sobota, 28 lutego 2015

O cierpliwości

Na ostatnią sobotę miesiąca, a zarazem i ostatni dzień lutego, wyjątkowo hojny okazał się św. Ignacy z Loyoli, gdyż na ten rok, który nie jest rokiem przestępnym, przygotował aż dwa zestawy maksym.

Pierwszy zestaw traktuje" O jednakowości zachowania się". 
W skrócie: miej dla wszystkich takie samo serce. A skoro serce to i serce dzwonu Jerzy. A zatem dzwoń tam, gdzie będą chcieli byś Jerzy dzwonił. 


Po rannej Mszy św. i odwiedzeniu grobu Ewy, przeglądam w internecie ogłoszenia parafialne jednej z poznańskich parafii: Niedziela, godz.11:30. Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Metropolity Poznańskiego, połączona  z poświęceniem kaplicy. 

Na zdjęciu powyżej - frontowa zachodnia elewacja kaplicy -  od strony Dębieckiego Osiedla Mieszkaniowego, w parafii Błogosławionej "Poznańskiej Piątki", czyli bł. Czesława Jóźwiaka, Edwarda Kaźmierskiego,Franciszka Kęsego, Edwarda Klinika i Jarogniewa Wojciechowskiego. 

Sprawdzam adres: ul 28 Czerwca 1956 nr 328 - to gdzieś za przejazdem kolejowym na Dębcu. Ks prob. Jarosław Rogalski - nie znam Go, nazwisko mi nic nie mówi  - parafia erygowana 1 października 2013 roku. A więc nówka.  

W internecie na stronie parafii  oglądam rysunki projektu kościoła. Ale się uwinęli z budową, niecałe 1,5 roku i już poświęcenie? To trzeba koniecznie zobaczyć - odzywa się we mnie budowlaniec. http://poznanskapiatka.archpoznan.pl

Podczepiam przyczepę z dzwonem pod samochód i jadę z ofertą dzwonienia.   Dzisiaj o 11:00 będzie sprzątanie kaplicy, to z pewnością zastanę Ks. Proboszcza. 

Adres skierował mnie do parafii pw. Św. Trójcy na Dębcu. Idę do Biura Parafialnego. Sobota godz. 10:30. O dziwo biuro czynne, przy otwartych drzwiach załatwiana jest jedna osoba. Czekam. 

Za biurkiem znana mi z widzenia pani, która przed kilkoma laty pomogła mi w odnalezieniu kobiety, którą sfotografowałem na trzy dni przed urodzeniem dziecka, 
a którą w uroczystość Trójcy Świętej 19.06.2011 roku w Tulcach pobłogosławił Ks. Arcybiskup.

Mnie na odwrocie tego zdjęcia -plakatu formatu A-1, Ks. Arcybiskup wpisał podziękowanie za opiekę nad pomnikiem Bożego Miłosierdzia i swoje błogosławieństwo. 

Przez  głowę przechodzi mi już dzisiaj kolejny raz myśl "jesteś idealnie na ścieżce Pana". Pytam się Pani jak dotrzeć z dzwonem na plac budowy kościoła.  Pani po obejrzeniu dzwonu, próbuje mi to wytłumaczyć, naszkicować jak trafić, ale za grosz nie ma zdolności w tym zakresie. 

Wzdycham w sercu: Skoro mnie Panie Boże tu sprowadziłeś, to teraz kieruj mną, abym tam trafił. To ja zadzwonię do Ks. Proboszcza i jak jeszcze nie wyjechał na budowę, to z panem podjedzie. 

Ksiądz jest już na budowie. Przez telefon słyszę jak mówi: "niech zjedzie Kasztanową do samego dołu". Zadowolony siadam za kierownicą i jadę. Gdy uświadamiam sobie, że zabłądziłem, staję na osiedlowym skrzyżowaniu (zdjęcie pierwsze). 

Sobotnie przedpołudnie, żadnego ruchu samochodowego ale i żadnego człowieka by się spytać jak dojechać do budowy kościoła. Chwila, moment i pojawiają się dwie osoby.  

Pytam o kościół pokazując gdzie parkuję i słyszę; "niech pan stoi w tym miejscu, gdzie pan stoi i przejdzie pieszo za przedszkole i będzie pan na budowie. 

Przechodzę niecałe 100 metrów i stoję przed budynkiem w budowie przypominającym raczej osiedlowy dom kultury, a nie kościół katolicki. Wtopiony od strony osiedla nie tylko w zieleń, ale i w grunt. 

Posadowiony co najmniej pół metra za głęboko. Spływająca nie tylko z dachu budynku rynnami spustowymi woda, ale i powierzchniowo z przyległego terenu (od strony osiedla) woda, zalewać będzie frontową elewację (patrz zdjęcie drugie i trzecie). 

Konieczny dobrze wykonany drenaż opaskowy. Nie znam badań gruntowo - wodnych, ale sądząc po stojących kałużach obawiam się, że w podłożu zalegają nieprzepuszczalne iły poznańskie, a wtedy ??? po inżyniersku mówi się "kaplica". Tak bardzo chciałbym się mylić.


Podchodzę do wąskich drzwi, (na drugim zdjęciu od góry, pierwszy otwór u dołu z prawej strony), a na nich zdjęcie "Poznańskiej Piątki" i rozkład Mszy św. Wchodzę do środka. 


Kobiety myją okna, kilku młodych ludzi w roboczych ubraniach zakład jakieś instalacje. Gdy chcę zagadnąć, którąś z kobiet, który to jest Ks. Proboszcz, podchodzi do mnie młody mężczyzna. 


Pytam czy Ks. Jacek Rogalski. 
Tak odpowiada i zwraca się do mnie: Pan z dzwonem? 
Tak, to może się Księdzu przedstawię i podaję wizytówkę. 
A on mi na to: "A co pan myśli, że pan nie jest znany?" 

I bierze mnie na zewnętrzny plac budowy, przeprowadzając przez wnętrze budynku, by mnie sprowadzić po zewnętrznych stopniach obłożonych czerwonym dywanem na wewnętrzny plac.

Tu wskazuje mi gdzie mam zaparkować z dzwonem, tłumacząc jak mam dojechać do tego miejsca.  Resztę omówimy jak pan zaparkuje. Po chwili biciem dzwonu informuję, że jestem na miejscu. 

Od razu pytam czy mogę robić zdjęcia, które umieszczę z komen-tarzem na publicznym blogu. Dostaję zgodę i biorę się za samodzielne zwiedzanie budowy.  

Najpierw obchodzę budynek z zewnątrz zgodnie z ruchem wskazówek zegara, poczynając od wejścia do kaplicy a kończąc na wejściu od "podwórza" z czerwonym dywanem na prowizorycznych stopniach.


Na tym zdjęciu widać odsłonięte fundamenty wschodniego skrzydła
budynku.
Takie ukształtowanie terenu powinno przynajmniej częściowo pozwolić na sprowadzenie powierzchniowe wód napierających na zachodnią elewację budynku.


Kolejna seria zdjęć obejmuje wnętrze prawdopodobnie poddasza przyszłej plebanii. W pomieszczeniach parteru wylano tyle co betonowe posadzki, na 10 cm warstwie styropianu pod którymi ukryto uzbrojenie (kable i rozmaite przewody) i nie chcąc przeszkadzać pracującym, oraz nie chcąc wchodzić na świeży beton nie robiłem zdjęć na tym poziomie.

Kolejna seria zdjęć dokumentuje pracę pań przy myciu okien. Ta z pozoru prosta czynność wymaga nie lada wysiłku, a wykonywana zwłaszcza po raz pierwszy po tynkowaniu, tym większej staranności. Do tej pracy co istotne trzeba mieć zdrowe piersi. 

Kolejna seria kilku zdjęć dokumentuje mycie krzeseł. Na białych ogrodowych krzesłach szczególnie widać każdy bród. Nie liczyłem ich, ale panie się przy ich myciu solidnie napracowały.  

Jak należy sądzić po napisie na spodzie krzesła nie wszystkie krzesła były z tej parafii. Mimo że krzesła służą do siedzenia, nie widziałem, aby któraś z pań choć na chwilę sobie przysiadła.
Tu na zdjęciu widać także męską pomoc. Jeśli już o panach mowa, to proszę popatrzeć na dalsze zdjęcia na których parafianie zobaczą Księdza Jacka "tańczącego" po prezbiterium z "czarownicą" oraz innych ponów nie leniących się w robocie.

A ja dalej z opisem przechodzę do obiecanych na wstępie  maksym św. Ignacego z Loyoli przewidzianych na 28 lutego.   
Przeczytajmy motto:
"Kto wśród ludzi działać i bezpiecznie przebywać chce, niech się o to najbardziej stara,
aby jednakim być dla wszystkich
i nie szkodzić nikomu" 

Poszczególne przywiązania, dzisiaj powiedzielibyśmy powiązania, niebezpieczne są.
Z natury, nie z cnoty powstają, a namiętnością , nie rozsądkiem się podtrzymują,
Siebie, nie Boga na celu mają. Gdyby się ku Bogu zwróciły, toby zaraz spostrzegły,
jak  jednakowym Bóg jest Ojcem dla wszystkich.

Środek koła bierz pod uwagę. Wszystkie linie, które zeń do obwodu poprowadzisz, są sobie równe.Żeby koło było, jak należy, wszystkie jednakowo muszą być rozstawione. Nachylenie się jednej bardziej ku drugiej psuje porządek. Nie nachylaj się i ty bardziej ku jednym niż ku drugim - w pośrodku cnota.
Jak słońce jednakowo na wszystkich spogląda i krzywdę by wyrządzało , gdyby tylko niektórym świeciło, tak i uczucie zanadto ku jednemu skierowane, bez krzywdy wielu być nie może. Ze wszystkimi bądź przyjazny, z nikim poufały.

Aby uczucie, jakie żywisz ku innym było dobre, winno pochodzić ze względu na Boga. Dlatego powinieneś miłować innych , że są albo obrazem Boga, albo że są przenajdroższą krwią Jego odkupieni, a ponieważ to wszystkim jednakowo przysługuje, więc też dla wszystkich uczuć jednakową pobudkę stanowi .

Jutro prawdopodobnie zobaczę Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego. Czy uda mi się zamienić z nim kilka zdań - nie wiem. Moim marzeniem jest, by złożył parafkę pod tekstem, który ma zostać umieszczony na na pomniku Jezusa Miłosiernego w 10 rocznicę podjęcia decyzji o jego budowie.
Jezu spraw proszę, by Polacy nie wahali się do Ciebie zwracać jako do Króla Polski. Twoją Matkę od wieków nazywają swoją Królową a Ciebie nie chcą nazwać Królem tłumacząc się Ks. Natankiem. 

Kimże on jest ??? Z kim Polacy walczą z Tobą Jezu, czy z jednym księdzem???  Serce Jezusa dotknij naszych zatwardziałych serc. Panie mój, Boże nasz, siłę masz, siłę masz, tylko Ty, tylko Ty Panie nasz i Królu możesz wzruszyć i odmienić serca nasze.



Drugi zestaw maksym św. Ignacego z Loyoli  nosi datę 29 lutego. Nie ma takiej daty w kalendarzu. Nie ma także Ewy wśród żyjących. Pominąć słów Świętego - szkoda. Dedykuję je Ewie, prosząc by poprowadziła sprawę napisu zgodnie z wolą Bożą, mając dostęp do Jezusa i Maryi. Tym razem tekst maksym Świętego Ignacego w mojej przeróbce.
 
Jeśli Bóg tak wiele dał Ci cierpieć, to znak, że wielką świętą chciał Cię mieć.
Cierpliwość  Twoja kluczem była do nieba, przeciwności nas do Boga przywodzą, pomyślności odwodzą. Zbawiłaby się nierównie większa liczba ludzi, gdyby nierównie większa i więcej cierpiała. Jak krzewy winne, tak i cnoty, tylko podcinane wydają owoc.

Gdyby Aniołowie zazdrościć mogli, toby pewno tego zazdrościli, że człowiek dla Boga cierpieć może, a Anioł nie może. Chwała nie rozkoszy, ale przykrości jest nagrodą.
Reguła Twojej cnoty na tym polegała, żeś złe przecierpieć, dobre czynić potrafiłaś, w obu razach pomocą Ci była cierpliwość  - z nią nie było złego, bez niej nie było dobrego.
Jak lekarz pobłażał Tobie chorej, o której zwątpił, a krajał i wypalał tego glejaka, o którym miał nadzieję, że pomoże,  tak i Ojciec Przedwieczny siekł córkę, którą miłował, a zostawił  w spokoju tego, który się Jego miłości stał niegodnym. Oddal i ode mnie Jerzego  Panie pomyślność oddal pobłażanie swoje, a miej miłosierdzie dla nas i całego świata.


piątek, 27 lutego 2015

O wyrokowaniu o cnocie.

"Człowiek do cnoty nie pochopny, 
jeśli sam siebie mężnie pokona, 
na dwa razy większą nagrodę zasługuje, niż ci, 
którym łagodne  i chętne usposobienie 
żadnej w tej  mierze nie czyni trudności."

 – pisze w przypisanych na dzisiejszy dzień maksymach
Św. Ignacy z Loyoli, którym dał tytuł: „O wyrokowaniu o cnocie”, dając nam kolejne wskazówki:


Źle sądzi, kto na usposobienie łagodne 
wzgląd mając o cnocie wyrok wydaje, 
nie jak kto na zewnątrz się przedstawia, 
ale jak kto na wewnątrz się pokonuje, 
zważać należy przy ocenianiu cnoty.

Wielkim dla natury dobrodziejstwem jest ochoczość,
w połączeniu z pracą skutki wydaje zadziwiające,
Człowiek powoli uzupełnia w sobie to,
czego mu odmówiła natura.

I nie ma usposobienia tak uporczywego, 
którego by z czasem przy wysiłkach 
zmienić nie było można. 
Ciągłe naginanie, ciągłe wdrażanie, 
do tego stopnia przekształca wrodzone skłonności, 
że ze lwów czyni baranków. 
Zabierz się do tej pracy nad sobą.

Przyzwyczajenie jest drugą naturą.
Za szczęśliwego się więc miej,
że według woli możesz sobie wybrać naturę. 
Zacznij inaczej postępować,
zacznij ze siebie zło wykorzeniać,
pracuj nad tym wytrwale,
proś o pomoc Boga, a zmienisz naturę,
z wrodzonej na wyrobioną.
Nawyknienie, to najlepszy środek do przemiany natury."

Przyszedł do mnie dzisiaj z PIT-em dziwny klient. Rolnik bez ziemi mieszkający w Poznaniu, na emeryturze rolniczej nie prowadzi działów rolnych produkcji rolnej bo pozbył się ziemi na Pomorzu. Nie pytałem o nic więcej ponad to co niezbędne do prawidłowego wypełnienia PIT-a. Nie cierpię papierków mówi, a chcę 8 zł przekazać na Fundację Nasza Przyszłość, o której tak głośno na antenie Radia Maryja. W ostatnią niedzielę Ks. Proboszcz odczytał mój komunikat, że pomagam emerytom i rencistom parafianom i nie tylko, za darmo wypełniać PIT-y z odliczeniem 1% na Fundację Nasza Przyszłość. Gość przyszedł z polecenia umówiwszy się wcześniej telefonicznie. Jako, że spełniał wszystkie warunki obsłużyłem go za darmo, a do kopi PIT-a dołączyłem paragon fiskalny. Już w połowie stycznia kupiłem sobie kasę fiskalną, którą ufiskalniłem od początku lutego licząc, że już w lutym będę miał klientów.  W poprzednich latach wystawiałem każdemu fakturę, co okazywało się bardzo pracochłonne. W tym roku myślę sobie będzie lepiej. I rzeczywiście. Wydrukowanie paragonu jest błyskawiczne i dodatkowo eliminuje ewidencjonowanie faktur. Teoretycznie same oszczędności, byleby do tego chcieli być klienci. Byłaby to dla mnie dodatkowa okazja by sobie z ludźmi  porozmawiać. A tu nic z tego. W tym tygodniu pierwszy klient. Jak tak dalej pójdzie to kasa nigdy nie "zarobi" na siebie. Z drugiej strony to dobrze bo przyjąłem zasadę fifti - fifti. Na czym polega? Już tłumaczę: Na fundację Nasza Przyszłość odliczam klientowi przykładowo 10 zł. To od połowy tej kwoty płacę państwu dodatkowo 23 % VAT-u a z tego co zostanie jeszcze 18% podatku dochodowego. Z mojego punktu widzenia to fiskalizm po raz drugi opodatkowywać już raz pobrany przez fiskusa podatek. Nie wiem czy zasada podatku od podatku jest słuszna czy nie, ale nie chcę mieć w przyszłości żadnych kłopotów z fiskusem. Wszystkim moim klientom przez 22 lata tłumaczyłem, żeby się cieszyli, jak mogą płacić podatki. I co? Dzisiaj ci co nie splajtowali, bądź nie zrezygnowali z moich usług wspominają stare dzieje, gdy płacili dużo podatków. Bo, tak jak ich zapewniałem, płacąc dużo jeszcze więcej im zostawało. Na dzień dzisiejszy jak obroty im wyraźnie spadają to i koszty jednostkowe rosną, dochód maleje, podatek jest nieduży, albo go nie ma, bo ZUS zżera resztę, a w kieszeni ciągle pustki, tylko banki się bogacą na udzielanych kredytach. Jutro ostatni dzień lutego, będzie okazja wydrukować pierwszy raport miesięczny. Sam jestem ciekaw ile naskubałem na Naszą Przyszłość? 


czwartek, 26 lutego 2015

O nieuchylaniu się od dobrego.

„Gdy się wahamy, 
prośmy gorąco Boga, aby nam wskazał
czy się mamy ograniczyć do samych przykazań,
czy też mamy pełnić i rady?”


Takim mottem rozpoczął dzisiejsze maksymy na 26 lutego św. Ignacy z Loyoli, pisane na fioletowo, którym dał wiele mówiący tytuł: „O nieuchylaniu się od dobrego”.
Czytajmy dalej:


„Człowiek zwierzęcy nie pojmuje tego,
co z Ducha jest, o radach Chrystusowych,
chociaż słyszy, nie zgłębia ich, 

ciężarem mu się przedstawiają,
a ich wdzięk mu się wymyka.
Na łupinę patrzy, a do środka nie zagląda,
wzrok jego tam nie sięga: dlatego nie wielu jest takich,
dla których rady pociąg mają. 


Wielki to dowód miłości Boga,
gdy kogo do pełnienia swych rad wzywa.
O ile jest szlachetniejszym stan synów, od stanu sług,
o tyle jest większą miłosiernego Boga łaska względem tych,
których na synów swoich powołuje. 


Zawsze czyny od zamiarów są mniejsze.
Jeśli się tylko na samo jarzmo przykazań zgadzasz,
to bardzo prawdopodobnym jest,
że z natarciem pokusy i tegoż jarzma się pozbędziesz. 


Nikt roztropny nie waha się ani chwili,
gdy może wybrać to co lepsze,
nad rzeczy niepewne przekładamy zawsze pewniejsze
– czemuż tak małą jest nasza troska o duszę, o zbawienie.

Pomóż mi Panie, żebym lepiej Cię poznawał i bardziej kochał, żebym bardziej zdecydowanie za Tobą podążał.”

Ps: Pomódlmy się o uzdrowienie dla Ks. bpa Józefa Zawitkowskiego. Nie dane mu było odprawić Mszy św. przy naszym parafialnym pomniku, mimo, że tak o to zabiegałem. Nie dane też było małżonki nauczyć klękania, stan kolan na to nie pozwalał - to przyczynek do mojej odpowiedzi na komentarz @Anonimowego do poprzedniego postu, któremu polecam mój wpis sprzed trzech lat, w którym poruszyłem kwestię klękania do Komunii św. w naszej parafii. http://pojednanie2.blogspot.com/2012/03/rehabilitacja-kolan.html 

środa, 25 lutego 2015

Słuchanie o wyrzeczeniu się od woli

Rekolekcje z o. Witko w Zambrowie z 20.02.2015 cz 1 to tylko 5 albo ponad 5 godzin transmisji. Z pouczającej całości wynotowałem fragment nauki i nie znane mi słowa pieśni uwielbienia i wywyższenia Jezusa, które moim zdaniem nie przystawały do zarządzonej później przez kapłana procesyjnej Komunii Świętej. Także zacytowane na końcu maksymy Św. Ignacego przewidziane na dzisiejszy dzień nie wyjaśniły mi niczego. Być może staję się już trupem, o jakim wspomniał na końcu Św Ignacy. Zdjęcia z poniedziałkowej Mszy św.w Przeźmierowie.


3:22:32 "My fizycznie możemy być przed Jezusem, ale duchowo może nas nie być. Brak przebaczenia sprawia, że nas nie ma. Jeśli nie przebaczam, a jestem przed Panem, to tak, jakby nas nie było. Bóg nie spojrzy na tego, kto jest w nieprzyjaźni.

    Przychodząc na Eucharystię, a zwłaszcza przyjmując Komunię Świętą mamy tę świadomość, że w grzechu ciężkim nie możemy się spotkać z Panem. Nie możemy Go przyjąć w Komunii Świętej, bo będzie to Komunia Święta świętokradzka.

    Św. Paweł pisze: Kto niegodnie przyjmuje Ciało i Krew Pańską śmierć przyjmuje, wyrok potępienia ściąga na siebie i kojarzy się te słowa z grzechem ciężkim. Ale wielu ludzi w kościołach zwraca uwagę, że Pan Bóg miał na myśli relacje między wierzącymi. Jeśli przychodzisz na Eucharystię i jesteś w nieprzyjaźni ze swoim bratem czy siostrą, czyli zerwałeś relacje, bo wygasła miłość, nie masz szacunku, to nie wolno Ci zbliżyć się  do Stołu Pańskiego. Jeśli to uczynisz potępiasz sam siebie. Wydajesz na siebie wyrok potępienia. Najpierw pojednaj się ze swoim bratem. Nawiąż z nim nową relację. Pozwól aby miłość i szacunek zagościły w Twoim sercu...."

2:14:20
Ref. Przyjmij chwałę, uwielbienia moc.
Jesteś Bogiem wszelkiej czci. 
Jezus, Jezus śpiewa serce me,
Zmartwychwstałeś na wieki. Amen!(3x)

Pojednałeś nas Ojcze
Wprowadziłeś pokój przez Twój krzyż.
Bóg darował Tobie imię
Jezus panów Pan i wywyższony Król.

3:55:23 komunikat kapłana do zgromadzonych: "Komunia Święta będzie udzielana procesyjnie w 3 rzędach."  Dla mnie, był  to wyraźny zgrzyt ze wszystkim co było wcześniej powiedziane i wyśpiewane, a szkoda.  


A teraz św. Ignacy:
"Więcej znaczy własnej woli wyrzeczenie się, niż umarłych wskrzeszenie".

Umarłych do życia przywołanie nie jest ani zasługi przywilejem, ani cnoty wyłączną cechą. Jest to łaska darmo dana, gdy Bóg chce dobrym i złym wspólna.

Na co się przyda umarłych wskrzeszać, jeśli wrą namiętności i żywią się występne uczucia. Znamieniem prawdziwie posłusznego i cnotliwego jest dla tych  wad umieranie, tych wad ze siebie wykorzenianie.

Poddać się Bogu w osobie przełożonego jest najlepszym lekarstwem na usunięcie tych wad. Jeśli ty poddajesz się Bogu, to tobie poddaje się ciało, Ty wyższemu, a tobie niższy, z chęcią ulegnie. Jeśli ty nie zechcesz poddać się Bogu, to i na sobie nie wymożesz, aby namiętność  poddała się rozumowi. 

Lepiej, abyś się sam stał w pewien sposób trupem, niż trupowi przywracał życie. Trup jest obojętnym na miejsce, położenie i odzienie wszelkie. Wyborny stanowi wzór dla posłusznych: nic nie pragnie, od niczego się nie wymawia."
.

wtorek, 24 lutego 2015

O usuwaniu zarazy.


Posłowie w tym tygodniu będą zajmować się projektem ustawy o in vitro, który zakłada m.in. możliwość pobierania materiału genetycznego od osoby zmarłej. Jedyny warunek, to udokumentowane leczenie przez 12 m-cy. 

przytaczam za http://www.fronda.pl/a/dziecko-ze-zmarlym-czemu-nie,47851.html

Wśród postulatów znalazł się m.in. zapis zgodnie z którym sztuczne zapłodnienie będzie dostępne nie tylko dla małżeństw, ale też związków nieformalnych czy osób samotnych. Jedyny warunek jaki będą musieli spełnić przyszli rodzice to udokumentowane, trwające nie mniej niż dwanaście miesięcy próby leczenia niepłodności, poza przypadkami niepłodności bezwzględnej.

Odpowiedzią na powyższe niech będą słowa św. Ignacego z Loyoli przeznaczone na dzisiejszy dzień, 24 lutego. Swoim maksymom Święty nadał tytuł: „O usuwaniu zarazy”. Pisząc swoje maksymy z pewnością nie śniły się Świętemu takie bezeceństwa. Zresztą nikomu z nas nic takiego by nie przyszło do głowy. Oddaję zatem głos Świętemu:

 „Społeczeństwo zdrowe winno się bronić i wczesnym odcięciem części zepsutych całość zabezpieczyć, pierwiej, nim się złe rozszerzy i zarazi to, co zdrowym jest."

„Rzecz dziwna! Sam nikt nie chce być złym. 
Gdy w ciele jaka cząstka zepsuciu ulegnie, 
natenczas soki niezdrowe z całego ciała 
do siebie ściąga i w ten sposób 
z większą siłą na szkodę całego ciała działa.

Zaraza szerzy się w społeczeństwie. 
Być pobłażliwym w jej utrzymywaniu, 
to znaczy być okrutnym bardzo. 
Zgniły członek winien być odcięty, 
aby nie zaraził tuż obok będącego, 
i tak powoli nie oddziałał na serce 
i nie przyprawił o zgubę całego ciała.

Złe przykłady szkodzą nawet temu, co się im opiera, 
Gdy żadnej obawy nie wykazujemy, 
to zaraza powolnym wziewaniem w nas się dostaje, 
i złego nie unikniemy, 
chyba że się odsuniemy jak najdalej. 

I niebo pysznych aniołów i apostolskie 
grono zdrajcy Apostoła się pozbyło (por. Dz. 1, 26).
I nie poczytuje się im to za złe, 
że niegodnych owego miejsca usunęli. 
Ze zgnębienia złego podwójne wywiązuje się dobro:
raz że złe zostało pokonane, 
drugi raz że dobrem zostało zastąpione. 
Maciej upadek Judasza sowicie nagrodził.”

poniedziałek, 23 lutego 2015

Oznakowanie pionowe Placu Zmartwychwsyania



Inspiracją do całej "zabawy" z modelem Placu Zmartwychwstania, było sporządzenie wytycznych do zamówienia odpowiedniego oznakowania pionowego przez Gminę Tarnowo Podgórne. 
       Generalnie do placu dochodzą cztery ulice, a więc niezbędne są dwustronne tablice z nazwami tychże czterech ulic ustawione na granicy między placem a konkretną ulicą.

Celowym jest także wykonanie  dwóch jednostronnych tablic do ustawienia na samym placu, w miejscach najbardziej rzucających się w oczy. Jedną proponuję ustawić na narożniku Letniskowej i Lipowej, a drugą na narożniku Letniskowej i Wspólnej. Wykonałem modele tych znaków, które rozmieściłem na makiecie w miejscu ich projektowanego ustawienia zamieszczając stosowne zdjęcia.

 ***

      Pozwólcie że teraz rozważę potoki ruchu pieszego (tekst dla fachowców):
Obecnie tylko ruch pieszy ulicą Przemysława i dalej Wspólną odbywał się bezpiecznie po obecnym chodniku. Każdy inny potok ruchu pieszego wymagał w obrębie Placu Zmartwychwstania przejścia przez jezdnię, z czego tylko jedno przejście, było oznakowane zebrą i znakami pionowymi. 

Przejście z ulicy Wspólnej czy to w ulicę Letniskową, w kierunku jeziora, czy w ul Lipową w kierunku przystanku autobusowego przy Wichrowej (najczęstszy kierunek ruchu pieszego wymaga zejścia na jezdnię i przejścia jezdnią około 60 m po trasie intensywnego porusznia się pojazdów kołowych. Na 10 pojazdów jadących ul. Wspólną w kierunku trasy 92 sześć jedzie tak jak autobusy szkolne, dalej ul Przemysława, a pozostałe trzy jadą skrótem w ulicę Lipową,przy czym jeden skręca w lewo w ul Letniskową. Te cztery pojazdy stanowią istotne zagrożenie dla ruchu pieszych zmuszonych do korzystania z tej samej powierzchni komunikacyjnej na długim odcinku. 

Rozważmy teraz ruch pieszych idących od centrum handlowego Baranowa ulicą Przemysława w kierunku Placu Zmartwychwstania. Można przyjąć że na 10 pieszych sześciu przejdzie dalej chodnikiem w ulicę Wspólną, a czterech przejdzie przez zebrę pod pomnik, z czego 2 osoby przejdą przez obecny plac przed pomnikiem, po czym zejdą na jezdnię i przez środek obecnego skrzyżowania ul Lipowej i Letniskowej skierują się lewą stroną ciągu pieszo jezdnego ul Letniskowej w kierunku jeziora. Dwie pozostałe osoby obejdą pomnik i najczęściej jeszcze w obrębie Placu Zmartwychwstania, przejdą skosem przez jezdnię na chodnik, na lewą stronę ulicy Lipowej. Podobnie jak rozkładają się potoki ruchu pieszego w tej samej proporcji rozkładają się potoki ruchu kołowego. A więc znowu na 10 osób idących w kierunku Placu Zmartwychwstania 4 osoby narażone są na kolizję z ruchem pojazdów.

Gdybyśmy teraz rozważyli ruch pieszych zdążających znad jeziora ul. Letniskową w kierunku Placu Zmartwychwstania. Piesi Ci podążają cały czas ciągiem pieszo jezdnym, przyzwyczajeni do tego, że będąc na jezdni z pozbruku podlegają specjalnej ochronie. W momencie dojścia do początku Placu Zmartwychwstania o nawierzchni bitumicznej 10. z nich na 10 jest przekonanych, że nadal podlegają tej samej ochronie. Dalej obojętnie, w którym kierunku się udadzą: czy to w Lipową, czy też we Wspólną, zanim wejdą na chodniki zlokalizowane przy tych ulicach muszą praktycznie przejść przez całą długość placu idąc po jezdni. Jedynie idący w kierunku ul Przemysława mogą skorzystać z bezpiecznego miejsca na wysepce przed pomnikiem, ale za nim wejdą na wysepkę muszą 20 m przejść jezdnią przez węzeł Lipowej i Letniskowej a potem przez zebrę na ul Przemysława.

Podobnie ma się rzecz z idącymi ul Lipową w kierunku Placu Zmartwychwstania. Piesi idący chodnikiem na początku placu muszą zejść na jezdnię by dalej iść już jezdnią w kierunku jeziora, bądź cały czas jezdnią obejść obecną wysepkę i przejść na drugą stronę ul. Wspólnej.

Jak z powyższych rozważań wynika nie można wyeliminować ruchu pieszych po jezdniach czterech ulic zbiegających się w rejonie Placu Zmartwychwstania 
Rodzi się zasadnicze pytanie: czy trzeba eliminować, ograniczać w jakikolwiek sposób ruch pieszych w obrębie Placu Zmartwychwstania? 
Moja odpowiedź brzmi zdecydowanie nie! 
Po to między innymi powstał Plac Zmartwychwstania w obecnych granicach, by nie tylko uporządkować nazewnictwo w tym rejonie, ale także uczynić organizację ruchu pieszego i kołowego bezpieczniejszą w tym rejonie. Co za tym zrobić?
Wystarczy moim zdaniem, nie zmieniając zasad pierwszeństwa i podporządkowania:
1. na każdej z czterech ulic dochodzących do placu umieścić pionowe znaki informujące, że nawierzchnia placu a więc i obecnych jezdni jest w obrębie Placu Zmartwychwstania ciągiem pieszo - jezdnym - wymusi to większą ostrożność jazdy kierowców.
2. by to było bardziej jasne dla kierowców należy na całej powierzchni placu, łącznie z obecnymi jezdniami, w ramach planowanego remontu, na trwale wykonać dwukolorową nawierzchnię (może być bitumiczną), w przedłużeniu dwukolorowej nawierzchni na "półwyspie", na którym stoi pomnik Bożego Miłosierdzia, oddzielony od jezdni nie tylko betonowymi kulami, ale i płożącymi iglakami. 

Powyższe sugestie poddaję pod rozwagę Radzie Sołeckiej z Panem Sołtysem na czele, Radnym Gminy z terenu Baranowa oraz Panu Wójtowi Gminy Tarnowo Podgórne.