poniedziałek, 5 października 2015

Klub Ogrody i Krąg Biblijny

Od ponad tygodnia czekają w mojej blogowej "zamrażarce" zdjęcia z wizyty, jaką złożyłem dzięki uprzejmości kuzynki Ani w domu dziennego pobytu dla osób samotnych w podeszłym wieku, jaki jeden dziewięciu z wielu funkcjonuje w Poznaniu. 

Ten, z którego pochodzą zdjęcia, to Klub Ogrody. Miałem cały czas problem, jaki komentarz dać do tych zdjęć. Niech więc komentarzem i okazją by je puścić w internetową przestrzeń będzie dzisiejsza Ewangelia.

Ewangelia czytana w uroczystość Apostołki Bożego Miłosierdzia św. siostry Faustyny Kowalskiej. Jej fragmentem z dzienniczka kończę tekst rozważań, jakie dialogowane przygotowałem na dzisiejszy Krąg Biblijny. 

Słowa Ewangelii (Łk 10,25-37) o miłości bliźniego i miłosiernym samarytaninie pisane dalej na czarno oraz moje dopowiedzi pisane na czerwono, doskonale pasują do prozy życia osób w podeszłym wieku. 

Tekst z dzienniczka siostry Faustyny pisany dalej na niebiesko. Całość kończy modlitwa Ojca Świętego Benedykta XVI, której tekst dostałem w prezencie w dniu dzisiejszym od bratniej mi duszy po powrocie z sanktuarium w Manoppello - na brązowo.

Miłość bliźniego 
25 A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Odpowiedział mu Jezus: «Dlaczego zamierzasz Mnie kusić? 

Dlaczego chcesz bym kłamał? Czemu mnie podpuszczasz? Czy masz nadzieję, że powiem ci coś, co zniekształci Prawo, dodając do niego moją interpretację, niby to jaśniejszą, bardziej doskonałą? A może liczysz na to, że coś zmienię w prawie? Nie przyszedłem zmieniać prawa. >>  I dalej

26 Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?»
27 On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem  

jednym słowem całym swym jestestwem, a więc nie tylko duchem ale i ciałem będziesz miłował Boga; a swego bliźniego jak siebie samego, a więc człowieka też mam miłować nie tylko duchem ale i ciałem.


28 Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył wieczne, to chyba zrozumiałe. Nie chodziło Jezusowi  przecież o życie doczesne »


29 Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Dobre pytanie zadał uczony: kto jest moim bliźnim? Spróbujmy na nie odpowiedzieć:  Świat jest pełen ludzi dobrych i złych, 

znanych i nieznanych, przyjaciół i nieprzyjaciół, uchodźców emigrantów, wierzących i niewierzących, walczących z Bogiem i wielbiących Boga, Polaków i mieniących się Polakami. 

Kto zatem jest moim bliźnim?»  A na te pytania  pada Jezusowa odpowiedź ujęta w przypowieść o miłosiernym Samarytaninie:

Miłosierny Samarytanin 
30 Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Wyobraźmy sobie nagiego, skrwawionego, może już nawet nie jęczącego,

nieomal umarłego człowieka na skraju drogi, wychłodzonego człowieka i naszą reakcję na ten widok. Jakie uczucia się w nas odezwą, jaka będzie nasza reakcja?  Pochylisz się nad nim, będziesz tamował wypływającą krew z jego ran, będziesz chciał być świadkiem zdarzenia, czy chwycisz komórkę i zadzwonisz po pomoc, zatrzymasz inny samochód by wezwał pomocy. Leży odrty ze wszystkiego na skraju drogi, widzisz ciało, a nie widzisz żadnego pojazdu. Co zrobisz?

31 Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Wraca kapłan do parafii , po wieczornej Mszy św. w filialnym kościele. O! Jeszcze pachnie kadzidłami miejsca Świętego! 

Powinien był jednak mieć duszę ogarniętą zapachem nadprzyrodzonego dobra i miłości, gdyż był w Domu Boga i dotykał Jezusa Chrystusa. Kapłan śpieszył się, żeby wrócić do domu. Spojrzał więc na rannego, ale się nie zatrzymał. Przejechał obok, pozostawiając nieszczęśliwego na skraju drogi. Zadzwonię na policję z plebanii, pewno to jakiś narkoman, albo Bóg wiedzieć kto? Z twarzy nie wyglądał mi na mojego parafianina. .

32 Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Czy miał się zanieczyścić on, diakon jadący rowerem na wieczorną adorację do kościoła. Miał prowadzić w czasie adoracji rozważania. 

Jechał na ostatnią minutę. Nawet przystanął obok na poboczu, by przyjrzeć się twarzy leżącego. Nie chcąc się poplamić krwią rzucił  niepewne spojrzenie na tego, który jęczał zalany krwią, i stwierdziwszy, że faceta nie zna siadł na rower i pojechał dalej

33 Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: Tą samą drogą w stronę miasta jechał Nieznajomy. Ujrzawszy krew na jezdni, a dalej leżącego na poboczu człowieka, zatrzymał się. 

Włączył światła awaryjne, bo robiła się szarówka, wysiadł z samochodu i podszedł do leżącego. Ten jęcząc z bólu wycedził przez zęby: << Boże zlituj się nade mną, pomocy, pobili mnie złodzieje, 

odarli z ubioru i ukradli samochód, którym jechałem>>. Słysząc to Nieznajomy nie zastanawiał się czy to nie jest przypadkiem zastawiona na niego zasadzka by i jemu ukraść samochód i go pobić, wzruszył się głęboko.

34 podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. wrócił Nieznajomy do samochodu, wziął ręcznik papierowy i butelkę wody, 

którą wozi w bagażniku obmył mu z grubsza rany, przetarł octem i olejem, tyle co przed godziną zrobił bowiem zakupy w Netto,  a okrywszy go swoim płaszczem, pokrzepił go łykiem mocnego wina, i usadził z przodu na bocznym siedzeniu oraz zawiózł do najbliższego zajazdu.

35 Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: "Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał". Podtrzymując zranionego i pocieszając go dobrymi słowami. nie okazywał wzgardy rannemu, 

który zatrącał tak jakoś z ukraińska.  Całą noc czuwał przy nim. O świcie zaś, widząc, że czuje się lepiej, powierzył go właścicielowi zajazdu. Opłacił wspólny nocleg i dał mu dodatkowo 300 zł na dwa noclegi i skromne jadło dla nieznajomego. 

Na trzeci dzień puść go powinien na tyle wydobrzeć, że da sobie sam radę. Jak wydasz więcej oddam tobie jak będę wracał. Tu masz moją komórkę, jak coś będzie nie tak, to przedzwoń, to spróbuję jakoś zaradzić.

36 Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?»


Czy nie przypadkiem Nieznajomy? On się nie pytał poszkodowanego, kim był, dlaczego był ranny. Przyjął to co usłyszał za dobrą monetę. Nie zastanawiał się, nie spekulował, czy robi źle ratując go, tracąc czas, pieniądze i narażając się na oskarżenie, że to on go zranił?
37 On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!»


 «Bliźni to ten ostatni, gdyż był miłosierny.» 
«Ty też czyń tak samo, a będziesz miłował bliźniego i Boga w bliźnim, zasługując przez to na życie wieczne.»

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie św. Siostry Faustyny - Apostołki Miłosierdzia, posłuchajmy jednego  fragmentu z Jej dzienniczka (635): 
(…) Wtem ujrzałam Matkę Bożą, która mi powiedziała: O, jak bardzo miła jest Bogu dusza, która idzie wiernie za tchnieniem Jego łaski; ja dałam Zbawiciela światu, a 

ty masz mówić światu o Jego wielkim miłosierdziu i przygotować świat na powtórne  przyjście Jego, który przyjdzie nie jako miłosierny Zbawiciel, ale jako Sędzia sprawiedliwy. O, on dzień jest straszny. Postanowiony jest dzień sprawiedliwości, dzień gniewu Bożego, drżą przed nim aniołowie. Mów duszom o tym wielkim miłosierdziu, póki czas zmiłowania; jeżeli ty teraz milczysz, będziesz odpowiadać w on dzień straszny za wielką liczbę dusz. Nie lękaj się niczego, bądź wierna do końca, ja współczuję z tobą. Dz. 635

Maryjo, Matko Świętego Oblicza
spraw byśmy mieli "ręce niewinne i czyste serce "  
ręce oświetlone prawdą miłości
i serca zachwycone Bożym pięknem 
byśmy przemienieni spotkaniem z Chrystusem,
umieli służyć biednym i cierpiącym,
których oblicze odzwierciedla tajemniczą obecność
Twojego Syna Jezusa,
który żyje i króluje na wieki wieków Amen!
1 września 2007 Benedykt PP XVI 

Brak komentarzy: