środa, 10 lutego 2016

Korban

Droga do zbawienia Księga Micheasza
(6, 1) Słuchajcie, proszę, tego, co Pan powiedział: 
"Stań Jerzy, prawuj się wobec gór, a nie wobec ludzi, niech słuchają pagórki twego głosu!" 
Z takim przesłaniem obudziłem się dzisiejszego ranka, po wczorajszym kręgu biblijnym. Koniec, nie pójdę na następny krąg. Mam stanąć i prawować się z górami, a pagórki, a nie ludzie mają słuchać głosu mego. 
Dlaczego? 
Było nas jedenaście osób. Zabrakło nie tylko Judasza, ale co ważniejsze Jezusa. No, po prostu, mimo naszej modlitwy do Ducha Świętego nie pojawił się wśród nas. 
Dlaczego? 
(6, 2-3) Słuchajcie, góry, sporu Pańskiego, nakłońcie uszu, posady ziemi! Oto Pan ma spór ze swym ludem i oskarżać będzie Izraela. Ludu mój ludu cóżem ci uczynił? Czym ci się uprzykrzyłem? Odpowiedz Mi! 
        Dlaczego nikt poza Jerzym nie podzielił się realizacją podjętego na poprzednim kręgu postanowienia i przyjętego na siebie zadania. Zapomnieliście kochani o Mnie. Ks. Proboszcz przypomniał je Wam na początku spotkania: 
"BYĆ jak JEZUS!"
       I co..? Żaden z Was nie chciał mnie naśladować..? Żaden nie chciał się, choć w jednym, do Mnie upodobnić..? 
      Trzy miesiące życia straciliście kochani na drodze do zbawienia. Już tego nie nadgonicie. Raz dany Wam czas, już nie będzie Wam po raz wtóry przywrócony. Popatrzcie Ojczyzna się zmienia, a Wy zakodowaliście się w swoich chybsko - baranowskich ciepłych grajdołkach. Nic, a nic do Was nie dociera. Nie chcecie stanąć w Prawdzie. O higienie chcieliście rozmawiać, o niedomytych kubkach i misach, a nie o pryncypiach, o moich deptanych od lat przez KOD i nie tylko przykazaniach danych Mojżeszowi, o których Wam tłukł przez lata do głów. Oburzyliście się na Mojżesza, co on ma Wam do gadania zapominając, że Ja Wasz Bóg kazałem mu mówić w Moim imieniu. Pączki  były najważniejsze na spotkaniu, a nie rozpoczynający się dzisiaj okres Wielkiego Postu. Grzech to czy nie grzech jeść w piątek mięso, kiedy biskupi zezwolili na wesela i zabawy w piątki? Czy Was jeszcze stać na poszczenie czy tylko na odchudzanieNie stać Was było, tym razem po raz pierwszy w historii kręgów biblijnych, na przyjęcie jednego wspólnego dla wszystkich postanowienia, zadania domowego. Odrzuciliście tradycję!
Dlaczego?  
Bo jak powiedział ks. Proboszcz: po co się wiązać, kiedy wiadomo z góry, że tego się nie wykona, że o podjętym postanowieniu się zapomni, tak bardzo, że nawet do głowy Wam nie przyjdzie się spowiadać z podjętego wspólnie, a nie wykonanego zobowiązania? Tak, tak "Miałem być jak Jezus", miałem uczynić krok do przodu na drodze do zbawienia. Nie piszę Wam o "logistyce zbawienia", ale o słowach Boga z Księgi Micheasza na których otworzyło mi się dzisiejszego ranka Pismo Święte. Nie dziwcie się, że w Waszym "chrześcijańskim " życiu nic się nie dzieje, że Bóg nie zsyła na Was łask. Przecież, jak Wy tego nie chcecie, nie dziwcie się. Nie chcecie "być jak Jezus", olewacie  swój rozwój duchowy, a krąg biblijny sprowadzacie do spotkania towarzyskiego, to wybaczcie, wolę o Bogu rozmawiać z "pagórkami". 
Jeśli na pięć pytań co przeczytany tekst biblijny mówi do mnie słyszę zewsząd  takie odpowiedzi:   
- Czy przeczytane Słowo Ewangelii z dnia dotyka mojego życia, nie pada odpowiedź, to znaczy, że  NIE DOTYKA.
- A na pytanie: Jakie uczucia wywołała odczytana na dzisiejszej Mszy św. Ewangelia, brak jest odpowiedzi, to tłumaczę to sobie że: ŻADNE
- A co jest trudne, wymagające, radykalne w usłyszanym Słowie Pana chrześcijanin  nic nie odpowiada: to nic znaczy NIC
- To może nam powiedz najważniejszą dla ciebie myśl,  przeczytaj najważniejsze zdanie i znowu cisza: to mogę tylko na dwa sposoby tłumaczyć sobie albo dla Ciebie NIC nie jest WAŻNE, albo  WSZYSTKO jest bardzo WAŻNE.
- No to może czegoś nie rozumiesz w dzisiejszej Ewangelii, bo dla mnie takim nie zrozumiałym było słowo "Korban", a dla Ciebie?  Nic nie mówisz a więc WSZYSTKO  JASNE.  
         Wiecie, dla mnie też jest dzisiaj wszystko jasne i dlatego prawować się będę wobec gór. Niech pagórki słuchają głosu mego,  jak się spieram z Panem. Góry i posady ziemi słuchać będą sporu Pańskiego, jak Pan, a nie ja, oskarżać będzie swój lud.
(6, 8) Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czegoż żąda Pan od ciebie, jeśli nie pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim? 
Tak Boże...

Trzeba bronić ewangelicznej niezawisłości ambony

· 
Ambona (1)
Trzeba bronić ewangelicznej niezawisłości ambony.


Ludzie o odchyleniach religioznawczo-ateistyczno-agenturalnych nie wiedzą, o co chodzi.

Natomiast rzymscy katolicy – wierzący – rozumieją, że kapłan nie wylatuje na ambonę z głupia frant.

Rzymscy katolicy wiedzą, że kapłan naradza się z Panem Bogiem nad tym, co i jak powiedzieć z ambony. Modlitwa to żelazny element warsztatu kaznodziei. Jest Pan Bóg, który daje autorytet kaznodziei i posyła, aby głosić Jego słowo.

Zdaje się, że wielu katolików patrzy na służbę kaznodziejską dość po ateistycznemu i bardzo naturalistycznie. Tu autor tych słów pozwoli, że wtrącę swoje trzy grosze. Wymuszanie, sugerowanie przez parafian , by proboszcz użył ambony do obrony zagrożonej demokracji wydaję mi się, że winno być natychmiast publicznie potępione z tej samej ambony Część winy za taki stan rzeczy ponoszą sami (niektórzy) kaznodzieje, którzy zamiast wiernego przekazu depozytu wiary, używają ambony do głoszenia poglądów różnych.

Autorytet kaznodziei nie rodzi się ze statystyki ludzkiej. Autorytet kaznodziei rodzi się z mandatu Bożego: Pan Bóg upoważnia, posyła, nakazuje i autoryzuje służbę kaznodziejską kaznodziei wiernego.

Kto, niepowołany, ingeruje w służbę kaznodziejską, niech wie, że dosięgnie go ingerencja Boga. To nie są żarty.

Nie mówimy o protagonistycznej i egocentrycznej wizji ambony (egocentryk błyszczący).

Mówimy o ewangelicznej wierności ambony (kaznodzieja wierny).

W tym sensie mówimy: trzeba bronić ewangelicznej niezawisłości ambony.

I trzeba się modlić o kaznodziejów wiernych.
 

Brak komentarzy: