wtorek, 30 czerwca 2015

O upominaniu

"Bardzo zbawienną jest rzeczą, jeśli masz przyjaciela, któremu pozwoliłeś, aby cię napomniał w wadach."

Czy Ks. Piotr Natanek jest przyjacielem Papieża Franciszka? Zadałem sobie dzisiaj to pytanie, odsłuchawszy fragment wczorajszego, imieninowego kazania suspendowanego kapłana? Czy on ma prawo napominać Ojca Świętego? Pewno gdyby nie był suspendowany, nie odważył by się na taką rzecz.

Jak twarzy, tak szaty i postępowania swego nikt nie widzi, albo raczej nie dosyć wyraźnie widzi, innego tu potrzeba oka, które by ciebie i wszystko, co twoje, pod należytą ocenę wzięło. 

Czy ocena Ks Piotra jest prawdziwa? Osądźcie sami. Cytuję jego trzy minutową wypowiedź od 1:14 godz do 1:17 godz nagrania: "Największym zamachem we współczesnym kościele po soborze jest uderzenie w Piotra. Dlatego wszystkich biskupów trzeba czym prędzej doprowadzić do szeregu wikariuszy. Tak jak wikary na parafii nic nie znaczy. A oni mają synody biskupie, konferencje biskupie i to co macie w Niemczech i Francji. Mówią, że Rzym jest w Berlinie, że Rzym jest w Paryżu i Piotra naszych czasów nikt nie słucha.

Chcieć, aby nas zawsze chwalono, albo utrzymywać, że się w nas nic nie znajduje, coby na przyganę zasługiwało, wielką jest zarozumiałością. Kto mówi, że jest bez grzechu, kłamcą jest. IM   MNIEJ   DOSTRZEGASZ,  TYM   WIĘCEJ   ŻYWISZ   W   SOBIE  WAD.

A współczesny Piotr zapomniał kim jest i tytułuje się biskupem Rzymu, czyli dokomponował do koncepcji wielkiej zdrady i herezji w Kościele. Nie mówi, że jest Papieżem. Kiedy są trudne sytuacje, jak teraz w kościele, w rodzinie, wydaje listy, które nie są jednoznaczne. Media po swojemu, a Radio Watykańskie po swojemu. A, że większość z nas słucha mediów w związku z tym jaki mamy obraz? Nieczytelny, chwiejny i nie wiemy, gdzie jesteś Piotrze? Tu es Petrus

Jeśli za zrobienie uwagi, że masz plamę na twarzy, że suknia źle leży, dziękujesz. Dlaczego się  gniewasz, jeśli cię kto upomni o to, co i bardziej szpeci i bardziej szkodzi?

W dniu św. Piotra i Pawła ukochany Ojcze Święty przypominam Ci władzę kluczy i to kim Jesteś. Trzeba porozwiązywać Konferencje Episkopatów, Synody Biskupów w Rzymie, a panowie w innych purpurowych strojach do szeregu, tak jak trzyma się wikarych po parafiach, którzy nic nie znaczą. Są parafie gdzie pierwsza jest gospodyni, potem proboszcz, a dopiero później wikary. Dlatego kościół jest rozwalany. Każdy interpretuje po swojemu, bo zapomniano słów Pana, że "Ty jesteś  Piotr", że Tobie dano klucze. Dlatego w Kościele Katolickim każdy zmienia i robi co chce.

Lepiej miłuje, kto za złe upomina, niż kto chwali. Ten jest pochlebcą , tamten dobrodziejem. Pragnie, żebyś był dobrym, żebyś na pochwałę i miłość wszystkich zasłużył. DO   DOBROCZYŃCÓW   ZALICZAJ   TYCH,   KTÓRZY  TAKĄ   O   TOBIE   PIECZĘ   MAJĄ.

Ojcze Święty czemu nie reagujesz na schizmę w Niemczech. Od dziesiątek lat łamana jest tradycja świętości Kościoła. Nic nie mówicie, bo się boicie, że Niemcy odejdą. Niech odejdą do piekła, jeśli nie chcą Piotra  słuchać. Ta sama zaraza przychodzi do nas, wszędzie. Możecie mnie powiesić, ale ktoś musi Wam to na głos, w święto Piotra i Pawła powiedzieć, że rozwaliliście zasadę kluczy św. Piotra. Św. Piotrze prowadź Kościół, ochraniaj Ojca Świętego.  

poniedziałek, 29 czerwca 2015

O zgorszeniu pod pomnikem Czerwca 1956

Że też swoje trzy grosze musiał wtrącić św. Ignacy do wczorajszych obchodów 59 rocznicy Poznańskiego Powstania Czerwca 1956, jakie miały miejsce pod poznańskimi krzyżami na pl. Mickiewicza, w których dane mi było uczestniczyć z dzwonem "Pojednanie" .
O ile pożyteczną jest dobra rozmowa gorliwego z drugim, o tyle szkodliwą rozmowa rozwiązła.

Przeczytawszy powyższe motto św Ignacego, nie za bardzo mogłem je do czegoś przykleić. 

Z kłopotu wybawił mnie pan redaktor Tomasz Sosnowski, który we wczorajszym  "Pulsie dnia", zadał w swej gorliwości, niezręczne pytanie organizatorowi rocznicowych uroczystości pod Poznańskimi Krzyżami - Urzędowi Miasta Poznania, w osobie Prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Nim jednak skomentuję własne zdjęcia proszę odsłuchajcie tą rozwiązłą rozmowę.
http://wtkplay.pl/video-id-19010-poznan_pamieta_o_bohaterach_czerwca_1956_roku

Dla całej Polski jasne jak słońce jest,  że najważniejszymi osobami na rocznicowych uroczystościach winni być nieliczni żyjący do dzisiaj uczestnicy tamtych czerwcowych wydarzeń 

i że to, szczególnie ich należało uhonorować. Tak głoszą nagłówki gazet: Poznań pamięta o swych bohaterach czerwca 1956.  Do dzisiaj, udało im się niewielu przeżyć, a najmłodsi mają pod osiemdziesiątkę.

Plamy na słońcu albo zaćmienie księżyca widoczne są wszystkim, podobnie szeroko roznosi się  zgorszenie, które dała osoba, skutkiem swego powołania wysoko postawiona w hierarchii społecznej.

A zaczęło się od pytania skierowanego do mnie w momencie gdy na godzinę przed rozpoczęciem uroczystości podepchnąłem dzwon pod granitową płytę przed pomnikiem. 

"A pan z kim uzgadniał udział dzwonu w obchodach?"  Odpowie - działem, że z nikim. Reprezentuję tylko siebie i chciałbym moim dzwonieniem oddać hołd tym, którzy oddali w 56 roku życie walcząc: o Boga, za chleb i wolną Polskę. 


Na płycie przed pomnikiem nie może pan stanąć, ale proponuję panu wjechać na trawnik między płożącą się zieleń, będzie pan widział jak delegacje będą składały kwiaty. Postawiłem dzwon we wskazanym przez Organizatorkę miejscu i poszedłem na uroczystą Mszę św. zamówioną przez "Solidarność" do kościoła oo Dominikanów. 


Biada temu człowiekowi przez którego przychodzi zgorszenie. Czy usiłowanie wielu naprawi, to co zły przykład jednego popsuł. W oczach, na języku i na rękach każdy całego zakonu (całej partii)  zaszczyt nosi, albo go niweczy.

A teraz przejdźmy dawniejszą ul. Stalingradzką, a od lat Al. Niepodległości w kolumnie marszowej za orkiestrą, harcerzami, pocztami

sztandarowymi i transparentami wmieszani w tłum na plac Mickiewicza i przeanalizujmy komu i gdzie jakie miejsce przewidziano w czasie wczorajszej uroczystości? Orkiestra przy orle z prawej strony wystarczy, że ją było słychać - dobrze, bez uwag. 

Poczty sztandarowe,  nie liczyłem, ale było ich około 50. po złożeniu hołdu na powitanie przed krzyżami częściowo stanęły bezpośrednio pod krzyżami i jednym szeregiem z lewej strony, a w głównej swej masie po prawej stronie granitowej płyty - dobrze, bez uwag.
 

Harcerzy ustawiono po przeciwnej stronie pocztów sztandarowych pozostawiając w środku  miejsce na przejście pod orła delegacją z wieńcami. To był błąd. Dlaczego?



Stojący na placu ludzie, z racji na grupę harcerzy nieomal zupełnie nie widzieli wyczytywanych z listy przez głośniki, przez dwóch konferansjerów delegacji składających wieńce i kwiaty zdążających w kierunku
pomnika. 

Nie mówię tu o kombatantach siedzących na specjalnie przygotowanych dla nich krzesłach. Oni usytuowani jeszcze dalej z prawej strony, nieomal na środku placu (za środkową kolumną), przed oczyma mieli 3 kolumny głośnikowe, a z prawej strony w dali, zwieńczone stalową liną ramiona dwóch krzyży. 

Proszę spojrzeć na co zwrócone są ich oczy, w którym kierunku zwrócone są ich twarze, przecież to ich święto. Linia ich widoczności sięgała powyżej głowy orła. Potraktowano ich jak figurantów. Pomyślano o krzesłach, tylko źle je ustawiono. Przykre prawda!


Gdyby na placu stała  już wnioskowana przez Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności figura Serca Jezusowego, ich wzrok radowałby się Chrystusem Królem przywróconym Poznaniowi. 

Niestety Panie Prezydencie Jacku Jaśkowiaku pozbawił Pan weteranów walk o Boga, za wolność prawdę i chleb tej odrobiny radości. Pan zdaje się tego zupełnie nie rozumie. 

Nie wspomniał Pan ani jednym słowem, że Poznaniacy w 1956 roku walczyli o Boga. Dzisiaj też walczą o Boga. A Pan z nimi rozmawiać już nie chce. Pisma przyjmę (bo muszę), ale rozmawiać nie będę (bo nie muszę z każdym rozmawiać) takie mam prawo. W świetle prawa robotnicy 1956 roku nie mieli prawa strajkować i wychodzić na ulicę. W świetle prawa można im było odrąbać ręce. Przykre, prawda?

Wtedy byli to zwykli robotnicy, a dzisiaj Pan z ich synami profesorami, nie chce rozmawiać. Chce Pan interesy z ks. Arcybiskupem ubijać, prowadzić negocjacje o Boga, o Chrystusa Króla się targować? Upominam z sercem , jak przyjaciel!  

Dla Pana ważne było 300 czołgów, których się powstańcy nie ulękli, a dla stojącego na placu tłumu ważniejszy jest dzisiaj Bóg, niż ileś tam niemieckich Lampartów. 

Kombatanci oddzieleni od władzy tłumem stojących poznaniaków nieomal nic nie widzieli poza obróconymi do nich bokiem żołnierzami, składającymi w imieniu władz nieomal równe jak spod sztampy wieńce z biało czerwonymi kwiatami.  

A gdzie Pańskie ludzkie serce Panie Prezydencie? Starałem się bijąc sercem "Pojednania" łagodzić ich niewypowiedziany ból. Czy mi się to udało? Nie umiem powiedzieć. A za rok na 60 lecie proszę nad tą zielenią ustawić trybunę i usadzić ich na niej z honorami należnymi weteranom.  

A gdzie stały władze miejskie i wojewódzkie?  Stały w pierwszym rzędzie na krawędzi granitowej płyty przed pomnikowej, w miejscu, z którego wyruszały wszystkie delegacje z kwiatami pod pomnik. 

Miejsce to, najbardziej dystyngowane, z najlepszą widocznością wybrano właściwie. Szkoda tylko że nie usadzono przed władzami kombatantów. Czuli by się wtedy prawdziwie uhonorowani i docenieni nie tylko przez społeczeństwo, ale i przez władzę, która nad siedzącymi tyle samo by widziała.          

Z jednego (potknięcia) ludzie o wszystkich (potknięciach) wnoszą niesłusznie. Wprawdzie, ale bardzo często, sądy ludzkie, o ile są ku złemu skłonniejsze, o tyle z większą ostrożność doradzają tym, na których każdy uwagę zwraca.

A jeśli chodzi o potknięcia, to słuszną uwagę miała radna PIS pani Lidia Dudziak (pierwsza z lewej), że wśród delegacji chcących złożyć wieniec nie wymieniono zakładowych organizacji "Solidarności", 
obu największych wtedy przed laty zakładów pracy Poznania HCP Cegielski i MPK Poznań. Przypadek? Nazwijmy to wypadkiem przy pracy. Dobrze, że choć AKO wymieniono (na zdjęciu).

Po zakończeniu uroczystości prosiłem jednego z konferansjerów by mi przekazał częściowo drukowane, a częściowo na żywo uzupełniane przez organizatorów kartki - wytyczne. Niestety,  będziemy się musieli z nich rozliczyć z Urzędem Miasta. 

Sól, którą zaprawiany być winien lud, jeśli się popsuje, na co się przyda ? Chyba  tylko na to, żeby ją precz wyrzucono. Lepiej jest bowiem aby zginął jeden człowiek niż cały naród. 

Zadający pytanie redaktor Pulsu dnia panu Prezydentowi Jackowi Jaśkowiakowi o gwizdy jakie rozległy się w tłumie w momencie gdy wyczytano, że wieńce złożą przedstawiciele konsulatu Rosji  (wg mnie gwizdy były sporadyczne, natomiast do moich uszu dotarł wyraźny przeciągły jęk, buczenie  eeehhh....)  usłyszał z ust Prezydenta słowa: 

"Każdy ma prawo do tego, ażeby również popełniać błędy i posypać sobie głowę popiołem. Ja to tak dostrzegam. Wiedząc, że będą nie mile widziani złożyli ten pokłon. Jest to również hołd, który składają tym osobom. Tak to postrzegam". 

Redaktor pan Tomasz Sosnowski na to: "I to jest przejaw demokracji, o którą walczyli robotnicy w 1956 roku. Tak też to odczuwają młodzi ludzie."
Najpierw fundamentalne sprostowanie panie Tomaszu Sosnowski. 

Robotnicy Poznańskiego Powstania Czerwca 1956 nie tyle walczyli o demokrację. Oni walczyli O Boga, a życie oddali za wolność,  prawo i chleb. A dzisiaj trzeba głośno pytać co z tych postulatów zostało po ich myśli zrealizowane. 

Gdyby w 1957 roku był drugi prof Stanisław Mikołajczak, Pomnik Wdzięczności stałby już dawno na pl Mickiewicza, a o wolność, prawo i chleb trzeba było jeszcze wiele lat walczyć. A dzisiaj rząd PO uchwala ustawę przeciwko życiu, przeciwko Bogu. Nie o taką Polskę walczyli nasi ojcowie. 



A jeśli chodzi o wypowiedź Pana Prezydenta Jacka Jaśkowiaka, to nie za bardzo rozumiem o kim On mówi z tym sypaniem popiołem, czy o sobie, czy o delegacji rosyjskiej chwaląc dalej ich odwagę. Nam Polakom udało się zmienić wtedy nazwę pominiętych Zakładów Cegielskiego zatrudniających wtedy 25 tys robotników (dzisiaj 500 osób), które wtedy nazywały się: "Zakłady metalurgiczne im. Józefa Stalina".

Podobnie al Niepodległości, którą dzisiaj przemaszerował pochód od oo Dominikanów do pl Mickiewicza nazywała się wtedy Stalingradzka. Komu zatem Rosjanie składali wczoraj wieńce? Czy może radzieckim dowódcom polskich jednostek pancernych? 
Panie Redaktorze jak delikatnie mówi na dzisiaj św. Ignacy:  Sól, którą zaprawiany być winien lud już jest zwietrzała. Na co się przyda? Chyba tylko na to, żeby ją precz wyrzucono.
    

niedziela, 28 czerwca 2015

Poświęcenie nowej chrzcielnicy.

Niedziela 28 czerwiec 2015 w naszym parafialnym kościele, w czasie koncelebro - wanej Mszy św. ks Proboszcz dokonał po 15 latach istnienia parafii poświęcenia nowej, drugiej już chrzcielnicy. 


Każdy chrześcijanin jest przybytkiem Ducha św. uświęconym na Chrzcie świętym łaską uświęcającą i w którym Jezus Chrystus obrał sobie mieszkanie Swoje przez przyjęcie Go w Komunii świętej.


Ponieważ Pan Jezus wybrał sobie mieszkanie w sercu ludzkim powinniśmy zachowywać czystość ciała i duszy, poświęcać się gorliwie modlitwie i prowadzić pobożny żywot.



Szatan ma wiele twarzy, gdy do nas przychodzi, by nam zasłonić Boga Prawdę i Sumienie. Chodzi tropami liter przez kolumny gazet, nakrywa Boże znaki podstępnym milczeniem. 

Widzieliśmy Cię Panie w jasnym znaku krzyża, łagodziłeś naszych myśli niezgojoną ranę. Jakże cudowne były Twoje Panie znaki, stałeś w płomieniu świecy tarczą przed szatanem.
Polska będzie na zawsze Królestwem Jezusa. Jego będą nad nami szumiały sztandary. On będzie naszym prawem zapisanym w sercu pójdziemy zawsze z krzyżem bronić naszej wiary.
Widzieliśmy Cię Panie, byłeś razem z nami. Dałeś znak, że Ty jesteś tego świata  Panem, jakże to przejmująca prawda Twej opieki, pokazałeś nam drogę przez krzyż i przez ranę.
Nie ma większej radości, niż być dzieckiem Boga, mówić do Niego Ojcze w chwili zagrożenia i mieć zawsze świadomość, że za nami stoi i otacza nas siłą swojego ramienia.

Polska będzie na zawsze Tobie Chryste wierna, nie masoni nas będą uczyli wolności, ci w których zgniło od grzechu sumienie nie potrafią zrozumieć potęgi miłości.
Kolorem brązowym - pozwoliłem sobie wpisać wiersz Kazimierza Józefa Węgrzyna: "Polska będzie na zawsze Tobie Chryste wierna" ze zbiorku "Psałterz Narodu Polskiego".
      To już nie jest opłatek, po konsekracji, to już jest żywy Jezus Chrystus.
      Dlatego Kościół tak naucza, że to jest obiektywna prawda, a nie jest to prawda, że tak Kościół naucza. 

O postępach w cnocie pod pomnikiem czerwca 1956

Przez poznańską prasę przetacza się dyskusja na temat lokalizacji Pomnika Wdzięczności. Redaktor Karolina Kociołek z Głosu Wielkopolskiego kontynuuje ten temat w rozmowie z Prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem, zatytułowanym: "Ma stanąć na Ostrowie Tumskim".
Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3914033,jaskowiak-o-pomniku-wdziecznosci-ma-stanac-na-ostrowie-tumskim,2,id,t,sa.html

A więc: dziel i rządź pobrzmiewa mi w uszach po przeczytaniu powyższego. Wobec tego cytuję na fioletowo dzisiejsze maksymy św. Ignacego, przetykając je wspólnymi  zdjęciami z 31 maja 2015 roku. 

Wyrokowanie o doskonałości z twarzy, z ruchów, z usposobienia, z zamiłowania do samotności, jest niewłaściwe i bywa mylne. Z pracy nad sobą, jakiej się kto podejmuje, z pokonywania siebie, należy wnosić o zrobionych w cnocie postępach.
 - tak cały ten wywiad, 500 lat temu, w maksymach na dzisiejszy dzień 28 czerwca, podsumował św Ignacy z Loyoli. 
       Nie da się dalej dyskutować z osobami, które nie przeczytały mojego listu otwartego z 22 czerwca, w którym tłumaczyłem dlaczego Jezus Chrystus nie chce stanąć bez korony w piastowskim Poznaniu. Choćby nie wiem jakich zamian gruntów dokonali Prezydent Miasta Poznania Jacek Jaśkowiak i Ks. Arcybiskup Metropolita Poznański Stanisław Gądecki, 

nie wiem ile jeszcze pism napisał do Urzędu Miasta Poznania Przewodniczący Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Wdzięczności  prof. Stanisław Mikołajczak 


i ile protestów przed siedzibą Urzędu Miasta zorganizował Przewodniczący Poznańskiego Związku Patriotycznego Wierni Polsce Bogdan Freytag, Chrystus z gołą głową do Poznania nie przybędzie

Bowiem wątpliwą jest świętość, która chwały szuka z tego, co raczej jest pewnym zdrętwieniem natury, niż mocą działania duszy, chyba żebyś świętym nazwał drzewo, które się nigdy nie gniewa i  nigdy zmysłowości w sobie nie odczuwa. 

Trudno o pniu nie powiedzieć, że nie jest twardy. Negocjator jak pień twardy, a wywiad polityką i kadzidłem pachnie od początku do końca i pozostanie się makietą zadowolić do znalezienia ludzi czasu intronizacji. To ten! 

Może i ja Księże Arcybiskupie. Zwołałem już w grudniu ubiegłego roku Polaków na 22 listopada 2015 roku do Świebodzina, byśmy wspólnie odśpiewali Chrystus wodzem, Chrystus Królem, Chrystus, Chrystus władcą nam.  

Pytam się zatem was wszystkich: jakie nasze dusze postęp uczyniły. Słowa, słowa, tylko słowa, a serca, jak były zdrętwiałe na Króla  tak pozostały. Wobec tego jeszcze raz przypominam słowa mistyka dominikanina o. Joachima Badeniego, duszpasterza akademickiego w Poznaniu w latach 1957-1975:

Odnoszę je, pisane na brązowo,  tym razem do wszystkich Wielkopolan, do wszystkich Polaków przeczytajmy:

       <<Co znaczy przyjąć Chrystusa?  Czy to kwestia wyobraźni i uczuć?   

To jest głęboka tajemnica naszej duszy. Czy wewnątrz naszej duszy może być pusto? Może być śmietnik, a potrzebne jest, by tam była pustka, i by w tej pustce mógł zasiąść Chrystus. Istnieje takie najgłębsze miejsce w naszej świadomości, gdzie nie sięga wyobraźnia i introspekcja. W tym miejscu chce królować Chrystus, chce być wywyższony. 
 

       Tak jak Chrystus został wywyższony na Krzyżu, tak i dla nas będzie konieczne obumieranie, aby żyć. Moje dotychczasowe życie musi umrzeć. W tym miejscu, do którego docierały uroki dawnego życia, zapanuje Chrystus, z mego wolnego wyboru.     

        Przyjąć Chrystusa, to znaczy podporząd - kować się Chrystusowi. Chrystus ma królować w moim życiu: On na tronie a wszystko inne niżej od Niego. Przyjąć Chrystusa to także otworzyć się na najgłębsze warstwy psychiki, aż do podświadomości, z której emanują uroki Boga do świadomości, do woli, do codziennego życia.   

Przyjąć Chrystusa.
         Czy to jest łatwe czy trudne? 
          Z jednej strony łatwe - wystarczy prosty gest. Natomiast trudne może być poddanie Chrystusowi Królowi tych warstw psychiki, które na co dzień są mało dostępne.   

Przyjąć Chrystusa, to w pewnym momencie stwierdzić, że po pierwsze: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20). Po drugie: jest we mnie coś głębszego niż egoizm. I po trzecie: to ja podejmuję decyzję, ja pragnę, ja kocham.>>

Czy i na jaką pochwałę zasługuje ta lub owa czynność, wnoś z usiłowań przy jej wykonywaniu użytych, z pobudki, która do jej podjęcia nakłoniła . TRUDNOŚĆ   TU   O    CENIE    STANOWI    WARTOŚCI   DODAJE. 

Tylko z tej perspektywy należy spojrzeć na pusty postument, na pracę i starania  włożone w dzieło odbudowy "Pomnika Wdzięczności" na pl. Mickiewicza przez obie strony. Z jednej strony  mamy od 5 lat intensywne czynione społeczne działanie sporej grupy społecznie działających osób, a z drugiej opór władzy, przez nas opłacanej, nie dopuszczającej pod żadnymi pozorami do realizacji bez wątpienia słusznych postulatów, realizacji obiektu, który staraniem tejże władzy winien być realizowany nie za społeczne pieniądze, ale z kasy urzędu,  kontrybucji wojennych, lub kasy unijnej. Odbudowa dóbr kultury po powojennych zgliszczach należy bowiem do obowiązku władzy publicznej i to władza publiczna powinna szukać sprzymierzeńców do realizacji tego zadania.

Że nie są złymi niektórzy, przypadek tak zrządził: ponieważ nie trafili na złe przykłady, nie znaleźli się  w sprzyjających ku temu okolicznościach; inaczej byliby  jak najgorszymi. CÓŻ  WIE,   KTO   NIE   JEST   WYSTAWIONY   NA   POKUSĘ? 
 
Ja jednak wolę wziąć mój dzwon "Pojednanie" i jechać pod Poznańskie Krzyże,  by biciem dzwonu i modlitwą oddać hołd i pamięć ofiarom Poznańskiego Powstania Czerwca 1956 roku, podobnie jak ten samotny chłopak który stanął przed pustym fundamentem i w zadumie pomodlił się do Chrystusa... Bez walki nie spodziewaj się korony. Samotność, wrodzone do milczenia zamiłowanie, od ludzi stronienie nie uważa się tak dalece za cnotę, może nawet czasami sprzyjać naszej gnuśności, być dziwactwem, poczytywać się  za wadę.