czwartek, 28 lutego 2013

Pożegnanie Papieża Benedykta XVI


To pomnik dwóch Papieży, mimo, że żadnego z nich na nim nie ma. Powstał na początku pontyfikatu Papieża Seniora Benedykta XVI, jako votum wdzięczności parafian za pontyfikat Jana Pawła II. Gdy wszyscy stawiali posągi Jana Pawła II, my stawialiśmy "największy skarb na III tysiąclecie Boże Miłosierdzie".
Pomnik, mimo, że posiada odbiór techniczny stosownych władz budowlanych, w zamyśle autora jest niedokończony. Brakuje przy nim dwóch klęczących świetlistych postaci: św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II. 
Ich miniatury można obejrzeć jedynie na makiecie pomnika stojącej u autora koncepcji projektu (czyli u mnie), w biurze rachunkowym. Dzisiaj, po ośmiu latach, gdy odszedł na emeryturę Papież, który przez ostatnie lata udzielał Komunii Świętej tylko na klęcząco, odżyła we mnie na nowo sprawa tych dwóch klęczących i modlących się postaci.
Obie one św. Siostra Faustyna i bł. Jan Paweł II miały przypominać i zachęcać mieszkańców do wspólnej z Nimi modlitwy do Jezusa Miłosiernego. Przekazany przez Błogosławionego Jana Pawła II "skarb" zdaje się być głęboko "zakopany".
Dzisiaj, gdy odszedł z urzędu Papież Benedykt XVI, znalazła się tylko jedna osoba by złożyć Bogu jedną, piękną czerwoną różę. Sprawę papieskiej abdykacji mieszkańcy potraktowali podobnie jak zmianę władzy cywilnej w myśl powiedzonka: odszedł stary król, będzie nowy, młody król. Gdy odchodził do domu Ojca Jan Paweł II były spontaniczne modlitwy, biły kościelne dzwony, ludzie się zbierali, niejednemu łza popłynęła po policzku.

Tym razem sprawę załatwiono, że tak powiem lekko, bez słowiańskiej wylewności. Brakowało mi jej. Całe szczęście, że od 20:00 do 20:15 do moich uszu dochodził głos dzwonu z sąsiedniej parafii. Jako, że u nas było cicho, dołączyłem się do niego z moim Pojednaniem.
Kardynałowie i biskupi zjechali się z całego świata od Rzymu, jak te gęsi wracające na wiosnę do miejsc lęgowych, do swoich korzeni. A mnie nurtuje troska, jaki też będzie Kościół w tych czasach pomieszania powszechnego? Czy nowy Papież, podobnie jak Papież Senior zawierzy nas Polaków Bożemu Miłosierdziu?   
Słuchając w TV TRWAM środowej Papieskiej ostatniej audiencji na Placu św. Piotra zanotowałem sobie kilka myśli: "Zawsze wiedziałem, że łódź Piotrowa nie jest moja, ale Jego. ... Nigdy nie brakowało mi Jego światła. ... Chciałbym, aby każdy poczuł radość bycia chrześcijaninem. ...
Papież nigdy nie kieruje sam Kościołem, ma do tego współpraco -wników, choć za wszystko bierze odpowiedzialność. ... Prosiłem Boga bym podjął dobrą decyzję, nie dla swojego dobra, a dla dobra Kościoła. ...
Nie porzucam Krzyża, lecz pozostanę w nowy sposób przy Ukrzyżowanym Panu. A do Polaków powiedział: "Macie orędownika. Trwajcie mocni w wierze. Proszę was o modlitwę".
Nie mogłem nie spełnić Papieskiej prośby. W tych ostatnich minutach Jego urzędowania klęczałem i modliłem się przed Bożym Miłosierdziem. Miałem Mu za co dziękować. Za postawienie tych dwóch kamieni na piśmie otrzymałem z Ewą dla siebie i dla Parafii Jego Papieskie błogosławieństwo


Tak jak z godziny na godzinę kończył się papieski pontyfikat, tak znikał z powierzchni placu śniegowy napis.
A co zostało?
Słowa Benedykta XVI z Krakowskich Błoni:

"...Również i ja, Benedykt XVI, następca Papieża Jana Pawła II, proszę was:

— byście stojąc na ziemi, wpatrywali się w niebo — w Tego, za którym od dwóch tysięcy lat podążają kolejne pokolenia żyjące na naszej ziemi, odnajdując w Nim ostateczny sens istnienia;

— proszę was, byście umocnieni wiarą w Boga, angażowali się żarliwie w umacnianie Jego Królestwa na ziemi, Królestwa dobra, sprawiedliwości, solidarności i miłosierdzia;

— proszę was, byście odważnie składali świadectwo Ewangelii przed dzisiejszym światem, niosąc nadzieję ubogim, cierpiącym, opuszczonym, zrozpaczonym, łaknącym wolności, prawdy i pokoju;

— proszę was, byście czyniąc dobro bliźniemu i troszcząc się o dobro wspólne, świadczyli, że Bóg jest miłością;

proszę was w końcu, byście skarbem wiary dzielili się z innymi narodami Europy i świata, również przez pamięć o waszym Rodaku, który jako następca św. Piotra czynił to z niezwykłą mocą i skutecznością;

— proszę was także, byście pamiętali o mnie w waszych modlitwach i ofiarach, tak jak pamiętaliście o moim wielkim Poprzedniku, bym wypełnił misję powierzoną mi przez Chrystusa.

Proszę was, trwajcie mocni w wierze! Trwajcie mocni w nadziei! Trwajcie mocni w miłości!

[ Kraków 28 maja: Homilia podczas Mszy św. na Błoniach

środa, 27 lutego 2013

Rehabilitacja permanentna



W piątek 22 lutego, Ewa wybrała się z kwiatami i kawą do szpitala na ostatnie zabiegi rehabilitacyjne. Sześć tygodni intensywnych zmagań ze swoją ułomnością i słabością nie zostało jednak zakończone. 
Wypis szpitalny kończy się zaleceniami dotyczącymi dalszego leczenia. 
Brzmią one:




1. Dalsza opieka Poradni Rehabilitacyjnej i Lekarza Rodzinnego
2. Regularne wykonywanie ćwiczeń wg wyuczonych zasad. Oszczędny tryb życia.
3. Wskazane kontynuowanie usprawnienia leczniczego w wyspecjalizowanych ośrodkach rehabilitacyjnych.
 
W leczeniu zastosowano następujące zabiegi usprawniające, cytuję za wypisem bez symboli:
- metody neurofizjologiczne z relaksacją pizometryczną stawów barkowych
- ćwiczenia wspomagane stawy KKG
- ćwiczenia czynne w odciążeniu stawy kolanowe 
- ćwiczenia izometryczne mięśni tułowia
- nauka czynności lokomocji - doskonalenie chodzenia
- ćwiczenia równoważne


- ćwiczenia ogólnousprawniające grupowe w zespole bólów kręgosłupa
- ultrafonoforeza na stawy kolanowe
- solux z niebieskim filtrem C i stawy barkowe
- laseroterapia - skaner na stawy kolanowe  
- kąpiel wirowa kończyn górnych ze stawami łokciowymi
- krioterapia miejscowa na stawy kolanowe
- masaż suchy, częściowy C i obręcz barkowa bez ruchów perkusyjnych




Na co to wszystko?

W rozpoznaniu wpisano:
Stan po dwóch operacjach guza  mózgu (glejak). Zwyrodnienie stawów kręgosłupa i kolan. Zaburzenia równowagi.

W wywiadzie dopisano: Stan po operacji nowotworu pęcherza moczowego oraz jelita grubego - polip. Otyłość. I dalej symbole znane tylko wtajemniczonym: ICD10: C71/C67/M47.2/M17.10
Tego samego dnia przyszło pocztą Postanowienie Sądu Rejonowego Wydziału Ubezpieczeń Społecznychprzed którym toczy się postępowanie zrehabilitowanej pacjentki z Wojewódzkim Zespołem ds.Orzekania Niepełnosprawności o ustalenie stopnia niepełnosprawności.

Sąd postanawia po rozpatrzeniu odwołania Ewy dopuścić dowód z opinii biegłych lekarzy neurologa i urologa po zbadaniu osoby odwołującej się, przy uwzględnieniu dokumentacji lekarskiej znajdującej się w aktach niniejszej sprawy i przedstawionej ewentualnie przez Ewę podczas badania lekarskiego.
W kolejnym piśmie Sąd informuje, że na liście biegłych Sądu Okręgowego w Poznaniu brakuje lekarza urologa w związku z czym prosi by Ewa wyraziła zgodę na wydanie opinii przez niezaprzysiążonego lekarza będącego biegłym w innej sprawie sądowej.
W odpowiedzi na to pismo Ewa wyraziła zgodę na powołanie na biegłych jakichkolwiek lekarzy specjalistów czy to urologów, proktologów czy też innych "logów" dołączając oryginały tegorocznych dwóch szpitalnych wypisów.
Co się będzie działo dalej, zobaczymy. Na razie Ewa cieszy się, że ma siłę się ze mną pospierać na temat oglądania TV, a to świadczy że czuje się generalnie lepiej po zakończonej rehabilitacji.
Po sześciu tygodniach z kolan znikły siniaki jakie pozostały po ostatnim upadku. Kolana smarowane specjalnym żelem jedno Liotonem 1000 a drugie dicloziają po woli dochodzą do normy tak że od dwóch dni próbuje na nich klękać do modlitwy w miękkim fotelu.
Ręce też nabrały nieco sprawności co nie oznacza że mogą i chcą robić wszystko. nadal podniesienie 1 kg powoduje ból w głowie, a ich sprawność wymuszona pociąganiem linek jest bardzo ograniczona.
Ćwiczenie rąk pokazane na zdjęciach sprowadza się do podnoszenia jedną swoją ręką drugiej mniej sprawnej ręki. Na końcach linek nie wisi bowiem żaden ciężar. 
Są to generalnie naprzemienne wymachy rąk raz w górę raz w dół, które z powodzeniem można robić w domu.
A tu najzwyklejsze kręcenie "kota ogonem", albo "zawracanie kijem wody w Wiśle". Jak się okazało kręcenie pedałami bez obciążenia posunęło sprawę sprawności rąk nieco do przodu, ale nie na tyle by ręce zechciały wziąć ścierkę i wytrzeć np. mokre naczynia.
I jeszcze dwa zdjęcia na chodziku. To doskonałe ćwiczenie mięśni nóg i pracy stawów biodrowych. Całe szczęście że w domu też mamy kratę na kwiaty której się będzie można schwycić. Będzie okazja do zrobienia prezentu.
.
A wszystkie te sprawy najlepiej powierzyć Jezusowi Miłosiernemu. Nie wystarczy bowiem jeden raz powiedzieć Jezu Ufam Tobie. Z taką wiarą należy żyć w każdej chwili.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Jezu Ufam Tobie

Byliśmy z Ewą wczorajszej niedzieli na Mszy Świętej za Łukasza zmówionej przez Jego Matkę Chrzestną w kościele, gdzie w głównym ołtarzu od 1946 roku jest ogromnych rozmiarów obraz Jezusa Miłosiernego. Jako że obraz nie jest podobny do żadnego z dwóch obrazów św. siostry Faustyny Kowalskiej, ostał się w prezbiterium, w drewnianym kościele w latach embarga na kult Bożego Miłosierdzia  i Dzienniczka przyszłej świętej. Gdy przyszedł czas Komunii Świętej spojrzałem na balaski oraz stopień oddzielający prezbiterium od reszty kościoła. Na całej długości był okryty podobnie jak siedlisko ławki w której siedzieliśmy grubą gąbką obszytą materiałem . Ciepło pod pupę i miękko pod kolana. Wydawałoby się, że wszyscy obecni skorzystają z oferty i przyjmą Ciało Pańskie klękając czy to przy balaskach, czy w przerwach między nimi jak to jest praktykowane w tym kościele. Ale nie. Trafiło się kilka czarnych owiec, w tym moja Ewa. Zastanawiałem się przez moment czy Jej nie zachęcić by klęknęła na miękkiej podkładce, ale natychmiast odstąpiłem od tego pomysłu. Wystarczająco dużo Jej mówię zrób to, zrób tak, popatrz tak to lepiej zrobić. Ksiądz rozdający Żywego Chrystusa przystanął na dłuższą chwilę obok mnie czekając co ona z Nim zrobi. Nie miała bowiem wypisane na czole, jak w szpitalnej karcie informacyjnej, że jest po dwóch operacjach guza mózgu i ma zwyrodniałe stawy kręgosłupa, oraz kolan, a do tego zaburzenia równowagi.

A ja kładę na wadze na jednej szali Jej fizyczne przypadłości i ograniczenia, a na drugiej piszę JEZU  UFAM  TOBIE  i czekam, i czekam, na taką łaskę, na taki cud, aż to bezgraniczne zaufanie przeważy fizyczne niedomagania. Obiecałem dwa lata temu Księdzu Biskupowi, że jak nauczymy się klękać, to będzie mógł przyjechać do nas, do Baranowa, by w uroczystość Bożego Miłosierdzia odprawić Mszę Świętą i wygłosić homilię na temat Zmartwychwstania. Zostało już tylko sześć tygodni. Czyżby na marne miała się zdać cała sześciotygodniowa rehabilitacja? Nie pomogą ćwiczenia, nie pomogą rozmowy z panią psycholog, jak nie będzie Jezu ufam Tobie. Nie ma co czekać na kolejny upadek, na kolejne siniaki na kolanach. Każda chwila jest ważna i póki co, warto ją do maksa wykorzystać. A więc od dzisiaj, od zaraz ćwiczymy klękanie.

Uwzięli się tej zimy mieszkańcy by zadeptać "Jezu ufam Tobie". Zaczęło się od śniegowych kulek którymi obrzucono w grudniu Chrystusa Miłosiernego. A teraz, w nowym roku, co odnowię i naprawię śniegowy napis Jezu Ufam Tobie, to jest bezlitośnie rozdeptywany. Nadzieja pojawiła się w sobotę wieczorem kiedy to padał obfity śnieg. Cztery godziny intensywnych opadów i dwie godziny odgarniania przyniosły wyraźny efekt. Litery zagłębiły się nieomal pół metra w stosunku do śniegowej powierzchni placu. Radość z białego puchu nie trwała długo. Jeszcze przed północą nastąpiła odwilż. Śnieg stał się mokry i trudny do formowania, a od północy zaczął siąpić deszcz. I tak było przez całą niedzielę. Do wieczora grubość śniegowej warstwy zmniejszyła się o połowę. Deszczowa pogoda odstraszyła spacerowiczów. Wydawało się, że do końca dnia napis utrzyma się nienaruszony. 

Atak przyszedł w najmniej spodziewanym momencie, w godzinie Apelu Jasnogórskiego, kiedy to klęcząc i modląc się w przeszklonych drzwiach balkonowych zauważyłem go. Szedł w poprzek napisu nie zważając na deptane słowa. 

Gdy przedeptał (podeptał)  "JEZU" , słowa koronki niemal uwięzły mi w gardle. Gdy mówiłem "miej miłosierdzie dla niego i całego świata" głos mi się załamał. A on szedł dalej, przekreślając swoimi krokami "UFAM" . W tym czasie zdołałem pomyśleć: Jezu wybacz mu, bo nie wie co czyni. I rzeczywiście, reakcja była natychmiastowa. Zatrzymał się na moment na  pionowym ogonku litery "T". 

Obrócił się twarzą do mnie. To była ludzka twarz. Niczego dalej nie niszcząc wyszedł na jezdnię ulicy Przemysława. W świetle reflektora jego twarz była doskonale widoczna. Wszedł na chodnik przed moją furtką, tak jakby chciał wejść na naszą posesję. Ale nie. Zamiast iść w dotychczasowym kierunku w stronę sklepów, zawrócił i oddalił się idąc dalej ulicą Wspólną. 

W tej chwili zamiast się modlić należałoby tak po ludzku po prostu zaklnąć. Deptając i niszcząc napis, zamiast iść czarną jezdnią, nadrobił nie potrzebnie sporo drogi. Nie wkurzyłem się na Niego. Niszcząc napis, który z takim pietyzmem robiłem, uderzył nie tylko we mnie, ale i w Jezusa. Skoro jednak ja mu odpuściłem i prosiłem Boga, by go nie karał, a okazał mu swoje miłosierdzie Pan Bóg mnie wysłuchał. Zawrócił go z drogi którą szedł niosąc plecak zamiast krzyża. Likwidując z pokorą ślady jego stóp zamiast wyzywać na Niego miałem okazję rozmyślać o Bożym Miłosierdziu jakie dzięki mnie spłynęło na niego.   

Epilog dopisany we wtorek: O godz. 6:50  wyszedłem pod pomnik by odmówić ranne pacierze. Gdy skończyłem modlitwę Anioł Stróż zachęcił mnie bym jeszcze zaśpiewał "Kiedy ranne wstają żorze". Gdy klęcząc na lewym ramieniu litery "T" kończyłem czwartą zwrotkę słowami "My się jeszcze obudzili, byśmy Cię, Boże sławili" zobaczyłem Go jak szedł ulicą Lipową. Pomiędzy nami "stał napisany" drukowanymi literami Jezus. Gdy wstałem z klęczek Jego sylwetka z plecakiem na plecach zniknęła za narożnikiem. Musiałem wybrać była 7:10 czy wrócić do domu i wysłuchać rannej homilii w Radiu Maryja, czy podążyć za Nim. Wybrałem tę drugą opcję nie mając pojęcia po co to czynię. Szedłem  szybko za nim do końca Lipowej, skręcił w Słoneczną w stronę Poznania. Przyspieszyłem kroku by Go dogonić. Serce po zawale biło mi coraz intensywniej. Przyglądałem się z tyłu Jego postaci nie będąc do końca pewien czy to On. Ach żeby tak zechciał zostawić gdzieś na śniegu swój ślad. To co wydawało się niemożliwe, ulica Przygraniczna na całej swej szerokości była czarna, okazało się nagle realne. Z przeciwka lewą stroną szły dwie młode dziewczyny. Zarówno On jak i ja szliśmy w stronę miasta lewą stroną jezdni, prawą co rusz to mijały nas samochody ludzi zdążających rano do pracy do miasta. Okazał się dżentelmenem. Nie bacząc na mokry śnieg na poboczu ominął obie dziewczyny schodząc na rozmiękłe pobocze. Dokładnie pamiętałem linie papilarne Jego obu podeszew. Tak to był w 100 % On. 

Czy może mi Pan poświęcić kilka minut rozmowy zagadnąłem Go gdy zdyszany dogoniłem Go na wysokości stacji benzynowej BP.  Nie czekając na specjalne przyzwolenie opowiedziałem mu jak Go po śladach rozpoznałem i jak Jego krzywdę zawierzyłem Jezusowi. Rozmawiając odprowadziłem Go aż za wiadukt w Krzyżownikach. Na koniec jeszcze raz zapytał o adres mojego bloga  i rozstaliśmy się życząc sobie miłego dnia.

niedziela, 24 lutego 2013

Św. Piotr - Skała cz.2

Poprzedni wpis o tym samym tytule "Św. Piotr - Skała cz.1" zakończyłem przed dwoma dniami stwierdzeniem:
     "Błogosławiony jesteś Benedykcie XVI, albowiem Twojej posługi Piotrowej nie objawiły Ci ciało i krew, ale powierzył Ci ją Bóg Ojciec, który jest w niebie. Bóg dał Ci wolną wolę jako człowiekowi, a co Tobie objawił wiesz tylko Ty i On. A co jeszcze Tobie objawi, nie godzi mi się nad tym spekulować".
      Dzisiaj  w niedzielę w czasie Anioł Pański Papież uchylił rąbka objawionej mu przez Boga tajemnicy mówiąc:

"… Drodzy siostry i bracia czuję, że to słowo Boże jest w sposób szczególny skierowane do mnie w tym momencie mojego życia. Pan wzywa mnie,… Pan wzywa mnie, … Pan wzywa mnie, abym wszedł na górę, abym poświęcił się jeszcze bardziej modlitwie i medytacji. Jednak to nie oznacza, że opuszczam Kościół. A nawet, jeżeli Bóg tego ode mnie żąda, to tylko dlatego (przerwa), to tylko dlatego, abym nadal mógł Mu służyć, z takim samym oddaniem i miłością, z jaką czyniłem to dotychczas, ale w sposób bardziej odpowiedni dla mojego wieku i moich sił. Prośmy o wstawiennictwo Maryję niech Ona pomaga nam wszystkim podążać za Panem Jezusem w modlitwie, w działaniu, które płynie z miłości ...".

Trzykrotne "Pan wzywa mnie" nie nasuwa mi żadnych wątpliwości, że Ojciec Święty odebrał bezpośrednio od Boga wskazanie " wejścia na górę i oddania się jak Jezus modlitwie i medytacji". To Boskie żądanie musi zostać przez Papieża Benedykta XVI  bezwzględnie spełnione. Być może, że na rozmowę z Bogiem "na górze" wystarczą Mu trzy najbliższe dni i w tym czasie dokona się Jego przemienienie, poprzedzające Jego mękę i krzyż, a my będziemy świadkami straszliwych cierpień i Jego krzyżowej śmierci... 
Nie wolno nam upadać na duchu. Mamy, jak to powiedział Ojciec Święty prosić o wstawiennictwo Maryję, by pomagała nam podążać za Panem Jezusem w modlitwie i działaniu płynącym z miłości.

Dlaczego pozwoliłem sobie na powyższy komentarz? Sprowokował mnie do niego sam Ojciec Święty Benedykt XVI, mówiąc w czasie tego samego Anioł Pański po polsku słowa: 
"... Ewangelia dzisiejsza prowadzi nas na Górę Tabor, gdzie Chrystus odsłonił wobec uczniów blask swego Bóstwa i upewnił ich, że przez cierpienie i krzyż możemy dojść do chwały zmartwychwstania.
A ostatnie zdanie przed błogosławieństwem: “Umiejmy dostrzec Jego obecność, chwałę i Bóstwo w życiu Kościoła, w kontemplacji i w codziennych zdarzeniach ...” - odebrałem jako polecenie, które pisząc realizuję.
 

Przerwany lot

Prawdziwa miłość stwarza, przemienia, buduje.

      We czwartek 21 lutego otrzymałem meila. Jego treścią są wspomnienia ze szkoły nauki latania. Po jedenastu latach, okazało się, że Łukasz zanim wykonał swój ostatni "Przerwany lot", już wcześniej ćwiczył latanie. 
       Pani Nauczycielce i Jej Mężowi ze szkoły latania składam, na razie tylko tą drogą, serdeczne podziękowanie za podzielenie się  wspomnieniami z czasów pierwszych lotów szkoleniowych. 
       Niech Bóg Wam błogosławi na dalszej drodze życia, by gdy przyjdzie Wam lądować na ziemi, manewr ten wykonać przy wspólnym, zgodnym współdziałaniu, aby po zatankowaniu paliwa, zabraniu ze sobą kolejnych nieletnich pasażerów wzbijać się RAZEM do kolejnych lotów coraz to wyżej w kierunku NIEBA.
       I jeszcze jedno, najważniejsze: na każdy lot zabierajcie ze sobą do kabiny pilotów Pana Boga. 100% gwarancji, że wszystko będzie dobrze.

piątek, 22 lutego 2013

św. Piotr - Skała cz.1

Piątek, 22 luty 2013 godz. 8:00. Tyle co wróciłem z rannej Mszy św. chwaląc od wejścia Boga słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Jedyna osoba należąca do zboru będąca w domu nie odpowiedziała mi: "na wieki wieki wieków. Amen, jak to mają w zwyczaju katolicy. Nie zraziło mnie to w niczym i przeczytałem Jej usłyszany przy dzisiejszym święcie Katedry Św. Piotra fragment Ewangelii wg. św. Mateusza (16, 13-19). 
    Gdy chodzi o prymat papieża powołujemy się zwykle na słowa Jezusa: "Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w niebie".
    Mnie jednak zainteresował specyficzny wcześniejszy test, powtarzam test, a nie tekst, jaki przeprowadził Jezus wśród dwunastu Apostołów, w wyniku którego Jezus wypowiedział powyższe słowa przekazujące Św. Piotrowi "klucze do królestwa niebieskiego". Dwa pytania: pierwsze za kogo ludzie Go uważają i drugie za kogo wy Mnie uważacie? Na pierwsze pytanie odpowiedziało kilku z Apostołów. Na drugie tylko jeden
Dlaczego?
      Pytanie było do całej dwunastki. Odpowiedział jeden. Najmądrzejszy?
    Pewno nie.
Najbardziej wygadany?
    Skądże!   
Wyłoniony przez głosowanie?
    Nie było liczenia głosów.
Wskazany przez pozostałych?
    Nikt go nie wypychał do odpowiedzi.
Został poproszony o zabranie głosu przez samego Jezusa? 
     Nie, Jezus zwrócił się z tym pytaniem do wszystkich?
Jakim wobec tego prawem zabiera on głos?
    To ostatnie pytanie stawiano mi wczoraj po trzykroć,a może i więcej razy
    Jakim prawem śmie tak mówić? 
Nie umiałem dać wczoraj rozmówcom przekonywującej odpowiedzi. Odpowiedź, że on wierzy nie zadowoliłaby moich rozmówców. 
    Inni też wierzą i co z tego?
    Odpowiedź daje sam Jezus:
"Błogosławiony jesteś Szymonie synu Jony, albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie". Prawdę: "Ty jesteś Mesjasz - Zbawiciel, Syn Boga Żywego". Szymon, nazwany Piotrem (Skałą) otrzymał jako dar od samego Boga Ojca i tym objawieniem dzielił się z pozostałymi jedenastoma Apostołami. Nie z Jezusem, a właśnie z pozostałymi Apostołami, wyznając przed nimi swoją wiarę popartą Bożym objawieniem.
      Pytają mnie co sądzę na temat aktualnej sytuacji papiestwa? Odpowiadam podobnie jak Jezus
     Błogosławiony jesteś Janie Pawle II, albowiem Twojej posługi Piotrowej nie objawiły ci ciało i krew lecz Bóg Ojciec, który jest w niebie. 
     Błogosławiony jesteś Benedykcie XVI, albowiem i Twojej posługi Piotrowej nie objawiły ci ciało i krew, ale powierzył Ci ją Bóg Ojciec, który jest w niebie. Dał Ci wolną wolę jako człowiekowi, a co Tobie objawił wiesz tylko Ty i On. A co jeszcze Tobie objawi, nie godzi mi się nad tym spekulować.   
      Wniosek końcowy:
Nie można mówić, że się wierzy w Boga Ojca i Jego Syna Jezusa Chrystusa odrzucając Jego Kościół Święty. Zakłamaniem i fałszem jest trwanie w wierze w głowę, w Chrystusa jak odrzuca się Jego Ciało. Tym Ciałem jest JEGO Kościół Święty.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=IcLPLgx0cow 

środa, 20 lutego 2013

Droga Pojednania Ks. Piotr Natanek cz 12 a

20 luty 2013.  
W czasie pierwszego czytania lektor czytał dzisiaj fragment Księgi Jonasza (Jon 3, 1-10)
To najmniejsza objętościowo księga Starego Testamentu. Zajmuje tylko dwie strony w Biblii Tysiąclecia. Fascynująca opowieść o proroku Jonaszu, który chce uciec od powierzonej mu misji prorockiej, by pod presją nadzwyczajnych wypadków spełnić do końca posłannictwo Boże 

Wsłuchując się rankiem w Słowo Boże, Ewa spała po nieprzespanej nocy i mogłem Ją samą zostawić, od razu narzuciła mi się analogia do aktualnej sytuacji w Watykanie. 



Bohaterem opowieści jest prorok "Gołąb" - Jonasz,  przypominający mi Ojca Świętego Benedykta XVI, który podobnie jak Jonasz chce się "uchylić" od powierzonej Mu przez Ducha Świętego misji przewodzenia Kościołowi Katolickiemu, ogłaszając publicznie swoją abdykację 11 lutego i zamierzając się zamknąć w klasztorze kontemplacyjnym

Pozostaje pytaniem, czy pod presją nadzwyczajnych wypadków, a za taki uważam głoszony od niedzieli 17 lutego, w telewizji Internetowej przez  Księdza Piotra Natanka cykl kazań pod tytułem Quo Vadis spełni do końca posłannictwo Boże w Niniwie, to jest we współczesnym Watykanie. Przebywanie Jonasza we wnętrznościach ogromnej ryby, w całkowitych ciemnościach, za sprawą Boga odmieniło proroka. 

Być może, że ostatni tydzień lutego odmieni, jeśli Bóg tak zechce, papiesdecyzję i mocą Boga Ojciec Święty wsparty naszą modlitwą, naszym postem i umartwieniem nabierze na tyle sił by dalej z nową mocą pełnić posługę piotrową. A wtedy usłyszymy ust Króla Niniwy prorocze słowa: "Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, które popełnia swoimi rękami. Kto wie może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy. Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą , którą postanowił na nich sprowadzić i nie zesłał jej".

A teraz do niedzielnych zdjęć ze Mszy św. z Kościoła Bożego Ciała w Poznaniu rozpoczynającej kolejny Trzeci Różańcowy Marsz Pokutny ulicami Poznania, Jako taki przerywnik między zdjęciami pierwsza część homilii Księdza Piotra Natanka, z 18 grudnia 2012 roku, z dwunastej już przedostatniej katechezy z cyklu DROGA  POJEDNANIA. 
  
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na wieki wieków amen.
W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen!

Zatrzymujemy się moi drodzy nad Księgą Proroka Jeremiasza i nad dzisiejszą Ewangelią (Jr 23, 5-8 * Mt 1, 18-24). Mówią o tym samym wymiarze, bo mówią o Królu. Zapowiedź: "z potomstwa Dawida wyjdzie odrośl sprawiedliwa, będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi". 

Co to znaczy "będzie wykonywał"
Że Jego prawo, Jego sprawiedliwość będzie przestrzegana na ziemi. 
Takich czasów współcześnie nie mamy. Za tych czasów "Izrael będzie mieszkał bezpiecznie". Jeszcze Izrael nie mieszka do końca bezpiecznie. Sam się też uczy miłości, ale to się wypełnia. 
Prawie 2 tysiące lat Żydzi nie mieli swojego państwa. Jest to proroctwo Proroka Jeremiasza, (z czasów) kiedy państwo się kończy i chyli ku upadkowi. W 1948 roku powstaje państwo Izrael. Po ponad 2 tys. laty powstaje na ziemi Zbawiciela. 

Stąd też mówi Jeremiasz: "Na życie Pana, który wyprowadził synów Izraela,  mówi Pan życia, z ziemi egipskiej " lecz raczej: "Na życie Pana, który wyprowadził i przywrócił pokolenie domu Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, po których ich rozproszył", aby mogli zamieszkać na swojej ziemi". 

No, można by prowadzić spór z Żydami, jaka to ziemia Północna? Czy czasami tu nie chodzi  o Polskę? Najwięcej przez wieki Żydów mieszkało na ziemi Polskiej, a już a XIX i XX wieku to już były ich miliony. A współcześnie dobrze się usadowili, spolonizowali nazwiska i są pośród  nas. Pan zapowiada pokój dla Izraela, dlatego Żydzi są nam konieczni do zrealizowania czym prędzej dzieła intronizacji nie tylko Pana Jezusa na Króla Polski, ale i poszczególnych wszystkich narodów, aby na ziemi mogło być wykonywane prawo i sprawiedliwość.

 
4:08 Dzisiejsza Ewangelia 
Zadziwił mnie Józef swoją wiarą. On też uwierzy, że to będzie Król. Posłuchajmy uważnie. Wszystko tu się dokonuje w konwencji już Boga. Tylko w dzisiejszej Ewangelii jest gdzieś  jeden kazus nie związany z konwencją Boga: jest to zachowanie Józefa: odprowadzę Maryję, odepchnę Ją od siebie. Ludzkie myślenie.

        

Tu mój prywatny wtręt w homilię Ks. Piotra, odnoszący się do aktualnej sytuacji sprzed wyjazdu na tę Mszę Św., kiedy to przekazałem opiekę nad Nią Przyjaciółce. 

         Odprowadzę Ewę, przekażę opiekę nad Nią innej osobie. Ludzkie grzeszne myślenie. Zamiast zaufać do końca Bogu, zdać się bez reszty na Niego dałem się skusić szatanowi by Ją zostawić pod najlepszą z możliwych, ale tylko i wyłącznie ludzką opieką. I Bóg mnie nawrócił. To za mało napisać na śniegu: "Jezu ufam Tobie". Te słowa należało mi wyryć w sercu swoim, ale to nie wszystko, te słowa należy mi wyryć w sercu Ewy. Tak, właśnie tak to ja mam je wyryć w Jej sercu.


Dalsza część homilii: Reszta wszystko to jest przestrzeń Boga. Tylko to mógł zrealizować Józef. Człowiek prawy, jak to mówi - moi drodzy - dzisiaj Ewangelia. Człowiek Bogobojny, człowiek wiary, który na uwadze miał zawsze dobro. Ingeruje Bóg, poprzez Anioła. 

Ale patrzcie się jaki szacunek Boga dla Józefa? Co Anioł mówi? "Józefie synu Dawida", czyli potomku królewski, w tobie płynie krew królewska, By się wypełniło dzieło proroków, dziecię które się narodzi musi mieć krew królewską. 

I patrzcie co mówi mu Anioł: Nadasz temu maleństwu imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Co to znaczy? Że to dziecko, które ta kobieta nosi Józiu, TO  JEST   BÓG. Był prawy, znał wiarę, znał Stary Testament, wiedział, znał naukę faryzeuszy, że grzechy może odpuszczać tylko Bóg

Wiecie jaką musiał mieć wiarę św. Józef? Z Ducha Świętego poczęte. Tak,  jak to? Jak to jest dziś do przyjęcia? Z tego maleństwa urodzi się Bóg? On w mesjaniźmie musiał być bardzo zakorzeniony. Oczekiwał Odkupiciela, stąd to wszystko przyjął. 

Przyjął to, co w wymiarze ówczesnej teologii uchodziło za herezję. Jak to z tego dzieciaka chłop urośnie, który zbawi świat? Jakby wypowiedział publicznie te słowa, pochwalił się kolegom, ukamienowano by go. Józef był pokorny, cichy, skryty. Przyjął to wszystko. 

Panie Józiu, Pan wiesz jakie Pan wielkie imię nosisz? Jedno z największych męskich imion. Oczywiście po Św. Piotrze, to trzeba uznać. Ale to można w Panu. Oto dziewica pocznie i porodzi syna, któremu nadadzą imię Emanuel, to znaczy Bóg z nami. Jakie to musiało być potężne przeżycie na śnie

Jaka musiała być wiara Józefa, że on gdy się obudził, uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją małżonkę do siebie. Dziś by mu na pewno teolodzy doradzili: Chłopie czara mara, albo mu by kazali skorzystać z senników, żeby próbował gdzieś to u Egipcjan czy u Asyryjczyków znaleźć o co w tym wszystkim chodzi 

Dzieci - tu chodzi o potężną wiarę. Dla mnie Józef po Matce Bożej jest drugim filarem wiary Kościoła. Dlatego też w bitwie o tożsamość Kościoła, tak bardzo istotne jest miejsce w kościele katolickim w formie znaku, czyli figury, czy to obrazu Matki Bożej czy św. Józefa. 

Przyglądajcie się uważnie swoim kościołom, czy takowe znaki macie? Trzecim znakiem, takim filarem, że ten kościół jest jeszcze katolicki, jest św. Michał Archanioł. Spróbujcie w swoich kościołach znaleźć te trzy figury, to jeszcze nie jest - dzieci - tak źle.


To tyle tytułem wstępu do dwunastej części DROGI  POJEDNANIA. Jest już 18:00 rozpoczęła się transmisja Mszy św. z Grzechini. Warto posłuchać czwartej części "Qvo Vadis" współczesnego proroka,  na rok przed konklawe na którym wybrano papieżem Ojca Świętego Benedykta XVI przepowiedział jego wybór. 
http://www.christusvincit-tv.pl/