wtorek, 19 stycznia 2016

Nowicjat u Anioła Stróża Polski


17 styczeń niedziela, 2 rocznica śmierci żony Ireny zwanej Ewą. Po nieomal godzinnym wieczornym radosnym śpiewaniu kolęd grający na gitarze Kuba ogłasza przerwę na posiłek. W domu jest 35 osób. Nie słychać Józefa, a i Pojednania nie miał kto uruchomić, by odmówić wieczorny Anioł Pański, o czym jako gospodarz  zapomniałem. Proszę o głos i robi się cicho
      Nim coś przekąsimy opowiem wam o moim najnowszym nabytku wiszącym na reprezentacyjnej ścianie, w pokoju w którym siedzimy. Jest to  reprodukcja obrazu Jacka Malczewskiego "Zmartwychwstanie / Nieśmiertelność", którą nabyłem latem tego roku. Nie opisuję zebranym świętego obrazu, okoliczności jego nabycia, oraz głębokiej wizjonerskiej wizji malarza, której szczegóły odkrywa mi nadal Bóg stopniowo. Wspominam o malarzu, cytując zebranym słowo wstępne do drugiego wydania "Wielkiego Tercjarza" Michaliny Janoszanki, jakie znalazłem w książce pod wiele mówiącym mi tytułem "Daj mi duszę" Augusta Kardynała Hlonda Prymasa Polski, w której zawarto wybór pism i przemówień Ks. Prymasa z lat 1897-1948 (wyd. Salezjańskie Łódź 1979).
Nie będę przytaczał tu w całości słów Prymasa Polski. Umieściłem je na blogu http://pojednanie2.blogspot.com/2015/12/kard-august-hlond-o-jacku-malczewskim.html
Zacytuję tylko jedno zdanie
"Był chrześcijaninem o wierze prostej i szczerej, katolikiem modlącym się, ubranym w tercjański habit ... mężem, który nosząc stygmat wielkości, na przełomie epok przelał na płótno nieśmiertelne kreacje tej kultury, która swą chrześcijańską istotą ratuje dzisiaj ludzkość od zalewu barbarzyństwa".
On wykładowca w latach 1896-1900 i 1910-1921 na Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i rektor Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w latach 1912-1914 przywdział habit tercjański. Kiedy wstąpił do zakonu? Nie wiem, nie dotarłem do źródeł. Przeszukując internet o "Zmartwychwstaniu / Nieśmiertelności " nie ma zbyt wielu informacji. 
Na zakończenie swojego wystąpienia oznajmiłem zebranej rodzinie i znajomym, że tyle co wstąpiłem do nowicjatu. Reakcja Staszka M. była natychmiastowa i głośna: "To bardzo dobra decyzja". Wszyscy byli natomiast zszokowani i ciekawi nazwy zakonu, a co ciekawsi dopytywali o kolor habitu. Nikogo natomiast nie interesował cel, reguła, statut zakonu. Odpowiedziałem wszystkim, że to tajemnica
Malczewski też głęboko ukrył swoją tajemnicę i nie afiszował się swoim tercjaństwem
     A teraz jeszcze raz spójrzcie na jego Zmartwychwstanie
Na kobietę - Anioła patrzę dzisiaj jak na Anioła Stróża Polski  dyktującego orędzia dla Polski i Polaków w latach 2009 - 2014 a spisane przez Adama Człowieka wyd. przez Instytut Wydawniczy Św. Jakuba w Szczecinie w 2015 roku. To prywatne objawienia posiadające Nichil obstat zatwierdzone do studiowania i medytacji prywatnej przez Ks. Abpa Andrzeja Dzięgę (05.05.2015 nr O1d-2/2015).  Dostałem je od miłych przyjaciół z życzeniami Bożej Miłości jako prezent pod choinkę. Gdy zaś spoglądam na ślepca - wizjonera Jacka Malczewskiego, to widzę w nim przyszłego patrona zakonu w którym rozpocząłem nowicjat. Na dzisiaj mam dylemat ile lat może sobie liczyć na obrazie autoportret malarza? 46 bo tyle miał lat malarz w 1900 roku, czy może 66 lat, bo tyle lat miał w 1920 roku, (ostatni, najpóźniej datowany obraz Św. Agnieszka pochodzi z lat 1920 -1921, czy też 75 lat, bo tyle miał gdy zmarł będąc na starość ślepcem. Malarz ślepiec, co za krzyż nałożył na niego Bóg?
Jedno jest pewne w stosunku do siebie był wizjonerem, bo namalował siebie jako ślepca ze szkaplerzem w dłoni. 
A Anioł głoszący Zmartwychwstanie / Nieśmiertelność? To może być symbol Polski jako Anioła Stróża Polski, może to być także symbol Kościoła Katolickiego głoszącego Zmartwychwstanie, wypuszczającego ze szklanej miseczki kolejne różnokolorowe motyle opuszczające kokony i wzbijające się w niebo z Polską jako pierwszą. A może to Matka Boska przedstawiona jako najpiękniejsza Królowa Aniołów. Malarz mieszkał do śmierci w wilii Pod Matką Boską na Krakowskim Zwierzyńcu (zupełnie jak ja)
Kogoż ja nie widziałem w tym Aniele i zmarłą moją Ewę, która pracę magisterską pisała na temat samouświęcenia w pismach Jana Chryzostoma, a do której niejednokrotnie się zwracałem: "Ty mój Aniele", i jej babcię Teresę na zdjęciu z przełomu wieków. 
     Było, nie było ale jedno jest pewne, że to wszystko co się wokół mnie dzieje zamyka się w dwóch słowach: LOGISTYKI  ZBAWIENIA. Logistyki zbawienia nie tylko siebie ale i innych, tak jak głosi hasło na moim domu. "Miłosierdzie to troska o zbawienie bliźniego."        

Brak komentarzy: