piątek, 31 lipca 2015

O ofierze z życia

Dzisiaj w dniu Jego święta, nie będzie żadnych komentarzy i żadnych dopisków do św. ojca Ignacego z Loyoli. On złożył ofiarę Bogu ze swego życia, a ja? Co mnie wstrzymuje?

Nic się przydarzyć nie może, ani bardziej pożądanego, ani milszego, jak umrzeć za Chrystusa i za zbawienie bliźnich.

Żyjesz dopóki, dopóty wśród  tysiąca nieszczęść przebywasz. Byłoby to małą rzeczą, owszem nawet dobrą. Problem jednak w tym, że ty się znajdujesz wśród wielu niebezpieczeństw zbawienia, których wcześniej nie unikniesz, aż z tego świata nie zejdziesz szczęśliwą  śmiercią. PRZED  GROBEM   NIE   MASZ   BEZPIECZEŃSTWA.

Skoro umrzeć potrzeba, lepiej paść na placu, w walce za Boga i bliźniego. Nie zaszczytna to śmierć, gdy nas czas pochłonie, gorączka strawi, przypadek zgładzi. Za Chrystusa oddać życie, to jest śmierć nad wszelkie życie słodsza. 

Do największych dobrodziejstw Bożych  zaliczyć należy, gdy za Boga umrzeć możemy . Jest to znak szczególnej Jego względem nas miłości, której nie tylko się obawiać nie powinniśmy, ale owszem z całej siły jak najgoręcej pożądać. 

Jeśli Chrystus życie za ciebie położył, czy jest w tym coś wielkiego, gdy ty swoje za Niego kładziesz? Pomyśl...! kto za kogo położył? Czym jest Bóg, a czym życie ludzkie? Nie rozumiem, kto rzeczy tak lichej jak życie, tylu niebezpieczeństwom podległym, tak wielkiemu i takiemu Panu ofiarować nie chce.  CO   CIĘ   WSTRZYMUJE?

czwartek, 30 lipca 2015

To nie Syria i nie Afganistan - to Warszawa

To nie Syria i nie Afganistan – to się dzieje w Warszawie

Muzułmanie już pokazali, że tu rządzą oni, dziś legalnie na środku ulicy odprawiali swe modły na ulicy w Warszawie: Na taki obrazek trafiali dziś przechodnie spacerujący po ulicy Alzackiej na Saskiej Kępie. Kilkudziesięciu mężczyzn, wyznawców islamu, modliło się wspólnie, wokół asystowali im policjanci.

muzułmanie w W-wie
 
I nie widać, by ktokolwiek protestował jako „biedronka czy motylek” jak podczas katolickiej procesji Bożego Ciała! Obudźmy się, póki jeszcze nie jest za późno!!!

O nie reagowaniu na oszczerstwa

Bardzo laicki, powiedziałbym  naukowy, pogląd przedstawił nam dzisiaj, w wigilię swojego święta św. o. Ignacy jeśli chodzi o kwestię pomówień i oszczerstw, nadając swoim maksymom pisanym na fioletowo tytuł: "O nie zważaniu na oszczerstwa." Zupełnie inaczej podszedł do tego zagadnienia współczesny poeta Kazimierz Józef Węgrzyn w wierszu pisanym na niebiesko: "Twe znaki i krzyże".

Mowy oszczerców należy niweczyć świadectwami poważnych mężów, a usta niegodziwców zamykać dobrodziejstwami.

Zamiast krótko napisać jednym zdaniem: Zostaw to Bogu, proponuje odwołać się do mądrzejszych od Ciebie, do autorytetów. Gdzież je dzisiaj znaleźć, jak oszczercy pozbawieni jakoby sumień, nawet papieża gdzieś mają.

O Panie, jak dobrze, że wciąż jesteś ze mną,
choć nie zawsze rozumiem Twe znaki i krzyże,
to przecież wiem, że tylko z Tobą pragnę Chryste!
iść przez życie ku Tobie wciąż wyżej... i wyżej...

Kto pocisków złorzeczeń uniknąć nie może, ten niech im pierś spiżową przeciwstawi, to jest, pierś dobrym sumieniem opatrzoną. Stępi się każdy pocisk, jakiego by się można było obawiać, w ten sposób duszy się nie zabije, ani jej nie obrazi. 

Na nic okazuje się dzisiaj dyskusja medialna, bo zło głęboko zapuściło korzenie w środki masowego przekazu i na twoje jedno krytyczne słowo leje się nawet obcojęzyczna lawina. Nie przegadsz, nie przepiszesz, mimo że twój internet, jaki on tam twój, dociera na cały glob ludzki, o czym nie marzył nawet nasz Święty.  

O Chryste jak dobrze, że mam zbroję wiary
bo dzięki niej, dziś mogę walczyć z wrogiem dzielnie,
choć bywa, że ta zbroja czasem nie wytrzyma
i bywa, że zaboli... gdy los trafi celnie...

Jeśli za słowa obelżywe, takimi samymi odpłacić zechcesz, złe bardziej pogorszysz. Ogień, który pomału może by był przygasł, wybuchnie płomieniem, tym silniejszym , im silniejszą  wywiąże się  sprzeczka, ze słów  nawzajem wypowiedzianych. 

Tu już tylko Boża interwencja może coś zmienić i o nią przychodzi Ci prosić i błagać. W pierwszych czytaniach od wielu dni słyszymy o Mojżesz. Zauważ jak on reagował na ludzkie oszczerstwa. Unosił obie ręce w górę do Jedynego Boga, otoczony obłokiem Ducha Świętego. 

Ale wtedy Ty jesteś... wtedy mi pomagasz,
podnosisz czule z kolan i zbroję hartujesz.
Ty Panie swą miłością dodajesz mi męstwa,
Ty od klęski, jak ojciec czuły mnie ratujesz.

Nierównie jest lepiej nie  zważać na oszczerstwa, pogardzać nimi, nie wyjaśnią się wprawdzie, ale ucichną. Gdy ty zamilkniesz, zamilknie także i echo. Przez ścieranie się wzajemne wiadomość o zajściu rozszerza się daleko, tak samo jak płomień wciąż podsycany zamienia się w pożar, podczas gdy bez twego podsycania prędko by przygasł i zaledwie przez otaczających był by widziany.

Zostaw to Bogu Ojcu, tak jak zostawił to Jego Syn Jezus Chrystus, gdy już nie mógł nic uczynić jako człowiek przeciwko miotanym na Niego  oszczerstwom i pomówieniom. Padłszy na kolana uniósł obie ręce w górę tak jak na figurze Chrystusa Króla, odsłaniając swoje złote serce, tak jak na figurze stojącej pod Krakowem i czekającej na dorobienie Mu królewskiej korony. 

Ty mnie Panie prowadzisz przez zagon Ojczyzny
i wyznaczasz granice prawa i wolności. 
Ty pozwalasz mi ufnie iść bruzdą granicy
by bronić swojej dumy domu i godności
i nadziei w człowieka... nadziei, że jutro
podniesiemy krzyż losu ponad kurz niewoli,
że ci co pobłądzili powrócą do domu,
spełniając Chryste wiernie nakaz Twojej woli.

Jeśli się mścić zamierzasz, nieprzyjacielowi rękę podajesz, bo swoim żalem, swoją skargą oznajmiasz mu, żeś otrzymał ranę, o której on myślał. Większym nad oszczerstwa jest ten, kto się nauczył nie troszczyć o nie. NIE   TY   ALE   ŻYCIE   TWOJE   NIECH   JE    ZABIJA,  A   RESZTĘ    ZOSTAW   BOGU.

W Tobie Panie Ojczyzna... nasze polskie losy,
nasz powrót z emigracji z brzemieniem tęsknoty
w Tobie nasza spokojność, że nas nie dosięgnie
pod żebra wbita drzazga codziennej zgryzoty...


Jestem ciekawy czy Ks. Abp. Stanisław Gądecki wystąpi do Papieża Franciszka, by ten będąc przy okazji na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie, założył Jezusowi Chrystusowi królewską Koronę?

środa, 29 lipca 2015

W odpowiedzi Elizeuszowi, Magie, Danie, Ince i Krystynce

W sukurs, jak to ma w zwyczaju, przyszedł św. o. Ignacy z Loyoli, dając nam serię wskazań pisanych na fioletowo, a przypisanych do 29 lipca pisząc 5 wieków temu:


" Człowiek, który żądze swoje poskramia, więcej odnosi korzyści przez jeden kwadrans rozmyślania (na modlitwie), niż inny, który swych żądz nie krępuje, przez kilka kwadransów (straconych na deliberacjach z doradcami w gabinetach rządzących).

Duszą modlitwy jest skupienie myśli. Gdzie się wciąż burzą nieposkromione żądze, tam o skupieniu mowy nie ma. Taki stan rozrywa, nie skupia; nie podnosi a rozprasza ducha.



Starałem się dzisiejszego ranka skupić na modlitwie. Klęcząc u stóp pomnika na Placu Zmartwychwstania, różnie to z tym skupieniem bywa gdy obok jadą samochody i przechodzą ludzie czy to w tę czy w tamtą stronę. Ale są takie chwile, że te pozorne przeszkody stają się inspiracją do owocnych modłów, zwłaszcza, jak te ostatnie połączone są z umartwieniem.

   Dlatego rzadki tylu modlitw owoc, ponieważ rzadko towarzyszy im umartwienie. Drzewo należycie wysuszone zapala się bez trudności, podczas gdy świeżo ścięte długo się opiera, ogień z wilgocią w nim zawartą niemałą walkę stacza

Pozwólmy zatem wyschnąć przez lato drzewu, a ogień wybuchnie z większą siłą. To nic, że co rusz deszcze, burze, a nawet nawałnice mamy, które przewracają i tłuczą wazony z kwiatami. Wszystko to po nas spływa jak woda po kaczce.

Zmniejszenie żądzy jest powiększeniem miłości, gdzie nie ma wcale żądzy, tam doskonała miłość:  O  TYLE  SERCE   DO   BOGA   SIĘ   WZNOSI,  O  ILE  OD   WRODZONYCH   ŻĄDZ  ODSTĘPUJE.

Ciekawe co sądzą o tym te dwie panie artystki, siedzące na drugim planie na chodniku przed kościołem Farnym w Poznaniu? Mnie, nie tyle serce tych pań, co ten dziwny przedmiot przy którym stanąłem zainteresował.
Jak ogień, po usunięciu przeszkód, które jego pęd powstrzymują, natychmiast do środka naszych serc się dobiera, tak serce po usunięciu żądz niedobrych, innych skrzydeł nie potrzebuje, aby prędzej do Boga wzleciało.


Pachołek”
Idąc od strony Placu Kolegiackiego ku kamienicom Starego Rynku mijamy jeden z najpiękniejszych zabytków sztuki sakralnej Poznania, kościół farny. W jego bezpośrednim sąsiedztwie  można znaleźć żelazny „pachołek”, o dziwnym, obłym kształcie, przypominający amforę. Tak ten nietypowy element opisuje Grzegorz Sporakowski w książce Henryka Kota „Poznań w grafice”. I ma na myśli serce dzwonu starej Kolegiaty – kościoła Św. Marii Magdaleny, którego ruiny usunięte zostały z obecnego Placu Kolegiackiego nakazem Prusaków w 1802 roku. Dawniej, gdy dzwon wisiał przy kolegiacie, głosił radosne wydarzenia, jak i ostrzegał przed klęską.
Dziś serce dzwonu jest ulokowane przy murze obecnego kościoła farnego, na ulicy Gołębiej. Jak pisze Zbigniew Cofta w „Przewodniku Katolickim”, kształtem przypomina nieco starą, wkopaną pionowo w ziemię armatę lub metalowy odbojnik bramy. Przeprowadził on analizę dokumentów historycznych, dotyczących tego zabytku. Rozważa zatem dwa wydarzenia, które mogły przyczynić się do zniszczenia dzwonu. Pierwsze to uderzenie pioruna w wieżę w roku 1773, drugie to pożar w 1780 roku. Nowy dzwon został odlany w 1791 roku, gdyż przewidywano szybką odbudowę zniszczonej świątyni.
Opinię w tej sprawie wydał również pan Janusz Felczyński, właściciel Odlewni Dzwonów w Przemyślu, który na podstawie analizy przesłanych fotografii powiedział - jest to niewątpliwie serce dzwonu lub jego części, bardzo stare i z bardzo dużego dzwonu.
Zgodnie z jego opinią, serce wykonane jest sztuką „szwajsowania”, polegającą na tym, że nie mając  możliwości wytoczenia kuli o odpowiednich wymiarach, na zimnych kawałkach metalu zawijano kawał rozgrzanego do czerwoności żelaza i tak długo obrabiało się go młotami kowalskimi  - na przemian kując i grzejąc – aż otrzymano kształt zbliżony do owalu, który przypominał dzisiejszą kulę serca. Zespolenie tych dwóch elementów następowało poprzez „zeszwajsowanie" (dziś zgrzewanie). Technika ta wymagała wielkiego doświadczenia. Wykonanie tego serca zajęło zapewne około 20 godzin bezustannej pracy 2-3 silnych kowali. Pan Felczyński zabrał głos również w sprawie  miejsca w którym serce się znajduje: „serca wówczas mocowane były do dzwonu przy pomocy rzemienia – pasa z surowej skóry bydlęcej, miał on naturalną tendencje do wycierania się i pękania. Pękała zawsze podczas dzwonienia, i to wówczas, gdy serce miało największą prędkość. Pas urywał się i serce wypadało z dzwonnicy niczym bomba o wadze około 300 kg, przeważnie raniąc lub zabijając kogoś, kto akurat dzwonił dzwonem. Przypuszczać należy, że poznańskie serce w taki właśnie sposób wyleciało z dzwonnicy (w tym przypadku z wysokości ok. 60 m) i zostało tam, gdzie się wbiło”.
Dziś serce dzwonu jest jedną z nielicznych pamiątek po dawnej Farze. Jest zabytkiem, ulegającym niestety zębowi czasu, bo kute żelazo pod wpływem atmosfery ulega rozwarstwieniu. Grzegorz Sporakowski sugeruje, że serce dzwonu powinno zostać wydobyte z miejsca jego aktualnego pobytu, oczyszczone w odpowiedni sposób i zakonserwowane. A jego miejsce powinno znaleźć się, z właściwym opisem w samej Farze lub Muzeum Historii Miasta Poznania, gdzie znajduje się też kuta krata z nieistniejącej już świątyni

wtorek, 28 lipca 2015

Na wakacjach o zważaniu na wolę Bożą


Ani się obejrzeliśmy, a już minęła połowa wakacji. Jedni znajomi wyjechali nad morze, inni w góry, wnuki i wnuczki na obozach harcerskich, ale byli i tacy którzy wybrali agroturystykę. Ot na pięterku z balkonem, na skraju wsi Grzegorzew, pod lasem.

Od jednej z takich osób zdecydowanych spędzić tydzień czasu we wsi z  uregulowaną rzeczką Rgilewką pokrytą rzęsą, której kaczki nie przejadają dostałem serię zdjęć, do których dorobiłem swój opis.

Jednostajna płaska wielkopolska nizina. Niby nic ciekawego. Spacer brzegiem rzeki wydaje się nudny. Ale, jak się zna zioła, okazuje się bardzo bogaty w owoce ziemi.
 
Ofiarodawcę zdjęć z góry przepraszam, jeśli mój subiektywny opis nie będzie przystawał do faktów, porozdzielanych dodatkowo dzisiejszymi maksymami św. ojca Ignacego z Loyoli pisanymi na fioletowo.

Zważajmy zatem tylko na Boską wolę, a Bóg sam nas w to , co jest niezbędne zaopatrzy.


Poziom wody na rzece regulowany jest przez śluzy, które co kilka km. pozwalają korzystać z obu brzegów rzeki.


W przyległych do rzeki lasach i zagajnikach oprócz runa leśnego jagód i poziomek można wypatrzeć nawet grubszą zwierzynę chroniącą się nie tylko przed myśliwymi ale i przed tegorocznymi upałami. Wprawne oko dostrzeże też w koronach drzew gniazda szarej czapli.

Rozległe łąki z bujną trawą są siedliskiem rechoczących wieczorami żab będących pokarmem bocianów, czapli, przeróżnego ptactwa oraz drobnej zwierzyny
Ze spaceru wraca  się radosnym z naręczem ziół i bukietem polnych kwiatów. 
A i pomodlić się  głośno można, przy przydrożnej kapliczce nikomu nie przeszkadzając i nie dostając się na języki.  


Zbyteczna o rzeczy doczesne troska jest tylko dowodem nieufności albo chciwości. Ten co karmi ptaki niebieskie o swoich nie zapomina. Niepotrzebnie się tak troszczymy. - o wypoczynek wybierając na wczasy oblegane kurorty, bądź wykupując zagraniczne wycieczki.

Za jedne 20 - 30 zł za dobę można spędzić mile czas,  z dala od miejskich hałasów, z dzieciakami lub bez, w pokoju 2. lub 4. osobowym z łazienką, jedząc wiejskie proste jadło, pijąc każdego dnia inną herbatkę z ziółek zbieranych przez gospodynię.
Spacer do grzegorzewskiego lasu kończy zwykle 10. różańca pod przybranym na kolorowo krzyżem pamięci.

Jest tam też kamień, taki byśmy powiedzieli miejscowy Pomnik Wdzięczności, za uzyskaną w 1917 roku wolność po okresie zaborów. Grzegorzew od 1550 do 1870 roku miasto, dzisiaj wieś, w roku utraty niepodległości w 1793 roku (zabór rosyjski), liczyło 456 mieszkańców. Obecnie wieś liczy 1650 mieszkańców (dane z 2006 roku)


We wsi znajduje się kościół parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny którego patronem jest św. Mikołaj. Rozległa parafia liczy 3600 dusz, a drewniany kościół jest największym kościołem drewnianym w środkowej Polsce.

Na parafialnym cmentarzu ciekawy nagrobek upamiętniający "zasłużonych", o których być może wspomniał poniżej św. Ignacy:
Gdybyśmy bardziej wglądali w siebie, więcej pamiętali o duszy, 
rzadziej by nam przychodziły na myśl rzeczy doczesne, którymi jeśli się umysł nad miarę zajmuje, nie może bez pewnej ze sobą utraczki podnieść się ku rzeczom niebieskim. Bardzo to zła zamiana, gdy ze szkodą dla duszy wynosisz rzeczy doczesne. 

Opuszczamy na jeden dzień Grzegorzew i jedziemy z uczynnymi gospodarzami na miejsce niemieckiego nazistowskiego ośrodka zagłady Żydów założonego we wsi Chełmno (Kulmhof) nad Nerem. 

Było to główne miejsce masowej zagłady około 150 - 200 tys. ludności żydowskiej z Kraju Warty i więźniów łódzkiego getta od jesieni 1941 do kwietnia 1943 oraz na krótko w 1944 roku.


Po co się tak uganiasz? Na próżno siejesz, na próżno podlewasz, jeśli Bóg nie da wzrostu. W jego ręku mnożą się chleby, tak, że wystarczają dla tysięcy. Hojni dla Boga nie potrzebują obawiać się niedostatku.
  


To pewno skierowane jest do współczesnych nazistów, którym jak tamtym brakuje przestrzeni życiowej.
Czytając o tych zbrodniach przeciwko ludzkości chciało by się zapytać gdzie był Bóg? Dlaczego dopuścił do takich zbrodni? Dlaczego nie ostrzegł Państwa Polskiego? 



     Dzisiaj możemy powiedzieć, że dał wyraźny  sygnał Rozalii Celakównie. Chciał by Polska uznała Go swoim Królem. 

Polska, w której na każdym kroku obcokrajowcy spotykają najprzeróżniejsze kapliczki , krzyże, figurki, jak choćby ta w Uniejowie - miejscu kolejnego wypadu z Grzegorzewa, świadczące o przywiązaniu do katolickiej wiary naszego Narodu. Niestety do dzisiaj czekamy na uznanie Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa Królem Polski. Niestety wzorem Zachodu prostujemy ludziom kolana i wycofujemy się z uczynionych Bogu ślubów i przyrzeczeń.

Kto szuka obfitości, niech szuka ją przez Boga, w Jego darach natury, inaczej jej nie znajdzie. Obfitość weźmie się nie wiadomo skąd - jak pisze święty Ignacy - , gdy udzieli jej ten, od którego wszystko pochodzi.
Jeśli w rzeczach doczesnych,
jak choćby w tym Uniejowskim zamku dawnej siedzibie Arcybiskupów Gnieźnieńskich  dostrzeżesz jakiś niedostatek, zastanów się, czy wcześniej go nie było w rzeczach duchowych, czyśmy się pod względem duchowym nie zaniedbali, że nasze dobra narodowe tak rozgrabiono.

Nie nadsporzą tego ceny w pokojach hotelowych na który przebudowano Zamek Arcybiskupi   od 310 zł za dobę w 2 osób. pokoju na poddaszu do 520 zł za dobę w Apartamencie Rubinowym na II piętrze.
 
Jakże skromnie wygląda ten odrestaurowany niewielki domek w Głogowcu, miejscu urodzenia (25.08.1905)   przyszłej świętej. W wieku 12 lat, w 1917 roku, kończy się I wojna światowa, a Helena Kowalska, przyszła święta, rozpoczyna naukę w szkole podstawowej. 

Po czterech latach mając 16 lat kończy naukę, opuszcza dom rodzinny i podejmuje pracę zarobkową w Aleksandrowie Łódzkim. Po roku wyjawia rodzicom zamysł wstąpienia do klasztoru. Sprzeciw rodziców i dalsza praca poza rodzinnym domem w Łodzi.

Jako 19. latka zgłasza się w Warszawie przy ul. Żytniej 3/9 (w domu, gdzie w sposób trudny do wyjaśnienia znaleźliśmy się z Ewą w nocy ....... szukając pomocy), w klasztorze Zgromadzenia Sióstr  Matki Bożej Miłosierdzia.  

Na zapleczu domu rodzinnego droga krzyżowa dla pielgrzymów i niewielka grota.
Helena Kowalska jako 9 letnia dziewczynka w kościele parafialnym w Świnicach Warckich, gdzie jako 2 dniowe dziecko była też chrzcona przyjmuje I Komunię  Świętą. 

Ostatnie zapiski jej dzienniczka z 1938 roku, zmarła mając 33 lata, na rok przed wybuchem II wojny światowej, dotyczą jej osobistych relacji z Jezusem z kolejnych dni. Zacytuję fragmenty:
4+ Dziś przygotowuję się na przyjście Króla. Cóż ja jestem , a cóż Ty, o Panie, Królu chwały - chwały nieśmiertelnej. O serce moje, czy ty zdajesz sobie z tego sprawę, kto dziś przychodzi do ciebie? Tak wiem o tym, ale dziwnie pojąć nie mogę. O, ale gdyby to tylko król, ale to Król królów, Pan panujących.

Przed Nim drży wszelka potęga i władza. On dziś przychodzi do mojego serca. Jednak słyszę, że się zbliża, wychodzę na Jego spotkanie i zapraszam. Kiedy wszedł do mieszkania serca mego, dusza moja przejęła się tak wielkim uszanowaniem, że z przerażenia zemdlała, upadając do Jego stóp. 
   Tu następuje wizja i słowa Jezusa, które opuszczam. A święta dalej pisze:
A więc, Królu mój, o nic Cię nie proszę, choć wiem że wszystko mi dać możesz. Proszę Cię tylko o jedno: zostań Królem na wieki mojego serca, to mi wystarcza. 
     Dziś odnawiam poddaństwo swemu Królowi przez wierność natchnieniom wewnętrznym. 

Dzienniczek Świętej Siostry Faustyny kończy się słowami:
16.+ Dziś otacza mnie majestat Boży. Nie umiem sobie nijak dopomóc, aby się lepiej przygotować. Ogólnie ogarnięta jestem przez Boga. Dusza moja rozpala się Jego miłością . Wiem tylko to, że kocham i jestem kochana. To mi wystarcza. Staram się, aby wśród dnia być wierną Duchowi Świętemu i czynić zadość Jego wymaganiom. Staram się  o ciszę wewnętrzną, abym mogła słyszeć Jego głos ...

A teraz przyszedł czas rozstania. Czas się pożegnać z miłymi gospodarzami.    
Na to konto właściciel pasieki przebrał się w stój, który wkłada od wielkiego święta. 

Dziękujemy za wszystko ....

List Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego do Prezydenta RP w sprawie "in vitro"

      W dniu wczorajszym 27 lipca Ks. Abp. Stanisław Gądecki  Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wystosował list do Pana Bronisława Komorowskiego, Prezydenta RP w sprawie "in vitro".
To już trzeci list mojego Księdza Arcybiskupa w tej sprawie:
- pierwszy z 10 lipca 2015 to Komunikat Prezydium Episkopatu Polski napisany bezpośrednio po zatwierdzeniu ustawy  "o leczeniu niepłodności" przez Senat RP,
- drugi z 17 lipca 2015 skierowany do Prezydenta RP bezpośrednio przed podpisaniem tejże ustawy.
Oba teksty umieściłem na tym blogu w całości we wpisie http://pojednanie2.blogspot.com/2015/07/o-strofowaniu-ksabpa-stanisawa.html
Z wczorajszego trzeciego zamieszczam, by nie zaciemniać mojego wywodu, jedynie dwa fragmenty: początkowy i końcowy, z ostatniego p-ktu  "d" (całość można przeczytać w dzisiejszym Naszym Dzienniku lub na stronie Konferencji Episkopatu Polski - http://episkopat.pl/dokumenty/6764.1,Odpowied_Przewodnicz_cego_KEP_na_list_Prezydenta_RP_z_dnia_22_lipca_2015r.html). 

A teraz do rzeczy:
    Nadal brzmi mi w uszach wyrwane z kontekstu zdanie z pierwszego listu: To wiedza medyczna a nie światopogląd religijny każe chronić każde życie ludzkie od chwili poczęcia.
W zdaniu tym, po słówku "nie"  zabrakło moim zdaniem słowa "tylko", o czym pisałem po wielokroć, nie tylko na tym blogu. 
      A czego zabrakło mi w ostatnim liście? 
Konkretnych, jasnych odniesień, którymi, wpisanymi na czerwono podobnie jak słówko "tylko", ubogaciłem poniższy tekst Księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego.  

   "Racje, które przemawiają za negatywnym osądem moralnym sztucznego zapłodnienia, mają charakter antropologiczny, medyczny i teologiczny. Metoda ta – w okolicznościach, w których zwykle się ją stosuje – oprócz ewentualnego zrodzenia dziecka, pociąga za sobą jednocześnie niszczenie innych, żywych istot ludzkich, co sprzeciwia się (katolickiej - mój dopisek) nauce o dopuszczalności przerywania ciąży. Cel nie uświęca środków.
......
      Dlatego w kwestii ustawy dotyczącej „in vitro” katolicy (głosujący za przyjęciem ustawy lub wstrzymujący się od głosowania - mój dopisek) sprzeniewierzyliby się Ewangelii i nauczaniu (Kościoła Katolickiego - mój dopisek) o godności człowieka, gdyby zgodzili się na tego rodzaju kompromis (głosując za przyjęciem tej ustawy- mój dopisek). Tam gdzie chodzi o życie człowieka nie ma miejsca na żaden kompromis, ale jest (ewntualnie - mój dopisek) miejsce – jak to ujmuje św. Jan Paweł II – na „ograniczenie szkodliwości takiej ustawy”. I takiego ograniczenia szkodliwości w tym przypadku zabrakło.
       Piszę o tym z bólem oraz w duchu odpowiedzialności za najbardziej bezbronnych, których ta ustawa wyklucza i uprzedmiotawia. Na takie traktowanie człowieka i życia ludzkiego w jego najwcześniejszej formie – nigdy i pod żadną presją – nie można się zgodzić.
Z wyrazami należnego szacunku,
+ Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski "

      To wszystko jest musztarda po obiedzie. To trzeba było głosić z ambon całej Polski, do całego Narodu, gdy ustawa ta była procedowana w Sejmie, a nie po podpisaniu jej, jako obowiązującego prawa, przez Pana Prezydenta. 
     Na tym przykładzie doskonale widać, jak brakuje zmiany w podejściu do uznania przez władze świeckie i kościelne Chrystusa Królem Polski. W Państwie Chrystusa Króla zbyteczne byłoby pisanie podobnych listów, wyjaśniających po czasie wylane "dziecko z kąpielą".

poniedziałek, 27 lipca 2015

O nieprzyzwyczajaniu się do złego na zegarze życia.


O nienawykaniu do złego


Wielkich rzeczy dokonuje Bóg tylko przez tych, którzy mają wielką wiarę. Przeciwnicy, którzy was będą atakować będą mówili: wyobraźnia, przypadek, by tylko przypisywać tym cudom waszego życia jakąś łatę. Będziecie kiedyś mile zaskoczeni jak wam kiedyś Pan Jezus przypomni: Rozmawiałeś Jerzy z tym mężczyzną, to zdanie go nawróciło.

Co z początku łatwo by mogło być usunięte, to z upływem czasu, w skutek przyzwyczajenia staje się niepodobnym do usunięcia. - tym zdaniem rozpoczął dzisiejsze maksymy św. ojciec Ignacy z Loyoli pisany na fioletowo.
 
Dzwoni do mnie w południe telefon. Podnoszę słuchawkę mówię jak zwykle Króluj nam Chryste i przedstawiam się z imienia i nazwiska. Facet zaskoczony powtarza swoje nazwisko i przedstawia się z imienia. Dzwoni z Berlina. Mówi: miałem twój telefon, ale nie wiedziałem, kto się pod nim kryje i zadzwoniłem. Gdy kończymy rozmowę pyta się:  jak się odpowiada na "Króluj nam Chryste" mówię mu, że "zawsze i wszędzie", a żebyś pamiętał to narysuj sobie dzwon przy moim telefonie. Powtarza za mną "zawsze i wszędzie" i na tym kończymy rozmowę.
I gdy mi to zdarzenie przypomni Jezus i powie: to go nawróciło, zdziwię się. 
A widzisz, odpowie Jezus, wystarczyło tak niewiele. Dlaczego? Bo wierzysz i się przekonałeś, że masz siać dobre słowo, że masz przekazywać dobre rady. 
I nie kalkulować czy to jest profesor, prezydent, sąsiad, kosmonauta, czy generał. Jest to Dziecko Boże, które Bóg kocha i ja Jerzy muszę zrobić wszystko żeby wylać tę łaskę Boga na niego. 

      Lekko i bez trudu, według swojej woli naginasz młode drzewko, ale gdy wyrośnie do nagięcia go, a raczej do obalenia potrzeba siekiery i długiego rąbania. Podobnie wzrastają występki, z czasem siły nabierają.

      Panie wobec tego działamy. Od dzisiaj są my we dwóch. 
      Posłuchaj mnie, jeśli chcesz być wielki w moich oczach, uczyń się wobec mnie zupełnie mały.  
     Jestem niczym, to takie duchowe deptanie przez Boga jego świętych jest w wielu orędziach.  
     Ufaj tylko mi, nie ufaj sobie i nie ufaj stworzeniom.  
     Boleśnie Pan mnie przez tę szkołę prowadzi. Bo byłem chory na dwie choroby: po pierwsze że nieomal wszystko ode mnie zleży i taki wał komuś do tego i po drugie, że jak zaufam człowiekowi, to on mnie nie oszuka. Mam te dwie szkoły poza sobą. Dlatego was wszystkich kocham. Na pierwszym miejscu jest u mnie Bóg. Jesteś ... Bogu dziękuję. Odsuniesz się ode mnie ...Twój problem. Bo inaczej diabeł przygnie człowieka przy ziemi i trudno mi będzie powstać, a jutro Bóg postawi przede mną nowych ludzi i będę musiał znowu płonąć duchem, żeby ich Nim zarazić. Nie ufaj literze, ale duchowi. Dziś Bóg Ojciec to wyjaśnił: przywódcy Izraela źle podjęli litery Pisma Świętego po przyjściu Mesjasza i dlatego doprowadzili do dwóch powstań i wyrżnęli im 1mln 200 tys żydów. Uwierzyli sami sobie. 

       Chwasty łatwo i prędko wzrastają, jeśli w porę nie zostaną wyrwane, później sobie szydzą z wszelkich zabiegów ogrodnika. Wybujałe, rozrośnięte, rozszerzają się coraz bardziej i przez cień, przez niedopuszczenie słońca zgubnie oddziaływują na wszelkie inne szlachetniejsze rośliny, na których nam najbardziej zależy.

      Jeśli przedłożysz cokolwiek przede Mnie, mówi Bóg Ojciec to, to będzie twoim panem.  
     Bóg już mnie ostrzegł by blog nie przysłonił mi wszystkiego. Skoro Bóg na pierwszym miejscu nie ma zmęczenia. Zmęczenie jest po modlitwie. Gdy się płonie Bogiem wszystkie bóle mijają. Jak tylko pomyślę o sobie wszystko boli. Myśl o Bogu. W ciągu dnia wszystko zanurz w Bogu. 
      Jeśli cokolwiek przedłożysz przede Mnie to, to będzie twoim panem: auto żona dom biuro, ogród, zaprawy, rozrywka, a nie Bóg, wszystko to będzie twoim Panem. 

        Gdy złe wzrośnie, zabiegi nic nie pomogą. Iskierkę można było palcem przydusić, ale pożarowi, który z niej powstał, nie poradzimy, pomimo, że się bardzo namęczymy - szkodliwą jest ta opieszałość.

      Ja mam być twoim Panem, słuchaj tylko Mnie i ufaj tylko Mi. Wiara i ufność zachwycają Mnie. Miej odwagę ufając w rzeczy nie znane i pokładając ufność w nadludzkich słowach
Jeśli cokolwiek przede mnie przedłożysz - koniec. Miej odwagę iść w rzeczy nieznanie. 
     Dajcie im jeść mówił  Jezus we wczorajszej Ewangelii. A mieli 5 kawałków chleba. Spełni się wszystko w tobie, co zapowiedziałem ci w moich niepojętych obietnicach. Jest tylko problem wiary. Tylko ty idź pierwszy i rozdawaj dzieciom chleb. Ani się przez sekundę nie zastanawiaj się, co masz w koszu, podnoś kosz i krzycz: ale ciężki. Takiej wiary nam potrzeba. Bóg wielkich rzeczy dokonuje przez tych, co mają wielką wiarę.   

      Największe sprawy załatwia szczęśliwie pośpiech, od zwłoki czegoż dobrego możesz się spodziewać? Odkłada zwykle ten, co nie chce. Za późno daje lekarstwo na truciznę, gdy ta całą krew już zakaziła. ZAWSZE   OD   DNIA   JUTRZEJSZEGO  ZA   ŁASKAWSZY   UWAŻAĆ   NALEŻY    DZIEŃ    DZISIEJSZY. 

Nie rozważaj czy powinieneś Mi ufać. Nie dziwcie mi się, że nie słucham innych. Słucham Boga. Nie zmuszaj mnie bym cię musiał słuchać. Nie zwodzę cię, bo jestem Bogiem, a nie człowiekiem mówi Bóg. Patrzenie Boga na rzeczywistość świata jest zupełnie inne niż twoje, czy moje. Po latach te słowa nie będą szokujące. Chodzi o pisma Rozalii Celakównej: Jeśli Polska zrobi intronizację, nie będzie II wojny światowej. 
Uwierzyli? 
Nie uwierzyli. 
Wiecie jaką odpowiedzialność ma Kard.August Hlond? Przychodzi do niego  Przeor Jasnej Góry, ma 6 stron elaboratu na temat ustanowienia Chrystusa Królem Polski i nic. W Poznaniu był I Kongres Chrystusa Króla, ale Chrystus w Pomniku wdzięczności został na czas II wojny światowej bez korony. 
I co? 
Ksiądz Kardynał uciekł na emigrację, a Niemcy pierwsze co zrobili, to zburzyli w Poznaniu Pomnik niekoronowanego Chrystusa Króla wyrywając mu złote serce, a Jego figurę wywlekli i przetopili na kule armatnie. 
       To oni Paulini z Jasnej Góry z Ojcem Przeorem wzięli  odpowiedzialność teologiczną za wyjaśnianie słów Rozalii, a nie Ks. Kardynał. Większość dokumentów nie tworzą kardynałowie, nie tworzą arcybiskupi. Dokumenty tworzy sztab ludzi, a oni je tylko podpisują, jak choćby to trefne zdanie dot "in vitro": 
" To wiedza medyczna, a nie światopogląd religijny każe chronić każde życie ludzkie od chwili poczęcia".
Nie porównuj mojej mądrości Jerzy z mądrością filozofów. A jeśli ci daję poznać to, co nie dałem poznać innym, czy nie powinieneś się czuć zaufanym

Może Bóg dał ci ten zaszczyt, może cię Pan Bóg wyróżnił? Podpisał Ci Jerzy Ks. abp Stanisław Gądecki inskrypcję ze Zmartwychwstałym Eucharystycznym Królem Polski na pomnik Bożego Miłosierdzia? 
Podpisał 1 marca 2015. 
A widzisz ...
Na wszystko jest czas. Czasy przyszłe będą się różnić wiarą od czasów obecnych. 
To nie mieści się w twojej głowie Jerzy. Dałeś Jerzy zaliczkę na koronę dla Chrystusa Króla? Dobrze wiesz, że trzeba ją mieć przygotowaną. Chrystus Król nie przyjedzie spod lotniska w Krakowie do Poznania bez Królewskiej Korony. We wnętrzu twego serca mieści się cała prawda Jerzy. Jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. 

Mogłeś dzisiaj lekarce domowej  na pytanie jak się pan czuje odpowiedzieć z uśmiechem: Pani widzi jaki jestem radosny i przekazać jej w skrócie symbolikę zegara wiszącego w przychodni lekarskiej (na zdjęciu obok nowa szafa z kartotekami pacjentów): 

Bóg jest w centrum. Do niego należy czas. On wprawia w ruch wskazówki zegara. Uwagę moją przykuła ta srebrna, sekundowa, skierowana na "1" poruszająca się najszybciej, a jednocześnie w sposób dla mojego oka można powiedzieć idealnie płynny. 

Ta idealna płynność skojarzyła mi się z najwspanialszym ideałem Trójosobowego Boga, którego reprezentują trzy wskazówki, każda inna. Dopiero wszystkie, trzy Osoby jako nierozłączna jedność tworzą jeden konkretny czas, jednego Trójosobowego Boga, bez początku i bez końca. Ja byłem, Ja jestem i Ja będę - mówi Bóg. Nie lękaj się Jerzy, bo do Mnie należy czas. Tym wszystkim to Ja, twój Bóg kręcę. Choć widzisz jak szataństwo nawet na cyferblat weszło by pokazać swoje wdzięki. Polska zrobi intronizację. To jest sekret Boga. Będzie odrodzony Kościół. To jest sekret Boga. Stanie Chrystus Król w Poznaniu na Placu Mickiewicza. To jest sekret Boga. Masz robić to ... To jest sekret Boga. Nie przejmuj się ludźmi. Jak nie styka to do elektryka, jak nie łyka - do hydraulika. A jak ci pyka to do optyka. No i czyste. Nie musisz studiować wiedzy przelanej na przestrzeni wielkiego zegara wieków. Zaniechaj czytania, wszystkiego poza Pismem Świętym, bo nie przynosi to ci już pożytku. Mam inny sposób formowania ciebie Jerzy. Spójrz jeszcze raz na zegar w przychodni i wyobraź sobie, że znajdujesz się - jesteś w łączności z jedną ze wskazówek. Co jakiś czas, jak się nakładają na siebie, masz możliwość przenieść się na inną. Niezależnie z którą ze wskazówek będziesz miał do czynienia zawsze będziesz złączony z centrum początkiem, a zarazem i końcem, z Alfą i Omegą. Tylko od ciebie Jerzy zależy jak daleko będziesz od centrum. Im bardziej będziesz się zbliżał do Mnie, to ludzki czas, mimo, że będzie płynął tak jak dla innych jednostajnie z tym samym tempem, dla Ciebie patrzącego na tarczę ziemi wszystko zmieniać się będzie coraz to wolniej i wolniej. 
Gdy zaś zaczniesz się oddalać od centrum na zewnątrz, w stronę nieskończoności, zauważysz, że wszystko zaczyna się kręcić coraz to szybciej. Karuzela życia będzie ci sprawiała pozorną radość. Oddalając się ode Mnie przyzwyczaisz się z czasem do prędkości, która ci się z czasem znudzi. Szybciej, szybciej kręć się życie, będziesz marzył zapominając o Mnie. Dostrzeżesz innych znacznie dalej oddalonych od centrum, od Boga, wirujących z zawrotną szybkością, być może że i tu w niedawno otwartym Centrum Kultury.  Będą ci mówić, życie jest jedno, korzystaj, a ty przesuniesz się dalej, na zewnątrz. Może nie spadnę, może się nie odczepię i tak przesuwać się będziesz coraz dalej od Boga, od centrum, aż w końcu nie zdołasz się utrzymać na wirującej karuzeli życia i odpadniesz od Trójjedynego Boga. Chyba, że uda ci się w porę przeskoczyć i połączyć ze wskazówką poruszającą się wolniej. I znowu będziesz miał wybór albo przesuwać się na niej na zewnątrz nabierając prędkości, albo do wnętrza, gdzie życie tylko pozornie płynąć będzie woniej, a ty będziesz bliżej i bliżej Boga. Daję ci dzisiaj w tym obrazie zegara to, co dawniej ludzie zdobywali przez lata medytacji. To Ja twój Bóg przyspieszam kurs twojej formacji wewnętrznej. Proś Jerzy o łaskę poznania istoty Boga. Elizeusz błagał we wczorajszych czytaniach Eliasza o 2/3 jego ducha, o poznanie. Był liskiem chytruskiem, nie miał szkół teologicznych, a wiedział, że to trzeba było uzupełnić. Bez oksfordu będziecie mieli łaskę poznania, którą przyszło by wam latami wypracować poprzez medytację. Nie lękaj się człowieka, a pamiętaj że lękać należy się tylko Boga. Ja Bóg daję ci najczystszą łaskę poznania. Kto mnie przyjmie i uwierzy, mówi Bóg, będzie miał udział w Moich obietnicach. 
Nie patrzcie na to, że mówią o was nawiedzeni, sekciarze. Niech sobie mówią. 
Odpowiadajcie na to dziękuję ci. Kto nie uwierzy, nie otrzyma. Z pustego i Salomon nie naleje. 
Jeśli idzie o ludzi, zyskałem... Jeśli dusza twoja nie płonie Bogiem, to niczym nie ryzykujesz podążając za Bogiem. Od dzieciństwa marzeniem moim było robić to, co mi się żywnie podoba. I moje skryte marzenie spełniło się. Traci ten, kto nie przyjmuje mojej łaski mówi Bóg. Teraz podnieś głowę. Dzisiaj czapki z głów i klęka przed Królem. Każdy otrzymuje to, o co prosi.

niedziela, 26 lipca 2015

O poskramianiu żadz na 24 pielgrzymce Radia Maryja


Wszystko na nowo macie zjednoczyć w Chrystusie i to co w niebiosach i to co na ziemi. Zjednoczyć to co na ziemi - jak zapisał św. Paweł (Ef 1, 10). To będzie nowe zjednoczenie, ale będzie tylko możliwe w Chrystusie, jako głowie, rozpoczął swoją homilię Ks. Abp Andrzej Dzięga na 24 pielgrzymce Radia Maryja na Jasnej Górze przed 2 tygodniami. 
      Spytacie dlaczego dopiero teraz po 2 tygodniach zająłem się tak ważną homilią, która moim zdaniem przeszła niejako bez echa przez internet? 
      Liczyłem, że znajdę gdzieś tekst homilii. Niestety same i to nieliczne omówienia, na których nie chcę się opierać. Nie pozostało nic innego jak spisać słowa Arcypasterza z nagrania. Stąd powstał nieautoryzowany skrót własny z pierwszych 18. min nagrania z moimi osobistymi wtrąceniami, którymi ubogaciłem dzisiejsze maksymy św. o. Ignacego z Loyoli pisane jak zwykle na fioletowo, a zatytułowane:  "O poskramianiu żądz".

Niepowściągliwość żądz jest przyczyną wszystkich nieszczęść jakie trapią świat. Idzie zatem o to, że ich poskramianie, za pomocą umartwienia, jest dobrem nie tylko osobistym, ale i ogólnym.  

Dzisiejsi Apostołowie nie mają szukać ziemskich gwarancji. Jesteście wyposażeni we władzę nad duchami nieczystymi, nad siewcą kłamstwa, niezgody, śmierci, nad przeciwnikiem Pana Boga drwiącym z Niego i chcącym Mu odebrać wszystkie dusze. Idźcie od domu do domu, od miasta do miasta niosąc pokój, a jeśli nie będą chcieli słuchać Bożego Słowa (to mnie przeraża) o Bogu miłosiernym, ale i sprawiedliwym, o Bogu aktywnym, potężnym, skutecznym (o Bogu Zmartwychwstałym Eucharystycznym Królu Polski - mój dopisek), wyjdźcie i strząśnijcie proch z nóg waszych, dając świadectwo przeciwko nim.

Obydwom umartwieniom oddawać się należy, z tą jednak różnicą, że głównie wewnętrznemu ciągle i wszyscy oddawać się mają, zewnętrznemu o tyle, o ile wymaga tego okoliczność osoby, miejsca i czasu.

Staje przed nami prorok Amos - zwykły robotnik, rolnik - kimże ja, Jerzy, jestem, że mam przemawiać w Twoje imię Panie. Idź i prorokuj do mego Narodu, idź i przemawiaj w moje imię. Poruszyło się i moje serce gdy te słowa usłyszałem z Jasnogórskiego szczytu. I zatrzymało mnie to słowo "Naród", tak jak Ks. Arcybiskupa Andrzeja Dzięgę , połączone ze słowem "Ojczyzna" i z tym wyjątkowym imieniem "Polska". To moja Ojczyzna, to moja Matka, to mój Naród, to moja ziemia, mówił te słowa JPII, powtarzał Ks. Arcybiskup i ośmielam się ja mówić powtarzając za Nimi uświadamiając sobie, że to moi bracia, moje siostry Jako Naród jesteśmy wyjątkową rodziną. Rozpoznajemy się nie tylko wg języka, kultury, dziejów, z których możemy być dumni bez wstydu i bez kompleksów. Gdy mówimy o sobie to musimy sięgnąć do jeszcze jednego kryterium duchowego. 

Jeden nieposkromionego serca popęd, ileż złego wyrządza jedna żądza panowania, ilomaż wojnami świat zakrwawiła.  

     W starym testamencie jest taki przykład: Gdy wielcy tego świata byli wstanie utrzymać całą ówczesną ludzkość pod sobą, to stanęli w swej pysze przeciwko Bogu, budując wieżę Babel jako znak nowego porządku świata, porządku bezbożnego. Co zrobił Pan Bóg - poróżnił ich języki. 
To mamy i teraz: mówimy różnymi językami. Słowa te same, po polsku brzmiące: leczeniem niepłodności nazywa się morderstwo, a to czy jestem kobietą czy mężczyzną  zależy od mego widzi mi się. Coś się dokonało u niektórych ludzi, rozpoznawszy, że biorą udział w działaniach przeciwko Bogu rozpoczęli sprzeciw, powiedzieli NIE, zaczęli mówić językiem posłuszeństwa Bogu, zaczęli wołać o Boże prawo, odmówili udziału w bezbożnym dziele, odeszli w inne strony świata. 

Nieposkromiony popęd, nie mniejsze niebezpieczeństwo,  wyrządza i w małym świecie, jakim jest człowiek,


Tam jest początek zróżnicowanych narodów i od tamtej pory narody rozpoznają się po tym: czy są Bogu wierne, czy są wsłuchane w głos Boga, czy mają w sobie siłę by iść i chcą iść, za głosem Boga po Jego drogach i wykonywać Jego plan, jego dzieła, czy też lekceważą i drwią z Boga.

Kto pragnie pokoju, niech żądzom swoim podyktuje prawo, poza które przekroczyć nie byłoby im wolno. Nikt nie wie, ile przynoszą korzyści żądze, gdy są w karbach trzymane, dopóki nie doświadczy ile sprawiają nieszczęść, gdy są puszczone samopas.

     Sięgając do St. Testamentu musimy szukać własnego odniesienia do Boga, do Bożych spraw. Bóg w Starym Testamencie wybrał jeden naród i pokazał jak chce go prowadzić. Bóg wybiera każdy naród i każdy naród prowadzi i chce prowadzić, ale na przykładzie tego jednego pokazał co się dzieje w dziejach narodu, gdy jest mu wierny, a także gdy odchodzi od prawdy, sprawiedliwości i miłości. 

Przybytek Boga, jakim są serca nasze czynimy tylu dzikich zwierząt jaskinią, ile nieuskromionych żądz w nim pielęgnujemy.
 
I nam Bóg wskazał naszą drogę, nasze dzieje, nasze polskie ścieżki.   Mówił o tym już w 1979 roku, w czasie I pielgrzymki święty JPII, gdy mówił, że nie sposób zrozumieć do końca naszych polskich dziejów bez Chrystusa, bo sam Chrystus je współtworzył, przeżywał i chce je przeżywać dalej. Przedziwna była wtedy spontaniczna odpowiedź Narodu na pl. Zwycięstwa, dominowały wtedy dwa śpiewy - komentarze: Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus Władcą nam. Papież włączał się w ten śpiew, stawiając tym samym osobistą pieczęć na tej aklamacji i na jej skutkach, na Królowaniu Chrystusa w Polsce. A drugi śpiew brzmiał: My chcemy Boga. 

Zwierzęce i od zwierząt gorsze są nasze żądze, bo jarzmo rozumu, którego zwierzęta są pozbawione, ze siebie zrzucają. 
 
Tak się rodziła solidarność , tak się rodziło przekonanie kim jesteśmy, kim jest Naród Polski i z jaką mocą możemy iść w nowe dziś i w nowe jutro. Nic się nie zmieniło w sprawach duchowych rozpoznań i duchowych wyborów, także w dzisiejszym czasie. Jeśli chcemy się rozpoznawać jako naród musimy te same słowa wyśpiewywać często, jako świadomy wybór, jako świadomą aklamację: My chcemy Boga, bo On naszym Królem, bo On nasz Pan. 

Księże Abpie Stanisławie Gądecki mój Arcybiskupie Metropolito Poznański, Przewodniczący Episkopatu Polski proszę nie wycofywać się z podpisanego 1 marca 2015 roku przez siebie tekstu aklamacji, jaka ma się znaleźć na wolnym miejscu na Pomniku Bożego Miłosierdzia w Baranowie nad tabliczką wotywną mojej żony. Bez oficjalnego uroczystego uznania w Baranowie Chrystusa Królem Polski nie da się położyć kresu budowanej nie tylko w Polsce ale i na świecie wierzy Babel. 



Dodaję 4 zdjęcia zrobione dzisiaj z godz. 12:50 - 12:52, którym nadałem jeden wspólny tytuł: "Można tak, można siak, można tak, a można i tak." 12:50


O czym one tak ze sobą gruchają? Jak to o czym? 
Siadły na najwyższym drucie pod napięciem prądu przed moim oknem i uzgadniają płeć. A co nie są równe? To gołąb i to gołąb. 12:51


Równe, ależ nie samiec ma węższy ogonek niż samiczka i jest nieco szczuplejszy, bo samiczka musi znosić jajeczka, a do niego należy tylko ich zapładnianie. 12:51


Nie da się ukryć że natury stworzonej przez Boga nie da się zmienić nazywając samca samiczką i odwrotnie. Tylko "rozumni" ludzie mogą wymyślić coś takiego jak ustawę o uzgadnianiu płci. 12:52