niedziela, 30 grudnia 2012

Droga Pojednania ks.Piotra Natanka cz.5

Od opublikowania tekstu 4 kazania w którym Ks. Piotr Natanek zajął się DROGĄ  POJEDNANIA upłynął tydzień. Tym razem 5 kazanie publikuję w całości. Tak jak w poprzednich słowa Księdza na czarno, słowa orędzia na czerwono a cytaty z Pisma świętego na niebiesko. Drugą część kazania poświęconą DRODZE POJEDNANIA  pozwoliłem sobie porozdzielać resztą zdjęć jakie wykonałem w czasie III Pokutnego Marszu Różańcowego jaki odbył się w Poznaniu w dniu 8 grudnia 2012 roku. Zdjęcia zrobiłem w kościele Księży Franciszkanów na wzgórzu Przemysła gdzie miało miejsce zakończenie Marszu. Tam przed obrazem Matki Bożej w udy wielmożnej Pani Poznania odmówiliśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia, odnowiliśmy Jasnogórskie Śluby Narodu, oraz dokonaliśmy aktu Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Treść kazania - nie autoryzowana, spisana z nagrania i opisana wskazaniami zegara.

8:20 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

8:43 " Powiedz miastom judzkim:<<Oto wasz Bóg!>> Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę". - mówi prorok Izajasz. Te słowa nadziei daje w 40. rozdziale wiersz 9b-10a, w dzisiejszym czytaniu. Psalmista też woła: "Oto Pan przychodzi z wielką mocą". W Ewangelii Pan Jezus pokazuje naturę miłości Ojca " Nie jest wolą Ojca, aby zginęło jedno z tych maluczkich". Ale bunt, zakorzenienie w grzechu sprawiają, że ziemia musi być i człowiek doświadczona przez Boga.

9:50 Izajasz w dzisiejszym czytaniu mówi o  jakiejś pokucie. To jest 40 rozdział wiersz 2 "Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swoje grzechy". To w takim razie idziemy za Izajaszem i patrzymy na wcześniejsze rozdziały. O jakiej to karze mówi prorok, moi drodzy, Izajasz? Wczoraj w brewiarzu, prorok Izajasz mówił, rozdział 24 o objawieniu się Pana w dniu Jego. Czyli będzie jakiś dzień Pana, gdzie On pokaże: kto tu rządzi? I co mówi prorok Izajasz? (rozdz.24, 1-2)

10:57 "Oto Pan pustoszy ziemię, niszczy ją i burzy jej powierzchnię, a mieszkańców jej rozprasza. I będzie dotknięty jak lud, tak kapłan, jak sługa, tak pan jego, jak służąca, tak jej pani, jak nabywca, tak sprzedawca, jak pożyczkę dający, tak biorący ją, jak wierzyciel, tak dłużnik". Przyglądnijcie się, wymieniona jest cała litania wszystkich warstw społecznych, żeby nikt nie mówił, że nas kara nie dotknie. Kiedy wracamy do objawień w A' Kitta Matka Boża przepowiada karę, że polecą równo sprawiedliwi z niesprawiedliwymi, będą równo karani.

11:56  "Okropnie spustoszona będzie ziemia i doszczętnie rozgrabiona, bo Pan wydał taki wyrok. Żałośnie wygląda ziemia zmarniała; świat opadł z sił, niszczeje, niebo wraz z ziemią się wyczerpały. Ziemia została splugawiona  przez swoich mieszkańców". Co to znaczy splugawić ziemię? Przez swoje grzechy. Jak może ludzkość splugawić ziemię i to jeszcze przez grzechy? "Bo pogwałcili, mówi prorok prawa, przestąpili przykazania i złamali wieczyste przymierze". Które dzisiaj prawo Pana jest na ziemi przestrzegane? Wprowadza się na wszystkie 10 przykazań Bożych antidotum - antyprawa. To wam już tyle razy w kazaniach pokazywałem. Nie zabijaj - równo mordują. Nie cudzołóż -  rozpuszczają  starych, młodych od małych  dzieci. Mówią - walczą z korupcją, a popierają kradzież. Im więcej mówią o korupcji, tym więcej jest układów i przepływa pieniążek "z ręki do ręki, a jak by jakiś mały człowiek chciałby dać, jak to było gdzieś tam w Polsce, komuś tam 10 zł, że chce mamę zobaczyć prokuratorowi, to mu ten jeszcze dołoży 2 lata że to była korupcja.

13:28  Kiedy, gdy się tak przyglądałem wczoraj i dzisiaj prorokowi Izajaszowi, no to moi drodzy, nie jest wesoło. "Dlatego ziemię zżera przekleństwo". Jeśli łamiemy Boże przykazania my się sami przeklinamy, bo odciągamy Łaskę Boga, wraz z przestrzeganiem Bożych przykazań, idzie ziemi błogosławieństwo. Jeśli łamiemy w naszym małym życiu,  w wielkim życiu społecznym  to moi drodzy, ściągamy na siebie przekleństwo. "Dlatego ziemię zżera przekleństwo, a jej mieszkańcy odpokutowują". Nie pokutują ze swojego wyboru, ale Bóg zadecydował - ukarał ziemię: "dlatego się przerzedzają mieszkańcy ziemi i mało ludzi zostało". Teraz rozumiecie dlaczego przeciwnicy intronizacji, jeśli nas atakują, coś mówią, żebyśmy nie korzystali ze Starego Testamentu. Dzieci, tu jest klucz do wielu współczesnych wydarzeń!

14:46  Zburzone jest miasto, jeszcze wyżej jest ciekawe: "Młode wino w smutku, winnica podupadła, wzdychają wszyscy ludzie wesołego serca". Kimże wy jesteście, jak nie pokoleniem wesołego serca?
To co Matka Boża powiedziała w La'Salett: przyjdą czasy, że będą się chcieli tylko bawić i przyjemność!
"Ustała wesołość bębenków, ucichła wrzawa hulających, umilkł wesoły dźwięk cytr.... Zburzone jest miasto chaosu, dom każdy zamknięty od wejścia. Na ulicach narzekanie na brak wina. Znikła wszelka radość, wesele uszło z ziemi. Tylko pustka została w mieście i brama rozbita w kawałki.Tak bowiem będzie pośrodku ziemi, pomiędzy narodami, jak przy otrząsaniu oliwek, jak z ostatkami winogron po winobraniu".

15:56  W dzisiejszym brewiarzu też 24. Rozdział - kontynuacja tego wszystkiego. Wczoraj 1-18, dzisiaj19-23.  "W owym dniu ziemia rozpadnie się w drobne kawałki, ziemia pękając wybuchnie, ziemia zadrgawszy zakołysze się, ziemia się mocno będzie zataczać jak pijany i jak budka na wietrze będzie się chwiała; grzech jej zaciąży nad nią, tak iż upadnie i już nie powstanie". Ziemio, mieszkańcy ziemi nie tylko do was Polacy mówię - Nawróćcie się! Ratujcie swoje dusze!

17:00  "W ów dzień to, iż Pan skarze wojsko niebieskie tam, w górze i królów ziemskich tu - na dole". Tu chodzi o to wojsko niebieskie - zbuntowane demony i o wszystkich królów na dole. Dlaczego? Bo nie chciały uznać Boga za Króla! Proste! Teraz rozumiecie na jakiej fali łaski Boga jesteśmy  niesieni przez dar intronizacji. Jakie to jest wybraństwo?  "Zostaną  wszyscy ci na górze i ci na dole uwięzieni w lochu, będą zamknięci w więzieniu, a po wielu latach  zostaną ukarani. Księżyc się zarumieni, słońce się zawstydzi, bo zakróluje Pan Zastępów  na górze Syjon i w Jeruzalem; wobec swych starców będzie uwielbiony". Rozumiecie, dlaczego dziś z waszej strony taki na mnie przyszedł atak? Wiecie jakie są teksty?

18:10   A teraz posłuchajcie kolejnego (orędzia): bo to jest wszystko z cyklu przygotowanie do Drogi Pojednania. To jest świeże orędzie, z września tego roku. Pan Jezus nas prosi, abyśmy walczyli o miłość. Już nie chcę, żeby mi ktokolwiek przychodził i stękał. To już wczoraj były tu ostatnie stękania. Jeśli mi chcesz zameldować "wszystko w normie", to ja wiem że cię lali, nie dali Ci Komunii, ale już nie stękaj. Już koniec babińca między nami. To wyjdzie szczególnie w jutrzejszym kazaniu. Jak to rycerz, który z bitwy wraca i stęka? Dla mnie  nie do pojęcia? Jak Bóg daje ci cierpienie,  Bóg daje ci taką łaskę miłości? Posłuchajcie o co Mu chodzi! Nie będzie jeszcze kilka kazań, ale kilkanaście, bo się materiał poszerza, bo chcę was przygotować do jeszcze większej bitwy, do większych doświadczeń. Chcielibyście wszyscy, żeby was w lektykach nosili, ordery dali za odwagę. Trzy lata wojowania, co to jest, to dopiero początek bitwy o świętość Kościoła i o uratowanie świata.
 19:35  Moja córko wiesz dobrze, że walka o Mnie, o Moje Królestwo jest walką o miłość. Dzieci , przestawiamy nasze tryby. Czyli jeśli pościsz trzy dni, a dalej jakim pierunem byłeś - przestań pościć! Bóg tego nie chce, rozumiecie. Bóg nie chce ofiary. Bóg chce miłości. Co z tego, że odmawiasz dziennie 15 litanii, Bóg tego nie chce. Ty się nic nie zmieniłeś, Ty się nic nie zmieniłaś. Nie ma w tobie nic miłości, dalej jad. Zaznaczyłem wam, że tym jadowitym, którzy jak tylko zaczną coś kąsać będę mówił pycha w tobie, piekło widzę w tobie, tu nie ma nic w tobie Boga. O wy wszyscy jadowici, którzy tylko zło widzicie i cały czas tylko źle o kimś mówić: skąd się wy tu na tej ziemi wzięliście?
 20:47   Bitwa o Królestwo Moje - mówi Pan Jezus - jest walką o miłość. Jeśli po walce - posłuchaj - płoniesz z miłości. Jeśli zdobywasz miłość, jeśli w twoim sercu nie utraciłeś miłości, ale ją pomnożyłeś, to znaczy, że walkę wygrałeś i przybliżasz moje Królestwo. Zwyzywano cię za to, że klęczysz, zwyzywano cię za płaszcz i w tobie rodzi się jad, nienawiść i żal, i wychodzisz z kościoła i 500. ludziom mówisz jak cię potraktowano, babo droga, chłopie tyś nic nie zyskał, ty jesteś draniem skończonym. Mówię w wymiarze ducha, mówię do was tak mocno, abyście przejrzeli, bo wy nie wiecie jaką Łaskę Bóg nam dał przez te trzy lata, że nas tak maglował, że tak ćwiczył w łasce?
 21:55   Jeżeli jednak pokonałaś wrogów tylko w ludzkim znaczeniu, jeśli upokorzyłaś, zadałaś ból, zdruzgotałaś ich, utraciwszy miłość, jesteś przegraną, bo twoja klęska bardzo mnie zasmuca. Wy zaraz chcecie wygrywać, coś się stało, co mamy mówić: ty masz kochać Proboszcza, ty masz kochać Księdza Kardynała, bić się o prawdę, a nie szukać rewanżu, szukać sędziego, dziennikarza, koleżanki i do niej już dzwonić. Dzieci, przychodzi czas nieprawdopodobnej łaski, ale nie możemy tego zatracić myśląc po ludzku i chcąc jakąś tam bitwę wygrać. Wierzę, że dojdzie do pojednania. Wtedy, ile wy musicie mieć pokory w sobie, ile musicie mieć miłości, by nie pokazywać ani żalów, ani wygranej. Nie ma - wykonasz ruch w tym kieunku, to jest twoja przegrana. Klęska, straciłeś 3 lata.
 23:30   Dlatego pamiętaj, że w każdej walce, jaką dla mnie staczasz, walczysz o miłość. Choć tych słów jeszcze nie miałem, ale Pan Bóg dawał natchnienia: mówiłem uklęknij, ucałuj kapłana, idź do niego na imieniny z jabłecznikiem, choćby cię wyzywał, zrób za niego margaretkę, zamów za niego Mszę, cokolwiek, żeby to dobro, które ty nieraz na siłę z siebie wyciągasz zmiażdżyło te wszystkie twoje niechcenia. Jeśli po bolesnych doświadczeniach  czujesz żal, no to nic z tego nie był. Ty musisz czuć miłość do Księdza. Musisz być na takim etapie, jak nasza pani Kasia z Podlasia kiedy w Jerozolimie - widząc kapłana polskiego  wygadującego nam, do niego podchodzi (i mówi): Księże, chcę ucałować ręce Księdza, bo Bóg posłużył się Księdzem, żeby Ksiądz był biczem dla nas, całuje ręce kapłana i pada na kolana przy całej grupie, a On czerwony jak burak. To musi być miłość. Ja cię kocham choć mię bijesz, bo w takim wymiarze ducha umierał na Golgocie Pan Jezus. On nas do końca kochał. Dlatego uwrażliwiam wszystkich odwiedzających pustelnię. Bardzo uważajcie co mówicie.
 25:20   Dlatego pamiętaj, że w każdej walce jaką dla Mnie staczasz, walczysz o miłość. Mylą się ci, którzy zapominają o tym i tracą Mnie, a walczą już tylko dla siebie i o  siebie, o swoje idee,  plany, o swoje racje, a nie o Mnie. Wiecie na czym polega cały dramatr duszpasterski Kościoła, że zamiast owieczki - dusze ludzkie ukierunkować na Boga i kazać im, czyli mnie, tobie dostosować się do Boga, ukierunkowali człowieka na siebie i kazali Bogu dostosować się do człowieka. I tu jest dramat przekręconego Kościoła Katolickiego! Rozumiecie? Kazano Bogu dostosować się do kościoła, tego ludzkiego. Nie wiem, czy nadążacie za tym myśleniem, ale dziś, kiedy czytałem, to mi się wszystko składało, to daje całą pełnię. Ten nasz ruch ma utworzyć teraz machinę miłości i ona złamie Merkel i ona złamie Putina- rozumiecie? Po kolei to pójdzie. Każdy inny ruch z waszej strony powoduje, że blokujemy siebie, blokujemy ruch, bo cząstka po cząstce tworzymy jedno ciało i zamiast do przodu , my się cofamy.
 27:04 Mylą się ci, mówi Pan, którzy o tym zapominają, że walka o nasze życie, to jest walka o miłość i tracą Mnie, a walczą tylko dla siebie, o siebie, o swoje ideały,  plany, o racje, nie o Moje. Pani Aurelia rozumie tę naszą rozmowę, kiedy rozmawialiśmy pokazywałem gdzie my pójdziemy. Pewne zjawiska wogóle dla nas nie istnieją. Choćby tam biły największe hałbice, to nas nie interesuje, bo by nas wprzęgnęli w walkę o siebie, o swoje ideały, o swoje plany, o swoje racje, a nie o Pana Boga. Dzieci to chodzi o to, że jak na ciebie wyleją w gazecie pomyje - Bogu dziękuj. Że jak ci baba, czy chłop nagada jakiś ty jest nawiedzony przez wiarę - Bogu dziękuj. Dzieci, złapią cię i nagadają ci na temat twojego płaszcza, twojej wiary, ty się na głos (śmiej - mój dopisek) - człowieku dziękuję ci. Niech Bóg będzie w tobie uwielbiony. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, żeby ani odrobinę urazu, ani żalu nie weszło w ciebie. Przyglądnij się nieraz w lustro i zadaj sobie pytanie: czy twoje oblicze promienieje? Bo twarz mówi wszystko. Dzieci! Przyglądnij się Panie, czy to moje oblicze promienieje na innych. Czy oni widząc taką moją twarz, czy to ich porusza ku Tobie Panie?  Pamiętaj kimkolwiek jest twój wróg pokonuj go zyskując miłość. Dzieci, nie są to Boskie katechezy? Nie są to przestrzenie, które trzeba nam zgryzać? Teraz rozumiecie pod jakim wrażeniem jestem  tego wstępu do 11 tomu, kiedy ma powstać książka. Bo to się kiedyś w tej książce znajdzie.

Uczyń mnie niewolnikiem Twojej miłości. To tylko tą drogą, drogą miłości możemy tyle od Boga zyskać, że będziesz ludzi uzdrawiał, że będziesz demony wyrzucał, nie tylko kapłan. Bo na mocy Chrztu Świętego wy też to możecie czynić. Stąd posłuchajcie wszyscy kwękający, którzy do mnie przychodziliście i biadoliliście,  kiedy błagałem: masz ranę, dostałeś, wytrzymaj, a  nie stękaj. Każdy ucisk, udręka czy prześladowanie służą pomnażaniu tego skarbu jakim jest miłość. Ilu z was chciało ze mnie ściągnąć ten krzyż, to moje cierpienie. Ja to pokochał, mnie jest cudownie. Pokochałem tych, którzy okładają. Ale to nie znaczy, że tam gdzie idzie o dobro, o prawdę, że zyskają ze mnie poplecznika i będą mówili żem już bardziej tolerancyjny. Tu się nic nie zmieni.

30:55 Czyli powtarzam: Każdy ucisk, udręka czy prześladowanie służą pomnażaniu tego skarbu jakim jest miłość. I dziś sobie przed spaniem uklęknijcie i tak przeproście Pana Jezusa: coście się ustękali, zróbcie rachunek sumienia, Było zdarzenie, ilu to ludziom powiedziałem, cały świat wybeczałam. Z tego zasług żadnych nie ma. To takie ... Upiekłaś ciasto, taki zakalec, tego się nikt nie tknie. Trza to bydłu rzucić!


 31:40 I teraz, jak to mówi Pan Jezus bardzo precyzyjnie do nas: "To zupełnie nieistotne czy walczysz z człowiekiem, czy z czasem, czy ze swoją słabością, czy z własnym ciałem, czy z pokusą, czy z całym światem". Bo my się usprawiedliwiamy. Zawsze próbujemy to tak wybielić:, że ano był taki czas, mam taką skłonność, mam takie ciało. Wczoraj mi Pani Ania czytała Świętego Jana od Krzyża jak ludzie wchodzą na pewne stopnie doskonałości. Nie! Ci  co  są  specjaliści, co udają pobożnych, dobrych , gorliwych. Jak więcej nabroi, to do spowiedzi nie idzie do swojego spowiednika tylko do innego, żeby ten dalej był przekonany, że ma przed sobą świętego. Albo jak się zaczyna spowiadać, to praktycznie mówi czasami o grzechu, ale się non stop usprawiedliwia. Usprawiedliwia czym? A Pan dzisiaj mówi: to nieistotne czy walczysz z człowiekiem, z czasem, ze słabością, z własnym ciałem, czy z pokusą , czy z całym światem. Teraz rozumiecie, jak my są daleko jeszcze od tej przestrzeni miłosci?
 33:00 Jakakolwiek byłaby przeszkoda na tej drodze, ten cel pozostaje niezmienny. W kapłaństwie jak mi ktoś nagabuje brat na siostrę jo mówię: przyjdź ze siostrą. Nie byde słuchoł jednej strony. To nie ma nic!  Jak chcecie coś naprawić, to przyjdźcie we dwójkę. Wysłucham was obojga. Żona chlapie na męża - przyjdźcie we dwójkę. Mam. Przyjdźcie we dwójkę! Te, nikt nie przychodzi we dwójkę, każdy w pojedynkę, by przedstawić sytuację, że tamten jest inny, że my tak samo nie patrzymy. Nie mogę tak iść Panie! Jak ja mam mu przebaczyć? Jak ja mam Panie....? Wiesz co on mi zrobił?  Panie, Ty tego nie rozumiesz!
 34:02 Jakakolwiek byłaby przeszkoda na tej drodze, Twój cel pozostaje niezmienny. Pomnażać miłość, okazywać wspaniałomyślność, litować się wobec braku miłosierdzia, wobec bezwzględności, zachować cierpliwość, w udrękach i próbach i pozostać z czystym o nieskalanym sercu, które winno być nieustannie  poszerzane przez rosnącą w nim miłość. Jak to orędzie wyjdzie, to sobie je skserujecie z książki, ofoliujcie i zegnijcie to sobie noście w torbie cały czas. To będzie taki papier lakmusowy. Jak się bierze to se przypomni, o co tu chodzi. Dlatego przez dar miłości Ks. Kardynała dana nam jest szczególna nadzieja łaski. Ale wiecie jak możemy wszystko stracić? Jak się poczujesz zwycięzcą, już żeś przepadł. Jeśli wprowadzisz do siebie nienawiść, albo próbę rewanżu już żeś przepadł. Jeśli teraz zaczniesz znowu opowiadać, kiedy cię tam na kolanach wyrzucili, kiedy ci nie dali Komunii, kiedy cię zwyzywali - już żeś  przepadł. Drogie dziecko, to nie postąpiłeś ani kroku, nic do przodu. Na drodze duchowej wydeleguję cię do oddziałów tatarskich , które obiecały przyjść Rzeczypospolitej na pomoc, ale nie ma co na ciebie liczyć, bo się zawsze nieobliczalnie zachowasz na polu bitwy. Jesteś przydatny, bo cyfrę robisz, ale nie możesz do gwardii wchodzić, bo nie wykonasz manewru na polu bitwy, nigdy.
 36:14 Teraz posłuchajcie co tu Pan mówi:"Jeśli pokutujesz i tracisz miłość, jeśli pościsz i wpadasz w złość - zaprzestań, nie rób tego" . Jeśli wasze posty, pokuty nie przynoszą wam miłości, przestańcie je robić, to zbędne, zapadniecie na chorobę dewotki. Na nic są twoje wysiłki, mówi Pan, daj Mi pół twej ofiary, ale nie pozwól ujść z ciebie miłości, ponieważ nie walczymy o ofiary, ale walczymy o miłość". Pamiętacie jak w naszych różach ogłosiłem zapis dość moje baby, bo one najbardziej turkały - ta następna modlitwa, następne orędzie, następny widzący. Mówię: diabeł cię tu przysyła. Mówię STOP. Świętych jest  5 tysięcy. Ja nie jestem wstanie wszystkim kult robić. Pieśni jest 10 tysięcy , ja nie jestem wstanie każdą umieć. Dlatego, teraz rozumiecie, wyszedł "Niezbędnik Rycerza" . To jest nasza duchowość. Kiedyś zrobimy sobie zestaw takich rycerskich pieśni, które śpiewamy, żebyśmy umieli i to nam wystarcza. I każdy z was, co dokłada na siebie kolejne ofiary, choćby to modlitewne, a nic się nie zmienia to jest chory, to masz kiepskiego spowiednika, bo cię powinien piernikiem ustawić i trzeba być synem rolnika żeby wiedzieć, że jeśli mój koń uciągnie tu pod górę tonę węgla z Makowa, to będzie już super mocny - rozumiecie - to ja go zatrę . Za pierwszym razem on tu musi iść z pół tony, jechać wolniutko, bo mi padnie. Jak mu dam 2 tony, to koń nie ma szans żeby szedł. A wyście nakładli na siebie tych ofiar, tych modlitewek tony, ale miłość w was nie wzrasta. Bóg mówi nie chcę tego, chcę połowę z tego!
 38:40 Dlatego przypominam: "nie walczymy o ofiary, ale walczymy o miłość. Pamiętaj w każdej ofierze jaką mi składasz żądam miłości. Miłość jest jakby winem, które nadaje szlachetność całej potrawie. Teraz rozumiem Izajasza "błąkają się po mieście jakby nie mieli wina". A tu o co chodzi - jakby nie mieli miłości? Ha! Patrzcie jak dzisiaj egzegetycznie trafiłem. Czy Ziemia dojdzie do takiego stanu , że nie będzie między nami miłości? Zarżniemy się? "Błąkają się po mieście jakby nie mieli wina", a Pan tu mówi dzisiaj "miłość jest jakby winem". Panie Tadziu, jak Izajasz nabiera teraz rumieńców, kiedy się dokłada takie spostrzeżenia, które nadają szlachetność całej potrawie. Stąd też dobrze mnie znacie jak mamy rekolekcje, a przyjadą pierwsi nowi, a nie okrzesani, to mnie aż wątroba wylatuje. Zaczynają znowu od Komunii , jak są prześladowani, jak im się nie daje, co się oni ucierpią. Wiecie ile muszę mieć cierpliwości w sobie, bo jak bym rąbnął z góry, to więcej nie przyjdą tu skrzywdzeni. To tam chłop powiedział, to go baba wygnała, to mu brat to powiedzioł. No tak się dzieci nie da. Dlatego te kazania DROGI  POJEDNANIA , to powinien każdy rycerz przesłuchać.
40:40 Pan mówi:" Pragnę prostoty, ale nie zapominajcie , że jestem Bogiem. Nie chodzi mi o woły i cielce, ale o ofiarę serca , jaką mi przy tym składasz". Czyli Bóg  nie odrzuca ofiary wołów i cielców, ale to musi być połączone z ofiarą serca. Czyli przyniesiesz  tu do ołtarza na ofiarę potężnego woła. Ino patrzcie ja Staszek ile księdzu dałem? Ile Bogu dałem? Dzieci nic z tego. Możesz przynieść złotego woła, ale twoja ofiara serca to jest Bóg. Panie to dla Ciebie. To tylko dla Ciebie. Jeśli tych rzeczy nie poukładamy, to będziemy mieli problem, to co zawsze mieli problem Żydzi. Ofiara z kozłów, z owiec, z wołów, już tak się na tym skupili, że później już dalej myśleli o swoim interesie, zamiast przyprowadzić zdrowego kozła rocznego, to chromego, kulawego, bez oka, bez ucha i Pan Bóg mówił wymiotuję tym wszystkim. Bo to robili wszystko dla siebie, żeby spełnić obowiązek, ale w tym nie było nic z miłości.
Amen!

piątek, 28 grudnia 2012

Nie zabijaj


Aż się prosi by przy dzisiejszym święcie Świętych Młodzianków Męczenników zająć się piątym przykazaniem "Nie zabijaj"., tym bardziej, że są to pierwsi męczennicy, którzy zostali zgładzeni z rozkazu ówczesnego władcy króla Heroda za ideę Narodowego Chrystusa Króla. Nie zauważył tego powiązania nawet Ksiądz Piotr Natanek w dzisiejszym kazaniu.
Nie zabijaj!  Nie bójcie się, nie będzie o in vitro, nie będzie też o przerywaniu ciąży. Tak jak przy omawianiu dwóch pierwszych przykazań zacytuję pytania z książki do nabożeństwa sprzed 170 lat. Będą na czarno, a moje komentarze na niebiesko. Zdjęcia pochodzą z dwóch ostatnich Mszy Świętych w których uczestniczyłem.

1. Czy nie wpływałem i nie byłem przyczyną czyjejś śmierci, albo sam bezpośrednio, albo przez drugich? Drugich? np wydanie wyroku, rozkazu, cichego przyzwolenia, popierania terroryzmu, totalitaryzmu przez nie rosądne głosowanie.

 2. Czym nie zbił, nie otruł, w chorobę nie wprawił, nie skaleczył, lub przynajmniej nie myślał co złego komu wyrządzić? Co za szeroki wachlarz, aż po złe życzenie w myślach bliźniemu. Ciekawe czy się z tego grzechu spowiadali moi znajomi, źle życzący Panu Prezydentowi?


3. Czy nie pobudzałem, nie radziłem, nie dopomagałem bić, ranić?

4. Czy nie karałem w popędliwości sług, podwładnych? Jak łatwo nam wchodzić w kompetencje Boga i w zacietrzewieniu wymierzać ludzką sprawiedliwość. I nie chodzi tu o kary cielesne, pytanie dotyczy wszelkich innych kar, nawet tak niewinnych jak "ciche dni".

 5 Czy nie skracałem sobie, lub drugim życia, albom nie szkodził na zdrowiu przez pijaństwo, nieczystość, zbytni gniew, uciemiężanie, prześladowanie, martwienie, kłótnie itpSkracanie życia sobie i innym  poprzez martwienie się, to wydaje się tak prywatną osobistą sprawą, że dopatrywanie się w tym grzechu wydaje się przesadą! A jednak: martwiąc się odchodzę od Boga, pomijam Go całkowicie w swoim życiu. Zamiast mu ofiarować swój krzyż, krzyczę "ja sam", Ty mi Boże nic i tak w moich zmartwieniach nie pomożesz. A On Wszechmogący. Złóż swoje troski na ołtarzu w czasie Mszy Świętej,. Nie masz Mu co dać, daj Mu swoje zmartwienia.

 6. Czy opierałem się gniewowi i zapalczywości ile mogłem? Zrozumiałe, że inaczej reaguje choleryk, a inaczej flegmatyk, ale i jeden i drugi ma jak widać obowiązek opierania się gniewowi i zapalczywości na miarę swoich możliwości. Czy ja próbuję walczyć z tą swoją słabością?

 7. Czy nie lżyłem i nie znieważałem drugich w gniewie i czy obrażonego zaraz przeprosiłem, albo przynajmniej przed zachodem słońca pojednałem się z nim? I z tymi nawet, którzy mnie obrazili, i przeto się z nimi kłóciłem. Dzisiaj tak często się spotykamy ze znieważaniem i lżeniem już nie tylko w gniewie. Sam fakt, że druga osoba ma odmienne ode mnie poglądy polityczne uprawnia mnie do tych czynów. Mało tego, takie zachowanie coraz częściej uzyskuje aplauz widowni. Kabaretem staje się nasze szare życie, a  obrażanie się, znieważanie - tytułem do chwały. Ale mu dołożyłem! w tej postawie, za grosz, nie ma skłonności do przeprosin. Gdzie w tym pytaniu Bóg spytacie? Ano Bóg jest w drugim człowieku i my tego nie chcemy dostrzec. Nie mając Go w sobie, nie widzimy Go w innych. Ten grzech bije bardzo w naszą osobowość, w naszą świętość. Nie wystarczy być neutralnym. Do świętości stworzył nas Pan. A skoro tak, nie możesz się kłaść spać nie pojednawszy się nawet z tymi którzy nas obrazili prowokując nas do kłótni.

 8.Czy z niecierpliwości nie mówiłem jakichś słów nieuczciwych, szkalujących i nieprzyzwoitych? A jak w cierpliwości i z premedytacją sięgam w rozmowach po słowa nieuczciwe, szkalujące i nieprzyzwoite, to nie jest to grzech? Oczywiście, że grzech i to o znacznie większym ciężarze gatunkowym. Stojący pod Jezusowym krzyżem też skazańcowi pluli w twarz takimi słowami, a On ze spokojem oddał Ducha Swego za nas grzesznych, nieuczciwie szkalujących bliźnich swoich. Panie przebacz mi każde nieprzyzwoite słowo, nie tylko to wypowiedziane na głos, ale i to pomyślane w sercu moim.


9.Czy nie nosiłem w sercu nienawiści, dla której nawet mówić z  nieprzyjacielem nie chciałem. To wszystko są grzechy sprzeciwiające się pojednaniu. Zakorzenione głęboko w sercu powodują, że nawet "dzień dobry", jako pierwsi nie jesteśmy wstanie powiedzieć bliźniemu. Dlaczego? Bo nienawiść nas wewnętrznie zżera. Spalamy się już tu na ziemi i palić się będziemy w piekle. A my, idąc Drogą Pojednania mamy na Bogu wymusić,by raczył przebaczyć naszemu nieprzyjacielowi jego winy, jego grzechy w stosunku do nas uczynione. Do nas ma należeć tak związać naszą miłością ręce Bogu by ten odstąpił od słusznej sprawiedliwości w stosunku do naszego nieprzyjaciela, ale okazał mu za naszym wstawiennictwem pełnię miłosierdzia.  

10. Czy nie byłem zawziętym lub mściwym i czy tej zemsty kiedy nie wywarłem? Starotestamentowa zasada: "oko za oko, ząb za ząb" prowadzi do eskalacji zła. Rozumie to każdy kto potrafi razem z Jezusem nieść krzyż. I nie chodzi tu wcale o to, że ktoś musi się okazać mądrzejszy, to kalkulacja, to stwierdzenie być może nawet z wyrachowaniem ja przerwę ten krąg, ale w sercu będzie mi brzmiało: I tak cię w końcu dorwę, a jak nie ja to mój syn cię załatwi. Jeśli swojej, w naszym mniemaniu słusznej zawziętości, mściwości, nie powierzymy Bogu, będziemy do końca życia trwali w poczuciu nie spełnionego odwetu i chęci okazania zemsty. Tylko powierzenie tych spraw Jezusowi uwolni nas od zemsty. Panie naucz nas powierzać Tobie te sprawy, które zdają się nie mieć końca.
 


11.Czy w chorobie, ucisku i przeciwnościach  nie życzyłem śmierci sobie lub też drugim?  Przykład dał nam sam Jezus. Wiedział, że musi umrzeć. Bał się, tak jak każdy z nas się boi śmierci. "Panie oddal ode mnie ten kielich". Ale z pokorą mówiąc: "Tak jestem Królem", wziął krzyż swój i poszedł z nim na Golgotę.
Od nagłej a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie. Spodziewaną śmierć poprzedza zwykle choroba, udręki i ból. Maryjo, Ty co pod krzyżem stałaś od początku wiedziałaś o śmierci Swojego Syna. Niepokalana, nosiłaś ten ból śmierci w sercu przez całe Jego życie. Nie zrodziła się, nigdy przez całe 33 lata, w Twoim sercu myśl, że skoro Jezus ma umrzeć, to nich już umrze, a ja będę miała w końcu spokój. Nie chciałaś świętego spokoju - czekałaś na Świętą Radość Zmartwychwstania.

 12. Czy nie chciałem się otruć lub zabić? Jakże nieszczęśliwy jest człowiek, któremu zbrzydło życie? Dzieje się tak, jak nadzieję położymy w drugim człowieku, a nie w Bogu. Istota ludzka, która stwierdzi, że ona daje życie jest już o krok od stwierdzenia, że je może sobie sama odebrać. A życie jest darem Bożym od poczęcia do naturalnej śmierci. Stąd też targanie się nawet na swoje życie, to targanie się na Boga. Kwiat, który sam siebie chce okaleczyć i zerwać. Po co? By zmarnieć, zamiast czekać aż przekwitnie i wyda owoc.

 13.Czy nie radziłam jakiego środka, albo nawet nie użyłam, do zaszkodzenia poczętemu płodowi. 170 lat temu nasze praprababcie znały jak z tego pytania sądząc środki wczesnoporonne. Nie tylko ich użycie, ale i poradnictwo w tym zakresie uważane było słusznie za grzech. Gdyby było inaczej, nie byłoby mnie na świecie. Mój tato był czternastym dzieckiem mojej Babci Jadwigi. Ciemnogród? Nie. Dziadek Stefan był organistą i doskonale znał Boże przykazanie "Nie zabijaj".


14.Czy nie przeciążałam siebie, albo drugich, zbytnią pracą , dźwiganiem , z  zuchwałości albo z chciwości. Tu podam Wam przykład z budowy naszego domu. Wznosiliśmy go systemem gospodarczym przy fizycznej pomocy rodziny i kolegów z mojej pracy. Ich pomoc na budowie ograniczała się do tzw. pracy po godzinach. Przedpołudnia należały do Ewy będącej w tym czasie w stanie błogosławionym z Kubą. Jedynym pojazdem jaki mieliśmy do dyspozycji był wózek dziecięcy z 2,5 letnim Pawłem. Dostanie wtedy cementu graniczyło z cudem. Udaje się Ewie kupić 1,5 tony na przydział z GS-u. Załatwia transport też w GS-ie .Ciągnik z przyczepą rolniczą staje przed naszą działką w Baranowie. Ewa prosi kierowcę ciągnika, by ten odpłatnie wyładował workowany cement na działce. Kategorycznie odmawia. Próżno szukać kogokolwiek do pomocy do wyładunku. Byliśmy jednymi z pierwszych którzy się tu wybudowali.
Ewa jest "na ostatnich nogach" przed porodem. Ani chciwość - chciała płacić dowolną kwotę, ani zuchwałość - zupełnie jej nie zależało by się przed kimś pokazać, ani zbytnia praca - cement musiał być wyładowany, bo kierowca zagroził że go z powrotem odwiezie do GS do Tarnowa Podgórnego zmusiły Ewę do rozładunku. Oparła deski o spuszczoną burtę przyczepy i worek po worku spuszczała po deskach na ziemię. A on stał i przyglądał się mówiąc do niej "nie trzeba było sobie sprawić bachora". Nie wyrwało się Ewie żadne złorzeczenie, żadne przekleństwo. Bóg patrzał na wszystko i w dwóch tygodniach sam wymierzył sprawiedliwość. Ewa następnego dnia urodziła bez żadnych komplikacji Kubę, a po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że żona kierowcy poroniła dziecko. Czy mieli następne dzieci? Nie wiemy.

 15.Czy nie byłem dla domowników moich przykrym, nieludzkimi okrutnym? Tu nie tylko chodzi o znęcanie się z okrucieństwem choć i takie przypadki pokazuje nam telewizja.Tu chodzi o każdą naszą myśl, o każde nasze słowo skierowane do domowników, ale nie tylko  także do koleżeństwa w pracy, do sąsiadów, do wszystkich  nawet do tych z którymi pisujemy na blogach w internecie. To nic, że mogą nas olać. Będąc samemu przykrym, okrutnym, nieludzkim zubażamy siebie samych, depczemy swoją świętość, a ta nasza świętość to przecież nasz największy skarb.



16 Czy nie szkodziłem moim bliźnim na duszy, dając zgorszenie, pobudzając do złego poprzez sprośne mowy, bezecne śpiewy, lubieżne obrazy, bezbożne książki, nierządne żarty, bezwstydne przykłady?
Kto grzeszy? Czy tylko ten kto nadaje w TV program noszący takie cechy, czy także ten, kto nie potrafi takiego programu natychmiast wyłączyć? I jeden i drugi grzeszy. Ale ja zwykle jestem tym drugim, tym ciekawskim, co jeszcze sprośnego pokażą i czy im to jeszcze ujdzie na sucho. Niech o tym decyduje Rada Etyki Mediów, to nie moja sprawa. O nie ! To moja sprawa, bo ona zatruwa mi moje serce. Póki co mogę przełączyć na coś innego, albo zgasić ten obraz. Wystarczy chcieć być na co dzień świętym. Ale o tym trzeba pamiętać nie od święta, ale w każdej chwili być czujnym na zamach na moją świętość. Bezbożną książką nie wprowadzę ładu w moje życie duchowe, to chyba oczywiste. Nie warto więc jej chwytać do ręki, choćby nie wiem przez kogo i jak była reklamowana.



17.Czy nie rzuciłem trucizny w serca niewinne jakąś dwuznaczną, niby to dowcipną a złośliwą mową. Tak nieraz lubujemy się w takich dwuznacznych, złośliwych dowcipach nie zdając sobie nawet sprawy, że siejemy truciznę w swoim otoczeniu. Słysząc: to był wspaniały dowcip siejemy ten jad dalej i dalej. Na zasadzie łańcuszka sieją go inni. Już nie trzy, pięć osób zarażasz, a pięćdziesiąt sto, a jak go puścisz na antenie będą to setki tysięcy, a nawet miliony. To taka prostytucja. Sprzedajesz za grosze swoją niewinność, siejąc truciznę w serca niewinne. A Pan Jezus powiedział: "Kto zgorszy choć jednego z tych moich maluczkich, lepiej by mu było kamień młyński uwiesić u szyi i utopić". Tu nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości, co nie przynosi chwały Bogu, a  z niej kpi jest grzechem.

18.Czy nie namawiałem i nie zachęcałem do grzechu? albo go chwaliłem, lub nań milczałem, albo też  broniłem i usprawiedliwiałem, a przez to stałem się winnym grzechu cudzego. To bardzo popularny grzech. Ja mam ręce czyste. Ludzie modlą się każdego dnia na Krakowskim Przedmieściu pod Pałacem Prezydenckim, a ja mówię od porządku są służby miejskie, policja. Po co zakłócają porządek modląc się, są winni tego że inni ich atakują, wyśmiewają, ze profanują krzyż  Po co go tam kładą? A tak na prawdę to czyjeś grzechy mnie nie interesują, chcę mieć święty spokój.Czy ja się spowiadam ze "świętego spokoju".

19. Czy się nie cieszyłem z nieszczęścia mojego bliźniego, lub nie smuciłem z jego szczęścia? Cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia, to jeszcze rozumiem, ale smucić się z czyjegoś szczęścia to jakieś mi takie obce, a jednak? Jak się tak głębiej zastanowić to człowiek mówi temu, to się udało, W pierwszym odruchu rodzi  się zazdrość, a czemu mi się nie udało? Grzeczność nakazuje, by się z tym nie obnosić, ale gdzieś tam w głębi, za grosz nie ma we mnie radości z tego, że komuś się coś udało. To za mało nie smucić się z czyjegoś szczęścia, to za mało być obojętnym na czyjeś szczęście, ja mam się wespół z nim radować z jego szczęścia. Wtedy będę mu prawdziwym przyjacielem.

20. Czy nie miałem woli zelżyć kogoś przy i sposobności wywrzeć na nim swój gniew? Wyładował na nim swój gniew, znalazł kozła ofiarnego i swoje niepowodzenia, stresy w pracy wylał jak pomyje na współmałżonka, który jeśli nawet w czymś podpadł nie zasłużył sobie po sprawiedliwości na takie traktowanie. 






środa, 26 grudnia 2012

Ostrzeżenie pasterskie Ks. Piotra Natanka

W dzisiejszych przydługawych, ale ciekawych (26 minut) ogłoszeniach internetowej parafii w Grzechini Ksiądz Piotr Natanek w ostatnim punkcie zajął się prawicową Gazetą Warszawską. Kto ma ochotę niech odsłucha całego fragmentu od 17 minuty do końca ogłoszeń.
Ja zajmę się posumowaniem całego ostrzeżenia, cytując fragmenty ostatnich trzech minut wypowiedzi.. Wnioski końcowe sformułowane przez Księdza Piotra, z którymi się w całej rozciągłości zgadzam, są bowiem istotne dla mojego dotychczasowego i dalszego pisania na tym blogu.
A teraz oddaję głos Księdzu Piotrowi Natankowi.

" Wszyscy którzy walczą nienawiścią nie są z naszych szeregów... Naszą drogą jest DROGA  POJEDNANIA". ..Kardynał (Stanisław Dziwisz),powiedział (w rozmowie ze mną) piękne słowa, żebym nie rzucił Kościoła i ci ludzie (chodziło o rycerzy Chrystusa Króla i Żertwy Ofiarne) muszą być w Kościele....Na to ja powiedziałem my jesteśmy w Kościele, myśmy nie wyszli z tego Kościoła, bo nie popełniliśmy żadnego błędu heretyckiego, czy schizmatyckiego. Niczego! Natomiast stanęliśmy z bardzo konkretną prawdą, a przez te trzy lata Pan Jezus pokazał (nam) DROGĘ  MIŁOŚCI. Dlatego o nas (to do Episkopatu) bądźcie spokojni ... Jest prosta zasada: z kim przestajesz, takim się stajesz. (cała bardzo krytyczna wypowiedź dotyczyła tonów nienawiści promowanych w dwóch artykułach dot.kleru i Ks. Piotra podważających celowość i ideę  DROGI  POJEDNANIA). Dlatego też proszę przeglądnąć cykl kazań DROGI  POJEDNANIA, bo ona ma całkowicie inny cel (niż nienawiść). Zaznaczam: to jest powstrzymanie się przed zemstą, powstrzymanie się przed rewanżem i pokazanie tym, którzy nas prześladowali, że my nie są tacy wielcy. NIE, nie! Masz być dalej pokorny, może być jeszcze bardziej pokorniejszy niż dotąd. Inaczej cały trud bitwy trzy letniej stracicie. Jeśli nie zyskacie prześladowcy do waszego dzieła, to znaczy, że popełniliście gdzieś błąd miłości. Brakowało modlitwy, brakowało przebaczenia. Weszła pycha "bo ja mam rację". Nie ma takiego patrzenia..
Teraz już was błogosławię".

Na zakończenie przypomnę, że Papież Benedykt XVI trzy dni temu życzył wszystkim Polakom ducha nadziei, ducha przebaczenia i ducha pojednania. Ksiądz Piotr Natanek ze swoim nauczaniem  wpisuje się dokładnie w tę drogę wytyczoną przez Papieża, będąc dalekim od ducha nienawiści.

wtorek, 25 grudnia 2012

Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego na daremno

Orędzie z 25 grudnia 2012 dla Mariji Pavlović-Lunetti.
Matka Boża przyszła z Dzieciątkiem Jezus i nie przekazała żadnego Orędzia, ale Dziecię Jezus powiedziało: "Jestem waszym pokojem, żyjcie wg moich przykazań.” Matka Boża i Dziecię Jezus wspólnie pobłogosławili nas znakiem krzyża.

Miałem dzisiaj nic nie pisać, ale skoro Dzieciątko Jezus prosi by żyć wg. Jego przykazań, zajmę się dzisiaj kolejnym drugim przykazaniem: "Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego na daremno".

Jak trudno w dzisiejszym świecie medialnym wyczuć te niuanse rządzące się celem powoływania się na imię Jezusa, zwłaszcza dzisiaj w dniu Jego narodzin. Gdzie jest granica między wiarą a komercją. Sentymentem i wspomnieniami z dzieciństwa, a prawdziwą żywą wiarą, sercem czystym bez grzechu, a sercem splamionym zagłuszonym grzechem?

Sięgam wobec tego po Książkę do nabożeństwa moich prapradziadków i na stronie 514 i następnej mam takie oto pytania pomocne w rachunku sumienia w stosunku do drugiego przykazania. Tak jak to uczyniłem przy pierwszym przykazaniu pytania z książeczki - na czarno, moje dopiski, rozważania - na niebiesko. Całość porozdzielana zdjęciami z wczorajszych ostatnich  wigilijnych rorat i dzisiejszej Mszy Świętej z Narodzenia Pana.

1. Czy też w płochości, bez potrzeby i należytego uszanowania, nie używam imion: Boga, Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny i Świętych Pańskich, na potwierdzenie mowy, zjednanie wiary u ludzi, nawet w rzeczach niepewnych albo i kłamstwach? Dzisiaj coraz rzadziej słychać słowa "Jak Boga kocham , to to czy tamto" a to pewno dlatego, że otocznie już nie wierzy, że można Boga kochać, a do tego jeszcze się na tę miłość powoływać.

2.  Czy nie używałem do klątwy lub złorzeczeń świętych przedmiotów,  np. Sakramentu, krzyża itp i czy tego nie obróciłem sobie w nałóg. Nie za bardzo rozumiem używanie Sakramentu, krzyż mogę sobie wyobrazić trzymany w ręce i rzucane w tym samym słowa, które nie są błogosławieństwem.

3. Czy do nieprzystrojnych żartów nie używam słów Pisma Świętego. To wydaje mi się bardzo popularny grzech na stronach internetowych mieniących się katolickimi, a w rzeczy samej nie będących takowymi.

4. Czy nie używam słów zelżywych. A więc w tym przykazaniu nie chodzi tylko o imiona święte, ale o wszystkie imiona zelżywe jakimi tytułujemy naszych bliźnich. To współczesny podstawowy grzech "mowy nienawiści".

5. Czy nie złorzeczyłem, lub nie klęłem umarłych? Generalnie o zmarłych się źle nie mówi, to należy podstawowego kanonu kultury zachowania. Dzisiaj nie koniecznie trzeba kląć na zmarłego, ale można go tak fałszywie medialnie obrobić, że odbierze mu się honor i cześć (np. sprawa  gen. Czesława Błasika wchodzącego do kabiny pilotów i wydającego im rozkazy).

6. Czy bez potrzeby , o lada co, ze zwyczaju, nie uważając nawet czy to prawda lub nie, nie zaklinałam się na Boga i duszę moją? np: dali Bóg, jak Boga kocham, jak Bóg widzi, jak pragnę zbawienia itp?

7. Czy nie zwykłem przysięgać się, nawet złorzecząc sobie lub bliźnim? np. żebym się z tego miejsca nie ruszył!

8. Czy nie przysięgałem: że komuś szkodzić będę, albo się zemszczę, lub niegodziwą znajomość, albo nawet zbrodniczy związek zawrę?

9.Czy nie wykonałem fałszywej przysięgi przeciw prawdzie lub w niepewności? Czy z tej fałszywej przysięgi przeciw prawdzie nie nastąpiła nadto jakaś szkoda dla bliźniego. Tu należałoby współcześnie poruszyć całe zło grzechu płynące z zachowania tzw. dyscypliny partyjnej.
10. Czy przez gadatliwość lub niewierność nie złamałem przysięgi swojego urzędu. Chodzi tu o zachowanie tajemnicy służbowej i państwowej, a także dobrego obyczaju nie wywlekania na światło dzienne grzechów innych ludzi poprzez sianie plotek i pomówień.

 




11.Czy nie przywiodłem kogoś do niepotrzebnej, fałszywej, zbrodniczej przysięgi. Ja bym to rozszerzył o tworzenie takich układów nieformalnych, których celem są różne brudne sprawy.

12. Czy nie przyrzekałem z pewną osobą wejść w związek małżeński, a bez przyczyny ważnej, w obliczu Boga nie dotrzymałem przyrzeczenia. Obecnie długotrwałe obiecanie związku małżeńskiego, zwłaszcza połączonego ze współżyciem przedmałżeńskim,  by w nieskończoność odwlekać, nie mając przeszkód, zawarcie sakramentalnego Ślubu Kościelnego. 

13. Czy nie ślubowałem czegoś Bogu, a tego nie spełniłem, choć mogłem, albo spełnienie bez przyczyny zbyt długo odwlekałem? Czy płocho, bez namysłu, nie uczyniłem jakiś ślubów?

14.Czy nie bluźniłem w gniewie przeciwko Bogu i Jego sprawiedliwości?

15. Czy w gniewie i zapalczywości nie kląłem.

16. Czy nie byłem skory do czynienia Bogu obietnic, bez doświadczenia, sił i zdolności i zasięgnięcia rady od Spowiednika, lub innych pobożnych osób?





 

17. Czy nie zwodziłem ludzi obietnicami kłamliwymi?