wtorek, 9 lutego 2016

Krąg biblijny: spór o Tradycję

Spis treści: 
1. Rozważany fragment Ewangelii z dnia, kolor niebieski.
2. Rozważanie św. ojca Pio na temat tego fragmentu, kolor fioletowy
3. Poradnia językowa dr Macieja  Malinowskiego na temat skąd się wzięło słowo skarbonka? kolor zielony
4. Korban wg wigipedi kolor khaki
5. Moje wystąpienie (wstęp na temat zadania domowego i rozwinięcie rozważań na temat sporu o tradycję) - kolor czarny
6. Podsumowanie ks Jacka Bałemby SDB.- także czarny

Spór o tradycję
1 Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy.
>
2 I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami.
3 Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść
4 I [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.
5 Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»
6 Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane?
Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 
7 Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi.
8 Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, <dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie>».
9 I mówił do nich: «Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować.
10 Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie
11 A wy mówicie: "Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze] jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie" -
12 to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki.
13 I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie». 
*************************************************************

 7,1 Nie jest jasne, dlaczego faryzeusze, z których większość mieszkała w Jerozolimie, nagle znaleźli się w Galilei. Niektórzy komentatorzy sugerują, ze przybyli tam, by dokonać oceny nauki Jezusa i przekonać się, czy nie jest fałszywym nauczycielem, który radzi lud (zob. Pwt 13,13-14). Hipoteza ta jest możliwa; gdyby jednak ich misja miała tak poważny charakter, Marek przypuszczalnie by o tym wspomniał. Faryzeusze owi mogli po prostu chcieć posłuchać i ogólnie ocenić tego znanego nauczyciela; mogli też reprezentować jedynie małe grono faryzeuszów, którzy mieszkali w Galilei.  

7,2-3 Faryzeusze skrupulatnie przestrzegali nakazu mycia rąk jako elementu rytualnej czystości, mimo że zasada ta nie wywodziła się ze Starego Testamentu i mogła nawiązywać do wpływów greckich. Marek daje swoim pogańskim czytelnikom jedynie pobieżną charakterystykę znacznie bardziej rozbudowanego zwyczaju (niektórzy uczeni są zdania, ze obowiązywał on tylko w niektóre dni), chociaż mogli oni znać podobne praktyki żydowskie dotyczące czystości rytualnej, które były stosowane w ich części świata (Żydzi żyjący w diasporze znani byli z tego, ze obmywali ręce.)  

7,4 Obmycie rąk miało na celu usunięcie częściowej nieczystości rytualnej nabytej np. na targu. Ręce zanurzano w wodzie po nadgarstki lub polewano wodą z czystego naczynia. Faryzeusze mieli tez przepisy dotyczące zanurzania naczyń w celu usunięcia ich nieczystości. 

  7,5 Faryzeusze mieli wielki szacunek dla swojej tradycji i niechętnie odnosili się do zmian, jeśli nie były one absolutnie konieczne. Zawsze starali się opierać na nauczaniu swoich poprzedników. Pragnęli dowiedzieć się czy Jezus, jako znany nauczyciel, porusza sprawy, o których naucza ich tradycja (takie jak obmywanie rąk), by na tej podstawie dokonać oceny Jego nauki. 

  7,6-8 Jezus cytuje fragment proroctwa Izajasza skierowanego przeciwko ówczesnemu Izraelowi (Iz 29,13). To, co faryzeusze uważali za cenne wartości duchowe — tradycji pochodzącej od wielu pobożnych i mądrych nauczycieli, którzy starali się wyjaśniać i stosować Boże Prawo — Jezus uznaje za wypaczenie prostego przesłania Bożego. 

  7,9-13 Wielu żydowskich nauczycieli uważało przykazanie dotyczące czci wobec ojca i matki za najważniejszy element Prawa. Żydowscy egzegeci zawierali w jego treści obowiązek troski o rodziców, gdy znajdą się w podeszłym wieku. Jednocześnie tradycja pozwalała na składanie różnych rzeczy w ofierze lub poświęcanie ich do użytku w Bożej Świątyni. (Słowo „korban” pojawia się na naczyniach ofiarnych i znaczy „poświęcony Bogu”; w znaczeniu potocznym mogło też oznaczać „zakazane dla takiego lub innego użytku”.) Jedna ze szkół żydowskich z czasów Jezusa głosiła, ze ślubowanie, iż coś zostało poświęcone dla Boga i zakazane dla innych celów, odnosiło się również do członków rodziny. Nawet jeśli ci, do których zakaz był skierowany, używali go jedynie sporadycznie. Niektórzy, skądinąd religijni ludzie, wykorzystywali tę praktykę, by zachować dla siebie to, co w przeciwnym razie powinno zostać przeznaczone na wsparcie rodziców — wbrew nauce faryzeuszów, ze należy im pomagać. 
        Jezus nie atakuje tutaj faryzejskiej teorii religijnej, lecz brak spójności pomiędzy teorią a praktyką: miłość do Prawa doprowadziła ich (podobnie jak niektórych współczesnych chrześcijan) do przywiązywania tak wielkiej wagi do szczegółów prawnych, że zaczęto wyszukiwać kruczki prawne w celu obejścia ducha Bożego Prawa.  

Komentarz do Ewangelii:
św. Padre Pio z Pietrelciny (1887-1968), kapucyn
T, 74 ; CE, 39-40 
 

 *******************************

 Poradnia językowa dr Macieja  Malinowskiego  http://obcyjezykpolski.pl/polszczyzna-od-reki-pana-literki/skad-sie-wzielo-slowo-skarbonka/

Ciekawa jest historii rzeczownika skarbonka. Jak wiadomo, chodzi o ‘pojemnik z małym otworem do wrzucania pieniędzy, często w kształcie domku, świnki albo – jak chciał „Starszy Pan” Jeremi Przybora – jabłuszka (pisał: Moja dziewuszka nie ma serduszka” / i nie wiadomo co w zamian; / może skarbonkę w formie jabłuszka, / co z pestką z perły podzwania), które to pieniądze najczęściej daje się wyjąć dopiero po rozbiciu całości (dawniej skarbonki były blaszane, zamykano je więc na kluczyk, który głęboko chowano).

Wyobraźcie sobie, że na dobrą sprawę nie powinno być w polszczyźnie owego niewinnie wyglądającego słówka. Powstało ono bowiem ze skrzyżowania dwóch różnych wyrazów, choć podobnych brzmieniowo i znaczeniowo: biblijnej karbony (‘pojemnik na pieniądze) i rodzimego skarbu (‘zbiór rzeczy drogocennych).

Jeśli już, to należałoby dziś mówić i pisać karbonka (a właściwie korbanka, ale o tym, dlaczego właśnie tak, w dalszej części tekstu). Posłuchajcie, jak doszło do wymieszania obydwu wspomnianych słów. W dawnej polszczyźnie istniał wyraz karbona przejęty przez nas z greki (korbanás z hebrajskiego gorbān).

Upowszechnił się w postaci zniekształconej. Zamiast korbana mówiono karbona; po prostu przestawiono sobie głoski a i o, tak żeby cały wyraz zaczynał się od kar- (jak skar- w słowie skarb). Pisano na przykład: Wystawione po kościołach katedralnych k a r b o n y napełniały się jałmużnami; Widziałem ubogich, którzy grosz wdowi kładli do zwieszonej na łańcuchu k a r b o n y.

W tym momencie koniecznie należy wspomnieć o tym, czym była biblijna karbona (a właściwie korbana, korban,). Przystępnie wyjaśnia to prof. Jan Miodek w „Słowniku ojczyzny polszczyzny” (Wydawnictwo „Europa”, Wrocław 2005): „W czasach nowotestamentowych istniało żydowskie prawo zwalniające dzieci z obowiązku utrzymywania swych rodziców na starość. Owo uwolnienie następowało w momencie złożenia na rzecz świątyni specjalnej ofiary pieniężnej, którą nazywano właśnie »korban«”.

  Jeśli więc ktoś powiedział ojcu lub matce: korban, korbana, oznaczało to, że to, co miał dać na ich utrzymanie, ofiarował Bogu. Tak oto słowo korban, czyli ‘biblijna ofiara pieniężna’, funkcjonujące później w języku polskim w zniekształconej postaci karbon albo karbona, stało się za jakiś czas nazwą samego przedmiotu, czyli ‘puszki, do której wrzucało się pieniądze’, a skrzyżowane z rodzimym skarbem, przekształciło się najpierw w skarbonę, a następnie w skarbonkę. Prawda, że niezwykle ciekawa jest etymologia niektórych wyrazów?!

********************************


wg wikipedi : https://pl.wikipedia.org/wiki/Korban
Korban – różne rodzaje ofiar całopalnych, jakie zostały opisane w Tanach i Talmudzie. Były składane przez Izraelitów, a w późniejszych czasach przez Kohanim (kapłanów) w Świątyni Jerozolimskiej. Korban pochodzi od hebrajskiego słowa K [a] R [o] V (קרב), które oznacza przybyć do Boga lub zbliżyć się do Niego i jest podobne do łacińskiego sacrificium, sacrum facere (czynić świętym)[1]. Żydzi składali nieustannie ofiary Bogu: zwierzęta, rośliny czy kadzidło były codziennie ofiarowane w Świątyni przez kapłanów. Prawo przewidywało, że powinny zostać ofiarowane pierwociny z płodów ziemi i pierworodne zwierzęta. Również pierworodni mężczyźni powinni zostać ofiarowani Jahwe, a potem wykupieni (Pwt 12,31; Pwt 18,10)[2]. O Korbanie wspominał Jezus Chrystus w Mk 7,11:


                            *********************************


         Na ostatnim kręgu biblijnym przyjęliśmy postanowienie "Być jak Jezus". Jako, że  pierwszy raz w ramach kręgu byłem autorem "zadania domowego" utkwiło mi ono w pamięci i nic dziwnego że każdego dnia wracałem do niego, częstokroć pisząc o tym na blogu.
        Być jak Jezus, to nie tylko wyrzucać handlarzy ze świątyni Pańskiej. Teksty codziennych czytań mszalnych każdego dnia stawiały mnie w roli mego Mistrza Jezusa Chrystusa.  Tak też było dzisiejszego dnia.
        Usłyszane na rannej Mszy św. czytania mszalne postawiły mnie w roli Jezusa toczącego z dzisiejszymi faryzeuszami i uczonymi w piśmie spór o tradycję.

        To tyle tytułem wstępu. Resztę przeczytam w odpowiedniej chwili, gdy będziemy dyskutować nad dzisiejszą Ewangelią św  Marka (Mk 7, 1-13), w nawiązaniu do podobnej (Mt 15, 1-9).





Dzisiejsze rozważanie biblijne rozpocznę od ostatniego wiersza 13 (uwaga porządkowa: słowa Ewangelii  wg św. Marka (Mk7,6b-13) - kolor niebieski, moje komentarze, dopiski - kolor czarny).

I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».



13b Wiele innych podobnych rzeczy czynicie - mówi dzisiaj do nas Jezus. 

    Zadajmy sobie pytanie: o czym mógł myśleć Jezus mówiąc te słowa na kartach Ewangelii Marka? 

     Mówiąc o Korbanie i o czci ojca oraz matki myślał prawdopodobnie o swoim Ojcu Niebiańskim i swojej Matce Maryi. Za życia, przed swoją odkupieńczą śmiercią krzyżową, nie mógł wprost żądać od faryzeuszy i uczonych w piśmie oddawania czci ani sobie, jako Bogu współistotnemu Ojcu,  ani swojej Matce Maryi. 

     Ale dzisiaj? 

     Dzisiaj, Jezus powtórzyłby tak, jak przed dwoma tysiącami lat słowa Izajasza:

6b Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.

7 Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi.

8 Uchyliliście nie tylko czwarte ale i pierwsze, drugie, piąte i szóste oraz pozostałe przykazaniea Boże, a trzymacie się ludzkiej laickiej, bezbożnej tradycji, <dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie>».

9 I mówił do nich: «Umiecie dobrze uchylać kolejne przykazaniea Boże, aby swoją bezbożną tradycję wprowadzać i zachować. 

10 Mojżesz nie tylko tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją, oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie, ale i powiedział: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną, a imienia Pana Boga twego nie będziesz plugawił. Kto zaś zabija poczęte życie i prawnie przyzwala na cudzołóstwo, lepiej by mu było gdyby sam śmiercią zginął, z kamieniem uwieszonym u szyi.

11 A wy mówicie: "Jeśli kto powie Bogu Ojcu lub Matce Boskiej: Korban, to znaczy darem [złożonym w ofierze człowiekowi] jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie Boże i Matko Najświętsza

12 to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla Boga Ojca ni dla Matki Boskiej.  

13 I znosicie słowo Boże przez waszą laicką, bezbożną tradycję, którąście sobie przekazali i wnosicie do Mojego Kościoła Katolickiego. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie». 




zwrócił się między innymi do mnie, wczoraj na blogu, jeden z katolickich kapłanów ks. dr  Jacek Bałemba SDB  

 

„Widzącym Czcicielom Pustki”  (wszystkie te trzy wyrazy pisane w jednym cudzysłowie,  każdy z dużej litery ze wzgl. na szacunek do zajmowanych stanowisk) Tradycja katolicka jest niepotrzebna. (słowo Tradycja  także jest pisane z dużej litery, z racji na jeszcze większy szacunek do Tradycji katolickiej, która biorąc chronologicznie wyprzedziła czasowo nawet Pismo Święte, które też zawsze piszę z dużej litery. Tym, którym sumienie nie zgasło – owszem.

Brak komentarzy: