niedziela, 30 czerwca 2013

Kościół w Piaskach

Proszę wykluczyć wszelką zbieżność poniższego tekstu ze zdjęciami poewangelickiego Kościoła w Piaskach i jego otoczenia. Do obejrzenia jego wnętrza i zrobienia tam kilku zdjęć pod nieobecność Księdza Proboszcza zaprosił mnie Pan Kościelny, z którym porozmawialiśmy  o naszych zawałach serca, stwierdzając obaj na koniec rozmowy: "Bóg każdego dnia, nieomal namacalnie czuwa nad naszymi krokami.  
Poniższy tekst opracowałem na podstawie kazania Księdza Piotra Natanka z cyklu Katechezy Boga, część 53, z piątku 28 czerwca 2013.  

Gdy ostatnio któremuś z kapłanów powiedziałem, że nie licząc Komunii Świętej udzielanej na stojąco ksiądz Piotr nie miał by się do czego przyczepić uśmiechnął się tylko wymownie

i zaoferował mi na pamiątkę  miłej rozmowy święty obrazek. 

Nie wziąłem. 
Chory ma prawo odmówić odpowiedzi.
W grzechu ciężkim do Mszy Świętej?  
Jak tak można? Kogo, jak kogo, ale  Boga chcecie oszukać?  
Nikt z was nie chce się do błędu przyznać.
A gdzie konfesjonał?
Nie składajcie fałszywych przysiąg. Są dwa sakramenty gdzie składamy przysięgę to kapłaństwo i małżeństwo.  Przecież to od razu widać, który kapłan jest wierzący, to samo jest w małżeństwie. 
Chcecie budować swoje szczęście małżeńskie na moim bólu mówi Pan. Obraża mnie wasze przysięganie na Boga. Kim ja dla was jestem - mówi Bóg? Rodzice nie zmuszajcie młodych do sakramentalnych ślubów. Ne wierzy  - trudno.

Rodzice nie naciągać dzieci. Nie wierzy, trudno, miejcie miłosierdzie względem Boga. Jak wyrósł wam niewierzący, trudno, nie zmuszajcie do kościelnego ślubu.  Módlcie się o łaskę wiary dla dzieci, dla wnuków.
Do niczego nie zmuszajcie. A gdy taki umrze, kapłan niech nad grobem mówi wprost:  Żyłeś jak pies, żarłeś jak pies, zdechłeś jak pies. 
Amen! 
Może wtedy się ockniesz z zakłamania i zmienisz swoje życie.
Po 2 wojnie 7 tys przebierańców wprowadzono do seminariów by rozwalić kościół. Dziś mamy dokumenty:  młodzi komuniści wstępowali do zakonów. 
To było rozwalanie od wewnątrz.
Ubek w seminarium - przeżyłem to na własnej skórze - mówi Ksiądz Piotr.

 W 3 roku studiów poznaliśmy się na nim i rozgryźliśmy go. Sprawdzał na ojcach duchownych tajemnicę spowiedzi. Mówił wprost jestem ubekiem. Jestem tu po to, by przyjąć święcenia z wysokich rąk, awansować i rozwalać kościół.
6 grup rozwalało kościół Akcja Katolicka, PAX, Tygodnik Powszechny, Caritas, Księża Patrioci, Swoje szczęście budowali na bólu Boga, nie mówiąc o nas, zwykłych grzesznikach.

Homilia za homilią. Od wielu lat nie słyszymy niedzielnej katechezy, brakuje solidnej edukacji wiary. Niemal nikt nie karmi wiernych mistyką.  Czyżby obowiązywał zakaz cytowania tekstów mistyków.

Schizofremia religijna zapanowała w narodzie. 
Jak jesteś chory na ciele biegniesz do lekarza.  Masz raka szukasz fachowców. 

Ale jak rak źre twoją duszę to zamiast do konfesjonału szukasz "obiektywnych"  przeszkód by unieważnić za forsę twoje nieudane małżeństwo, które jest ci przeszkodą do następnego związku sakramentalnego.

Istotą sakramentu jest moja obecność w Bogu.

Kryzys jest tam gdzie nie ma Boga. 

Dobrych przykładów jest dużo więcej niż złych, tyle że te dobre nie są medialne.
Gdybyście wierzyli to jaka byłaby wasza postawa, jakie byłoby przygotowanie do małżeństwa, jakie do kapłaństwa. 

Jak do kościoła nie chodzisz to po co się pchasz po sakramenty.

W Kapłanie  musisz czuć, że jest w nim jest Bóg. Staruszka całując kapłańską rękę , całuje rękę która co dzień dotyka Boga.  A ty nie chcesz by to czyniła, bo została w tobie jeszcze odrobina samokrytycyzmu i wiesz, że żyjesz w grzechu.  A Mnie w nich, w tych sakramentach nie potrzebują - mówi dalej Bóg. Nie potrzebują Mnie w kościołach, nie potrzebują Mnie w zakonach skarży się Bóg.

Wiem jaką bronią jest modlitwa. Stój tak godzinę przy ambonie i przemawiaj tak, by nie spano, bądź nie wygwizdano- mówi Ksiądz Natanek. Stoję, bo widzę jak was kruszy Bóg, jak was nawraca.
Przegryzam akurat naturę Mszy Trydenckiej. Jako kapłan też jestem odkrywcą. Mnie interesuje nagroda tam, a nie uśmiechy. Jak by was było dzisiaj 300 osób to bym o 10 w nocy skończył. Proszę zrozumieć technikę tej bitwy.
 22
 23
 24
 25
 26
 27
 28
 29


sobota, 29 czerwca 2013

Przekleństwa zza płota


Wczorajszy wieczorny śpiew słowików w godzinie Apelu Jasnogórskiego przerwały bardzo głośne przekleństwa i pokrzykiwania. Nim doszedłem skąd pochodziły głosy upłynęło sporo czasu. Niecenzuralne wyrazy w tej szpitalnej oazie cierpienia, bólu, modlitwy, walki o siebie i walki o innych usłyszałem po raz pierwszy od nieomal miesiąca. Donośne podniesione głosy odbijały się o wysokie połacie elewacji szpitalnych.

Tu zdjęcie zewnętrznej elewacji wykonane spoza ogrodzonego terenu szpitala.

i wpadały przez nieco uchylone plastykowe okienko wpasowane w łukowo zasklepiony otwór, przypominający do złudzenia okienko do starej pamiętającej czasy 20 lecia międzywojennego świniarni dziadka Stanisława.

Tu zdjęcie elewacji zewnętrznej hostelu z maleńkimi okienkami.

By dociec źródła głośnego świnienia, będąc już wykąpany pod prysznicem, a musiałem być jednym z ostatnich, który korzystał z ciepłej wody, bo nie trzeba było odpuszczać zimnej z rur podłączonych do kotłowi zasilanej ciepłem z wymienników słonecznych zamontowanych na szpitalnych dachach, musiałem się po raz drugi ubrać w zewnętrzne ciuchy. Chłód wieczorny dało się odczuć i z nygustwa wciągnąłem na siebie koszulę i spodnie nie zdjmując piżamy.  

A propos kąpieli to Ewa miała dzisiaj po raz pierwszy kąpiel w kokonie. Mimo, że zaoferowałem swą pomoc w umyciu ciała Ewy, a nie tylko pleców, co dotychczas czyniłem od szeregu już lat zrezygnowano z mojej pomocy. Gdy pakowano ją w kokon podwieszony potem do specjalnego ruchomego dźwigu, którym przewieziono ją do łaźni będąc wyproszonym z jej pokoju natknąłem się na syna z dużym bukietem róż. Rozdzieliłem go na trzy nierówne części, z których jedną włożyłem do słoika po dżemie i postawiłem Ewie na oknie.

Gdy Ewę kąpano my poszliśmy do kawiarenki by omówić bieżące sprawy dotyczące zaadoptowania domu do aktualnych potrzeb Ewy i jej pielęgnacji w domu. Z góry wykluczyliśmy jakąkolwiek myśl o tym by oddać ją gdzieś poza dom. A dom? Dom budowaliśmy dla zdrowej rodziny.  Do ostatniej operacji Ewy doskonale spełniał swoje zadania. Nawet wewnętrzne schody, na które czasami narzekała Ewa, były przez cały czas, po zamontowaniu drugostronnych poręczy elementem podtrzymującym naszą sprawność fizyczną. A teraz?


Teraz za poradą Pani Doktor należy się skonsultować z jednym czy drugim sklepem zajmującym się sprzętem rehabilitacyjnym by z fachowcami, praktykami dobrać odpowiedni sprzęt do transportu pionowego i poziomego. Jeśli chodzi o kryteria doboru poradziła mi by się kierować zasadą sprzęt na dzisiaj, a nie do przodu, bo to uwstecznia pacjenta, a rzecz w tym, że Ewa powoli, bo powoli ale robi postępy do przodu.

Gdy wróciliśmy zastawiłem ją z synem, a sam poszedłem na wieczorną Mszę Świętą. Dodatkowym powodem i radością jest nieomal zawsze głoszona homilia, która często przypomina bardziej kazanie naukę rekolekcyjną niż homilię, przy czym za każdym razem jest na wysokim poziomie, głoszona płynnie przez celebransa po którym od razu widać, to się czuje, że jest wierzącym kapłanem.

Tu zdjęcie wnętrza ołtarza kaplicy w czasie codziennej Mszy Świętej.

Na Mszy Świętej nic nowego, bo cóż może być nowego. Jezu ufam Tobie, Totus Tuus, Bądź wola Twoja, a mnie daj łaskę jej odczytywania, w darze przynoszę Ci Boże moje zatroskanie i Jej niemoc. I refleksja: "Nie mogę mieć cienia pretensji ani do Ciebie Boże, ani tym bardziej do Niej, że jest chora. Bo jest chora i nigdy już nie będzie zdrowa, a ja wszystko, ale tak bez reszty, muszę przyjmować w kategoriach daru. Nawet jak się przez cały dzień do mnie nie odezwie mam się nie buntować. To jest choroba. 

       Doskonale to ujął Lekarz Dyżurny, gdy na pytanie Ewy przy obchodzie "Jak się pani czuje" Ewa nic nie odpowiedziała. 
     Wtedy ja powiedziałem do niej:  Odpowiedź Panu Doktorowi. 
        Na to Ewa z nieukrywanym zdziwieniem spojrzawszy w stronę ubranej na biało postaci: "A to jest Pan Doktor?"
       Tak - przytaknąłem, a On po raz wtóry powtórzył pytanie:
      To jak się wobec tego Pani czuje?
       Na to Ewa nic nie odpowiedziała.
       A On po chwili: "Pacjent ma prawo odmówić odpowiedzi" i wyszedł z pokoju.
Zrobiło mi się głupio, było mi wstyd za Ewę.
A nie powinno. Powinna się u mnie pojawić refleksja: To jest choroba, na tym polega Jej choroba. Ona nie jest zdrowa. Gdy była zdrowa, była zdolna robić sobie podobne "jaja", ale ten czas dawno już minął. To nie są "jaja" to jest poważna choroba, za którą nie potrzebujesz się Jerzy wstydzić. On, Lekarz to rozumie i ty Jerzy musisz to wiedzieć.

Gdy wróciłem ze Mszy Świętej zastałem Ją z pierworodnym synem  przy kolacji. Jedną kromkę chleba, grubo z masłem i dwa plastry żółtego sera, oraz całego dużego pomidora Ewa zjadła siedząc po kąpieli w łóżku. Trwało to bardzo długo, ale Ona żyje innym czasem z czym też nieraz tak trudno mi się pogodzić.

Gdy skończyła wypoziomowałem łóżko i podałem Jej rękę. Wykąpana i najedzona, trzymana za rękę zasnęła nieomal natychmiast.

Pierwszy raz nie modliłem się przy Jej łóżku. Obie panie zajmujące pokój spały. Na wieczorne pacierze poszedłem do Jezusa ukrytego w tabernakulum. Gdy wróciłem do pokoju miałem jeszcze czas, by posprzątać osobiste rzeczy i nowe przygotować na sobotni ranek. Zostań z Bogiem, mówię do śpiącej i idę na nocleg do hostelu. 

Słysząc głośne przekleństwa, wychodzę na zewnątrz. Jakaś pani z okienka na piętrze zdaje przez telefon komuś relację z tego co się dzieje za szpitalnym płotem. Jakaś kobieta i trzech facetów krzycząc i klnąc szarpią się nawzajem. Jest policja. Jakby pan chciał coś widzieć, musiałby pan wyjść poza szpital mówi do mnie z poddasza.

"Pan pójdzie do siebie. Jak zobaczy kogoś obcego zacznie się jeszcze bardziej rzucać" - mówi do mnie policjant o posturze grubaska z serialu o Ojcu Mateuszu. Skąd ja ich znam? Tych dwóch trzeźwych trzymających pod pachy słaniającego się trzeciego, to moi wczorajsi rozmówcy spod szpitalnego kościoła. Ale ten trzeci, awanturujący się i przeklinający? Nie znam go. Podszedłem nawet blisko. Rozwichrzone długie włosy opadały mu na twarz. Niechciane dzieci, którymi nie ma się kto zająć. Dorastające przedwcześnie nastolatki żyjące własnym życiem, pozbawione rodzicielskiej miłości, ojcowskiego zainteresowania. Żal mi się zrobiło tego chłopaka i wielu mu podobnych. Są w wieku moich wnuków. Pewno zapił brak promocji, przeciż to dzisiaj koniec roku szkolnego, a teraz się awanturuje pokrzykując i klnąc na starych, że ich gówno jego osoba, jego promocja, jego życie  obchodzi. Z drugiej strony to miło usłyszeć od syna i synowej że są na rozdaniu świadectw u wnuków oraz obejrzeć w telefonie jutrzejszego solenizanta świadectwa dwóch wnuczek przesłane przez trzecią dorosłą już wnuczkę. Zgoda i wzajemna miłość rodziców owocuje dobrymi ocenami dzieci same bardzo dobre i celujące. To cieszy i jest jakąś tam formą nagrody za włożony przez rodziców trud wychowawczy 
Jak dotrzeć z Bożą miłością do takich chłopaków. Jak im przybliżyć Boga. Jedna nawet godzinna rozmowa nieznajomego starca nie wystarcza. Sam widzę jak trudno mi nawiązać kontakt z wnukami. Niekiedy na całe życie musi wystarczyć dobry przykład. Babcia otulona w koce pod kaflowym piecem przesuwająca paciorki różańca, czy dziadek zharowany całodzienną pracą w polu klękający przy łóżku z babcią do wieczornej modlitwy.

Jak pomóc awanturnikowi zastanawiałem się wracając do hostelu. Ten stopień w nawierzchni przed Matką Bożą z dzieciątkiem Jezus w królewskiej koronie to chyba specjalnie dla mnie zaprojektowano. Na całym obiekcie wszystkie nawierzchnie przystosowano do wózków inwalidzkich. Nigdzie nie uświadczysz stopni, a tu, z tej jednej strony miejsce do klęczenia, miejsce do modlitwy. A więc klękam i cały różaniec odmawiam w intencji tego chłopaka. Przepraszam za jego przekleństwa. Każde zło musi być obmodlone, by je zneutralizować przed Bogiem. Błagam i proszę o odrobinę miłości dla niego, by choć przez jeden dzień poczuł się kochany przez ludzi. Może wtedy odczuje miłość Boga.Długo trwała moja modlitwa, ale też gdy skończyłem nie było już słychać zza płotu przekleństw i krzyków.
Nie wiem do której jeszcze stali. Policjanci czekali na rodziców delikwenta. Całość tonęła w mroku, tylko w oddali świeciły się jeszcze światła w niektórych domach Osiedla Marysin.

Rano poszedłem obejrzeć miejsce akcji. Stratowana piaszczysta ziemia. Ot Piaski, a w oddali między gałęziami potężnych kasztanowców kopuła świętogórskiego sanktuarium. Nic tylko Maryjo wspomóż tego chłopaka, nie dopuść by skończył tak jak Łukasz.

piątek, 28 czerwca 2013

W Piaskach też można budować na skale

Zdjęcia ze Mszy Świętej Odpustowej wykonane w  Kościele Szpitalnym Braci Bonifratów w Marysinie bezpośrednio po zakończonej procesji Eucharystycznej w piątek w oktawie Bożego Ciała pozostawiam bez komentarza. Poprzedzielałem je natomiast tekstem własnym dotyczącym wczorajszego dnia:

W lokalnym tygodniku "Gostyń" z 18 czerwca, ukazującym się w nakładzie 5 tys egzemplarzy, ukazał się artykuł pt "Niesprawiedliwa śmierć".
Śmierć 22 letniej Marysi mieszkanki Piasków, studentki II roku turystyki i rekreacji w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu wstrząsnęła opinią lokalnej społeczności. Takiego licznego pogrzebu Piaski w swej historii jeszcze nie miały i pewno mieć nie będą, stwierdził pracujący na stałe obok cmentarza pan, który podobnie jak ja obserwował tłum młodych ludzi wracających w zadumie po pogrzebie z cmentarza do centrum Piasków, zakorkowanych niezliczoną ilością parkujących samochodów z najrozmaitszymi rejestracjami.


Nie wiem o czym rozmawiano po pogrzebie, nie czytałem komentarzy na portalu gostyn24.pl. Lokalna gazeta z 18 czerwca cytuje wpis blogera "To niesprawiedliwe, że umierają tak młode i wspaniałe osoby", twierdząc, że wpis wyraża uczucia większości tych, co słyszeli o tragicznej śmierci czterech młodych ludzi.
Czy śmierć może być "niesprawiedliwa" jak nazwał, tę śmierć autor artykułu? A która to śmierć jest sprawiedliwa, pytam? Czy może śmierć 96 osób nad Smoleńskiem była śmiercią sprawiedliwą? A może śmierć naszych oficerów w Katyniu była śmiercią sprawiedliwą? 

Związek Radziecki prowadził podobno tylko wojny sprawiedliwe.  Na ekonomii politycznej - był to za komuny przedmiot obowiązkowy na wszystkich polskich wyższych uczelniach - uczono mnie o wojnach sprawiedliwych i niesprawiedliwych, z których wynikało, że jedni ci źli giną sprawiedliwie, a drudzy ci dobrzy giną niesprawiedliwie.

Tylko ten kto jest nieskończenie miłosierny może decydować o tym, co sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe. Zostawmy ten osąd Bogu. Przed Bożym sądem stanęła Marysia i przed Jego sprawiedliwością przyjdzie stanąć każdemu z nas. Możesz stanąć z przekleństwem na ustach, odsyłając wszystkich w tym i siebie do diabła, a możesz z uśmiechem powiedzieć BOGU w twarz: Panie mój i Królu, oto jestem, cieszę się że będę ze świętymi w niebie obcował.

Spotkałem go wczoraj w Piaskach, szedł szybkim krokiem wąskimi uliczkami, a dalej ścieżką przez rzeczkę w kierunku marysińskiego szpitala. Z Marysią wiązała Go jedynie szkoła i Piaski. 

Kuracjusz, kiedyś biegał w maratonach, które odbywały się pod Jego patronatem. Przeszedł obok parafialnego kościoła, rzuciwszy okiem na tablicę z ogłoszeniami parafialnymi. Pewno ją zna na pamięć i szukał nowości, a może szuka nowości  w gazecie, którą niósł w ręce. To wybiórcza gazeta. Nie znajdzie w niej żadnych nauk płynących z dzisiejszej Ewangelii.
Czy Marysia była roztropna, czy maratończyk jest roztropny, czy Ewa, czy Ja jesteśmy  roztropni? Bóg dzisiaj mówi jasno: "Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości".  

Nie pomogą wtedy nasze zapewnienia, że za życia " prorokowaliśmy, wyrzucaliśmy złe duchy, czyniliśmy wiele cudów nawet mocą Bożego imienia". Nie to się będzie liczyło. Rozliczeni zostaniemy sprawiedliwie z naszych nieprawości. A więc nie tyle zasługi, co wypełnianie prawa Bożego.

Każdego dnia staram się słuchać Jego słów. Okazuje się, że to za mało. Nie wystarczy uczestniczyć w codziennej Mszy Świętej, nie wystarczy zagłębić się w słowa Pisma Świętego. By być roztropnym, należy przede wszystkim na co dzień wypełniać Jego słowa, a więc żyć według Jego słów.

Siadłem wczorajszego wieczoru obok nich na ławeczce przed kościołem. Zaszedłem ich od tylu, skini nie skini. Powiedzieli mi "dzień dobry". Dwie rzeczy podobają mi się w Piaskach zagadnąłem ich, patrząc czy mają ze sobą deskorolki.
A wiecie jakie to rzeczy?
Nie!
To wam powiem.
Po pierwsze to to, że wszyscy wszystkim mówią tutaj "dzień dobry".
Trzeba być kulturalnym odpowiedział długowłosy.
To nie zupełnie tak.
W was jest coś więcej, w was drzemie duch, którego wy na co dzień nie widzicie, może nie odczuwacie.
A Pan czuje, spytał drugi w dżokejce z daszkiem do tyłu?
Czuję, jak chcecie to wam opowiem.

Słuchali, słuchali nie przerywając mi o Sercu Jezusowym, z którym stykam się u nich w Piaskach na każdym miejscu. O Jezusie w ołtarzu przygarniającym wszystkich do swego serca, o oddającym salut Jezusie przed szpitalem, o Jezusie błogosławiącym miejscowych na rynku w Piaskach i Jezusie głaszczącym głowy dzieci na rynku w Gostyniu, o "moim" miłosiernym w Baranowie i o ukrzyżowanym na cmentarzu, na którym pochowano Marysię.

(tu będzie wklejone zdjęcie cmentarza w Piaskach z krzyżem i kaplicą)

Możecie być dumni z waszego cmentarza, tak zadbanego porządnego nie widziałem nigdzie. Pamiętajcie o zmarłych, a Bogu zostawcie ocenę czy śmierć jest sprawiedliwa, czy nie.

(tu będzie zdjęcie kilku grabi do użytku wszystkich stojących w nieczynnej furtce cmentarnej)

A jak tam oceny, jutro rozdanie świadectw pytam? Nie mieli przede mną tajemnic. Przyjdzie nam drugi rok kiblować. Nie skończyliśmy szkoły. To smutne, że nie chcecie iść na księdza, ale nic nie stoi na przeszkodzie byście bratem Bonifratem zostali. Szkołę oczywiście skończyć nie tylko trzeba ale i warto. Ale dobro i miłosierdzie można czynić zawsze i wszędzie nie mając tytułu profesorskiego. Jezusowe słowa o budowaniu na skale, w praktyce każdy z was może wykonywać i nie mając szkół być rozsądnym człowiekiem o jakim dzisiaj mówi Jezus.
Pamiętajcie chłopaki!
I w Piaskach też można budować dom na skale.  
 

czwartek, 27 czerwca 2013

Procesja do Serca Jezusowego

Zdjęcia z procesji Eucharystycznej z kościoła parafialnego w Piaskach pod pomnik Serca Jezusowego przed Szpitalem Bonifratów i dalej do kościoła szpitalnego w Marysinie. Tradycyjna procesja odbywa się co roku, w dniu odpustu w uroczystość Serca Jezusowego w piątek, w oktawie Bożego Ciała. Kościół Szpitalny jest pod wezwaniem Serca Jezusowego. (analogia do poznańskiego Kościoła Serca Jezusowego na Jeżycach i piątkowej procesji w oktawie Bożego Ciała na miejsce, gdzie przed II wojną światową stał pomnik Serca Jezusowego zwany, przez niektórych Pomnikiem Chrystusa Króla) 


Zdjęcia z procesji nie zostaną opisane. Tekst rozdzielający zdjęcia to spisane z nagrania z  portalu "Christus Vincit" ostatnie kazanie Księdza Piotra Natanka z cyklu  "Kościele obudź się" część 85 - ostatnia z 14 czerwca 2013. Między kazaniem, a zdjęciami nie ma żadnej zależności, a ich połączenie przez autora jest zupełnie przypadkowe. 


Jak zwykle słowa kapłana na czarno, słowa z orędzia na czerwono, moje ewentualne wtręty na niebiesko. Całość uzupełniona o wskazania zegara.
1:05 Dzisiaj tylko bolesne pytania Pana i wejście w modlitwę uwielbienia. Wczoraj się zatarłem na kazaniu. Czułem to w nogach, w miednicy, we wszystkim co możliwe.
moja uwaga: Znam to zatarcie Ewy doskonale. Ona jest cały czas zatarta w niemocy, w całej Ewie jak sama mówi.


1:20 "Odejćcie od ołtarzy Pana, bo wasza ofiara jest moją rzezią. Składacie sobie sami ofiary i na swoją chwałę mordujecie swego Boga. Nie powiem wam już, że nie macie miłości. Nie! Wy nie macie litości".

1:50 To było wczoraj dramatyczne, to co Bóg mówił do nas.


2:00 "Sami  Mnie katujecie dla swoich przedstawień. Brzydzę się wami. Skończcie z tym. Na nic się nie zda Moja Ofiara, skoro jesteście tak zhańbieni".
2:15 Później Pan pyta się nas: czy potrafimy za każde uderzenie oddać mu pocałunek, za każdy cios pieszczotę. Chce abyśmy byli ukojeniem Jego ran. Mówi nieprawdopodobne rzeczy:

2:41 "Ukryj Mnie przed ich nienawiścią w Twojej duszy".


2:45 Te słowa wczoraj (wypowiedziane, we czwartek 13.06), tak bardzo bolesne, były kierowane do kapłanów: "Ukryj Mnie przed ich nienawiścią w Twojej duszy". Stąd Bóg dzisiaj mówi:
3:00 "Okładaj twoją miłością, każdą Moją ranę".
Tu zdjęcie rany na boku Ewy jaką ma od piątku 14.06.
"Ożywiaj mnie w tobie z czułością przypatrując się mojemu ciału. Jak wiele zniosło dla ciebie".


3:18 Kiedy Pani Ania robi tu bukiet kwiatów, to niech zawsze mówi: <<Panie Jezu, to na Twoje rany. Tak Cię kocham>>. Kiedy tu ktoś w kaplicy zamiata, sprząta, niech mówi: <<Panie, to dla Ciebie>>. Mikołaju, tak pięknie chodzisz wokół ołtarza, zawsze powtarzaj: <<Panie zawijam Cię w płótna, byś nie był sam>>, kiedy składasz obrus, czy cokolwiek. Mówcie te akty miłości Bogu. Zostaliście Mu tylko wy, resztka, bo arcykapłani i kapłani z taką siłą na was uderzyli, na taką garstkę. To znaczy, że jesteśmy ogromnym wyrzutem sumienia dla nich. Czyli powtarza się scena sprzed 2. tysięcy lat. Oto Pan idzie w maluczkich, a oni Go zgodnie z prawem i wizją posłuszeństwa dalej katują. Mimo, że nas tłuką, macie pamiętać.

4:20 "Nie zawijaj Mnie w płótno moja córko. Nie! Najpierw chcę abyś kochała, obmywała każdą moją ranę. Przypatrz się moim oczom, czy w zeschłej krwi można dostrzec ich blask? Czy miłość z jaką na ciebie patrzyłem musiała być tak ukarana"?


4:42 Pan pokazywał wczoraj Mszę Św. Współczesne Msze Święte to jest żganie nożem. Trup już leży, a jeszcze Mu cały czas wbijają. Pokazywałem tę wizję z dzienniczka św. siostry Faustyny. Co się dzieje na ołtarzach świata, jak Pan Jezus jest biczowany.

5:09 "Czy miłość z jaką na ciebie patrzyłem, musiała być tak ukarana? Czy za to zostałem tak umęczony? Za miłość? Popatrz na Moje usta. Mówiłem do ciebie tylko słowa miłości. Czy za to zostałem tak zeszpecony? Popatrz na Moją głowę. Wszystkie Moje myśli złożyłem przed Ojcem jako ofiarę za Ciebie. W każdej myśli prosiłem Go, aby ci przebaczył, aby dał by ci dosyć siły, żebyś przyszła do Mnie".

5:45 Pamiętajcie, przestrzeń Boga, Jego moc, Jego wymiar czasowy jest całkowicie inny. Bóg wtedy widział Panią Alicję, Mamę, Mikołaja, mnie, każdego z nas indywidualnie rozpatrywał przed Majestatem Boga i prosił już wtedy, żebyś przyszedł do Niego, żebyśmy przszyszli do Niego. Popatrz!

6:12 "Co mnie za to spotkało? Jaka nienawiść spotkała mnie za te prośby. Popatrz poprzebijali mi całą głowę, popatrz co ze mnie zostało"?
6:30 Przyglądnijcie się jak na mapie religijnej Europy znikają golgoty czyli świątynie. Jedna po drugiej. Przyglądnijcie się jakie wnioski wyprowadzają w waszych świątyniach. Przecież na Golgocie nikt nie klaskał, nikt nie wrzeszczał. Przyglądnijcie się co ci fałszywi prorocy współcześni wyrabiają przy ołtarzu, kiedy was zmuszają do krzyku. Przecież to jest metoda szatana. Byliśmy na Lateranie na koncercie. Mikołaj pamiętasz? Śpiewający, prowadzący podjudzał wszystkich do wycia, do wrzeszczenia, do  skakania. Moi ochroniarze mówili: <<Proszę Księdza, w porównaniu z tym co się dzieje w Polsce, to Włochy, to jest rarytas>>. 


7:35 "Weź w swoje dłonie moje ręce, popatrz są całe przebite, są tak zwiędłe jak latorośle, zupełnie pozbawione mocy. Odebrano Mi moc ponieważ nie chciano bym jej użył dla twojego zbawienia, abym nie błogosławił, abym nie przyciągał do Mnie dzieci, abym ich nie gładził, nie dotykał".


8:05 Przyglądnijcie się co dzisiaj zrobiono. Powtykano kapłanom że nie może dziecka dotknąć, bo powiedzą, że pedofil. Kapłani przestali dzieci błogosławić. Kiedy kapłan uczy młodzież ręce składać, biskup go ochrzania w czasie wizytacji i mówi, że terroryzuje dzieci. Zauważyliście jak wszystko odsunięto. Aby Bóg nie był, nie błogosławił, aby Bóg nie dotykał, aby nie gładził.

8:40 "Popatrz na Moje stopy, czy nie przeraża cię ich widok? Czy mogę jeszcze stąpać, kiedy nie mam już stóp, a tylko krwawiące 
zewsząd ciało"?
8:56 "Panie nie pozostało nam nic innego jak powyciągać nasze serca i położyć je na drodze po której idą Twoje umęczone i skrwawione stopy. Czy to za to? Czy dlatego że wszędzie za Tobą chodzę, aby nie stała się Tobie krzywda, abym był z Tobą, kiedy mnie potrzebujesz, ponieważ mnie kochasz"?
 

9:30 Ile wam opowiadałem cudów z mojego życia. Myślałem, że bliskość Boga uratowała mnie.
      Opowiadałem wam o tym amerykańskim żołnierzu w  Wietnamie w czasie wojny, kiedy towarzyszył mu Michał Archanioł i dla uratowania mu życia Michał Archanioł zbił siedmiu Wietnamczyków, a on tylko postrzelony. Dowódca mu się pyta: jak to zrobiłeś? To nie ja, to był Michał Archanioł. Później dawał przed korpusem armii, przed 5 tysiącami żołnierzy świadectwo tego czego doświadczył. Bliskości Boga. Bóg gdzieś koło nas tak chodzi.
10:00 "Czy musimy tak palce łamać, tak stopy przebijać? Czy dlatego, że chcesz być sobą? Patrz! Patrz na Mnie na Moje ciało. Czy jesteś zdolna je kochać? Potrafisz się Nim zachwycić"? 

10:32 Tu jest odrobina krwi. Popatrzcie jak wyglądało Ciało Pana (tu kapłan wskazuje na krzyż i ciało Pana). Artysta nie był wstanie pokazać zwisającego karku, spuchniętych piersi, siwych plam na ciele. Gdzie Bóg w dramacie krwi. To Ciało Pana.

10:55 "Czy nie po to zniszczyli Moje Ciało, abyś nie mogła już na nie patrzeć"?

11:00 Zniszczono... Wy nie wierzycie, że w białej Hostii jest Pan Jezus. Wy nie wierzycie już, że w kościele jest Bóg. Wy Polacy gadacie, rozmawiacie, telefonujecie, gumę żujecie, gazety czytacie. To już jest wszystko w Polsce. Z koleżanką gadasz. Przestaliście wierzyć, że w białej hostii jest obecny Bóg, dlatego, że wy bierzecie udział w tylu przedstawieniach. Teraz rozumiecie dlaczego Pan Jezus powiedział: Posłuchajcie:

11:35 "Sami Mnie katujecie dla swoich przedstawień". 

        To już nie jest ofiara, to jest przedstawienie ubrane w formę liturgiczną, bo wam obróciło stół. Powróćcie tu, żeby znieść wymiar trwogi, członków, krzyża i Golgoty. Zrobiono nam bar, imprezę jakąś tam. Wy się cieszycie. Mówicie jak to dobrze. Żeby śladów nie było na tym ołtarzu wszystko się sprząta z niego, a w dniach ekumenizmu kładą wino na stół. Przychodzi rabin, czy islamista, staje przy ołtarzu, przy butelczynie i wy mówicie, że oni mszę odprawiają. 12:30 Oni tam gwałcą Boga.


12:35 "Czy dlatego, że powiedziałem << jedz abyś żył>> . To dlatego tak Mnie nienawidzą, abyś zaparł się swego Boga, abyś nie chciał Mnie przyjmować za Boga".

 
12:50 Przyglądnijcie się, jak do Komunii Św. podchodzimy? Jak świnie w chlewie do koryta, kiedy im dajesz jeść. Przyglądnijcie się aromatowi. Nie ubrany, niechlujnie ubrany, półnaga, jak wieprzek, jak prosie idziesz do ołtarza. Ty już w nic nie wierzysz. Bo jak byś wierzyła, miałabyś w sobie skromność. Jak byś wierzył, to byś w niedzielę ubierał krawat, piękny garnitur, koszula lśniąca. Bo idę do Boga. A ty w trampkach, w dżinsach, ty się tak zachowujesz jak na mecz piłkarski, jak na dyskotekę.

Ty już w nic nie wierzysz. Bo jak byś wierzyła, miałabyś w sobie skromność. Jak byś wierzył, to byś w niedzielę ubierał krawat, piękny garnitur, koszula lśniąca. Bo idę do Boga. A ty w trampkach, w dżinsach, ty się tak zachowujesz jak na mecz piłkarski, jak na dyskotekę.







13:30 Dlatego Pan Jezus mówi: "Dlatego Go nienawidzą, abyś brzydziła się Twego Boga, abyś nie chciała Mnie przyjmować za pokarm. Czy nie na to pozwoliłem otworzyć Moje Serce, aby dać wam pić, moje spragnione dzieci. 

Mój bok jest przebity, wyszarpnięte ciało odsłania ci prawdę o Mnie. (zdjęcie rany na boku cierpiącej Ewy). Teraz nie mam przed wami nic już do ukrycia. (w mojej głowie jawi się obraz obnażonej Ewy w czasie wieczornej toalety).  Moja mowa jest prawdziwa (milczenie Ewy, bądź:<< Proszę na mnie nie krzyczeć>> Przepraszam, ale Pani nic nie mówi, nie odpowiada). 
        Popatrzcie na Moje Serce, pokazałem Je wam obnażone ze skóry, a byście sami, na własne oczy przekonali się, że nie ma w nim podstępu (Sokółka). Ciało Moje, całe Moje wnętrze jest prawdziwe, jest najprawdziwsze z ciała i krwi. Za nas i dla was niewierni. (zdjęcie odsłoniętego Serca Jezusowego z ołtarza głównego i z wystawienia Najświętszego Sakramentu w Marysinie).


Popatrz na mnie: Czy złożysz swój pocałunek na Mym Sercu? (zdjęcie obrazu Serca Jezusowego ze Świętej Góry). Czy chcesz ucałować jego ranę? Wejdź do niego (do Serca Jezusowego), wejdź poprzez tę ranę. To jest brama córko do Nieba. To jest brama. Ukryj się tam i kochaj. Sprawisz mi niewymowną rozkosz przebywając w Moim Sercu i kochając Je. Jestem szczęśliwy. Moje Serce, Moje Ciało jeszcze bije, ale Ja już odczuwam szczęście, ponieważ cię posiadłem, zdobyłem cię na wieczność. A więc Moja męka nie była daremna". 

15:31 Na tym miejscu dziękuję, że jesteście, że Pan Jezus może dzisiaj nad każdym z was powiedzieć, że cię zdobył na wieczność, że Jego męka nie była daremna.

15:51 I na koniec tego cyklu kazań modlitwa uwielbienia Boga:



O Jezu uwielbiam Cię. Nie dozwól, aby Twoje łzy były puste. Niech będą pełne ofiary, niech będą pełne myśli, słów uczynków i miłości. Niech mnie przemienią na zawsze, aby prawdziwie przynosiły Ci  pociechę.


Przebacz mi moją nieczułość. Niech Cię wielbię swoim oddaniem na wszystko czego zapragniesz. Daj mi siłę, abym umiał(a) moje czyny odnieść do wzniosłości moich uczuć.


Boże bądź uwielbiony za Twoje straszne męczeństwo, którym spłaciłeś moją lekkomyślność, moją beztroskę, moje przyjemności, moją głupotę. Bądź na wieki uwielbiony na Twoją wiarę, dzięki której masz mnie na własność, na zawsze u Twoich stóp. Przyjmij moją niewolę.


Niech całe moje życie będzie tylko odwdzięcznieniem się za Twoją miłość, za którą nigdy nie zdołam Ci odpłacić, ale jeśli tylko jest to dla człowieka możliwe pozwól mi nie rozpaczać nad moim istnieniem za Twoją niepojętą ofiarę. Niech Ci zadość uczynię za wszelkie bluźnierstwa i niegodnie sprawowane wszystkie sakramenty.



Kocham Cię całą swoją duszą. Uwielbiam Cię całą moją czułością, oddaję Ci się całym moim człowieczeństwem. Winna Ci jestem życie i śmierć, każdą chwilę mojego istnienia, abyś był uwielbiony przez wszystkie stworzenia.

Moja córko, przyjmuję Twoją wiarę. Wspierasz moją mękę, za każdym razem, kiedy cię ubiczują, ponieważ Ja za ciebie cierpiaem, ale mieszkasz we Mnie. Prosiłem Ojca by mi skrócił mękę. Przeszedłem ją do końca, więc i ty córko przejdziesz ją do końca.

18:00 Wszyscy, którzy mówicie, ze mnie kochacie przyjmujcie na swoje ramiona moje brzemię, abym mógł zobaczyć, że jestem jeszcze kochany na ziemi. Choć w tych najmniejszych, choć w nich niech się narodzę, choć w nich niech cierpię i choć w nich niech zmartwychwstanę.

Amen.