poniedziałek, 29 października 2012

Odwołanie do Sądu

W kwietniu tego roku Ewa wystąpiła o  zmianę kategorii inwalidztwa. Zupełnie nie zależało mi na tym papierku. Już na wstępie powiedziałem Jej, że za pieniądze nie będę Jej obchodził. To co robię, robię z wielkiej miłości i wolę aby tak pozostało do końca. Doskonale wiem, że tego co robię nie da się przeliczyć na żadne pieniądze, a skoro tak, nie będę się prosił o żadną cząstkową finansową pomoc, która dołączona do Jej emerytury i tak nie pokryje kosztów jej leczenia i rehabilitacji.
Dlaczego wobec tego napisałem Jej poniższe odwołanie. Bo była uparta w swoim dążeniu do uznania przez urząd swojej niepełnosprawności. Złamałem się widząc Jej dziecięcą bezradność. Przez większość lat małżeńskiego życia, to Ona załatwiała wszystkie urzędowe sprawy. Ona wiedziała gdzie i jak do kogo dotrzeć, Ona pisała nasze małżeńskie pisma i wnioski do urzędów. Dzisiaj w ostatnim dniu na ostatnie możliwe odwołanie zrobiło mi się Jej po prostu żal. Czas na mnie bym za nią napisał to odwołanie pomyślałem w czasie  rannej modlitwy przed Bożym Miłosierdziem. Na śniadanie zrobiłem grzanki z masłem czosnkowym i siadłem do pisania.
Ciekawa co robię śledziła gdy wstawała z łóżka postęp mego pisania. Na koniec kazała sobie, bym jej całość przeczytał. Wprowadziła tylko korekty interpunkcyjne i poprawiła literówki.

Irena Zygarłowska 
Baranowo ul. Przemysława 19
62-081 Przeźmierowo
Sąd Rejonowy 
Grunwald - Jeżyce
VI Wydział Ubezpieczeń Społecznych
Poznań ul Kamiennogórska 26

za pośrednictwem
Wojewódzkiego Zespołu d/s Orzekania
o Niepełnosprawności
w Województwie Poznańskim


Odwołanie

Odwołuję się od Orzeczenia Wojewódzkiego Zespołu ds Niepełnosprawności nr ZN-III.9531.1.32117.2012.4, gdyż nie zgadzam się z punktem 7 postanowienia  Powiatowego Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności nr PZ.8321.13502.2012 jakobym nie wymagała stałej i długotrwałej opieki i pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji.
Takie orzeczenie stoi w sprzeczności ze stanem faktycznym, który być może nie został odpowiednio naświetlony i udokumentowany w przedłożonej dokumentacji medycznej, która prawdopodobnie nie nadąża za pogarszającym się stanem mego zdrowia.

  Uzasadnienie

Opis aktualnego stanu zdrowia:

1. Wstanie z łóżka i higiena osobista.

- Samodzielne dźwignięcie się chorej, by przybrać pozycję siedzącą na łóżku i spuszczenie nóg na posadzkę jest nieomal nie wykonalne bez udziału osób trzecich, choć zdarzają się wyjątkowe przypadki, że może jej się to udać wykonać samodzielnie. 
- Założenie jakiegokolwiek obuwia poza tzw.laczkami, w które chora jest wstanie samodzielnie wsunąć nogi jest obecnie niewykonalne. 
- Wstanie z łóżka i przyjęcie pozycji pionowej, bez udziału osoby trzeciej, kończy się często przewróceniem. Prawa noga chorej, od powłóczenia której przed ośmiu laty zaczęły się objawy glejaka, jest słabsza od lewej i chora nie wstawszy, osuwa się na prawą stronę.
- Nieomal każde przejście 6 metrów, z łóżka do ubikacji, odbywa się z udziałem osoby trzeciej. Gdy w piątek, 26.10.2012 roku z wizytą domową była lekarka rodzinna, a chora miała temperaturę  37,4 stopnia, była tak osłabiona, że do przejścia chorej do ubikacji potrzebne były do pomocy dwie osoby.
- do zachowania higieny osobistej chorej, każdorazowego zdjęcia pieluchomajtek, podmycia i założenia nowych pieluchomajtek bezwzględnie potrzebna jest chorej pomoc osoby trzeciej. Tych czynności nie jest już obecnie wykonać od początku do końca zainteresowana.  Chora ma kłopoty z utrzymaniem moczu, co nasila się w okresie np przeziębienia i kaszlu i zwiększa z kilku do kilkunastu ilość wymienianych chorej pieluchomajtek. 
Ilość zużytych pieluchomajtek udokumentowana fakturami na przestrzeni ostatnich czterech lat przekroczyła 2 tysiące, a każda wymieniana w ostatnim roku pielucha wymagała pomocy w jej  założeniu i zdjęciu udziału osoby trzeciej. Podobnie ma się rzecz z założeniem i zdjęciem rajstop i skarpet.

2. Poruszanie się. 

- Przemieszczanie się chorej w obrębie mieszkania, gdzie w każdej chwili może się podeprzeć, odbywa się nadal, aczkolwiek bardzo wolno, samodzielnie, bez wózka i bez chodzika. Nie eliminuje to jednak przewracania się - upadków chorej, które w każdym przypadku polegają na upadku na twarz bez utraty przytomności. Nie są to potknięcia czy zahaczenia o jakiś przedmiot. Nogi chorej zaczynają drobić kroczki w miejscu, nie przesuwając się do przodu, a górna część ciała z głową przesuwa się wyraźnie do przodu, powodując utratę równowagi i upadek na brzuch, na piersi, na ręce wyciągnięte do przodu chroniące głowę. Wszystko to dzieje się automatycznie i niejako bezwiednie dla chorej. Wszystkie dotychczasowe upadki kończą się na szczęście,  jak na razie,  ogólnym potłuczeniem ciała. (Karty informacyjne Izby Przyjęć - Poradni Chirurgiczno-Urazowej Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu z 04.10.2012 i 14.102012).
- Przemieszczanie chorej poza domem odbywa się obecnie tylko z udziałem osób trzecich. Spacer po zakupy do pobliskiego sklepu, 100 metrów w jedną stronę, to pół godzinna wyprawa. Żona idzie ze mną trzymając mnie pod rękę. Każdy jej mocniejszy uchwyt, to znak bym stanął i dał jej złapać równowagę. Po chwili możemy robiąc wolno 15-20 cm kroczki przejść kilka, niekiedy i kilkanaście metrów do przodu, by znowu na chwilę przystanąć, dla złapania równowagi. Jakikolwiek ruch, odgłos powoduje odwrócenie głowy w bok chorej, a to sprawia drobienie, deptanie nieomal w miejscu i przewracanie się do przodu, co wymaga natychmiastowej mojej reakcji podtrzymującej osuwające się ciało. Napisałam wyżej spacer po zakupy, bo jest to rzeczywiście spacer przy którym zarówno ręce męża jak i moje muszą być w obie strony puste - wolne. Ja lewą trzymam się ramienia męża, a prawą mając wolną, mogę się go w każdej chwili chwycić ratując przed upadkiem a mąż też musi mieć ręce wolne by mnie upadającą podtrzymać. A zakupy? Zakupy muszą się zmieścić w kieszeniach. 
- Jakiekolwiek ruchy chorej aczkolwiek w większości możliwe jeszcze fizycznie do wykonania (unoszony przedmiot nie może być cięższy niż 1 kg), są bardzo wolne i opóźnione w czasie, a niekiedy nie skoordynowane. Przykładowo: nalanie z kranu 1 litra wody do naczynia i postawienie go na kuchence okazuje się niemożliwe do wykonania. Jeśli głowa chorej pomyśli to wykona tę czynność stawiając pusty garnek na piecyku i nalewając do niego kolejno cztery szklanki wody. Skierowanie prowadzącego specjalisty neurologa do ośrodka rehabilitacyjnego od czerwca br do dzisiaj pozostaje nie zrealizowane (pół roczny termin oczekiwania na zabiegi usprawniające płatne przez NFZ). 

3. Nakarmienie się. 

Chora potrafi się samodzielnie nakarmić, potrafi wziąć sobie przygotowane uprzednio gotowe potrawy. Próby posługiwania się sprzętem gospodarstwa domowego kończą się niepowodzeniem. Przykładowo: dłuższe trzymanie w ręku miksera, by ubić pianę z trzech jajek, powoduje takie zmęczenie ręki, że mikser z niej wypada. Ukrojenie kromki chleba, krajalnicą elektryczną do chleba wymaga zbyt wielkiej siły od chorej, by przesunąć krojony bochenek chleba. Podobnie ma się rzecz z ręcznym ukrojeniem nożem kromki chleba. Do tak prostych czynności potrzeba udziału osoby trzeciej, nie wspominając o kompleksowym prowadzeniu przez kobietę kuchni - gospodarstwa domowego. 

4. Komunikowanie się z otoczeniem 

Chora komunikuje się z otoczeniem głównie przy użyciu telefonu. Ta pozornie prosta czynność uzależniona jest od posiadania w zasięgu ręki aparatu telefonicznego, konkretnie komórki i dwóch słuchawek przenośnych, z których korzysta chora. Nie jest dla niej problemem sama rozmowa, co noszenie za nią, w zależności od miejsca, w którym przebywa tych urządzeń. Jak jest w łóżku, musi je mieć przy łóżku, jak
jest w jadalni muszą być jej doniesione do jadalni. W czasie przejścia z jednego pomieszczenia do drugiego chora musi mieć puste ręce, by móc się nimi chwytać poręczy, mebli, ścian wszystkiego, co ją może podtrzymać na wypadek upadku.  

5. Nerwy

Przeżycia rodzinne (wymienię tu tylko jedno: samobójcza śmierć syna) spowodowały, że chora na prosto mówiąc "strzaskane nerwy".  Każda sytuacja stresowa powoduje u chorej natychmiastową reakcję organizmu, wymagającą bezwzględnej pomocy osób trzecich. Najczęściej wiąże się to z koniecznością umycia całego ciała chorej. Jest to najczęściej bardzo utrudnione, zwłaszcza jak sytuacja taka przytrafia się w miejscu publicznym, a w pobliżu nie ma odpowiednio przystosowanych kabin dla niepełnosprawnych, albo są, ale nieodpowiednio przystosowane. (przykładowo Poznański Ogród  Botaniczny, gdzie oparcie się całym ciężarem chorej o umywalkę spowodowało jej wyrwanie się ze ściany, kilku cm  wkręty nie wytrzymały w sierpniu tego roku wspierającego się na umywalce ciężaru chorej). Jeśli sytuacje takie zdarzają się raz do roku - nie ma sprawy, jeśli raz na miesiąc, da się z tym żyć osobie chorej i osobie się nią opiekującej, ale jeśli częściej, to bardzo boli bezduszne stwierdzenie, że chora nie wymaga stałej opieki i pomocy innej osoby.

Podsumowanie.
Reasumując powyższe stwierdzam, że mój stan zdrowia nie tylko powoduje ograniczenia w relacjach z otoczeniem i środowiskiem, ale wymaga konieczności stałej: w dzień i w nocy opieki i pomocy innych osób w poruszaniu się, zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych, w tym samoobsługi i komunikowaniu się powodując u mnie niezdolność do samodzielnej egzystencji. 


podpisała Irena Zygarłowska 
przy nieomal całkowitej pomocy w pisaniu tego tekstu, 
opiekującego się Nią męża Jerzego.

Uwaga: Powyższy tekst został podany do publicznej wiadomości w internecie na blogu Jerzego Zygarłowskiego  

Brak komentarzy: