sobota, 31 maja 2014

Jonasz i Gejowy


Pouczania to Ty, GEJOWY, vel Szymon S., Stanisław Anioł, Sąsiad z Lipowej, Dobry Powiew, Anty Wojtyłą, gejowski, gejowy i Anonimowy masz dosyć. Ale jedno co mi na myśl przyszło, to taka zmodyfikowana współczesna historia Jonasza. Oparłem ją na biblii, a konkretnie na Księdze Jonasza. Traktuj, to co napiszę, proszę jak bajkę. Będziesz chciał czytać - przeczytasz, nie będziesz chciał - olejesz. Pouczać Ciebie nie zamierzam, a jak wyciągniesz z tej bajki jakiś morał - Twoja sprawa jak go spożytkujesz. 
      Generał za którego 16 maja 2014 roku prosiłeś na blogu o modlitwę, mimo, że zlikwidowałem Twój wpis, otrzymał ją tego dnia i w następne ode mnie. Każdego dnia modlę się za ludzi sprawujących władzę i to nie tylko tą państwową, ale także tą kościelną. Tego dnia 16 maja 2014 modliłem się w sposób szczególny za Ciebie Szymonie S. i za Pana Generała Jaruzelskiego.
Szymon S pisze...
Proszę o modlitwę za mnie i za Pana Generała Jaruzelskiego.
Dla mnie każdy 16 dzień miesiąca, regularnie od 2005 roku to dzień modlitwy za przyczyną już dzisiaj świętego Jana Pawła II. W nocy z 15 na 16 maja - przypomnę Pan Generał pojednał się z Bogiem w poniedziałek 12 maja 2014 roku - Szatan wykorzystując Ciebie Szymonie S.uderzył na mój blog pojednanie. Wśród wszystkich 13 wpisów podpisanych "Szymon Stańczyk" w dwóch była prośba o modlitwę. Za Szatana nie chciałem się modlić, ale to Twoja dusza, a zwłaszcza dusza Pana Generała Jaruzelskiego potrzebowała w tych dniach w sposób szczególny wsparcia. Zauważ "Anonimowy" - od tego dnia przestałeś się już podpisywać jako "Szymon S." - Pan Generał pojednał się z Bogiem dwunastego i po trzynastu dniach odszedł do wieczności, na wieczny odpoczynek, jak sam powiedział dziennikarzowi. Po trzynastu dniach w niedzielę, w dzień Zmartwychwstania jego serce przestało ostatecznie bić.  Piszą, że zmarł ostatecznie na udar mózgu, chorując od 2011 roku na chłoniaka. Towarzysząc Irenie - Ewie chorej na złośliwego raka mózgu, a zmarłej tak jak Pan Generał w wyniku udaru, przez 24 godziny na dobę i przez ostatnie 19 dni życia, jak wtedy Szatan szaleje i ile trzeba modlitwy, spokoju by pomóc duszy chorego w przejściu do życia wiecznego. 
Zauważ "AntyWojtyła" że Generał trzynastego grudnia popełnił zbrodnię na polskim narodzie, trzynastego maja chciano popełnić zamach na Papieżu Polaku i trzynastego urodziła się Irena - Ewa moja zmarła na początku roku żona, za  przyczyną której Ty "Gejowaty" możesz doznać łask u Boga. Do kogo chcesz się modlić? Kogo chcesz po śmierci gloryfikować - Generała Jaruzelskiego? On, sam będąc na samym dnie czyśca, żadnych Ci u Boga łask nie wyprosi.    
        Módl się o nawrócenie do tych, których dusze są już w Niebie. Taka jest moja wiara i takiej wiary Tobie życzę. Nie czekaj jak Pan Generał Jaruzelski na swoje  trzynaście dni. Możesz ich nie otrzymać! O Jego nawrócenie, przez lata modliła się Jego najbliższa rodzina. Za niego modlono się w zakonach kontemplacyjnych, za niego modlili się tacy jak ja. I Miłosierny Bóg się nad nim nachylił zabierając Jego duszę w niedzielę 25 maja, w dzień Zmartwychwstania z tego świata pozostawiając jego martwe ciało na pożarcie gawiedzi. 
       Tam na Powązkach od piątku 30 maja leżą już tylko Jego spopielone prochy i nic więcej. Nic, "Anonimowy"!!!, Tam prócz ciętych kwiatów nie ma już życia. Duch uleciał i stanie przed sprawiedliwym sądem Boga, gdyż to Bóg jest Panem Czasów i Jemu należy zostawić ocenę Jego grzechów. O miłosierdzie prosił Boga jeszcze za życia, teraz nie będzie już o nic prosił. Teraz możemy mu pomóc tylko my, modląc się w Jego intencji.
Ale czy zechcemy? 

        Podobnie było z biblijnym Jonaszem. Historia, którą zamierzam przedstawić nie jest adresowana tylko do Ciebie. Generalnie każdy z nas odnajdzie w niej kawałek siebie, a czytając ją, jak każdą bajkę, można się nieraz uśmiechnąć.
        W oryginale Księga Jonasza chce nas pouczyć o woli miłosiernego Boga, który czeka na znak prawdziwej pokuty, pojednania się z sobą samym i pojednania się z Bogiem, by móc nam przebaczyć. Za to oddał swoje życie.


         Sam Jezus Chrystus posłużył się wzmianką o Jonaszu mówiąc, że niedowiarkom nie będzie dany inny znak niż znak Jonasza. Cóż to za znak? A zatem ...   

         Bóg ma Gejowski (tak się sam nazwałeś, co wcale dla mnie nie oznacza, że jesteś gejem) plan dla Ciebie. Dla Jonasza też Bóg miał plan. Jonasz miał upomnieć mieszkańców Niniwy o ich nieprawościach. Być może Ty Gejowy masz nas, niby to normalnych i wierzących, a tak  niekiedy daleko w swych nieprawościach odbiegających czynami od tego co głosimy, upomnieć o naszych występkach, pokazać nam nasze grzechy w przejaskrawionym świetle tyle, że nie językiem pełnym bluzgów i pomówień bo jak sam napisałeś 20 i 21 maja 
Anonimowy pisze...
Panie Jerzy przepraszam, za te dziesiątki komentarzy, wpisów z dzisiaj pod poprzednim postem. Jestem niestabilny psychicznie, coś mnie napadło. Przepraszam boje się o Pana serce.
Anonimowy pisze...
Niech Pan da jakiś znak. Boje się że ZŁY który mną zawładnał, spowodował pogorszenie Pana zdrowia.
ZŁY Tobą zawładnął, a ja jak zdążyłeś się przekonać ze ZŁYM nie wdaję się w dyskusję. Mogę, a nawet chcę Ci pomóc jako człowiekowi, podobnie jak "Linum"  jedna z moich czytelniczek.  

Jej przesyłam tą drogą serdeczne  podziękowania za to, że zainteresowała się Tobą w duchu pojednania dołączając bukiet żywych róż sprzed mojego domu. A napis " Bóg Jest Miłością", mimo, że miał być zdjęty z końcem maja, zostawiam na czerwiec - dla Ciebie "Anonimowy". Ja się pod nim podpisuję z imienia i nazwiska. Bo wierzę, że Bóg jest i wierzę, że Jest Miłością. Masz moje słowo. Nie piszę tego, by się z Tobą sprzeczać. Piszę to tylko po to by dać świadectwo o swojej wierze. Możesz się ze mną zgodzić i czytać dalej, możesz mnie olać i wyłączyć komputer. Twoja wola, niczego Ci nie narzucam.
        Wracajmy do Jonasza ...

        Załóżmy obaj, przez chwilę, że Bóg ma właśnie taki plan dla Ciebie.

        Co robi Jonasz?

        Ucieka przed Bogiem. Zamiast zaakceptować siebie i plan, jaki przed nim postawił Bóg, ucieka z kraju, w którym miał do spełnienia zadanie przepisane mu przez Boga.

        Nie potrafię Gejowy określić jakie faktycznie zadanie postawił  Bóg przed Tobą. Wiem tylko jedno, że skoro postawił Cię na mojej drodze, to widocznie i dla Ciebie, tak jak dla mnie, ma  swój plan. Wiem też, że ciągle uciekasz: raz piszesz jako Anonimowy, raz jako Szymon S., a kiedy indziej jako Dobry Powiew , bądź wcielasz sią w anioła podpisując się Stanisław Anioł - bawisz się w kotka i myszkę. Dziecinada - prawda? Masz swoje imię nadane Ci na Chrzcie Świętym i czas najwyższy byś je zaakceptował i się nim posługiwał. 
To pierwszy etap do tego byś zaakceptował swoją inność "gejowski". W ogóle co to za imię "gejowski". Już lepiej brzmiało "Sąsiad z Lipowej". Na zdjęciu ul Lipowa.
Z prawej wśród drzew na których umieściłem apel prześwieca pomnik Bożego Miłosierdzia, a za nim, po drugiej stronie ulicy stoi mój dom.

    Ale i on "Sąsiad z Lipowej" nie potrafił się podpisać na mojej ulotce, pisząc: "To jest Pana teren?", którą rozwiesiłem na drzewach na zapleczu Pomnika Bożego Miłosierdzia.
Przyznałem mu grzecznie rację pisząc, że: "To nie jest nawet moja ulica."
         Nie wydaje Ci się "anonimowy", że jak ktoś nie akceptuje siebie, to na forach i blogach ukrywa swoją tożsamość?

      Jonasz  podobnie jak Ty, uciekał przed Bogiem. Zaprowiantował się na statku, opłacił przejazd i nie chciał mieć z Bogiem nic wspólnego. Podobnie i Ty uciekasz przed Bogiem, po wielokroć krzycząc na moim blogu: Boga nie ma, nie znam Cię Boże.

       Nie mów mi Jerzy o jakimś zadaniu zleconym mi przez Boga, o jakimś Bożym planie w stosunku do mnie. Wiesz dobrze, że Boga nie ma! I tak na okrągło, w kółko Macieju, tyle, że prawdopodobnie użyjesz wulgarnych słów.

      O nie, Bracie. Wiem dobrze, że Bóg jest i Ty też dobrze wiesz, że jest.  I protestowaniem, bluzgami tego nie zmienisz. Chcesz dalej czytać - to czytaj, nie chcesz - nie czytaj. Wyłącz kompa i będziesz miał święty spokój.

      Jonasz też tak myślał, uciekając przed Bogiem na statek, opuszczając kraj, w którym miał realizować Boży plan. Zaszył się pod pokład i dusił garę mając w dużym poważaniu burzę na morzu, którą Pan zesłał. A co mi tam Bóg zrobi, spekulował Jonasz zasypiając pod pokładem. Mam dosyć takiego życia. 
     Gdy marynarze wyrzucili do morza cały zbędny balastr,  ratując statek przed utonięciem, obudzili Jonasza i wywlekli go na pokład. Gadaj brachu, kto ty zacz? No jestem ochrzcony i u I Komunii byłem.

     Tak Gejowaty, to każdy w tym kraju ma, generał Jaruzelski też tak miał, ale konkretnie? Wyłóż karty na stół. Powiedz w końcu co Cię boli? Czemu się nie modlisz do swego Boga, by się morze uspokoiło?

       Zadarłem z Nim... Mam gdzieś Jego plany ... Niech mnie zabierze z tego świata jeśli jest. Ciągle ode mnie czegoś żąda. I najważniejsze: kazał mi upominać ludzi, albowiem nieprawość ich dotarła przed Jego Boskie oblicze. Do brudnej roboty mnie najął.


       No i co - mówią marynarze - nie będziesz się modlił do swego Boga. Widzisz ten krzyż na niebie.

       Mam Go gdzieś - mówi współczesny Jonasz.

       Przesadziłeś, ostrzegają go marynarze. Każdy z nas modli się do swego Boga, a Ty nie. Coś Ty lepszy od nas. Chcesz byśmy się wszyscy przez Ciebie potopili?

      Ja nie, bo ja jestem gejowaty. 
     Nas to nie parzy. Bóg ma dla Ciebie plan. Słyszysz!!!

        Mnie to nie rusza - mówi Jonasz.

       Jak Ciebie Szymonie S. rusza, to czytaj dalej, a jak nie, kładź się spać i wyłączaj moje pojednanie. 

       A morze coraz więcej burzyło się przeciwko nim. „Wołali więc do Pana <<O  Panie prosimy, nie dozwól nam zginąć ze względu na tego człowieka i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Pan, jak Ci się podoba, tak uczynisz>> „(Jon 1, 14).

        Uznali Jonasza niewinnym. Jonasz zaś miał dosyć tego uciekania przed Bogiem i stwierdził, że poddaje się eutanazji i chce sobie odebrać życie przez utopienie się. 
      Toś ty chyba chory jest (patrz pkt.3 postulatów) krzyknęli marynarze.

      Kończę z sobą. Wrzućcie mnie w tą kipiel, może wy się chociaż uratujecie. I tak, i tak po śmierci nic nie ma - przekonywał wszystkich Gejowy. Po co moje ciało na lądzie, w piachu mają gryźć robaki, lepiej jak się nim ryby zajmą.

       Jak sobie zażyczył, tak też się stało. Nie podpisali jak ostatnio lekarze klauzuli sumienia i ciepneli go na trzy cztery w zburzone morskie bałwany, a Szymon S. pożegnawszy się wcześniej ze mną, opiwszy się nieco wodą, poszedł na dno. I tak i tak był już za życia nieomal na samym dnie, wygrażając publicznie Bogu za 10. przykazań, których zupełnie nie zamierzał przestrzegać. Ze sobą zabrał jedynie  jak talizman na dno swoje osiem punktów. Jeszcze raz je Wam przytoczę, byście mieli pełną świadomość co go tak do dna ciągnęło:
GEJOWY pisze...
1. Nie ingerować w repertuar kulturalny za pomocą brutalnej cenzury.
2. Nie zaśmiecać przestrzeni publicznej kolejnymi krzyżami i pomnikami.
3. Nie ingerować w prawodawstwo świeckie. Aborcja we wczesnym okresie ciąży winna być zupełnie dozwolona, podobnież jak eutanazja w przypadku chorób nieuleczalnych.
4. Zupełnie oddzielić finansowo kościół od państwa – vide sprawa świątyni „opatrzności bożej”. Dotyczy to również kościelnych szkół wyższych finansowanych z budżetu. Wspomnę również o zbliżających się dniach młodzieży.
5. Natychmiast wyprowadzić ze szkół i przedszkoli nauczanie mitów w postaci religii. Mitów które podają fałszywy obraz powstania świata.
6. Nie promować bandytów w sutannie na bohaterów narodowych – vide niejaki Karol W. z Wadowic odpowiedzialny za tuszowanie skandali pedofilskich oraz wspieranie prawicowych dyktatur.
7. Nie promować swoich poglądów w TV oraz innych otwartych środkach masowego przekazu
8. Praktyki religijne wykonywać jedynie w świątyniach. Nie paradować po ulicach z procesjami oraz marszami

Panie Zygarłowski, żegnam Pana!
         Morze dostawszy "anonimową" ofiarę natychmiast się uspokoiło, a on obciążony ośmioma punktami jak stalowym balastrem dosięgnął dna. I już wydawało mu się, że dopiął swego, to znaczy dna, ale Pan dał mu jeszcze jedną szansę. Nie to, żeby mu się objawił, czy pokazał. Nie! Zżarła go po prostu duża ryba. Trzy dni i trzy noce przesiedział w jej wnętrznościach jak ten menel w kuble szukający butelek, by przeżyć do następnego dnia, analizując swoje 8. postulatów.

      Co 8 godzin rezygnował z jednego z postulatów przeklinając najpierw siarczyście, a z czasem coraz  słabiej. Rybi olej przenikał przez ciało zasilając komórki mózgowe.

      Po 66 godzinach (tyle samo wpisów zrobił kiedyś za namową ZŁEGO) na tyle zmądrzał, że zaczął się troszczyć o siebie. W końcu nie mam już do Boga i ludzi żadnych pretensji, to może się pomodlę.

       Jak pomyślał tak uczynił.

       Jak wyjdę z tego rybiego bagna z życiem, złożę Tobie Boże ofiarę z głośnym dziękczynieniem i spełnię Twój plan.

       Widać ryba miała dość lokatora, a może to przebłagany skruchą Pan nakazał rybie. Fakt, faktem, że sobie czknęła i jak to się mówi wyrzygała zmieniającego co rusz to skórę człowieka.

    Tym razem Bóg nie pozostawił go sobie samemu. Postulaty zostały przez rybę strawione i przerobione na mączkę rybną, a On nagi jak Adam wyszedł na morski brzeg.
     On wyszedł i Bóg po raz drugi wyszedł z propozycją do Jonasza. Teraz już bez jaj masz iść do stolicy i wszem i wobec głosić, że jak się mieszkańcy nie nawrócą, to Bóg zmiecie ich miasto po 40. dniach z powierzchni ziemi. Anonimowy wprawiony w głoszeniu bluźnierstw przeciw Bogu, teraz z wielką gorliwością żarliwie apelował do ludzi: „Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, które popełnia swoimi rękoma”. Na grzechach innych znał się doskonale. Każdemu potrafił przylepić nie tylko łatkę, ale i łatę. Doskonale wiedział z którą nierządnicą król sypiał i kto z kim miał nieślubne dzieci. Ale na nic zdała się mu ta ogromna wiedza oparta najczęściej na spreparowanych informacjach prasowych. Nawet donosy sąsiada z Lipowej okazały się nieprzydatne. Lud usłyszawszy, że Bóg zamierza zmieść ich dobytek z powierzchni ziemi, dając im tylko 40. dni na poprawę uwierzył mu gdy im wciskał, że trzy dni siedział we wnętrznościach dużej ryby. Bajki facet opowiada, mówili dworzanie. Król zaś usłyszawszy niecodzienne ostrzeżenie, znając swoją grzeszność i grzeszności swego dworu zarządził wielki post i przybranie się w wory pokutne. Cały naród poszedł za przykładem króla. Ludzie odwracali się od swego złego postępowania i wszelkich nieprawości które popełnili. Grzeszni kapłani spowiadali się przed sobą nawzajem, a kolejki do kratek pospólstwa były takie, jak nigdy. Wszyscy odwracali się od złego postępowania i wszelkiej nieprawości. Z bojaźnią liczono na to, że Bóg widząc tak wielką odmianę w narodzie odstąpi od zapalczywości swego gniewu.

      I ulitował się w ostatniej chwili Bóg widząc tak wielką nieomal natychmiastową przemianę w Narodzie. Nikt nie uciekał do daczy za miasto, nikt się nie chował po kątach. Jeden drugiemu powtarzał po wielokroć, że chce być święty i na niczym innym mu nie zależy. Na nic zdały się kartoteki w miejscowym instytucie pamięci narodowej, bo wszyscy się bili tylko we własne piersi i nikomu nie zależało na tym, by grzebać w życiorysach współbraci. Liczyła się tylko jedna relacja: Ja i mój Bóg.

      A Bóg zobaczywszy taką odmianę w narodzie ulitował się nad nimi i postanowił ich zachować.

      Nie spodobała się ta dobroć Jonaszowi.  Szymon S. nie mógł ścierpieć, że łagodny, miłosierny Bóg będzie tak pełen łaskawości i wyrozumiałości dla tych nikczemników, litując się nad ich niedolą. Całe jego archiwum ludzkich grzechów okazało się dla Boga zupełnie nieprzydatne. A takie miał asy w kieszeni, nawet na Wojtyłę miał spreparowane papiery i nic. Nie dało się ich Bogu sprzedać. Nawet za darmo nie pozwolił sobie ich podrzucić.
       Zamiast się cieszyć z narodem "Dobry Powiew" był wyraźnie zdegustowany wolą Boga. Tak im uszło na sucho.

      Jestem Ci o Boże już zupełnie do niczego nie potrzebny. Weź wobec tego duszę moją i daj mi święty spokój. Żegnam panie Boże wypisał dużymi literami. Nie będziemy już mówić o pojednaniu. Koniec.

      Na to Pan ze spokojem odrzekł Jonaszowi: „ Czy uważasz, że słusznie jesteś oburzony?”

      Jonasz nic nie odpowiedział Bogu. Z Szymonem S., sąsiadem z Lipowej, Anty Wojtyłą i kilkoma innymi spalili wszystkie haki, które sobie wcześniej przygotowali na mieszkańców Niniwy po czym powiedział:   

       Nie da się nijak żyć w tak sterylnym, bez grzechu mieście i wyszedł z miasta. Zatrzymał się na wschodnim wzgórzu ciekawy, co też teraz będzie się działo w mieście. 

       A Pan, chcąc mu dać nauczkę i zmusić do myślenia, ulitował się nad nim i sprawił by krzew rycynusowy rozrósł się nad jego głową dając mu cień. 

      Ucieszył się tym krzewem Jonasz, ale na tym się skończyło. Gorycz z miłosiernego serca Pana przepełniała Jego duszę. Zazdrość że Bóg jest Miłością żarła go od wnętrza.

       Bóg przysłał wobec tego następnego ranka małego robaczka który uszkodził krzew i nim słońce stanęło w zenicie krzew usechł. Wschodni gorący wiatr dokonał reszty. Jonaszowi nie w głowie było śledzenie miasta, tak bowiem osłabł z tego upału, że w majakach zaczął wzywać Boga, którego podobno nie ma, jak mówił Gejowy zwany Stańczykiem, by go w końcu zabrał z tego paskudnego świata.

      Na to rzekł Bóg do Jonasza. Coś ty taki ekolog? Czy słusznie oburzasz się z powodu tego krzewu? 

      Pewno, że słusznie, na śmierć i życie gniewam się o to. To mnie wkurza. Pieprzony krzak. I tak wykrzykiwał Bogu nie dając mu dojść do słowa, używając niecenzuralnych słów, których nie będę cytował.
      Na to Pan rzekł do Gejowego: „Zatroskałeś się o serce Jerzego, żal ci krzaczka, którego nie uprawiałeś, nie wychodowałeś, a który w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Polską, gdzie znajduje się wiele milionów ludzi, którzy nie odróżniają swojej prawej ręki od lewej, a ponadto mnóstwo innego dobra. Czy Ja mogę ze spokojem patrzeć na Twoje osiem warunków któreś Mi postawił?
        Bóg nie pozwala na zło bez ograniczeń, ale też nic się nie może stać, jak Bóg na to nie zezwoli. 

ps:
O godz. 20. 30. Radio Maryja oraz TV Trwam przeprowadzą transmisję modlitwy przy grocie Matki Bożej z Lourdes w ogrodach watykańskich z okazji zakończenia miesiąca Maryjnego z udziałem Ojca Świętego Franciszka - kliknij

piątek, 30 maja 2014

Lepiej późno niż wcale.

- Czy może Ksiądz powiedzieć coś więcej na temat przyjęcia sakramentów przez gen. Jaruzelskiego?
- Potwierdzam z całą pewnością, że w poniedziałek 12 maja, po Mszy św. o godz. 15 odprawianej o łaskę pojednania z Bogiem, do generała udał się kapelan, niosąc Najświętszy Sakrament i relikwie św. Jana Pawła II oraz św. Rafała Kalinowskiego, żołnierza powstania styczniowego. Po rozmowie z kapelanem generał w pełni świadomie wyraził wolę pojednania się z Bogiem. Wyspowiadał się, przyjął sakrament namaszczenia chorych i Komunię św. Następnie ucałował relikwie świętych, przyniesione przez kapelana. Działo się to wszystko po kanonizacji Jana Pawła II, który za życia wielokrotnie spotykał się z generałem Wojciechem Jaruzelskim. Warto też przypomnieć, że generał był świadkiem w procesie beatyfikacji papieża. Zastanawiam się, czy łaska pojednania z Bogiem nie została też wyproszona przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II. 
- Dlaczego Mszy św. pogrzebowej będzie przewodniczyć biskup polowy?
- Wczoraj obchodziliśmy 33. rocznicę śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, który tak pisał po śmierci prezydenta Bolesława Bieruta, swojego prześladowcy: „Jutro odprawię Mszę św. za zmarłego; już teraz «odpuszczam mojemu winowajcy», ufny, że sprawiedliwy Bóg znajdzie w tym życiu jaśniejsze czyny, które zjednają Boże Miłosierdzie”. Prymas Tysiąclecia odprawił Mszę św. za zbawienie pierwszego prezydenta komunistycznego państwa, który nie okazał żadnych oznak skruchy. Tym bardziej należy teraz modlić się za ostatniego przywódcę PRL, który pojednał się z Bogiem i Kościołem.
Papież Franciszek za swoimi poprzednikami podkreśla, że głównym wymiarem chrześcijaństwa jest miłosierdzie. Warto zwrócić uwagę na to, że Chrystus przygarniał grzeszników, przyjął gościnę w domu celnika Zacheusza, obiecał miejsce w raju ukrzyżowanemu wraz z nim złoczyńcy. Przez swoją obecność i przewodniczenie modlitwie za zmarłego generała biskup polowy pragnie przypomnieć o najważniejszym przesłaniu Ewangelii, jakim jest Boże Miłosierdzie. 





Niechaj Bóg przyjmie Jego pojednanie 
i uchroni tą duszę od katuszy piekielnych. 
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, 
a światłość wiekuista niechaj mu świeci. 
 ppor rez. Jerzy Zygarłowski

czwartek, 29 maja 2014

Protest "Golgota Picnic"


Obrzydliwe bluźnierstwa i szyderstwa z Męki Chrystusowej w Poznaniu. Zaprotestuj przeciwko „Golgota Picnic”

Pan Jezus jako egoista i antyspołeczny oszust? Chrystus jako źródło całego zła jakie spotyka ludzi? Kościół jako instytucja wspierająca molestowanie nieletnich? Kpiny ze śmierci na krzyżu? To wszystko chce pokazać w Poznaniu hiszpański reżyser. Musimy się temu przeciwstawić!!! Koniecznie!!!

Kliknij, aby zaprotestować:
http://www.protestuj.pl


Pseudosztuka zatytułowana „Golgota Picnic” (sic!) ma zostać wystawiona w ramach poznańskiego Malta Festival. Spektakl hiszpańsko-argentyńskiego autora – Rodrigo Garcii, wyraża nienawiść do Chrystusa i zarzuca chrześcijaństwu sprzyjanie seksualnemu wykorzystywaniu nieletnich przez księży i zakonników, a także przemocy i w ogóle całemu złu, jakie jest na świecie.
Widowisko obfituje w groteskowe i lubieżne sceny, podczas których drwi się z Męki i Śmierci Pana Jezusa na krzyżu. Ponadto sztuka jest wulgarna i pełna pornograficznych odniesień do Pisma Świętego, przedstawia groteskową wizję ukrzyżowania Chrystusa, ze scenami seksualnymi i obelgami pod Jego adresem. Chrystus w „sztuce” przedstawiany jest jako egoista i antyspołeczny oszust. Na scenie często padają pod jego adresem wulgarne określenia.
Spektakl ma zostać wystawiony 27 czerwca podczas Poznań Malta Festiwal, przedstawianego jako jedno z najważniejszych wydarzeń artystycznych Europy Środkowo-Wschodniej. 
Dzieje się to w tym samym mieście, nieomal w tym samym miejscu, nad tym samym jeziorem,  w miejscu, z którego pochodzą te zdjęcia z pierwszej "majówki", w miejscu  w którym katolicy chcący odbudować pomnik Najświętszego Serca Jezusowego, trafiają na liczne trudności – bluźniercy natomiast mogą w wystawiać swoje haniebne „dzieła”.

Co gorsza, poznański festiwal jest finansowany z naszych pieniędzy. W kosztach zaplanowanego na 27 czerwca bluźnierstwa partycypują zarówno miasto Poznań, samorząd województwa wielkopolskiego i – o zgrozo – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W jaki sposób cele statutowe tych jednostek realizuje spektakl „Golgota Picnic” – doprawdy nie sposób odgadnąć.
Jako katolicy nie możemy pozostać wobec tej ohydnej profanacji obojętni! Możemy zrobić bardzo wiele, by nie dopuścić do świętokradztwa na polskiej ziemi. 


Zacząć trzeba od sprawy najprostszej – od wielkiego protestu. Uczyńmy tak, jak zrobili to Francuzi, gdy kilka lat temu hiszpański bluźnierca postanowił wystawiać to samo paskudztwo w Paryżu. 



Tamtejsi katolicy zaprotestowali stanowczo i zdecydowanie – wyszli na ulice i w wielotysięcznych manifestacjach domagali się odwołania haniebnego przedstawienia. Sprawę skierowali też do sądu. 

My możemy zacząć już dziś, od zaledwie jednego kliknięcia – na stronie protestuj.pl można podpisać petycję do Dyrektora Malta Festival Poznań, Michała Merczyńskiego. 


Jeśli do Poznania spłynie odpowiednia liczba protestów, istnieje duża szansa, że nie dojdzie tam do publicznej prezentacji ohydnych bluźnierstw.

Również i Ty stań do walki w obronie znieważanego Pana Jezusa. Nie zwlekaj, protestuj! Protestuj.pl
Za: pch.24.pl

Nie każę wam brać kamieni w dłonie i rzucać na jawnogrzesznicę. Nikt z nas nie jest bez grzechu. Ale nie bierzmy sobie na sumienie kolejnego grzechu zaniechania. Największym, najpoważniejszym grzechem Polaków, myślę szczególnie o mężczyznach jest grzech "NIC NIE ROBIENIA".

       Nie zwlekaj, protestuj, Protestuj.pl , póki jeszcze możesz, chyba, że Ci zależy na tym, lub masz interes w tym, aby twoje wnuki się tam znalazły. Protestuj bo zgrzeszysz niefrasobliwością, lenistwem, zgorszeniem innych, nawet jak sam nie pójdziesz oglądać tego zgorszenia.
Protestuj.pl

       Spójrz na tę kobietę na zdjęciu obok: przekazuje Księdzu Arcybiskupowi kamień. Kamień, trzyma go w lewej ręce - relikwię rodzinną, przechowywaną z pietyzmem w rodzinnej szkatułce, jak obrączki ślubne, przez 75 lat. To kamień ze zburzonego przez Niemców pomnika Najświętszego Serca Jezusowego stojącego tylko 7 lat przy Zamku. 

Tę karteczkę napisała kobieca ręka mająca identyczny charakter pisma jaki miała moja mama. W 1939 roku mojej mamy nie było w Poznaniu. Była za to na poświęceniu Pomnika Chrystusa Króla. Inaczej o tym pomniku nie mówiła, mimo, że oficjalna nazwa brzmiała Pomnik Serca Jezusowego. Dla niej to był Król. 
Za zabieranie kamieni z gruzowiska po wysadzeniu w powietrze pomnika, a przed ich wywiezieniem na drogi m. innymi na alejki nad Maltą i Rusałką, budowane przez żydów, poznaniakom groziło więzienie. Byli obserwowani przez tajniaków, potem legitymowani przez folksdojczów, w obecności niemieckich policjantów, przesłuchiwani i osadzani w areszcie, niektórzy (ci z przygotowanych wcześniej przed wybuchem wojny list) lądowali w I obozie koncentracyjnym na ziemiach polskich utworzonym przez Niemców na Forcie VII w Poznaniu (zapamiętane z relacji ustnych moich rodziców). 

Tak jak napisałem powyżej, mamy nie było w Poznaniu w '39. W ostatnią niedzielę przed wybuchem II Wojny Światowej po raz pierwszy na oczy zobaczyła mego ojca. A potem tylko listy i w 1940 roku od razu ślub, na którym nie było poza moim chrzestnym nikogo z mamy rodziny. Dziadkowie, jako Polacy (przebywali całą nieomal wojnę na wygnaniu w Częstochowie - 7 osobowa rodzina z małymi dziećmi, najmłodsze miało roczek, mama była najstarszym dzieckiem) nie dostali zgody na przekroczenie granicy.  

Wielcy ludzie mają to do siebie, że całkiem przyziemne, wręcz przez niektórych poniżające prace robią sami. Ta w pełnej pokory wykonywana praca ich zupełnie nie męczy i nie umniejsza. Wręcz przeciwnie wzbogaca wewnętrznie. Nie muszą wchodzić na rusztowanie by coś widzieć. Najlepsze spojrzenie na świat ma się z klęczek. Nie wierzycie - spróbujcie. Takim człowiekiem  jest mój Ksiądz Proboszcz, takim człowiekiem jest z pewnością prof. Stanisław Mikołajczak zwijający osobiście baner ze Świętym Janem Pawłem II. 

 

Przeczytajmy osobiste świadectwo Świętego sprzed 20. laty. Pozostawiam je bez komentarza. Nie godzi się komentować... Przez całe nabożeństwo stało pod mównicą. Wielki człowiek, a Jego przemyślenia stały na poziomie naszych głów. 

Czy taka bezpośrednia, osobista relacja z cudu, jakiego dostąpił Największy z rodu Polaków dociera do naszych czerepów. Jak można pisać "Boga nie ma". !!! Jak można godzić się na "Golgotę Picnic" - obrzydliwe pełne bluźnierstw i szyderstw z Męki Chrystusowej wystawienie nie godząc się na pomnik Najświętszego Serca Jezusowego???

Protestuj.pl



Ojciec Święty udziela Apostolskiego Błogosławieństwa Społecznemu Komitetowi Odbudowy Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa zwanego Pomnikiem Wdzięczności w Poznaniu z jedyną lokalizacją możliwą i godną przyjęcia jak powiedział Ksiądz Arcybiskup Metropolita Poznański Stanisław Gądecki, a ty dajesz zamiast zgody na pomnik przyzwolenie na "Golgotę Picnic" - grzeszysz !!! 


I to grzeszysz śmiertelnie przeciw Duchowi Świętemu. To było przed wojną Boże dzieło, i to będzie teraz Boże dzieło. Pamiętaj za tym sam Bóg stoi, mimo, że nad zaświadczeniem - dokumentem z poświęcenia kamienia węgielnego pod budowę pomnika przez Papieża Franciszka ja stanąłem (mój cień padł na papier). Ale nie tylko ja. Razem ze mną stoi moja żona Irena - Ewa, spójrz na datę 20 październik 2013 roku  i odszukaj co wtedy się działo.




A teraz spójrz na panoramę lewobrzeżnego Poznania z miejsca w którym nad Maltą ma stanąć odbudowywany przez społeczeństwo  Pomnik Serca Jezusowego. 
I co widzisz?

Wierze katedry poznańskiej, królowej wszystkich kościołów w całej Polsce, miejsce gdzie w podziemiach leżą prochy Mieszka I i Bolesława Chrobrego. 
Synu zastanów się czemu  masz serce z kamienia. 
Oprócz twego zniszczalnego ciała podobnego do ciała króla, generała i mojego każdy z nas ma różniącą się od innych jednorazową i nie powtarzalną duszę. Miał ją Miszko, miał ją Chrobry, miał ją generał, mam ją ja i masz ją Ty. Czy tego chcesz czy nie, ale ją masz.  Każdemu z nas dał ją Bóg. 


Te zdjęcia z jeziorem Maltańskim wykonałem po "majówce" w zapadającym zmierzchu, niejako "zza pomnika" spoglądając na kolorową fontannę i Kopiec Wolności,  przyglądając się prawobrzeżnej rozświetlonej panoramie miasta.  W pobliżu na śluzie spiętrzającej wodę na Cybinie stał dzwon POJEDNANIE.  Tak bym pragnął nim dzwonić tylko na pojednanie, a muszę dzwonić i to głośno wzywając do protestu.  Jeśli jeszcze nie zaprotestowałeś to Protestuj.pl


otrzymane w poczcie 31.05.2014
Przesyłam do wiadomości, mając nadzieję, że inne organizacje też napiszą do prezydenta, tym bardziej, że chętnie przyznaje się do tego, że jest człowiekiem  wierzącym, przystępując do Komunii św przy okazji wszelkich  uroczystości.

Poznań, dn.29.05.2014r.

Poznański Związek Patriotyczny
          Wierni Polsce
                                                                                Prezydent m. Poznania
                                                                                Pan Ryszard Grobelny
                                                                                
                                                                                Plac Kolegiacki
                                                                                Poznań    

     Dotyczy: planowanego skandalicznego przedstawienia na Festiwalu Malta

                                                       List otwarty.

     Panie Prezydencie,

    Na tegoroczny „Malta Festival” został zaproszony przez organizatorów zagraniczny  pseudo teatralny zespół z czysto szatańskim spektaklem pt. „ Golgota Picnic”.
Jest to wielokrotnie oprotestowywane w innych krajach bluźniercze, antyreligijne i świętokradzkie widowisko szydzące z męki naszego Boga i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.
      Zastanawiające jest to, że takie bluźnierstwa mają być finansowane przez miasto Poznań, samorząd województwa wielkopolskiego i Ministerstwo Kultury.
     Mamy nadzieję, że zanim została podjęta decyzja o finansowaniu tego kontrowersyjnego „festiwalu”, powyższe instytucje państwowe nie były świadome na jakie „widowisko” mają iść społeczne pieniądze. W przeciwnym razie nazwanie tego skandalem, byłoby najłagodniejszym określeniem.
      W tym wypadku jednak pieniądze nie są ważne, ale najważniejsza jest zgoda na obrazę Jezusa Chrystusa naszego Zbawiciela.
      Nie może być zgody, nie tylko na takie bluźnierstwo, ale na każdy przejaw szydzenia z Boga. Każdy kto się opowiada za takim świętokradztwem staje po stronie tych co zabili Chrystusa.
      To „widowisko” ma być zaprezentowane na Malta Festival w dniu 27 czerwca, w przeddzień obchodów powstania Poznańskiego Czerwca 1956r, kiedy to poznaniacy rozpoczęli walkę z komuną o Boga, wolność i chleb. Dziś widać, że te hasła robotników z przed 58-u lat są nadal aktualne.
       W związku z powyższym zwracamy się do Pana jako gospodarza miasta, o spowodowanie by ten bluźnierczy spektakl został niezwłocznie odwołany,
a w przyszłości podobne pomysły nie miały miejsca na naszej Polskiej Ziemi.
       Prosimy o natychmiastowe zajęcie stanowiska w tej sprawie.

Z poważaniem
Bogdan Freytag
Przewodniczący Poznańskiego Związku Patriotycznego – Wierni Polsce