czwartek, 1 października 2015

Pożegnanie obrazu Św. Józefa.

W poniedziałek 28 września o godz. 15:00 miała miejsce coroczna akcja "Koronka do Bożego Miłosierdziana ulicach miast i wsi całego świata", w której od początku bierze udział nasza parafia. 

Tego roku skończyło się na odśpiewaniu pod pomnikiem, po powrocie z czuwania, całej Koronki w intencji parafii. Miałem teraz 20 min czasu na przygotowanie i  zjedzenie odgrzanych niedzielnych resztek    z obiadu i pół godzinną drzemkę (kolejny raz spisał się co do minuty mój Anioł Stróż - uwaga nadinterpretacja), by towarzyszyć z aparatem pożegnaniu obrazu.

O godz. 15:30 rozpoczęła się kończąca czuwanie Msza św. połączona z indywidualnym błogosławieństwem dzieci, a o 16:30 po dokonaniu aktu zawierzenia parafii św. Józefowi nastąpiło pożegnanie, wyprowadzenie i o 16:46 załadowanie obrazu do samochodu Kaplicy.


Zgodnie z harmonogramem peregrynacji w poniedziałek, 28 września, od 16:30 parafianie z Tarnowa Podgórnego trwali na modlitwach oczekując na przybycie obrazu, które przewidziano na godz. 17:00.
Pierwszą osobą której zwierzyłem się z doznanego uzdrowienia był Ojciec Stanisław Plewa kapucyn ze wzgórza Św. Wojciecha. Powiedziałem mu o moim cudzie jaki miał miejsce w czasie jego rannej Mszy św.

Miało to miejsce bezpośrednio po załadowaniu do samochodu KAPLICY kopi, z kopi cudownego obrazu św. Józefa, która peregrynuje po naszej archidiecezji. 

Ojca karmelitę Stanisława Plewę poprosiłem. by jadąc ze św. Józefem podjechał pod pomnik Bożego Miłosierdzia na Plac Zmartwychwstania. Przypadkowo, ale czy mogą być przypadki  udało mi się zrobić o 16:53 tylko to jedyne zdjęcie.
        Nie byłem u nas w parafii na przywitaniu obrazu, cóż moja strata. W tym czasie była moja Golgota, a potem cała 1,5 godzinna adoracja przed Najświętszym Sakramentem, zakończona w poniedziałek rano w czasie Mszy św. złożeniem mego krzyża na ołtarzu ofiarnym.  
       Dzisiaj, gdy dotarły do mnie informacje o powitaniu cudownego obrazu w Tarnowie Podgórnym żałuję trochę, że nie wsiadłem do samochodu stojącego na parkingu i z dzwonem Pojednanie, dzwoniąc po drodze, nie pojechałem w kawalkadzie za lub przed samochodem z obrazem do Tarnowa Podgórnego. Widocznie nie taki był Boży plan. Nie usłyszałem  podpowiedzi Anioła Stróża. Widocznie nie tyle św. Józef, za przyczyną, którego stał się cud, a bezpośrednio Eucharystyczny Jezus Chrystus Bóg, miał być centrum wszystkiego co mi się przytrafiło i na Nim miał i ma się skupiać mój duch.   

Brak komentarzy: