środa, 30 września 2015

Adoracja i czuwania ze św. Józefem

        "Uznać cud zanim się fizycznie doświadczy cudu, to jest cud." wypisuję już od dwóch dni na czerwono. 
        Dzisiaj środa i jak zwykle zarówno w dziesiątce różańca prowadzonej przez p. Basię, jak i nabożeństwie do św. Józefa, a także w modlitwie wiernych podczas wieczornej Mszy św dziękowaliśmy z Ks. Proboszczem św. Józefowi za łaski, które za Jego orędownictwem spłynęły na naszą parafię. 

      Ja dziękowałem za to co już otrzymałem, a czy cud okaże się cudem, to i tak mam za co dziękować i wielbić Boga. 
      Jutro z rana mam badanie wysiłkowe zobaczymy co wykaże. 
      Dzisiejszy wpis pragnę poświęcić niedzielnej adoracji przed Najświętszym Sakramentem oraz dwóm poniedziałkowym  czuwaniom przed Jezusem ukrytym w tabernakulum i świętym peregrynującym obrazem. 

Robiąc zarówno w czasie adoracji, jak i czuwań zdjęcia udało mi się zarejestrować  najistotniejsze wydarzenia, a przy okazji, nieomal co do minuty, określić czas ich trwania. Być może, że tak jak zdjęcia, okaże się on istotny dla potrzeb kroniki parafialnej.  
       Tak jak już wspomniałem w niedzielę nie byłem na powitaniu obrazu, nie byłem też na wieczornej Mszy św. 

Anioł Stróż obudził mnie w takiej chwili, że podjechałem pod parafialny kościół o 19:40, w momencie, gdy wierni zaczęli opuszczać świątynię po Mszy św. Czekając na ich wyjście  pstryknąłem zdjęcie samochodu kaplicy, po czym wszedłem do w 90% opustoszałego kościoła na wystawienie Najświętszego Sakramentu. Zdjęcie z adorującym Najświętszy Sakrament ks. Proboszczem zrobiłem o 19:47, drugie kończące adorację o 20:54. 

 Nie mogąc sobie znaleźć miejsca w ławce, klęknąłem na posadzce w miejscu gdzie stawiałem wózek inwalidzki z Ewą. Poza dwoma zdjęciami Żywego Jezusa ukrytego w Przenajświętszej Hostii nie robiłem zdjęć wiernych. Tak byłem pochłonięty modlitwą, że nie zauważyłem jak minęła godzina czasu i skończyła się adoracja Jezusowym błogosławieństwem, którego udzielił o 20:59 Ksiądz Proboszcz.

W godzinie Apelu Jasnogórskiego zaśpiewaliśmy Oblubienicy Św. Józefa Maryi Apel i po "Zapada zmrok, już świat ukołysany" udaliśmy się na spoczynek do domów...
Nastał poniedziałkowy ranek, który rozpocząłem udziałem w jutrzni, a potem we Mszy św. Opisałem ją dokładnie, określając czas i "scenerię" w jakiej zaistniał cud. Słowo cud bez cudzysłowu, jest do mojego użytku i zarzucanie mi nadinterpretacji póki co będę uważał za niestosowne.

W tym miejscu przerwę relację i pozwolicie, że zacytuję słowa Chrystusa skierowane do rumuńskiej zakonnicy o adoracji, których treść stanowią « Dialogi eucharystyczne pisane kolorem niebieskim:
« *** … Chcę uczynić z całej waszej istoty, z całego waszego życia nieustanną adorację. Niech ta adoracja nie będzie tylko przemijającym słowem, zewnętrznym poruszeniem. W adoracji powinna uczestniczyć cala osobowość człowieka.

Po rannej Mszy św. godz. 10:16 na czuwaniu przed Jezusem ukrytym w Tabernakulum zostało kilka osób. To czas w którym nie tylko się modlę, ale rozważam jak Maryja i Józef to, co mi się przytrafiło. Złożyłem jak prosił i zachęcał kaznodzieja na ołtarzu mój krzyż, a Jezus go zabrał ze sobą umierając przed tron Boga Ojca. A teraz mi mówi:
Pragnę istot adorujących, a nie tylko pojedynczych godzin czy aktów adoracji. 

Wszystko czym jesteś, wszystko co masz, wszystko co czynisz, wszystko co ci się przydarza – niech pozostaje w nieustannej łączności ze Mną. Ja zaś wielbię Ojca będąc w Eucharystii. 

Pstrykam kolejne zdjęcia i zamieszczam je tutaj, nawet to  prześwietlone. Zniknął na nim ołtarz, zniknęło tabernakulum Jest tylko rzeźba i obraz św. Józefa. Prezbiterium tonie w świetle.


Nie będziesz wówczas jedynie tabernakulum zawierającym Eucharystyczną Hostię.- opakowaniem - Ty sam staniesz się żywą hostią, chlebem ofiarnym obdarzonym świadomością, w którym Ja sam żyję, myślę, pracuję, cierpię, poświęcam się, triumfuję. Oto cel adoracji...
10:35 zdjęcie obok, w kościele jesteśmy we trójkę. Jezus, pani siedząca w ławce i ja klęczący pod chórem i śpiewający koronkę (proszę śpiewać, nie będzie mi pan przeszkadzał)   

Niestety jestem tak wzruszony że gdy przyszło do śpiewania drugiej dziesiątki głos mi się załamał i dostałem dar łez. Gdy skończyłem Koronkę, zdjęcie obok była 10:50 nad miejscem gdzie siedzi zwykle Ks. Proboszcz ukazało się dziwne światło. W kościele byliśmy we czwórkę Jezus wspomniana pani, pan który przyjechał rowerem na czuwanie i ja któremu świecąca plama skojarzyła się od razu ze złotą  prostą monstrancją.

Kolejne zdjęcia świetlistej plamy robię o 10:53; 10:55, 10:56 i 10:58. Oto one: 
... Oto cel adoracji, abyś w łączności ze Mną  prowadził to samo życie, polegające na wielbieniu Boga, na dziękczynieniu i wdzięczności … abyś wiódł życie będąc ofiarą przebłagalną za grzechy świata, wypełnione modlitwą o spełnienie się planów Bożych. 


Abym założył w tobie i w każdej duszy, w całym Kościele i w ludzkości wszystkich czasów wieczne Królestwo Trójcy Świętej. Abyś prowadził życie w skupieniu, ofierze, pełne miłości i pokoju . A zatem adoracja nie jest forma pobożności zewnętrznej, którą się przybiera przed tabernakulum i porzuca wychodząc na ulice, idąc do codziennej pracy, wracając do domu, będąc w teatrze czy w kinie – lub tez odwiedzając przyjaciół  przebywając w środowisku rodziny, wypełniając obowiązki społeczne. 

Prawdziwa adoracja jest Duchem i Prawdą. Jest zewnętrzną siłą Bożą, która ogarnia całą twoją istotę, całe twoje życie i sprawi, ze stanie się ono bardziej podobne do Mojego. 

Dzięki Duchowi Świętemu, którego udzielam ci w Eucharystii ,adoracja spowoduje, ze twoje myśli i twoje serce, wola, wrażliwość i wszystkie twoje słowa, czyny i gesty nabiorą – zawsze i wszędzie – wartości nadprzyrodzonej. ( !!!) 

To zdjęcie powyżej jest z 10:58, są na nim wspomniane dwie osoby. Pan mówił że to z okna???. Gdy stanąłem przed miejscem gdzie siada ksiądz i spojrzałem w okno oślepił mnie blask słońca. Nie mogąc znaleźć przyczyny wywołującej to zjawisko wróciłem do domu by przed 12:00 po raz pierwszy napisać :   "Uznać cud zanim się fizycznie doświadczy cudu, to jest cud." 


Teraz był czas by co nieco napisać na blogu i zjeść przygrzany w mikrofali obiad z niedzielnych resztek. Najedzony i szczęśliwy (o 13:06 zdjęcie powyżej) jestem po raz drugi na czuwaniu przed tabernakulum i rozmowie z Jezusem. 

Przez pierwsze dwadzieścia minut  jestem sam. Nikomu nie przeszkadzając mogę wielbić Boga śpiewając Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Intencja jest szczególna: o Boże Miłosierdzie dla wszystkich parafian.    

Adoracja jest Moim życiem w was i waszym we Mnie. Jest Boską poufałością ze Mną, Przyjacielem ludzi i Eucharystycznym Oblubieńcem, we wszystkich okolicznościach życia. Powtarzam tu słowa Ewangelii wypowiedziane do wszystkich ludzi, wszystkich wieków, ale przede wszystkim do czcicieli Eucharystii “tak niech świeci wasze światło przed ludźmi …” 

 *** Złoto w tyglu !!

Czuwanie kończę o 14:39. Przez 1,5 godziny odwiedziło Jezusa 10 osób. Jednej osobie  wystarczyły 3 minuty inna ze spokojem odmówiła cały różaniec. Ja miałem okazję łącznie przez 47 minut być sam na sam z Jezusem i jego słowem .

Brak komentarzy: