niedziela, 30 listopada 2014

o podstępach złego ducha

      "Doświadczenie nauczyło, że gdzie jest więcej przeciwności, tam większy następuje pożytek".
      Czyż inny wniosek można było wyciągnąć obserwując na ekranie wczorajsze transmisje z uroczystości 23 rocznicy powstania Radia Maryja na ekranie TV TRWAM .

       "Nie zasypia swej sprawy szatan, usiłuje przeszkodzić, skoro spostrzeże, że jego zamiary ma coś zniweczyć. B o    j a k a ż    p o m i ę d z y     ś w i a t ł e m    i    c i e m n o ś c i ą    m o ż e     b y ć     z g o d a".
       Nie potrafię powiedzieć od ilu lat słucham Radio Maryja. Były to wakacje, jakiś zajazd na Pomorzu. Starsi chłopacy spędzali ja na obozie harcerskim, a my tzn. Ewa, mały Łukasz i ja, po niedzielnych odwiedzinach obozowiczów zamieszkaliśmy na dwie  trzy doby gdzieś za Piłą w pięknie położonym nad stawkiem pensjonacie. Nie mam z tego okresu ani zdjęć, ani tym bardziej kroniki. I tam, w hotelowym pokoiku, włączywszy radio usłyszałem po raz pierwszy, a było to co najmniej 20 lat temu: "Tu Radio Maryja, katolicki głos w twoim domu". Spodobała nam się nadawana audycja, oraz wiadomości i dobranocka. Do końca pobytu w hoteliku słuchaliśmy tego radia, nie przestawiając fali. Tak jak nam ktoś w prezencie zostawił nastawione radio, tak i my opuszczając pensjonat, zostawiliśmy je nastawione dla przyszłych gości hotelowych.
      "Chytry nieprzyjaciel wcześnie przewiduje szkody swoje, dlatego się stara, aby w samym zawiązku przydusił zamiary , wiedząc że w początkach łatwiej wszystkiemu zapobiec, niż w czasie późniejszym, gdy drzewo głęboko zapuści korzenie, trudniej je wyrwać".
       Tak też było z dalszym słuchaniem radia. Duże radio, które mieliśmy w domu nie miało zakresu takich fal, na których by można odbierać Radio Maryja. Spisanej w hotelu częstotliwości w ogóle nie było. Pozostawało kupić przenośny tranzystor. Ale i tu szatan zastawił pułapkę. Tranzystory produkowane w Polsce i nieomal wszystkie w bloku wschodnim, nie miały zakresu tych fal. Najlepszy okazał się radiomagnetofon Grunding. Wtedy to Radio Maryja stopniowo wyparło słuchaną wcześniej Wolną Europę, która 20 lat temu przestała nadawać swój program po polsku.
       "Że zaś jest niepewny siebie (chodzi oczywiście o szatana), chyba że go naszą gnuśnością ośmielimy, więc na własne siły całkiem nie liczy, ale ludzi na pomoc bierze, aby ci z przeciwnościami występowali, aby tym sposobem zrażeni Apostołowie rozpoczęte dzieło zaniechali".
       Tak też było z Radiem Maryja. Na początku lat 90 tych, każda diecezja, każde zgromadzenie zakonne mogło bez większych kłopotów założyć własne radio dostając przydział częstotliwości. Życie pokazało, że wiele z tych rozgłośni z czasem zupełnie odpadło, bądź ograniczyło, z racji finansowych, nadawanie programu do kilku godzin dziennie, mając niewielu słuchaczy. Im bardziej się rozwijało Radio Maryja, które nie tylko że postawiło na Maryję to jeszcze na rodzinę zakładając koła i oddziały RodzinyRadia Maryja złożone z najaktywniejszych słuchaczy wspierających materialnie swoją rozgłośnię. Zazdroszczono radiu i powiększającej się systematycznie z roku na rok rzeszy słuchaczy. Zazdroszczono wsparcia finansowego udzielanego rozgłośni i dzieł przy niej powstałych. Dla szatana największym przeciwnikiem jest nasza Matka Maryja. Z tego też powodu robił, i nadal robi, wszystko by tą rozgłośnie zdyskredytować, pozbawić niezależnych źródeł finansowania i przejąć słuchaczy. 
Nie udała się mu akcja moherowych beretów, podziału kościoła na łagiewnicki i toruński i szereg innych akcji. Nie uda się ostatnio prowadzona akcja rozwalenia Radia od środka, przepoczwarzenia i przejęcia słuchaczy.
        "Biada wysłannikom szatana, którzy powstrzymują to czego on nie może. Miechami są , którymi piekło swe pożary rozdmuchuje, aby świętej budowli zaczątki w popiół obróciło. Ź l i    n i e    c h c ą,    a b y    i n n i     b y l i     l e p s z y m i".
        Doświadczali tego święci na własnej skórze. Doświadcza tego na co dzień Radio Maryja i telewizja TRWAM. Doświadczają tego wszyscy, którzy się wychylają przed szereg, by być lepszymi. Doświadczał tego 5 wieków temu św. Ignacy z Loyoli, którego maksymami pisanymi na fioletowo, na dzisiejszą pierwszą niedzielę adwentu rozpocząłem dzisiejsze swoje rekolekcje pisząc motto:
      "Doświadczenie nauczyło, że gdzie jest więcej przeciwności, tam większy następuje pożytek".

piątek, 28 listopada 2014

O lekarstwie na smutek

       "Sposób uniknięcia smutków i udręczeń myśli w tym życiu polega na tym, abyśmy wolę naszą usiłowali całkiem dostosować do woli Bożej".
       Przekładając słowa Św Ignacego sprzed 5 wieków przypisane do przedostatniego dnia listopada na współczesny język można by napisać: Bezstresowe życie zapewni ci kontatybilność twojej woli z wolą Stwórcy. 

       "Jaką nas drogą Pan Bóg prowadzi do siebie, to zostawmy Jemu. Na woźnicę nie nalegamy, aby nic a nic z drogi nie zbaczał, pozwalamy się wieść według jego woli, byle nas dowiózł, dokąd chcemy". 
       Czyli co? Żertwa ofiarna? Księdzu Natankowi wydaje się, że wymyślił coś oryginalnego, a tu 5 wieków temu św. Ignacy głosił to samo. A więc jedziemy na tym samym wozie Bożą drogą do nieba.
      " Czemu za smutne i złe to uważasz? Od Boga nic takiego nie pochodzi. Bóg chciał, cokolwiek się nam przydarzyło, czyliż mniejszej wagi jest Boża wola, niż twoje uczucie, czyż Bóg raczej do ciebie ma się stosować, niż ty do Boga"? 
       Cokolwiek ci się przytrafi, jeśli Bóg cię prowadzi, nie twój problem. 
        Dostałem rozległego zawału serca pod Świebodzińskim Chrystusem Królem. Czyż był to mój problem? Ani przez moment nie pomyślałem, że to mój problem. Po "przyjdź Królestwo Twoje", jest "bądź wola Twoja" Twoja wola Boże. Ja tylko przez cały czas starałem się wpisać w Twoją wolę Boże. Dzisiaj sam się sobie dziwię jak mi się to udawało. Powiem tak: gdybym jeszcze raz miał coś podobnego przeżyć, z radością jestem na to gotów. 
      Drugi przykład: Gdybym miał przeżyć jeszcze raz śmierć ukochanej żony chciałbym ją przeżyć w tej samej kontatybilności mojej woli z Twoją wolą Boże w jakiej ją przeżyłem. 
      I trzeci przykład. Rozważam dowolny dzień kończącego się dzisiaj roku kościelnego. Nie planuję dnia do przodu. Zaczynam go rano od dostrojenia mojej fali do Bożej fali. Totus Tuus, posługuj się mną Boże tak, jak uważasz za najlepsze dla mnie. Wybacz, że się będę woził na Twoim grzbiecie. A wieczorem, nie mam najczęściej nic do powiedzenia poza jednym, jedynym dziękuję Ci Jezu. To była dobra jazda.Jestem szczęśliwy. Nawet się takiej nie spodziewałem. Jeszcze raz Ci Boże dziękuję.
 "Gniewaj się ile chcesz, oburzaj ile ci się podoba, wiedz jednak, że tym sposobem bólu wcale nie usuniesz. Niecierpliwość żadnego nieszczęścia nie zmniejsza, owszem każde powiększa. Ból potrzeba znosić cierpliwie. Jeśli go nie chcesz, to tylko bardziej go w sobie powiększysz".
     Wiem że do mnie Boże przemawiasz przez bliźnich. Nieraz gniewam się na nich, a ich zachowanie nie podoba mi się nieraz oburza. Szybko staram się zlecić wtedy całą sprawę Tobie Boże. Nie zawsze mi się to w pełni udaje. Często potem dochodzę do wniosku, że widocznie taka była Twoja wola Boże. A jak coś spapram, to biegnę za Bożym wozem by nań wskoczyć i z Tobą Jezu jechać w dalszą drogę do nieba.  
     "Do szczęścia inna jest droga, krótko ci ją przedstawię, kto może co chce i kto nie chce, czego nie może, ten jest szczęśliwy, pierwsze właściwym jest tylko Bogu, drugie zależy od nas. B ę d z i e m y     s z c z ę ś l i w i,   j e ś l i    s i ę     n i e    p o k u s i m y     o     t o,    c z e g o   o s i ą g n ą ć     n i e     m o ż e m y".
Wiem, że z dnia na dzień mniej mogę i dlatego coraz mniej chcę od życia.  Wiem, że Ty wszystko możesz i to mi wystarcza. A czego chcę?  Tylko jednego.  Chcę być Twój i to mi wystarcza. 
      Dzisiaj ostatni dzień roku kościelnego, taki kościelny sylwester. Pora na podsumowanie. W tany pójdę z wiatrem, który łomoce drewnianymi tablicami przymocowanymi do metalowej poręczy na balkonie. Na tablicach napis taki sam jak przed rokiem: "Bóg jest miłością". Mógłbym pod łomocące tablice podłożyć styropianowe podkładki. Chorej Ewie, która wszystkie dźwięki odbierała inaczej niż ja, wyłączyłem to łomotanie. Mnie nie przeszkadza ta rozmowa z wiatrem. Wręcz przeciwnie. Nie będę wyłączał łomotu przypominającego mi że Bóg jest miłością. Ludzie tak rzadko na mojej pustelni do mnie mówią, niech więc wiatr mówi. 
A Koronkę do Bożego Miłosierdzia niech śpiewa Ruch Czystych Serc.

https://www.youtube.com/watch?v=BG6ldlSoUyw 

O pamięci na sąd

"O tym głównie myśleć należy: czego od nas Bóg na sądzie wymagać będzie, jakiego ze spraw rachunku zażąda? abyśmy życie nasze urządzili nie według naszego rozumienia, ale według Jego woli".

Skoro się modlimy przyjdź Królestwo Twoje, a nie chcemy uznać Jezusa Królem Polski przyjdzie na nas kara. O gdybyś ty Polsko poznała co przyniósł tobie zmartwychwstały Zbawiciel? Dziś mamy żal do Ks. Kardynała Augusta Hlonda, że przy okazji odsłonięcia i poświęcenia Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poznaniu zwanego Pomnikiem Wdzięczności za uzyskaną niepodległość nie przeprowadził intronizacji Chrystusa na Króla Polski. Mógł to samo uczynić Rząd Londyński przed wybuchem Powstania Warszawskiego. Kwiat młodzieży zginął na barykadach, a komu się udało ocalić był gnębiony przez komunistów. Zaludniono Warszawę ludźmi przywiezionymi ze wschodu. Zamiast za karabiny naszym dziadom należało chwycić za różańce, tak jak ich ojcowie już raz ocalili Warszawę przed sowiecką nawałą.


O czcze ludzkie zabiegi! Jakim sposobem bogatym, jakim sposobem uczonym stać się mogę, jakim sposobem zaszczyty i rozkosze osiągnąć zdołam, o to się troszczę. A jaki z tego wszystkiego Bogu rachunek zdać mi przyjdzie? O tym nie myślę, to mi na sercu nie leży.

Nie wykorzystujemy w czasie pokoju, tego, co można wykorzystać. Bóg żąda wiary i ufności. Wiara musi wrócić do Boga. Przyjdą dni co nieprzyjaciele otoczą cię Polsko. Przejmą prawodawstwo i ruszona z posad bezduszna machina "wyrżnie" nas wszystkich. Prawo żydowskie potrafiło Boga przed dwoma tysiącami lat sprzątnąć, a co dopiero my Polacy, będziemy mieli do powiedzenia. Powalą ciebie na ziemię Polsko, tak jak mnie kolejny już raz powalono dzisiaj w banku żądając aktu zgonu żony, bo urzędnikowi nie wystarczył notarialny akt "Umowy działu spadku oraz zniesienia współwłasności" przyznający mnie po zmarłej żonie wszelkie środki pieniężne zgromadzone na jej rachunku bankowym. Nie dostałem ani grosza. Dwu godzinna rozmowa zakończyła się stwierdzeniem: Pan jest upoważnionym do dysponowania żony środkami, ale bez aktu zgonu żony, nie mogę ich z konta żony przelać na pańskie konto. Przecież już kilka razy wasza placówka banku na podstawie "umowy działu spadku i zniesienia współwłasności" powołującej się na wszystkie dane zawarte w akcie zgonu wypłaciła mi pieniądze. Nie szkodzi. Ja muszę mieć akt zgonu. Przecież żaden sąd, w żadnym kraju na świecie, bez aktu zgonu nie przeprowadzi postępowania spadkowego. Rozumiem, ale tu jest bank i my potrzebujemy do wglądu akt zgonu. 
Czy to jest polski bank? 
A czy w Polsce są jeszcze Polskie banki? 
I co wy na to? 
Zostałem ostatecznie bez pieniędzy, bez samochodu - bo się rozleciało sprzęgło i coś tam jeszcze, bez lekarstw - bo nie mam czym podjechać do lekarza.
"Sąd będzie ze wszystkiego. Nie ma tak małej czynności, tak nieznaczącej myśli, tak próżnego słowa, z którego by przed Bogiem nie trzeba by się było rachować. A jak rzadko, jak prawie nigdy o tym nie  myślimy".

Rzymianie kilkadziesiąt lat po Chrystusie zrównali Jerozolimę z ziemią nie zostawiając kamienia na kamieniu. Współcześni Jezusowi nie rozpoznali czasu łaski, czasu nawiedzenia. A my co. Czy staniemy za rok na pospolitym ruszeniu pod Świebodzińskim Chrystusem Królem? Czy pójdziemy do Królowej Korony Polskiej, by tam zawierzyć się Jej Synowi Chrystusowi Królowi. Oj przyjdzie nam zapłacić wielką karę za nasz upór. Błagam zróbcie jak najszybciej intronizację. Skoro wierzycie w nasze F-16, to porozmawiajcie z fachowcami przed kim i przed czym są wstanie nas te maszyny obronić. Zainwestujcie w intronizację. Pokryjemy koszty delegacji do Świebodzina Pana Prezydenta i Księży Biskupów. Nie igrajcie z proroctwami Boga. Za Judaszowe 30 srebrników wydawano niewolników żydowskich rzymianom kilkadziesiąt lat po śmierci Chrystusa. Piszę to jak przypowieść ku przestrodze. Nadchodzi czas nawiedzenia Boga. 
"Ze świecami Bóg w on czas szperać będzie Jeruzalem miasto święte. Może znajdzie się w nim więcej szychu niż złota, więcej pozoru niż prawdy; a cóż się stanie z Jerychem, co z Sodomą? Jaki sąd dla nich"?
     Nie żadna idea Chrystusa sługi, tylko czas odkupienia. Tęsknię za jego słowem. Tęsknię żeby tak do mnie przemówił, jak 4 lata temu, tak jak po wielokroć każdego dnia daje mi swoje łaski. Do mnie należy tylko je odczytać i przyjąć. Pragnę spotkania się z Bogiem. Czekam na ten moment, tak jak wczoraj czekałem klęcząc na końcu salki parafialnej, w czasie wczorajszej Mszy św.  
     Przecież to państwo tworzy prawo, to państwo Go przyjmie. Tak blisko jest łaska. Żydzi mieli Boga obok siebie, twarzą w twarz, a zamiast Go przyjąć, o pychę Go posądzili. 
    "Schodzi dzień, upływają lata, mija wiek; rachunek jednak z tych wszystkich chwil, owszem z każdej czeka, coraz się bardziej przybliża. Teraz trzeba się nim zajmować, teraz trzeba o nim myśleć. Potem będzie za późno, żal nie przyda się na nic, bo zapadnie nie do cofnięcia wieczność". 

      Dusze boją się własnych poglądów. Bóg mówi brzydzę się takimi. Nie masz odwagi to prosisz Boga. A tak siedzisz w mateczniku. Władze skupiają się na posłuszeństwie ludzkim, a nie na posłuszeństwie Bogu. "Bójcie się mnie" - mówi Bóg. Matka Boża to pokazała. Ci którzy są przeciwni, są w wielkiej nieświadomości. Wszystko zostawicie. Bóg dał ci życie, wykonałeś robotę i nic nie weźmiesz. 
        Strach przed ośmieszeniem? 
        Dlaczego nie wstydzicie się ośmieszyć przed stadem aniołów. 
       Jak się ludziom potem pokażę?
Tu nie na obawy. Pełniąc wolę Bożą stajecie się przyjaciółmi.      
      Jerozolima zapomniała - zginął ponad milion.
Kto dziś głosi Królestwo Boże? 
Ile się niektórzy nagłówkują, by tylko nie powiedzieć: "wezwanie do nawrócenia i głoszenie Królestwa Bożego".
Czy sądzicie że Pan Jezus przyszedł po to na świat, by ogłosić się królem Nieba? 
Dzisiaj będzie Msza św. w intencji: O panowanie Chrystusa Króla w naszych rodzinach, w naszej parafii i w naszej Ojczyźnie.
Po co masz dzieci uczyć "przyjdź Królestwo Twoje", jak nie chcesz tego królestwa. 
Powiedział że Moje królestwo nie jest stąd. 
Zgoda, ale to znaczy, że Jego Królestwo nie jest takie, jak każde inne królestwo światowe: z zamkiem, z dworem, ze służbą itd. . 
Królem z tego świata nie jestem, mówi Jezus, bo nie z tego świata przychodzę do tego świata. 
Pan Jezus chce być Królem Polski. Przychodzę do wszystkich narodów bom wszystko stworzył. 
Od Polski pragnę zacząć mówił Jezus. Tylko te miejsca będą ocalone, gdzie będę ogłoszony królem mówi w orędziach Jezus.

Ja, stworzenie jestem niczym, stojąc pod gigantyczną postacią na Świebodzińskim Wzgórzu. Aby uwielbiać Ciebie Jezu chciałbym być w tym niebiańskim chórze i śpiewać ze starcami.

czwartek, 27 listopada 2014

O pamięci na Boga

27 listopad, Dzień poświęcony Matce Boskiej Gieczwałdzkiej, dzień poświęcony Polsce, a ja mam w zapasie jeszcze zdjęcia ze świebodzińskiego cmentarza, które zamierzam dzisiaj tu wkleić. Oglądając je, czytając około 400 nazw miejscowości gdzie setkami, tysiącami  ginęli Polacy, za to tylko, że byli Polakami, można zapytać: gdzie był wtedy Bóg? zezwalając na taką martyrologię narodu polskiego. 
       Odpowiedź jest krótka był na krzyżu i ciągle jest krzyżowany moimi, naszymi grzechami. 

Zdjęcie obok przedstawia wnętrze kaplicy cmentarnej. Na pierwszym planie katafalk, a na ścianie scena zdjęcia Jezusa, Nazarejczyka, Króla Żydowskiego z krzyża. 
Czy tylko Żydowskiego? 
Czy nie mojego Jezusa?
Nie ma ZMARTWYCHWSTANIA bez Golgoty. 
Nie ma chrześcijaństwa bez KRZYŻA. 
Zabrakło mi dzisiaj krzyża między dwoma palącymi się świecami. Zabrakło mi Matki.  Ależ Krzyż był - wisiał na ścianie i Matka wisiała. Tak, tak, ale ...?  Nie ma ale. Stoi na zdjęciu na ołtarzu, tyko świece się nie palą, a Matka nie przyszła pod krzyż, skoro Go na nim zabrakło.
"Do tegośmy nawyknąć powinni, abyśmy we wszystkich rzeczach obecność Bożą widzieli, i myśli nasze nie tylko podczas modlitwy ku niebu wznosili".

To brama cmentarna, a raczej wyrwa w murze, na drugim planie opisana kaplica cmentarna z ukrzyżowanym Chrystusem. Na pierwszym planie na ścianie (pod ścianą) miejsce pamięci pomordowanych w Katyniu. Przypatrzmy się mu z bliska:

Nie odczytaliście napisu? Pomogę: KATYŃ - 1940 SOWIECKIE  NKWD  ZAMORDOWAŁO 15 TYSIĘCY POLSKICH OFICE (dalej tylko jama w ziemi z czaszkami i orzełek w koronie w prawym narożniku). A potem? Potem 10 kwietnia 2010 był Smoleńsk i do dzisiaj Polska nie ma wraku swojego samolotu, a Polacy nie potrafią stawiać krzyży nie tylko na ołtarzach, ale i na kartach wyborczych.

Poznaniacy mają za 3 dni do wyboru albo obecnego Pana  Prezydenta Ryszarda Grobelnego (bezpartyjnego), który przez ponad rok nie potrafił wydać zgody na odbudowę zniszczonego przez Niemców na początku II wojny światowej Pomnika Wdzięczności, zwanego przez jednych Pomnikiem Serca Jezusowego, a przez drugich Pomnikiem Chrystusa Króla,
a z drugiej strony kandydata PO Pana Jacka Jaśkowiaka. Niestety 
kandydatowi  PiS Tadeuszowi Dziubie, o którym było wiadomo, że zrobi wszystko, aby taką zgodę wydać, nie gwałcąc obowiązującego prawa poznaniacy dali w pierwszej turze zbyt mało głosów. 
Dziwicie się? 
Ja nie! 
Tu potrzebna ingerencja Boga. Tu potrzeba pospolitego ruszenia Narodu, o której wspomniałem wczoraj.
Na zdjęciu: Pan Tadeusz Dziuba z ks. Arcybiskupem Stanisławem Gądeckim pod makietą pomnika rozstawioną w miejscu lokalizacji przyszłego pomnika nad Maltą, 18 maj 2014 rok.
Pytacie konkretnie jak głosować? 
Głosujcie na tego, kto nie dał zgody na "Golgotę Picnic"To chyba powinno być dla Was jasne.
 


"Z tylu występków nie było by połowy, gdyby przy popełniających je był świadek, a cóż dopiero sędzia? Tych co nie powstrzymuje od grzechu obawa kary, prędzej powstrzyma wstyd. Nie ma tak skrytego miejsca, gdzie by nie było Boga".
Z tym stawianiem krzyży obraziłbym mieszkańców Świebodzina. Miasto nad którym króluje Chrystus Król potrafi stawiać krzyże. 

Spójrzcie na zdjęcie: są trzy, na skraju cmentarza, wbite w  piastowską ziemię jak miecze, jak krzyże Grunwaldu i inne na imiennych i bezimiennych mogiłach. A napis na cokole głosi: "Jeżeli zapomnę o Nich, ty Boże na niebie zapomnij o mnie". To pomnik wyrażający wiarę w nasze zmartwychwstanie
Uwaga: z lewej strony pomnika, a z prawej strony drzewa mogiła Ks. prał. Sylwestra Zawadzkiego budowniczego figury Chrystusa Króla.(patrz mój wpis:  http://pojednanie2.blogspot.com/2014/11/o-nietrwozeniu-sie-ubostwem.html
  
Nie wolno mi przejść przy nim obojętnie. Co znaczy "zapomnij" ? Czy tylko postaw znicz? 
A modlitwa? 
A zyskanie odpustu? A Msza święta za bezimiennych, o których dzisiaj nie ma kto pamiętać? Nie mogę przejść obojętnie. Popatrz na mapę; z prawej strony ścięte drzewo. Brzoza? 
Nie - pień! Tam są nasze, moje i twoje korzenie. 

A z drugiej strony, od mogiły Ks. Zawadzkiego, te same trzy krzyże otulają betonowymi ramionami wnętrze celi. Możesz podejść po dwóch stopniach pod jej drzwi ze stalowej kraty. Zamknięte. Rzadko kiedy otwierały się na wolność. Najczęściej prowadziły wprost do nieba. 

Nie wierzysz? To czytaj nazwy miejscowości gdzie grzebano zwłoki Polaków. Przykre ...
A ja przyjechałem tu z dzwonem by głosić światu POJEDNANIE. Musisz to zrozumieć, że na pojednaniu najbardziej zależy ofiarom, a nie zabójcom.  

To nie kto inny jak polscy biskupi pierwsi wyciągnęli rękę do niemieckich biskupów i runął mur których ich dzielił, to polscy biskupi wyciągnęli pierwsi rękę do prawosławnych hierarchów i runie ten mur dzielący chrześcijaństwo na zachodnie i wschodnie i Polacy pierwsi polecieli wyciągnąć rękę nad katyńskimi mogiłami, i pierwsi wyciągną rękę nad smoleńską brzozą, stawiając Świetlisty Krzyż Pojednań z dzwonem POJEDNANIE.

Bo widzisz pojednać się, to wcale nie znaczy zapomnieć o Żołnierzach Wyklętych (plakat) i ich oprawcach. Wręcz przeciwnie należy pamiętać, zostawiając sądzenie i karanie Bogu. Więcej! Należy przebaczyć
oprawcom, zabójcom, złodziejom i jeszcze prosić Boga, by ich nie skazał na wieczne potępienie, na piekło.  
To postawa Jezusa na krzyżu i dlatego krzyż musi stanąć w centrum, w centrum naszego domu, naszego życia, wioski, miasta, w centrum stolicy przed Pałacem Prezydenckim, w centrum ołtarza, szkoły, sejmu i senatu, każdego publicznego i prywatnego miejsca, każdego zakłady pracy niezależnie od tego, kto jest jego właścicielem. A stanie się to wtedy, gdy Chrystusa naród Polski uzna swoim Królem. Trzeba paść na kolana pod niepozornym drewnianym krzyżem na Świebodzińskim Wzgórzu pod Chrystusem Królem, by dostąpić łaski zrozumienia tego.   


  "Jak z ukazaniem się słońca, ukazuje się światło, tak z obecnością Bożą zjawia się w duszy naszej światło,  które księcia ciemności obezwładnia i zasadzki wykrywa".


Wyjrzało o poranku słońce. Wpadło przez okratowane drzwi i oświetliło wnętrze pomnikowej celi. Był 22 listopad 2014 roku godz. 7:55.  

Obejdziemy ze słońcem wokół pomnika czytając, co które nazwy miejscowości, tak by zdążyć na ranną Mszę świętą o 9:30 zamówioną przez Kubę za śp Irenę - Ewę, mnie piszącego te słowa i o błogosławieństwo dla całej rodziny.
 
"Jeśli wtedy tylko o Bogu pamiętamy, gdy się modlimy, jakże nie dobrze z nami, jak nie dobrze sami ze sobą postępujemy! Ileż godzin dnia zabierają nam inne zajęcia! A czyżby na żadną nie zasługiwał Bóg, na żadną  nie zasługiwało dobro naszej duszy"? 

Nie każdy z was ma w zasięgu wzroku pomnik Bożego Miłosierdzia, ale każdy może mieć medalik, różaniec, święty obrazek w zasięgu wzroku, ręki. A nawet jak nic nie ma i spojrzy na cokolwiek i pomyśli: to Twoje dzieło Boże, to już tym samym wyzna, że Chrystus jest Królem. 

Gdy tak będziesz "za pan brat" ze swoim Bogiem, nie będziesz miał żadnych problemów z miłością bliźniego. Mając Boga w sobie, widząc Boga we wszystkim co cię otacza, tym bardziej dostrzeżesz go w bliźnim. I o tych, którzy leżą na tej kwaterze też pamiętajmy.

" Zawsze o nas myśli Bóg, nigdy nas ze swej troski nie wypuszcza, ciągle nam dobrze czyni.  Żadna chwila nie mija, żeby nam daru jakiego nie zesłał, a my jak rzadko o Nim pamiętamy"!

Jakże proste i oczywiste są dla mnie słowa  Św. Ignacego. Napisał je 5 wieków temu specjalne na dzisiejszy dzień, 27 listopada. Ja je tylko przepisałem na fioletowo i skomentowałem. Piszę ja, bo jak mam napisać, że Duch Święty? Kto mnie na co dzień  zna doskonale wie, że bez Ducha Świętego nie skleciłbym porządnie po polsku kilku zdań. To Jego robota

Z Panem Bogiem 
i do zobaczenia za rok, 
na pospolitym ruszeniu 
pod świebodzińskim Chrystusem Królem. 

środa, 26 listopada 2014

O doświadczeniu dobrych


      "Opatrzność Najdroższego Ojca naszego i najmędrszego lekarza tych bardziej na świecie doświadcza, tych bardziej różnymi utrapieniami nawiedza, których najbardziej miłuje i których jak najprędzej chce po śmierci doprowadzić do wiecznej szczęśliwości".
        Zastanawiam się od wczesnego ranka kogo św. Ignacy z Loyoli miał na myśli pisząc 500 lat temu powyższe słowa przewidziane na dzień dzisiejszy (jak zwykle pisane kolorem fioletowym). Jak te słowa Świętego połączyć ze zdjęciami z nabożeństwa,  jakie odbyło się 3 dni temu pod figurą Chrystusa Króla w Świebodzinie, po uroczystej procesji z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia pod figurę Chrystusa Króla.

na zdjęciu obok: rodzina która wspomagała mnie w dzwonieniu gdy przebierałem się w ciepłe ubranie)
        Klęcząc w czasie porannych pacierzy na modlitwie przed Jezusem Miłosiernym prosiłem, jak to zwykle czynię rano, całą Trójcę Świętą o pomoc w dzisiejszym pisaniu, ofiarowując z góry Jezusowi owoce z tego pisania. Posłuż się mną Duchu Święty, tak jak posługiwałeś się Apostołami, jak posłużyłeś się Św. Ignacym, jak wczoraj posłużyłeś się w Parlamencie Europejskim i Radzie Europy Papieżem Franciszkiem, tak dzisiaj posłuż się mną.


Powyżej: procesja rozciągnęła się na długości około 250 - 300 m.
   "Miłować nie jest to samo co pochlebiać. Niektórym się zdaje, że miłość na tym polega, aby się spełniła umiłowanego wola. Tak miłować, to znaczy zabić! Inaczej miłuje, kto prawdziwie miłuje, bo ten pragnie dla miłowanego dobra, nie jakiegoś znikomego, ale wiecznego".
na zdjęciu obok: pomagający w dzwonieniu obcokrajowiec
Jeszcze raz wrócę do wystąpienia Papieża Franciszka na forum Parlamentu Europejskiego. Jego przemówienie "do duszy Europy" zostało dwanaście razy przerwane oklaskami parlamentarzystów nie licząc ponad 11 sek oklasków na zakończenie przemówienia. Oklaski padały i odnosiły się do dluższych fragmentów papieskiego przemówienia, kończących zazwyczaj dłuższy wywód (czytaj mój wczorajszy wpis). Teraz przytoczę tylko najistotniejsze sprawy, zdania uwypuklone przez samego Papieża, bezpośrednio po których padały oklaski:
 

  1. "Jaką godność może mieć osoba, która nie ma minimum niezbędnego do życia, czy co gorsza pracy, która namaszcza ją godnością" - 11 sek.
  2. "...odnosi się wrażenie zmęczenia i starzenia się Europy - babci, już bezpłodnej, ... do której dołączają się egoistyczne style życia, charakteryzujące się bogactwem nie do utrzymania, obojętnym wobec otaczającego świata ..." - 8 sek.
  3. "Istocie ludzkiej grozi sprowadzenie do traktowania jej na równi z dobrem konsumpcyjnym, tj odrzuceniem bez wahania, jak w przypadku nieuleczalnie chorych, ludzi starszych, opuszczonych i pozbawionych opieki lub dzieci zabitych przed urodzeniem". - 10 sek .
  4. "... Zapominanie o Bogu, a nie Jego uwielbienie rodzi przemoc". - 9 sek.
  5. "Wspólnoty i osoby będące przedmiotem barbarzyńskiej przemocy, zwłaszcza chrześcijanie wypędzani ze swoich domów i ojczyzn, sprzedawani jako niewolnicy, zabijani, ścinani, krzyżowani, spalani żywcem przy haniebnym i sprzyjającym milczeniu wielu" - 13 sek.
  6. "Zachowanie żywotności, demokracji jest wyzwaniem dla narodów Europy przed presją interesów wielonarodowych, nieuniwersalnych, które je osłabiają i przekształcają w uniformujące systemy władzy finansowej, służące nieznanym imperiom. - 8 sek.
  7. "Rodzina zjednoczona, płodna i nierozerwalna wnosi ze sobą elementy fundamentalne, dające nadzieję na przyszłość" - 9 sek.
  8. "Nie można się godzić , by miliony ludzi na całym świecie umierały z głodu, podczas gdy codziennie tony artykułów żywnościowych wyrzuca się z naszych stołów". - 10 sek.
  9. "Trzeba przywrócić godność pracy, zapewniając odpowiednie warunki do jej realizacji". - 7 sek.
  10. "Konieczne jest wspólne stawienie czoła problemowi migracji. Nie można się godzić z tym by Może Śródziemne było wielkim cmentarzem". - 10 sek.
  11. Trzeba zająć się przyczynami a nie skutkami migracji. Politykę interesów zastąpić konkretną pomocą w rozwoju społeczno - politycznym krajów migracji. - 6 sek.
  12. "Pora by wspólnie budować Europę, która nie będzie się obracać wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej i wartości niezbywalnych. Europę kontemplującą niebo i dążącą do ideałów ". -11 sek.
Papieżu Franciszku, wyraźnie odczułem jak nie zależy ci na oklaskach, a mimo wszystko dostałeś 112 sekund aplauzu podczas  przemówienia i ponad 11 sek na jego zakończenie. Razem nieco ponad 2 minuty. 


A teraz przeczytajmy jeszcze raz słowa św. Ignacego: 
"Miłować nie jest to samo co pochlebiać. Bardzo wielu parlamenta - rzystom łącznie z Panem Przewodniczącym Martinem Szulcem wydawało się, że nagradzając wielokrotnie Papieża oklaskami pochlebiają mu.

"Niektórym się zdaje, że miłość na tym polega, aby się spełniła umiłowanego wola". 
Bardzo wielu obywatelom Europy, z ponad 500 milionów, do których Papież skierował wczoraj orędzie nadziei i zachęty zdaje się, że przez przyklaśnięcie Papieżowi przez ich przedstawicieli,  spełni się ich wola wyrażona przez Papieża w pierwszych 11 punktach nagrodzonych oklaskami. 
Bzdura, wierutna bzdura! 
"Tak miłować, to znaczy zabić"! 
Uważa nie tylko św. Ignacy z Loyoli ale także sam Papież 
"Inaczej miłuje, kto prawdziwie miłuje, bo ten pragnie dla miłowanego dobra, nie jakiegoś znikomego, ale wiecznego".

Zacytuję jeszcze raz wybrane z zakończenia przemówienia słowa PRAWDY - wytyczne Papierza Franciszka wydzwaniane na cały świat przez POJEDNANIE:

"Pora by wspólnie budować Europę, która nie będzie się obracać wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej i wartości niezbywalnych. Europę kontemplującą niebo i dążącą do ideałów". 






"Jak miłuje chorego lekarz, gdy go pali (dezynfekuje) i tnie, ponieważ wie, że te rany będą mu pomocne, tak Bóg miłuje swoich i chociaż teraz do bólu ból przydaje, z wielką to jednak jest ich korzyścią, bo z korzyścią wieczną". 
Zwróćmy uwagę, jak Bóg  traktuje naród Polski? Jak do jednej rozgrzebanej tragedii smoleńskiej dodaje kolejne afery, przypalając Polaków do bólu? Tym chorym państwem w Europie okazuje się Polska, której wiara wydawało się tak niedawno (bo za komuny), była prawdopodobnie w najlepszej kondycji w Europie. 

A dzisiaj?
Dzisiaj trafił na moje ręce list AKO - cytuję go w całości, bez  przerywników zdjęciowych, zaznaczając na czerwono te elementy, z którymi nie mogę się zgodzić.
Dlaczego?
 
Poznań, 22 listopada 2014r.

Oświadczenie

Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Krakowie, Warszawie i Łodzi w sprawie wyborów samorządowych

Wybory w demokratycznym państwie – niezależnie od ich rangi: prezydenckie, parlamentarne czy samorządowe – powinny być swego rodzaju świętem, podczas którego obywatele obdarzają zaufaniem swoich reprezentantów. Dają oni mandat sprawowania rządów w ich imieniu – suwerenny naród desygnuje przedstawicieli do reprezentowania swoich interesów.
Powinno to się odbywać w atmosferze pełnego szacunku do instytucji państwa i przy pełnym zaufaniu do komisji wyborczych wszystkich szczebli, które winny gwarantować odzwierciedlenie prawdziwego poparcia dla poszczególnych opcji zarządzania sprawami publicznymi.
Przebieg odbywających się w Polsce wyborów samorządowych jest tego całkowitym zaprzeczeniem i przekracza wszelkie dopuszczalne granice. Stanowi wyrazisty dowód na rozkład struktur państwa, które nie potrafią zapewnić standardów demokratycznych w żadnej fazie wyborów.
Można to zilustrować konkretnymi przykładami:
  • obsada personalna Państwowej Komisji Wyborczej nie dająca gwarancji bezstronności działań jej członków oraz brak merytorycznych kompetencji do stosowania nowoczesnych procedur wyborczych i ich technicznej obsługi;
  • szkolenia członków PKW w putinowskiej Rosji, co szczególnie bulwersuje i w zasadniczy sposób podważa zaufanie do intencji poznawania właściwych sposobów procedowania wyborczego w państwach demokratycznych;
  • skandaliczne przygotowanie informatycznej obsługi wyborów, co połączone ze złą logistyką zaowocowało chaosem w pracach komisji wyborczych na wszystkich szczeblach;
  • dezinformowanie obywateli poprzez brak precyzyjnej informacji o trybie głosowania, a nawet upowszechnianie wyborczego spotu zawierającego sformułowanie wprowadzające wyborców w błąd;
  • liczne nieprawidłowości w przygotowaniu kart wyborczych oraz błędy w ich dystrybucji;
  • ewidentne fałszerstwa wyborcze na poziomie obwodowych komisji wyborczych, m. in. wręczanie głosującym kart z zakreślonym nazwiskiem i niezwykle wysoka w niektórych obwodach wyborczych liczba głosów nieważnych z powodu wielokrotnych skreśleń, zaskakujący, niczym nie motywowany, kilkukrotny wzrost poparcia dla jednej z partii rządzących w niektórych obwodach;
  • budzący podejrzenia fakt korelacji ogłoszenia przez pracownię sondażową zwycięstwa wyborczego partii opozycyjnej i następującego po tym załamania się systemu informatycznego;
  • chaos organizacyjny w fazie liczenia głosów i ich przekazywania do komisji okręgowych spowodowany m. in. wadliwością systemu informatycznego .
Ten wyborczy chaos obserwowany nie po raz pierwszy oraz brak poważnej reakcji Prezydenta RP i premiera rządu na zaistniałą sytuację budzi nasz zdecydowany protest.
Zajęcie siedziby Państwowej Komisji Wyborczej – niedopuszczalne w państwie przestrzegającym norm demokratycznych – traktujemy jako wyraz obywatelskiego protestu nie tylko wobec sposobu działań samej PKW, ale i wobec bezradności oraz lekceważenia przez rządzących wartości najważniejszego instrumentu demokracji, jakim jest akt wyborczy.
Jesteśmy przekonani, że demokratyczny akt wyborczy został zakłócony, a jego wynik został zafałszowany i nie jest wiarygodny. Domagamy się zdecydowanych działań naprawczych zmieniających procedury prawne i organizacyjne, które wyeliminują niewiarygodność aktu wyborczego.W zaistniałej sytuacji wybory powinny zostać powtórzone przy zachowaniu szczególnego nadzoru społecznego, w taki sposób, by ich wynik nie budził obaw o ich wiarygodność.
Odrębną sprawą jest – niezależnie od złożonych dymisji – wyciągnięcie wniosków personalnych wobec członków Państwowej Komisji Wyborczej. Absolutną koniecznością jest także przeprowadzenie stosownych procedur prawnych i ukaranie winnych zaistniałych fałszerstw wyborczych.
Zarząd AKO Poznań, Kraków, Warszawa i Łódź
i tu lista podpisów.

"Tym miłość większa i szczersza, im większe jest dobro, o które się dla umiłowanego (nam narodu) staramy, chociażby jego osiągnięcie przychodziło z trudnością niemałą.
N i e    m a     k o r o n y      b e z       w a l k i,    
a n i      n a g r o d y      b e z      p r a c y.     
P r o w a d z i      B ó g       p o     c i e r n i a c h,      
a l e      p r o w a d z i      d o      r ó ż". 

Dlaczego nie zgadzam się z demokraty - cznymi postulatami AKO?  Bo jak wcześniej napisał Św. Ignacy   Kto prawdziwie miłuje, ten pragnie dla miłowanego (narodu) dobra, nie jakiegoś znikomego, ale wiecznego.


Bowiem: Nie ma korony bez walki!  J.E. Ks. abp. Stanisławie Gądecki, mój Arcybiskupie Metropolito Poznański i jednocześnie Przewodniczący Episkopatu Polski, kończący jutro swoje rekolekcje na Jasnej Górze, panie prof. dr hab. Stanisławie Mikołajczaku Przewodniczący Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Wdzięczności  zwanego przez jednych pomnikiem Serca Jezusowego, a przez drugich pomnikiem Chrystusa Króla w Poznaniu, 
zwracam się do Was o podjęcie oficjalnych starań o zwołanie w przyszłym roku w dniu 22 listopada w uroczystość Chrystusa Króla pospolitego ruszenia to jest zgromadzenia wszystkich Polaków chcących uczestniczyć w: 

Pierwszych Wolnych Wyborach IV Rzecz - pospolitej na Świebo - dzińskim Wzgórzu pod figurą Chrystusa Króla i obwołaniem przez suwerenny Naród w Godzinie Miłosierdzia Jezusa Chrystusa każdy obywatel swoim Królem.

Widok na Świebodzin przez koronę Chystusa.
 "Miłość świata, prócz tego, że jest brzydką, jeszcze szkodzi; kogo miłuje, tego zabija. Tak małpa nieraz swoje maleńkie w objęciach dusi. Bodaj by więcej nienawidziła, niż miłowała!  M i ł o ś ć    B o g a    j e s t    s i l n ą     i    p o ż y t e c z n ą,    t y c h     b a r d z i e j     m i ł u j e,    k t ó r y c h    b a r d z i e j    ś w i a t    n i e n a w i d z i". 
Słuchajmy św. Ignacego z Loyoli, słuchajmy Papieża Franciszka.


      Na okoliczność Pierwszych Uczciwych Wyborów IV Rzeczypospolitej należy zaprosić wszystkich Polaków, wszystkie władze świeckie i kościelne oraz wszystkie media i jak najszybciej rozpocząć promocję w mediach tego wydarzenia. Każdy obywatel ma jeden głos i wypowiada się tylko za siebie, stawiając się osobiście na świebodzińskim wzgórzu. 

       Ludzie nie powinni przybyć na to wydarzenie nie przygotowani. Najwyższy czas, aby rozpocząć przygotowania: rekolekcje, misje, adoracje NS, marsze różańcowe itd, aby czynnie włączył się w to zawierzenie Chrystusowi cały polski kościół.  Liczyć nas będzie Europa i świat, bo pokażemy to w TV na cały świat. Kto się nie stawi - jego wolny wybór - jego strata.  

Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!  (Mt 25, 31-34).