sobota, 12 grudnia 2015

2 karteczki jedna spowiedż i 2 pokuty

Sobota 12 grudzień 2015. Byłem dzisiaj u Jezusa, u sakramentu Spowiedzi św. Oh, jakże było mi obojętne, który kapłan wejdzie do konfesjonału. Chciałem się spowiadać przed Jezusem i przed nim klęknąłem w rozmównicy. Lubię się głośno spowiadać, bo mogę siebie kontrolować czy nie próbuję się wybielać, mimo że wiem, że On wszystko wie. 
      Od kilku dni nosiłem się z zamiarem pójścia do spowiedzi. Robię sobie codziennie rachunek sumienia i staram się każdy dzień rozpoczynać z czystym kontem, tym bardziej, że codzienne przystępuję do Komunii św. Po dłuższym czasie pewne sprawy się jednak zacierają, a Ja bym chciał stanąć przed Jezusem jak na sądzie ostatecznym, boć to może już ostatnia moja spowiedź.     
       Pomoc w rachunku sumienia przyszła z całkiem nieoczekiwanej strony. O 3 w nocy, gdy się obudziłem podszedłem do drzwi balkonowych i prosiłem Jezusa Miłosiernego by mnie oświecił i dał łaskę dobrej spowiedzi. Po 15 minutach już spałem. Ale obudził mnie sen. Dziwny sen. Nigdy mi się od śmierci Ewa jeszcze nie śniła, ale dzisiaj rano mimo, że Jej nie widziałem we śnie, czułem wyraźnie, że stoi przy mnie i wkłada mi w rękę zwinięte dwie zapisane karteczki. Zaciekawiło mnie co też tam jest na nich napisane. Ważne były karteczki, a nie podająca je osoba. Miałem przeświadczenie, że są tam spisane na nich moje grzechy. To normalne pomyślałem we śnie, że Ona, mój Anioł, zna je doskonale i chce mi wyraźnie pomóc w dobrym przygotowaniu się do spowiedzi przed Panem. W momencie gdy rozwinąłem zapisane jej pismem papierki, nie przeczytawszy ani jednego słowa, obudziłem się. Zaciśnięta ręka była pusta. Włączyłem światło. 
       Gdy włączyłem komputer, była 5:30. Po 10 minutach ogolony, siedziałem w samochodzie. Miałem pół godziny na zrobienie dobrego rachunku sumienia. Tylko czemu dwie karteczki,chodziło mi po głowie gdy jechałem samochodem. Na rachunek sumienia wystarczyło pięć minut, wszystko było w głowie jasno ułożone w jedną całość. Grzechy przypisane do konkretnych osób, do konkretnych sytuacji. To co wcześniej wydawało się bzdurą, nie wartą poruszenia, nabrało ostrego wymiaru obrazy, lekceważenia Boga. 
       Pokutę przyjąłem z radością. Dostałem dwie pokuty, Z czymś takim się jeszcze nigdy w swoim życiu nie spotkałem. Dopiero teraz gdy piszę te słowa skojarzyłem dwie karteczki z dwoma pokutami. Jedna pokuta dotyczyła Boga. Miałem chwalić i wielbić Boga - prawda, że radosna, budująca świętość pokuta, jakby specjalnie dla mnie przygotowana. A druga dotyczyła ludzi, to koronka do Bożego Miłosierdzia w intencji grzeszników. Już chciałem powiedzieć Jezusowi. Przecież nic innego nie robię każdego dnia jak wielbię Cię Jezu i to najczęściej publicznie, a i Koronkę odmawiam często 2 x dziennie w intencji grzeszników, ale ugryzłem się w język. Przecież On wie, że to czynię codziennie, więc widocznie tak mam trzymać w przyszłości do następnej spowiedzi. A że wie to mi sam powiedział podkreślając z naciskiem, że odpuszcza mi wszystkie grzechy. No tak, ja też przecież Mu powiedziałem, no właśnie odklepałem, a nie powiedziałem z serca, że Go serdecznie przepraszam za te wymienione i inne zapomniane grzechy. Tak, On je zna te inne zapomniane i wyraźnie mi dał do zrozumienia, że odpuszcza mi wszystkie, te też, które mi jakoś uszły a, które były zapisane na obu karteczkach jednej przeciwko Bogu a drugiej przeciwko bliźnim. 
      Panie Jezu a nie da się tego połączyć w jedno. Dwa w jednym tak jak wczoraj kupiłem w Auchan jogurt i śmietanę spakowane w jedno za cenę jednego. Ależ Jerzy, znowu coś kombinujesz. Ale jak dla ciebie może być w jednym. Będziesz przed pomnikiem odmawiał koronkę to będzie dwa w jednym, bo i koronka będzie i wielbienie i chwała dla Mnie będzie.          

2 komentarze:

Bogdan pisze...

Kasując link do filmu na temat życia "ojca" Rydzyka, dopuściłeś się grzechu przeciwko prawdzie.

Jerzy pisze...

Już go wklejam:
https://gloria.tv/media/iyVnx7figA7