sobota, 31 października 2015

"61" Niewdzięczność człowieka i łaskawość Boga

Od dłuższego czasu Ks.Piotr Maria Natanek głosi konferencje, kazania, homilie,  jak kto woli z cyklu "Tato jestem". Wczorajsza "61" nauka zainteresowała mnie w sposób szczególny, jako że dotyczy Sakramentu Pojednania i Bożego Miłosierdzia. Oba te tematy żywo wiążą się integralnie z moim blogiem, dlatego poświęcam im najwięcej uwagi wychwytując co też inni mogą wnieść w tej tematyce nowego by zbliżyć mnie do Boga. Aktualnie kapłan ten rozważa ogólny temat: "Ojciec Łaski - terapia uwalniania od egocentryzmu, nie ja, ale Bóg zbawia duszę".
      Przedwczoraj Bóg Ojciec wyjaśniał wiele kwestii związanych z grzechem pierworodnym.  Nie potępiajcie siebie, słabość winna być twoją drabiną ku wiecznej chwale. Z natury jesteśmy słabi, stąd też potrzebny jest nam ktoś, kto nas wesprze, z kim pójdziemy w zwycięstwo. Tym kimś jest tylko Bóg. 
      W dzisiejszym wpisie całkowicie pominę komentarze Ks. Piotra Natanka. A przedłożony tekst będzie tekstem dwóch orędzi niewiadomego mi pochodzenia z prywatnych objawień, odczytanych przez Ks. Piotra Natanka. 
pierwsze objawienie nosi tytuł:  b) "Słabość człowieka i miłosierdzie Boga"
a drugie c) "Niewdzięczność człowieka i łaskawość Boga"
I uwaga porządkowa: moje przemyślenia i uwagi w tekście kolor niebieski. 
      Pierwszą pokusą jaka zagraża twojej duszy jest ta, że Ja Bóg miłuję sprawiedliwych, a grzesznikami pogardzam. Popełniwszy grzech, choćby najmniejszy szukasz winy w sobie i wymierzasz sobie sprawiedliwość lękając się, że nie patrzę już na ciebie z miłością i że nie masz we mnie pomocy.  
       To zakrawa na pychę, a nie pokorę. To pycha każe nam się certolić z Bogiem mówiąc, że Bóg miłuje tylko sprawiedliwych, a grzesznikami pogardza. Bzdura! Jest prawdą, że to Bóg miłuje sprawiedliwych, ale grzeszników także miłuje. Póki żyją na tym świecie ich miłuje, do ostatniej sekundy życia ich miłuje. Gdyby tak nie było, musiałbym Łukasza spisać na straty. Daj Boże żeby jeszcze minęło kolejne 5000 dni w moim życiu, bym każdego dnia mógł za jego duszę nieść modlitwy błagalne do Boga. Bo u Boga nie ma pogardy. To grzesznik sam siebie skazuje na wieczne potępienie, gdy odrzuci miłosierdzie Boga. Dopóki żyjesz, Bóg na ciebie czeka, wyciąga rękę. Tylko pycha każe nam mówić, że Bóg nami gardzi. 
     Zwracanie się ku sobie samemu zawsze jest odwracaniem się od Boga. Jak tu odwrócić to błędne koło, które nie prowadzi do nikąd? I oto piękna myśl Boga Ojca:
Upadek nie jest końcem drogi, ale etapem.
     Użalanie się nad własną grzesznością nie prowadzi do powstania z niego, ale do zniechęcenia się. Bardzo niebezpiecznego zniechęcenia się.
      Jakakolwiek byłaby twoja myśl nie będzie pocieszeniem jeśli zatrzymasz ją przy sobie i będziesz rozważać swoją słabość, jej przyczyny, jej następstwa, i jej istotę. To strata czasu, bo grzech zwalcza się łaską, a nie rozumem.
      Ty nie potrafisz go pokonać. A Ja to potrafię. Zamiast pozostawiać myśli w upadku, wznieś oczy ku temu, który ma moc uwolnienia cię od wszelkiego zła.
      Swoją Pokusę zamień na modlitwę odbierając sobie prawo do rozmyślania o sobie. 
      Jeśli tego nie uczynię, to przy każdej spowiedzi będę się spowiadał od początku. I nie chodzi o to, że będąc słaby popadnę kolejny raz w ten sam grzech. Chodzi o to bym z wyspowiadanego grzechu się kolejny raz nie spowiadać, bez przerwy nie wymieniać wmawiając sobie że nie masz pewności, że Bóg ci go odpuścił.To nie jest pokora, to jest pycha.
        Zamiast więc myśleć, wciąż zawodzić nie ma dla mnie nadziei  pomyśl: Bóg jest miłosierny i wszystko może, ciebie najgorszego może uczynić świętym.   
       Przypomnij sobie opowieść o synu marnotrawnym. On wcale nie przyszedł z pokorą przeprosić ojca. On był po prostu głodny i chciał się najeść nawet ze świniami. Sam był jak ta świnia i nie zamierzał nic w tym układzie zmienić. Ojciec był po prostu miłosierny i nie stawiał żadnych warunków. Taki jest po prostu Bóg.
       W Jego mocy, jest uwolnić mnie od tego ciężaru, skoro ja nie mam zadowolenia w moich upadkach, zasmucają mnie śmiertelnie, ale wyrzekam się ich i zdaję się na łaskę Miłosiernego Boga.  
       Nieraz warto przynieść Bogu swój grzech zwłaszcza ten powszedni, który ci się ciągle powtarza na zakończenie dnia. Panie, popatrz! Przebacz i zrób coś z tym, bo ja sobie nie radzę i powiedz mi amen! 
       Ty, tylko możesz. Wyrzekam się tego zła. Rozmyślaj teraz o istocie mojego Miłosierdzia. Co znaczy, że jestem Miłosierny? Prosiłaś świętych abym ukazał ci głębię Mojego Miłosierdzia. Jeśli jestem Miłosierny, to, to twoja szczęśliwa godzina bo znalazłaś Tego, który pragnie wciąż przebaczać. Miłosierdzie jest miłością, która biegnie na pomoc. Jestem Tym, który zawsze szuka najmiłosierniejszych, rozwiązań. Dążę do uzdrowienia, uleczenia, uwolnienia duszy, szukam pretekstu, aby pomagać.  Szukam woli, aby wyjść jej na spotkanie. Moje miłosierdzie oznacza, że Moje spojrzenie na ciebie wyszukuje tego co cię usprawiedliwia, nie tego co cię pogrąża. 
      Cudowna definicja Bożego Miłosierdzia. Bóg wyszukuje tego co cię usprawiedliwia, a nie tego co cię pogrąża.
Nie ma człowieka definitywnie, totalnie złego. 
       Każdy z nas ma ogromne pokłady dobra. Potrzeba spojrzenia z miłością na człowieka.  Dążę do dobra. Chcę je widzieć i tworzyć dostrzegając choć odrobinę, pomnażam ją.
Wspomnij na wszystkie aspekty miłosierdzia, jakie są opisane w Ewangelii i na słowa, którymi mój Syn obdarzył ludzkość przebaczeniem: Nie skory do gniewu i bardzo łaskawy.  
      Jeśli chcecie rozgryźć tajemnicę Miłosierdzia Bożego, to warto zapamiętać te słowa: Nie skory do gniewu i bardzo łaskawy.
     Taki jestem wobec poszukujących mnie dusz .Twoja nędza nie ma granic, ale moje Miłosierdzie przewyższa go nieskończenie. Uchwyć się tego, co wznosi się ku górze, nie tego, co ściąga cię w dół, do otchłani piekielnych, w których nie ma nadziei.Ty masz nadzieję i masz Tego, który jest twoją nadzieją, bo  oddał za ciebie życie nie po to aby cię utracić.Umacniaj się we Mnie, a nie zdoła cię pokonać żadna pokusa nieprzyjaciela. 

I drugie orędzie oznaczone literką "c" : "Niewdzięczność człowieka i łaskawość Boga."
     Dwa przeciwstawne bieguny, ale to wszystko wynika z natury Miłosiernego Boga, Jego bezwarunkowej miłości i wierności.
     Człowiek z natury jest niewdzięczny i szybko zapomina o łaskach jakie otrzymał. Pamięta raczej to, czego nie otrzymał, a nie zauważa wielu łask jakie dostał ode Mnie i skłonny jest je raczej uważać za naturalny stan rzeczy lub przypadek, a nawet efekt własnego sprytu, zazdrości, przewidywań, zaradności i przewidujących wysiłków niż na Moje dobrowolne akty miłości, ukazywane przez te wysiłki.
      Kiedy człowiek został wyniesiony na piedestał cywilizacji świata i duchowości kościoła, to wszystko sobie przypisuje. Wyrównywał byś wszystko, wypłacił byś pensje i dodatki wszystkim ludziom, dawał trzynastki, a gdyby ci coś uszło jesteś spalony boś tego nie wyrównał. Tacy już jesteśmy.
      Przyjmij więc prawdę, że nie zauważasz wielu moich łask, a część z nich uważasz nawet za zło, podczas gdy są dobrodziejstwem dla twojej duszy. Jesteś niewdzięcznym stworzeniem i rozczarowuje cię ta myśl, za każdym razem, kiedy porównujesz swoje wysiłki do Moich łask, których ci udzielam. Chcę byś przyjęła tę prawdę i zrozumiała, że nie zdołasz mi odpłacić za wszystko co dla Ciebie zrobiłem. Nigdy nie będzie znaku równości między twoimi wysiłkami dla mnie i Moimi łaskami dla ciebie. Jestem miłosierdziem Ojca, który zawsze wyprzedzi cię o krok, a wszelkie dobro jakie Mi ofiarujesz również jest Moją łaską.
       Dobrze wiemy, że nic nie mamy z siebie. Nawet wszelkie dobro jakie Bogu ofiarujemy jest również Jego łaską.
      Córko nie doznasz nigdy zadowolenia w samej sobie, a jeśli go doznasz strzeż się wówczas pychy, bo jest bardzo blisko. Zadowolenie jest tylko we Mnie. Ty zawsze będziesz odczuwać, że robisz zbyt mało. Skupienie się na znikomości twoich wysiłków również prowadzi do zniechęcenia, a więc przeszkadzać ci będzie w dojściu do Mnie. Myśl o twojej niewdzięczności powinna więc zastąpić myśl o Mojej łaskawości. 
        I tu pojawia mi się nowa optyka patrzenia Boga.
Myśl o twojej niewdzięczności powinna zastąpić myśl o mojej łaskawości.  Dobry i łaskawy - śpiewamy taką pieśń.

        Myśl o twojej niewdzięczności powinna zastąpić myśl o Mojej łaskawości, która niezależnie od twoich wysiłków obdarza cię wielością łask każdego dnia. Myśl o tym że jestem Bogiem łaskawym, który znajduje upodobanie w obdarowywaniu mimo, że nie otrzymuję w zamian równowartości swoich darów. Moja miłość jest bezinteresowna, bo daję, bo chcę. Cieszy mnie obdarzanie tego, kto nie ma.  Moja łaskawość nie mierzy się twoimi wysiłkami. Nie według twojej miary udzielam ci łask, wówczas ograniczam sam siebie. 
        Dlatego piękna jest opowieść o robotnikach. Czemu się smucisz, że każdemu dałem denara niezależnie jak długo pracował. Bóg jest łaskawy. Daje z siebie. Dlatego nie mówcie nigdy Bogu, że tyle dla Ciebie zrobiłem, tyle pościłem, tyle klęczałem i co Ty mi dajesz? Jakbyś chciał według tej twojej miary za zasługi otrzymywać, to byś parę kropel otrzymał. Byłbyś ubogi. Milcz! Bo Bóg sowicie wynagradza swoich czcicieli.
        Gdybym zamknął moją łaskawość w ograniczających ludzkich zależnościach świat zubożałby do stanu uniemożliwiającego jego istnienie. 
        Zdajecie sobie z tego sprawę? Nieraz tak bluźnimy Bogu, wyrzekamy ten do kościoła nie chodził , tego nie robił, taki zbój i tyle ma, a ja chodzę i raka mam. Bóg zmienia optykę naszego patrzenia.
       Gdybym zamknął swoją łaskawość w ograniczających ludzkich zależnościach świat zubożał by do stanu uniemożliwiającego jego istnienie. Nie liczę na to, że odwdzięczysz się Mi za Moje łaski i spłacisz je równowartością swoich modlitw i pokut. Moje łaski nie są przecież rzeczą, którą można kupić i spłacić nie pozostając dłużną Udzielam łask bo chcę udzielam łask , by człowiek poznał jak jestem dobry. Dostrzeganie moich łask jest dla Mnie rodzajem wdzięczności.
        Najpierw pomyślmy o zadośćuczynieniu , jest to potrzebne, ale najpierw  patrzmy z perspektywy dostrzegania łask jakie Bóg nam daje, bo Bóg nam daje je z wdzięczności.
       Pragnę, aby łaski były doceniane i aby dziękowano Mi za nie. Odpłatą na którą czekam nie jest jednak jakaś rzecz czy pokuta ale miłość. Jak matka, która nie oczekuje od dziecka zapłaty za troskę i cierpienia które poniosła, aby je urodzić i wychować tak Ja, nie oczekuję niczego innego, jak tylko miłości i docenienia mojej ofiary. 
        Tak niewiele Bóg od nas oczekuje i żąda.
        Zamiast więc sobie wyrzucać bez końca niewdzięczność uznaj ją i dziękuj Mi, pamiętając że w moich oczach jesteś dzieckiem, które wychowuję z największą troską. Okażesz mi wdzięczność przez miłość i przyjmowanie Moich darów niezależnie od tego czy są one przez ciebie oczekiwane czy nie. Zaufaj mi, bo chcę twojego dobra.  Amen.

Niedziela Chrystusa Króla


       Przeglądając wypowiedzi na różnych blogach nigdzie nie natknąłem się na informację, że niedziela wyborcza 25 października 2015 roku była przed laty niedzielą Chrystusa Króla. Tak była obchodzona na mocy encykliki Papieża Piusa XI Quas primas o Królestwie Chrystusa, przed ostatnią posoborową reformą kalendarza. Nawet ks. Piotr Maria Natanek, zainteresowany obchodzeniem w Grzechinii po raz pierwszy podwójnego święta Chrystusa Króla w dniach 21 i 22 listopada nie zauważył tej współzależności wyborczo - królewskiej.  

      I ja będąc niedzielnego ranka w parafialnym kościele zupełnie nie myślałem o związku Chrystusa Króla z niespodziewanymi dla wielu wynikami wyborów.
Do lokalu wyborczego nie za bardzo mi się spieszyło, mimo, że byłem mężem zaufania z ramienia PiS - u. Uznałem, że  wystarczy jak udam się do urny wyborczej na godzinę przed zamknięciem lokalu zakładając, że z liczeniem głosów przeciągnie się do 2 - 3 w nocy. 

       Wiedziałem od dwóch tygodni od ks. kan. Wojciecha Pawelczaka, że będzie miał tej niedzieli u Franciszkanów na wzgórzu Przemysława Mszę św. o 2:00 po południu w rycie rzymskim. Będąc rano na Mszy św. powtarzałem sobie, że dla księdza nie pojadę po raz drugi na niedzielną Mszę św. I tak na tłumaczeniu sobie, zbyteczność uczestnictwa w drugiej Mszy św., zeszło mi do obiadu. 

Po obiedzie położyłem się na drzemkę, liczyłem, że prześpię się co najmniej do drugiej. Zasnąłem bardzo szybko, około pierwszej, a obudziłem się jeszcze szybciej. Była 1:15. Skoro Anioł Stróż zadbał o to, bym miał szansę zdążyć na Mszę się do Franciszkanów, to widocznie miałem jechać na nią. Zrobiłem sobie mocne postanowienie, że nie jadę dla księdza i nie spotkam się z nim. Pojechałem wyłącznie dla Jezusa Chrystusa. 

W drodze wyjątkowo czuwał mój opiekun. Światła pasowały jak nigdy,  ruchu ulicznego jakby nie było, a gdy znalazłem się w strefie parkowania, obowiązkowo musiałem się zatrzymać, by pozwolić pomocy drogowej wyciągnąć z miejsca parkingowego samochód po awarii, który tym samym zwolnił mi miejsce na zaparkowanie. Idąc pieszo od Pl. Wielkopolskiego do Franciszkanów specjalnie rozglądałem się, ale nie zauważyłem żadnego pustego miejsca do zaparkowania.

 Tylko to jedno wyraźnie czekało na mnie, pomyślałem sobie, wchodząc do nieomal pustego kościoła.  
        Po chwili z zakrystii wyszedł ubrany w ozdobny ornat ks kan. Wojciech Pawelczak. W ręku niósł kielich przykryty welonem. Rozpoczęła się uroczysta Mszą św z niedzieli Chrystusa Króla. Od razu zrozumiałem, że nie dla kapłana, ale dla celebracji Królewskiej Mszy świętej znalazłem się w kościele.

    Można zapytać dlaczego przy celebracji Mszy św. kapłan używa specjalnych szat liturgicznych. Odpowiedź jest prosta Kościół święty przez szaty oddaje Bogu specjalną cześć i chwałę a z drugiej strony przez te szaty przemawia i do kapłana i do wiernych, wskazując im na znaczenie ofiary Mszy św. Szaty liturgiczne są milczącą, potężną, sięgającą aż do duszy mową kościoła, potężniejszą bodaj od słów.

       W pierwszych wiekach Chrześcijaństwa szaty kościelne nie wiele różniły się od zwykłych szat noszonych wówczas przez wszystkich ludzi. Z biegiem czasu , gdy ludzie zaczęli się ubierać inaczej, Kościół święty zachował stary obyczaj szat liturgicznych jako dziedzictwo i pamiątkę przekazaną przez tradycję pierwszych ojców apostolskich. Historię wieków i nieprzerwaną sukcesję apostołów aż do samego Chrystusa Pana, przypominają nam te nasze katolickie szaty kościelne i są one jakby świadkami tej samej wiary i tej samej liturgii, która tak samo, jak dzisiejszego dnia, odprawiała się i wówczas.

       Nie są te szaty tylko zwykłymi szatami. To szaty poświęcone, ofiarnicze. Każda z nich ma jakiś związek symboliczny z Chrystusem Panem i ofiarą Jego krzyża. Kapłan wkładając na siebie te symboliczne szaty kościelne, przeobraża się symbolicznie  nawet zewnętrznym wyglądem w Chrystusa Pana, dźwigającego krzyż swój na Kalwarię, aby tam złożyć ofiarę z życia swojego Bogu za grzechy świata, jako cichy Baranek Boży na zabicie prowadzony.  

     Nie troszczcie się o ciało wasze, w co macie się przyodziać (Ł 12,22) - tak poucza nas Pan Jezus. Nie suknia zdobi człowieka, ale człowiek suknię jak mówi przysłowie. Dobrze ubranym jest chrześcijanin, który przychodzi na Mszę św. z duszą czystą, Pana Boga miłującą, w cnotę bogatą i ozdobioną. 

    Ornat jest ostatnią wierzchnią szatą, w którą ubiera się kapłan do Mszy św. Pierwotnie był to rodzaj płaszcza, ze względu jednak na wygodę krój jego uległ zmianie. Bez rękawów, z otworem na głowę ornat składa się z dwóch podłużnych, na ramionach zawieszonych i aż do kolan sięgających części płaszcza rozciętego z obu boków, tak żeby ręce miały zupełną swobodę ruchów. 

Ornat jest zwykle uszyty jak najozdobniej w kolorze odpowiadającym danemu świętu albo niedzieli, z wyszytymi na piersiach emblematami, a na plecach z wyszytym krzyżem, który ma przypominać zarówno kapłanowi, jak i wiernym słodkie "jarzmo Chrystusowe". 

     W stosunku do Chrystusa ornat przypomina ową szatę Jezusa nie szytą, ale utkaną, jak chce tradycja, ręką Najświętszej Maryi Panny. Na Kalwarii żołnierze o tę szatę losy ciągnęli czyją ma być, nie chcąc jej kroić na kawałki. 

     W stosunku do Ludu wiernego ornat symbolizuje jarzmo służby Chrystusowej, słodkie dla tych kapłanów, którzy je chętnie z miłością Bożą na ramiona swoje biorą. 

     Przy ubieraniu ornatu kapłan modli się takimi słowami: Panie, który powiedziałeś: "Jarzmo moje słodkie, a brzemię moje lekkie", daj ażebym mógł je tak dźwigać, żeby zasłużyć na łaskę Twoją.


    Cały ten tekst o ornacie przepisałem z "Mojego Niedzielnego Mszalika" wydanego w 1949 roku w Chicago, a przeznaczonego nie tylko dla Polonii, ale przede wszystkim dla Polaków w kraju, w którym rozpoczęły się rządy komunistów. Dlatego też szokującym dla mnie okazał się proroczy wpis przygotowujący wiernych do przeżywania Mszy świętej z uroczystości Chrystusa Króla. Oto on:

        W dzisiejszych czasach ludzie drwią z powagi i autorytetu, a z drugiej strony ubóstwiają państwo d e m o k r a t y c z n e , stają się w tym swoim państwie niewolnikami dyktatorów i tyranów, i zapominają o Panu Bogu.

       Aby przypomnieć ludziom dzisiaj, że nie są oni stwórcami świata i że nie mogą oni rządzić się sami bez Pana Boga, Kościół Święty ustanowił uroczystość Chrystusa Króla, którego wszystkie narody i wszyscy rządcy tego świata powinni słuchać i za Najwyższego Władcę i Króla swego uważać, "bo On jest rządcą, panem i królem wszystkich narodów "  (KOLEKTA). On jeden prawnie i sprawiedliwie władcą wszechmocnym i nad wszystkimi, 

bo On jeden jako Bóg stworzył nas wszystkich , a jako Bóg - Człowiek  i Odkupiciel "Krew Swoją wylał za nas na krzyżu" (INTROIT), aby z niewoli grzechui szatana nas wyswobodzić i ustanowić Królestwo Boże po całej ziemi dla całego rodzaju ludzkiego po wszystkie czasy (GRADUAŁ), i być Królem "Prawdy Bożej" w umysłach naszych (EWANGELIA), oraz Królem "Prawa Bożego" w wolach naszych (POKOMUNIA) i  wreszcie Królem "Miłości Bożej" w sercach naszych (LEKCJA). 

Dopiero wtedy będzie nam błogosławić Bóg Ojciec (KOMUNIA), kiedy uznamy Chrystusa Pana Królem narodów oraz serc naszych. W liturgii św. na dzień dzisiejszy prośmy Boga, abyśmy wszyscy pod sztandarem Chrystusa Króla znowu się  wreszcie zjednoczyli i dostąpili tego pokoju, który On jeden może dać światu (KOMUNIA).

 Skończyły się zdjęcia z tej "przed czasem", a może właśnie nie przed czasem, a w stosownym czasie odprawionej królewsko - wyborczej Mszy św. Ks kan. Wojciech Pawelczak trzymając w obu rękach ofiarny kielich przykryty ozdobnym "królewskim"  welonem zszedł ostrożnie ze stopni ołtarza i chwiejącym się krokiem nie przechodząc tak jak inni kapłani procesyjnie przez kościół wszedł do zakrystii. 

Powyżej zdjęcie kielicha przykrytego królewskim welonem (królewska korona zawieszona na krzyżu), na którym położona jest bursa z korporałem.  Zarówno sam kielich jak i patena na której w czasie Mszy św. składa się Przenajświętszą Hostię muszą być przez samego biskupa konsekrowane i olejem świętym namaszczone zanim mogą być do Mszy św. użyte. Kielich ofiarny po Komunii św. ustawiony jest na środku ołtarza bezpośrednio przed tabernakulum dla podkreślenia jedność Żywego Ciała Jezusa Chrystusa przechowywanego w tabernakulum z naczyniem liturgicznym w którym przed chwilą była autentyczna Jezusowa Boska Krew spływająca z Chrystusowych ran Ukrzyżowanego Chrystusa Króla - niewinnego Baranka.    

piątek, 30 października 2015

To by wyjątkowo dobry dzień

To był wyjątkowo dobry dzień. Rozpoczął się o drugiej w nocy i zaowocował poprzednim wpisem zakończonym maksymą Ks prof. Ignacego (nie mylić ze świętym z Loyoli) Różyckiego: <<„zwykły" akt życia chrześcijańskiego jakim jest spowiedź, staje się aktem Nabożeństwa do Miłosierdzia>>. Zatem u niektórych osób  Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego winno się uzewnętrznić, wyrazić przystąpieniem do sakramentu Pojednania. Warto sobie tę rzeczywistość uświadomić na progu ogłoszonego przez Papieża Franciszka Roku Miłosierdzia. Jak to wszystko współgra z poprzednio postulowaną przeze mnie nazwą Placu Zmartwychwstania, która miała brzmieć: "Plac Pojednań przed Bożym Miłosierdziem", która mnie się nie tyle kojarzyła się z konfesjonałem co z pojednaniem międzyludzkim.

Poranek rozpocząłem od kąpieli, potem ranna toaleta i wyjście z domu z  u f n ą  modlitwą przed Boże Miłosierdzie. Jak zwrócił mi w nocy uwagę Ks. prof. Ignacy Różycki modlitwa pozbawiona ufności dla czciciela Miłosierdzia Bożego jest mało skuteczna. Bez żaru wiary, modlitwa jest najwyżej tyle warta, co wyznanie wiary "Totus Tuus". Dopiero duchowe połączenie "Jezu ufam Tobie" z "Totus Tuus" staje się w oczach Boga prawdziwie skuteczne. Stąd być może moje spontaniczne od dłuższego już czasu klękanie do modlitwy między tymi dwoma wyznaniami wiary, które sobie dopiero teraz po 10 latach modlenia się przed Bożym Miłosierdziem uświadomiłem. Tu, na środku pomnika, w zerowej godzinie  pierwszego marca 2015 dostąpiłem łaski trwałego uzdrowienia kolana. Tu po ufnej, a żarliwej modlitwie wyprosiłem u Boga drugą łaskę i po 12 godzinach uzyskałem od Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego podpis pod projektem tabliczki wotywnej na pomniku Bożego Miłosierdzia wyrażającej wdzięczność Jezusowi Chrystusowi Eucharystycznemu Królowi Polski. Wczoraj Bóg przypominał mi, że przegrywamy w życiu zawsze, gdy tracimy w Niego ufność. Żeby zrozumieć Boga musimy zrozumieć prawdę o Jego bezwarunkowej miłości i dobroci. Twoja Jerzy słabość nie jest żadną przeszkodą dla działania Boga w tobie. Bóg mówi: Nie możesz wątpić w moją miłość i wierność z powodu twojej słabości. Stąd Bóg przestrzegał wczoraj Jeśli będziesz budować naszą relację na swojej wierności Jerzy, będziesz się stale lękać, bo wiesz, że jest zawodna, a każdy twój upadek porusza naszym domem. Nie buduj na sobie ale na Mnie, na Mojej wierności i na Mojej sile. Panie mój, Boże nasz, siłę masz, siłę dasz. napisałeś Jerzy na Świetlistym Krzyżu Pojednań. Ty Jerzy jesteś prochem, pokazałem ci to dwa dni temu we śnie i będziesz wciąż upadać. Nauczę cię Jerzy patrzeć na Mnie, a nie na siebie. Tak, Boże czuję to od jakiegoś czasu jak zmienia się moja optyka. Wybrałem cię dla Swojej chwały Jerzy, poszedłeś za Mną, a teraz pragniesz być zapłatą za tych, którzy nie chcą płacić. Bóg mówi do mnie uczynię cię zapłatą, twoje cierpienie będzie bramą przez którą wejdą ci, którzy zmierzali do bram piekła. Żeby to osiągnąć musisz Jerzy zmienić całkowicie swoje myślenie w patrzeniu na relację do Mnie. Jerzy skończ z liczeniem i kombinowaniem jak daleko możesz się posunąć, aby nie było grzechu. Zacząłeś od jednej kulki winogrona sąsiada, potem kilka kulek i jeszcze raz kilka kulek testując Mnie co powiem na twoją kradzież. Wiem, że winogrono zgnije i zmarnuje się na jego krzaku, ale nie kradnij, to nie kradnij. Masz swoje. Od kilku dni o niczym nie myślisz jak o złodziejstwie, nie chcąc go nawet w myślach tak nazwać. Jak wyjdziesz do ogrodu grabić liście nie myślisz o niczym innym jak tylko o zerwaniu całej kiści z krzaka sąsiada. Specjalnie opadły winogronowe liście odsłaniając kiście winogronowe. Widzisz jaki jesteś słaby. Musisz patrzeć na Mnie, a nie na siebie. Bez Mojej łaski nic nie możesz Jerzy. Jesteś taki sam, jak każdy inny człowiek skalany Adamowym grzechem pierworodnym. Kiedy Ja twój Bóg stanę się centrum twoich odniesień, każdy twój czyn, każde twoje cierpienie Jerzy ma sens, a Ja ciebie uświęcam i ubogacam. Musisz się nauczyć  patrzeć na Mnie mówi do mnie  Bóg, a nie na siebie. Nie traktuj mnie jak sąsiada, o którym wiesz, że jest w pracy i nie widzi jak mu podbierasz winogronowe kuleczki. Przecież wiesz, że gdybyś go poprosił dałby ci kilka kiści bez żadnego ale. Patrzenie na siebie zasmuca cię Jerzy, bo widzisz własną zawodność. Patrzenie na Mnie jest siłą i radością  Naucz się tego, a jeśli się nauczysz tego jednego, postąpisz bardzo szybko do przodu i oddalisz się od własnej niemocy. Zapomnieć o sobie, o swojej potędze, o swojej sile, o swoich możliwościach. Każda myśl, która odbiera ci siły Jerzy pochodzi od złego. Bo w Bogu potrafimy góry przenosić, a kamyka sami nie podniesiemy, bo natrafimy na różne  uwarunkowania. Odpowiedzią twojej duszy Jerzy winno być wejrzenie na Mnie i szukanie nadziei i zaprzeczenie złu, które się w tobie rodzi. Anioł Stróż to pięknie wyjaśnia, kiedy mówi jak mamy walczyć z pokusą. Przychodzi jakaś zła myśl, jest natrętna, Anioł mówi: bierz ją, bierz ją. Idź z nią przed Majestat Boga, idź na Plac Zmartwychwstania Jerzy,  przed Boże Miłosierdzie. Wzbudź w sobie świadomość, że stoisz przed tronem Chrystusa Króla, oddajesz hołd Bogu i mówisz do pokusy: Ja Jerzy tu przed Bogiem pozostaję, Bóg wejrzał na ciebie pokuso. Musisz odejść! I pokusa ucieka. Dlatego uczmy się wejrzenia na Boga. 
        Cudownym lekarstwem pokonania własnej pychy jest wołanie: "Serce Jezusa cnót wszelkich bezdenna głębino zmiłuj się nade mną". Czyń to tylko świadomie, a nie poddasz się, nie będziesz więcej tracić sił. Za dużo pozwalasz mówić do siebie temu który jest kłamcą.  
        Znamy przestrzenie, gdzie Bóg daje nam umocnienie: np zawołanie "Któż jak Bóg" lub też po Piotrowemu "Panie ratuj" nie daję rady. Musisz uciszyć jego szatański złowieszczy szept poprzez ufność, z którą spoglądasz na Mnie. Wielu ludzi dziś jest udręczonych tym szeptem szatana. Musi wzrosnąć w was ufność. Ufność pełna wiary w spoglądaniu na Boga. Wystarczy mnie wezwać, abym Ci przyszedł z ratunkiem.
        Podam ci cztery sposoby na przywoływanie w sytuacji trudnej dla ciebie pomocy nieba. Bóg mówi wystarczy mnie wezwać, abym wyruszył na twój ratunek: Piotrowe "Panie ratuj", św. Michała Archanioła: "Któż jak Bóg", aklamacja od Serca Pana Jezusa:"Najświętsze Serce Jezusa cnót wszelkich bezdenna głębino - zmiłuj się nade mną" i to zawołanie Anioła: bierzesz tą pokusę, bierzesz to udręczenie i mówisz ja idę przed tron Majestatu, ze świadomością "Jest Bóg", schylam głowę i do pokusy, która mnie od wewnątrz atakuje: "Ja tu zostaję, na ciebie pokuso spojrzał Bóg, musisz odejść. Ofiaruj mi złe rzeczy, abym je przemieniał.   
       Ma ktoś słabość, nabroił, nagrzeszył, mówisz wtedy Panu fujara jestem, nie chciałem, ofiaruj to Bogu, a Pan będzie to przemieniał. Ofiaruj mi rzeczy dobre, abym je pomnażał, złe bym je przemieniał - logiczne. Bo my nie możemy skupiać się tylko na rzeczach złych.  
       Każde dobro masz Bogu przedłożyć, a On je pomnoży. Gdy Przyniesiesz zło Bóg je przemieni na dobro. Zmiana optyki naszego myślenia. Nie bój się. Odpowiedzią na lęk powinna być zawsze twoja Jerzy ufność.  Stoisz Jerzy po stronie zwycięskiego Chrystusa Króla, to jakże masz się bać Jerzy.  
       Spójrz na swój dom Jerzy. Spadł ci choć jeden włos z głowy, od momentu gdy po Bożym Ciele wywiesiłeś transparent na całą długość domu? Czy ktokolwiek sprzeciwił się Mojemu Królowaniu Jerzy? Niech się dzieje wola Twoja powtarzasz Mi po wielokroć. Jestem po twojej stronie Jerzy. Użyj mocy i siły, którą Ja twój Bóg ci daję.  
      Każdy z was może użyć siły i mocy Boga, którą On ci daje. Mamy to wszystko do wzięcia. Uwierzyliśmy, że leżą  w Brukseli pieniądze do wzięcia, to czemu Bogu nie wierzymy. Już Bruksela obcina nam dotacje, bo jej się nasz rząd nie podoba. 
        Bóg każdemu da. Musisz się tylko zmienić, a wszystko jest Twoje.Przecież z mocy Boga na krzyżu skorzystał Dobry Łotr. Za parę godzin ten, który miał na sumieniu morderstwa jest w niebie.  Słabość nie jest Twoją przeszkodą do nieba. To brak wiary i ufności jest twoją przeszkodą. A Bóg Ojciec mówi precyzyjnie, że nie możesz ufać sobie, bo jesteś tylko człowiekiem i zawsze będziesz upadać, bo jesteś tylko prochem. "Bóg jest Miłością", bezwarunkową dobrocią, jak napisałeś na domu. Wisiał ten napis na balkonie przez kilka lat Jerzy, zrobiłeś go dla Ewy, kiedy była jeszcze sprawna. 
        Zostawcie za sobą stare życie. Wyczyściłeś je dzisiaj w konfesjonale Jerzy. Już go nie ma. Jego to już nie interesuje. Masz cztery godziny jeszcze życia, tyle co Dobry Łotr, powiedz sobie i zmień optykę. Zmień optykę, a będziesz w niebie, może nie na najwyższej półce, ale w niebie. Nie walcz sam, bo nie zwyciężysz. Walcz Mną, zasłaniaj się Mną i odpieraj ataki Mną.
       Powiedz pokusie idę przed Majestat Boga i stawiam się. Widzę Trójcę Przenajświętszą, chylę głowę, patrzę na pokusę i mówię jej: słuchaj babo czy chłopie ja tu przy Bogu zostaję, tyś przepadła, tyś przepadł, bo Bóg na ciebie wejrzał. To jest ten zakazany owoc, to jest ta jedna czy druga kulka winogrona sąsiada, sąsiadki. Ja tu zostaję. Walcz Mną mówi do ciebie Bóg, zasłaniaj się Mną, odpieraj ataki Mną. Mając tak przestawione jestestwo, każdą truciznę przełkniesz, mówiąc sobie Boże, Twoja moc to pobłogosławiła. Nie otrujesz się. Wtedy wygrasz i zdobędziesz Mnie na zawsze mówi Bóg. Chcę abyś żył tak, jakbyś żył w niebie i posiadał Mnie tylko dla siebie każdego dnia. Masz ofertę, korzystaj. Bóg daje nam ofertę życia niebem już tu na ziemi. Tak mało z nas próbuje wykorzystać tą ofertę. Ze smutkiem muszę wam powiedzieć, że nawet o takiej możliwości nie słyszeliśmy. A co, słyszałeś o tym?   
       Napisałem to wcześniej wczoraj cytując Ks.prof. Ignacego Różyckiego. Nie możesz się poddawać, bo masz wszystko już teraz. Masz pełnię szczęścia, tylko nie potrafisz czerpać z jej owoców, ale Ja cię wszystkiego nauczę, mówi Bóg Ojciec.  Dla niewierzących o Pio to był dziwak, a Ci co dotknęli trochę Boga, to płonęli. 
        Ja cię nauczę wszystkiego tylko musisz głębiej spoglądać do swego serca Jerzy aby Mnie w nim dostrzec. Jak Bóg wchodzi w ciebie zawsze miłość widać i teraz Bóg, widząc jak w tobie pękło, dokłada trudniejszą sprawę. Bogactwo którego szukasz jest w tobie i nigdy się od ciebie nie oddala. Bo skoro od Boga wyszliśmy to logicznie rzecz biorąc, to bogactwo jest w nas, w naszej duszy. 
      Trwam w Tobie, pomimo wojen, jakie się toczą w twoim umyśle. Odkryj Mnie,  a już nigdy nie popadniesz w zwątpienie i w zniechęcenie. Ja nigdy nie puszczam twojej dłoni. Idę wciąż wraz z tobą, choć ty karzesz mi się porzucić i  odmawiasz mi prawa do kochania z powodu twojej słabości. To są najczęstsze nasze błędy. 
       Nie jestem godny? 
       Czemu ja? 
       A po co to? 
      Jak to zrozumiemy, to możemy być jak szaleni z radości, że możemy być w takich młynach, w takich rękach. Ciesz się, że możesz być tak urabiany. Pomyśl co to za wyróżnienie być cepem w ręku Boga. Ile się musiałem uczyć od dziadka Stanisława w Bilczewie bicia cepem. Bym był cepem i zadawał celne ciosy, ale nie sobie, a zbożu by wyłuskać z kłosów ziarno. Żeby tylko Bóg tak perfekcyjnie mną młócił jak to cepem czynił dziadek.  
       Bądźcie bardzo roztropni i ostrożni w tych dąsaniach się, tych gdybaniach przed Bogiem. Nauczcie się mówić: Boże dzięki ci. Pomóż mi bym wypełnił tylko Twoją wolę. Odmawiasz Mi prawa do kochania cię z powodu twojej słabości. Miłość i dobroć Boga jest bezwarunkowa. Jak szatan nas potrafi przekręcić, że jak raz zgrzeszymy, to na dwa miesiące Boże idź sobie w długą. Co my robimy? Jak zrozumiecie, że jak raz tylko ciężko zgrzeszysz, to ty nie potrafisz iść do spowiedzi, toś przepadł. Takie nastawienie to jest wszystko działanie szatana. A później przyjdzie taki lęk... ? Jak ja mogę się blokować na miłość Boga? Jak ukradnę zakazany owoc to już nie, nie, nie. Reakcja będzie dużo wcześniejsza ze względu na miłość Boga, bo On będzie uwzględniany w każdym naszym ruchu dnia. A On jest uwzględniany w najlepszych przypadkach przy niedzieli i to jeszcze tak bezwiednie. 
       Będę cię kochał tak jak Ja chcę, mówi Bóg i to ty Mi ulegniesz i staniesz się taki jak Ja, nie Ja taki jak ty. Ty przyjmiesz moją wolę i nauczysz się żyć według Moich zasad, a nie według twoich. Czemu tak na punkcie religijnym zgłupieliśmy?  Bo pojawiła się wszędzie tolerancja. Synod uwalnia kolejną przestrzeń tolerancji uwalnia Episkopaty i uwalnia Spowiedników. Jak nie ma ram, to te wytyczne sięgają coraz dalej, zawsze na korzyść człowieka, a nie na korzyść Boga. 
        Jeszcze raz przypominam to co mówił Bóg. Będę cię kochał tak jak zawsze i ty Mi ulegniesz i staniesz się taki jak Ja, a nie Ja taki jak ty. Ty przyjmiesz Moją wolę i nauczysz się żyć według Moich zasad, nie Ja według twoich. Jak się Bogiem nie dozbroisz, Jego mocą, Jego siłą, to będziesz mówił: jestem wierzący, ale nie praktykujący, jestem katoliczka. Nie! Nieprawda jesteś szatanista, a nie ateista. I otworu nie ma na tolerancję. Głupot ci nagadali. Powtarzam: to ty przyjmujesz Moją wolę, naucz się żyć wg. Moich zasad, a nie wg. twoich, mówi Bóg Ojciec. Ja cię zwyciężę, a nie ty Mnie. To jest twoja nadzieja, która nie będzie ci nigdy odebrana. 
       Tak mnie skrusz, 
       tak mnie złam, 
       tak mnie wypal Jezu. 
      Ta pieśń wielu nawróciła. Dziś to rozumiem. To Ty przyjmiesz moją wolę i nauczysz się żyć wg. moich zasad , nie Ja wg. twoich. 

To może na tyle dzisiejszych pouczeń, które oparłem na wczorajszej 60 konferencji z cyklu "Tato Jestem" Ks. Piotr Maria Natanek "Budowa relacji z Bogiem w oparciu o Jego wierność". 
A teraz z wczorajszych ogłoszeń parafialnych:
1.Rano o  9:00 w parafii na Mszy św. za parafian, bez różańca 
2. uzupełniłem w baku paliwo na święta "bezołowiowa 95" w Auchan po 4,25 za litr
3. podwójne pranie oddzielnie białe przed kościołem i oddzielnie kolory po południu
4. w Szpitalu Św. Rodziny staję przed tablicą z godzinami przyjęć lekarzy: Dr Szymanowski przyjmuje raz w tygodniu we środy, a mieliśmy czwartek. W tym momencie dr Szymanowski wchodzi na mnie mówiąc: 3 x do pana dzwoniłem nie zastawszy pana. Wyznaczyłem panu termin na wizytę w listopadzie. Proszę wieczorem do mnie zadzwonić. A to skierowanie proszę zostawić. To co mam dzwonić? Nie, nie musi pan, tu ma pan wyznaczony termin. 2 minuty i po wizycie. 
5. na Gwiaździstej parkuję razem z Romkiem, jest umówiony z ciocią Elą na świąteczny obchód grobów. Przyjechał bym 3 min później, nie zastał bym Eli, która woli ze mną jechać na cmentarz. Odwiedzamy na Górczynie 5 grobów co zajmuje nam 2 godziny. Ciocia bardzo zadowolona zaprasza na obiad. Dziękuję, mam rozmrożone po raz drugi piersi z indyka lub kaczki (prezent), które muszę koniecznie przed piątkiem skonsumować na obiad i kolację.
6. W powrotnej drodze na grobie Ewy i Łukasza ufna modlitwa.
7. Proszę sąsiada na kolację, wymawia się pracą.
8. Wywożę na kompost 2 taczki liści z ogrodu i 4 spod pomnika. 
9. Wieczór na porządkowaniu domu i przed komputerem.  
10. Krótkie Jezu ufam Tobie i Totus Tuus.

czwartek, 29 października 2015

Ks.prof Ignacy Różycki

         Tydzień temu niejaka @Miriam wpisała w swoim ostatnim z serii 8 komentarzy takie zdanie: "ks. Waldemarze Różycki módl się za mną!"
          Moją odpowiedzią na ten komentarz było zapytanie: @Miriam, a któż to taki Ks. Różycki?
         Nie dostawszy od ręki odpowiedzi postanowiłem sam poszukać w google i znalazłem taką oto informację:
cytuję za http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,7141,ks-dr-rozycki-autorytet-to-mistrz-i-przyjaciel.html  "Autorytet we współczesnym świecie jest często rozumiany jako zagrożenie dla autonomii drugiego człowieka. A przecież autorytet to mistrz i przyjaciel. Ten, który jest pedagogiem. Osobą, która prowadzi młodego człowieka ku dojrzałości - powiedział ks. dr Waldemar Różycki Dyrektor Zespołu Szkół Katolickich Pomnika Jana Pawła II w Bydgoszczy. Podkreślił, że człowiek od zawsze potrzebował życiowych przewodników. Odwołał się również do patrona placówki.(którą prowadzi od pięciu lat - mój dopisek)  - Chodzi nam o to, aby Jan Paweł II nie był autorytetem spiżowym, pomnikowym. Inspirujemy się jego myślą, podążamy przykładem jego życia i wiary- dodał ks. dr Różycki.".
       I zadowolony przed tygodniem tym wpisem na tym poprzestałem .
Gdy dzisiejszej nocy po drugiej obudził mnie straszny sen "o eutanazji", pierwsze co po wstaniu zrobiłem, to wszedłem pół piętra wyżej i stanąłem w oknie z widokiem na Boże Miłosierdzie i westchnąłem z wiarą po trzykroć: "Jezu ufam Tobie". Następnie włączyłem komputer i po wejśću na Pojednanie wstukałem w wyszukiwarce "Ks. Różycki", ale bez imienia "Waldemar" o którym wspomniała @Miriam.    
        Moje pytanie sprzed tygodnia było krótkie  "Któż to taki Ks. Różycki?"  - i nie zawierało imienia.
Odpowiedź jaką otrzymałem, była dla mnie całkowitym zaskoczeniem. Cytuję ją w całości, jako bardzo ważną. w momencie gdy na komputerowym zegarze, jedyny czynny zrobiła się 3:33.
Ks. prof. Ignacy Różycki, Miłosierdzie Boże. Zasadnicze rysy nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, Kraków 1982, s. 15-16.
Ks. Ignacy Różycki
Bez ufności nie ma nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego
Data publikacji: 2014-04-25 12:00
Data aktualizacji: 2014-04-26 16:54:00

Przed omawianiem konkretnych form Nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego należy wprzód odpowiedzieć na pytanie, co stanowi jego zasadniczą istotę. Jest nią ufność do tego stopnia, że bez ufności nie ma Nabożeństwa, jakiego sobie Pan Jezus życzył i bez niej nie można przez żadne konkretne akty osiągnąć obietnic przywiązanych do tego Nabożeństwa.

Ufność jest tak dalece zasadniczym i istotnym aktem Nabożeństwa, że sama jedna bez innych konkretnych form Nabożeństwa już gwarantuje osiągnięcie wszystkich ogólnych obietnic, jakie Pan Jezus do tego Nabożeństwa przywiązał. Że ufność jest w tym znaczeniu istotna i konieczna, wnosimy stąd iż Jezus nie tylko aż 34 razy nawołuje do ufności, ale 9 razy mówi o niej, jako o warunku koniecznym do zdobycia dobrodziejstw, płynących z Nabożeństwa: „łaski z Mojego Miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność”. Ta zasada odnosi się zaś nie tylko do łask uświęcających, łask zbawiennych, ale także do dobrodziejstw doczesnych, o czym świadczy 13 objawienie: „nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd nie zwróci się z ufnością do Miłosierdzia Mojego".

Wypływa stąd po pierwsze: że żaden akt zewnętrzny Nabożeństwa nie powoduje skutków przyrzeczonych przez Jezusa, jak tylko wtedy gdy wyraża ufność i z ufnością jest wykonywany. Zatem, jeżeli ktoś na przykład odmawia Koronkę do Miłosierdzia Bożego a nie ma równocześnie ufności, nie otrzyma w zamian nic z tego, co Jezus do ufnego odmawiania Koronki przywiązał. Podobnie, jeżeli cześć oddawana obrazowi Miłosiernego Jezusa nie wypływa z rzeczywistego kultu dla Miłosierdzia, to znaczy z aktualnej rzeczywistej ufności w Miłosierdzie, Jezus nie udzieli żadnych łask przywiązanych do czci tego obrazu: albowiem uczcić Miłosierdzie Boże znaczy dla Jezusa to samo, co zwrócić się do Niego z aktem ufności. Tylko dlatego, że cześć Miłosierdzia jest tym samym co ufność, mógł Jezus skierować do wszystkich wezwanie i ostrzeżenie zarazem: „jeżeli dusze nie czczą Mego Miłosierdzia, zginą na wieki". Konieczność ufności jest nieodzowna nie tylko dla osobistego zbawienia, ale także dla pomyślnego rozwoju i pokoju całej ludzkości: „nie zazna ludzkość uspokojenia, dopóki nie zwróci się z ufnością do Miłosierdzia".

Dla tego samego powodu z drugiej strony sama ufność w miłosierdzie – bez konkretnych aktów Nabożeństwa obwieszczonych za pośrednictwem s. Heleny-Faustyny – zapewnia osiągnięcie wszystkich zwyczajnych skutków Nabożeństwa. Czytamy bowiem w 35 objawieniu: „kto ufa Miłosierdziu Mojemu, nie zginie, bo wszystkie jego sprawy moimi są". „Wszystkie" – zatem nie tylko odnoszące się do zbawienia i uświęcenia, ale także doczesnej pomyślności i szczęścia. To samo w innych słowach mówi Jezus w 56 objawieniu: „dusza, która zaufała Mojemu Miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo ja Sam mam o niej staranie". A w 66 objawieniu zapewnia: „żadna dusza, która wzywała mojego miłosierdzia nie zawiodła się, ani nie doznała zawstydzenia". Ale dla osiągnięcia aktów nadzwyczajnych, przywiązanych przez Jezusa do niektórych aktów Nabożeństwa, jest rzeczą nieodzownie konieczną wykonać te akty. Na przykład: kto chce dostąpić zupełnego odpuszczenia wszystkich win i kar, ten musi w Święto Miłosierdzia, czyli w pierwszą niedzielę po Wielkanocy przystąpić do Komunii św.

Czym jest ta ufność, na której polega istota Nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego? – Nie można jej rozumieć jako uczucia albo postawy wyizolowanej z całości życia chrześcijańskiego. Jest ona tą postawą, którą Pan Jezus nazwał wiarą i której oczekiwał od swych wyznawców, gdy mówił: „jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „przenieś się stąd tam" i przeniesie się, I nic niemożliwego nie będzie dla was" (Mat. 17,20). Tę samą postawę życiową św. Paweł i cała teologia chrześcijańska nazywa nadzieją: boską cnotą nadziei. Wyrasta ona z żywej wiary w nieskończoność miłości i dobroci Bożej dla nas. Nierozerwalnie wiąże się z pokorą, tzn. szczerym i głębokim przekonaniem o tym, że wszystko dobro, które jest w nas i które czynimy jest dziełem i darem Boga; że nie mamy niczego, czego byśmy od Boga nie otrzymali. Ta ufność – nadzieja jest otwarciem się duszy na przyjęcie Bożej łaski i wołaniem o nią – przez to zaś jest postawą ciągłej i najskuteczniejszej modlitwy. W objawieniach dotyczących Nabożeństwa Pan Jezus wiąże tę postawę nadziei ze skruchą za grzechy, do tego stopnia, że wyraźnie woła o to, by czciciele Miłosierdzia starali się o jak najgłębszą ufność i skruchę, ilekroć przystępują do sakramentu pokuty. Tym sposobem „zwykły" akt życia chrześcijańskiego jakim jest spowiedź, staje się aktem Nabożeństwa do Miłosierdzia.

wtorek, 27 października 2015

Niedoszły senator Staszek Mikołajczak

     Gdyby mi ktoś jeszcze w niedzielę wyborczą powiedział że mój przyjaciel Staszek nie został wybrany senatorem z terenu miasta Poznania - nie uwierzyłbym. Tak bardzo nie dopuszczałem do świadomości, że może przegrać z jedyną konkurentką do fotela senatorskiego, obecną senator panią Jadwigą Rotnicką z PO, że dopiero wczoraj, gdy zobaczyłem oficjalne wyniki w okręgu wyborczym nr 91 obejmującym miasto Poznań zrozumiałem co się stało. Po ludzku spekulując miał teoretycznie szanse pokonać konkurentkę.    
      Czemu zatem przegrał? 
      Różne osoby, różnie będą sobie tę porażkę tłumaczyły. Moje tłumaczenie jest proste. W skrócie powiem:  Bóg tak chciał Staszku. Bóg ma plan dla Ciebie Przyjacielu, a Ty się w niego wpisałeś swoją porażką i z woli Bożej musiała Cię spotkać taka przykrość. Nie było innej rady Przyjacielu. Chwyciłeś się wielkiego Bożego dzieła odbudowy w Poznaniu Pomnika Wdzięczności, zwanego także przez Ciebie Pomnikiem Serca Jezusowego. Znany jesteś z tego nie tylko w Poznaniu i Wielkopolsce, ale dzięki Radio Maryja można powiedzieć w całej Polce i na świecie. 
      Twoja przegrana Przyjacielu, to przegrana takiej koncepcji odbudowy Pomnika Wdzięczności jaką Ty dotychczas reprezentowałeś. I to przegrana nie z ludźmi z PO i podobnej im opcji politycznej, którzy opowiedzieli się za Panią Senator Jadwigą Rotnicką. To przegrana tej koncepcji z samym Bogiem. To nie jest oskarżenie Ciebie, to stwierdzenie faktu błędnej koncepcji. Bardzo trudno mi o tym pisać, ale musisz zrozumieć, że figura Serca Jezusowego nie chce wrócić do Poznania w takiej postaci w jakiej stoi od kilku miesięcy w pobliżu lotniska w Krakowie Balicach. Pomnik, który zostanie odbudowany w centrum Poznania, w miejscu gdzie stał przed II wojną światową zostanie postawiony w takiej formie w jakiej ustawili go nasi przodkowie, ale z jedną, jedyną poprawką Jezus Chrystus wróci w Królewskiej Koronie. Nie inaczej i Ty Przyjacielu założysz Jezusowi tę Koronę. Jezus Chrystus ma już mało czasu. Jego Matka Maryja jest Królową Polski i jej Syn jest Królem Polski. To, że jest wielu takich, a wśród nich także i Ty, którzy nie chcą uznać Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego i Eucharystycznego Królem Polski jest jedyną przyczyną, że musiałeś przegrać te wybory w takim stylu, bym ja mógł publicznie Ci To przekazać. Tu nie chodzi Staszku tylko o Ciebie jednego, tu chodzi przede wszystkim o te osoby, które na Ciebie nie głosowały. Dzisiaj potrzeba całemu poznańskiemu i nie tylko poznańskiemu środowisku jasnej Twojej postawy i uznania Jezusa Chrystusa Królem Polski. Pytam się Ciebie publicznie czy gdybyś został wybrany senatorem zgłosiłbyś projekt uchwały senatu o nadanie Jezusowi Chrystusowi tytułu Król Polski?  Obawiam się, że nie. Tak, jak mi powiedziałeś wprost, że mam sobie wybić z głowy ukoronowanie figury Serca Jezusowego, tak nie byłeś wg. mnie wczoraj gotowy do zgłoszenia projektu ustawy o Chrystusie Królu Polski. Wybacz Staszku, ale Bóg nie dopuszczając byś został senatorem RP wziął pod uwagę Twoją niechęć do ukoronowania figury Serca Jezusowego. Ta Twoja niechęć rozszerzyła się na całe środowisko. Najwyższy czas odwrócić ten trend. To zadnie dla Ciebie, Bowiem bliskie jest Królestwo Boże. Nie załamuj się przegraną, tylko do dzieła Przyjacielu w nowych warunkach w jakich się Polska znalazła. Pisz proszę projekt ustawy senatu, o nadaniu Zmartwychwstałemu Eucharystycznemu Jezusowi Chrystusowi tytułu Król Polski i przekaż ten projekt Pani Senator Jadwidze Rotnickiej i Wojewodzie Wielkopolskiemu Panu Senatorowi Piotrowi Florkowi.  Niech Oni wystąpią z nim na pierwszym posiedzeniu Senatu RP. To będzie służyło idei pojednania w Narodzie, a Tobie Przyjacielu w ciszy przysporzy łaski Bożej i ukoi Twój dzisiejszy smutek.

Twój Przyjaciel Jurek
Króluj nam Chryste!

Szanowny Senator Piotr Florek

       Dane z 2 okręgów Baranowo nr 5 i Chyby nr 10 (rozpatrywane razem jako jedna Parafia pw. św. Józefa w Baranowie), na tle Gminy Tarnowo Podgórne, najbardziej czerwonej (kolor na mapie Państwowej Komisji Wyborczej), w najbardziej czerwonym Okręgu Wyborczym nr 90  (do Senatu) na podstawie oficjalnych wyników PKW w wyborach 2015 roku.
źródło: http://parlament2015.pkw.gov.pl/351_Wyniki_Senat 

      Frekwencja średnia dla parafii 70,22% (w tym Baranowo 67,19% i Chyby 78,48% - największa frekwencja w 13 obwodach w gmimie Tarnowo Podgórne mającej największą frekwencję spośród 17 gmin ościennych wokół m. Poznania wchodzących w skład obwodu nr 90, w którym średnia frekwencja wyniosła 58,08%, przy średniej krajowej = 50,91%). 
        Czy tak wysoka, rekordowa frekwencja była skutkiem nawoływania do udziału w wyborach Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego - patrz 1 minutowy film na: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/10/25/abp-gadecki-zacheca-do-udzialu-w-wyborach
bardzo w to wątpię. 
        Cieszę się w przeciwieństwie do mego Ks. prob. kan. Andrzeja Strugarka, że dopełniwszy w niedzielę wyborczą obowiązkowym corocznym liczeniem parafian na niedzielnych Mszach  św., będzie miał okazję porównać wyniki grzesznych, bo jeszcze spowiadających się i przystępujących do Komunii św. parafian, a uczęszcząjących na niedzielne Msze św. z wynikami głosowań na partie i posłów programowo głosujące w przeszłości przeciwko prawu naturalnemu, przeciwko dziesięciorgu przykazań. 
       Nasza parafia jest bowiem znana od lat nie tylko z wyjątkowej bardzo wysokiej frekwencji wyborczej, ale jeszcze bardziej wyjątkowej pod względem dziwnej, jakiejś takiej zbieżności ilości oddawanych w wyborach głosów na PiS z ilością praktykujących katolików.      
      Patrząc tylko na suche liczby wyborcze, chciałoby się powiedzieć, co oczywiście jest nieprawdą, że tylu parafian chodzi w niedzielę do kościoła, ilu parafian głosuje na PiS. Nie znam spisu kościelnego, nogę się opierać tylko na moich szacunkach, stąd mogę się nieco mylić, ale pewno nie dużo. Za wyniki ostatnich wyborów w parafii mogę ręczyć, gdyż byłem mężem zaufania z ramienia PiS - u  i patrzyłem, jak to się brzydko mówi, komisji "na łapy". 
       A oto wyniki:
Najpierw głosy nie ważne: w wyborach od sejmu (na białe książeczki) 24 głosy nie ważne i teraz, uwaga, szok: w wyborach do senatu na jedną żółtą kartkę, na której należało postawić jeden krzyżyk, oddano przeszło dwa razy więcej głosów nie ważnych, niż w wyborach do sejmu, bo aż  53 głosy nie ważne; co do ogólnej ilości głosów ważnych 1896 stanowi 2,8%, z czego 41 osób wrzuciło do urny kartkę bez skreśleń nie mając "swego" kandydata wśród 3 przedstawionych do wyboru propozycji.
        Najpierw "zwycięska" PiS w osobie prof. Sławomira Hinca.
       W parafii uzyskał on 369 głosów to jest głosowało na niego 20,02% ogółu mieszkańców, a więc jeden na pięciu głosował za PiS - em, z czego w Chybach tylko jeden na sześciu, (to "swoisty" rekord wśród 13 okręgów w gminie, wiodącej "swoisty" rekord wśród 17 gmin ościennych wokół Poznania). W samym Baranowie na prof Sławomira Hinca  głosowało 21,30% ogółu mieszkańców, czyli jedna osoba na 4,7 mieszkańców głosowała za PiS-em. Tu warto podkreślić, że średnio w całej gminie 1 osoba na 4 cztery głosowała za PiS-em, a we wszystkich 17 ościennych gminach wokół Poznania (nieomal województwie) 1 osoba na 3,6 była za zwycięskim PiS - em.
       Gdy chodzi o panią Kierzek-Koperską Katarzynę to zgłoszona przez KW Nowoczesna Ryszarda Petru odniosła wyraźny sukces nad kandydatem PiS-u, uzyskując półtora raza większe poparcie. W parafii były to 582 głosy, co stanowiło 31,58% głosujących. Z nieco mniejszym poparciem spotkała się ta pani w naszej gminie jak i całym okręgu wyborczym, w którym poparło ją ogółem 45 403 mieszkańców. 
       Obecny Wojewoda Wielkopolski Piotr Florek reprezentujący PO, któremu jako zwycięzcy dedykuję ten wpis, uzyskał 65 749 głosów = 42,92% wszystkich głosów. Zapewnił sobie tym wynikiem nie kwestionowane miejsce w senacie, dystansując obojga współkandydatów. Tak wysokie zwycięstwo zapewniła mu między innymi  najbardziej "czerwona" ze wszystkich gmin, nasza gmina Tarnowo Podgórne, udzielając mu 5353 głosy poparcia, a w tej gminie najbardziej czerwona nasza parafia 892 głosy, z najbardziej czerwonymi Chybami  z których 277 osóby, to jest 50,18%  oddało na niego swój głos. Oznacza to, że poparcie Wojewody Poznańskiego w Chybach było większe niż łączne poparcie obu jego konkurentów. Nieomal podobnie wysokie poparcie uzyskał Pan Wojewoda i z Baranowa. 
        Co to dla mnie  oznacza? 
        Po pierwsze: Panie Senatorze, mimo, że na Pana nie głosowałem, gratuluję Szanownemu Panu tak wyraźnego zdecydowanego sukcesu wyborczego. 
       Po drugie: Ze swej strony nigdy Panu nie dziękowałem, a powinienem podziękować, za ogłoszenie na początku tego roku w Dzienniku Urzędowym Województwa Wielkopolskiego z 19 stycznia 2015 roku poz. 311 uchwały Rady Gminy Tarnowo Podgórne nr IV/29/2014 z dnia 30 grudnia 2014 roku o nadaniu nazwy Plac Zmartwychwstania skwerowi, na którym stoi Pomnik Bożego Miłosierdzia w Baranowie.     
      Po trzecie: Uprawomocnienie się powyższej uchwały, przez ogłoszenie jej w Dzienniku Urzędowym Województwa Wielkopolskiego, pozwoliło mi na zgodne z prawem zmienienie adresu mego zamieszkania, tak, że karty do głosowania jako jedyny Polak brałem z adresu Plac Zmartwychwstania. 
      Po czwarte:  Nazwa ta, pisana w skrócie Pl Zmartwychwstania, po zmianie tylko jednej litery na końcu z "a" na "e" oznacza Szanowny Panie Senatorze, że Pl czyli:
POLSKA    ZMARTWYCHWSTANIE. 
     Tak, tak Panie Senatorze i Szanowny Pan reprezentując mnie w Senacie Rzeczypospolitej Polskiej, będzie miał w zmartwychwstaniu Polski, jeśli tylko zechce swój udział. Pan już go ma, nie będąc w pełni tego świadomy, w tym Bożym projekcie swój udział. 
        Po piąte: Kolejnym etapem będzie jeśli Pan zechce dla Szanownego Pana nadanie Jezusowi Chrystusowi, Zmartwychwstałemu i Eucharystycznemu oficjalnej nazwy:
 "Jezus Chrystus KRÓL  POLSKI". 
      Po szóste: Ta nic nie kosztująca uchwała Senatu RP, winna być pierwszą, z jaką w imię POJEDNANIA narodu i zgody narodowej wystąpią senatorowie IX kadencji, wybrani z list PO w tych wyborach. Nie senatorowie z PiS - u, ale właśnie Wy Panie i Panowie z PO. Jeśli Wy wystąpicie z taką propozycją uzyskacie wielką łaskę od Boga i ludzi wam przeciwnych, przełamiecie lody i skruszycie serca. Wystąpiwszy z taką inicjatywą ustawodawczą, nie oglądając się na PiS i Episkopat, staniecie się istotnym elementem szeroko pojętego POJEDNANIA w narodzie. Na tej drodze do Pojednania nie ma czasu do stracenia. 

        Szczęść Wam Boże na tej drodze.

Po siódme: Panie Senatorze Piotrze Florek występując z taką inicjatywą zapisze się Szanowny Pan złotymi głoskami nie tylko na kartach historii Polski, ale co ważniejsze wpisze się Szanowny Pan w przygotowany dla Pana i dla Polski Boży Plan Zmartwychwstania.