poniedziałek, 4 stycznia 2016

Przypowieść o Starym Kapłanie.

       Na ostatnim kręgu biblijnym przyjęliśmy jako zadanie domowe: "Być jak Jezus". 
Jezus często nauczał w przypowieściach. Były to sytuacje niekoniecznie powiązanie z konkretnymi osobami, choć możliwe do zaobserwowania w potocznym życiu. Dzisiaj siedział na osiołku w objęciach Maryi i uciekał przed złymi ludźmi.

       Dzisiaj i ja skorzystam z Jezusowej formy przypowieści. Będzie to przypowieść o Starym Kapłanie, który sprawuje ostatnią Mszę św. w swoim ziemskim życiu. Oczywiście on o tym nie wie, że będzie to jego ostatnia ofiara, kiedy wcielił się w swego Mistrza, Jezusa Chrystusa, by następnego dnia złożyć ziemskie ciało na łożu, na którym przyjdzie mu umrzeć. 

      My jesteśmy na jego Mszy św. To Kapłan jeszcze starej daty. Czuje, że nie ma już na tyle sił by odprawić całą niedzielną Mszę św. w rycie rzymskim tzw trydenckim, w jakim odprawiał ją w młodości i dlatego decyduje się odprawić ją przodem do Ludu Bożego. O ile pamięć ma jeszcze doskonałą, o tyle wzrok kiepski i przy ołtarzu do czytania ewangelii posługuje się lupą.  Posoborową liturgię zna na pamięć i pragnąc zjednoczyć się z ofiarą krzyżową Jezusa, nieomal cały czas ma oczy przymknięte. 

      Na ołtarzu oprócz pateny z dużą hostią oraz kielicha z winem, stoją dwa dodatkowe kielichy z czubato ułożonymi komunikantami. Spojrzawszy przed Konsekracją na oba kielichy dusza Starego Kapłana odczuwa wielką radość. Czuję się słabo.  

      Panie Jezu, tak jak Ty rozmnożyłeś chleby, tak za moment współofiarowany Bogu Ojcu, staniesz się obecny, nie tylko w dużej hostii, ale i w każdym z tych małych komunikantów. Starczy ich do następnego pierwszego piątku. 

      Następuje moment Konsekracji chleba. Kapłan chwyta obiema rękoma dużą hostię z pateny i nie odrywając łokci od ołtarza, wspierając się na nich, by zachować równowagę mówi: Hoc Est Enim Corpus Meum.(To jest bowiem Ciało Moje). Następnie podobnie unosząc kielich z winem mówi Hic  Est Enim Calix  Sanguinis Mei Novi Et  Aeterni  Testamenti Misterium Fidei: Qui Pro Vobis Et Pro Multis Effundetur In  Remissionem Peccatorum. (To jest bowiem kielich Krwi Mojej Nowego i Wiecznego Przymierza, Tajemnica Wiary, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.)

      Chleb stał się Żywym Ciałem, a wino Żywą Krwią Chrystusa. Tak było każdego dnia od czasu, gdy przyjął święcenia kapłańskie. Ale tym razem było nieco inaczej. Chleb stał się oczywiście Ciałem, które wypełniło się jednocześnie Krwią i stanął przy nim Żywy Chrystus i do tego ubrany w kapłański strój. Chwycił szybko jeden z kielichów z ołtarza i nic nie mówiąc zaniósł pod zamknięte drzwiczki tabernakulum. Gdy wrócił do zszokowanego kapłana szepnął mu cichutko: dlaczego nie spożywasz Mego Ciała i nie pijesz Mojej Krwi?

      Stary Kapłan zachęcony przez Jezusa spożył wolno dużą Konsekrowaną Hostię i na koniec popił maleńkim łykiem Chrystusowej Krwi. Miało smak wina, taki sam, jaki miało przez wszystkie lata jego kapłaństwa. Gdy chciał chwycić drugi kielich z maleńkimi Konsekrowanymi Komunikantami by zejść rozdawać je wiernym, nie zauważył nie tylko Żywego Zmartwychwstałego Eucharystycznego Jezusa Chrystusa, który przed momentem zszedł z leżącego krzyża na ołtarzu, ale i drugiego kielicha który jeszcze przed momentem stał na ołtarzu. 

        Panie Jezu co ja teraz biedny pocznę , kogo ja teraz podam moim wiernym zasmucił się Starszy Kapłan? I w tym momencie usłyszał wewnętrzny głos Jezusa Miłosiernego, którego Żywe Ciało przed momentem właśnie spożył. Wiem Synu jak bardzo lubisz komunikować. Ostatnio komunikowałeś zawsze przy balaskach. Wiem, jak się boisz by się przy tym nie przewrócić, ulżę ci mój wierny Synu. A teraz pozwól, pójdę z tym drugim kielichem komunikować ludzi na kościele. 

      Stanął Jezus na krawędzi stopnia, a ludzie ustawili się tak, jak zarządził przed niecałym rokiem Ksiądz Proboszcz gęsiego w kolejce. I Jezus rozdawał swoje Przenajświętsze Ciało mówiąc krótko "Ciało moje, "Ciało moje".  Mówił tak szybko, Ciało moje, że ludzie nawet nie zauważyli, że jeszcze wczoraj słyszeli inne słowa.

        Nie będę opisywał reakcji ludzi. Przyjmowali Chrystusa, tak jak to czynią ostatnio. Kiedyś klękali przed Królem, teraz jak można stać, tak jak na zachodzie, to po co nam klękać... 

       A Chrystus rozdawał swoje Ciało wszystkim: tym co stoją i tym nielicznym co klękają, tym co rękę wyciągają i tym co język pokazują, nie patrzył na ubiór czy ktoś jest pod krawatem, czy fryzura odświętna, czy ma stosowny ubiór, czy też w czerwonym płaszczu uklęknął, czy za tymi głosował, którzy ustawy przeciwko życiu wprowadzili, a teraz ich bronią. Nie zważał na to co widział w duszach każdego i  bez wyjątku częstował  wszystkich swoim świętym Ciałem, wszak to Rok Miłosierdzia.

       Stary Kapłan stał za ołtarzem i długo puryfikował kielich. Gdy przed komunikującym Jezusem klęknęła w czerwonym płaszczu Pani Małgorzata chciał krzyknąć, ależ Jezu ona jest od Natanka, a mój Arcybiskup zakazał udzielania takim Komunii św. 

       Oj, oj  ......... ,  tu Jezus wymienił imię Starego Kapłana. Czy nie słyszałeś słów własnej homilii, którąś przed chwilą głosił, że trzeba słuchać bardziej Boga niż ludzi? Wiesz mój Synu, pani Małgorzata, której nie dałeś wczoraj Mojego Ciała cały czas się za pośrednictwem Mojej Matki  za ciebie do Mnie modli. Dla twojego dobra będziesz od tej chwili czekał w bólach, aż przyjdzie ze Mną do ciebie twój współbrat w kapłaństwie i powie: Corpus Domini nostri Jesu Christi costodiat animam tuam in vitam aeternam.(Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niech strzeże duszy twojej na żywot wieczny.) 

       Amen.     

Ps: następny dzień godz. 19:20 Ks. Piotr Natanek dopowiada z Grzechyni nieco inne zakończenie podobnej historii. Stary Kapłan jest po kilku miesiącach na Jasnej Górze, gdzie spotyka panią "Małgosię" i ją żarliwie przeprasza za to, że nie podał jej Pana Jezusa.

Brak komentarzy: