piątek, 2 października 2015

Ojcze nasz wg Abpa Marcina Dunina

Dzisiejszy pierwszo piątkowy dzień rozpocząłem nietypowo: od Adoracji Najświętszego Sakramentu. A stało się to za przyczyną przypadku, bo takiego nie miałem planu, gdy po przebudzeniu wstałem i spojrzałem na zegar w jadalni. Była na nim 6:10. Mam więc 5 min na ubranie się i wyjechanie, by zdążyć na pierwszą Mszę św. o 6:30. O tej porze dnia ruch jest bardzo mały i w 15 minut nie przekraczając przepisów można dojechać do kościoła. Ubrałem się błyskawicznie i już siedziałem w samochodzie. Radio Maryja wyjątkowo było nie włączone, a ja skupiłem się na jeździe, jako że coś mi za dużo było pojazdów zdążających do miasta. Skończyły się wakacje, myślę sobie, to i ruch się zwiększył. Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast na Mszę św. trafiłem na adorację, która mnie pochłonęła na dłuższy okres, tak, że nawet nie odmówiłem porannych pacierzy.  Przed konfesjonałem zaczęła się ustawiać kolejka, a do ołtarza podszedł jeden z księży i odmówiliśmy Litanię do Serca Jezusowego. Przed oczy stanął mi obraz Serca Jezusowego nad drabinkami na których ćwiczyła Ewa. Jakoś tak mi utkwiły w pamięci dwa wezwania nad którymi się dłużej zatrzymałem:
Serce Jezusa życie i zmartwychwstanie nasze
Serce Jezusa pokoju i pojednanie nasze
do których dopiszę w tej chwili jeszcze trzecie 
Serce Jezusa krwawo ofiaro grzeszników.
Te pierwsze dwa wezwania zakodowałem ze wzgl. na usłyszane słowa: zmartwychwstanie i pojednanie nasze 
A potem była Msza Święta. Poniedziałkowy dar został złożony, a ja czerpię z jego przyjęcia przez  Boga Ojca profity do dzisiaj. Nie mam daru jasnowidzenia do przodu, bo gdybym miał, złożyłbym na ołtarzu krwawą ofiarę grzeszników. Dlaczego nie zwykłą ofiarę? Bo niekiedy ta zwykła przeradza się w krwawą i to w rozumieniu dosłownym jak i w cudzysłowie "krwawą".

***

Dzisiaj obchodzimy św. Aniołów Stróżów. Anioł Stróż to nie patron, to nie imiennik. Ci ostatni wiedli grzeszne życie na ziemi, często składając krwawą ofiarę ze swego życia. Aniołowie odwrotnie, na ziemi są tylko duchowo i grzechem się nie splamili. Ci co się splamili, to szataństwo i o nich  nie będę pisał. Jako bezgrzeszne duchy pozbawione są możliwości przyjmowania Żywego Ciała Jezusa Chrystusa. Za nich też Jezus nie oddał życia na Golgocie. Faktem jest, że są nam przydzielani niejako z urzędu i każdy z nas ma swojego osobistego Anioła Stróża. To od naszej wiary zależy jak swojego opiekuna będziemy tu na ziemi traktować. Mój jest jeszcze piękniejszy, mimo że go dotychczas nie widziałem, jak ten na obrazie Zmartwychwstanie / Nieśmiertelność Jacka Malczewskiego. Każdego dnia staram się nie tylko odmówić do niego modlitwę, by raczył strzec nie tylko mojego ciała, ale i duszy nieśmiertelnej. O tę ostatnią szczególnie nam zabiegać potrzeba. Wracając jeszcze do rannej adoracji Najświętszego Sakramentu to trafiłem na nią za przyczyną mego Anioła Stróża. Dzisiaj po prostu świadomie mnie tak obudził i pogonił rano, że mimo, że zegar się spóźnił przez noc o pół godziny, zdążyłem na całą adorację. Muszę sprawdzić czy siadła bateria, czy też może mój opiekun przyczynił się do tego. 

***      

W modlitwie wiernych wspomnieliśmy Króla Aniołów św. Michała Archanioła stojącego na czele tej formacji duchowej. Modlę się do niego każdego dnia. Miał swoje święto we wtorek, razem z Rafałem, tym od uzdrowienia przez Boga, który prowadził młodego Tobiasza. Że też oboje z ojcem Tobiaszem  mieli takie samo imię. Widać, jak to mówiła żona Tobiasza Ewa, czy jak jej tam było Anna, "oboje byli po tych samych pieniądzach."  Stary mimo, że ślepy jak mu młody powiedział o nieszczęściu rzucił zastawiony wystawnie stół i gości i poszedł robić to, co od lat czynił grzebać umarłych. A gdy wrócił, jadł w smutku mówiąc: Wasze święta zamienią się w smutki, a wasze pieśni na żałobne lamentacje. 

***
A teraz zajmę się dalszym rozważaniem modlitw w czasie Mszy św. w rycie rzymskim, zwanym też trydenckim. Przypomnę prowadzę je w oparciu o Książkę do nabożeństwa  abpa Marcina Dunina z 1842 roku, której teksty porównuję do "Drogi do nieba" ks Ludwika Skowronka wyd. 1 PAX  z 1954 i mszalika (wyd. wcześniejsze w St. Zjednoczonych nie mam pierwszych 6 stron). Rozważania i analizę skończyłem na Małym Podniesieniu przed "Ojcze nasz".
Dzisiaj tylko modlitwa wprowadzająca i Ojcze nasz. Jesteśmy już po Przeistoczeniu chleba w Ciało Pańskie i wina w Krew Jezusa Chrystusa. Nasze krzyże powędrowały, wraz z ofiarą krzyżową Jezusa Chrystusa, do Boga Ojca w niebie.
Uwaga porządkowa: teksty łacińskie z mszału w tłumaczeniu: abpa Dunina, ks, Skowronka i mszalika - na niebiesko.
Objaśnienia obce do tych tekstów - na czarno.
A moje uwagi - na brązowo.
 *** 
Wg modlitewnika Aba Dunina:
"Po  takim potwierdzeniu, i swoją pokorną postawą i słowy Kapłan wzywa wszystek  lud do modlitwy, to jest: składa ręce, oddaje pokłon Bogu, i głośno wzywa do modlitwy: "Módlmy się", a wzywając z założonymi rękami oznajmia, że  nas  sam Jezus Chrystus nauczył  modlić się i przeto w modlitwie Stwórcę nazywamy Ojcem, czego nie ważylibyśmy się, gdybyśmy od Boga nauczeni nie byli, mówiąc:
         "Zbawiennym   rozkazem upomnieni ustawą Boską nauczeni, odważamy się mówić, jako dzieci do Ojca zgromadzeni przed Twoim  Boże ! ołtarzem: Ojcze nasz ... itd i nie wódź nas na pokuszenie".
        Lud odpowiada: "Ale zbaw nas od złego" 
        Ksiądz dodaje: "Amen"
        Dawniej lud łącznie z Kapłanem odmawiał modlitwę Pańską, dziś tylko ostatnią  prośbę, ale w niej zawierają się inne prośby. Bo kto od wszelkiego złego wolny, ten święci Imię Boskie, dąży do Jego królestwa i t.d. Kapłan przez odpowiedź: "Amen" oświadcza serdeczne pragnienie przed Bogiem: daj     Boże! aby te nasze prośby na nas uiszczone zostały! - i tak dalej  ciągnie modlitwę trzymając patenę i żegnając nią 

Ojcze nasz u ks. ludwika Skowronka poprzedzone jest takim objaśnieniem:
Już w Starym Zakonie po ofierze następowała uczta ofiarna z darów w ofierze złożonych. Podobnie i Boski Arcykapłan zaprasza nas do uczty ofiarnej , podając nam swe Ciało i Krew, byśmy się z nim jak najściślej zjednoczyli. Skoro złożyliśmy ofiarę Bogu i jesteśmy w stanie łaski uświęcającej przystąpmy do stołu Pańskiego. "Kto pożywa Ciała mego i pije Krew moją, we mnie mieszka, a ja w nim, i żyć będzie na wieki". 
        Dalej Kapłan zaprasza nas do Modlitwy Pańskiej mówiąc:
        Módlmy się. Zbawiennymi rozkazami zachęceni i Boskim ustanowieniem oświeceni ośmielamy się mówić: Ojcze nasz ...
        Lud odpowiada: "Ale zbaw nas od złego" 
        Ksiądz dodaje: "Amen"

        W mszaliku Kapłan tak mówi: 
        Módlmy się. Rozkazami zbawiennymi upomnieni, i Boską ustawą pouczeni ośmielamy się mówić: Ojcze nasz ...
        Lud odpowiada: "Ale zbaw nas od złego" 
        Ksiądz dodaje: "Amen"

***
       ps: Zdjęcia wschodu słońca niech będą dokumentacją klimatu rannej rozmowy, którą przeprowadziłem z jedną z osób czytających blog.  
 
       Przed chwilą zadzwoniła do mnie Ciocia Ela. Wyczułem, że chciała się spotkać w najbliższą niedzielę prosząc mnie na obiad. Zasugerowałem dzisiejszy dzień. Na co mi odpowiedziała: "dziś jest piątek, to i tak ze mną nic nie zjesz."     
      Ona chciała się spotkać przy posiłku, w przygotowanie którego włoży resztki swoich sił i możliwości fizycznych, a nie przy zabawie którą jej zaproponuję  Ona chciała przez dwa dni żyć myślami, że będzie miała mnie w niedzielę na obiedzie i będzie mogła z siebie coś jeszcze dać. Wreszcie to pojąłem, a ja nie chcąc robić jej kłopotu chciałem przyjść dzisiaj, by nie musiała mi niczego szykować. 
       To wielka sztuka umieć przyjąć dar w takiej formie,w  jakiej go chce podarować ofiarodawca. Na naukę nigdy nie jest za późno.  Ale lepiej późno niż wcale, 


Brak komentarzy: