niedziela, 3 stycznia 2016

Co z intronizacją?


        Słowa ks Kard. Augusta Hlonda - (1881 - 1948) jakie wpisał do przedmowy "Wielkiego Tercjarza"  Jacka Malczewskiego http://pojednanie2.blogspot.com/2015/12/kard-august-hlond-o-jacku-malczewskim.html stały się przyczynkiem aby zająć się bliżej tą osobą. Był to pierwszy człowiek na ziemiach polskich, który mógł dokonać intronizacji Chrystusa na Króla Polski, o którą do śmierci zabiegała Rozalia Celak. Drugim takim szczęśliwcem jest mój obecny Ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki Metropolita Poznański.  Już nie dużo do tego potrzeba. To że Zmartwychwstały Jezus Chrystus jako Syn naszej Królowej Maryi jest dla Polaków  Królem Polski jest dla wierzącego człowieka oczywiste. Rzecz w tym żeby władze państwowe i kościelne uznały formalnie ten akt, a zabezpieczenie koronacji podobne jak na Lednicy się znajdzie.


         Odlana 5,5 metrowa postać Chrystusa stoi od ubiegłego lata w podkrakowskich Balicach i czeka na ukoronowanie. Bez korony na głowie Chrystusa nie ugną się, i słusznie nie ugną się kolana bezbożnych, jeśli uważający się za wierzących hierarchowie i ludzie kultury, nie zechcą sami wcześniej uznać królewskości Zbawiciela Świata.

Nagrają to kamery Telewizji Publicznej z takiego oto drona i pójdzie obraz korzących Trzech Króli się na cały świat. Bez królewskiej korony Chrystus nie przybędzie do Poznania. Chrystus Król albo śmierć modlą się do Maryi na Wykrocie w 18 stopniowym mrozie, tłuczeni równo pielgrzymi.


         Na Zamku Królewskim w Warszawie przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i wicepremier minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński poinformowali wspólnie o centralnych obchodach 1050 rocznicy Chrztu Polski. 

Tak chcemy w 2016 roku przeżywać tę rocznicę, aby wymazać z pamięci tę wojnę państwa z Kościołem sprzed 50 laty, deklarują jednoznacznie zarówno nowo wybrane władze świeckie jak i władze kościelne. Klucze są po obu stronach wystarczy otworzyć Bramy Miłosierdzia.

Tak dobrego klimatu do intronizacji nie miał nawet kard. August Hlond jeden z  najwybitniejszych Polaków, prawdziwy przywódca duchowy Polski w latach 1926 - 1948 poprzednik Prymasa Tysiąclecia. Ani jeden, ani drugi nie wchodzili w żadne kompromisy z komunistami sprawującymi władzę po II wojnie światowej. 

Bezkompromisowa postawa Księdza Prymasa Augusta Hlonda w głoszeniu ewangelicznej prawdy była bardzo niewygodna dla komunistycznych władz. Z niewyjaśnionych do dzisiaj powodów, po udanej operacji wyrostka robaczkowego, na skutek infekcji niewiadomego pochodzenia, 22 października 1948 roku w szpitalu Sióstr Elżbietanek na Mokotowie umierał Prymas Polski, kard. August Hlond. I mnie bezpośrednio przed wyjazdem dopadła szatańska infekcja. Zaczęło się, ale nie teraz czas na moje zwierzenia.

Była godzina 10:30, gdy Ks. Kardynał wydał ostatnie tchnienie. Kilka godzin wcześniej mówił do zgromadzonych przy jego łóżku: "W obliczu śmierci trzeba być radosnym. Wszystkich nas to spotka. Trzeba śmierć pogodnie przyjmować. Ona jest przejściem do lepszego życia. Jest drogą do wieczności". Odszedł na spotkanie z Chrystusem i Jego Matką. W przeddzień swojej śmierci, późnym wieczorem, kardynał Hlond dodawał otuchy swoim najbliższym współpracownikom mówiąc:

 "Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo jeśli przyjdzie - będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów i Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, odwoła do nieba i będzie, jak chce sam Bóg. Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie... Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa". To zdjęcia trumny o Jana Góry złożonej w grobie na Lednicy jakie dane było mi zrobić przed zasypaniem grobu piaskiem.


Kardynał August Hlond był przekonany, że jedną z najważniejszych potrzeb Kościoła jest obrona przed tym uosobionym złem, którym jest szatan, a Matka Boża, jest największą nieprzyjaciółką, jaką Bóg przeciwstawił szatanowi. Dlatego, w duchu orędzia fatimskiego, 8 września 1946 r. Ksiądz Prymas wraz z całym Episkopatem w obecności miliona Polaków, na Jasnej Górze, dokonał aktu poświęcenia całej Polski Niepokalanemu Sercu Maryi. 

W ten sposób Polska stała się pierwszym krajem, po Portugalii, który tego aktu dokonał zgodnie z prośbą wypowiedzianą przez Matkę Bożą w Fatimie. Poprzez poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi Polska weszła na fatimską drogę zawierzenia Maryi i wypełniania Jej próśb. Tak rozpoczęła się wyjątkowa droga Kościoła w Polsce, który jako jedyny w krajach komunistycznych zdołał zachować wyjątkowo duży obszar wolności i niezależności.

Kardynał A. Hlond w swoim nauczaniu wypowiadał prorocze słowa: "Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyną broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo - jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. 



Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod jej płaszczem.  

Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę". Ksiądz Prymas uwrażliwiał kapłanów i wiernych, aby byli świadomi, że są w samym centrum dramatycznego zmagania się dobra ze złem. 16 sierpnia 1948 r. mówił:

"Jesteśmy świadkami zaciętej walki między państwem Bożym a państwem szatana. 

Wprawdzie walka ta stale się toczy bez zawieszenia broni, walka najdłuższa i najpowszechniejsza. Dziś jednak na oczach naszych toczy się ona tak zawzięcie jak nigdy. Z jednej strony odbywa się zdobywczy pochód Królestwa Chrystusowego, z drugiej zaś strony ciąży nad światem łapa szatana, tak zachłannie i perfidnie, jak to jeszcze nigdy nie bywało. 

Nowoczesne pogaństwo, opętane jakby kultem demona, odrzuciło wszelkie idee moralne, wymazało pojęcie człowieczeństwa. Upaja się wizją społeczeństwa, w którym już nie rozbrzmiewa imię Boże, a w którym pojęcie religii i moralności chrześcijańskiej są wytępione bezpowrotnie. 

Wyniki tej rozgrywki pomiędzy państwem Bożym a państwem szatana nie nastręcza wątpliwości. Kościół ma zapewnione zwycięstwo: "Bramy piekielne nie przemogą go" [Mt 16, 18]. Chodzi tylko o to, by każdy człowiek rzucił na szalę tego zwycięstwa zasługę swego moralnego czynu. 

Jeśli kto, to zwłaszcza my, kapłani (Chrystusowcy), winniśmy w tej decydującej walce stanąć w pierwszych szeregach. Od nas zależy, by godzinę triumfu przyśpieszyć. Każdy z nas w tym boju ma wyznaczone stanowisko. Kto na wyznaczonym swoim posterunku nie daje z siebie wszystkiego, jest zdrajcą sprawy Bożej i naraża na niebezpieczeństwo innych. Kto zaś z tej walki z wygodnictwa się usuwa, jest dezerterem z szeregów oficerskich Chrystusa" (audiencja dla ks. Ignacego Posadzego, przełożonego generalnego Towarzystwa Chrystusowego). 

wykorzystano fragmenty z : http://www.duchprawdy.com/kardynal_august_hlond_prymas_polski.htm

Brak komentarzy: