niedziela, 27 stycznia 2013

Droga Pojednania Ks. Piotra Natanka cz. 9


Na jednym z blogów które czytam ukazało się zdjęcie Pana Prezydenta jak przyjmuje Komunię Świętą na klęcząco oraz drugie zrobione w czasie adoracji po przyjęciu Ciała Pańskiego. Zdjęcia zrobiono w Watykanie z okazji beatyfikacji Ks. Stanisława Kaźmierczyka w dniu 17 października 2010 roku. Pod zdjęciem ukazała się ponad setka komentarzy. Zacytuję tylko jeden - swój. Oto jego treść:

Z modlitwy za Ojczyznę:
"Boże, Rządco i Panie narodów ...
Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować".
Jak myślicie "sługi Twoje" to Panowie Prezydent, Premier, Rząd, Posłowie, Senatorowie czy tylko Episkopat, a może tylko część Biskupów?
Pytaj siebie jaką będziesz miał satysfakcję z tego, że będziesz w Piekle po nich deptał z diabelskim chichotem i pełną nienawiścią?
Czy nie czas abyśmy weszli na DROGĘ POJEDNANIA - trzynastu grudniowych kazań Księdza Piotra Natanka? 

Ojcze Przedwieczny ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy ludzi władzy: Pana Premiera, Pana Prezydenta, Posłów i Senatorów, Kardynałów i Biskupów naszych.
Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla Nich i całego świata.

A teraz przechodzę do kolejnego, dziewiątego kazania Księdza Piotra Natanka z serii DROGA POJEDNANIA z 15 grudnia ubiegłego roku. Tak jak zawsze na czerwono słowa Pana Jezusa z prywatnego orędzia, a na czarno komentarz Ks. Piotra Natanka. Poszczególne fragmenty opisano wskazaniami zegara? Niestety dzisiaj na stronie TV Ks. Piotra Natanka na moim komputerze można było odtworzyć wszystkie kazania Księdza Piotra z wyjątkiem całej serii 13 kazań z cyklu DROGA  POJEDNANIA. Podobnie nie dało się na żywo odsłuchać rannej niedzielnej transmisji ze Mszy Św. oraz wieczornych modlitw. Czemu tylko tych kazań nie było? Nie wiem! Może czas wyjaśni przyczynę ich usunięcia z archiwum Księdza Piotra. Widocznie prorocze drogi pojednania w narodzie Polskim, pojednania Polaków z Żydami, pojednania Polaków z sąsiednimi Narodami o czym mówiły następne kazania w wydaniu Księdza Piotra są bardzo nie na rękę określonym środowiskom. A teraz kazanie o tajemnicy przebaczania (oby nie ostatnie).

6:00 A dziś z cyklu kazań Droga Pojednania, bo otwarła się nadzieja, wielka nadzieja, aby formalnie i w prawie Kościoła funkcjonować. Ksiądz Kardynał obiecał, że zniesie suspensę, mają być spotkania z biskupami, więc od razu mówię do was cykl kazań Droga Pojednania, abyście nie poszli w szpony szatańskie i zapomnieli, że tu na ziemi, w tej bitwie po której idziemy, którą stoczyliśmy, i toczymy nie ma zwycięzców, ani przegranych. Kiedy Pan Jezus klepnął nasz wyjazd do Rzymu od razu w orędziu zaznaczył:, "pojedziecie tam, nie jako zwycięzcy, ale jako świadkowie Prawdy". Dlatego też wszystkie moje myśli ku temu idą, abyście swoim prześladowcom, oprawcom przebaczyli i co jeszcze dla was jest tak super nie na rękę, może być duchowo, żebyście ich do Nieba wprowadzili, żeby nie poszli do czyśćca. Bo rozumiecie, to tak po chłopsku: kurcze to wytrzymam, ale tam, mam świadomość, że się będą smażyli.  Panie choćby tak ze trzy dni na patelni. A tu Pan mówi nie! Oni mogą tam nie iść, a to wszystko zależy od twojej dyspozycji na drodze pojednania.
To orędzie jest tuż po tym orędziu jakie otrzymałem 16 lutego: O kiepskiej mojej drodze",  to jest 3 marca tego roku (2012)  Tajemnica Przebaczenia.

8:15 "Moja córko - mówi Pan Jezus - bardzo jestem z ciebie zadowolony, bo uczysz ludzi miłości. Sam rozlewam w twoim sercu miłość do twoich wrogów, ale córko, nie mogę rozlać miłości do nieprzyjaciół  w sercu, które chowa urazę i pragnie, aby winy popełnione przez jego prześladowców były pomszczone". Czyli Pan Tadziu mi wszedł mi za skórę. Przebaczyłem Panu Tadziowi wszystko, ale tak Panie z 5 lat czyśćca. Pan Jezus mówi, że przez taką postawę moją Pan Tadziu będzie musiał pokutować, a ja się nie będę duchowo rozwijał. Zasłużył Pan Tadziu na 5 lat czyśćca, czy ja, ale moja czy Pana Tadzia postawa wobec może sprawić, że Bóg mojemu oprawcy, ze względu na mnie, na moje orędowanie za nim przebaczy mu to.

9:33 "Nie mogę rozlać miłości do serc nieprzyjaciół w sercu, które chowa urazę i pragnie, aby winy popełnione przez jego prześladowców były pomszczone". Czyli wedle sprawiedliwości, tej ziemskiej, czasami tej Bożej macie rację. Ale wedle prawa miłości Bóg mówi, że może być troszku inaczej.

10:02 "Kiedy jednak ty w obronie przed Moją karą wobec nich prosisz dla nich o miłosierdzie, wówczas wchodzisz cała do Mojego Serca i mówisz Jego językiem". Dlatego przez te ostatnie dwa lata, uczyłem was taktyki, uczyłem zamilknięcia, uczyłem modlitwy, pokuty wyciszenia, przebaczenia, zaniesienia książki, czy ciasta na imieniny Proboszcza, bo dopiero wtedy ty możesz mówić językiem Serca Pana Jezusa.

10:50 "Twój Bóg, tak modlił się nie po to, aby ukazać światu wspaniałomyślność i dobroć, nie po to, aby coś pokazać, ale z miłości. Moja miłość nie pozwalała mi prosić o karę dla nich, ale raczej o miłosierdzie". Pamiętacie tę modlitwę na krzyżu: "Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Wielu z nich było szczęściarzami jeszcze pod krzyżem: Dobry Łotr, Setnik.

11:45 "Bo w wielkim zaślepieniu trwały te serca, które żądały Mojej śmierci. Pragnąłem, aby dzielili ze Mną szczęście. Ich nienawiść była ich największym nieszczęściem, które w niewidzialny sposób pozbawiło ich wiecznej nagrody jaką jest życie w nieskończoności". Przypominam, my bytujemy w rzeczywistości, gdzie nasze życie jest skończonością. A tam będzie życie w nieskończoności. Największym nieszczęściem człowieka tu na ziemi jest nienawiść, bo ona nigdy nie otworzy się na miłość.

12:46 "Sprowadzili na siebie śmierć i oszpecali swe dusze. Jak bardzo ich żałowałem moja córko - tu Pan Jezus cały czas mówi o tej tajemnicy Jego odrzucenia, a szczególnie Golgoty. Przecież tam kilka tysięcy jak nie kilkanaście tysięcy brało ludzi udział w tym wrzasku na dziedzińcu Piłata i podczas całej drogi krzyżowej - jak bardzo ich żałowałem moja córko, tak bardzo, że prosiłem Ojca Mojego aby ich ocalił. Wiele moich próśb przyniosło wybawienie duszom. Jednak nie wszystkim udało się wyjednać tę łaskę. Są dusze, które nie przyjmują łaski i nie ma w ich sercach najmniejszej szczeliny, przez którą Bóg mógłby wejść ze swoją przemieniającą łaską. Tak więc Moja miłość i moje błaganie  błaganie za dusze, które mnie tak raniły nie były pokazem miłosierdzia, ale prawdziwym pragnieniem mojego konającego Serca. Tak i pragnienie dusz musi być autentyczne, aby wypraszało łaskę potrzebującym. Oto moi drodzy staje przed nami nieprawdopodobna przestrzeń życia wiary, życia wewnętrznego, gdzie  od naszej dyspozycji wewnętrznej, od naszego przebaczenia zależy życie wieczne naszych oprawców, naszych nieprzyjaciół .

14:50 I tu Pan Jezus mówi bardzo prosto: "Jeśli modlicie się za waszych nieprzyjaciół, a w sercu chowacie urazę i pragniecie raczej sprawiedliwości niż miłosierdzia, okażę im raczej sprawiedliwość niż miłość". Czyli Bóg uwzględni to twoje pragnienie sprawiedliwości, uwzględni to twoje poczucie krzywdy, ale i dusza przeciwnika pójdzie w szpony sprawiedliwości Boga. Pół biedy, jak to będzie czyściec. A jak to będzie piekło, że ktoś przez ciebie przynajmniej mógłby być w czyśćcu, a poszedł do piekła? Jeśli jednak prosicie Mnie z litości dla tych dusz, i nie pragniecie dla nich kary, wówczas i Ja dla was odpuszczam im ich przewinienia i skłaniam się ku okazaniu im miłosierdzia raczej niż sprawiedliwości. 
     Kto z was oglądał ten film "Cristeros" o wojnie domowej w Meksyku w obronie wiary katolickiej w latach 1926-29, gdzie masoński prezydent wprowadził cały szereg drakońskich, antykatolickich i antykościelnych praw, gdzie wymordował  kilkadziesiąt tysięcy prostych Meksykan, kiedy oni szli na śmierć oprawcom prosto mówili: W imię Jezusa Chrystusa Króla, przebaczam ci!

17:13 "Poprzez wasze cierpienia możecie uratować wiele dusz, bo przebaczenie ma siłę przemieniać dusze". Kiedy wam będę czytał teksty kiedyś indziej, kiedy Pan Jezus do ciebie mówi: mój współodkupicielu, to teraz rozumiesz jak Bóg  podzielił się wadzą zbawiania się z tobą. "Poprzez cierpienia możecie uratować wiele dusz, bo przebaczenie ma siłę przemieniać dusze". Teraz rozumiecie: "I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy".  Teraz rozumiecie potęgę tej prośby z Ojcze nasz! Dlatego niech mi nikt karmazyn nie opowiada, że on jest katolikiem, a ma brata czy siostrę, i dwadzieścia lat nie gadają, z matką rodzoną nie gada 10 lat i on mówi, że ciebie Bóg w niczym nie wysłucha. Ty nikomu łaski nie wysłużysz swoim życiem. Na czole możesz sobie wypisać tylko cymbał brzmiący. List św. Pawła do Koryntian  ( sigla ), że ty będziesz wiedział o co chodzi, a widzący ciebie na ulicy pomyślą, że Pismo Święte chodzi. "Poprzez wasze cierpienie - powtarzam to po raz trzeci - możecie uratować wiele dusz, bo przebaczenie ma siłę przemieniać dusze".

19:26 "Cierpienie jest tym balsamem, które otacza serca waszych prześladowców". To są nieprawdopodobne zależności. Dlatego dziś spokojnie do was mówię o tych ostatnich latach: to błogosławiony czas, to cudowny dar Boga, a nasi przełożeni, wasi kapłani, czy sąsiedzi, to byli darem Boga dla ciebie, jeśli do ciebie niejednokrotnie wydarli z tego tytułu, że jesteś na drodze Chrystusa Króla.
"Cierpienie jest balsamem, które otacza serca waszych prześladowców. Cierpienie połączone z wybaczeniem otacza kamienne serce wonią miłosierdzia". Przyglądnijcie się: ilu można ludzi wokół siebie złamać? Ilu możecie nawrócić kapłanów? Dodając ogień do ognia macie huk większy, temperaturę większą i dymu jeszcze więcej.

21:08 To już Pan Jezus nam mówił - tu przypominam - "Im większe cierpienie i większa miłość jaką ono rodzi, tym większa szansa na złamanie serca grzesznika. (2 X). Radzę oglądnąć bardzo dobry film w Telewizji Polskiej , półfabularny o Wandzie Boniszewskiej. Jaką miłością ona otaczała oprawców? Jeden po drugim się nawracał, przychodząc w ukryciu do niej, choć ją bezcześcił, bił, wybijał zęby, plugawił.

22:15 "Umiłowani, mówicie w modlitwie "Ojcze nasz" słowa, w których  prosicie Mnie o przebaczenie  wam wszystkich win. Jestem skory wam przebaczać, jestem chętny zapominać wam wszystko, jeśli jednak wy nie chcecie przebaczać i chowacie urazy do waszych braci, tym samym ograniczacie Moje miłosierdzie wobec waszych dusz". To jest takie oczywiste - moi drodzy - takie proste.

23:05 Bez przebaczenia, Bóg nie może na ciebie - moi drodzy - wylewać swego miłosierdzia. Stąd Pan Jezus dalej prosi i błaga: "Nie chciejcie aby odmierzono wam taką miarą jaką wy mierzycie. Taką bowiem wam odmierzone będzie. Jeśli więc nie chcecie zapominać i darować win waszych bliźnich, jak Ja, który wymierzam sprawiedliwość, mogę wam wszystko darować? Zapamiętajcie, że serce w którym jest nienawiść z powodu wyrządzonej krzywdy marnuje wszystkie otrzymane łaski". Stąd ile się was ubłagałem: nie stękajcie, nie przylatujcie, nie mówcie mi o waszych kapłanach, to, to ci zrobił,. Wytrzymałeś na froncie, pojechałeś na rekonwalescencję po wojnie no i wszystko straciłeś. Kogo na Pustelni nie spotkałeś, to gadałeś co cię spotkało, jakiej krzywdy dostąpiłeś, co z tobą zrobiono? Skutek jest taki, że zmarnowaliście bardzo wiele łask, ale jest pocieszające, że jest wiele takich dusz, które mężnie znosiły te doświadczenia, wykorzystały otrzymane łaski i dziś przeżywamy przez to czas odwilży, bo Pan Bóg potrafi naszych prześladowców otoczyć wonią miłosierdzia.

Amen!.

piątek, 25 stycznia 2013

Droga Pojednania Ks. Piotra Natanka cz. 8.


To już ósme kazanie Księdza Piotra Natanka z cyklu DROGA  POJEDNANIA. Przytaczam je w całości. Od opublikowania poprzedniego minęły nieomal trzy tygodnie, a ja przez cały czas miałem problem:  jakimi zdjęciami mam to kazanie poszatkować.  Dzisiaj już wiem! 
Będą to zdjęcia z budowy naszej parafialnej dzwonnicy
Dlaczego
Bo w przestrzeni parafii znalazł się ktoś, komu przeszkadza bicie kościelnych dzwonów
To smutne dla mieszkańców, a tragiczne dla przewrażliwionego. 
Wydaje się, że tylko ktoś, kto zamiast  serca ma kamień mógł napisać coś podobnego. Biedny człowiek, poraniony duchowo. Niby coś słyszy, bo mu głos przeszkadza, a z drugiej strony pozbawiony jest słuchu, gdyż całkowicie zamknięty jest na sprawy duchowe.   
Jeżdżę ze swoim Pojednaniem po pogrzebach i wiem ile ukojenia przynosi jego dźwięk. Za każdym razem, gdy tylko słyszę Św. Józefa (a nie zawsze go słyszę, bo zależy to od pogody) zatrzymuję się i myśli skierowuję do Boga. Zakazać bicia dzwonu, to jakby odcięcie strumienia Bożych łask płynących do parafian. Wczoraj po Mszy Świętej odprawionej w intencji za parafian Ksiądz Proboszcz ogłosił nam tę smutną wiadomość. Nie dało się tak od razu całkowicie wyeliminować dzwonienia, to wydano opinię, że z racji na uciążliwość hałasu można używać dzwonu jeden raz na dobę i to tylko przez  jedną minutę. Oponent dostrzegł tylko jeden aspekt dzwonienia twierdząc, że minęły już czasy, kiedy bicie kościelnych dzwonów odmierzało upływający czas. I bardzo dobrze oponencie, że zwróciłeś na to uwagę parafianom. Kościelny dzwon to nie kurant na wierzy ratuszowej, to nie bijący dzwon odmierzający upływający czas. Kościelny dzwon ma jedno główne zadanie: zwraca ludziom uwagę, że w przestrzeń, w której się obracają należy nie do człowieka ale do Boga. Rozsyłając swój protest po wszystkich świętych chcesz bracie czynnie zawładnąć przestrzenią, która do ciebie nie należała i nigdy należeć nie będzie. 
Dlaczego?
Bo zawsze w tej przestrzeni znajdzie się ktoś, kto będzie się modlił i to niezależnie od tego czy dzwon będzie bił, czy zostanie przetopiony na armaty, jak to dawniej czynili zaborcy w naszej ojczyźnie
Komu tak bardzo zależy by parafianie nie modlili się
Przecież nie anonimowi, który poskarżył się nawet Watykanowi. 
Śmieszne Szatan skarży się Bogu.
Oj, będą mu biły kościelne dzwony przez całą wieczność. 

Gdy mówię, że Kościół w Polsce jest prześladowany, to zewsząd słyszę że sieję nienawiść, że przesadzam
A to, to jest co?
Pytam się!

A teraz kazanie z 14 grudnia 2012 roku. Jak zwykle cytaty z Pisma Świętego na niebiesko a cytaty z orędzia na czerwono.

Matce Bożej polecam to moje dzisiejsze rozważanie - rozpoczął jak zwykle swoje kazanie Ks. Piotr Natanek 

5:07 Zatrzymajmy się na chwilę - moi drodzy - przy (teraz) księdze Proroka Izajasza. Piękne są te dzisiejsze czytania. Bóg daje prostą wytyczną Izraelowi - czyli nam, że: "jest Bogiem pouczającym, co pożyteczne, kierującym tobą na drodze, którą kroczysz". Dzisiaj usłyszycie w orędziu, że Kościół zrobił z Bogiem co innego. Ty Boże musisz mnie posłuchać, co jest pożyteczne. I to ja Ci pokażę, jaką drogą pójdziemy? Nie byłoby żadnych problemów cywilizacyjnych, nie byłoby takiej katastroficznej śmierci tej cywilizacji, gdyby ta cywilizacja  - moi drodzy - zważała na przykazania Boga. Prorok mówi "O gdybyś zważał na me przykazania (mówi Bóg Ojciec) stałby się twój pokój jak rzeka".

6:31 Dziś zamówiłem masę  książek. Otwieram jedną o starożytnej Polsce, bo autora znam, to wam książkę pokażę, podzielę się tekstem. I moi drodzy - po koronacji Króla na Rynku Krakowskim miała miejsce intronizacja. Przychodził Prymas Polski, albo Marszałek Rzeczypospolitej i wypowiadał trzy krótnie VIVAT REX. Niech żyje Chrystus Król!  Później zebrany tłum przedstawicieli szlachty, wszystkich stanów Rzeczypospolitej trzy krotnie powtarzał to samo. Przez ten gest uznają prawo Boga (i),  że będą je stosowali i Król, i oni w funkcjonowaniu państwa. Wy nie wiecie, jaka radość ogarnęła dzisiaj moją duszę.

7:41 "O gdybyś zważał na me przykazania", gdybyś uznał mnie za Króla? Jeśli my pójdziemy w tę przepaść, którą nam pokazują, niestety, ale spełni się nad wami, nad tobą, to co powiedział Bóg przez proroka Izajasza. "Twoje imię będzie usunięte i wymazane sprzed oblicza Boga ". A jak tak Bóg zacznie wymazywać całe połacie ziemi, tej cywilizacji? Co wtedy powiedzą mędrkowie? Miłość Boga jest nieprawdopodobna. Jak pójdę w rozważania o Miłości, to się podzielę jednym z nowszych orędzi o Miłości Boga. Jak On nas kocha, bez względu na to, jak Pan Jezus na Niego patrzy, (co na) jakie błoto na Niego wyrzuci. Bóg cały czas kocha. To są nieprawdopodobne przestrzenie.

6:07 Doszliśmy do takiego stanu cywilizacyjnego, o którym dziś Pan mówi w Ewangelii, że: "jesteśmy pokoleniem dzieci przebywających na rynku, które siebie nawzajem przedrzeźniają" . Bóg daje łaskę, przygrywa, a nam się nie chce tańczyć! Kiedy przychodzi czas trwogi, suplikacji my nie umiemy zawodzić. Natomiast mamy gadanego, umiemy wszystkie zdarzenia perfekcyjnie ocenić i to w sposób w jaki dziś mówi Pan Jezus. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł i nie pił, a te dziecka mówią: "zły Go duch opętał". No to przyszedł Pan Jezus (Mikołaju). No jadł, pił, przebywał z ludźmi. Co oni mówią? (No to) 0n żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. Te, na wszystko mają wypowiedzi. Mamusia, cokolwiek byś nie powiedział. To (tak) jak ja mówiłem z (Księdzem) Kardynałem o kapłaństwie. Co byś nie robił, to zawsze musiałeś mieć jakiś interes. Jak żeś kupił auto, toś bogaty. Jak żeś auta nie miał, to musisz mieć dzieci bo kaj masz pieniądze. No i zawsze cię skubali. W kapłaństwie nie wykonał  byś niczego, gdzie by od razu nie wiedzieli co u ciebie ponoć jest.

11:00 I my dziś się tak zachowujemy wobec mowy Boga. Stąd też bardzo jest (to) ważne to ostatnie zdanie."A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swoje czyny". Czyli coś Bóg musi zrobić, tak zadziałać w sprawiedliwości, abyście nie mieli na każde zdarzenie wytłumaczenie. Czyli (jak) ktoś pości - ty mówisz opętany, ktoś znowu je - ty mówisz, że żarłok. Więc Bóg musi zastosować jakieś działanie, czyn, aby potrząsnąć ludźmi.

11:40 "A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny". Ci co nad rzekami w Polsce mieszkali no ubezpieczają się, bo blisko woda, gęsto domy - pożar , ale ci co mieszkali na górach,  rzadko. Po co się ubezpieczać? Mądrość i Sprawiedliwość Boża też ich dosięgła. Przyszedł grad niebotyczny i na górze wytłukł wszystko. Oczywiście wydłubiecie mi oczy, że to porównuję, ale wy w podobny sposób chcecie porównania, kiedy Bóg chce pomóc, a kiedy działa, by pokazać swoją mądrość, swoją sprawiedliwość, to wy Mu mówicie, że przypadek, zdarzenie. I też macie wytłumaczenie i dalej Boga nie widzicie. Czyli mówiąc krótko, jak byliście baranami, tak dalej baranami wszyscy jesteśmy.

12:42 Idziemy dalej po cyklu kazań, po ścieżce - moi drodzy -  DROGI POJEDNANIA, która jest ogromną łaską, ale i zarazem wielkim wezwaniem, a co daj i Boże, aby była pewnikiem. To ku pocieszeniu i ku przestrodze to orędzie. Do was, którzy już przeżyliście wiele, a przeżyjecie jeszcze dużo więcej na polu bitwy o Boga i zaprowadzą was przed sędziów tego świata, a (i) to orędzie jest zatytułowane "Stojąc przed moimi sędziami - mówi Pan Jezus - myślałem o tobie wówczas przed dwoma tysiącami lat". Jest to piękne, że kiedy cię wyzywano, lub wyzywają, kiedy cię stawiają przed sędziów Pan wtedy o tobie myślał. On cię kochał. Choć nie bój się!  Człowiek nie może pojąć Boga, chce go ustabilizować, chce Go upodobnić do siebie, zamiast samemu upadabniać się do Niego. I tu mamy proces, który ogarnął współczesny kościół, że człowiek chce Boga upodobnić do siebie. Stąd jak byśmy się spotkali na kanwie dyskusyjnej, to ilu nas jest, w zależności jakie my mamy interesy życiowe, jakie mamy koniunkturalne przyjemności związane z używaniem świata, taki se zbudujemy obraz Boga. Będzie nas sześciu i okaże się, że pośród nas jest sześciu Panów Jezusów. I każdego Pan Jezus mówi co innego!

15:03 "To właśnie - mówi Pan - zrobili z moim Kościołem. Nie chcą Go upodobnić do Mnie, ale pragną upodobnić Mnie do Niego". Ten  proces, jeśli miał (bym) wam datą określić zaczął się w Kościele już w 2 połowie XIX wieku, kiedy rozpoczęto upodobniać Boga do Kościoła. Pierwszą próbą zahamowania tej choroby była encyklika papieża Piusa X "Pascendi Gregis" potępiająca modernistów. Są to ci, którzy chcą Boga upodobnić do kościoła. To ci, którzy chcą upodobnić Boga do wymogów cywilizacji, którą wymyślił człowiek i świat. A przypominam, no niestety uczycie się historii, to nie stworzono takiej cywilizacji, o której by dzisiaj mówiono, że była rewelacyjna i by chcieli do niej wrócić. Jedynej cywilizacji, której się boi współczesność to jest średniowiecze. Więc od dawna już wam wpojono w umysł, że to jest ciemnogród. Innych się wstydzą, bo albo (je) nazwano ludobójczymi systemami, albo terrorystycznymi.

16:56 Ale Ja nie jestem ich Bogiem - Bóg mówi o tych co nagięli Boga do Kościoła  - Ja jestem Bogiem tyh, którzy Mnie naśladują, a nie tych, którzy Mnie prześladują". Stąd też nasze napięcie wewnątrz Kościoła urosło na tym odcinku. Chcieliśmy Boga naśladować, a nie prześladować. Jak ja mogę dręczyć Zbawiciela przyjmując Go na rękę. Jak ja mogę dręczyć Zbawiciela gadając w kościele przez komórkę, stojąc, wprowadzając nieprawdopodobne bluźnierstwa do Kościoła. Przecież to jest prześladowanie Boga, nie naśladowanie. Pan Jezus pokazywał wzór pokory, wzór łagodności, wzór uwielbienia Boga Ojca.

18:14 "Choć chcę odpocząć w twoim stęsknionym sercu. Nie ufaj tym, którzy chcą Mnie ograniczyć". Dlaczego tylu z was zgromadziło się wokół mnie? Boście czuli podobnie, czytaliście podobne lektury, modliliście się podobnymi modlitwami i nagle pojawił się ktoś, kto wam  pokazał publicznie, że myśli podobnie jak wy. Przecież większość z was, która się przygarnęła do tej optyki, przeżywała podobne już bitwy wewnętrzne.

19:00 "Nie ufaj tym, którzy chcą Mnie ograniczyć". Pokazałem wam mechanizmy ograniczania Boga w Kościele. Kiedy próbowałem sypnąć nazwiskami, Bóg mi zabronił. Powiedział, że nie pobłogosławi. Dlatego wy macie i mechanizmy, znacie procedury, więc teraz bardzo łatwo wsadzić Bogusia w te procedury i powiecie: czy on naśladuje Boga, czy go prześladuje. Już tyle macie EQU w sobie. Jak macie problem z rozpoznaniem sekt i herezji w kościele, to wklepiecie okienko ze wskazaniami "Sekty i herezje w Kościele" na podstawie teologa francuskiego  ....................... z XIX wieku pokazałem wam mechanizmy jak poznać herezję w kościele? Jesteś w jakimś "timie" przeglądaj te kazania raz, drugi raz. I zobaczysz, o kurcze! To przecież u nas mówią, że trzeba wrócić do I wieku kościoła, to u nas to mówią, tylko to, sola to, sola tamto.  

"Nie ufaj tym, którzy chcą Mnie ograniczyć". Jeżeli dotąd tak było w kościele, była tak pięknie rozbudowana chwała Boża, tyle nabożeństw, a dzisiaj to ci ucinają, to ty od razu wiesz, że ktoś chce Boga ograniczyć. Jeśli twój proboszcz przed Mszą św. na gwałt każe wam odmawiać w październiku odmówić 10 różańca, a później po Mszy św. drugi dziesiątek, i idźcie do chałupy, resztę w domu odmówicie i nikogo nie zachęca, no to masz przed sobą kogoś, kto ci ogranicza Boga, bo przez wieki, przez kilkadziesiąt ostatnich lat, kościół te nabożeństwa popierał i po każdej Mszy św. był odmawiany cały różaniec, a za moich czasów były pełne kościoły, tabuny dzieci. Jeśli u was umierają roraty, to jeszcze przyjedźcie do Makowa, zobaczycie pełny kościół. Co potrafią kapłani zrobić, że dzieci przylatują. Czyli jeśli się da w Makowie, to się i da gdzie indziej.

21:55 "Nie ufaj tym, którzy używają Mojego imienia, aby rządzić zamiast Mnie".  I na tym odcinku dokonuje się bitwa o wolę Boga. I tu wszyscy, wszyscy którzy wołają posłuszeństwo. Posłuszeństwo temu się dokładnie przyglądnijcie. Jak oni używają imienia Bożego, aby rządzić zamiast Boga?

22:40 "Bardzo mi przykro moja córko, okaż im miłość mimo wszystko, bo i Ja okazałem miłość tym, którzy jej dla Mnie nie mieli. Niech niesprawiedliwość będzie Moim pocałunkiem dla ciebie". Bóg to wie, że ci którzy się poniżają, jest to niesprawiedliwe, mogłabyś czy mógłbyś się bronić, a Pan mówi to bardzo dziś pięknie: "Niech niesprawiedliwość będzie Moim pocałunkiem dla ciebie". Jaka to jest ekonomia miłości Boga, jaka to jest specyficzna droga prowadzenia, to się zakrywa w tym: kto cię uderzy w jeden policzek, nadstaw mu i drugi.

23:48 "Niech niesprawiedliwość będzie Moim pocałunkiem dla ciebie, w którym złączą się nasze dusze". O jakiej jedności ... Bóg mówi do nas? Te później niesprawiedliwości w ogóle nie będą odczuwalne,  a wy będziecie wołać: jeszcze, jeszcze.

24:39 "Chcę abyś  odczuła smak niesprawiedliwych posądzeń". Za późno połączyłem te orędzia, tak jak teraz. Mogłem to pół roku do was wcześniej mówić, byście otrzymali dużo więcej łask i bylibyście na głębszej drodze ku Panu. Mam taką panią Anię w Niemczech - jak Pan Jezus ją wysmagał w tej niesprawiedliwości? Jak ona to wszystko rozumie? Spotkałem się na chwilę z jej duszą, to to jest jedno wielkie ucztowanie. To by się chciało tej duszy non stop słuchać i milczeć. Mów, jeszcze mów o tym twoim zjednoczeniu z Bogiem w tej rażącej - moi drodzy - rażącej niesprawiedliwości. To co duchowni robią z tymi duszami, to woła o pomstę do nieba. Z każdego punktu prawa dziś byliby zawieszeni. A tu trzeba zawiesić tę broń. A wszystko jest gotowe, żeby nacisnąć ten jeden guzik i wystartujcie. Z punktu ludzkiego w obronie słusznych praw.

26:17 "Stąd dopiero teraz przyjdzie zrozumieć te słowa Pana: "Niech niesprawiedliwość będzie Moim pocałunkiem dla ciebie, w którym złączą się nasze dusze. Chcę abyś odczuwała smak niesprawiedliwych posądzeń". Moi drodzy jeśli się pojawią bunty, to nie znaczy, że jesteście źli. To jest oznaka, że jesteście normalni i macie przed sobą kolejną bitwę. Pan Jezus się na was nie gniewa, nie odrzuca nikogo z was, kto w tym tygodniu był u mnie i stękał tutaj. Tylko ja wam pokazuję jak można z tego zdarzenia wykręcić jeszcze lepszy sok, o wiele bardziej kaloryczny i bogatszy w witaminy. Ja was - moje maleństwa - wszystkie rozumię, jakie to jest dla was cierpienie. 

Jak do mnie podszedł lekarz i (mówi) rozumiem księdza jak  nam ksiądz życzył, żeby nas poparzyło, takiego poparzenia  w tym poniżeniu. Księże jak to parzy, kiedy ci nie udzielają Komunii Świętej? Mówię ja wiem. Ja wiem jak to parzyło, że nie mogę stanąć normalnie, czy przy celebrze  ślubu, czy przy pogrzebie, że musisz stanąć w tłumie, albo gdzieś ukradkiem to wszystko czynić. Dlatego wiem i rozumiem twoje słowa. Księże to parzy!  Ale ciesz się, bo dopiero wtedy bardziej odczuwasz Boga. Wtedy dopiero zaczynasz się uczyć łączyć w zjednoczeniu z Bogiem.

28:30 "Czy wiesz, że stając przed Moimi sędziami myślałem o tobie? Myślałem o tym, że ty również uczynisz to dla Mnie, kiedy przyjdzie pora i ty staniesz przed nimi i będziesz dla Mnie cierpieć". Wszystko to od razu ofiarujcie Jezusowi, te poniżenia wyzywania, nie udzielania Komunii, wszystkie oczerniania. Od razu to Jemu dawaj, wtedy się wypełniacie to co Pan mówił " Myślałem o tym, że ty również uczynisz to dla Mnie, kiedy przyjdzie pora i ty staniesz przed Nim i będziesz dla mnie cierpieć".

29:17 "Tak właśnie myślałem i dlatego cierpiałem z wielką miłością, wierzyłem, nigdy nie traciłem nadziei, że udowodnisz Mi swoją miłość". Szukacie lepszych egzaminów zdania miłości wobec Boga, by powiedzieć Mu kocham? Moi drodzy - wszystko wiem jak jest ciężko wtedy, ale mówię ci: dwa dni temu wziąłem różaniec i kiedy taki  się rodził bunt we mnie wchodziłem w tajemnicę biczowania, cierniem ukoronowania, w mękę. Panie, to dla Ciebie! Dzieci, zostało to wyjęte, to co nie było miłością zostało to wyrwane z mojego wnętrza. Znowu Pan wrócił z taką potęgą miłości.

26:38 "Nie traciłem nigdy nadziei, że udowodnisz Mi swoją miłość znosząc dla Mnie te obelgi, które Ja znosiłem dla ciebie". Zawsze wam powtarzałem, że bitwa, którą prowadzimy kształtuje was. Bieda, potrzeba, wojna to są najlepszymi formami kształtowania osobowości człowieka. Oczywiście, że i z takich warunków może wyrosnąć coś przeciwnego.

27:32 "Jestem niewinny, a pozwoliłem obarczyć się całym złem świata, i odpowiadać za nie przed ludzkimi sędziami, aby dać ci przykład bezwarunkowej miłości, która się poddaje nie ze słabości, ale z mocy. Wiesz, że gdy podążałem na Golgotę marzyłem o tobie, patrzyłem ci w oczy i prosiłem cię abyś przyszła do Mnie, tak chciałem cię zobaczyć, spojrzeć w twoje oczy, aby uzyskać tę pewność, że pewnego dnia weźmiesz ten krzyż z Moich ramion i nie odwrócisz ode Mnie wzroku, ale z ufnością spojrzysz na Mnie". Już na moim krzyżu powiedziałem Panu: Jest mi tak dobrze. Jeśli Panie uznasz, że uniosę więcej - dołóż. Cieszę się z tych słów nadziei miłości dla Kardynała. Ale uwierzcie na tym krzyżu jest mi tak cudownie. Byłem tak szczęśliwym w tym, bo przez te zdarzenia nie pojawił się żaden wróg, ani nieprzyjaciel w moim wnętrzu, którego bym chciał nienawidzieć.

29:10 "Przed dwoma tysiącami lat, w tych naszych doświadczeniach ostatnich lat, Pan Jezus spoglądał w twoje, moje oczy. Czy ten krzyż weźmiesz"? Dlatego odsyłam was do siostry Faustyny i przyglądnijcie się jak ten krzyż niosłeś w tych ostatnich latach, w tej bitwie o Króla. Tam są trzy rodzaje: co niosą  tak jak Pan niósł, jedni niosą z przymusu, a następni tak go wloką. Poczytajcie sobie te wydarzenia i przysłuchajcie się słowom, które mówią o nagrodzie. Na ile kto na ziemi w cierpieniu, w dźwiganiu krzyża był Mi podobny, na tyle będzie podobny do Mnie w chwale nieba. Musimy mieć postawę hardości naszego Włodzia. Kiedy był małym chłopcem, a przeciął tu koło kciuka palce, sam wziął igłę i grubą nitkę i zszył sobie rękę. Takiej hardości potrzeba nam przy tajemnicy krzyża i cierpienia. "Pan Jezus patrzył wtedy w twoje oczy i chciał uzyskać pewność, że pewnego dnia ty weźmiesz ten krzyż z Moich ramion, nie odwrócisz ode Mnie wzroku, ale z ufnością spojrzysz na Mnie"

"Wiedziałem, że będziesz już zawsze, na zawsze Moja jeśli tyko nie odwrócisz się od Mojej miłości, choć trudnej i prawdziwej. Ty córko umiłowałaś prawdę i jesteś córką prawdy, choćby była bolesna pozostaje prawdą i będziesz za nią podążać". Pamiętacie kiedy był taki okres dużej nagonki tak zwanych moich przyjaciół i doradzali mi, abym wybrał inną drogę i zostawił ten krzyż. A ja mówiłem chcę mieć święty spokój, zostawcie mnie tu samego na Pustelni. Jeśli przyjdziesz, to tylko usiądnij przy mnie, wpatruj się w moje oblicze. Jak chcesz to się módl ze mną. więcej nic nie mów. Chcę skorygować moje oczy z oczami Zbawiciela i popatrzeć prosto w Jego oczy, a tyś zawsześ przeszkadzał, zawsze siałeś zamęt w mój umysł. (Ile razy), ile czasu straciłem na dojściu do tego, co mam dzisiaj. Jak byłem odciągany, odrywany? Bo przybywający był przekonany, że jego koncepcja drogi, to jest ta droga, ale mówił mi o swojej miłości, kazał mi się do siebie naginać, a naginając się do niego, musiałem się od Boga odginać, ale jak mu to pani Helu wytłumaczyć? To tu wyło w środku, to tu wyło.

33:24 " W twoje ramiona składam dziś - mówi Bóg - moje umęczenie". W takim doświadczeniu Krzyża, Bóg to jeszcze robi: "W twoim sercu układam moją udrękę. Błogosławię cię za twoje cierpienia, które znosisz dla Mnie. Wstań dziecko, nie poddawaj się. Droga na Kalwarię jest jeszcze daleka. Dojdziesz tam, dojdziesz tam na pewno i wtedy Pan Jezus - czytałem wam te słowa do was, prześladowanych słał takie słowa. "Moje ubogie w duchu istoty, moi wybrańcy do was kieruję moje słowa, którzy znosicie prześladowanie, którzy poświęcacie swoje policzki, aby opływały łzami. Jesteście moim ludem wybranym, błogosławię wam, dla was odnawiam oblicze tej ziemi, dla was chcę cierpieć i triumfować. Jesteście moimi dziećmi teraz i na wieki wieków Amen". 

Jutro poprowadzę was w piękne orędzie: w tajemnicę przebaczenia już bezpośrednio. Jeśli masz jeszcze kogoś na pieńku, albo w swoim sercu no to już po jutrzejszym kazaniu musi zniknąć. Musi cię Bóg wypalić, żeby i ten prześladowca, również był w niebie.Na taką półkę jutro chce was Bóg poprowadzić.

czwartek, 24 stycznia 2013

Nie wyprzedzajcie waszych pasterzy


Nim zacytuję w całości tekst kolejnej już ósmego kazania Księdza Piotra Natanka z cyklu DROGA  POJEDNANIA z 14 grudnia ubiegłego roku poświęcę nieco czasu "Biskupowi, który schował głowę w piasek".


Autorowi artykułu o powyższym tytule dedykuję poniższe orędzie przytoczone w tym roku przez Księdza dr Piotra Natanka. Jest ono z listopada 2010 roku i znajduje się w kompendium nr. 3 odnoszącym się do sakramentu kapłaństwa, oraz nosi tytuł "Nie wyprzedzajcie waszych pasterzy". 


Tak się składa, że żaden biskup nie chowa głowy w piasek. Powołuje Go Bóg do siebie, tak jak każdego z nas i On Bóg decyduje okolicznościach i dacie zgonu każdego Księdza Biskupa. Tak też było z Księdzem Kardynałem Prymasem Polski Stanisławem Glempem. 




Radzenie przez dziennikarza co ma czynić i jak winien reagować mój Ksiądz Arcybiskup na takie, czy inne zachowanie, choćby nie wiem jak gorszące jednego z podległych Mu kapłanów, uważam za wysoce niestosowne. Jeśli kapłan popełnił czyn sprzeczny z obowiązującym prawem, ot choćby rozbił sobie samochód jadąc po pijaku, winien być tak samo traktowany przez prawo cywilne, jak każdy obywatel. 

 Ale to, jak zostanie potraktowany za ten sam czyn przez władze kościelne należy zostawić jego kościelnym przełożonym, a nade wszystko Bogu. Od tego jest prawo kanoniczne i ono jest pomocne przełożonym kościelnym w wymierzaniu sankcji. 
 Żeby porównywać na łamach poczytnej gazety ekscesy Księdza Mariusza G. z działalnością słynnego zdaniem dziennikarza  Księdza dr Piotra Natanka warto bliżej poznać poglądy tego ostatniego i nieco zgłębić, co stanowi o jego sławie. 
 By choć w części zaprezentować autorowi  poglądy Księdza dr Piotra Natanka przytaczam jego wypowiedź sprzed kilku dni odtworzoną z nagrania jakie zamieszcza na stronie swojej telewizji internetowej  http://pl.gloria.tv/?media=389025
Wszystkie zdjęcia z wtorku 22 stycznia 2013 roku ze Mszy Świętej połączonej z adoracją Najświętszego Sakramentu i nowenną do patrona parafii Św. Antoniego Padewskiego w Przeźmierowie.



Od siebie dodam tylko tyle. O wielkości kapłana świadczy jego żywa wiara w Boga. Św. Siostra Faustyna Kowalska tak się wyraziła o kapłanach: "O wielka godnośi kapłana, ale i wielka odpowiedzialności kapłana. Wiele ci dano, o kapłanie, ale i wiele od ciebie żądać będą"... A teraz oddaję głos Księdzu Piotrowi Natankowi, który cytuje słowa jednego z orędzi Jezusa. 

     " Wy świeccy nie zdajecie sobie sprawy z tego jaką moc i władzę dałem, jak ogromne przywileje dałem kapłanom! Bez nich nic nie zrobicie. O moich kapłanów walczcie! Ja z ich ust chcę słyszeć modlitwy za ten naród i od nich oczekuję czci i uwielbienia! Wiem, że wy wszyscy, owce moje wierne, jesteście gotowi na wszystko, i  cieszy mnie bardzo wasza miłość, ale nie biegnijcie do mnie, wyprzedzając pasterzy, bo pobłądzicie.
      Wy swoją siłą pchajcie pasterzy naprzód, ale pasterz, a nie owca prowadzi stado i tak niech pozostanie. Choćby był i złym pasterzem dlcie się za niego, ale mu nie złorzeczcie. Módlcie się gorąco bo to on ma łaskę działania w Moim imieniu. Jeśli działa wbrew Mojemu prawu i Mojej miłości  rozrywa Moje serce w potwornych mękach. Jeśli zaś idzie za Moim głosem, koi mój ból z siłą wielokrotnie większą.
      Dzieci, Ja tak bardzo ukochałem każdego kapłana. Walczcie o każdą duszę kapłańską. Nie pozostawiajcie ich w zaślepieniu, ale kochajcie gorąco. Im więcej zbłądzili, tym więcej ich kochajcie. Poświęcajcie Mi się za nich. Umiłowani - powiadam wam - nie złorzeczcie kapłanom, bo każde złe słowo przeciwko nim jest bluźnierstwem przeciwko Mnie wymierzonym.
      Choćby matka miała najgorszego syna, czy czuje ulgę, kiedy na tego syna najgorsze rzeczy powiadają? Nie! Podobnie i Ja nie cieszę się, kiedy źle o Moich synach mówicie!
       Choćbyście i prawdę powiadali, słowa wasze ranią Moje serce. To grzech przeciwko Mojej miłości, mówić źle przeciw Moim synom.
        Ja ich zrodziłem, Ja ich będę sądził, nie wy!"


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Pracowity tydzeń

Od ponad tygodnia nie mogę dokończyć pisania. Po prostu nie nadążam za upływającym czasem. Dzisiaj, w poniedziałek w Dniu Babci nie pojechałem po raz pierwszy od dłuższego czasu na Mszę Świętą. 
Brakuje mi Jezusa.
 Z rana odwiedziłem z zeznaniami rocznymi trzy odległe urzędy skarbowe, tak wyznaczając marszrutę, by w każdym z nich być na otwarcie. Po powrocie ubrać Ewę i zrobić jej śniadanie. W międzyczasie obsłużyć dwóch klientów i rozliczyć się z pracownicą. Potem wyjazd na rehabilitację z Ewą, a po powrocie przygotowanie wystawnego obiadu dla syna i wnuczek. Dziewczyny się wysiliły i upiekły doskonałe babeczki z mamalinową. Wczoraj w  niedzielę podałem obiad i kawę dla synowej, drugiego syna i wnuków. Bardzo lubię jak nas odwiedzają.  Jest okazja by nie tylko porozmawiać, ale i wspólnie pobawić się.

Od niedzieli Objawienia Pańskiego po głowie chodzą mi Trzej Królowie. Opuścili swoje narody by spotkać się z Królem. Ogarnęła ich Światłość i zapragnęli dotrzeć do źródła. Każdy szuka i ten co ma 1 talent, i ten który ma ich pięć, i ten z dziesięcioma talentami będzie podchodził do źródła. Pierwszy z siłą mu odpowiednią, a ostatni przeć będzie do źródła z siłą dziesięciokrotnie większą. I nie ma znaczenia czy jest wierzący, jak żydowscy kapłani i uczeni w piśmie, czy poszukujący Boga jak Trzej Królowie. Każdy z nas  szuka i tęskni za Królem.

Niedziela 13 styczeń, godz.12:30  Kościół Bożego Ciała w Poznaniu. Po Mszy Świętej zamiast Trzeciego Różańcowego Marszu Pokutnego, Ksiądz Proboszcz Wojciech Maćkowiak zaproponował licznie zgromadzonym w kościele gościom, różaniec przed Najświętszym Sakramentem.  Na marsz wybrałem się z Ewą i dzwonem Pojednanie. Ewa zgodziła się jechać całą drogę na siedzeniu pasażera, mimo, że marzy Jej się, jak dawniej to bywało, jazda za kierownicą

Nie ukrywam, że taki sposób zakończenia tego, co się nie odbyło, bardzo mi był na rękę. Obawiałem się bowiem o Ewę, z racji Jej dolegliwości urologicznych. Różaniec ofiarowałem nie tylko za dochowanie przez Polaków ślubów Jasnogórskich (intencja ogólna), ale i za tych wszystkich, którym z różnych względów nie odpowiada polski tandem Maryi Królowej Korony Polskiej i jej Syna Jezusa Chrystusa.  


Poniedziałek 14 styczeń. W rodzinie pogrzeb tragicznie zmarłego Marcina. Ile Jego winy, a ile winy innych w tej śmierci? Czy dało mu się pomóc? Wydaje się, że nawet Pan nie zdążył go chwycić za rękę. Żałobnicy pokiwali głowami i zdaje się nie wyciągnęli budujących wniosków. 
Wieczorem dysputa z siostrą i szwagrem jak dotrzeć z Bogiem sprawiedliwym i z Bożym Miłosierdziem do podobnych przypadków? Z jakim słowem trafić do bliźnich, by zechcieli Bogu dziękować za dar życia.
 

We wtorek 15. stycznia zawiozłem Ewę na cały dzień do Szpitala Św. Rodziny na kontrolną cystoskopię. Ucieszona z pozytywnego wyniku - brak brodawczaków - zmarnowana zabiegiem, w stresie wróciła załadowana przez personel szpitalny sama taksówką do domu. Ja w tym czasie pojechałem do Jej neurolożki po oryginał Jej kartoteki niezbędny dla Sądu. Niestety, ale wizyta Ewy przepadła. Następny termin pod koniec marca. Dobrze, że choć ja, upoważniony pisemnie przez Ewę, dostałem jej kartotekę.

Wieczorem jestem na Mszy świętej u św. Antoniego. Koncelebra wyjątkowo uroczysta. Nie znanemu mi celebransowi nie spieszy się. Na ołtarzu tuż przy mszale wystawione  relikwie św. Antoniego. Po Mszy świętej mam okazję oddać im należną cześć przez pocałowanie w intencji tego, którego tu w młodości przyprowadzałem. W homilii Ksiądz Wikary poruszył problem przemilczanego dobra w mediach mętnego nurtu. Podał trzy przykłady: barwne pochody trzech króli ulicami Poznania i innych miast Polskich, wczorajszą decyzję Sądu o Krzyżu w Polskim Sejmie i 1. milionową manifestację w Paryżu, opowiadającą się za tradycyjnym modelem rodziny.

We czwartek jestem po raz drugi w tym tygodniu u św. Antoniego. Homilia o św. Antonim pustelniku. Wniosek dla mnie: iż upodabniając się do Jezusa, gdy uczynisz coś, co ociera się o cud, należy tak jak Jezus wycofać się  na pustynię, na pustelnię. Ci którzy będą mieli do ciebie przyjść i tak się zewsząd do ciebie zejdą. Po Mszy Świętej adoracja Najświętszego  Sakramentu. Tyle spraw do powierzenia Jezusowi!

Od poniedziałku Ewa rozpoczęła rehabilitację w Centrum Kręg Klinic w Poznaniu. Dowozić Ją tam będę przez sześć tygodni od poniedziałku do piątku. Na razie każdego dnia ma trzy zabiegi: laser i krioterapię na oba kolana oraz indywidualną gimnastykę dolnej części ciała, mającą za zadanie usprawnić nogi by chciały Jej jeszcze służyć do poruszania. 

Wszystkie te czynności usprawniające moim zdaniem odnoszą tylko skutek fizyczny. Nie potrafią jednak usprawnić pracy mózgu, który wydaje się, że chwilami wyłącza naturalną - biologiczną  funkcję samozachowawczą. Przykład by siąść na fotelu, krześle, kanapie Ewa potrzebuje do pomocy obu wolnych rąk by się nimi podeprzeć i delikatnie przyjąć pozycję siedzącą. Nie potrafi siąść mając choćby jedną z rąk zajętą. Książkę, szklankę, łyżeczkę musi wcześniej odłożyć. Przykładowo: nie odły łyżeczki nie siądzie, będzie stała, aż padnie. 

W piątek podchodzi do mnie do komputera. Widzę, że chce siąść przy mnie na krześle. Na biurku leży pieniążek. Chwyta go w prawą dłoń. Staje nad krzesłem by na nim siąść. I tu pojawia się problem. Przestępuje z nogi na nogę i w żaden sposób nie może siąść

No siądź proszę - zachęcam. 
Kiedy nie mogę - odpowiada
Jak to nie możesz - pytam? 
No nie mogę odpowiada, stojąc nad krzesłem z zaciśniętą pięścią. Co tam masz w ręce - pytam?
Otwiera dłoń na której leży 1 grosz. Kładzie go na biurku i opierając tę samą dłoń o krawędź biurka siada jak zwykle wolno na krześle wspierając się jednocześnie drugą dłonią o krawędź krzesła. A teraz powiedz mi po co chwytałaś ten pieniążek w dłoń chcąc siąść? 
No, nie wiem.
I tak jest coraz częściej!

W niedzielę potłukła się znowu, upadając twarzą na kaloryfer, a obolałymi kolanami na posadzkę. To nie przelewki. Wcześniej spuchnięte kolana po poprzednich upadkach doszły już trochę po tygodniowej rehabilitacji do norm

Teraz po upadku nie dają się nawet delikatnie dotknąć. Mam problem by założyć jej rajstopy  nie urażając kolan. Nie narzeka, nie rozpacza, ale widzę ten grymas bólu  na Jej twarzy. Upadła gdy schylała się by rozplątać kabel oświetlający lampki na choince. Jak to trudno człowiekowi, który całe życie się schylał zakazać schylania się. Zadrzeć głowę by przyjąć Jezusa w czasie Komunii św. nie może, bo traci równowagę, schylić się nie może, bo się przewraca. Za czyje grzechy przyszło Jej tak cierpieć?