sobota, 2 stycznia 2016

Po co klękać, kiedy można na stojaka?

Dzisiaj będzie wyjątkowo krótko. 
kartka z dzienniczka Jerzego
Wczoraj w pierwszy dzień roku w drodze do kościoła na ranną Mszę św. poślizgnąłem się na zamarzniętej kałuży i przewróciłem na wznak na oczach wczorajszego solenizanta i jego żony. Wracając już sam po ostrzeżeniu parafian przez ks. Proboszcza,że spadł pierwszy tej zimy śnieżek i jest bardzo ślisko, gdy doszedłem do tego samego miejsca i odezwał się wewnętrzny głos "uważaj ślisko" nieomal w tej samej sekundzie runąłem po raz drugi na wznak. Pod śniegiem po przeciwległej stronie ulicy była zamarznięta kałuża. Nie potrafię tego niczym wytłumaczyć. Mogę tylko powiedzieć, że nie zaklnąłem, a wręcz przeciwnie, podnosząc się obolały podziękowałem Bogu, że mi się nic nie stało. Głowa na Pogodnej nie dotknęła nawierzchni  z pozbruku a ja radosny z bolącym dupskiem wróciłem na śniadanie do domu. 
Noc miałem ciężką jestem przeziębiony, w gardle mi zasycha, nie idzie przez nos oddychać , a w gardle czuję kluchę. Po pierwszym obudzeniu w środku nocy nie mogłem się zwlec z łóżka. Głowa nie dawała się oderwać od poduszki. Wściekle bolały mnie mięśnie szyjne, które uchroniły głowę przed uderzeniem w nawierzchnię. 
Przy drugim przebudzeniu kłopot był z dolną częścią ciała obolały nie mogłem wstać z łóżka. 
Rano było jako tako. Po toalecie pan Bóg najważniejszy 12 stopni mrozu, a więc na modlitwę nie pod pomnik a do kościoła na 7:00 rano. W kościele 10 mężczyzn licząc z organistą i obsługą liturgiczną przy ołtarzu i jedna kobieta.
Przede mną  w ławce mężczyzna. To chyba jest pan M. Nie widzieliśmy się kilka lat, jak się obróci w dowolną stronę na znak pokoju to się upewnię. Nie obrócił się. Gdy wracałem z Panem Jezusem po Komunii św. rozpoznałem znajomego. Po Mszy św i różańcu przysiadłem się by szepnąć mu słówko. Proszę przyjść do mnie dzisiaj, jestem cały dzień w domu. Dobrze odpowiedział nie wypuszczając różańca z dłoni. Jak się okazało został na kolejnej Mszy św. Zrobił postanowienie, że w tym roku za każdego członka Rządu ofiaruje po 9 Mszy św. Rozpoczął od pana Prezydenta. 
Tak jak obiecał podjechał około 17:00. Na rozmowie zeszły nam dwie godziny. 
O czym rozmawialiśmy?
O kolędach!
"Chrystus się rodzi nas oswobodzi 
Anieli grają, bydlęta klękają"
A ludzie?
Ludzie mają wolną wolę.
Prostują nadal kolana.
Po co klękać przed Jezusem 
kiedy można na stojaka. 
Po co nie grzeszyć
kiedy można na stojaka.
Po co, po co 
kiedy można to i tamto.
Zmienią prawo, 
to i my się zmienimy.        

Brak komentarzy: