piątek, 25 grudnia 2015

Logistyka Zbawienia

LOGISTYKA  ZBAWIENIA.
      A cóż to takiego spytacie?
Krótko, to nowy kierunek studiów w seminariach i na wydziałach teologicznych, który z natchnienia Bożego proponuję uruchomić na polskich uczelniach katolickich. 
      Uwaga: zdjęcia pochodzą ze Mszy św. pasterki i z I święta Bożego Narodzenia z kościoła pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Baranowie. To nie pozowane zdjęcie, tak mi się siadło dzisiaj w ławce, bo takie miejsce było wolne, z którego taki miałem widok, świadek p. Barbara W.

 
Pozwólcie, że przedstawię wam genezę powstania tego terminu, którego póki co nie znajdziecie prawdopo- dobnie w żadnym opracowaniu książkowym, a także w internecie.

     Nim wczoraj siedliśmy do wigilijnego stołu złożyliśmy w piątkę chłopów wizytę starszej, 88. letniej Pani Teresie. 
     Z rodziny? 
     Nie! 
     Samotnej, ale jak powiedziała z własnego wyboru chcącej spożyć wieczerzę wigilijną w samotności. Zaprosiła nas do jadalni. Na stoliku stały przygotowane dwa pełne komplety nakryć w pięknie zdobionej porcelanie:  po trzy talerzyki, z filiżaneczką i kompletem sztućców każdy.

Pani Teresa która jest od kilku lat wdową mówi: jeden dla mnie a drugi dla nieznajomego gościa, ale was jest niezapowiedzianych pięciu. 
        Cóż ja mam zrobić? 
        Przynieśliśmy ze sobą słodkie proszę niczego nie burzyć Pani Tereso. 
        To ja wam podam po talerzyku. 
         My długo nie będziemy, ale możemy Pani towarzyszyć przy wieczerzy wigilijnej.

        Nie, to ja sobie zjem w samotności jak planowałam. Skoro tak to połamiemy się opłatkiem i pośpiewamy kolędy - mamy ze sobą dwie gitary. 
        Gdy skończyliśmy część oficjalną Pani Teresa dziwiąc się jak szybko wyrośli na drągali, a znała ich od małych berbeci, zagadnęła chłopaków co u nich słychać.  gdzie się uczą. Gdy najstarszy powiedział, że studiuje logistykę na Politechnice spytała: a cóż to takiego ta logistyka. 

       Czy to może ma coś wspólnego z logiką? 
       No nie za bardzo. 
Zanim Pani Teresa sięgnęła po encyklopedię i przeczytała krótki fragment definicji,  ja chlapnąłem to takie MATACZENIE i żeby nieco złagodzić negatywny odbiór dodałem KOMBINOWANIE. To wystarczyło, żeby ze strony najstarszego posypały się słuszne gromy na mnie. Nie powiem, ale riposta była długa i przykra.

Nie przerywałem mówcy. Spuściłem jak taki osioł uszy po sobie. Nawet pani Teresie zrobiło się przykro. Przy pożegnaniu prosiła mnie gorąco bym dalej nie kontynuował rozmowy. 

Z jednej strony miałem świadomość, że palnąłem głupotę, a z drugiej czułem żal, że nie oszczędzono mi przykrości. Szybko jednak powierzyłem tę sprawę Bogu. Skoroś Boże dopuścił do tego, że tak chlapnąłem, to Ty się tym zajmij. 

Obok mnie stało przy wigilijnym stole dodatkowe puste nakrycie, przygotowane dla Ewy, tak jak pusta była dzisiaj ławka z miejscem gdzie  zazwyczaj siadywała Ewa. Skoro na początku wieczerzy była modlitwa i wspomnienie Łukasza i Ewy, to będzie dobrze - pomyślałem.

       I Było dobrze... 
Było nie tylko dobrze, ale bardzo dobrze, tak dobrze, że najchętniej nie wracał bym do swojej pustelni. 
Po pasterce z tyle co narodzonym w sercu Jezusem, zakończonej proboszczowskim błogosławieństwem położyłem się spać i od razu zasnąłem. 

Obudziłem się kilka minut po siódmej. Chwila zawahania się. Czy iść na dziewiątą na Mszę św., czy też dać sobie luz? 
Ciekawiło mnie ile też osób będzie rano w kościele. 
Nie! 
Dla ciekawości to nie pójdę do kościoła. 
Co to to nie, to wolę zostać w domu, bo bym Cię Jezu obraził. Ale pójdę dla Ciebie. Tyś się dzisiaj dla mnie narodził i nie mogę pozwolić na to, byś sam Jezu umierał na krzyżu. Mam być przecież współodkupicielem za swoje i innych grzechy.

Gdy tylko dzięki Bożemu natchnieniu zdecydowałem się iść do kościoła natychmiast moje myśli powędrowały do Zbawiciela. 
Narodził się nam Zbawiciel. Po co robił sobie Bóg taki kłopot by Syna zesłać na świat jako człowieka? 

      Gdzie tu jest logika? Posyła Zbawiciela, by nas zbawił, by nas wyrwać ze szponów szatańskich, z grzechu Ewy, z tego fatum ciążącego nade mną, że w tak świętym dniu jak wczoraj, taką głupotę palnąłem psując pozostałym świąteczny wigilijny nastrój. Na domu, którego zdjęcie rozesłałem po rodzinie i znajomych, napisałem o trosce o zbawienie, a ja mataczę, kombinuję. 
  

Zaraz, zaraz i w tym momencie czuję jak Boże światło spływa na mnie. Bóg nie przyjmie mataczenia jako kłamstwa, ale z otwartością serca przyjmie świadome, pozytywne, naukowe dochodzenie, czyli pozytywne kombinowanie, jak tu siebie i innych zbawić w dzisiejszej rzeczywistości świata, toć to nic innego jak logistyka zbawienia. Ks. Proboszczu wybacz, że nie streszczam Twego kazania, mam notatki napisane na kartce.

Twoje słowa homilii wpisywały się w czasie pasterki, a szczególnie dzisiaj rano w  LOGISTYKĘ  ZBAWIENIA.  Twoje współofiaro - wanie się z żywym Jezusem Bogu Ojcu "na trzcinowym dachu" ks. kan. Zbigniewie Tokłowiczu, to istota LOGISTYKI  ZBAWIENIA.

To dlatego Panie Boże dopuściłeś wczoraj to moje chlapnięcie, i czekałeś jak ja zareaguję na słuszną krytykę.  Czekałeś Boże aż powiem łamiąc się opłatkiem studentowi logistyki, żeby maksymalnie pozytywnie podszedł do mojego "kombinowania", a z kolei karcianemu iluzjoniście, żebym nie powiedział że mataczy i kombinuje z kartami. 

       To dlatego czekałeś Boże, po co ja dzisiaj udam się tak naprawdę rano do kościoła, by mi teraz ukazać ścieżkę swojej  BOŻEJ  LOGISTYKI prowadzącej do powstania nowej gałęzi współczesnej wiedzy zwanej LOGISTYKĄ  ZBAWIENIA. 

      Dzięki Ci Duchu święty za tę podpowiedź powtarzałem sobie idąc z radością do kościoła. Tak tak, już mam. Takie to proste i oczywiste. 

Troska o zbawienie bliźniego wymaga logistyki zbawienia, wiedzy co czynić by się zbawić, by innych doprowadzić do zbawienia, logistyki by dopuścić do siebie łaskę Ducha świętego. Pytania jak, jakimi środkami, jakimi sposobami, przy użyciu jakich pomocy doprowadzić ludzi do zbawienia? 

Przecież to są podstawowe pytania jakie sobie ludzkość stawiała od początku istnienia.  Podobne pytania stawiała najpierw militarna, a dzisiaj  stawia na wskroś laicka logistyka. Tenże sam aparat, warsztat  naukowy dzisiejszej logistyki należy odnieść do ludzkiego zbawienia. 

Idąc Pogodną rano do kościoła, nuciłem Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan Niebiosów obnażony. On śmiertelny Król panujący nad wiekami obnażony - odkryty jasny dla wszystkich ludzi dzięki Logistyce Zbawienia nauczanej przez współczesny odnowiony Kościół Katolicki. 

GŁOŚ   LUDZIOM   ZBAWIENIE,  GŁOŚ  LUDZIOM  LOGISTYKĘ  ZBAWIENIA.  
Nie jesteś wielbłądem Jerzy. Logistykę zbawienia trzeba wykładać w seminariach. 

To powinien być jeden z podstawowych wykładanych przedmiotów. LOGISTYKA  ZBAWIENIA, logistyka zbawienia, powtarzałem sobie po wielokroć w czasie Eucharystii, spoglądając na maleńkie dzieciątko leżące w żłobku na sianku . LOGISTYKA  ZBAWIENIA narodziła się razem z Jezusem w wigilię i pierwsze święto Bożego Narodzenia. Oh jakże się cieszę dzisiaj razem z Aniołami.  
   
        Lubię w prezentach, choćby najdrobniejszych to, że rejestrują, iż ktoś o nas pomyślał. Już na to tylko trzeba było poświęcić czas. Wycieczka do sklepu – to drugie. Pieniądze to sprawa trzeciego rzędu, bo one nie kupią ani miłości, ani serdecznej myśli.
         Wybaczcie moi najbliżsi, że dałem wam tylko pod choinkę pieniądze. Nie stać mnie było na wymyślenie prezentów, nie stać mnie było na wycieczkę do sklepu. Mam pełną świadomość, że za pieniądze nie kupię ani waszej miłości , ani serdecznej myśli. Ale ofiarowuję Wam wszystkim bez wyjątku, wymienianym po imieniu lub grupowo całymi rodzinami każdego dnia swoją modlitwę przed Zmartwychwstałym Eucharystycznym Królem Polski i Jego Matką Maryją oblubienicą Św. Józefa. A zatem cieszcie się, że macie takiego ojca (to odnosi się przede wszystkim do synowych, bo dla synów winno to być oczywiste  i dziadka, który od dzisiaj zajmie się  LOGISTYKĄ  ZBAWIENIA.  

        A teraz korzystając z pomocy strony "Fundacji Pomocy Rodzinie" pozwolę sobie skierować do Was WSZYSCY moi czytelnicy słówko ks. Jarosława Szymczaka prosząc, byście je potraktowali logistycznie za złożone przeze mnie. 
       Logistyka bowiem nie wytwarza nowych produktów w sensie materialnym, ona po prostu nimi obraca, tak i ja obrócę nie swoim słowem a pobranym ze strony:
http://fpr.pl/ostatni-dzien-wielkiego-oczekiwania/
        Cały trud przygotowania Świąt – ogromna logistyka od strony kuchni po wyzwanie zdobycia spersonalizowanych prezentów – pokazuje w mikroskali ogrom przygotowania misterium zbawienia. „Misterium“, bo Boży plan nam się stopniowo objawia w całej historii świata i „zbawienia; bo to o to chodzi – o nasze życie wieczne w Bogu i z Nim.
          Nasz świąteczny wygląd i nasze świętowanie, nasza radość – są tylko przedsmakiem radości Nieba. Ono dzisiaj także ma swoje święto: Bóg się rodzi. Całe Niebo staje w zachwycie, a Aniołowie poniosą tę wieść dalej.
        Dziś przy naszych stołach pojawi się jedno nakrycie więcej. Dla niespodziewanego gościa/Gościa. Bóg przychodzi do każdego z nas, nawet najbardziej odległego. Pokonał taką odległość, że już bliżej się być nie da. Zamieszkał pośród nas.
        Chciałbym dzisiaj podzielić się z Tobą opłatkiem i podziękować za to, że mogliśmy się spotkać i podzielić się swoim spotkaniem z Nim, Zbawicielem świata. To dzięki temu, że przyszedł i że został z nami, jesteśmy tym, kim jesteśmy. Niech Wasz dom będzie zawsze miejscem, gdzie każdy jest “u siebie”. Radosnego świętowania.

Brak komentarzy: