śniadanie jedliśmy przed dziewiątą, a jest już bez mała południe.
Warto coś łyknąć na orzeźwienie. 

Krok za krokiem w słonecznej pogodzie, dzieląc się wrażeniami ze Mszy Świętej podążamy pod górę w kierunku góry Przemysława. 
Ja tam chyba nie wejdę!
A słyszałaś jak Ksiądz Profesor w homilii mówił, że skoro Pan Bóg dał nam czas, to dał nam go po to, byśmy go jak najlepiej wykorzystali? Jeszcze tylko kilka stopni i będziemy u podnóża góry, na poziomie kościoła oo. Franciszkanów.

Wejdź proszę pod samą furtę zamkową i przeczytaj co nad nią jest napisane - prosi zmęczona schodami Ewa. 
Dobrze, ale najpierw usiądź na ławce, byś mi się nie przewróciła, zadzierając głowę, gdy będę Ci kiwał ze szczytu wieży zamkowej.
Niestety,  furta na podwórzec okazała się zamknięta dla zwiedzających. A stojący przed nią starszy Pan to jeden z członków Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego w Poznaniu, który społecznie służy za informatora, a nie za przewodnika.

Dostałem od niego reklamówkę dotyczącą odbudowy najstarszej w Polsce rezydencji królewskiej. Przeglądając ją pobieżnie, przytoczę z niej jedynie  tematykę, którą porusza. Są to: historia zamku, opis okresu jago świetności, zestawienie wizyt królewskich, miejsce narodzin godła narodowego oraz kalendarium odbudowy.


Przytoczę jeden cytat z tej broszurki:
"Orzeł Biały w koronie sprawuje od ponad siedmiuset lat pieczę nad Rzecząpospolitą. Na pieczęci królewskiej z 1295 roku Przemysł II umieścił monumentalnego orła, z szeroko rozpostartymi skrzydłami i dumnie wzniesioną głową, zwieńczoną koroną. Orzeł Biały, otoczony jest łacińskim napisem "Reddidt ipse Deus victricia signa Polonus", co znaczy " Sam Wszechmocny przywrócił Polakom zwycięskie znaki". 

Te słowa sprzed lat brzmią nieomal jak proroctwo dla dzisiejszych Polaków. 
Nie naród, nie  władza przywrócą Polsce zwycięskie znaki, ale sam Wszechmocny. 
Tak spekulując schodzimy w dół ul Franciszkańską do Starego Rynku. Mijamy Pałac Działyńskich przystając przy kramach i stoiskach.

Przyglądając się jedzącym gołębiom naszła nas ochota na gołąbki. Nie, nie pieczone ani w rosole choć i takie są podobno wyśmienite. 
Gdy byłem mały mama  kupowała takie małe ptaszki i gotowała z nich ojcu rosół, gdy ten niedomagał jelitowo i był na diecie.

Nie wiem czy wiecie co to za potrawa gołąbki. To owinięty w liść ugotowanej na miękko kapusty farsz złożony z kaszy wymieszanej z mielonym mięsem i zapieczony w sosie pomidorowym. Tania w okresie lata potrawa znalazła się w karcie jednego z lokali na środku pierzei północnej.

Koziołki zdążyły się potrykać na ratuszowej wieży i nie ma się co dziwić, że głodni postanowiliśmy popróbować tego lokalnego przysmaku. Nie był drogi. Za 8 zł  dostaliśmy z gołąbkiem dwa gotowane ziemniaki polane dużą ilością sosu pomidorowego przybrane plasterkiem pomarańczy i rozkrojonym na cztery części pomidorem. Ewa była tak zajęta jedzeniem, że nie zwróciła uwagi, gdy pani kelnerka robiła nam zdjęcia. Dopiero za trzecim razem na prośbę kelnerki podniosła głowę znad talerza.

Trzeba przyznać, że podana potrawa w tym lokalu czynnym przez 24 godziny na dobę, gdzie wszystkie napoje są za 4 złote, a wszystkie przekąski po 8 zł nawet nam, przyzwyczajonym do domowego jadła, smakowała. A jako, że o tej porze byliśmy po tanecznej nocce pierwszymi i jedynymi gośćmi, miła obsługa dwukrotnie ściszała muzykę. Bardzo mi ten lokal przypominał Bar Zakąski, Przekąski w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu, z którego wychodzą wieczorem grupy młodzieży przeszkadzające ludziom modlącym się pod Krzyżem przed Pałacem Namiestnikowskim. 


Mnie zszokowało w nim  hasło wiszące wewnątrz lokalu, że do pracy obsługa przychodzi w stanie pełnej trzeźwości. Czyżby w czasie pracy mogła nie gardzić wypitką z klientami? Nie śmiałem o to pytać obsługującą nas kelnerkę. Po tanim obiedzie, w cenie wypitej wcześniej kawy do pełnego szczęścia Ewie potrzebny był jeszcze deser. Czuła się doskonale, mogąc siedzieć przy stoliku i obserwować na żywo ludzi spacerujących wokół Ratusza. 

Na deser siedliśmy w kawiarni, w cieniu, na wschodniej ścianie Starego Rynku. Obserwując i słuchając pary grajków grających na skrzypcach i gitarze raczyliśmy się lodami z bitą śmietaną. Jak szaleć to szaleć!

A było na co patrzeć. Mnie cieszył widok żony, która ostatnio jest całkowicie uwiązana w domu, a jedynym oknem na świat jest nieomal tylko okienko telewizora.
To zdjęcie zrobił nam kelner. Prawda, że jesteśmy oboje zadowoleni? Za tydzień minie nam 45 rocznica ślubu. 
Dzisiaj, spoglądając na młodą parę, rozważamy wczorajsze słowa naszej znajomej: 


 "Chciałabym, abyśmy się "zrymowali" w końcu i uwieńczyli nasz związek Ślubem Kościelnym, bo chyba tylko wtedy, współmałżonkowie są w stanie działać z rozmachem, nie raniąc siebie.... Tylko opieka NAJWYŻSZEGO i działanie Sakramentu wznosi nas ponad wyżyny naszego Ego.
Hmmmm.... moja naiwność przekracza wszelkie granice, moja wiara też.... moja Miłość jest pełna nadziei (choć to Matka głupich)... ale jest.... Fajnie umieć kochać, choć w "tym przypadku" jest to cholernie trudne. Niszczy mnie - zatem PROSZĘ O MODLITWĘ ---- ZA NAS - mnie i przyszłego, daj Boże męża. Tylko to może przynieść jakieś owoce!!!! DOBRE OWOCE! "
Dzwonię Pojednaniem na różnych pogrzebach (ostatnio Stuligrosza), ale będę miał niezwykłą przyjemność zadzwonić na wiwat na Twoim Ślubie Kościelnym. 

niedziela, 15 lipca 2012

Krzyż i Krew

15 niedziela zwykła - 15 lipiec - połowa miesiąca - środek miesiąca poświęconego Najświętszej Krwi Pana Jezusa - Sanktuarium pod wezwaniem Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu przy ul Żydowskiej 34.  Przypadek czy świadomy wybór? Kilka minut przed 10 rano. Siadamy z Ewą w drugiej ławce po prawej stronie. 

Jesteśmy tu na zaproszenie. Na twarzy Księdza Rektora pojawia się lekkie zdziwienie. Przed Mszą św. wyszedł do kościoła  i przywitał się z każdym z obecnych. 
Pytam czy mogę robić dyskretnie zdjęcia w czasie Mszy św. 
A dlaczego? 
Chciałbym je zamieścić na swoim blogu. 
Publicznie dostępnym? 
Tak, odpowiadam. 
Proszę bardzo. Chciałbym je obejrzeć. 
Wymieniamy się wizytówkami. 

Mam moment na spojrzenie na ołtarz. Ostatni raz byłem w tym kościółku jako małe dziecko. Wnętrza zupełnie nie pamiętam, ale historia krwawiących trzech hostii zbeszczeszczonych  przez Żydów została mi z pietyzmem przekazana przez mamę.
       Do Mszy Świętej wychodzi ks. prof. dr hab. Leszek Wilczyński. 
Słucham słów antyfony:
W sprawiedliwości ujrzę Twe oblicze,  nasycę się Twym widokiem,  gdy ukaże się Twoja chwała.

Spoglądając na ołtarz skierowany na wschód,  z Krucyfiksem nad tabernakulum z Bożym Barankiem, początkowo myślałem, że Msza Święta będzie po łacinie, w rycie trydenckim, ale nie, Ksiądz Rektor po polsku wypowiada słowa kolekty:
Boże, Ty ukazujesz błądzącym światło Twojej prawdy, aby mogli wrócić na drogę sprawiedliwości, spraw, niech ci, którzy uważają się za chrześcijan, odrzucą wszystko, co się sprzeciwia tej godności,  a zabiegają o to, co jest z nią zgodne. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

W czasie gdy Ksiądz Profesor siadł na jedynym w prezbiterium skromnym taborecie (zydelku) bez oparcia, pierwsze czytanie z Księgi proroka Amosa odczytał Pan, jak się potem okazało, ktoś z rodziny dawnego Księdza Rektora tego sanktuarium śp. Księdza Pawłowskiego, za którego odprawiona była dzisiejsza Msza Święta.  
Amazjasz, kapłan w Betel, rzekł do Amosa: "«Widzący», idź, uciekaj sobie do ziemi Judy. I tam jedz chleb, i tam prorokuj. A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą". I odpowiedział Amos Amazjaszowi: "Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i Pan rzekł do mnie: «Idź, prorokuj do narodu mego, izraelskiego»".

Gdy przyszedł czas na odśpiewanie psalmu responsoryjnego w niewielkim kościółku rozległ się anielski, kształcony głos młodego chłopca. Gdybym go nie widział, grającego na organach i śpiewającego, powiedziałbym dziewczęcy mezzosopran. 
Refren: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie.

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie
dla tych, którzy się Go boją, i chwała zamieszka w naszej ziemi.
Refren: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie.

Spotkają się ze sobą łaska i wierność, ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość spojrzy z nieba.
Refren: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie.

Pan sam obdarzy szczęściem, a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość, a śladami Jego kroków zbawienie.
Refren: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie.

Przez otwarte na oścież,jak wrota balaski do ambonki w prezbiterium podeszła kobieta, by przeczytać drugie czytanie o tym jak: Bóg wybrał nas w Chrystusie (Ef 1, 3-14).
Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan. Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie występków według bogactwa Jego łaski. Szczodrze ją na nas wylał w postaci wszelkiej mądrości i zrozumienia, przez to, że nam oznajmił tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi.

Słowami aklamacji :
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie wasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.
Ksiądz Profesor poprzedził Ewangelię według według słów św. Marka, mówiącą o rozesłaniu Apostołów (Mk 6, 7-13):
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. "Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien". I mówił do nich: "Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich". Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
Zasłuchany w głoszoną pięknym językiem homilię żałowałem, że nie mam pod ręką nic do pisania, by utrwalić jej główne myśli. Ksiądz Rektor nawiązał w szczególności do ostatnich dwóch zdań z Ewangelii. Zwrócił szczególną uwagę na  podejście chrześcijanina do sprawy śmierci podkreślając, że winien on być na nią dojrzale gotowy w każdej chwili i nie powinien modlić się o nagłe, bezbolesne odejście. Jako ideał umierania podał przykład umierania z pełną świadomością, w gronie najbliższych, trzymany za rękę, z palącą się gromnicą w kostniejącej dłoni i modlitwą odmawianą przez domowników. Trzeba nam stale wracać do słów suplikacji: "Od nagłej, a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie".  To jest prawdziwie chrześcijańska postawa. Dalszą część homilii mówca poświęcił życiu swego poprzednika na stanowisku Rektora Sanktuarium śp. Księdza Pawłowskiego, który posługę tę pełnił przez ponad 30 lat.

Modlitwa wiernych. W ławce z prawej strony rodzina Księdza Pawłowskiego. Moja uwaga skupia się  na obrazie Chrystusa w głównym ołtarzu do którego zanoszę  (odnoszę) poszczególne wezwania modlitewne  w tym osobistą intencję, z którą przyszedłem. 

W czasie modlitwy wiernych, nie odwracając się do tyłu robię zdjęcie wiernych po lewej stronie kościoła. Wśród nich znalazł się Pan od którego przed laty, już po zawale, za nieduże pieniądze, nabyłem haftowane " Krwawiące Serce Jezusa". Przypadek ... ?

Modlitwa nad darami:
Wejrzyj, Boże, na dary błagającego Cię Kościoła i przemień je na Pokarm duchowy dla Twoich wiernych,  aby przyjmując go wzrastali w świętości. Przez Chrystusa, Pana naszego.
Oto Ciało Pańskie

Oto Krew Pańska

Nigdy nie pisałem komentarza do momentu Przeistoczenia. Tym razem piszę go po jedenastu godzinach od momentu zrobienia tych zdjęć patrząc tylko na zdjęcia, a nie na Żywego Jezusa ukrytego pod postacią białej Hostii i wina przemienionego w Krew. 
Proszę zauważyć tę wszechobecną jedność w liturgii. Wierni (ja), klęczący za kapłanem, wszyscy skierowani ku wschodowi. Kapłan w zielonym ornacie, na nim krzyż (łaciński). Jego oczy, wszystkich oczy (moje oczy) skierowane na wzniesione w górę w geście ofiarnym dłonie unoszące Ciało i Krew Jezusa, tego którego pasyjka umieszczona jest na Krzyżu stojącym na tabernakulum, w którym przebywa Żywy Jezus, nieco wyżej obraz Jezusa krwawiącego. Nie ma tu przedstawienia. Wszystkie oczy skierowane na Jezusa ofiarowanego Bogu Ojcu w Duchu Świętym. Pełna jedność gestów, myśli. Pełna harmonia, żadnych zgrzytów. Wszystkie elementy liturgii perfekcyjnie współgrają ze sobą. 



Tu czuje się ofiarę Kościoła, niezależnie czy celebrującym jest Ksiądz Profesor, biskup, kardynał, czy sam Papież. W stosunku do Boga wszyscy jako ludzie, jako jego stworzenia stajemy po tej samej stronie ofiarowując Syna Ojcu. wszystko dzieje się przez Chrystusa , w Chrystusie i z Chrystusem ... Tak było przez wieki, tak było jeszcze w mojej młodości. Pańszczyźniany chłop, rzemieślnik dziedzic, wójt, król czy kapłan w tym momencie byli równi przed Bogiem, tak jak równi stawali się w chwili śmierci.


Ta równość została pogrzebana. Kapłani nie chcą brać przykładu z naszego Papieża Benedykta XVI, który nie ludzi stawia przed swoimi oczyma, ale Boga, w krucyfiksie na ołtarzu, skierowanym w kierunku niego. Nie da się Księże Profesorze nam wiernym, w naszych parafialnych kościołach dłużej spoglądać na Przeistoczenie oddzielone od Krzyża z krucyfiksem. Zaburzoną jedność trzeba jak najszybciej przywrócić biorąc przykład z Papieża.   

Wtedy słowa antyfony na Komunię Świętą:
Bóg jest miłością,
kto trwa w miłości, 
trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.
nabiorą zupełnie innego, żywego blasku : 
Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.
Panie nie jestem godzien abyś wszedł do serca mego ale rzeknij tylko słowo, a będzie zbawiona dusza moja.

Komunię Świętą przyjmujemy w przeważającej liczbie na klęcząco,  przy zamkniętych balaskach. Po dłuższym dziękczynieniu w ciszy kapłan modli się słowami:
Posileni Twoimi Darami, prosimy Cię, Boże, aby przez uczestnictwo w tym Sakramencie  wzrastał w nas jego zbawienny owoc. Przez Chrystusa, Pana naszego, Amen.

Bardzo krótkie ogłoszenia parafialne, a w nich informacja o mianowaniu naszego Księdza Biskupa pomocniczego Marka Jędraszewskiego, arcybiskupem dla diecezji Łódzkiej, o Mszach Świętych o 18 w ciągu tygodnia i o 10 w niedziele, i o jutrzejszym święcie Matki Boskiej Szkaplerznej, której wizerunek znajduje się w prawym bocznym ołtarzu.






Na rozesłanie Ksiądz Rektor zaprasza do dolnego kościoła do żródełka po wodę, która ma podobno cudowne działanie i udziela wiernym błogosławieństwa, a najmłodszy organista jakiego w życiu widziałem intonuje pieśń na wyjście.
Celebransowi nie spieszy się z opuszczeniem kościoła. Śpiewa z pozostałymi wiernymi całe trzy zwrotki. Mimo że cała Msza Święta  trwała równo godzinę, ani przez moment nie czułem, że coś jest przedłużane. Ze spokojem mogę pisać Święta z dużej litery, bo to była dla nas: Ewy i mnie na prawdę Święta Msza Święta.
Lewy ołtarz boczny

ambona

sklepienie kościoła

Krucyfiks i zdjęcie Pana Jezusa z krzyża

Drzwi prowadzące do zakrystii i dolnego kościoła

Tablica wotywna

widok od strony wejścia

Ja Jestem w Eucharystii  Żywy w Ciele i Krwi