poniedziałek, 18 stycznia 2016

Na nocnej wachcie

      4:00 Budzę się dzisiejszej  nocy po raz drugi. To zupełnie normalne i typowe z racji na przerośnięte stercze. Typowe jest też to, że po oddaniu moczu, westchnięciu do Boga (różnym w treści i różnym co do adresata czy to jednej z osób Trójcy Świętej, Maryi, względnie Anioła Stróża natychmiast zasypiam powtórnie, chyba, że pomodliwszy się nieco dłużej, przez szybę przed Jezusem Miłosiernym, siądę do komputera. Wtedy piszę najczęściej, najlepiej przeze mnie oceniane po czasie posty. 
      Dzisiaj siadłem do pisania, by po prostu nie zasnąć po raz trzeci tej nocy. Dla mnie to wyjątkowa noc, to noc zmartwychwstania dla nieba Ewy, to wczesny ranek przejścia jej ducha do wieczności. 
       W  starych zakrystiach są niekiedy takie inskrypcje pisane po łacinie:
      „Jak ty Mnie traktujesz podczas Mszy Świętej,
tak Ja ciebie potraktuję na Sądzie Ostatecznym”.
      Jeździliśmy z Ewą na Msze Święte nieomal do ostatnich chwili. Jeśli bym sobie miał życzyć czegoś dobrego, to życzyłbym sobie takiego odejścia z ziemskiego padołu, jakie miała moja kochana małżonka Irena - Ewa. Śmierć w domu rodzinnym, w Jej własnym domu, w którym nieomal wszystkie wbudowane weń cegły przeszły przez Jej ręce, z najbliższymi przy łożu śmierci, oddającymi w modlitwie Jej duszę Niebieskiemu Ojcu przez ręce Maryi. 
        6:04 Tyle co wróciłem z godzinnej wachty. W jakże beztroskiej ciszy nocnej zatopione było moje rodzinne Baranowo. Gdzie niegdzie porozwieszane migocące Bożonarodzeniowe światełka dodają świątecznego splendoru. Cisza, tylko jeden zabłąkany dostawczy samochód przejechał przez ostatnią godzinę przed pomnikiem. A teraz jadę na zamówioną Mszę św. w Jej intencji. Wtedy, dwa lata temu też zostawiliśmy Jej ziemskie ciało i pojechaliśmy na 6:30 pomodlić się po raz pierwszy na Mszy św. za naszego Anioła.

Weź udział w życiu zakonnym Jerzy posłyszałem dwa dni temu. Spodobało się Bogu, aby cię zaciągnąć do nowicjatu. Zostałeś wybrany, tak jak inni. Otrzymałeś łaskę Jerzy, ale daję wam wszystkim krzyże. Spójrz Jerzy dostrzegasz już to, że słabość twoja, jest dowodem Miłości Boga. Musiało kilkanaście dni minąć byś dostrzegł na własne oczy że przyjmując Mnie tak jak dzisiaj w postaci 1/4 dużej Hostii czy jak to najczęściej bywa w postaci maleńkiej Hostii, przyjmujesz do swego ludzkiego ciała nie tylko Moje Przenajświętsze Ciało, ale i Moją Przenajświętszą Krew. Obiecuję ci Jerzy cuda, które chcę zrobić przez ciebie. Uczę cię Jerzy z grubsza dostrzegać duchowe powiązania, dałem ci ścisły matematyczny umysł, a do głowy wbijam ci Nową Ewangelizację, w formie LOGISTYKI  ZBAWIENIA. Widzisz jak niektórzy z was niszczą Mój Kościół. U wielu mistyków, wizjonerów dawnych i współczesnych, choćby u Vasuli Ryden to czytamy. Zajmujesz się od lat Pojednaniem, dialogiem. Wszystko zogniskowałeś wokół Mojego Świetlistego Krzyża Pojednań i Mnie Jezusa Miłosiernego i dobrze, że starasz się w pokorze czytać Moją wolę. Nawrócą się protestanci i prawosławni, jak im pokażemy całą prawdę, bez przekrętów w środku. Nawrócą się i Żydzi, ale do tego potrzebuję i ciebie Jerzy.    

Brak komentarzy: