sobota, 31 października 2015

"61" Niewdzięczność człowieka i łaskawość Boga

Od dłuższego czasu Ks.Piotr Maria Natanek głosi konferencje, kazania, homilie,  jak kto woli z cyklu "Tato jestem". Wczorajsza "61" nauka zainteresowała mnie w sposób szczególny, jako że dotyczy Sakramentu Pojednania i Bożego Miłosierdzia. Oba te tematy żywo wiążą się integralnie z moim blogiem, dlatego poświęcam im najwięcej uwagi wychwytując co też inni mogą wnieść w tej tematyce nowego by zbliżyć mnie do Boga. Aktualnie kapłan ten rozważa ogólny temat: "Ojciec Łaski - terapia uwalniania od egocentryzmu, nie ja, ale Bóg zbawia duszę".
      Przedwczoraj Bóg Ojciec wyjaśniał wiele kwestii związanych z grzechem pierworodnym.  Nie potępiajcie siebie, słabość winna być twoją drabiną ku wiecznej chwale. Z natury jesteśmy słabi, stąd też potrzebny jest nam ktoś, kto nas wesprze, z kim pójdziemy w zwycięstwo. Tym kimś jest tylko Bóg. 
      W dzisiejszym wpisie całkowicie pominę komentarze Ks. Piotra Natanka. A przedłożony tekst będzie tekstem dwóch orędzi niewiadomego mi pochodzenia z prywatnych objawień, odczytanych przez Ks. Piotra Natanka. 
pierwsze objawienie nosi tytuł:  b) "Słabość człowieka i miłosierdzie Boga"
a drugie c) "Niewdzięczność człowieka i łaskawość Boga"
I uwaga porządkowa: moje przemyślenia i uwagi w tekście kolor niebieski. 
      Pierwszą pokusą jaka zagraża twojej duszy jest ta, że Ja Bóg miłuję sprawiedliwych, a grzesznikami pogardzam. Popełniwszy grzech, choćby najmniejszy szukasz winy w sobie i wymierzasz sobie sprawiedliwość lękając się, że nie patrzę już na ciebie z miłością i że nie masz we mnie pomocy.  
       To zakrawa na pychę, a nie pokorę. To pycha każe nam się certolić z Bogiem mówiąc, że Bóg miłuje tylko sprawiedliwych, a grzesznikami pogardza. Bzdura! Jest prawdą, że to Bóg miłuje sprawiedliwych, ale grzeszników także miłuje. Póki żyją na tym świecie ich miłuje, do ostatniej sekundy życia ich miłuje. Gdyby tak nie było, musiałbym Łukasza spisać na straty. Daj Boże żeby jeszcze minęło kolejne 5000 dni w moim życiu, bym każdego dnia mógł za jego duszę nieść modlitwy błagalne do Boga. Bo u Boga nie ma pogardy. To grzesznik sam siebie skazuje na wieczne potępienie, gdy odrzuci miłosierdzie Boga. Dopóki żyjesz, Bóg na ciebie czeka, wyciąga rękę. Tylko pycha każe nam mówić, że Bóg nami gardzi. 
     Zwracanie się ku sobie samemu zawsze jest odwracaniem się od Boga. Jak tu odwrócić to błędne koło, które nie prowadzi do nikąd? I oto piękna myśl Boga Ojca:
Upadek nie jest końcem drogi, ale etapem.
     Użalanie się nad własną grzesznością nie prowadzi do powstania z niego, ale do zniechęcenia się. Bardzo niebezpiecznego zniechęcenia się.
      Jakakolwiek byłaby twoja myśl nie będzie pocieszeniem jeśli zatrzymasz ją przy sobie i będziesz rozważać swoją słabość, jej przyczyny, jej następstwa, i jej istotę. To strata czasu, bo grzech zwalcza się łaską, a nie rozumem.
      Ty nie potrafisz go pokonać. A Ja to potrafię. Zamiast pozostawiać myśli w upadku, wznieś oczy ku temu, który ma moc uwolnienia cię od wszelkiego zła.
      Swoją Pokusę zamień na modlitwę odbierając sobie prawo do rozmyślania o sobie. 
      Jeśli tego nie uczynię, to przy każdej spowiedzi będę się spowiadał od początku. I nie chodzi o to, że będąc słaby popadnę kolejny raz w ten sam grzech. Chodzi o to bym z wyspowiadanego grzechu się kolejny raz nie spowiadać, bez przerwy nie wymieniać wmawiając sobie że nie masz pewności, że Bóg ci go odpuścił.To nie jest pokora, to jest pycha.
        Zamiast więc myśleć, wciąż zawodzić nie ma dla mnie nadziei  pomyśl: Bóg jest miłosierny i wszystko może, ciebie najgorszego może uczynić świętym.   
       Przypomnij sobie opowieść o synu marnotrawnym. On wcale nie przyszedł z pokorą przeprosić ojca. On był po prostu głodny i chciał się najeść nawet ze świniami. Sam był jak ta świnia i nie zamierzał nic w tym układzie zmienić. Ojciec był po prostu miłosierny i nie stawiał żadnych warunków. Taki jest po prostu Bóg.
       W Jego mocy, jest uwolnić mnie od tego ciężaru, skoro ja nie mam zadowolenia w moich upadkach, zasmucają mnie śmiertelnie, ale wyrzekam się ich i zdaję się na łaskę Miłosiernego Boga.  
       Nieraz warto przynieść Bogu swój grzech zwłaszcza ten powszedni, który ci się ciągle powtarza na zakończenie dnia. Panie, popatrz! Przebacz i zrób coś z tym, bo ja sobie nie radzę i powiedz mi amen! 
       Ty, tylko możesz. Wyrzekam się tego zła. Rozmyślaj teraz o istocie mojego Miłosierdzia. Co znaczy, że jestem Miłosierny? Prosiłaś świętych abym ukazał ci głębię Mojego Miłosierdzia. Jeśli jestem Miłosierny, to, to twoja szczęśliwa godzina bo znalazłaś Tego, który pragnie wciąż przebaczać. Miłosierdzie jest miłością, która biegnie na pomoc. Jestem Tym, który zawsze szuka najmiłosierniejszych, rozwiązań. Dążę do uzdrowienia, uleczenia, uwolnienia duszy, szukam pretekstu, aby pomagać.  Szukam woli, aby wyjść jej na spotkanie. Moje miłosierdzie oznacza, że Moje spojrzenie na ciebie wyszukuje tego co cię usprawiedliwia, nie tego co cię pogrąża. 
      Cudowna definicja Bożego Miłosierdzia. Bóg wyszukuje tego co cię usprawiedliwia, a nie tego co cię pogrąża.
Nie ma człowieka definitywnie, totalnie złego. 
       Każdy z nas ma ogromne pokłady dobra. Potrzeba spojrzenia z miłością na człowieka.  Dążę do dobra. Chcę je widzieć i tworzyć dostrzegając choć odrobinę, pomnażam ją.
Wspomnij na wszystkie aspekty miłosierdzia, jakie są opisane w Ewangelii i na słowa, którymi mój Syn obdarzył ludzkość przebaczeniem: Nie skory do gniewu i bardzo łaskawy.  
      Jeśli chcecie rozgryźć tajemnicę Miłosierdzia Bożego, to warto zapamiętać te słowa: Nie skory do gniewu i bardzo łaskawy.
     Taki jestem wobec poszukujących mnie dusz .Twoja nędza nie ma granic, ale moje Miłosierdzie przewyższa go nieskończenie. Uchwyć się tego, co wznosi się ku górze, nie tego, co ściąga cię w dół, do otchłani piekielnych, w których nie ma nadziei.Ty masz nadzieję i masz Tego, który jest twoją nadzieją, bo  oddał za ciebie życie nie po to aby cię utracić.Umacniaj się we Mnie, a nie zdoła cię pokonać żadna pokusa nieprzyjaciela. 

I drugie orędzie oznaczone literką "c" : "Niewdzięczność człowieka i łaskawość Boga."
     Dwa przeciwstawne bieguny, ale to wszystko wynika z natury Miłosiernego Boga, Jego bezwarunkowej miłości i wierności.
     Człowiek z natury jest niewdzięczny i szybko zapomina o łaskach jakie otrzymał. Pamięta raczej to, czego nie otrzymał, a nie zauważa wielu łask jakie dostał ode Mnie i skłonny jest je raczej uważać za naturalny stan rzeczy lub przypadek, a nawet efekt własnego sprytu, zazdrości, przewidywań, zaradności i przewidujących wysiłków niż na Moje dobrowolne akty miłości, ukazywane przez te wysiłki.
      Kiedy człowiek został wyniesiony na piedestał cywilizacji świata i duchowości kościoła, to wszystko sobie przypisuje. Wyrównywał byś wszystko, wypłacił byś pensje i dodatki wszystkim ludziom, dawał trzynastki, a gdyby ci coś uszło jesteś spalony boś tego nie wyrównał. Tacy już jesteśmy.
      Przyjmij więc prawdę, że nie zauważasz wielu moich łask, a część z nich uważasz nawet za zło, podczas gdy są dobrodziejstwem dla twojej duszy. Jesteś niewdzięcznym stworzeniem i rozczarowuje cię ta myśl, za każdym razem, kiedy porównujesz swoje wysiłki do Moich łask, których ci udzielam. Chcę byś przyjęła tę prawdę i zrozumiała, że nie zdołasz mi odpłacić za wszystko co dla Ciebie zrobiłem. Nigdy nie będzie znaku równości między twoimi wysiłkami dla mnie i Moimi łaskami dla ciebie. Jestem miłosierdziem Ojca, który zawsze wyprzedzi cię o krok, a wszelkie dobro jakie Mi ofiarujesz również jest Moją łaską.
       Dobrze wiemy, że nic nie mamy z siebie. Nawet wszelkie dobro jakie Bogu ofiarujemy jest również Jego łaską.
      Córko nie doznasz nigdy zadowolenia w samej sobie, a jeśli go doznasz strzeż się wówczas pychy, bo jest bardzo blisko. Zadowolenie jest tylko we Mnie. Ty zawsze będziesz odczuwać, że robisz zbyt mało. Skupienie się na znikomości twoich wysiłków również prowadzi do zniechęcenia, a więc przeszkadzać ci będzie w dojściu do Mnie. Myśl o twojej niewdzięczności powinna więc zastąpić myśl o Mojej łaskawości. 
        I tu pojawia mi się nowa optyka patrzenia Boga.
Myśl o twojej niewdzięczności powinna zastąpić myśl o mojej łaskawości.  Dobry i łaskawy - śpiewamy taką pieśń.

        Myśl o twojej niewdzięczności powinna zastąpić myśl o Mojej łaskawości, która niezależnie od twoich wysiłków obdarza cię wielością łask każdego dnia. Myśl o tym że jestem Bogiem łaskawym, który znajduje upodobanie w obdarowywaniu mimo, że nie otrzymuję w zamian równowartości swoich darów. Moja miłość jest bezinteresowna, bo daję, bo chcę. Cieszy mnie obdarzanie tego, kto nie ma.  Moja łaskawość nie mierzy się twoimi wysiłkami. Nie według twojej miary udzielam ci łask, wówczas ograniczam sam siebie. 
        Dlatego piękna jest opowieść o robotnikach. Czemu się smucisz, że każdemu dałem denara niezależnie jak długo pracował. Bóg jest łaskawy. Daje z siebie. Dlatego nie mówcie nigdy Bogu, że tyle dla Ciebie zrobiłem, tyle pościłem, tyle klęczałem i co Ty mi dajesz? Jakbyś chciał według tej twojej miary za zasługi otrzymywać, to byś parę kropel otrzymał. Byłbyś ubogi. Milcz! Bo Bóg sowicie wynagradza swoich czcicieli.
        Gdybym zamknął moją łaskawość w ograniczających ludzkich zależnościach świat zubożałby do stanu uniemożliwiającego jego istnienie. 
        Zdajecie sobie z tego sprawę? Nieraz tak bluźnimy Bogu, wyrzekamy ten do kościoła nie chodził , tego nie robił, taki zbój i tyle ma, a ja chodzę i raka mam. Bóg zmienia optykę naszego patrzenia.
       Gdybym zamknął swoją łaskawość w ograniczających ludzkich zależnościach świat zubożał by do stanu uniemożliwiającego jego istnienie. Nie liczę na to, że odwdzięczysz się Mi za Moje łaski i spłacisz je równowartością swoich modlitw i pokut. Moje łaski nie są przecież rzeczą, którą można kupić i spłacić nie pozostając dłużną Udzielam łask bo chcę udzielam łask , by człowiek poznał jak jestem dobry. Dostrzeganie moich łask jest dla Mnie rodzajem wdzięczności.
        Najpierw pomyślmy o zadośćuczynieniu , jest to potrzebne, ale najpierw  patrzmy z perspektywy dostrzegania łask jakie Bóg nam daje, bo Bóg nam daje je z wdzięczności.
       Pragnę, aby łaski były doceniane i aby dziękowano Mi za nie. Odpłatą na którą czekam nie jest jednak jakaś rzecz czy pokuta ale miłość. Jak matka, która nie oczekuje od dziecka zapłaty za troskę i cierpienia które poniosła, aby je urodzić i wychować tak Ja, nie oczekuję niczego innego, jak tylko miłości i docenienia mojej ofiary. 
        Tak niewiele Bóg od nas oczekuje i żąda.
        Zamiast więc sobie wyrzucać bez końca niewdzięczność uznaj ją i dziękuj Mi, pamiętając że w moich oczach jesteś dzieckiem, które wychowuję z największą troską. Okażesz mi wdzięczność przez miłość i przyjmowanie Moich darów niezależnie od tego czy są one przez ciebie oczekiwane czy nie. Zaufaj mi, bo chcę twojego dobra.  Amen.

Brak komentarzy: