poniedziałek, 30 listopada 2015

Strażnicy światła ?

Poniedziałek 30 listopada 2015 roku. 

Każdy poniedziałek poświęcony jest w sposób szczególny Duchowi Świętemu.  Proponuję wam krótką modlitwę do Ducha św. na początek dnia, którą znalazłem w modlitewniku dziadka Stefana. 

Duchu święty, Duchu Boży, Duchu Światła i miłości, Tobie poświęcam rozum mój, serce moje, wolę moją i całego siebie w życiu doczesnym i wiecznym. Spraw, aby mój rozum był zawsze chętny na przyjmowanie natchnień pochodzących z nieba i nauki Kościoła świętego, którym Ty Duchu święty nieomylnie kierujesz, aby serce moje zawsze pałało miłością Boga i bliźniego i aby wola moja była zawsze z wolą Bożą zgodna, a moje całe życie było godnym naśladowaniem życia i cnót Pana naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa .
Amen.

Wieczorna Msza św. tym razem imieninowa, we własnej intencji zamówiona przez Żywy Różaniec, a zarazem pierwsza tegoroczna Msza św. roratnia. Około dwudziestki dzieci przyszło na nią z lampionami. Ustawili się parami, z prawej strony, przed wyjściem z zakrystii. Stały tak dzieciaki przez dłuższą chwilę tyłem do tabernakulum, czekając, aż dzisiejszy Solenizant przebierze się w szaty liturgiczne, by go procesyjnie wprowadzić przed ołtarz. Przecież mogły stać przodem do Pana Jezusa, a obrócić się o 180 stopni dopiero po wyjściu z zakrystii Ks. Proboszcza.  


Bezpośrednio przed ołtarzem ofiarnym ustawiono wieniec adwentowy z czterema świecami. Dzisiaj zapalono jedną z nich, a bezpośrednio przed wieńcem stanął na czas homilii prezenter. 
Cóż to takiego?
To stelaż na którym rozwieszono baner o wym. szerokość 60 cm i wysokość 160 (spójrzcie na zdjęcie) a na nim napis  "Strażnicy światła", a poniżej kieszeń na plakaty formatu A3 z malunkami tychże strażników.  Dzisiaj ks. Proboszcz włożył w kieszeń plakat z ogromną rybą i małym Jonaszem

Był to przyczynek by opowiedzieć dzieciom historię Jonasza. Nie za bardzo mogłem wychwycić z nauki Księdza związek Jonasza jako "strażnika światła" z 19. sprawnościami . Rozdane po Mszy św. obrazki też mi nic nie wyjaśniły. Ważniejsze dla dzieciaków były cukierki imieninowe, po które do Solenizanta ustawiła się kolejka. 

Przed błogosławieństwem delegacja parafian złożyła Ks. Andrzejowi życzenia imieninowe. 

To samo uczynili ministranci obecni na dzisiejszej Mszy św. Wszyscy obecni na Mszy św. parafianie zostali zaproszeni na agapę. 

 Ja chcąc zrobić najlepszy prezent imieninowy jaki mi przyszedł do głowy zostałem sam na sam z Jezusem w tabernakulum, by sobie z Nim w cztery oczy porozmawiać o moim Ks. Proboszczu i "Strażnikach światła".    

Usłyszane z Jasnej Góry: Świat zamiast przejść od kultu stworzenia do kultu Stwórcy uważa się, że ludzkość zbawić ma pakiet klimatyczny       

niedziela, 29 listopada 2015

Być jak Jezus

Z takim postanowieniem, zadaniem domowym, rozeszliśmy się miesiąc temu po skończonym kręgu biblijnym. Na kręgu rozmawialiśmy o ewangelii, w której św. Jan przedstawia scenę wyrzucenia przekupniów ze Świątyni Jerozolimskiej. Ale Jezus nie tylko rozganiał bankierów i wyrzucał handlarzy bydła z przybytku swego Ojca. To tylko jedna taka scena gdzie Syn tak ostro reaguje na profanację Domu Ojca. Mam być jak Jezus ? chodzi mi po głowie nieomal każdego dnia. I dobrze, choć są chwilę, że czuję drżenie serca na myśl, że mam podrabiać Boga. Bo czyż godzi się człowiekowi stawiać siebie w miejsce Stwórcy, Pana i Zbawiciela. 
       Adwent - czas oczekiwania na Zbawiciela. Jeden z piękniejszych okresów roku liturgicznego. Od  1050 lat co roku czekają Polacy na przyjście Boga. Można powiedzieć, że wytworzyła się specyficzna tradycja tego oczekiwania. Wielu się zniechęciło i przestało wierzyć w tę "bajkę", jak ją nazywają. Reszta śpiewa mechanicznie piękną pieśń adwentową o głębokiej duchowości. Znamy ją wszyscy:    
        "Spuśćcie nam na ziemskie niwy Zbawcę z niebios obłoki". Czyżby tu chodziło o powtórne przyjście Zbawiciela.  Dlaczego? bo "Świat przez grzechy nieszczęśliwy, a wśród przekleństwa od Boga  widzącego co się dzieje czart w nim panuje śmierć i trwoga". To wizja czasów ostatecznych, w których właśnie żyjemy, kiedy to ciężkie przewinienia ludzkości zamykają przed nią coraz bardziej bramy zbawienia. Oj wąska, bardzo wąska, jest dzisiaj brama prowadząca do nieba. Kolejne dwie zwrotki śpiewane w kościołach już wyraźnie odsyłają nas do wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat dlatego je pominę. Zajmę się czwartą zwrotką, która okazała się bardzo polityczna na dzisiejsze czasy  byśmy powiedzieli:  Oto się już głos rozchodzi byśmy wreszcie wstali uśpieni, bowiem noc się w jasny dzień zmieni. Precz odrzućmy wylęgnione wśród ciemnoty szatańskie dzieła niecnoty, bowiem zbawienie nasze nadchodzi i czas założyć nam zbroję światłości.
Piąta zwrotka jest deklaracją programową. Koniec z miernością. Nie hołdujmy chuciom ciała, także w pokarmie jak i w napojach. I zachęta do życia w zgodzie i pokoju. I jak mówi Apostoł : "Naśladować tego mamy, którego przyjścia czekamy", czyli "Być jak Jezus". Nie ma innych wzorców osobowych, ponad Jezusa. To jest jedyna powinność nasza zakończona podsumowaniem w szóstej zwrotce: 
Królu świata! szczerze chcemy być Twoimi poddanymi. Zawładnij naszymi sercami, a w dusze nasze wlej pokój prawdziwy, wszak jesteśmy Twoim narodem.

           Jezu, uczyń serce moje podobne do swego, a raczej przemień je w swoje własne, abym umiała wyczuwać potrzeby innych serc, a szczególnie cierpiących i smutnych; niech promienie miłosierdzia odpoczną w sercu moim (św siostra Faustyna Dz. 514).

sobota, 28 listopada 2015

Koronka do NM Panny

          Dzisiaj w sobotę 28 listopada 2015 roku, u progu Adwentu prezentuję przepisaną odręcznie Koronkę do NM Panny przez dziadka Stefana do jego modlitewnika. Skąd przed 60 laty w uroczystość Niepokalanie Poczętej Najświętszej Maryi Panny (Matki Boskiej Gromnicznej) dziadek Stefan odpisał tą koronkę nie napisał. Zaznaczył, że to pieśń. Czy wobec tego znał melodię do tych słów, wg mnie z pewnością tak. Ja przepisałem ją z rękopisu dziadka na progu Adwentu, dlaczego - nie wiem? Być może, że z czasem mi się to wyjaśni. 
       Pisząc zastanowiły mnie słowa z 18 zwrotki: "... gdy Jezus na krzyżu  z   p ł a c z e m   umierał." Ponad siedemdziesiąt lat żyję na tym świecie i nikt mi o płaczu Jezusa na krzyżu nie mówił. Na razie zostawię ten temat,ale będę musiał się na tym płaczu Jezusa skupić. 
       Druga sprawa to słowa z 24 zwrotki: "W niebo była wprowadzona i tam od Syna Swojego koronowana." czyli dzisiaj bym powiedział Wniebowzięta i koronowana przez Syna na Królową Nieba i Ziemi. A my w "przededniu" czasów ostatecznych mamy problem czy uznać Jezusa swoim królem, czy Go intronizować. Przecież intronizacja to powierzenie się miłosiernej opiece Boga. Takiego problemu nie miało pokolenie mego dziadka. Dla nich to było jasne jak słońce. Wstyd mi z tego powodu przed Bogiem za moich braci. Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego, to troska o duszę, a nie o ciało. Troska o ciało bez troski o ducha to zwykła charytatywa, która nie zapewnia nieba.


       Uwaga: Tekst dziadka bez skreśleń. Skreślenia wynikają z porównania tekstu dziadka ze "Śpiewnikiem Kościelnym Ks. Mioduszewskiego z 1838 roku" z którego pochodzi także powyższe zdjęcie z nutami 1 zwrotki. 

1. Kto chce Pannie Maryi służyć,
A Jej osobliwym miłośnikiem być:
Ma Ją nabożnie pozdrawiać,
A koronkę zawsze uczciwie mawiać.

2.Którą Panna słudze swojemu,
Zjawiła pustelnikowi jednemu:
Mówiąc, kto mnie tak pozdrawia,
Łaskę sobie u (u) Syna mojego zjedna.

3. O tem słysząc Bernardyn święty
Miłością gorącą ku Tej (ktej) Pannie zdjęty,
Przed Jej obraz (jej) zawsze chadzał,
Jeszcze żaczkiem będąc koronkę mawiał.

4. Tak pałały jego wnętrzności,
I ogniem gorzały ku Jej miłości:
I ciotuchnie swojej mawiał,
A z Panny Najświętszej tak się przechwalał:

5 Znam ja jedną Pannę nadobną:
Nad wyrozumienie ludzkie chwalebną (ozdobną):
Nie mógł bym jeść, ani też pić,
Którego bym Jej dnia nie miał nawiedzić.


6. W tej koronce ustawca pierwszy,
Położył modlitw sześćdziesiąt i trzy:
Bo tyle lat Panna miała,
Póki na tym świecie z ludźmi mieszkała.

7. Przez te smutki i te radości,
Racz uprosić sługom swoim (twoim) z miłości,
Grzechów wszystkich odpuszczenie,
A potem Łaski Bożej i jej otrzymanie.
(A potem Bożej łaski otrzymanie.)

8. Pierwsza boleść Serca Maryi,
Gdy Jan święty poszedł do Bet(h)anii:
Mówiąc o Ciotuchno moja!
Żałosna dziś będzie duszyczka Twoja.

9. Już pojmany (jęt) Jezus a Synaczek Twój
Najmilejszy (najmilszy) braciszek, także i (też) mistrz mój
Widziałem Go związanego,
A w pośrodku ludu niełaskawego.


10 Szedłem za Nim na Biskupi  dwór,
Gdziem usłyszał (słyszał) policzek jak najcięższy grom,
Gdy Jezusa uderzono,
Podobno Go Panno i umorzono.

11 Pójdźmyż rychło a nie mieszkajmy,
A jeszcze Jezusa dziś oglądajmy,
(Aza jeszcze Jezusa oglądamy,)
I żywego zastaniemy,
A w czem będziem mogli, w tem posłużymy. 

12 Wtórą boleść Maryja Miała,
Gdy w piątek z rana (z zarana) Syna ujrzała,
Jako łotra związanego,
Łańcuch wielki na szyi tak noszącego.(Łańcuch wielki na szyi noszącego.)

13 Chciała kniemu blizko przystąpić,
Ale też od smutku nie mogła chodzić:
Tylko głosem zawołała,
Czegożem (czegomże) ja smutna dziś doczekała.

14 Ach mój Synu, moja radości,
Napełniłeś Serce moje gorzkości,
Gdy Cię widzę związanego,
Od niezbożnych sędziów prowadzonego.

15 Trzecią boleść Pannie zadano
Gdy Jezusa okrutnie (srodze) ubiczowano,
I cierniem koronowano,
Znędznionego tej Pannie ukazywano. (Znędznionego Pannie ukazowano.)

16 Czwarty smutek Panna cierpiała, 
Gdy się z swym Synem przed miastem spotkała (potkała):
Chciała mu krzyż pomóc nosić,
Ale też od smutku nie mogła chodzić.

17 Piąta boleść Panieńska była,
Gdy złość ludzka na krzyż Jezusa wbiła:
Widząc Synaczka nagiego,
Okryła chusteczką (zakryła rąbeczkiem) tę nagość Jego.

18 Szóstą boleść duch panieński miał,
Gdy Jezus na krzyżu z płaczem umierał:
Słońce się jasne zaćmiło,
A przez trzy godziny niezaświeciło (nic nie świeciło).


19 Płacząc Stworzyciela swojego
Powściągnęło promień świecenia swego:
Ziemia też tak bardzo drżała,
Obyczajem swoim Pana płakała. 

20 Siódmy smutek Maryja miała,
Jak Ciało zdjęte z krzyża gdy piastowała, (Ciało zdjęte z krzyża gdy piastowała,)
Nieutulnie narzekając,
Maściami i łzami je polewając. (oblewając.)

21 Tu te (Te to) siedem pacierzy mawiajmy,
Siedmiorakie (Siedmioro) wylanie krwi rozmyślajmy,
Jezusa Pana naszego,
Miłośnika Ludu Chrześcijańskiego.

22 Wylewał Krew, gdy był obżezan,
Gdy się Ojcu modlił , gdy był biczowan,
Koronowan,(i) naigrawan.
Przybity na krzyżu, włócznią przebodzion.

23 Te radości Panieńskie były:
Gdy był Anioł do Niej z nieba posłany,
Gdy Elżbietę (Elżbieta) nawiedzała,
A Syna Bożego porodzić miała. 


24 Czwartą radość Maryja miała,
Gdy trzech Królów chwaląc Syna, widziała:
W niebo była wprowadzona,
Tam od Syna Swojego (swego) koronowana.

25 Kto tę koronkę odmawiać będzie,
Łaski sobie wiecznej Bożej nabędzie:
Co pożąda to otrzyma 
Przez prośbę tej Panny (prośbę Panieńską)  Bóg mu wszystko da.

26 Nuż my bracia i miłe siostry,
Nie leńmy się służyć Maryi każdy;
Bo ta Panna jest poczesna,
A nam grzesznym ludziom jest pożyteczna.
(A nam grzesznym bardzo jest pożyteczna.)

27 Już Cię miła Panno prosimy,
Tę koronkę na główkę Twoją kładziemy,
(Tę koronkę na twoją głowę kładziemy,)
Twej się łasce polecamy,
Racz pamiętać na nas gdy pomrzeć mamy.
(Racz pamiętać na nas kiedy pomrzemy.)

odpisał Stefan Zygarłowski 8.12.1955
Amen.

   
Pieśń

Maryjo Matko, gdy pozdrawiam Ciebie
To taka słodycz tryska w duszy mojej
Przenigdy niesyta Matko ma w niebie
Wciąż bym powtarzał Zdrowaś ku czci Twojej

Kiedy nade mną pokusy zawieją 
Gdy się uzbroi przeciw mnie duch złości
Tyś mą rozkoszą , Tyś mą jest nadzieją 
Tyś ponad wszystko, droższa ma miłości.

Gdy śmierć się zbliży, Matko w tej godzinie
Nie wypuszczaj mnie z potężnej opieki
Gdy Pan mię  wezwie, a to życie minie
Weź mię do Siebie, do nieba na wieki.

piątek, 27 listopada 2015

Spadek po 60 latach po dziadku Stefanie

Piątek 27 listopad 2015 rok.  


        63 lata temu odeszła do Pana moja babcia Jadwiga. Gdy Bóg powołał Ją do siebie miała 86 lat. Jako dzieciak kochałem Babunię. W jej domu przyszedłem 10 lat wcześniej na świat. A było to w czasie II wojny światowej, gdy armia niemiecka rozpoczęła bitwę pod Stalingradem i mieszkałem u dziadków z rodzicami aż do końca wojny. 
        Babcia Jadwiga kojarzyła mi się zawsze z różańcem i kocem. Kiedykolwiek przyjechałem z rodzicami do domu dziadków, a przyjeżdżaliśmy nie zapowiedziani, nie mieliśmy telefonów, nie tylko w niedzielne popołudnia babcia siedziała w fotelu między łóżkiem a kaflowym piecem, z kocykiem zwanym derką i szeptała różaniec. Miała dla nas przyjezdnych wnucząt zawsze po jednym cukierku na podorędziu. Najczęściej były to zwykłe "lymy", czyli popularne landrynki. Babcia urodziła 14 dzieci, w tym mojego tatę, do którego mimo, że miał czterdziestkę na karku zwracała się: "ty mój podskrobku", jako, że był najmłodszym jej dzieckiem. Moje rodzeństwo należało do grupy najmłodszych jej wnucząt, stąd, nie będąc domownikami, mieliśmy u dziadków specjalne fory. 

       Na pewno bym zapomniał o rocznicy jej odejścia, gdyby nie dziadek Stefan, którego potrzebna mi była data jego zgonu. Pojechałem więc rano na cmentarz na grób dziadków, a przy okazji pomodliłem się nie tylko na grobie dziadków, ale i na grobie rodziców. (zdjęcie z Dnia Zdusznych)
       Wracając w niedzielę ze Świebodzina od Chrystusa Króla, zamiast do własnego domu syn zawiózł mnie do domu dziadków. Tam dostałem w prezencie modlitewnik dziadka. Dziadek pisał go ręcznie przez trzy ostatnie lata życia mając 87- 90 lat. Modlitewnik ma 39 stron. Na 34 stronie, na której dziadek wpisał  "Westchnienia św. Ignacego z Loyoli", widnieją słowa: "Koniec wieńczy dzieło ... Poznań w dzień św. Marka 1958 Zygarłowski Stefan". 
       Dziadek zmarł 9 czerwca 1958 roku.  A więc Jednooki dziadek, ze szklanym okiem, kaligrafią na 45 dni przed śmiercią, w wieku 90 lat napisał dla potomnych ten zapomniany modlitewnik, bym ja go dzisiaj odkrył. 
      Po tym wpisie z 25 kwietnia 1958 r. jest jeszcze 5 zapisanych stron. Na pierwszych czterech dodatkowych stronach są słowa pieśni: "Te Deum Laudamus - Ciebie Boże chwalimy", a na ostatniej stronie "Modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące".
      Spoglądam na pierwszą stronę spadku po dziadku i oczom nie wierzę, cytuję słowa jakby specjalnie dla mnie,
ale czy tylko dla mnie, powiedziałbym do każdego Polaka na dzisiaj, na 1050 lecie chrześcijaństwa napisane:


Cześć Jezusowi Chrystusowi
Nieśmiertelnemu Królowi Panu,
Bogu Miłości i Przebaczenia,
który żyje, panuje, zwycięża
i broni lud Swój od złego
niech będzie 
Cześć, Pokłon i Chwała 
na wieki wieków. Amen.

Modlitwa dziadka Stefana Zygarłowskiego napisana na kilka dni przed 4 .12.1955 rokiem - data ta widnieje na 26 stronie modlitewnika dziadka.. W 1955 roku 27 listopad była to 1. niedziela Adwentu i zarazem 3 rocznica śmierci babci i bardzo prawdopodobne, że dziadek tego właśnie dnia rozpoczął pisanie modlitewnika, więc może nawet nie tylko do co do dnia, ale i co do godziny, kiedy ja te słowa piszę upłynęło równo 60 lat.To tyle ile dziadkowie przeżyli w zgodnym pożyciu małżeńskim.. Kochani Dziadkowie Jadwigo i Stefanie dziękuję Wam za duchową opiekę nad moją rodziną i nade mną. Kłania się "Świętych obcowanie". To nagroda dla prawnuka za dotychczasową pracę nad drzewem genealogicznym. Tak ja to odczytuję..

Treść meila jaki wysłano do mnie wczoraj z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia ze Świebodzina 
Miłosierny Panie! 
Błogosław  Jerzemu Zygarłowskiemu z Baranowa, który z wdzięczności za uratowane  zycie  w dniu poświęcenia figury w 2010 roku, przybył, aby dzwonem POJEDNANIE oddać hołd Chrystusowi Królowi i uświetnić tę uroczystość.  Błogosław i obdarzaj   potrzebnymi łaskami całą Rodzinę, a ś.p. Irenę Zygarłowską obdarz łaską Nieba.
Jest to modlitwa na jutrzejszą Godzinę Miłosierdzia w Swiebodzińskim Sanktuarium.
                      KRÓLUJ NAM CHRYSTE !

Zawsze i wszędzie! Serdeczne Bóg zapłać za dzisiejszą modlitewną pamięć.
   

czwartek, 26 listopada 2015

Uznajcie Go Królem

Dzisiaj już ostatni fragment (od 31:33 minuty do końca) kazania Ks. Piotra Natanka ze święta Chrystusa Króla Polski, jakie po raz pierwszy obchodził 21 listopada 2015 roku w Grzechyni.
Ja natomiast z całym miejscowym Kościołem obchodziłem je po raz piąty pod Świebodzińskim Zmartwychwstałym Eucharystycznym Jezusem Chrystusem Królem Polski. Tak jak poprzednio słowa Ks. Piotra na czarno, słowa orędzi na niebiesko, a moje komentarze na brązowo. W całość wplotłem zdjęcia z procesji z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia pod figurę Chrystusa Króla oraz z modlitw u stóp Chrystusa na świebodzińskim wzgórzu.  
   
Uczyńcie Go Królem tej ziemi, a ocalicie wasze dobre imię i uratujecie mnóstwo dusz przed wiecznym potępieniem. Nie zważajcie na inne narody, bo od nich nie uzyskacie pomocy. 

Dlatego dziś, tak spontanicznie urosło to święto w uroczystość Jezusa Króla Polski. Nie patrzymy kompletnie na inne grupy, na inne układy. 

Czynimy to w tym naszym małym świecie, aby mieć czyste sumienie. Panie, zrobiliśmy tyle ile było możliwe. A Bóg nam pokaże, że i oni mieli jakąś celowość w Jego planie i nas tak ustawiał (i mnie ustawił w Świebodzinie w piątą rocznicę rozległego zawału serca), bo tylko JEGO jest czas

Z tekstów jasno wynika, że przyjście Króla zbliża się. Dlatego Polska musi być świadoma, że nie oczekujemy pomocy od innych narodów. Było takie orędzie, które wskazuje, że my w otrzymanej łasce jesteśmy bardziej obdarowani niż inne narody. 

Naśladując Francję tracimy te łaski - kapujecie. Dzisiejsza Francja nie jest wstanie iść tą drogą, którą Bóg nam wyznaczył, jest już biedna, za słaba. Dlatego Matka Boża mówi:

       Jedynie one (tzn inne narody), mogą uzyskać pomoc od was, jeśli się nawrócicie.
       Nawróćcie się do Mnie mówi Pan Jezus, bo Moją wolą jest wziąć w posiadanie cie Mój narodzie, narodzie wybrany, którego los nie jest Mi obojętny. 

       Kiedy Stefan Batory wziął Polskę w posiadanie, to pokazał Rosji kto karty rozdaje. Później to kontynuował Zygmunt Waza. Komuniści uczyli nas tylko o Iwanie Groźnym, a że mu grzbiety przeorał Batory, to o tym już malutko mówili. 

O hołdach, o innych rzeczach, to już nikt nie mówił. Dlatego Bóg mówi, że chce wziąć nas w posiadanie

Nie wierzcie Prezydentowi Bushowi, nie wierzcie Pani Kanclerz Merkel, nie wierzcie Premierowi Putinowi.

     NIKT  WAM  NIE  POMOŻE,  
a przyjdzie czas, że w trójkę siądą i nas podzielą,  jak lisy złapaną  gęś w lesie.  UWIERZCIE  JEZUSOWI i oddajcie się w Jego panowanie
 UZNAJCIE  GO  KRÓLEM. 

       Skoro chcecie zrobić wasze oddanie w Krakowie, no to zacznijcie od Wawelu, później idźcie do Bożego Miłosierdzia, a później wszystkie stany, przez Rynek Krakowski, hołd Królowi - intronizacja na Rynku, to może potrwać parę dni, zanim ludzie dojdą w tej kolejce i pokłonią się i powiedzą: Królu, oto Twój sługa niewolnik.

       Księże Piotrze nie w Krakowie, a w Świebodzinie jest godne miejsce na wolną elekcję Polaków. Tu od 5 lat czeka Jezus Chrystus, obwołany Królem przez mieszkańców tej ziemi. Tu pod figurą może cała Polska obwołać go swoim Królem. Tu jest nie tylko wystarczająco dużo miejsca by kilka milionów Polaków w jednej chwili obwołało Jezusa swoim Królem, padając przed Nim na kolana, ale tu jest przygotowany odpowiedni klimat do tego. Tu od początku wśród kresowian, o czym świadczy panteon na miejscowym cmentarzu potomków Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, w tym ludu lwowskiego, wśród którego Jan Kazimierz intronizował Maryję z Jej Synem na Królową Polski stoi i czeka od pięciu lat  w złotej koronie Chrystus Król bowiem:


Los tego Narodu Polskiego nie jest Bogu obojętny. Przypominam, jeśli wam ubiją Ks. Natanka, tu obecnego, bącie spokojni Pan Bóg i tak powoła nowego Eliasza. Bo i mnie naznacza pewien czas i okres. Dobrze znacie bieg tej bitwy. Nigdy tego nie planowałem, czysta koniuktura, historyk, miałem pytania, można zarobić na rekolekcjach, mam dwa kazania gotowe, proszę o resztę materiałów - mówię do Ks. Tadeusza (Kiersztyna) to zrobię te rekolekcje, ale muszę mieć te materiały, bo nie będę mówił o rybkach i muzach. Tak się zaczęło

A mnie się inaczej zaczęło. O poświęceniu figury Chrystusa Króla dowiedziałem się z Radia Maryja. Na propozycję dzwonienia "Pojednaniem" w czasie uroczystości poświęcenia figury dostałem od ks. prałata odmowę. 

Mimo wszystko podczepiłem dzwon i pojechałem dzwonić. Przed procesją interweniowałem w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie dzwonienia u głównego celebransa Ks. Kardynała Gulbinowicza. Ja tu nie rząd

Wymieniliśmy się obrazkami. Dostał ode mnie Świetlisty Krzyż Pojednań, a ja nie miałem już z kim rozmawiać. Gdy ustawiłem samochód z dzwonem przy obecnym Rondzie Ks.prał. Sylwestra Zawadzkiego  

gdy tylko wysiadłem z samochodu zlałem się potem i zamiast Królowi dzwonić "Pojednaniem" na chwałę, dostałem rozległy zawał serca, by w czasie operacji na sercu, między 16:00 a 17:30 w czasie pontyfikalnej Mszy św. dostąpić łask współcierpienia na stole operacyjnym z krzyżowanym Jezusem na ołtarzu ofiarnym pod figurą w Świebodzinie.  

To nie było żadne przekonanie rycerskie, tak jak dzisiaj. Dzisiaj to wiecie KRÓL albo ŚMIERĆ. Dziś mogą mnie walcować (albo wrzucić do lwów, jak Dawida z dzisiejszego pierwszego czytania) 


Więc Bóg naznacza czas. Nasz Król jest na wygnaniu. Jego nie ma w Wielko- Polsce.
Nie chcą Go jedni i drudzy w piastowskim Poznaniu: niech sobie stoi i czeka w podkrakowskich Balicach, czekając na koronę. Nie chce Go jako Króla Polski moje rodzinne podpoznańskie Baranowo, zlikwidowawszy pół roku temu praktycznie klękanie przed Nim w czasie Komunii św. i nie godząc się na inskrypcję podpisaną przez Ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. 

NIE  CHCĄ   GO  NA  TEJ   ZIEMI  Jedni i drudzy
Czekam już na Moim wygnaniu
Tyle wprowadzono praw anty królewskich i anty polskich w Polsce, że jak się je uruchomi , to wy nawet do kościoła nie dojdziecie - rozumiecie, bo nie będzie wolno wchodzić. 

Czekam już na Moim wygnaniu, aby powrócić do ciebie, a ty wzywaj twego Boga, by nie odwrócił się od ciebie. 
To ustanowienie dzisiaj święta Jezusa Króla Polski jest wołaniem Go by się nie odwrócił od nas. 

Panie byłeś tak cierpliwy dla Abrahama. 
Panie, jak znajdę 50 w Sodomie uratujesz? 
Uratuję
Panie wiesz co? Jak by było 45. uratujesz? 
Uratuję. 
Dzieci, do pięciu zszedł. 
 
Jezu - mówię Ci publicznie -Ty widzisz tu jest więcej niż pięciu. Skoro takie grzeszne miasta chciałeś uratować dla 50- ciu , to nas jest już parę garstek, więcej. Błagamy Cię  URATUJ  POLSKĘ. Nie odwróć się od Nas

Dałeś nam w wyborach minionych miesięcy wiele nadziei, bo dokonały się rzeczy nieprawdopodobne. Wbrew kalkulacji wszystkich mediów Prezydent, wbrew wszystkim kalkulacjom rząd

Dziś mówimy tzw. nasz, bo muszą najpierw zdać egzamin z Polski, z wiary i z Kościoła. Pięknie składali ślubowania: Tak mi dopomóż Bóg, niektórzy patrzyli w niebo przy tych słowach

Teraz przed nimi biednymi wielkie wyzwania, bo zaczynają poznawać teczki z długami, z umowami międzynarodowymi, zobowiązanie zerwiecie, to płacicie 20 mld EUR, bo tego nikt nie zna dzieci. W takim biznesie są wszędzie układy. Pani Danusia, minister, podskoczy, str. 43 zablokujemy SFIFT banków polskich, macie po obrotach. 


To jest wszystko napisane. Ile dziś musi być modlitwy naszej za nich, żeby wyszli z tej pajęczyny, o której nikt wam nie mówi? Ta pajęczyna jest perfekcyjnie rozłożona nad ziemią polską. 

Ale jest Bóg, Chrystus Król. 
Co nam obiecał? 
CUD !!!
Obiecał cud, a jak Bóg obiecuje cud, to widzialny dla wszystkich i wami zatrzęsie. Już nie mówię o tych co nie wierzą. 

Jest was wielu, nie wszyscy mi podlegacie. Chcę abyście się modlili za wszystkie dzieci tego Narodu, nie tylko za swoje własne. 

Szacuję, że jest około 15 - 20 tys żertw ofiarnych. Dużo. Ale potrzeba nam więcej takich szaleńców, którzy modlili by się i ofiarowali się za dzieci swojego narodu, nie tylko za te swoje najbliższe

A żebyście wiedzieli jak Bóg jest konkretny? To najmniejszy zakres miłosierdzia kiedy się modlicie tylko za własne dzieci. Dlatego macie żertwę za grzeszników. Teraz rozumiecie ten rozkaz do mnie Pana Boga sprzed 1,5 roku: "Ty zajmij się zbawieniem dusz". Dziś wam mogę powiedzieć, że mam pauera - kapujecie.
 ... Jeśli przy waszym nacisku udusicie słowo Boga, udusicie dzieło
Blog nie jest pierwszy i najważniejszy, a miłosierdzie rozumiane jako troska o własną duszę jest po stokroć ważniejsze niż troska o ciało swoje czy bliźniego.   


Stąd apel do wszystkich, którzy mi pomagacie przy imprezach róbcie dzień wolny dla Boga, nie godzinę przed. Bo tu wychodzi tyle duchowych spraw, a mając jedną kamerę więcej, jeden mikrofon przybywa też niebotycznie więcej spraw inżynieryjnych.... Dlatego niesłychanie się cieszę, bo takie spotkanie jak dzisiejsze, ono musi mieć czas, musi być wielka ofiara dla Boga, bo przecież bijemy się już nie tylko o  dzieci polskie, ale bijemy się o dzieci innych narodów. 

Kto był ze mną w Japonii zobaczył dramat świata. Taki jest świat pod kątem Boga. Dzieci pustka znaleźć tam wierzącego, jak on wyciąga różaniec, to jakbyś spotkał się ze świętym. A zobaczyć księdza na ulicy, na to trzeba lat. Siostrę zakonną spotkaliśmy. Zobaczyć kościół, a zobaczyć dusze tryskające Bogiem?

Dałam wam mojego Syna, dałam wam Go służąc moim życiem i oddałam wam go za ofiarę za was. Teraz proście mnie abym wam Go dała, chcecie Go mieć za Króla,  ale ja pragnę spełnić wasze pragnienia. Ja również pragnę, aby był wam Królem. 

Królem Polski, Królem innych Narodów, Królem wszystkich Narodów. 
Amen.
Powtarzam słowa nadziei. Jutro zacznę kazanie od słów Maryi: Mój syn czeka na swoją koronę.   
Amen.