wtorek, 30 września 2014

O szczęściu.

Tego się nie mogłem spodziewać, że św. Ignacy każe mi dzisiaj w ostatnim dniu września, pisać o szczęściu. Skoro taki zestaw maksym przewidział dla mnie 5 wieków temu, to nie wypada mu odmówić, mimo że generalnie mi nie do śmiechu, wręcz przeciwnie, wszystko jakby się sprzysięgło przeciw mnie, ale: "Czuję w sercu muzykę, ale bez głosu; słyszę harmonię, ale bez dźwięku; tak mi się jednak miłą wydaje, iż  z niczem jej na świecie porównać nie można". Tylko Ewa miała dar słyszenia dźwięków w sercu. Mnie słoń na ucho nadepnął, więc wystarczy to co mam, skoro daje poczucie szczęścia. "Umysł twój (Jerzy) jest sędzią szczęścia twego, owszem twórcą; tyle masz (Jerzy), ile chcesz. Na próżno obwiniałeś (w sobotę Jerzy) los, nie słusznie oskarżałeś naturę (że z takimi kłopotami urologicznymi nie możesz się dalej ruszyć poza dom) jakby macochami były: jeden i druga nie są winne (żeś nie mógł być na uroczystości Dwojga Serc w Grzechini). C a ł e    s z c z ę ś c i e    w    t o b i e    s a m y m    j e s t"  J e r z y. Od rana siedziałeś przed komputerem i na bieżąco w telewizyjce internetowej śledziłeś całą uroczystość. Skończyłeś, gdy trzeba było jechać późnym popołudniem do Filipinów na jubileuszową Mszę Świętą. Rok temu Jerzy obchodziłeś podobną uroczystość razem z Ewą w Marysinie. Czy to nie szczęście cię spotkało jak w sobotę stanąłeś przed Matką Boską Świętogórską i mogłeś zadzwonić Pojednaniem na Podniesienie. Nie udało się w Marysinie, bo przyczepa z dzwonem się przewróciła przy wjeździe na A-2, a w sobotę się udało szczęśliwie zaparkować przed wejściem do kościoła. "Nieszczęście i smutek jest wynalazkiem naszej gnuśności : cóż bowiem łatwiejszego, cóż bardziej prostego, jak nie mieć żadnych pragnień, nie pożądać nic od stworzeń, a gdy się to stanie, ciche, spokojne, najmilsze jest wszystko".
A mnie się marzyło by parafianie zebrali się w niedzielę na Koronce na skrzyżowaniach ulic świata. Cóż więcej mogłem zrobić poza wpisem w internecie, poza daniem ogłoszenia ks. Proboszczowi do odczytania w ramach ogłoszeń parafialnych. Może uczyniłem to zbyt późno, może trzeba było każdemu włożyć zaproszenie do skrzynki na listy. Gdybyś mi Aniele Stróżu nie przypomniał niedzielnego ranka o Iskrze Bożego Miłosierdzia, zapomniałbym o całej akcji, podobnie jak zapomniałem o parafialnym całodziennym wystawieniu Najświętszego Sakramentu w  sobotę, w 17 rocznicę konsekracji naszego kościoła. Było dla mnie szczęściem, że tego dnia byłem na dwóch Mszach Świętych, oraz rano na adoracji. "Środka na wszelkie nieszczęście nie należy szukać poza nami, on w nas jest. Jak rzeczy przyjmujemy, tak na nas działają. Żaden pocisk boleśniej nie rani nad ten, który sam sobie zadajesz". To że na niedzielną Koronkę przyszły tylko cztery osoby było moją winą. Wyszło tak jakbym posłuchał Szymona i zlekcewarzył sobie Świętą Siostrę Faustynę.  A ZŁY tego dnia mieszał na całego od samego rana. Do wściekłości musiał go doprowadzić medalik dwóch serc, który znalazłem w niedzielę na pulpicie ławki w parafialnym kościele o 8:35 w miejscu, gdzie zwykle siadała Ewa, a teraz ja siadam. Gdy o 8:30, na pół godziny przed Mszą Świętą pojawiłem się w kościele, była w nim tylko p. Ala. 


Gdy wróciłem z zakrystii po rozmowie z ks. Proboszczem zauważyłem na pulpicie wspomniany medalik, który pozwoliłem sobie zabrać do kieszeni. Rozejrzałem się po innych ławkach, nigdzie nie było podobnego medalika. Kto i kiedy go położył na "moim" miejscu nie wiem. Dzisiaj dowiedziałem się z telewizyjki, że autobus z poznaniakami wyjechał z Grzechini w sobotni wieczór, a więc teoretycznie mógł jakiś rycerz położyć medalik w niedzielny ranek na pulpicie mojej ławki. Czy to było możliwe? Twierdzę, że nie. Gdybym miał kogoś wskazać, kto go tam położył powiedziałbym ... Ewa. I takie jest moje szczęście. Jeśli go położyła inna ręka, równie będę się cieszył, to też będzie moje szczęście.

Jest jeszcze pytanie czy medalik który wziąłem jest jednym z iluś tam tysięcy rozdanych do rozdawania rycerzom w sobotnie popołudnie w czasie uroczystości Dwojga Serc w Grzechini. Jak twierdził ks. Piotr Natanek rozprowadzane w sobotę, 27 września medaliki miały jakiś błąd. Zrobiłem zdjęcie obu stron mojego medalika i czekać będę na sygnał czy mój jest z tej partii rozprowadzanych w sobotę medalików, czy też nie. Tak to: "Prawdziwa rozkosz również we mnie się narodziła i w miarę poznania wzrasta; im większe poznanie tym większa rozkosz". Nie spodobał się medalik Szatanowi nawet, gdy spoczywał w kieszeni, czekając na poszarpany przez ZŁEGO różaniec. Gdy przyszedł czas na Koronkę pojawiła się jedna osoba. Czekając na głos parafialnego dzwonu zdążyłem jej przeczytać połowę listu z papieskim błogosławieństwem dla uczestników "Koronki na skrzyżowaniach ulic świata". Gdy skończyłem bić Pojednaniem wtórując Józefowi pojawiło się jeszcze małżeństwo. Najstarsza osoba, matka kapłana poprowadziła Koronkę. Ja z niedoczytanym listem klęknąłem przy poręczy, pozostała trójka stanęła za moimi plecami. W pewnej chwili podmuch wiatru, którego wcześniej nie było porwał kartkę papieru, która pofrunęła kilka metrów w bok ode mnie. Pan stojący za ną podszedł do niej leżącej na dolnym stopniu i podniósł ją. W momencie gdy wyciągnąłem rękę z różańcem w dłoni by kartkę odebrać z jego dłoni stało się coś czego nie umiem wytłumaczyć. 

Różaniec został jakby wyszarpnięty z mojej dłoni w taki sposób, że duży fragment  niecałe cztery dziesiątki zostały w mojej dłoni, a pozostała część została rozerwana na pojedyncze ziarenka, z których siedem znalazłem na stopniu pomnika. Zebrałem je do kieszeni w której był medalik. Po skończonej koronce pokazałem zebranym czterem osobom porwany różaniec (w międzyczasie doszła jeszcze jedna osoba, która spytała się kto był organizatorem tej koronki. Po powrocie do domu okazało się że brak czterech ziarenek. Jakież było moje zdziwienie gdy po kilkunastu minutach szukania, w żadnej ze szczelin między cegłami, nie znalazłem ani jednego dodatkowego ziarenka. Cztery osoby się głośno modliły i cztery ziarenka różańca zniknęły. "Nic poza sobą nie szukaj (Jerzy), nic nie pragnij,  o    t o    s i ę    s t a r a j,   a b y    B ó g    s e r c e    t w o j e       n a p e ł n i a ł;    r e s z t y    b e z    s z k o d y    m o ż e s z     z a n i e c h a ć". -  zakończył swoje wrześniowe maksymy Św. Ignacy Loyola.





poniedziałek, 29 września 2014

O złych przykładach

Na dzisiejsze wspomnienie Świętych Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela, święty Ignacy Lojola przygotował zbiór maksym zatytułowany "O złych przykładach". Jak zwykle maksymy w oryginalnej pisowni sprzed 200 lat na fioletowo (napisane 5 wieków temu), a moje wypociny oparte na wypowiedziach Ks. Mariana Piątkowskiego na czarno.

"Jednego upadek dla innych jest postrachem i wielu zapał na drodze cnoty ostudzi".

Obok odpowiedź na dzisiejszy komentarz Pani Bogusi z 11:38 odsyłający do http://niezalezna.pl/44401-ks-boniecki-o-nergalu-

Czy Bogusia = Bogumiła ???


"Biada człowiekowi, który zgorszenie daje, godzien, aby tyle śmierci poniósł, ilu jest tych, którym się przyczynił złym przykładem do upadku na duchu. G r z e c h y    s t a r s z y c h   s ą    w i e l k ą    p o d n i e t ą    k u    z ł e m  u    d l a    m ł o d s z y c h".
       Słowo Pana Boga jest zawsze dobre. Od chwili buntu części aniołów pojawiło się w świecie słowo złe. Rozpoczęła się gigantyczna i dramatyczna walka dobra ze złem, między Słowem Bożym, a słowem Złego Ducha. 
       Bóg wypowiada się dwojako: słowem prawdy - w Swoim Synu i słowem miłości - najwyżej w Duchu Świętym. W Bogu prawda i miłość są jedno.
       Szatan również wypowiada się dwojako: słowem kłamstwa - przeciw prawdzie (ojciec kłamstwa) i słowem nienawiści przeciw miłości - zabójca od początku
       I trwa nieubłagana walka słowa dobrego ze słowem złym.

"Tęższa złego, niż dobrego przykładu siła jest! ZŁY naturę ma za pomocniczkę. Nie lada kto oprze się obudwóm. Więcej w jednej godzinie młot zniszczeć może, niż w stu godzinach naprawić".
Świat, zwłaszcza dzisiaj, dzięki środkom masowego przekazu jest pełen słów dobrych i złych, błogosławiących i przeklinających. A jedne i drugie mają moc. Dobre jednoczą ludzi, pocieszają, umacniają, budują, a złe dzielą, przygnębiają, osłabiają, rujnują. Obserwujemy jak politycy kłócą się o słowa, jak niebacznie wypowiedziane słowo powoduje wielkie nieszczęścia, do wojen włącznie, jak niszczące bywa słowo krytykanckie, siejące podejrzenie, nieufność i zamęt. Od słowa sędziego zależy niekiedy życie lub śmierć, wolność lub więzienie.  
"Przykłady mężów do doskonałości obowiązanych, jeśli złe są, to bardziej szkodzą. Nie tylko uczą złego, ale i wstydu pozbawiają, w złem uzuchwalają. Patrzący na nie sądzą, że dobrze robią, gdy tych naśladują, którzy są za wzór dla trzody postawieni".  
Jest jakaś wielka tajemnica w mocy słowa. Zły duch jest mistrzem sofistyki i intrygi. Potrafi posługiwać się słowem własnym i słowem ludzi. Każde nasze dobre słowo uczestniczy w Słowie Bożym, a więc jakoś w Boskiej Osobie Słowa i sprowadza dobro, ale każde nasze złe słowo jest uczestnictwem w słowie Szatana i sprowadza ZŁO. Niszczącej mocy złego słowa doświadczamy na co dzień, a potwierdzenie tego znajdujemy w liście św. Jakuba, w rozdziale 3. 

"Jeśli źródła wodne, z których piją wszyscy, są zatrute, jakaż-to dla ludu klęska! Taką samą dla dusz klęską jest, gdy popsuwszy obyczaje obrócili się w zgniliznę ci, którzy winni byli grzechom stawiać zapory i od grzechów powstrzymywać". 
      Słowa błogosławienstwa i słowa przekleństwa Boga rozpoczynają i kończą w bibli dzieje swiata. Stworzywszy pierwszych ludzi Bóg im błogosławił mówiąc do nich: Bądźcie płodni rozmnażajcie się, abyście zaludnikli ziemię i uczynili ją sobie poddaną. Gdy zgrzeszyli Bóg powiedział do węża: Bądź przeklęty, wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich.
Do niewiasty powiedział: obarczę cię niezmiernie wielkim trudem brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci.
Do mężczyzny zaś rzekł: Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu. W trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni swego życia, cierń i oset będzie ci rodziła, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty. Tak wyglądał początek świata.
A jego dzieje zakończą się również błogosławieństwem i przekleństwem: Pójdźcie błogosławieni Ojca Mojego, weźcie w posiadanie królestwo i idźcie precz przeklęci w ogień wieczny przygotowany diabłu i jego aniołom.
      Między tymi słowami na początku i na końcu rozpięta jest ziemska historia ludzkości a w nim i nasza.
 

niedziela, 28 września 2014

O przeszkodach w pracy


"Często się zdarza, że prace innych z naszego powodu doznają przeszkody; podczas gdy my nasze innym ofiarować byśmy powinni".

"Nikt sam nie chce być złym. Mają swoją zarazę występki, udzielają trucizny innym. Zły pewnej ulgi doznaje, gdy drugiemu przeszkodzi w dobrym. Zły jakoś by się żenował, gdyby nie miał towarzyszy.  
Szuka na siłę po prostu kumpli. Po odwołaniu "Golgoty Picnic"  do Polski przyjeżdża satanista Nergal, by wraz ze swym zespołem, w kilku miastach począwszy od Poznania zaprezentować bluźniercze treści ze swej nowej płyty "The Satanist" pełne emocji obrażających Boga, otwierających  duchowość słuchaczy na działanie demona. Płyta podobno
podpisana na okładce krwią autora, ma wymiar wybitnie satanistyczny, uderza antychrześcijańską symboliką i niby-biblijnymi odniesieniami, będącymi w istocie negacją Pisma Świętego. 


 "Szatańska to sztuka: cnoty, której sami nie mamy, innym zazdrościć. Podwójne z stąd złe następuje: Tego dobra które byśmy mogli sami zrobić - zaniedbujemy, i tego które by inni chcieli zrobić przeszkadzamy. To znaczy z obcego nieszczęścia chcieć się stać szczęśliwym". 
Grupa Behemoth zagra przez jedenaście dni dziewięć koncertów w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Łodzi i Toruniu. Będzie to plon dla Złego – satanizowanie miejsc koncertów i duchowe zniewalanie słuchaczy pod pozorem heavymetalowego święta.

"Mniej winnymi są te występki, które mają pozór jakiegoś dobra, ale okropnym, szatańskim jest ten, który ani dla siebie nie chce dobra, ani dla drugiego".

              Krucjata Różańcowa za Ojczyznę chce w ten dzień 2.X. o godz.18.00 otoczyć miejsce koncertu  Akademicki Klub Eskulap przy ul. Przybyszewskiego  i wszystkich jego uczestników  gorliwą modlitwą różańcową.  Brońmy siebie i miasto przed działaniem Złego oraz modlmy się za tych, którzy bez świadomości w czym uczestniczą będą tam obecni.
 
"Dobru przeszkadzać zawsze jest źle, a najgorzej, gdy to czyni ten, którego obowiązkiem jest ku dobru nakłaniać, dobrego uczyć. Jeśli wróg zabiera majętność, szkoda wydaje się znośniejszą, ale jeśli ją uszczupla ten, który winien był pomnażać, strata jest podwójna: w kieszeni i w duszy".

Zwiększa się liczba par, które decydują się na wspólne zamieszkanie przed ślubem. Z badań socjologicznych wynika, że aż 70,4 proc. „narzeczonych” wspólnie mieszka, a kolejne 13,8 proc. ankietowanych zamierza wkrótce to zrobić. Zamieszkanie razem i odkładanie ślubu „na później” albo całkowite odrzucenie wstąpienia w związek małżeński spotykają się z coraz większym „zrozumieniem” nie tylko rówieśników, ale i starszego pokolenia, w tym rodziców. Według CBOS, ponad trzy piąte badanych (63 proc.) akceptuje fakt, że młodzi ludzie mieszkają razem bez ślubu. Niestety, coraz mniej kohabitacji kończy się małżeństwem. W socjologii zjawisko to ma swoją nazwę: efekt konkubinatu. Badania par kohabitacyjnych ujawniają niestabilność związku i malejące szanse na małżeństwo. [„Journal of Marriage and Family”, CBOS]
Więcej czytaj: http://www.hli.org.pl/drupal/pl/node/9691

o 15:00 Koronka na ulicach miast świata

Serdecznie zapraszam dzisiaj na godz: 15:00 pod parafialny pomnik Bożego Miłosierdzia w Baranowie na Koronkę do Bożego Miłosierdzia w ramach corocznej akcji: Koronka na ulicach miast świata. Niech ta inicjatywa zainicjowana przez śp moją żonę nie umrze wraz z nią, a odrodzi się ku chwale Zmartwychwstałego.

Koronka na ulicach       
    „Koronka do Bożego Miłosierdzia na ulicach miast świata” to 10 minut szczególnego wołania, zapraszania Boga do przestrzeni naszego życia. Życia prywatnego i życia publicznego, do sfery sacrum i sfery profanum. Do świata porządku i chaosu, wewnętrznej kontemplacji i zgiełkliwego pośpiechu. 10 minut na ulicy, to specjalny czas, kiedy możemy powiedzieć głośno i wyraźnie: „Jezu, ufam Tobie!”.
        To niepowtarzalna okazja do podzielenia się orędziem o Bożym Miłosierdziu z przechodzącym obok człowiekiem. To błysk nadziei dla udręczonych odwiecznym poszukiwaniem miłości. Paradoksalnie, najpiękniejszą miłość można tego dnia spotkać na smutnej ulicy. 

 
Ojciec Święty jednoczy się w modlitwie ze wszystkimi wiernymi, którzy w dniu 28 września br., o godz. 15.00, w wielu miastach w Polsce i w innych krajach na różnych kontynentach będą z ufnością zwracać się do łaskawości Bożej, odpowiadając na zaproszenie samego Chrystusa przekazane przez pośrednictwo św. Faustyny i bł. Michała Sopocki. Św, Jan Paweł II, zawierzając świat Bożemu miłosierdziu, przypomniał o aktualności tego wezwania w słowach: „«Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa za grzechy nasze i świata całego; (…) dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego» (Dzienniczek, 476).
[...] Ojciec Święty Franciszek, wyrażając nadzieję, że wołanie o Boże miłosierdzie będzie budziło w sercach „wyobraźnię miłosierdzia” i pragnienie niesienia go potrzebującym, z serca udziela wszystkim swego Apostolskiego Błogosławieństwa
Ojciec___wi__ty_Franciszek_o_Koronce_do_Bo__ego_Mi__osierdzai_na_ulicach_miast___wiata 
Za: http://www.iskra.info.pl/

 
 
treść meila  z 28.09.2014 godz 7:40 do koordynatorów akcji: 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Informuję, że w Baranowie k/Poznania na placu Zmartwychwstania przed pomnikiem Bożego Miłosierdzia połączymy się dzisiaj o 15:00 w modlitwie z całym światem.
Jerzy Zygarłowski

sobota, 27 września 2014

Modlitwa ofiarowania się Niepokalanemu Sercu Maryi

 
MODLITWA  OFIAROWANIA  SIĘ  NIEPOKALANEMU  SERCU  MARYI
podyktowana przez Matkę Bożą 16.09.2014.
      Matko Boga i Matko moja, oddaję się dziś i już na zawsze Twojemu Niepokalanemu Sercu, w którego ranie ukazałaś mi swoją miłość do mnie.
     Poświęcam Ci całe moje życie, wszystkie moje zdolności, wszystko co posiadam, moje siły i zdrowie, moich przyjaciół i moją rodzinę, a także moją niezmierną słabość i nicość, abyś Ty sama pokierowała moim życiem zgodnie z Wolą Bożą. Pragnę ponad wszystko wypełnić Wolę Bożą, a w Twoim Niepokalanym Sercu stanę się zadośćuczynieniem za grzechy świata.
     Przyjmij mnie do grona Twoich niewolników i pozwól żyć dla Ciebie, pracować dla Ciebie i umierać dla Ciebie każdego dnia. Wypełnij mnie miłością Twojego Niepokalanego Serca
i pozwól mi cieszyć się Twoją opieką do końca Moich dni.
       Oddaję Ci się dobrowolnie i nigdy nie cofnę danego Ci dziś przyrzeczenia. Pragnę na wieki być więźniem Twojego Niepokalanego Serca. Ukryj mnie w nim teraz i nie pozwól już nigdy oddalić się od Ciebie.
     Przyrzekam kochać Cię i czcić jako moją Matkę, a w zamian proszę o łaskę pozostania na zawsze wiernym Tobie i Twojemu Synowi. Amen.

Miejsce i data
Baranowo 27 wrzesień 2014 w uroczystość Dwojga Serc
Podpis kapłana przyjmującego
……………….........................................
Podpis osoby składającej przyrzeczenie
Jerzy Zygarłowski
****.


Fragment wypowiedzi ks. Adam Skwarczyńskiego o „Poemacie Boga Człowieka” – kliknij 

Poemat BCzW Nowym Świecie…
[...] Wtedy właśnie cała ziemia zachwyci się pięknem „Poematu Boga-Człowieka” Marii Valtorty, jak też głębią innych pism tejże włoskiej mistyczki (nie wszystkie jeszcze są przetłumaczone na polski). „Poemat”, dotychczas mało znany i lekceważony, stanie się ogromnie ważną księgą Odnowionego Kościoła oraz podłożem jego prawdziwej nowej ewangelizacji (czy możliwa jest „nowa” w starym świecie?!). Na tym dziele opierać się będą wszyscy: prostaczkowie i uczeni teologowie, rodzice i wychowawcy, artyści i twórcy kultury, reżyserzy filmowi i teatralni, pisarze i poeci, a nawet mężowie stanu, odpowiedzialni za dostosowanie wszystkich struktur życia społecznego do zasad ewangelicznych. „Poemat Boga-Człowieka” pozwoli także lepiej poznać ewangelie, rozwiać wiele wątpliwości co do sposobu ich odczytywania i interpretacji. Na nim opierać się będą księża, głoszący Słowo Boże, jak też wszyscy katecheci. Dzięki temu dziełu Jezus, Maryja i Józef staną się wszystkim bardzo bliscy, a świadomość Ich obecności w codziennym życiu ludzi zaowocuje otwarciem się tychże na wiele łask Bożych, dotychczas niewykorzystanych. Cechą ludzi, dzisiaj jakże rzadką, będzie ich serdeczność we wzajemnych kontaktach – przyjdzie ona po wielkim przebudzeniu serc, wyzwolonych ze skorupy egoizmu i smutku. Słowa Pana Jezusa: „Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu”, staną się powszechną dewizą życiową.

O zajmowaniu się duszami

       Dzisiejszy wpis w sobotnią uroczystość "Dwojga Serc" poświęcam rozważaniom i modlitwie za Pana Szymona. 
       Dziwicie się pewno, dlaczego właśnie Jemu kolejny już raz tyle miejsca poświęcam na moim blogu? 
       Sprawa jest dla mnie prosta: Chłop potrzebuje gorącej modlitwy i to mi wystarcza. Jedno, o czym wspomniał we wczorajszym komentarzu,  to "złe godziny".   Ważne w tym wszystkim jest, że ma do mnie zaufanie, że Go nie zostawię na lodzie. Ani mi swat, ani brat a jednak ... Dusza Jego wyraźnie potrzebuje wsparcia i to jest jedyna przyczyna, by, idąc za dzisiejszymi maksymami Św Ignacego, wspomóc Go modlitwą prosząc Maryję by przycisnęła głowę starodawnego węża do podłoża, by ten dał spokój i odstąpił od Pana Szymona. 
       Nie sądzę aby Pan Szymon czytał z wyprzedzeniem maksymy Świętego Ignacego Loyoli, a jednak sam dzisiejszy ich tytuł "O zajmowaniu się duszami"  niejako wprost wprowadza mnie w temat duszy Pana Szymona. 

"Bardzo mało jest takich pracowników, którzy szukają nie tego, co ich jest, ale co Jezusa Chrystusa". 
Szymon pisze...
Panie Jerzy! Panie Jerzy! Panie Jerzy! Wpadłem na chwilę z gorocą prośbą o modlitwę w mojej intencji w tych godzinach złych.

Żadnej korzyści nie odnoszą dusze, gdy siebie ciągle mamy na względzie. Służba Boża idzie w zaniedbanie, gdy się domowymi zaprzątamy sprawami. Kupiec i pasterz, handlarz i stróż owiec do siebie nie przystają. 
I rzeczywiście, coś ostatnio zająłem się zbyt sobą, koncentrując się na blogu na wspomnieniach sprzed lat, gdy zajmowałem się obronnością kraju projektując lotniska, a z drugiej strony poświęcając pozostały czas sprawom domowym (ogród, jesienne porządki, dom i jego utrzymanie, zaprawy, przygotowanie posiłków, pranie i wiele innych domowych robót, które nigdy się nie kończą). Dopiero rozpaczliwe trzykrotne: Panie Jerzy! sprowadziło mnie do stada, które się nieco rozpierzchło. Widocznie mam przestać "kupczyć i handlować" i na poważnie zająć się pasterzowaniem i pilnowaniem owiec.

Zajmowanie się duszami jest sprawą pełną trudu. Wymaga, abyśmy się jej całkiem poświęcili, jeśli się dzielimy, jeśli się ku doczesności zwracamy, bardzo na tym cierpimy, niczym nienagrodzone szkody ponosząc. J e d e n  c z ł o w i e k   p r z y    j e d ny m    z a j ę c i u    n i e c h    p o z o s t a n i e. 
I jak tu nie przyznać racji Świętemu. Skoro mam się zająć uświęcaniem dusz, to muszę się tej sprawie poświęcić bez reszty i nie mogę się ku doczesności zwracać. 
      Ale żyć jakoś trzeba Panie Boże. We wtorek była całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Nie trzeba to było Jerzy wziąć laptopa Jerzy i siąść przed Jezusem i pisać a nie kompost rozwozić po ogrodzie wyrzuca mi sumienie. 
      Mogłeś do tego nająć ludzi Jerzy. 
      Ano mogłem. 
      A widzisz! "Jeden człowiek przy jednym zajęciu niech pozostanie". Po co się rozdrabniasz Jerzy? 
      Dałeś mi Panie tyle talentów, że nie wiem, który z nich wybrać do realizacji? Żadnego z nich nie chcę zakopać. 
      Są rzeczy ważne, ważniejsze i najważniejsze. Zajmij się tylko tymi najważniejszymi. 
      To brudem zarosnę Panie. Nie mogę cały czas głodny siedzieć przy komputerze.

"Cudów by dokazali dusz pasterze, przemieniliby świat w złym  pogrążony, gdyby  się z Archimedesem ponad świat wznieść  umieli. Tak więc owce, nie same siebie by pasły. Owce o mleko i wełnę będą się troszczyły".
     Świat  się w złym pogrąża, a ty Jerzy siebie chcesz paść! Ani o mleko, ani o wełnę nie masz się troszczyć, zajmij się duszami Jerzy. 
      Panie, nie potrafię!
      A kochać potrafisz? 
      Ewę kochałem do szaleństwa, ale to był dar dany od Ciebie i za Twoją przyczyną. 
      A widzisz! Niczego innego nie wymagam od ciebie Jerzy?
Tak wiem Panie, Szymon nie zaznał w życiu miłości, nikt się nad Nim nie pochylił.
       Przecież to jest Moje dziecko. Powiedz mu to Jerzy!
       Szymonie, Szymonie, Szymonie słyszysz mnie. Bóg Cię kocha, choćby ludzie Tobą gardzili On Cię kocha.

      "Gdy dusz Bóg zażąda z rąk kapłanów, ach jakimże ciężkim dla nich sąd będzie: K a ż d a   w i ę c e j    w a ż y,    n i ż    s k a r b   c a ł e g o    ś w i a t a;   k a ż d a    o d k u p i on a    j e s t   c e n ą   k r w i    C h r y s t u s o w e j".
      Szymonie Bóg Cię odkupił Krwią Swoją. Rozumiesz to chłopie. Nie jesteś stracony. Jesteś jak ten Dobry Łotr. 
      Boże przebacz Mu. Ty Jezu wszystko możesz. 
      Maryjo wstawiaj się za nim. On jest taki bezradny. 
      Święty Ignacy doskonale zdajesz sobie sprawę ile jego dusza waży. Nic tak dzisiejszej nocy nie jest ważne jak jego dusza.  Wstawiaj się u Boga za nim!
      Boże ratuj go. Nie daj mu zginąć bez Ciebie Boże.  
      Święty Michale Archaniele wspomagaj go w walce, a przeciw zasadzkom i niegodziwością złego ducha  bądź mu obroną. Oby go Bóg pogromić raczył pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów szatana i inne duchy złe, które po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła.


     Amen!    

piątek, 26 września 2014

O równowadze.

"Zarówno z oziębłości, jak ze zbytniej gorliwości choroby umysłu pochodzą".
Nie za bardzo rozumiem dzisiejsze maksymy św. Ignacego. Próbuję je sobie tak tłumaczyć: Uważaj Jerzy bo z przesady i to w każdą stronę może ci na łeb paść, gdyż choroby umysłu znajdują swój początek w każdym stresie, w każdej przesadzie. A jak się ze swojej gorliwości na coś napalisz, trzeba będzie użyć nawet lotniskowej straży pożarnej.


"Ta sama reguła, która jest potrzebna dla ciała naszego, aby na zdrowiu nie szwankowało; potrzebna jest także dla duszy naszej, aby zasługę miała. Umiarkowanie jest tą regułą. Źle z obojgiem, to jest, z ciałem i duszą, gdy czy to ciepło czy zimno jest nadmierne".
Jednym z siedmiu grzechów głównych jest nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Jak to umiarkowanie w stosunku do ciała przełożyć na umiarkowanie w stosunku do duszy, by zasługi miała, jak to proponuje nam Święty Ignacy? Może tak: Jak grzechem jest zimne olewanie Miłosierdzia Bożego, tak gorąca powiedziałbym wprost zuchwała nadzieja na Miłosierdzie Boże zapominająca o Bożej Sprawiedliwości grzeszną jest. Podobnie ani rozpaczać ani wątpić o łasce w Miłosierdzie Boże się nie godzi. To jeden z grzechów przeciw Duchowi Świętemu, a taki grzech grozi wiecznym potępieniem. Jest bowiem czas miłosierdzia i czas sprawiedliwości. Człowiek próbuje oba te czasy rozdzielić. Dla Boga czas jest jednością, a nam dał Stwórca czas z natury swej ani zimny ani gorący, ale wystarczający na odkrywanie Bożego działania.   

      "Cóż na tem zależy, kto cię z zasługi obdziera, zbytnia gorliwość czy też oziębłość. Równowaga, jak wiadomo, zatrzymuje skoczka od upadku. Trudniejszą jest o wiele ścieżka cnoty, na niej bez równowagi o upadku, nie o postępie myśl".
Nieważne co cię przed Bogiem z ludzkich zasług obdziera. Zarówno oziębłość w sprawach duchowych jak i zuchwała "gorliwość"  zgubną jest dla duszy. Jedyną pewną ścieżką, którą należy podążać jest ścieżka zrównoważonego rozwoju, zwana ścieżką cnoty.

    Jak strzelec celu, tak miłośnik cnoty, środka zawsze patrzeć  powinien, aby się z nagrodą nie minął, a czy ją przez nadmiar, czy przez brak utraci, zawsze źle zrobi - pobłądzi.
Co zatem robić by nie pobłądzić na ścieżkach cnoty? Przede wszystkim uświadomić należy sobie o jakie cnoty chodzi. Czy tylko o umiarkowanie? Myślę, że nie tylko. Jest taka cnota jak łagodność. Ewa mi często powtarzała, że nie można być nad wyraz łagodnym, bo można nawet psa na śmierć zagłaskać. Bez przesady, bo odniesiemy przeciwny skutek do oczekiwanego. Nieraz potrzeba być surowym i koniecznie nawet skarcić, jak ku temu potrzeba.

      Pomiędzy nieprzyjaciółmi przebywa cnota, z których każdy jest w możliwości stanąć jej na przeszkodzie, i gnuśność i zbytnią śmiałość należy umorzyć, abyśmy po ich trupach, jakby po stopniach przyszli do szczytu cnoty. Tak słońce po różnych dziwotworach kroczy. 
Jakaż to cnota przebywa pomiędzy nieprzyjaciółmi? Powiem, że wszystkie! Spróbuję je wymienić: roztropność, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość, męstwo, pokora, szczodrobliwość, czystość, życzliwość, umiarkowanie, łagodność i gorliwość w dobrym. 

czwartek, 25 września 2014

O postępie w dobrym


"Najwyższa Boga dobroć, niezmierzona miłość i serce ojcowskie chętniejsze są do udzielania nam doskonałości, niż my do jej szukania". 

Ale jak mówi Pan: "Szukajcie a znajdziecie". Tak i ja znalazłem w kompie kilka zdjąć, które doskonale współgrają z dzisiejszą grupą maksym Św. Ignacego, a zatytułowaną "O postępie w dobrym".

Zdjęcia znajdują swoje źródło u jednego z synów by trafić właśnie w  dniu dzisiejszym za pośrednictwem Pojednania i św. Ignacego do drugiego syna i synowej, którym w dniu ich święta wraz z ofiarą Mszy św, Komunią św w ich intencji i pamięcią modlitewną dedykuję właśnie ten wpis.

"Źródłem niewyczerpanym, wciąż płynącym Bóg jest, ubóstwo nasze gnuśności przypiszmy, że do źródła tego nie zbliżamy się".

Słowa dzisiejszego pierwszego czytania mszalnego, gdyż jak powiada Kohelet (Koh 1, 2-8):
"Marność nad marnościami ... wszystko marność. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?

Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. Słońce wschodzi i zachodzi.... wiatr wieje ...  wszystkie rzeki płyną do morza, a morze wcale nie wzbiera. ... mówienie jest wysiłkiem  i nie zdoła człowiek wyrazić wszystkiego słowami".

"Skąpstwo nasze jest wielką Boga obrazą: bo albo Go mamy za biednego, albo za nieszczodrego, a jedna i druga myśl jest bluźnierstwem. Bowiem ani na chęci, ani na możności mu nie zbywa. Kto mniej otrzymuje, to dlatego , że mniej pragnie, o mniej prosi".

I dalej dzisiejszy Kohelet na World Trade Center  (Koh 1,8-11)
"Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem. To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: Patrz, to coś nowego – to już to było w czasach, które były przed nami".

"Dobrodziejstwa Boże więzami są, kto je przyjmuje, traci wolność. Szczęśliwa niewola, która nas z Bogiem wiąże! On z nami, a my z nim przez naśladowanie łączymy się, tym doskonalsi, im Chrystusowego życia bliżsi".

I dzisiejszy psalm z lodową kapliczką: (Ps 90,12-17):  
REFREN: "Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką
Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich,
Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Daj radość według dni, w których nas przygniotłeś,
ilat w których zaznaliśmy niedoli.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło,
a chwała Twoja nad ich synami.
Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami!
I wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj"!

"Podstawą cnoty jest postęp. W dobrym nikt stać nie może, jeśli się nie posuwa, to się cofa. Zawsze przeciw prądowi wody płynąć musimy, abyśmy przez jej fale nie zostali pochłonięci".

(J 14,6)
Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

środa, 24 września 2014

Kasztany i homeschooling


Kasztany i homeschooling, to tytuł zaczerpnięty z internetu. 
Kasztany nazbierałem z myślą o dzieciach w ostatnią sobotę, na alei kasztanowej prowadzącej do bazy NATO w poznańskich Krzesinach.

   Niestety dzieci i wnuki na tyle wyrosły że już nie bawią się kasztanami, a najmłodsza Martusia jakoś się w tym tygodniu nie pojawiła. 

    Odwiedził mnie za to najstarszy syn, który zdał mi relację z tygodniowego morskiego rejsu w Grecji. Z przyjemnością obejrzałem zdjęcia poparte ciekawymi wspomnieniami. Syn skończył studia organizatora turystyki, to i opowieść była na wysokim poziomie merytorycznym. Dostałem od niego pamiątkę, niewielki obrazek - ikonkę reprodukcję 8x10 cm Matki Boskiej Królowej z Monasteru na wyspie Amorgos. Mała sprawa a jakże mnie ucieszyła. 


Wracając do kasztanów. Wypełnione nimi kieszenie opróżniłem wysypując dzisiaj ich zawartość przed cmentarzem. Nie pójdę przecież do Ewy z kasztanami.  


Dzisiejsze maksymy św. Ignacego noszą tytuł: "O nie gardzeniu małymi sprawami". Taką małą sprawą była pani Ala, która będąc na cmentarzu u męża odwiedza Ewę. Miałem okazję wywdzięczyć się za opiekę nad pelargoniami u Ewy, które ciągle wymagają wyłamywania przekwitniętych kiści kwiatowych. Była też okazja do pogadania i podwiezienia jej do pętli na ogrodach.  


Aby nam z pomyślnym skutkiem poszły sprawy najważniejsze, potrzeba je poprzedzić mało znaczącemi, i tym sposobem uprosić sobie pomoc Tego, który pokornym łaskę daje.

Co to znaczy być pokornym przed Bogiem? 
To nie chcieć grzeszyć, bo obrażę Boga. Nie to, że nie lubię grzeszyć, Nie! Bo grzech jest nieraz nawet przyjemny. Chodzi o to co na to powie mój Tata? Jak ja Mu popatrzę w oczy?  

Jak w naturze wszystko od małego, ku większemu postępuje, tak i pod względem łaski, począwszy od małych , jeśli na to zasługujemy, coraz większe otrzymujemy. Jak nikt od razu wielkim nie jest, tak też nikt do prowadzenia spraw wielkich odrazu sposobnym nie jest.

A więc homeschooling. Do końca się uczymy i tak pewno głupimi pomrzemy jak mawiała mi Ewa. Zgłębiać nauczanie Kościoła, zgłębiać tradycję cały czas nie zapominając, że jesteśmy solą. Mamy nadawać smak, a nie wietrzeć. Nie nam baczeć na dobre zdanie u ludzi, soląc mogę je stracić. Liczyć się  będzie moje spojrzenie w oczy Taty.
 
Często się łudzimy i w pół drogi ustajemy , ponieważ się zabieramy do rzeczy nad siły nasze. Nim się odważymy na rzeczy wielkie pierwej próbujmy swych sił na małych, aby to co rozpoczniemy nie pozostało nie wykonane.

Takich nie wykonanych "wiatraczków" jak mawiała Ewa znalazło by się u mnie co niemiara. Nieraz wchodzę, kłaniam się i nic nie zdziaławszy, muszę strzepnąć pył z moich sandałów i udać się z pokorą dalej w drogę.  


Kto się nie chce zajmować rzeczami małymi , ten na próżno wzdycha do większych, bo chociażby jakim trafem do nich dotarł powodzenia mieć nie będzie, gdyż to zgotowanem jest przez łaskę tylko pokornym. 


Pyszni równie jak wszystkich pysznych ojciec uganiają się za rzeczami wielkimi, owszem największymi: dlatego razem z tymże spadają do najniższych , sprawiedliwym Boga sądem, aby gdy latać chcieli chodzić nie mogli.

wtorek, 23 września 2014

O życzliwości międzynarodowej

       Życzliwość czy uzależnienie, a może współczesny kolonializm? Jak bardzo musi się zmienić mentalność pojedynczego człowieka, by odnowiło się oblicze tej ziemi, myślałem sobie idąc drogą zakładową wewnątrz bazy NATO w Krzesinach do pozostawionego na parkingu samochodu. 

         Spoglądam na odnowioną strukturę lotniska i zastanawiam się tak samo jak to czyniłem przed nieomal czterdziestoma laty po co to wszystko? Kolejne warstwy dywaników bitumicznych i kolejna gruba warstwa najlepszej marki betonu rozłożona na i tak już grubej nawierzchni. 

        Jeden św. Ignacy Loyola ze swoimi maksymami na każdy dzień się nie przeżył, a reszta, marność nad marnościami. 

" Z pożytku i dobra Bożego obrazu, który najdroższą krwią Jezusa Chrystusa odkupiony został, powinniśmy się wszyscy wspólnie cieszyć".

 Jak ja to rozumiem? 
Spoglądam przez okno i czytam "Daję wam największy skarb na trzecie tysiąclecie - Boże Miłosierdzie" i obraz Jezusa Miłosiernego. Jakże się wspólnie nie cieszyć z Bożego Miłosierdzia? Czy my się potrafimy cieszyć z Bożego Miłosierdzia? Klękając w pojedynkę przed pomnikiem mam wielkie wątpliwości. A gdzie tu świat, gdzie inne narody, kiedy kilku parafian nie potrafi się wspólnie zebrać na modlitwie?  


Oko złe na szczęście i pomyślność bliźniego niechętnie patrzy; Tu nasuwa się Jezusowa przypowieść o robotnikach w winnicy: wzięli po denarze i szemrali na gospodarza, który ich najął do pracy. Dawał przecież ze swojej kasy, a nie z gminnej, rządowej, diecezjalnej czy parafialnej.


Sowy światła słonecznego nie znoszą, podczas gdy orły bardzo się niem radują. Kto jest dobry, ten drugiemu dobra życzy i z jego dobra się cieszy. 
Tak w wymiarze indywidualnym jak i zbiorowym. Jeśli na naród żydowski spłynęła ta łaska, że Jezus urodził się z matki żydówki z rodu Dawida, to my Polacy nie możemy mieć o to pretensji. Jeśli od pięciu wieków Maryja jest Królową Polski, to nic nie stoi na przeszkodzie by była Królową  Ukrainców, Niemców czy Rosjan. Skoro Rosjanie mają w Moskwie na Kremlu Bramę Zmartwychwstania, to co stoi na przeszkodzie by w Baranowie był Plac Zmartwychwstania?

Czy na tym co stracisz, gdy drugiego coś dobrego spotka? Nieskończoną jest Boża hojność, niewyczerpany skarb, gdy drugiemu daje hojnie, tobie może jeszcze więcej dać, jeśli na to zasłużysz. 
Jakież to proste i oczywiste. Bierzesz udział we współzawodnictwie, ale czy do dobrego? Czy wojna może być dobra? Całe moje życie obracało się wokół lotniska i lotnictwa wojskowego. Od niemowlaka bałem się nalotów, można powiedzieć, że głos syren ostrzegających przed nalotami wyssałem z mlekiem matki. Ogród dziadków przy domu w którym przyszedłem na świat graniczył bezpośrednio z lotniskiem Poznań - Lawica, jego częścią wojskową, hangarami, montownią. Mieszkając z rodzicami na poddaszu, znoszony byłem na czas nalotów Anglików(1941 -1942) a potem Rosjan (1945) do niewielkiego schronu - piwniczki znajdującego się pod domem. 
 
Ten, który ma dostatki, któremu wszystko idzie po myśli, bratem twoim jest, członkiem tego samego co i ty ciała. Co się dostaje jemu, to spływa i na ciebie, abyś był uczestnikiem dobra, bądź radości.

Panem jest, kto dary daje, według swej woli rozdziela je, nie według naszego zachcenia: nam którzy jesteśmy sługami nieużytecznymi, zostawiona jest chwała i obowiązek służenia mu. Czemu więc okazujesz niechęć i na jakiej zasadzie?

poniedziałek, 22 września 2014

O szczodrobliwości Boga

13:34 "Na nic się wam zdadzą ziemskie schrony. Moskwa ma potężne schrony podziemne, Ameryka na kilkaset tysięcy, Szwajcaria w jaskiniach w Alpach. Na nic się to nie przyda".

Dzisiejsze maksymy św. Ignacego sprzed 5 wieków połączyłem ze zdjęciami samolotu F-16 jakie zrobiłem na lotnisku w Krzesinach oraz z wczorajszym kazaniem Ks. Piotra Natanka - pisane czarną kursywą - cytatem z jego kazania rozpocząłem dzisiejszy wpis.  

    "Bardzo wielu łask Bóg chętniej by nam udzielił, gdyby przewrotna wola nasza szczodrobliwości Jego tamy nie stawiała".
      Do czego potrafi nas zaprowadzić nasza przewrotna wolna wola? On Jezus chce być naszym Królem, a my Mu pokazujemy gest Kozakiewicza. Co Ty nam będziesz rządził? 
Od wczoraj mamy nowy rząd. Co nam jeszcze potrzeba? Nie podobał nam się Pałac Józefa Stalina, przechrzciliśmy go na Pałac Kultury. Nie chcemy uznać Jezusa za Króla, wolimy mieć króla w Brukseli. Zapominamy, że zanim coś z Brukseli dostaniemy, musimy wcześniej dać. Dając swój haracz nie stawiamy warunków, dostając, dostajemy na określonych warunkach. A Bóg? Bóg daje bez warunków. Po prostu daje.

Kogo promienie słoneczne nie oświecają, ten sam sobie winien, czemu różnymi zaporami przystęp światła tamuje? Hojniejszym jest od stworzenia Stworzyciel, skłonniejszym do świadczenia dobrodziejstw, niż słońce do udzielania światła. Dla niedbalstwa lub złości naszej ubogimi jesteśmy.
       "Bo bez Boga, ani do proga", jak mówi staropolskie przysłowie. Tak jak życie bez słońca zamiera, tak człowiek istota słaba, bez Bożej opieki zginie. Jezus zostawił nam swoją Matkę - strażniczkę testamentu, a my zachwycamy się kilkudziesięcioma F-16. 

        Na nic zdały się Niemcom nadziemne żelbetowe schrony, stoją obrośnięte bluszczem jak te trzy śmietniki. Na nic zdadzą się podziemne strunobetonowe schrony w strefie rozśrodkowania.  Nie zdążą się bramy bunkrów otworzyć, by maszyny wykołowały na pas startowy, a już będzie po wszystkim. 
         Zwycięstwo jak przyjdzie, to przyjdzie przez Maryję.  
        15:57 Dałem Jej władzę (mówi Bóg Ojciec) na niebie i na ziemi. Ma moc wziąć w obronę tych, którzy zamknięci są w Jej Niepokalanym Sercu. Ma moc przemienić serca tych, którzy Jej  Sercu zostali ofiarowani.   
"Niezdolny do przyjęcia Bożych łask taki umysł, który jest pełen ziemskich pożądliwości. Jak naczynie wypełnione wodą innej cieczy nie przyjmuje, tak abyśmy używali pociech duchownych z cielesnymi pożegnać się należy".

Maksymalny pułap 18 km, a wyżej? wyżej nie poleci, maksymalny zasięg 1000 km, to co do Paryża, Rzymu ani Moskwy nie doleci. No nie,  zabraknie mu paliwa. To w powietrzu uzupełni paliwo. Jak Niemcy podeślą nam samolot cysternę.  
"Jakże my sami sobie szkodzimy! Całego świata przeciw nam usiłowania, tyle nam szkodzić nie mogą, ile my sami szkodzimy sobie, albowiem łask Boskich nikt nas, prócz nas samych , pozbawić nie może". 

     16:23  Pamiętacie! U Zofi Nosko pokazywałem w kazaniu scenę (to jest wizja przed II wojną światową), kiedy Matka Boża ręką pokazuje na Poznań (na zdjęciu miasto na linii horyzontu) i prosi Boga Ojca, staje przed Nim ubrana w koronie, czyli we władzy, żeby zlitował się nad królestwem, które kocha. Jakież to królestwo, Moja Córko, pyta Bóg Ojciec? P O L S K A !
 
"Skłonniejszym Bóg jest do dania nam dobrodziejstw, niż my do ich brania. Dobru najwyższemu do udzielania się tak chętnemu zniewagę wyrządzamy, gdy dary Jego tak obficie płynące od siebie odpychamy. Czemu siebie samych tak nienawidzimy"?
      16:54  Dla mnie jest to coś nieprawdopodobnego, żeby ta ziemia Maryjna nie kochała Matki Bożej i żeby Ją nienawidziła i to jeszcze urzędowo.
      17:14  Pamiętajcie o tym skarbcu łask, jaki pozostawiłem wam na ziemi. Tytuł tego skarbca Pośredniczka Wszelkich Łask. 
      17:33 Kiedy Nasze serca zostaną połączone, połączy się także droga ich dzieci, aby światło zajaśniało nad wszystkimi, którzy zmierzają ku życiu. Nasze serca zatriumfują nad ziemią. 
      Synu chcę, aby w Moim Kościele odrodzonym Moje Serce kosmiczne i Niepokalane Serce naszej Współmatki, były czczone wielkim świętem równym Bożemu Narodzeniu i Wielkanocy".