poniedziałek, 30 grudnia 2013

Zaparcie się Jezusa

Wieczerzałem Jezu z Tobą dzisiaj z rana, w święto Świętej Rodziny (29 grudnia 2013), przy jednym stole, a wieczorem wyparłem się już Ciebie. I to w taki głupi sposób.


Tu przerwę na chwilę. Na zdjęciu powyżej refektarz w szpitalu w Marysinie zwany także świetlicą, a na ścianie obraz "Ostatniej Wieczerzy". Na pierwszym planie moje rozłożone śniadanie w okresie gdy zabroniono mi spożywania go razem z Ewą. Miało to na celu maksymalne usamodzielnienie się Ewy w spożywaniu posiłków. Pod obrazem drewniana, bogato rzeźbiona szafa z zakrystii, z dużymi cienkimi szufladami na ornaty.

Idąc na wieczorne pacierze do szpitalnej kaplicy zaraz po wyjściu z pokoju, spotykam na oddziałowym korytarzu spacerującą w poranniku kobietę, która mnie zagaduje: 
"Co na spacer? "
"Tak!"
Odpowiadam zdawkowo i wychodzę na zewnętrzny korytarz pod windy.
Coś ty takiego zrobił? 
Zaparłeś się Boga człowieku! - przychodzi mi z opóźnieniem w windzie zastanowienie. W kaplicy nie mogę się skupić na modlitwie.

Natychmiast wracaj na górę, na oddział i szukaj okłamanej pacjentki w różowym szlafroku - wyrzuca mi sumienie.
Na korytarzu nie ma żywej duszy. Chodzę po żeńskich pokojach i rozpytuję o spacerującą po korytarzu osobę. Zerkam na poranniki. Gdy tylko widzę różowy - pytam właścicielkę. Nic z tego, obszedłem cały oddział. A może to był anioł ?

 
Tak spekulując wchodzę po raz drugi do tego samego pokoju, w którym są dwie kobiety. Jedna w łóżku, a druga w jasno niebieskim poranniku siedzi na krześle. Mówię im, że szukam kobiety z którą przed chwilą minąłem się na korytarzu. 
"To ja" -  odpowiada siedząca i przytacza mi treść rozmowy. Okłamałem panią, a przede wszystkim wyparłem się Jezusa. Potwierdziłem, że idę na spacer, a pani pewno chciała usłyszeć, że idę do kaplicy się pomodlić. Miałem złożyć świadectwo, a ja stchórzyłem i wyparłem się Jezusa. 

Przepraszam panią i idę teraz do kaplicy przeprosić Boga.
Idąc na wieczorne pacierze do szpitalnej kaplicy zaraz po wyjściu na korytarz, spotykam przechadzającą się w poranniku kobietę, która mnie zagaduje: "Co na spacer?

Tak spekulując wchodzę po raz drugi do tego samego pokoju, w którym są dwie kobiety. Jedna w łóżku i druga w jasno niebieskim poranniku siedząca na krześle. Mówię im, że szukam kobiety z którą przed chwilą minąłem się na korytarzu. To ja odpowiada siedząca i przytacza mi treść rozmowy. Okłamałem panią, a przede wszystkim wyparłem się Jezusa. Potwierdziłem, że idę na spacer, a pani pewno chciała usłyszeć, że idę do kaplicy się pomodlić. Miałem złożyć świadectwo, a ja stchórzyłem i wyparłem się Jezusa. Przepraszam panią. Idę zaraz do kaplicy przeprosić Boga....

Na zdjęciach powyżej: różne typy krzyży z pasyjkami porozwieszanych we wszystkich pomieszczeniach, salach chorych, pokojach gościnnych, holach itp. w szpitalu w Marysinie. 

Obok jeden z trzech pokoi hotelowych w jakim przyszło mi nocować w czasie pobytu w Marysinie. Z prawej widok nieba przez świetlik dachowy.


Z lewej: Św. Benedykcie Menni i Św Janie Boży, módlcie się za nami. Obrazy w pokojach gościnnych.





Wyposażenie łazienek hotelowych dostosowano do osób niepełnosprawnych i ich opiekunów




Szczegóły wyposażenia świetlicy na II piętrze.

Zmieniony (najprawdopodobniej z mojej przyczyny) regulamin robienia zdjęć na terenie szpitala i godzin odwiedzin chorych.

niedziela, 29 grudnia 2013

Msza św. za Marysię i Tomka

Kaplica szpitalna Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu przy ul Juraszów. 
Niedziela Św. Rodziny, 29 grudzień 2013 roku, godz.10:00.
Msza Święta w intencji Marysi i Tomka, którzy wczoraj zawarli sakrament małżeństwa. Tak, jak nieomal sam, bo tylko z Bogiem, odseparowany od pacjentów byłem w szpitalu, tak sam z rodziny jestem na tej poweselnej Mszy Świętej.
Trudno się dziwić. Po weselisku wszyscy  jeszcze śpią o tej porze.

Przeistoczenie chleba w Ciało Pańskie i wina w Krew Pańską.

Modlitwa Kościoła po Komunii Świętej, przyjętej w intencji nowożeńców:
Miłosierny Ojcze, ty nas pokrzepiłeś Najświętszym Sakramentem, spraw abyśmy wiernie naśladowali przykład Świętej Rodziny i po trudach doczesnego życia cieszyli się razem z Nią życiem wiecznym.
Przez Chrystusa Pana Naszego. Amen!



Po południu odwiedza mnie w szpitalu Ewa,  którą na kilkanaście minut przywiózł Kuba na wózku,


     Na laptopie obejrzeliśmy wspólnie zdjęcia z wesela, gdzie Ewa z Kubą balowali do 2 w nocy. To coś niesamowitego. I pomyśleć, że po niecałych dwóch dobach Ewa znajdzie się potłuczona jako pacjentka w tym samym szpitalu. A oto zdjęcia ze ślubu i wesela udostępnione przez Kubę z minimalnym komentarzem:


W kościele Ewa "siedziała" z samego przodu, współuczestnicząc w sakramencie małżeństwa. 


Jest 16:52, 28 grudzień 2013 roku,
  moment złożenia przysięgi małżeńskiej.


 20:20 Polonezem czas zacząć ...







 Młodzi z sobą, 
Kuba z mamą...
Po 22:00, 
przy stole 
i w tańcu 
z panią Olą.

Zabawa
 i tańce 
w najlepsze ...





Zbliża się 
24:00
Oczepiny






 Gratulacje 
dla rodziców.

Za 10 minut druga w nocy. Moment pożegnania.
Czy Ty myślisz, że mi się gdzieś spieszy?
- odpowiedziała Ewa dobrze po północy Kubie, gdy ten spytał Ją czy nie chce wracać do domu. Poniżej ten sam dzień niedziela Świętej Rodziny godzina 16:00 Ewa odwiedza mnie w szpitalu. Następnego dnia w poniedziałek o 14:03 wychodzę ze szpitala, a po godzinie o 15:03 Ewa zostaje do niego przyjęta na Oddział Ratunkowy po wypadnięciu na twarz z wózka inwalidzkiego. Nowy dodatkowy ból, nowe dodatkowe cierpienia. Kolejny cud  Opatrzności Boskiej, ale o tym szerzej w następnych wpisach.











Bonifratrzy w Marysinie

Nieomal naprzeciwko pokoju w którym przebywała przez czerwiec 2013 roku Ewa, w miejscu gdzie kiedyś mieściło się główne wejście do szpitala oo Bonifratrów w Marysinie, zlokalizowano obecnie dyżurkę pielęgniarek i opiekunów. Tam, w dyżurce, na lewej południowej ścianie znajduje się wmurowany kamień węgielny.

Dokument erekcyjny szpitala w Marysinie (fragment)
"Na chwałę i cześć Trójcy Przenajświętszej, na chlubę Najświętszej Niepokalanie Poczętej Dziewicy Maryi, św Jana Bożego założyciela zakonu, świętych Boromeusza  i Jadwigi, patronów śląsko - pruskiej prowincji zakonnej, kiedy Leon XIII piastował urząd na Stolicy Piotrowej ..." świadczy, że to co pokażę na poniższych zdjęciach, to bez wątpienia Dzieło Boże.

Warunkiem opublikowania zdjęć postawionym przez Brata Przeora było, by nie było na nich pacjentów.  Wszystkie zdjęcia wykonano z wewnętrznego (ogrodzonego) terenu szpitala.

Wchodząc na teren szpitala przez bramę główną (od parkingów przed szpitalem), z lewej strony mamy budynek główny w kształcie  
I_________
I           I
Na nim niewielka ciemno-fioletowa tablica informuje, że w jednym ze skrzydeł, a konkretnie na najwyższym piętrze, już za klauzulą, mieści się Konwent Braci Bonifratrów p.w. Najświętszego Serca Jezusowego.


Na zdjęciu powyżej widać wieżę nad szpitalnym kościołem, (na szkicu kościół - kolor czerwony), a poniżej, na pierwszym planie, zjazd do wejścia głównego przeznaczony dla wózków inwalidzkich.

Na biało - fioletowym współczesnym logo zakonu Bonifratrów, oprócz owocu granatu zwieńczonego krzyżem, widnieje napis "Zakon Szpitalny św. Jana Bożego". 
     
         Św. Jan Boży i Św Benedykt Nerri to dwaj patronowie Zakonu Bonifratrów.

        Schodząc po wygodnych schodach do obecnego wejścia głównego, mijamy z lewej strony dwie tablice pamiątkowe - zdjęcia niżej.
      
      Na zdjęciu odbicie schodów i autora w szybie drzwi głównych. Zauważ, wszędzie zadbana zieleń i kwiaty, co szczególnie cieszyło Ewę.


       W czasie gdy w zaborze austriackim działał jednonogi kaleka Święty Brat Albert Chmielowski (1845 -1916) w zaborze pruskim nieco młodszy (1850 - 1925) Hrabia Marceli Żółtowski fundował klasztor i szpital dla działającego w Polsce od czterystu lat Zakonu Bonifratrów.

Powyżej: jeszcze raz to samo wejście główne widziane z okien świetlicy na II piętrze.

Obok: wejście główne i podjazdy z poziomu wózka inwalidzkiego Ewy widziane zza fontanny otoczonej kwiatami.


Poniżej: A to zdjęcie na ten sam zaułek zza figurki Matki Boskiej Królowej z Królewiątkiem na ręku, wyk. spod kawiarenki.





      Tylne skrzydło głównego budynku. Z prawej Kościół przyszpitalny z wieżą zwieńczoną krzyżem. Na szpitalnych dachach widoczne kolektory słoneczne. W skrzydle bocznym II piętra mieści się świetlica.





    W skład zabudowań szpitalnych wchodzi nieco mniejszy budynek, w którym mieszczą się obecnie biura spółki oraz Oddział Dzienny dla Dzieci.

 
Nieco dalej, już poza terenem szpitala stoi identyczny w stylu budynek (przed wojną mieszkał tu prawdopodobnie dyrektor szpitala) mieszczący obecnie dom samotnej matki.


 W starym budynku przypominającym dom pogrzebowy zlokalizowano kawiarenkę i sklep zielarsko - medyczny.

A obok, tuż za ogrodem Królowej Maryi z Królewiątkiem na ręku, wybudowano w ostatnich czasach nowe garaże.
Poniżej, stara stajnia - obecnie hotel, w którym mieszkałem będąc u Ewy przez czerwiec.



Powyżej dwa zdjęcia wykonane w nocy. Pierwsze po 22:00 a przed 23:00, kiedy to w szpitalu obowiązuje już cisza nocna, a poza dyżurnymi pozostała załoga opuszcza szpital i drugie wykonane po 23:00 kiedy to gasną w pokojach wszystkie światła a szpital jest zamykany do 5:00 rano.