poniedziałek, 8 lutego 2016

Handel ludżmi i ludzkimi organami.


        Mój Anioł Stróż obudził nie dzisiaj dokładnie o 3:00 w nocy. Było to już drugie przebudzenie tej nocy. Na pierwsze nie zareagowałem i poprosiłem Go tylko, abym się przebudził o 3:00. Wg. harmonogramu przyjmowania leków, który sobie rozpisałem w cyklu 6 razy w ciągu doby,  godzina 3:00 w nocy jest jedną z czterech godzin w ciągu doby, w której przyjmuję Vancomycinę -MIP 500. W praktyce wygląda to tak, jakbym cały harmonogram ustawił pod Jezusa i Maryję. 
        O 3:00 w nocy i 3:00 po południu  Jezus, czyli Koronka do Bożego Miłosierdzia,
        O 9::00 rano różaniec i 9 :00 wieczorem Apel Jasnogórski to dla Maryi 
        O 6:00 rano i 6:00 wieczorem Anioł Pański dla obojga Maryi i Jezusa  i praktycznie mam  w nowicjacie nie tylko cały dzień "obstawiony" Dwojgiem Serc, ale i swoje serce i swoje jelita. A wszystko to z tej przyczyny, że żywych szczepów bakterii dobrych nie mogę łykać z antybiotykiem zwalczającym złe szczepy bakteryjne,  które nie wiedzieć czemu opanowały moje jelita. 

         W 2015 roku papież Franciszek ogłosił, że obchodzone w Kościele katolickim 8 lutego liturgiczne wspomnienie św. Józefiny Bakhity, niewolnicy z Sudanu, będzie Międzynarodowym Dniem Modlitwy i Refleksji na temat Walki z Handlem Ludźmi.
         Akcja ogłoszona przez sieć Bakhita ds. Przeciwdziałania i Pomocy Ofiarom Współczesnych Form Niewolnictwa przy Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych zachęca: „Zamieńmy NOC w MOC Miłosierdzia” zakłada, aby 8 lutego, o godz. 3.00 w nocy przerwać sen i odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego, przyzywając miłosierdzia dla ofiar handlu ludźmi i sprawców ich cierpienia. 
       8 lutego, we wspomnienie św. Bakhity, mamy konkretną okazję otworzyć szeroko serca i wyrazić nasza solidarność z tymi wszystkimi, których świat i jego żądze uczynili współczesnymi niewolnikami – czytamy w zaproszeniu do uczestnictwa w akcji.
        Organizatorzy inicjatywy przekonują, że handel ludźmi jest plagą naszych czasów. Szacuje się, że w świecie żyje 27 mln kobiet, mężczyzn i dzieci, którzy są zmuszani do pracy w niewolniczych warunkach, (toć to nieomal cała Polska) są wykorzystywani seksualnie, przymusza się ich do żebractwa, pozbawia organów.



Panie nasz, Boże nasz, siłę masz, siłę dasz. Tylko Ty, tylko Ty mażesz dać siłę ludowi swojemu.
     Króluj nam Chryste w NOC MIŁOSIERDZIA śle lekarzom transplantologom ratującym w godziwy i Boży sposób życie ludzkie o każdej porze i w każdej godzinie Jerzy z Placu Zmartwychwstania.


       Kto mnie słucha, kto mnie czyta zastanawiam się spoglądając na zdjęcie pustej sali wykładowej im.prof. Ludwika Rydygiera. A jednak skoro Bóg dał mi taką misję, to widocznie mam mówić do pustej sali. Dziwne to moje pustelnicze powołanie. 

        Pierwsza noc w szpitalu ze środy na pierwszy czwartek lutego. Sytuacja nieomal podobna do dzisiejszej nocy. Po raz drugi budzę się o 3:00. Jeszcze nie przyjmuję leków o tej porze. Obok na łóżku  pacjent strasznie chrapie. 

W szpitalnej ciszy każdy szmer jest słyszalny i przez zmysły chorego wyolbrzymiany. Nie mogę mieć do niego pretensji. Ostrzegł mnie przed uśnięciem że chrapie, a ja miałem wybór: mogłem poprosić o środek nasenny, bądź zdać się na wolę Bożą i tylko przyjąć jego oświadczenie do wiadomości. 
       Wieczorem przed kolonoskopią musiałem wypić 3,5 litra przeczyszczającego płynu oraz przyjąć lewatywę, wypinając cztery litery na pielęgniarkę, co zdaje się  bardziej moją psyche dotknęło niż jej. 
      Z wieczora  usnąłem pierwszy nie mając problemów. Przy pierwszym przebudzeniu, obudziliśmy się oboje i zaproponowałem sąsiadowi, że mu opowiem bajkę o Aniele. Nie przystał na propozycję i delikatnie mnie sprowadził na ziemię mówiąc :
      Ma pan jutro kolonoskopię i musi być pan wyspany. Nie musimy na rozmowy zarywać nocy, opowie mi pan rano.
     Cóż, miał rację i po raz drugi udało mi się przed nim zasnąć. 
     Tym razem o 3:00 w nocy było inaczej. Nie obudził go dźwięk spłuczki, a chrapanie z minuty na minutę wzmagało się. Nie było mowy bym zasnął. 
     Pójdę sobie do szpitalnej kaplicy pomyślałem i ubrawszy sweter wyszedłem na korytarz. Na końcu korytarza jest kantor pielęgniarek. Do tego miejsca nie dochodził już głos chrapania. Jedna z pań drzemała na kozetce, a druga coś robiła przy komputerze. Gdy stanąłem w drzwiach dyżurki i przyciszonym głosem powiedziałem: przepraszam ... spojrzała w moją stronę, zbladła, a w jej oczach pojawił się niesamowity strach, tak jakby ujrzała przed sobą jakiegoś ducha. Gdy po chwili doszła do siebie mówi:
      Pacjent ma dzwonek przy łóżku i nie wolno mu chodzić w nocy po oddziale. Jak się coś dzieje to przywołuje nim pielęgniarkę. 
     O co panu chodzi, zapytała na końcu długiego potoku słów przerywanego moimi kilkakrotnymi przepraszam, ale nie chciałem pani wystraszyć.
     Chciałem wyjść na 20 minut do szpitalnej kaplicy.
Ależ w żadnym wypadku, nie wypuszczę pana po nocy poza oddział, Na opuszczenie musiałby mieć pan zgodę lekarza dyżurnego.  A zresztą to kaplica w nocy jest zamknięta. 
      Nie miałem co z nią dyskutować, spytałem wobec tego czy mogę posiedzieć sobie na korytarzu. Myślę sobie, wezmę różaniec i książkę "Ogień Hostii" uspokoję rozkołatane chrapaniem nerwy  i jak współpacjent skończy chrapać, wrócę na salę. Nie chciałem na wysoką władzę ustawodawczą skarżyć pielęgniarce, że chrapie
     Nie pomogło. 
     Głosem rozkazującym, nie znoszącym sprzeciwu, powiedziała: Marsz do łóżka, proszę się położyć i spać. 
     Nie miałem wyboru. 
     Była tak rozdygotana tym moim nagłym, cichym pojawieniem się, że nie było co z nią się targować o nocleg na korytarzu. Gdy się położyłem na łóżku kolega nadal chrapał. Trudno Panie Boże, skoro nie mogę iść do Ciebie, Ty przyjdź do mnie. Nie trwało chyba więcej niż 5 minut i już spałem by się obudzić dopiero rano. 

Brak komentarzy: