niedziela, 31 stycznia 2016

Na proszonym obiedzie

Jezu Chryste Zmartwychwstały Królu Polski i Królu Wszechświata  ukryty w Naświętszym Sakramencie wybaw nas Panie.
Od wszelkiego złego, od niegodnego Ciała i Krwi Twojej przyjmowania. 
Wybaw nas Boże i Królu od pożądliwości oczu i ciała, od pychy żywota, od wszelkiej pokusy do grzechu i potępienia wiecznego. 
Przez owo wielkie pragnienie, z którymś Baranka Wielkanocnego z uczniami swymi spożywać raczył, wybaw nas Panie. 
Przez najgłębszą pokorę , z jaką uczniom nogi umywałeś,
wybaw nas Panie.
Przez najgorętszą miłość, w której ten Boski Sakrament ustanowić raczyłeś, wybaw nas Panie.  
Przez wszystkie utrudzenia, prace i męki, któreś w Ciele Twoim podjąć raczył, wybaw nas Panie.
Przez pięć Ran tegoż Ciała Najświętszego, wybaw nas Panie.
Przez Krew Twą Najświętszą, którąś dla nas wylać i na Ołtarzu zostawić raczył, wybaw nas Panie.

A teraz zdam wam relację z wczorajszego mego popołudnia. 
       Jak wiecie rano byłem u spowiedzi, Po powrocie napisałem  z niej relację. Do obiadu załatwiałem sprawy zawodowe. A dalej, dalej relacja połączona z fragmentem kazania Ks. Piotra Natanka z  piątku 29.01.2016  od minuty 7:00 do 13: 45.  
       Słowa ks Piotra kolor czarny, słowa orędzia Matki Bożej  kolor niebieski, moje dopowiedzenia i relacja z cztero godzinnej wizyty u przyjaciół kolor brązowy. Im też dedykuję dzisiejszy wpis. 
       To nie ja prowadziłem dyskusję, to oni sami roztrząsali temat, o którym mówił w szczegółach dzień wcześniej Ks Piotr Natanek, którego nie słuchają. 
       To nie był przypadek. 

        1. Czy snułeś dziś własne plany ? 
Nasze polskie porzekadło mówi: co głupi w głowie uradzi , do skutku nie doprowadzi. I tak oto, na własne życzenie by TVN nadało o 19:45 w Uwadze reportaż o Ks. Piotrze Natanku, skutek okazał się natychmiastowy zamknięto nadawanie bieżącej transmisji z Grzechyni oraz zapisy do zakonu kontemplacyjnego z ostatnim wpisem poz. 1226 pani Maria Repelewicz lat 68 z Sosnowca wpisana na listę 29.01.2016  o godz 22:01:28  i  z 38 osobami oczekującymi, która to cyfra nie zmieniła się od 31.01 godz. 7:45, kiedy to ostatnio spojrzałem w okienko: "Tu można się zapisać".
Jedyne co można było aktualnie słuchać, to archiwalne nagrania, ale nie w formie przygotowanej retransmisji. Jednym słowem coś za coś.
        2. Czy modliłeś się o wypełnienie woli Bożej w twoim życiu. Jeśli Ks. Piotr Natanek nie skreśli tego punktu w swoim dzienniczku duszy, a mam, nadzieję, że brak wczorajszej wieczornej Mszy św, o którym to braku zapowiedział na Glori tv Ks Piotr, okaże się zbawienny w skutki dla dzieła narodowej ewangelizacji i samouświęcania się Polaków. Więc pamiętajcie jesteście szczęściarzami bo mamy niezbędnik. Tu ks. Piotr Natanek pokazuje dwie. niewielkie książeczki formatu A3 - mówiąc dalej: Bo ten Niezbędnik i Reguła Mariańska, to są podstawowe podręczniki naszego zakonu, kanony naszej logistyki zbawienia, a kto się pomodlił o spełnienie woli Bożej, to ma punkt spełniony. Jest to na str. 14. Tu jest pomoc. Pada pytanie: Jak się modlić? Jeśli czyniłeś to świadomie, nie musisz robić kreski w osobistym Dzienniczku Duszy
        3. Czy zajmowałeś się dzisiaj tylko sobą, swoimi sprawami, planami? Czy wszystko co dziś uczyniłeś przyjmowałeś jako wolę Bożą?  Czy narzekałeś, byłeś zły, itp ?
       4. Czy ofiarowałeś Bogu cierpienia, przykrości, trudy, bóle i radości?
       Ku temu służy wieczorna modlitwa na str. 144.  Ale gdy się coś wydarzy w ciągu dnia: przykładowo uderzyłeś się w kolano i miał byś rzucić przekleństwo, a powiesz np. "Panie Boże, to do Twojej dyspozycji" zaliczasz sobie to pytanie, za które otrzymujesz aż 2 pkt dodatnie. 
        5. Czy pozdrawiałeś dziś słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" ? Na drodze logistyki zbawienia dopuszczalne jest moim zdaniem także przedstawienie się przy każdorazowym odebraniu telefonu: "Króluj nam Chryste i podanie swego imienia i nazwiska", a nie krótkie "Słucham", tak jak ja to od nieomal roku staram się czynić. Kończysz rozmowę i zamiast "miłego dnia " mówisz "Z Panem Bogiem".
       6. Czy przemyślałeś swoje działania? 

9:12 Takie są moi drodzy pytania związane z dzisiejszą regułą. Przechodzę do niej i spróbuję  wam powyjaśniać, abyśmy wszystko składali na ręce Pana Boga. Przypominam w tej regule obowiązuje generalna zasada logistyki zbawienia: "nie, że  miałem szczęście, lub miałem pecha, tylko - "Bóg tak chciał". Praktycznie wygląda to tak:  Wczoraj o 12:45 dostaję telefon od znajomej z zaproszeniem na obiad na 14:00 - które przyjmuję i nie myślę:  ale mi się udało, nie muszę sobie szykować obiadu.  A myślę: co też Bóg chce ode mnie,  że ona mnie właśnie w momencie, gdy rozmroziłem sobie mięso na obiad i mam obierać ziemniaki, chce ode mnie?....
      Już wiem! 
      Wydrukuję mój ostatni wpis o "Spowiedzi z NICZEGO", to im odczytam. Mam wystarczająco dużo czasu, by dotrzeć na czas na proszony obiad. 
      Piękna zastawa, dwie zupy do wyboru. Pani domu po podaniu zupy nie siada, a inicjuje modlitwę przed jedzeniem. Odmawia ją sama. Jej mąż i ja próbujemy się w nią włączyć. To nie przypadek Bóg wyraźnie daje nam znak, że pora się na stare lata nauczyć słów tej pięknej modlitwy. Siadamy do stołu palą się dwie świece. 
      Ty nie wiesz jaki skarb posiadasz zwracam się do męża. To dopiero się tak do końca docenia po śmierci małżonki. 
      Może ja pierwszy umrę mówi mąż. 
      Tu ja opowiadam o marzeniu Ireny - Ewy, która zawsze chciała byśmy razem odeszli z tego świata. Mając to jej nie przypadkowe życzenie zakodowane w głowie, za każdym razem gdyśmy oboje siadali do samochodu, obojętnie czy jak przed laty ona prowadziła, czy jak przez ostatnie lata ja przejąłem kierownicę, sadzałem miedzy nas Pana Jezusa myśląc, a czasami mówiąc
głośno: Jak już mamy razem umrzeć w wypadku samochodowym, to najlepiej z Panem Jezusem. 
        Skoro już o zdrowiu i o śmierci mowa, włączył się mąż, to wytłumacz mi dlaczego w polskim języku Pozdrowienie Anielskie rozpoczyna się słowami: ZDROWAŚ  Maryjo, a po włosku (łacinie) brzmi to Ave, Maria, gratia plena? 
        Jakże ubogi jest nasz język i nie podkreślający super piękna gracji, a dzisiaj byśmy powiedzieli, może i seksowności tej młodej dziewczyny, której się Anioł objawił mówiąc, że jest pełna gracji, a my po polsku życzymy, tak prostacko pozdrawiamy Matkę Boga "bądź zdrowaś Maryjo". Gdy on mówił,  ja jadłem, nie za bardzo wiedząc co mu mam odpowiedzieć. Gdy skończyłem jedzenie powiedziałem im, że zajmę się tym na blogu przy czasie. 
      Tu padło pytanie w moją stronę: Po co ty to piszesz? 
      Nie wiem, ale to nie przypadek, taka widać wola Boża. 
      Na kawę i dalszą dyskusję przenieśliśmy się do reprezentacyjnego pokoju. 
      Siądź sobie gdzie zechcesz zachęciła mnie pani domu. Miałem do wyboru cztery miejsca, stałem niezdecydowany. 
      Tu będziesz się czuł najlepiej,  wskazała mi miejsce naprzeciwko sporego krzyża z pasyjką. 
      Przypadek, że sam nie siadłem na jednym z trzech pozostałych miejsc NIE. Przypadek, że miejsce naprzeciwko krzyża wskazała mi pani domu. NIE. Taka była wola Boża, bym spoglądając na krzyż z ukrzyżowanym Jezusem mógł, w czasie długiej, bo wyszedłem od nich po czterech godzinach rozmowy, powołać się na ten wiszący na ścianie krzyż i zapytać ogólnikowo, nie odnosząc pytania do miłych gospodarzy, czy choć raz w życiu ucałowałeś z głęboką wiarą pasyjkę Zbawiciela. Jeśli nie, nie ma w tobie poczucia własnej grzeszności, to dialog, a tym bardziej  pojednanie z taką osobą zostały przez nią  zablokowane. By klęknąć przed Bogiem w sakramencie Pojednania musisz mieć świadomość grzeszności swojej ludzkiej natury i obrazy Stwórcy, a nie laicką świadomość popełnienia błędu. Co innego jest błąd w sztuce, a co innego jest grzech, z którego wyzwoliwszy się w Sakramentalnej Spowiedzi przed Bogiem, człowiek robi kolejny krok ku świętości, świadom tego, że w każdej chwili z racji na swoją grzeszną, a nie ułomną, robiącą błędy, naturę może dokonać kolejnego grzechu.  Zupełnie co innego jest nie rób błędów, a co innego jest nie grzesz. Jak robisz błędy to znaczy zmień ludzkie prawodawstwo i już błąd przestanie być błędem. Z grzechem jest inaczej. Grzech to twoja relacja z Bogiem i tu nic nie pomoże zmiana ludzkiego prawodawstwa. Ona tylko wypaczać będzie twoje sumienie. Boskie nie zabijaj przez wieki było jasne, dzisiaj ludzkie dalekie od Bożego, prawo mówi co jest morderstwem, a co nim nie jest.
         Nie ma przypadków, wszystko jest zanurzone w woli Bożej - kontynuował swoje kazanie Ks. Piotr Natanek. To, że się tu dziś, moi drodzy spotkaliśmy, to wszystko jest wkomponowane w plan Pana Boga. Ja cicho wierzę, że mój kuzyn Jasiu też się do zakonu dopisze. Znam jego duszę i będzie prowadził z małżonką życie kontemplacyjne żyjąc razem, modląc się. To tak niewiele, a Pan Bóg tyle ludzi uratuje, pomoże Polsce, a Matka Boża zapowiedziała, że w Polsce coś wyjątkowego uczyni.
         minuta 10:11 Plan Boży wypełnia całe życie człowieka, w czasie którego powinien być przywiązany do Słowa Bożego, do świętych sakramentów i do niczego więcej. To bardzo istotne zdanie, abyśmy potrafili wypowiedzieć wojnę wszystkim kłamstwom. Dzieci i młodzież wychowuje się wg dewizy "Weź los w swoje ręce, a będziesz panem". KŁAMSTWO ! Dzieci kłamstwo! osiągniesz to, a będziesz ... NIE! Wszystko jest perfekcyjnie przez Boga dla nas zaplanowane. Jeśli wypełniłem wolę Bożą, jesteśmy w niebie. Nie ma żadnych przypadków, nie ma żadnego szczęścia. 

Popatrz na te  zdjęcia, a konkretnie na hasło które przez kilka lat wisiało w auli naszego gimnazjum w Baranowie: "Nie ma takiego wielkiego czynu, który by nie powstał z jakiegoś wielkiego marzenia."

Wielki czyn, największy czyn w dziejach świata nie dokonali polscy nobliści, nie dokonał go polski Papież święty JPII. Największy czyn w dziejach świata dokonał Jezus Chrystus oddając życie za nasze grzechy, gładząc skutki grzechu pierwszych rodziców Adama i Ewy. I ja i ty możemy być współodkupicielami. 

Cały problem jest w tych dwóch ostatnich słowach. "Wielkie Marzenie".  Jeśli twoim wielkim marzeniem, tym największym będą dla ciebie sprawy materialne, będziesz nigdy nie nasyconym  materialistą idącym "po trupach" bliźnich, do coraz to nowych i nowych ziemskich marzeń, robiącym większe lub mniejsze błędy, zaślepionym w swej żądzy osiągnięcia wielkiego marzenia, pozornego szczęścia. 

Jeśli swoje wielkie marzenie ulokujesz w sferze ducha, osiągnięcia nieba, rozwoju swojej duchowości,  staniesz się świętym, aczkolwiek do końca życia grzesznym człowiekiem. Kończycie prawdopodobnie już studia, czas byście zapisali się na drugi kierunek studiów na LOGISTYKĘ  ZBAWIENIA. Ani to studia dzienne, ani zaoczne, i nie wieczorowe ale 24 godzinne. Metoda pracy - samouświęcenie, dalsze szczególy będę podawał na tym blogu.

Dlatego Matka Boża prosi byśmy byli przywiązani do Słowa Bożego. Zanim doszło do takiego mojego zanurzenia w słowie Boga powiedziałem wam zdarzenie, które miało miejsce15. lat temu.  Czytam Ottavianiego Micheliniego "Duch Prawdy Orędzia do Kapłanów", a tam zdanie " Czy wierzysz, że Jestem obecny w słowie Bożym? " Jakiś piorun wewnętrzny, rozsadzenie.To co mówi Pismo Święte, co mówi Pan Jezus do mnie, to jest proste i oczywiste. Tu dłuższy przykład ze starego testamentu  o nieposłusznym kapłanie, którego zagryzł lew nie ruszając jego osła i jego ciała do czasu, aż przyszedł po ciało inny kapłan, któremu zwierze wydało martwe ciało. 
        Dlatego nie igrać z wolą Bożą i uwierzcie słowu Bożemu. Macie być przywiązani do Słowa Bożego, do świętych sakramentów i do niczego więcej. A więc ani nie do auta, pociągu, ani samolotu. To jest takie proste i oczywiste Plan Boży wypełnia całe życie człowieka. 

        minuta 13:45 magrania, cd najlepiej odsłuchać na https://gloria.tv/media/ZkpofLmgVqf


     

sobota, 30 stycznia 2016

Spowiedź z NICZEGO

         Sobota 12 grudzień 2015. Byłem dzisiaj u Jezusa, u sakramentu Spowiedzi św. Oh, jakże było mi obojętne, który kapłan wejdzie do konfesjonału. Chciałem się spowiadać przed Jezusem i przed nim klęknąłem w rozmównicy. Lubię się głośno spowiadać, bo mogę siebie kontrolować czy nie próbuję się wybielać, mimo że wiem, że On wszystko wie. 
      Od kilku dni nosiłem się z zamiarem pójścia do spowiedzi. Robię sobie codziennie rachunek sumienia i staram się każdy dzień rozpoczynać z czystym kontem, tym bardziej, że codzienne przystępuję do Komunii św. Po dłuższym czasie pewne sprawy się jednak zacierają, a Ja bym chciał stanąć przed Jezusem jak na sądzie ostatecznym, boć to może już ostatnia moja spowiedź.     
       Pomoc w rachunku sumienia przyszła z całkiem nieoczekiwanej strony....

       Tak zaczynał się mój wpis na blogu sprzed 7 tygodni.  
którego resztę można przeczytać na  http://pojednanie2.blogspot.com/2015/12/2-karteczeki-jeda-spowiedz-i-2-pokuty.html
        Siedem razy siedem to 49, bez mała pół setki, a ja nie miałem się z czym wybrać do Jezusa. Odkładałem, przesuwałem czekając na jakiś sygnał od Ewy, ale tym razem nie było karteczek, nic, kompletna flauta, żadnej podpórki. Czułem się biały choć wiedziałem że daleko mi do bieli opłatka. A ja mam być jak Jezus, to postanowienie z ostatniego kręgu biblijnego. Wczoraj zasypiałem prosząc Jezusa przez Maryję o łaskę dobrej spowiedzi, nie potrafiąc niczego wygrzebać z własnego sumienia. 
        Ale i dzisiejszy ranek nie przyniósł rozwiązania. Leżąc jeszcze w łóżku próbowałem przeszukać sumienie, ale ono było całkowicie nieczułe na moje wysiłki. Nie pomogła krótka ranna modlitwa, a spojrzenie przez okno na Chrystusa Miłosiernego i palącą się świecę tylko pogorszyło sprawę. Ojciec Jezuita zadał mi dwa tygodnie temu pokutę bez spowiedzi wręczając świecę, a ja pisząc w i o pojednaniu, do dzisiaj nie mogę się zdobyć by klęknąć przed Jezusem. Tragedia...
         Gdy już nieco oprzytomniałem wziąłem do ręki "Drogę do nieba", książeczkę do nabożeństwa ks. Ludwika Skowronka, ale i tam nie znalazłem pociechy. Przeleciałem cały katechizm od dziesięciorga przykazań, poprzez przykazania kościelne, siedem grzechów głównych, uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy, cnoty moralne i na końcu grzechy cudze i NIC. 
        Jestem czysty, choć wiem że to nieprawda i muszę sięgnąć tam, gdzie mój wzrok nie sięga. Trudno mówię sobie, co by nie było, to muszę dzisiaj klęknąć przed Jezusem, bo jak nie klęknę to mogę tak jadąc na samozadowoleniu logistycznie wylądować w najgłębszych czeluściach czyśćca. 
         Przy rannej toalecie umyłem zęby. No tak, z tego by się też trzeba spowiadać pomyślałem, to należy do troski o zdrowie, ale co to ma wspólnego z aborcją, z eutanazją, z morderstwem? 
        Wyjdziesz na głupka, pomyślałem. Pewno żaden człowiek nie spowiadał się przed Jezusem z niemycia systematycznego zębów.  
       To przynajmniej nie przekraczaj przepisów drogowych jak już jedziesz do spowiedzi. Przecież to ludzkie przepisy. Sobotni ranek na dwupasmowej drodze jesteś sam, sucha jezdnia, wypoczęty i co za różnica czy przez hopkę jedziesz 20  bo takie jest ograniczenie czy 40., żadne, przecież niszczę tylko swoje zawieszenie, a jednak,. Przecież z takich głupot nie będę się spowiadał i głowę zawracał Jezusowi. 
         Wyjątkowo szybko znalazłem się w kościele zamiast 60 jechałem 70. Trafiłem na pół godzinną adorację Najświętszego Sakramentu. Ze mną do kościoła wchodziły cztery siostry zakonne. 
         Poproszę jedną z nich, by się za mnie pomodliła o dobrą spowiedź pomyślałem, ale nim wydobyłem z siebie słowo ostatnia z nich przeszła przez drzwi przytrzymując je bym i ja mógł wejść do środka. Taka uprzejma, co ja jej będę zawracał głowę, jest tylu większych grzeszników ode mnie, za których się pewno w czasie adoracji przed Jezusem pomodli. 
        Klęknąłem  w ławce z dala od konfesjonału i postawiłem wszystko na jedną kartę. Przecież ten Jezus w Najświętszym Sakramencie i ten w konfesjonale mający mi odpuścić grzechy, to ten sam Jezus co ofiaruje się za moje grzechy  we Mszy św. która rozpocznie się po adoracji. 
       Z lewej strony miałem stacje drogi krzyżowej. Czytam napis pod obrazem: "Jezus upada pod krzyżem" . Spoglądam na obraz i NIC, Tak, nic nie widzę, tak się jakoś światło odbijało od płótna, że tylko delikatną światłość widziałem.  
      A potem dostałem łaskę. Spoglądałem coraz to głębiej i głębiej w siebie. Po woli odkrywały się obrazy, zdarzenia, ludzie, myśli. A On ukryty w Najświętszym Sakramencie spoglądał na mnie grzesznika odkrywającego swoje JA. 
      Przed kratką w konfesjonale klęknąłem jako drugi z kolei, w momencie jak Kapłan przy ołtarzu rozpoczął spowiedź powszechną. Przytoczę tylko pierwsze zdanie jakie wyszło u ust moich:  Nie mam Ci Jezu do powiedzenia NIC, już Ci na adoracji wszystko powiedziałem, ale wiem że z  NIC spowiadać się nie można. 
         I dalej potoczyła się normalna spowiedź. Tu natomiast napiszę, że strasznie trudno jest się spowiadać z niczego. 
         Wczoraj pomyślałem nawet sobie, że może by należało coś konkretnego złego zrobić, by się mieć z czego spowiadać. Ale Jezus i tę moją grzeszną myśl zakodował, tak, że kapłan który Go zastępował wstawił mi mowę na ten temat mimo, że tej pokusy głośno nie wyznałem. Powiedział tak:  Pożar należy gasić w zalążku, zanim się rozwinie, a rodzi się najpierw w myślach człowieka, nie czekaj  aż wybuchnie w czynach, znacznie go wtedy trudniej gasić. 
            Na tym polega logistyka zbawienia myślę sobie teraz pisząc te słowa. Potem kapłan mocą Jezusa w imieniu Kościoła Katolickiego odpuścił mi WSZYSTKIE grzechy,  zadając jako pokutę przyjęcie za chwilę Komunii Świętej w intencji tych wszystkich których w jakikolwiek sposób poraniłem, dodając od siebie:  "a ja się za ciebie dzisiaj jeszcze pomodlę". Jak to, pomyślałem, to zamiast mi w pokucie zadać modlitwę, to on się za mnie chce modlić?  Tak w praktyce objawia się Boże Miłosierdzie pomyślałem. Bóg zapłać podziękowałem mu z góry za modlitwę wstając od kratek konfesjonału. Do domu wróciłem wyjątkowo radosny, tak jak w poprzednich dniach mając świadomość że Jezus jest we mnie z Ciałem i Krwią swoją, krążącą w moich trzewiach. 
        Wczoraj z tymi oto dwoma ministrantami chodziliśmy po kolędzie. Jeden pion, jedna klatka schodowa 10 mieszkań i 10 razy usłyszane "nie przyjmujemy". Drugi pion na 12 mieszkań przyjmują nas w 2 mieszkaniach. Przecież tam mieszkają ochrzczeni ludzie. Taka jest nasza parafia. - dodał po błogosławieństwie kapłan na końcu Mszy św. 
        Panie mój, Boże nasz, siłę masz, siłę daj ludowi swojemu. 
Tylko Ty, tylko Ty możesz jeszcze coś tu zmienić w tym układzie.
Tak, pożar trzeba było gasić w zarodku, jak przekazała Rozalia Celak, a nie czekać i przypatrywać się, aż podpali nieomal całą Ojczyznę.

piątek, 29 stycznia 2016

Ks. Piotr Natanek kazanie 26.01.2016 cz 2

Dzisiaj w ramach wykładów Logistyki Zbawienia będzie ósma Reguła Mariańska podana przez Ks Piotra Natanka jako druga część kazania z 26.01 od minuty 22:30 do końca.
Jak zwykle dalej słowa orędzia na niebiesko, słowa księdza na czarno, a moje dopiski na brązowo.

Przechodzimy do reguły ósmej:
"Odżywianie Boga w duszy - intencja czynów."
postaram się dać odpowiedź na następujące pytania z dzienniczka duszy nowicjanta:
1. Czy miłość była przyczyną podejmowania twoich czynów, twojego działania?
2. Czy byłeś dziś tylko działaczem? 
Kiedy jesteśmy działaczem? Wtedy jak zakładamy, że wszystko zależy od nas. Od choćby, ustalamy, że jak to i to zrobimy to będzie intronizacja, jak to zrobimy, to Polska będzie potęgą w Europie. A ja jak napiszę list do ks. Arcybiskupa w sprawie poświęcenia tablicy na pomniku, to On mnie posłucha i przybędzie poświęcić tablicę. Koniec z bycia działaczem.
 Przebywając z wilkami musisz stać się wilkiem
Jeśli chcesz zachować postać baranka, zjedzą cię.
3. Czy było inne źródło twoich działań: nienawiść , pamiętliwość, zło?

      Tyle mamy w tej regule pytań. To jest bardzo istotne w życiu. Jaka jest intencja twojego działania?
Moje dziecko, Jezus pragnie w tobie przede wszystkim miłości - mówi Maryja. To pokarm duchowy dla Boga, który jest Bogiem Ducha
       Nigdy nie śniło mi się, mówi ks Piotr komentując słowa orędzia Maryi, że przyjdzie mi wypełniać testament duchowy Papieża Jana Pawła II, który zapowiedział kierunek pracy kościoła "Bóg jest Miłością".  

Te słowa za życia Ireny - Ewy wisiały przez kilka lat na moim domu (tu zdjęcie domu), uświadamiając nam obojgu, że nie współmałżonek jest źródłem miłości, ale Bóg jest prawdziwą Miłością pisaną przez duże "M      Nieprawdopodobne! mówi dalej ks. Piotr zadając pytanie: Co jeszcze Ojcze Święty będziesz chciał powiedzieć?

   Moja odpowiedź jest prosta: Stojąc zatopiony w kuloodpornej szybie w ogrodzie i patrząc w kierunku balkonu
najpierw Ojciec Święty po śmierci Ewy, gdy utwierdziłem się na 100%, że tylko "Bóg jest Miłością" i napis się po latach na tyle zniszczył że omal nie spadł sam na ziemię i musiałem go zdjąć, dał sygnał, że PL Zmartwychwstanie.  

Potem jako polonista szukał przez pół roku błędu w pomnikowym haśle na tablicy wotywnej i znalazł dopisując najważniejsze słowo: " w hołdzie", a teraz ze spokojem w Roku Miłosierdzia patrzy na hasło przewodnie nowego zakonu: "Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego".

Bóg pragnie miłości. Miłość jest pokarmem duchowym Boga. Troszcząc się więc o mojego Syna, mówi Maryja, pamiętaj o tym, że miłość jest tym, czego On potrzebuje. Dlatego w każdym działaniu pamiętaj o Miłości
Każde inne działanie może być bezpłciowe. Zrobisz to, ale jesteś tak niewyraźny, że lepiej jak by cię tam nie było i lepiej jak byś tego nie zrobił. 
Która powinna być owocem każdego konkretnego działania. Bez Miłości wszystko traci sens. Jak sól, która utraciła swój smak, nie wnosi niczego do potrawy i w niczym  już jej nie służy. Tak czyn bez miłości, słowa bez miłości, wszelkie działanie bez miłości jest pozbawione sensu i Bogu nic nie przynosi.
W teologii pojawiła się koncepcja, że istnieją twory ludzkie zwane obojętnie moralne, że ich działalność itd jest czysta. Na siłę próbuje się przerobić Kościół na działanie charytatywne. Teraz to już jest zorganizowana machina. Ewa ma się kojarzyć parafianom z Caritasem, a nie z Pomnikiem Bożego Miłosierdzia i z prężną biblioteką parafialną działającą w czasach komuny (do 100 osób obsługiwanych w czasie niedzielnego dyżuru) i doskonałą organizatorką wielu pielgrzymek.
Ale, jak mówi dalej ks. Piotr, nie wystarczy być dobrym, aby się dostać do nieba. Tego nikt nie uwzględnia. Możesz przeżyć cały dzień, pracowicie, ale jak praca twoja nie ma żadnego odniesienia do Boga, to praca twoja nie ma kompletnego sensu. Lepiej jak byś spał cały dzień pomodliwszy się przed zaśnięciem do Ducha św. tą modlitwą:
"Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mojego 
Oddaję Ci się pełen ufności Twojemu Miłosierdziu. 
Przyjmij mnie do Twojego królestwa 
Zamykam oczy na Twoją chwałę."
Tę modlitwę się nauczcie i śpijcie przez cały dzień, przez 24 godziny, i to będzie korzystniejsze więcej pożytku dla was, bo w tym czasie dusza siedzi przed Majestatem Boga i ona na ciebie robi.
Dlatego Matka Boża mówi: Jak sól, która utraciła swój smak, tak samo jest z naszym życiem nic Bogu nie przynosi jak nie ma miłości,
       I tu Maryja pięknie dalej mówi: ponieważ On, Bóg karmi się owocem czynów i starań, a nie nimi samymi.
Owoc czynu będzie dopiero wtedy jak ja przed snem powiem modlitwę:
Boże ofiaruję Ci wszystkie moje myśli , wszystkie prace, cierpienia przez Matkę Bożą, przez świętych wyznawców, aby Panie z zasługami Twojego Syna przyniosło to owoc. Jeśli tak zakończysz dzień, to sprawiasz Bogu wielką radość, bo On się karmi owocem twych czynów i starań, a nie samymi czynami.
Co ci z wyliczanek przy trumnie: On był dobry, to ufundował, to zrobił, ale jak ani razu nie odniósł tego do Boga, no to on nic nie zrobił, rozumiecie.  To chowamy martwe ciało w trumnie i martwego ducha. On biedak nie ma Bogu, w godzinie sądu co pokazać. Jeśli by mnie miał usłyszeć to usłyszałby ode mnie:  tyś jest teraz tam, gdzie petkowe ciele.

Miłość nadaje sens życiu. Miłość nadaje sens wszystkiemu. Czynność zupełnie pozbawiona sensu zyskuje wszystko dzięki miłości. I tak każda praca może uświęcać dusze przynosić owoc i radować Boga .
Pamiętajcie nie czyny i ich ilość musi wzrastać.
To jest rewelacyjne. Ale musi wzrastać, nie we słowa, i nie w ich piękno, ale w miłość w duszy.
My się zachwycamy człowiekiem: co za elokwentny?Jakie on używa słowa? Możemy tylko zazdrościć jego małżonce. A tam ma Auschwitz Birkenau u siebie w domu, a on tylko
w pysku tylko  jest mocny, do konia podobny, nie okaże miłości  i ani na wiśta nie skręci w prawo i ani na hetta nie skręci w lewo, tylko idzie do przodu swoim utartym barbarzyńskim krokiem. I my bardzo często popełniamy ten totalny błąd, tak traktując siebie, czy innych.  
Pamiętajcie więc mówi Matka Boża nie czyny i ich ilość musi wzrastać, nie słowa i ich piękno ale Miłość w duszy. Dlatego co wam powiedziałem w orędziu które stało się przyczyną powstania zertw,  kto pamięta?
Ja nie chcę waszej mowy o miłości, ja chcę czynów miłości
Kapujecie! Ja chcę czynów miłości! A nie gadania Matko Boża my Cię kochamy, ty masz taką ładną suknię, Matko ja bez ciebie żyć nie mogę, a tam okradł robotnika, upił się , no to tego nie widzi. Ale gadanego ma, no to zakamufluje wszystko. Ale tym gadaniem nie da się nieba zadymić. 
      Więc powtarzam to zdanie Matki Bożej: Pamiętajcie więc że nie czyny i ich ilość musi wzrastać, nie słowa i ich piękno, ale Miłość w duszy. Starajcie się mniej działać, a więcej kochać.
      Starajcie się więc mniej działać, a więcej kochać. Jeśli w czasie postu o chlebie i wodzie robisz grandy, to nie pość zaniechaj. Zacznij od śniadania postnego zjedz dobry obiad i tak dopiero spokojniutko przyglądaj się sobie
       Matka Boża mówi bardzo konkretnie starajcie się mniej działać więcej kochać. 
Powtarzam:  mniej działać więcej kochać. Niech miłość będzie przyczyną podejmowania czynów, a nie czyny same w sobie. Czyny zawsze muszą podążać za miłością, a nie miłość za czynami wówczas dzieje się tak, że po odcedzeniu miłości z czynów zostaje bardzo ich mało, a zdarza się i tak, że miłość nigdy nie dogoni czynów.

         Tu nie chodzi - mówi Maryja o uczucie, ale o wolę działania z miłości. Ja tego nie zrobię księże, bo ja tego nie czuję, nie płonę. A ja nakładam chomąta i wio, bo tu chodzi o wolę działania z miłości. Szczególnie tu do młodzieży wołam. Was tak poustawiano, to dramat  wychowania waszego. To wina nas dorosłych że nie powiedzieliśmy STOP. Jesteście wychowywani poprzez płaszczyznę miłości i uczuć. Więc jak nie pogra wam to po strunach, nie połechcze was . Wy nie pojedziecie. Tu nie jest żadnym motorem działania . Tu chodzi o wolę działania działania z miłością.
Intencja wszelkiego działania  powinna być czysta, wypływać z Miłości. Intencja wszelkiego działania  powinna być czysta, a więc wypływać z Miłości. Nie podejmujcie działania, jeśli ich powodem nie jest miłość. 
       W ekonomii, w polityce, to dzieci, narodowe rachunki sumienia. Spłyną ci wszyscy co za łapówy sprzedali przedsiębiorstwa. Na rozkaz banku wykonali ruinę polskich gospodarek. Bo dziś wiemy że będą pieniądze, ale takie wytyczne. Jedynie zgadzali się na co? By brać kredyty, a potem oni powiedzą jak doprowadzić do bankructwa. Pytam się tych wszystkich Polaków, którzy doprowadzili do ruiny tysiące polskich zakładów i do cierpienia milionów ludzi i do wygnania milionów Polaków z Polski. Złamaliście podstawową zasadę swojego szczęścia. Nie podejmujcie działań jeśli powodem ich nie jest miłość. A dobrze wiecie, że była kasa. Sam Bóg działa tylko z miłości i nigdy nie działałam inaczej - mówi Maryja. Ja również starałam się, aby każdy mój czyn wypływał z miłości i był modlitwą skierowaną ku Bogu, uwielbiając Go w dziele stworzenia, wcielenia i odkupienia.
Matka Boża nas uczyła rano się budzisz, od razu podziękuj za dzień. Panie ja się budzę, mogę zarabiać, mogę pomóc Afrykanowi, Azjacie, mogę pomóc Niemcowi. Coś nieprawdopodobnego, ale ta świadomość Boga musi być
Chciała bym, aby każdy z was świadomie podejmował działania, nie mechanicznie, nie instynktownie, ale świadomie. Świadome życie chrześcijanina jest służbą Bogu i ludziom. Służba Bogu polega na wypełnieniu Jego woli.   Służba ludziom polega na pełnieniu woli Boga wobec nich.
Myśmy już wtedy te wytyczne mieli. Schowaj swój miecz do pochwy. Mówił Pan do mnie:
Nie masz prawa wojować mieczem, walcząc z błotem wszystko to na ciebie spadnie i na twoich.
Te wytyczne Bóg już nam dał w tylu orędziach
Jak prowadzić tę wojnę? Moja Córko  Cała sztuka doskonałego życia polega na służeniu z miłością i działaniu podlegającym tym wyższym celom, a więc wyższej woli stwórcy. 
To są bardzo konkretne zagadnienia teologiczne. Kiedyś Bóg da nam czas i łaskę, abyśmy się zgłębiali w to "wypełnianie wyższej woli stwórcy" 

Z perspektywy życia wiecznego człowiek widzi swoje życie i ocenia jego wartości zupełnie inaczej niż postrzegał z perspektywy ludzkiej. Św Andrzej Bobola mówił nam paradoksalne słowa: Wam ziemianom życzę tylko cierpienia, cierpienia, cierpienia. 
Dzieci dobrze wiemy jaka jest rzeczywistość patrzenia na wiele spraw dzisiaj po 50 - tce niż wtedy, gdy mieliśmy 18. 30. lat. To się tylko uśmiechnąć z samego siebie. Aleś był odkrywca, błysnąłeś formą.
Wszystko czegoś dokonał z pobudek czysto ludzkich z perspektywy Nieba jest zupełną stratą czasu. To wam pokazywałem. Ta łaska jest świeża. Źle ustawiając się do pracy, do spania, do nauki, wieczne narzekanie, stękanie. Za chwilę będą takie same punkty w dzienniczku. Czy dziś narzekałeś? Jak minął ci dzień?
Wszystko czego dokonał człowiek z pobudek Boskich, a więc kierując  się Bogiem ma wartość wieczną i nie ginie. Jeśli nie ma tych czystych pobudek posłuchajcie uważnie czasem więc działanie ma mniejszą wartość niż zaniechanie działania.
To będzie zaskoczenie jak nam Bóg pokaże nasze posty, nasze różańce, nasze modlitwy.  Koniecznie omówię jeszcze jedno orędzie, które jest w dzienniczku duszy: Bo to dla mnie jest piorunujące:  Czasem działanie ma mniejszą wartość niż zaniechanie działania.
Nie robiąc nic, nie stracisz nic. Robiąc to, coś nie powinien robić, zakończysz swój wysiłek z kontem ujemnym. O tym bowiem co ma wartość, a co nie ma wartości, decydują intencje. Brak intencji ,a działanie możesz zakończyć z kontem ujemnym. Każda chwila życia człowieka ma o tyle wartość, o ile jest wypełniona i kierowana miłością . Miłość to nie uczucie ale pełnienie woli Boga. Nie bójcie się całkowicie poświęcić wypełnianiu tej woli. bo ona nadaje sens wszystkiemu. Błogosławię cię córko i was wszystkich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.


Ps. A przebywanie z ks Piotrem czy to szczęście, czy to grzech zobaczymy w niebie.