piątek, 20 listopada 2015

Co dalej z intronizacją Chrystusa Króla?


Dzisiaj przedruk kolejnego tekstu @Elizeusza, który ukazał się trzy dni temu 17.11.2015 na blogu: "W obronie wiary i tradycji" . Odnosi się on do pierwszej części  listu ks.Adama Skwarczyńskiego skierowanego do członków Margaretek i czytelników tegoż bloga  https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/11/16/ks-adam-skwarczynski-list-do-czlonkow-margaretek-i-czytelnikow-naszej-strony/
 
Zaiste czasy mamy bardzo ciekawe, czasy, w których pojawiło/pojawia się wielu fałszywych proroków, nauczycieli, o których to czasach mówił, zapowiadał je Pan Jezus w św. Ewangelii (Mt 24,4.11.24n) i doprawdy trzeba mieć od Ducha Świętego łaskę daru rozpoznania duchów, rozróżniania głosów (1Kor 12,10c), by móc rozpoznać z jakiego ducha ten/ta czy tamten/tamta mówi.
          Tak, Bóg chce być stale obecny w życiu każdego człowieka i każdego narodu, jeśli tylko zostanie zaproszony, zaś odejdzie, gdy zostanie przez niego czy naród wypędzony. Opuszczenie przez Boga pociąga za sobą bolesne konsekwencje, jak o tym przekonał się nie raz jeden naród wybrany (Izrael jest zawsze wzorcowym modelem też i w tym względzie), choćby w czasie wędrówki przez pustynię do Ziemi Obiecanej, jak o tym czytamy w Księdze Liczb: ”Poznaliście kraj w przeciągu czterdziestu dni; każdy dzień teraz zamieni się w rok i przez czterdzieści lat pokutować będziecie za winy i poznacie, co to znaczy, gdy Ja się oddalę” (Lb 14,34).
          W oczach Bożych nie ma narodów „lepszych” i „gorszych”, „mniej” i „bardziej” kochanych. Są w Jego oczach jak ludzie – różnią się, bowiem od każdego z nich Pan innej służby pragnie, powołuje do Swojej służby wedle ich umiejętności i darów, jakie w nich umieszcza. Narody rosną jak ludzie i jak ludzie błądzą, poszukują, gubią drogę prostą, a wybierają zdradliwą. Daje im czas potrzebny dla wzrostu, nauki i zrozumienia celu i sensu każdego z nich istnienia.. Ale jak ludzie, tak i narody starzeją się i umierają lub giną gwałtownie, jeśli pełnią zło, gdyż spotykają się wtedy z podobnymi sobie, i tylko Bóg, Pan historii mógłbym je ocalić – jeśli Mu zawierzą siebie. I tak, jak Ks. pisał, często się zdarza, że nie tylko ludzie, lecz całe narody) – jeżeli chcą tego – odrzucają Boga, występują przeciw Niemu i Jego Prawom (a dzisiaj ma to w miejsce choćby w UE), nienawidzą Go i sługi Jego. Pan pozostawia im czas.
Patrząc oczami wiary na historie narodów i ludów, widzimy, że jeśli trwają uparcie w błędzie, szerzą nienawiść i niszczą inne ludy, są upominane, przywoływane do porządku przez klęski i nieszczęścia, ale uparte i zakamieniałe pozostawiane są sobie samym, z reguły giną, idą w zapomnienie (Mdr 12,12!).
I tej prawdzie mówi Jahwe poprzez proroka Jeremiasza, gdy został posłany do domu garncarza, by przyglądał się jego pracy z gliną:
„Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w Moim ręku. Raz postanawiam przeciw narodowi lub królestwu, że je wyplenię, obalę i zniszczę. Lecz jeśli ten naród, przeciw któremu orzekłem karę, nawróci się ze swej nieprawości, będę żałował nieszczęścia, jakie zamyślałem na niego zesłać. Innym razem postanawiam, by jakiś naród lub królestwo utwierdzić i rozkrzewić. Jeżeli jednak czyni wobec Mnie zło, nie słuchając Mojego głosu, będę żałował pomyślności, jaką postanowiłem go obdarzyć” (Jr 18,7-10).
I tu się kłania sprawa Intronizacji Chrystusa Pana na Króla Polski, której Pan Jezus domaga się poprzez Służebnicę Bożą Rozalię Celakówną, już od prawie 80 lat. W całej rozciągłości zgadzam się z Tobą, ks. Adamie i podzielam Jego niepokoje o następstwa też, a może szczególnie i dla naszego kraju ze zwlekaniem w tej jakże ważnej w kontekście historycznym i dziejowym naszych czasów, sprawie.
Niezrozumiały jest i dla mnie zadziwiający opór i sprzeciw wobec Intronizacji ze strony naszego Episkopatu.
Bóg który jest Wszystkowiedzący (bo Est 8,12d), znający przyszłość (Syr 42,18), Pan historii. wie, co nastąpi, co może nastąpić w przyszłości. Patrząc więc z tego punktu widzenia trzeba przyznać, że wie dlaczego żąda już tak długo Intronizacji, wykazując wielką cierpliwość, podobnie jak wykazywał ją, oczekując na budowę Arki przez Noego (120 lat; 1P 3,20). Owszem wola Boża w końcu się spełniła, Arka została wybudowana, nastąpił zapowiadany potop, ale jaki los spotkał tych, którzy nie uwierzyli temu, przed czym Bóg ostrzegał (Łk 17,27). Podobnie rzecz może mieć się z Intronizacją, której przeprowadzenie jest Wola Bożą, związana z konkretnymi obietnicami, ale też z odpowiednimi konsekwencjami za sprzeciwianie się tej Woli ze strony tych, którzy są przeprowadzenia tej Intronizacji wezwani (por. Łk 19,14.27; 1Sm 8,7 i 12,12). Bóg wie wszystko, wie co mówi, wie dlaczego domaga się właśnie od Polski Intronizacji, ale okazuje się, że człowiek/większość członków naszego Episkopatu, naśladując w tym śp. kard. Hlonda, wie lepiej od Pana Boga, że… za czym kryje się jawne sprzeciwianie się woli Pana Jezusa i niewiara w dane obietnice Boże związane z faktem Intronizacji. A wystarczyłoby powiedzieć: „Panie skoro Ty to mówisz, to wiesz dlaczego, więc my, Twoi słudzy chcemy zadośćuczynić Twojej prośbie. Ufamy Tobie. Wspomóż nas w tym, by móc spełnić Wolę. Amen”.
Bóg zna skutki odmowy dokonania Intronizacji, też i te sięgające w wieczności, zwłaszcza tych, którzy jej się sprzeciwiali (Łk 19,27), bowiem walczyli/walczą z Bogiem ci, którzy powinni spełniać bez buntu i bez zwłoki Jego wolę (zob. Dz 5,39!), a nie uchodzić za tych, którzy wiedzą lepiej od Boga…
Jest więc problem niewiary w konkretne obietnice dane przez Pana Jezusa, gdy Intronizacja zostanie dokonana. Zatem pozostaje nam – jak ksiądz był słusznie zauważył – tylko modlitwa za nasz Episkopat, modlitwa błagalna o to, by wolę Króla dobrze odczytali w tym momencie ci, od których zależy Jego intronizacja, by mieli wiarę na miarę wiary Abrahama, który – jak mówi Pismo – nie okazał zwątpienia ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale wzmocnił się w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest On wypełnić to, co był obiecał (Rz 4,20n).

Brak komentarzy: