niedziela, 4 października 2015

Zmarł Marek Stypczyński

W dniu dzisiejszym zmarł po wieloletniej chorobie nowotworowej mój długoletni przyjaciel z pracy mgr inż. Marek Stypczyński. Pogrzeb odbędzie się w najbliższą sobotę 10 października. 
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków Amen.  

23 sierpnia 2012 roku z okazji stypy po pogrzebie Marka Duszczaka dałem na blogu "Pojednanie" następujący wpis:
cytuję go poniżej nieomal w całości. 
Gdyby ktoś pytał dlaczego? 
1. Poruszone sprawy Kościoła Katolickiego są aktualne zwłaszcza dzisiaj w dniu rozpoczęcia Synodu o rodzinie.

2. Między mną, a zmarłym dzisiaj Markiem Stypczyńskim wytworzył się podobny stosunek przyjaźni jaki łączył śp Ks. Tadeuszem Kiersztyna z ks.Piotrem Natankiem. Przez lata pracowaliśmy nad tymi samymi tematami, mając często różniące się podejście do szczegółów, ale zawsze ten sam cel nam przyświecał w dążeniu do którego nigdy się nie pokłóciliśmy, choć dyskusje były niekiedy gorące. I tak jak to bywa w prawdziwej przyjaźni gotowi byliśmy dla siebie dużo, dużo dobrego zrobić, potrafiąc sobie we właściwym czasie zawsze "odpuścić". 
3. Poniższy tekst, sprzed 3 lat, całkowicie wówczas nie korespondował ze zdjęciami z pogrzebu Marka D., które wykreśliłem, z wyjątkiem tych, które jakoś tam bliżej związane są ze zmarłym dzisiaj Przyjacielem.
4. Tekst sprzed 3 lat o śp Tadeuszu Kiersztynie (nie mój, a spisany z jakiegoś bloga) pasuje natomiast do fragmentu dzisiejszego kazania Ks. Piotra Marii Natanka od minuty 48:58 - 53:27, które spisane z nagrania zamieszczę na końcu wpisu.

Od tego momentu cytat sprzed 3. lat:


    Ten post czekał z publikacją dokładnie tydzień. A konkretnie czekały na tekst zrobione i wklejone do bloga przeze mnie wcześniej zdjęcia. Cały czas brakowało mi do nich tekstu. Wszystkie zdjęcia dotyczyły naszego [Ewy i mojego] pobytu w Kórniku, na stypie Marka  D. i wydarzeń, które po niej nastąpiły. 
    Pogrzebowe zdjęcia poprzetykałem osobistym życiorysem zmarłego tragicznie wczoraj, w godzinie miłosierdzia ks.Tadeusza Kiersztyna (czołowe zderzenie TIR-a z samochodem, który prowadził ksiądz). 
     Życiorys Ks. Tadeusza Kiersztyna cytuję za internautką Mariąteresą11, wpisanym w komentarze wczoraj, dnia 22.08.2012 o godz. 23:00:08.

A teraz oddaję głos zmarłemu tragicznie Księdzu:

"Do zakonu jezuitów wstąpiłem w sierpniu 1971 roku. Studia z zakresu duchowości ukończyłem w Rzymie w roku 1980. Rok wcześniej zostałem wyświęcony również w Rzymie przez papieża Jana Pawła II. Rok 1996 był rokiem przełomowym w moim życiu, gdyż pod wpływem pism Rozalii Celakówny Pan Bóg pozwolił mi przewartościować całą dotychczas zdobytą wiedzę pod kątem Jego królewskiej godności. Dogłębnie zrozumiałem, że to Bóg króluje nad narodami (Ps 47,9) i że On jest jedynym Władcą, Królem królów i Panem panujących (1Tm 6,15). Raduj się ziemio opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla Wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa (Exultet). 
W przeciągu dwóch miesięcy doprowadziłem do otwarcia procesu kanonizacyjnego Rozalii Celakówny, apostołki Jezusa Króla Polski, na terenie Archidiecezji Krakowskiej przez ks. kard. Franciszka Macharskiego, co miało miejsce 5.11.1996 r. Gdy sztandaru Jezusa Króla Polski mimo wszelkich gróźb, kar i nacisków nie chciałem wypuścić z dłoni, postawiono mnie, tak jak ongiś górników z "Wujka", przed plutonem "egzekucyjnym", którym dowodził sam kard. Stanisław Dziwisz, i nie strzelano do mnie z broni palnej, lecz popełniono na mnie mord moralny przy użyciu broni, znanej dobrze siłom ciemności. 
W niecały miesiąc po otwarciu procesu S.B. Rozalii Celakówny ofiarowałem Panu Jezusowi w Bazylice Serca Jezusa w Krakowie, wśród dość dramatycznych okoliczności, wotum - złotą koronę. Głównymi wtedy przeciwnikami Jezusa Króla Polski objawili się: prowincjał jezuitów Prowincji Polski Południowej o. Adam Żak oraz metropolita krakowski ks. kard. Franciszek Macharski. W czerwcu 1998 r. złożono mnie ze stanowiska Krajowego Dyrektora Apostolstwa Modlitwy  oraz z redaktora naczelnego "Posłaniec Serca Jezusowegp", a w trzy miesiące potem zażądano ode mnie, bym opuścił Polskę na nieokreślony czas. W tym czasie jezuici opcji liberalnej czynili wszystko, by zdyskredytować posłannictwo Rozalii, a zwłaszcza wszystkie działania związane z Intronizacją Pana Jezusa na Króla Polski. W tym czasie bowiem szeptano między jezuitami, że o. A. Żak wraz z bp. T. Pieronkiem oraz bp. J. Życińskim przygotowywali razem przemówienia papieskie przed kolejną podróżą do Polski Jana Pawła II.
.....Suspensy nigdy nie otrzymałem. Jednakże Kuria krakowska i jezuici z Krakowa robili wszystko, by zmusić mnie do zaprzestania posługi kapłańskiej, co praktycznie pozbawiłoby mnie możliwości szerzenia misji Rozalii. Skazanie na unicestwienie zaczęło się na początku roku 1999 od haniebnego ataku bpa Kazimierza Nycza na Fundację Serca Jezusa, co zarazem uderzało w proces Rozalii. Jak dalece Kuria krakowska podległa ks. kard. Franciszkowi Macharskiemu oraz jak dalece jezuici krakowscy sprzymierzyli się w zniszczeniu misji Rozalii, zmierzającej do poddania Polski pod władzę Jezusa Króla, świadczą takie działania, jak: 
 1. Stanowczy opór ze strony jezuitów i Kurii krakowskiej wobec projektu złożenia wotum - złotej korony - w Bazylice Serca Jezusa w Krakowie; · Nie dopuszczenie do wystawienia sarkofagu S.B. Rozalii Celakówny w Bazylice Serca Jezusa w Krakowie i do ekshumacji jej doczesnych szczątków z Cmentarza Rakowickiego, mimo poczynionych wszystkich wcześniejszych umów, uzgodnień prawnych i zezwoleń konserwatorskich. Ten akt wrogości powyższych władz wymaga odrębnego opracowania; 
  2. Systematyczne zwalczanie, oczernianie i pomawianie mojej osoby, zwłaszcza przez jezuitów. Jest to o tyle niezwykłe, że co roku paru jezuitów opuszcza zakon lub przebywa poza nim nielegalnie i nigdy się nie zdarzyło, by reszta jezuitów się nimi "interesowała" w ten sposób. Zatem powód tych prześladowczych działań musiał mieć jakieś ukryte tło - jak sądzę, wrogość wobec Jezusa Króla Polski; 
 3. Odmawianie przez 7 lat przez Metropolitę Krakowskiego podpisania gotowych dokumentów i zamknięcia procesu Rozalii na etapie diecezjalnym; 
 4. Bestialskie zniszczenie przez Kurię krakowską w roku 2001 zachowanego w dobrym stanie domu rodzinnego S.B. Rozalii Celakówny, tej najcenniejszej pamiątki - swoistej relikwii po niej - dla Kościoła powszechnego. Podstawowe informacje odnośnie do tej sprawy znajdziesz w dziale proces kanonizacyjny - dom rodzinny Rozalii, a całość czeka na bardziej szczegółowe opracowanie. Dodam tu tylko, że w tamtym czasie wydawało się, że zarówno mój los, jak i los Fundacji i Biura Postulacji jest już przesądzony i że wszyscy znikniemy razem z domem rodzinnym Rozalii po cichu i bez śladu, co ośmielało do podjęcia barbarzyńskiego działania.

...  Początkowo największym zagrożeniem dla szerzonego przez nas posłannictwa Rozalii było wypaczanie jego istoty przez tzw. Wspólnoty dla Intronizacji Najświętszego Serca. One to w osobach swych liderów: p. Ewy Nosiadek, p. Stanisława Leniartka, o. Henryka Klimaja, o. Jana Mikruta często w sposób naiwny i fanatyczny zastępowały Intronizację Osoby Chrystusa Króla Intronizacją Jego Serca ... Objawiona nienawiść do Jezusa Króla Polski Zmiana na stanowisku metropolity krakowskiego budziła we mnie nadzieję. Nowy Arcybiskup Krakowa, okryty sławą po zmarłym Janie Pawle II, zasiadając na swym tronie w Katedrze wawelskiej może uzna prawa Pana Jezusa do korony Polski? Początki nowych rządów metropolią krakowską były dość obiecujące......... 

... Nadszedł 17 kwietnia 2007 r., dzień zamknięcia procesu. 
... W dwa dni potem "pluton egzekucyjny" został uzbrojony w niepodpisaną Informację na temat działalności ks. Tadeusza Kiersztyna i jakby pazernemu złu tego było mało, w drugiej części Informacji zamieszczono (jedyną zresztą) oficjalną wiadomość o zamknięciu procesu Rozalii. Postąpiono tak w tym celu, by błoto, którym mnie obrzucano, skapywało na Rózię, na jej proces i misję - zaprawdę diabelski pomysł, by zniechęcić ludzi do ogłoszenia Pana Jezusa Królem Polski: Treść tej informacji, bez uprzedniej rozmowy ze mną, bez powiadomienia mnie o niej i bez możliwości ustosunkowania się do stawianych mi zarzutów, jest przemyślaną próbą dokonania moralnego mordu na mojej osobie przez kurialny "pluton egzekucyjny". 
 ... Znajomy ksiądz mnie ostrzegał, że według Marii Valtorty w czasach ostatecznych na dziesięć osób siedem będzie Judaszami. ..

... Uderzenie to jakoś przeżyłem. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak odnieść się do informacji oficjalnym listem napisanym w dniu 3 maja 2007 r. 
... Jak tu się bronić, gdy wilki zewsząd atakują? Napisałem list z prośbą o pomoc do wszystkich Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów Polskich, dołączając Informację i moją na nią odpowiedź. Odpisali mi tylko trzej hierarchowie 

... Napisałem także w sprawie wydrukowanego w Źródle paszkwilu list na ręce Redaktora naczelnego dr inż. Adama Kisiela - czekam na odpowiedź. 

.... z pomocą modlitewną przyszło mi wiele osób i organizacji z Polski i z zagranicy. Wszystkim tym organizacjom i osobom serdecznie dziękuję za podtrzymanie w mych rękach sztandaru Jezusa Króla Polski. Natomiast do Jego przeciwników apeluję w imię Boga: Opamiętajcie się! ks. Tadeusz Kiersztyn Szczyglice, dnia 9 czerwca 2007 r."

A teraz dzisiejsze kazanie Ks. Piotra Natanka od 48:58 do 53:27 minuty:

"Dzisiaj miał  być czytany list o nas. Zobaczycie jaki pójdzie atak na nas, na czerwone płaszcze. Dzieci, to dopiero początek. Dziś wam w tym kazaniu to mówię. Dziś się tylko Rzym trzęsie 
....
Jak wejdziecie w internet, wszystkie audycje mówią o tym Rzymskim wydarzeniu. Drugi sekretarz Kongregacji Wiary rozpoczyna atak. Pytanie! Sam uderzył. Papież Franciszek mówi na głos, że koło homoseksualne  rządzi na Watykanie. Przecież mówił to wielokrotnie, a dzisiaj gdy gej Polak mówi prosto: jestem gejem i pokazują postacie, kilkaset kamer.. Dzieci, co dziś się dzieje w Rzymie? Dzieci byłem tam dwa dni temu. (51:55 minuta kazania). 
       Napisał 10 tez, a pierwsza reakcja Rzymu jest bardzo spokojna. Powinien się z pracy zwolnić. Dzieci, a moim mówisz prawdę, mówisz o dramacie kościoła, a co oni robią? Księdza Natanka trzeba usunąć z kapłaństwa - zauważyliście. Przecież mnie z pracy już dawno zwolnili, powinni dać spokój, mama mnie utrzymuje. Jeszcze im jestem problemem. Tamtemu tylko powiedzą powinien się z pracy zwolnić. Powinien się nim zająć biskup miejsca, bo podlega pod jurysdykcję biskupa polskiego. Więc elegancko, w białych rękawiczkach. 
        Wy sobie nie zdajecie sprawy co się dzieje z Kościołem? On był tylko 18 lat w służbie Kościoła. [Gdzie są] wszystkie stare wygi? A jak on puści listę? Jak da wykaz wszystkich wujków i dziadków w purpurach? To są tylko [pierwsze] sygnały w tych bitwach."

Tyle ks. Piotr Natanek, a ja?
A mnie się tylko tak to ze sobą jakoś wszystko połączyło w jedno.
http://pojednanie2.blogspot.com/2012/10/modlitwa-przy-zwokach-zmarego.html 

2 komentarze:

Kowal pisze...

Patrząc na ten Armageddon w Kościele Katolickim, sam wolałbym już być po drugiej stronie. Przynajmniej będzie miał jeszcze katolicki pogrzeb.

Jerzy pisze...

http://pojednanie2.blogspot.com/2012/10/modlitwa-przy-zwokach-zmarego.html