piątek, 1 stycznia 2016

Logistyka o. Jana Góry

Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego.
Rozpoznając wyraźnie kapłaństwo hierarchiczne, dzisiejszy człowiek świecki nie uważa go już jedynie za stopień w ustroju kościelnym, lecz upatruje w nim raczej sakramentalne uczestnictwo w kapłaństwie Zbawiciela. W świetle spełnianego mandatu posłannictwa Chrystusowego rośnie u wiernych powaga urzędu pasterskiego. 



Pogłębia się w duszach cześć dla kapłana z tytułu wyłącznego poślubienia przezeń sprawy Bożej, to jest totalnego oddania się sprawie głoszenia Ewangelii Bożej. (Rz 1,1)

Ale zarazem mnożą się pretensje do kapłana i to pretensje najlepszych ludzi. Nowoczesny katolik , właśnie dlatego, że zdobył lepsze zrozumienie kapłaństwa, wymaga, by ksiądz był księdzem na prawdę i księdzem zupełnie, czyli wymaga, by ksiądz był tym Pawłowym wysłańcem Chrystusowym, który dla sprawy Ewangelii jest "wyłączony" całkowicie i nieodwołalnie.

Materializacja stanowiska kapłańskiego sprawia obecnie katolikom nierównie większą przykrość. Odczuwają ją jako swoje upokorzenie i krzywdę. Braki i niedociągnięcia kleru, jego błędy i zaniedbania powodują dolegliwsze, niż dawniej krytyki, będące tak często wyrazem umiłowania wiary i odpowiedzialności za Kościół. świeccy, rozumiejąc ułomność kapłana i jego doczesne potrzeby, chcą mimo wszystko kapłanów przykładnych i świętych.

Fanatyzują się św. Janem Vianney , św Janem Bosko, czy ojcem Pio. Nie imponują im już ziemskie tytuły i urzędy, dla dekoracji do kapłaństwa przyczepione. Katolikom rozchodzi się zasadniczo o wybitnego księdza, nie o budowlańca, rolnika, bankowca, polityka, senatora. W ich rozumieniu ubliżają kapłanowi wystawne życie, bogate mieszkanie, super samochód, suto płatne fotele w radach nadzorczych.

A już żadnym sposobem nie mogą się świeccy pogodzić ze światowością swego księdza i są nie ukojeni, gdy mają kapłana bez głębszego tchnienia wiary, bez czaru miłości, bez polotu apostolskiego, czytających gotowce z kartki.

Cóż to za ból, jakie narzekanie, gdy pasterz pogrążony jest w senliwej apatii wobec objawów nowego życia w Kościele, gdy nie umie porwać wiernych do nowoczesnego apostolstwa, 

gdy w parafii bezżycie i pustka duchowa, podczas gdy naokoło w sąsiedztwie bujna wiosna łaski, ruch i czyn. (por. Encyklika Piusa XI o kapłaństwie).

Zaznajomiwszy się dokładniej z zasadami kapłaństwa sakramentalnego, świeccy lgną do księdza o szerokiej wiedzy teologicznej i ascetycznej (znają ich). Posuch wzbudza kapłan, rozumiejący dzisiejszego człowieka, pojmujący jego psychikę i trudności. Podobają się śmiała inicjatywa duszpasterska, aktywność natężona, zdecydowana, ale ludzka i podbijająca postawa, postępowanie pogodne i konsekwentne oraz wysoka kultura życiowa pojęta nie jako umizg i salonowość , lecz jako wykwit ducha.

Nade wszystko podbija ludzi wierzących i niewierzących potęga nadprzyrodzonej strony w życiu i działalności kapłańskiej - a więc duch wiary i modlitwy, skupienie wewnętrzne i świętość, prosty i umiarkowany tryb życia, niezmącona względami ludzkimi miłość do dusz, zwłaszcza słabych i upadłych, oraz apostolski, bohaterski wysiłek w realizowaniu maksymalnych programów wiary zarówno w sferze nadprzyrodzonej, jak i w zewnętrznym życiu jednostkowym i zbiorowym.

A czyż z drugiej strony kapłani, zastanawiając się nad  stanowiskiem świeckich apostołów w Kościele nie doznają w sobie złagodzenia pewnych nastrojów opozycyjnych? Czy im się przez to ci gorliwcy spoza prezbiterium nie stają bliżsi? Czy ich to studium nie wyzwala z pewnego lęku? Niewątpliwie przez te badania maleją u księży pierwotne zastrzeżenia. 
Ostrożność ustępuje miejsca zaufaniu. 

Nie ignoruje się już dobrych chęci laikatu, nie lekceważy się jego poczucia apostolskiego ani promiennego zapału. Z radością wita się jego współpracę. Docenia się wysiłki i ofiary. Z wdzięcznością uznaje się jego zdobycze. 
      Utrwala się przekonanie, że apostolstwo świeckich nie osłabia autorytetu hierarchii, a pomoc daje jej niezastąpioną. 
     Podejmijmy tą wyciągniętą do kapłanów i laikatu dłoń papieską. 

Wynikiem wzajemnego poznania, zrozumienia i zbliżenia hierarchii z laikatem jest głębsze spojenie Kościoła. Ustaje izolacja duchowieństwa. Kończy się małoletność katolików świeckich. Wyłania się nowy typ kapłana, tkwiącego we współczesności. Ustalają się zasadnicze cechy tegoczesnego katolika. Pośnie świadomość obu czynników i ich napięcie apostolskie. Zespalają się inicjatywy . Koordynują się akcje. Rodzi się pozytywna twórcza jedność. 

Z tych scalonych energii , porwanych nurtem łaski Bożej, pocznie się odrodzenie nowych czasów. Bez triumfu jedności w łonie Kościoła nie mógłby się spełnić nadchodzący cud wiary w świecie.

Z lekka dotknąłem dla przykładu jednej sprawy, związanej z zagadnieniem kapłaństwa. Spraw takich jest legion. Są to po części odwieczne zagadnienia wiary. Są i nowe problemy, wyłaniające się z ducha epoki.

Na tym przerwę dzisiejszy długi cytat pisany w całości na czarno. Moje wtręty na brązowo. Nie podam kto to napisał. To zagadka noworoczna dla czytelników bloga. A teraz życzenia
 
Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego.
By jednak bliźniemu pomóc w jego zbawieniu, należy pamiętać o własnym zbawieniu. Owocnej pracy nad sobą, w Nowym Roku życzę wszystkim czytelnikom tego Bloga łącznie z sobą samym.
"Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem". 

Brak komentarzy: