sobota, 26 grudnia 2015

cd o Eucharystii z o Janem Górą


       Poprzednie rozważania o Eucharystii zakończyłem na 18 minucie nagrania ze spotkania, które w wigilię pierwszej rocznicy śmierci mojej żony Ireny - Ewy, w ramach "PKS - Młodych" czyli "Praktycznej Korzyści Sakramentów" miał z młodzieżą gimnazjum i liceum księży Salezjanów w Łodzi  ojciec Jan Góra OP na początku 2015 roku.
        Dzisiaj w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia w ramach "Logistyki Zbawienia" odniosę się do końcowej części wystąpienia o. Jana Góry OP. Myślę, że jesteśmy wszyscy po jedynej w Roku Liturgicznym Eucharystii rozpoczynającej się w wigilię Bożego Narodzenia zwanej swojsko "pasterką". 
        Ja dodatkowo jestem po całym długim wieczorze wigilijnym spędzonym od zmroku w gronie rodziny i wieczerzy wigilijnej przygotowanej przez zmęczoną pracą do 19:00 panią domu, a spożytą w radości w pojednanym gronie szczęśliwych rodziców i trójki moich wnuków, którym dedykuję ten wpis w ramach prezentu świątecznego. Słowa ojca Jana Góry kolor czarny, a moje brązowy.
       18:00 Eucharystia to wymiana. 
       Z nieba strzałka do ziemi, a z ziemi druga strzała wznosi się ku niebu. Owoce kontemplacji i owoce Miłości się nie starzeją. Owoce Miłości są wieczne. I to jest cudowne, że my w tym jesteśmy zanurzeni. 
       Tak Ojcze Janie, owoce Miłości Boga są wieczne. Twoja dusza dzisiaj, na kilka dni po śmierci, już się może o tym przekonać. Bowiem Bóg jest Miłością o owocach której mówisz. Jedyną odwieczną i wieczną Miłością.   

       Czas przeszły - pamiętanie, ale mamy czas dzisiejszy. Ja dzisiaj mówię z Jezusem i czas przyszły: Ja czekam na was na Lednicy pod bramą. Zwariuję jak was nie zobaczę. To jest coś niesamowitego, że przyjeżdżają ludzie. Strasznie się kłócimy bo każdy chce dobrze, i każdy chce lepiej. Ale mam nadzieję, że z tego będzie coś wspaniałego.
      "Ja czekam na was na Lednicy pod bramą." Tak Ojcze Janie przyjedziemy Cię uroczyście pożegnać 30 grudnia po Mszy św u Dominikanów o 10:30, a potem zbierzemy się na polach Lednickich o 14:30.

       20:25 Stół słowa i stół chleba.
       O dwóch stołach mówiłem już na wstępie: stół słowa i stół chleba. A stół Przenajświętszej Ofiary???  Cytat z JPII Częstochowa, spotkanie z młodzieżą, I pielgrzymka. Pan Jezus nie chce abyśmy byli głodni sensu, treści, ale też nie chce abyśmy byli głodni chleba, abyśmy po prostu zjedli.
Tak Ojcze Janie i święty Janie Pawle II, zjedli Jego żywe Eucharystyczne Ciało, inaczej nie zakróluje nie tylko w naszych sercach, ale i w naszym codziennym polskim działaniu.

21:04 Eucharystia to najpiękniejsza osobista więź z Jezusem. 
Ten ksiądz mądry, tamten mądrzejszy, ten biskup mądry , tamten mądrzejszy, ale wszystko to nie jest tak ważne, że ja z Jezusem rozmawiam, że z Jezusem mam więź, że ta więź mnie trzyma, że ta więź jest najpiękniejsza. Dla niej warto żyć. Katolik to człowiek, który ma osobisty stosunek do Jezusa, ma więź z Jezusem. To jest to, że ta więź przeprowadzi mnie przez śmierć. Będzie trwała zawsze. Myślę że owa więź gwarantuje rozwój. Od egoizmu, od egocentryzmu do alterocentryzmu. Altero - ten drugi, ten drugi. Od czasu, kiedy ja tak nie dbam o siebie, dbając o innych, mam się lepiej o siebie. Trzeba dbać o innych wtedy automatycznie człowiek wchodzi na wyższy poziom i dba o siebie. To jest ważne abyśmy już więcej nie żyli tylko dla siebie, a dla tego, który za nas umarł i zmartwychwstał. Macie to w czwartej modlitwie Eucharystycznej - prawda. To jest to, że chrześcijanie się rozwijają.
To jest to że do końca życia, do końca dni swoich potrafią się rozwijać, do momentu, aż Pan zerwie ten owoc, i zostaną po ich drzewie życia nie tylko suche liście, rozwiewane przez wiatr i gnijące na ziemi użyźniające tę ziemię, ale i owoce, które muszą obumrzeć aby wydać plon stokrotny, sześćdziesięciokrotny, a może tylko dziesięciokrotny, albo padłszy na ziemię skalistą wcale tego owocu nie wydadzą...
To piękne móc patrzeć na tych którzy się rozwijają, który nie żyją dla siebie. Wiedzą, że życie dla siebie jest irytujące. Chrześcijanin to jest człowiek, który zaczyna żyć dla innych. To jest jeden nurt rozwoju. Drugi nurt rozwoju to ten, który powtarzał JPII słowo "dar" Człowiek nie może przekroczyć samego siebie jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego. Być darem dla drugich, ładnie pachnieć, wziąć prysznic, zmieniać galoty, golić się, dezodorancik skromny prawda. Żeby nie częstować sobą w tym wydaniu drugiego.  Człowiek nie może przekroczyć siebie samego, jak tylko jako bezinteresowny dar z siebie samego. Oczywiście to jest nie tylko na płaszczyźnie biologiczno odzieżowo bytowej, ale również na płaszczyźnie psychicznej. Jak się wyrażasz, jak się zwracasz do ludzi? Jaką mam barwę osobowości? Jak pójdziecie do salezjanów to oni są radośni, zawsze radośni. Im nie wolno inaczej, bo św Jan Bosko im nie pozwolił być inaczej jak tylko radosnymi. ...
Jeżeli się to chwyci że mamy być darem dla innych, mamy nie irytować drugich ludzi, no to fantastycznie. Człowiek nie może przekroczyć siebie samego jak tylko jako bezinteresowny dar z siebie samego. Jeżeli na spowiedzi będę opowiadał tylko jak ja się czuję, to tylko zdenerwuję spowiednika. To jest to że Eucharystia pobudza nas do rozwoju. I jeśli mam zrobić to czy tamto, to robię to, jestem żołnierzem.

26:20 Kapłaństwo ludu Bożego.  
Urzeka mnie to, jak ludzie potrafią pięknie inicjować modlitwę. Bardzo lubię jak ludzie świeccy, dziewczyny mówią, a może byśmy modlitwę zmówili. Nie czekają na księdza, tylko się cudownie o to upominają.
A mężczyźni to co, zapomniał ojciec wspomnieć o nich.  Bogurodzicę śpiewali i do boju szli mężczyźni. Nasze dzisiejsze chrześcijaństwo jest w dużym stopniu zniewieściałe. Kobiety pchają się do prezbiterium. Stosunek chłopa do Maryi DZIEWICY, to coś więcej niż do własnej żony, kochanki czy którejś pani z ulicy.


27:12 Błogosławieństwo
       Śliczną rzeczą jest błogosławieństwo. Trzeba dorosnąć do tego, by innych pobłogosławić. Błogosławieństwo wcale nie jest gestem kapłańskim, ale jest gestem ojcowskim. macierzyńskim, rodzicielskim. Kapłan jak ojciec błogosławi ludzi na dalszą drogę.
      To nie tylko laickie dobrze ci życzę. Błogo - a więc sielsko, dobrze, a sławię - a więc życzę. To nie tak ojcze Janie. To co ojciec mówi jest z jednej strony takie ogólnoludzkie, a z drugiej pozbawione jest elementu duchowego. Wg. mnie jest odwrotnie to rodzic błogosławi nie tylko gestem ale i duchem kapłańskim na dalszą drogę.  Błogo - sławić. To dla mnie oznacza to, że Bogiem sławię twoją duchową osobowość, twoją duszę. Przyjmij Boga na dalszą drogę. To ojcowskie: Idź synu do Jezusa, do sakramentu pojednania i nie grzesz więcej, wypowiedziane przez ziemskiego ojca nad marnotrawnym synem, jest kapłańskie, jest przejęte po założycielu Kościoła, po Jezusie, a nie ot takie sobie: życzę ci pomyślności i wszystkiego dobrego, alleluja i do przodu.


27:20 Kyrie Elejson  
Refren polskiego hymnu narodowego Kyrie Elejson. Jeden z moich przyjaciół o. Tomasz Pawłowski (po którym o. Jan przejął duszpasterstwo akademickie)  podróżując po Grecji autostopem, zatrzymując pojazdy wołał Kyrie elejson, bo tylko te dwa słowa znał. Jak Pan Jezus uzdrowił niewidomego, to on mówi Kyrie elejson. Pan Jezus na te słowa  uzdrawia nas jak gdyby ze ślepoty. Ja jeszcze pamiętam czasy, jak nie można było zaśpiewać Panie zmiłuj się nad nami, Chryste zmiłuj się ... śpiewało się Kyrie Elejson. Te słowa tak się podobały Polakom, że nawet ich nie tłumaczono.  To jedyne w łacińskim mszale rzymskim greckie słowa.


30:40 Myślę że jak mamy mówić o Mszy, to  tam wszystko jest ważne. Kilka dni temu byłem w katedrze Notre Dame. Na zewnątrz szkarady, środek jest najważniejszy. A od zachodu jest wieża z dzwonami, by zamknąć bramę jak ciemność się będzie robiła, a potem jest witraż który nam mówi, że wschodzącym słońcem jest zawsze Chrystus. Gdy się tak popatrzy na kościoły, na katedry, to widać wielką logikę, że my się tu chronimy przed tym światem na zewnątrz, który się tu wdziera, uderzamy w dzwony, zamykamy drzwi, chronimy się przy ołtarzu i tak dalej. 

31:34 Ołtarz
 Z tym ołtarzem to jest tak. Jako ministrant służyłem do ołtarza, kiedy ksiądz odprawiał tyłem do ludzi (nie proszę ojca, kiedy ksiądz celebrował bezkrwawą ofiarę przodem do tabernakulum, przodem do Jezusa rozpiętego na krzyżu). Lubię jak się ludzie kłócą i mówią jak jest lepiej. Ja mówię i tak jest dobrze i tak jest dobrze. Jeżeli ksiądz odprawia tyłem do ludzi  to znaczy Chrystus jest pierwszy na ołtarzu, na krzyżu, potem jest kapłan, który jest naszym przewodnikiem i pasterzem, a potem jest lud Boży. Idziemy w porządku. Jeżeli ksiądz odprawia Mszę św. twarzą do ludzi, to Chrystus jest między nami prawda. Chrystus jest między nami w centrum i tak dalej.

32:11 O święta uczto.
Myślę następnie o Święta Uczto, na której pożywamy Chrystusa. Dzisiaj odnawiamy pamięć Jego męki, duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały. Cudowne są te Panis Angelicus, że chleb aniołów spożywa człowiek. Panis Angelicus staje się chlebem ludzi. 

32:56 Ornat 
Chciałem wam powiedzieć o moich fascynacjach liturgicznych. Pewnie wszyscy widzieli ornat, taki trydencki, taka deseczka z tyłu i deseczka z przodu. Miała wycięte z przodu, żeby ksiądz mógł coś zrobić. Jak był z brzuchem, to to mu tak z przodu sterczało taki daszek. Jak były barokowe , to ważyły po dwadzieścia kilogramów, a jak ksiądz klękał, żeby mu zębów nie wybiło, to mu ministrant trzymał z tyłu, to się tak ładnie zaginało. Bo jak by to sztywne było, to by mu to zęby wybiło i po prostu byłoby straszne.
      Po soborze nastała moda na ornaty klasyczne. Ja czyniłem studia i to mnie strasznie bawiło jaki jest ten ornat klasyczny? Ornat klasyczny , to to nie jest to co księża często mają. Wisi to na księdzu , tak samo jak na wieszaku, nie ma znaczenia. Tylko taki ornat klasyczny powinien być stożkiem. Jeżeli on jest stożkiem , to jak ksiądz podnosi ręce z prawej i lewej strony to ornat dostaje fałd, cudowne i żywej fałdy. Ta fałda odprawia razem z nim Mszę św. i razem z nim głosi kazanie.
       Ja na Lednicy kazałem wszystkie ornaty zrobić klasyczne. Po jakimś czasie księża nauczyli się to nosić i to jest po prostu szata, a nie wisi kawałek jakiegoś czegoś na którym, czy na wieszaku, czy na księdzu to wszystko jedno.

34:51 Podsumowanie
Myślę, że z grubsza to byłoby kilka takich impresji, ale niestety mamy już tylko 8. minut czasu, więc proszę mnie o coś spytać. Ja powiem tylko tyle. Msza św. jest największym skarbem każdego dnia. Msza św. jest rozmową z Jezusem i moją intymnością. Jak ja bym to zaniedbał, to byłoby źle. To znaczy, że jestem próżny. Jak ja bym to zaniedbał, to znaczy że nie mam kontaktu ze źródłem. Tak, że uwielbiam Mszę św. Przepraszam was, że jestem zmęczony i chory, bo dopiero przedwczoraj wróciłem z podróży po Francji , Szwajcarii i Niemczech. Byłem na ślubach zakonnych... itd.

Msza to jest uczta miłości. To jest genialne, że możemy być razem, Strasznie was przepraszam za moje przeziębienie, wstydzę się tego, ale sobie pomyślałem, że gdybym odwoływał to spotkanie, to byłoby to nie zrozumiałe i po prostu mówię: jesteś już tak stary, że nie musisz wypaść najlepiej, ale po prostu nie zawiedź ludzi i dlatego uprosiliśmy Wojtka i jedziemy, jedziemy, jedziemy. Ja się duszę prawda neoangin, czy azarinę mam przy sobie, no nie mam. Ale Pan Bóg dał przeżyć godzinę z wami. Cudownie.

Brak komentarzy: