sobota, 27 lutego 2016

Radosny pogrzeb


Byłem dzisiaj w Poznaniu na pogrzebie. Muszę się wam przyznać, że lubię uczestniczyć w takich pogrzebach. To był na prawdę radosny pogrzeb mimo, że nawet mnie pokulały się na nim łzy. Uczestniczyłem w ceremonii pochówku ziemskiego ciała, a nie prochów, mimo że to duże miasto, jednej z sióstr mojej mamy, a zarazem siostry drugiej żony mego ojca. Jednym słowem podwójna ciocia Ania m Ania. 


A to jedno z pierwszych powojennych zdjęć z ciocią Manią. Ten mały chłopczyk z wiaderkiem i łopatką to oczywiście ja. Pogrzeb, kogo by nie był, to najlepsza okazja by stanąć i spojrzeć w oczy Matki. Tej ziemskiej i tej, do której śpiewamy "O Pośredniczko! Rzuć twe wejrzenie łaskawe na nas przyjmij westchnienie. Pokaż nam Matko Twojego Syna, w górnej krainie, Salve Regina."  i zdobyć się na refleksję o naszym zmartwychwstaniu.   

Dlaczego był to radosny pogrzeb?
Bo mimo cmentarnej scenerii nie chowaliśmy człowieka. 
Jak to powiecie? 
Ano tak to! 
Każdy człowiek składa się ze śmiertelnego ciała i z nieśmiertelnej duszy. Wierzący chrześcijanie nie mają żadnej wątpliwości, że chowają do ziemi zbędne dla nieba, "zużyte" ziemskie śmiertelne grzeszne ciało. 

A dusza? 
A dusza idzie zdać rachunek przed Bogiem ze swojej ziemskiej miłości do Boga i ludzi. 
     Niebo, ewentualnie przejściowo czyściec ma zagwarantowana ta dusza człowiecza, która zarówno Boga jak i ludzi miłowała do momentu opuszczenia ziemskiego ciała. 
        Cóż się jednak dzieje, gdy ludzka miłość poważnie szwankowała?

Brak choć jednego elementu: czy to miłości Boga, czy to miłości ludzi rodzi bowiem fatalne skutki dla duszy ludzkiej. Jeśli brakuje miłości jest w ludzkiej duszy nienawiść. To straszne z jaką nienawiścią w sercu rozumny człowiek  może kłaść się do trumny.

Często ludzie nie zdają sobie nawet sprawy z tego i wydaje im się, że jest jakiś stan pośredni, "obojętny", między miłością a nienawiścią. Mówią wtedy o zmarłym usprawiedliwiając najczęściej siebie: "to był dobry człowiek". 
Co to znaczy dobry człowiek? 
No on kochał nie tylko ludzi ale i zwierzęta, nawet muchy w swoim życiu by nie zabił. No i co z tego dobry człowieku? 

Jak nie miłowałeś Boga, dosadniej, jak nie chciałeś go miłować, grzesząc ciężko przeciwko pierwszemu przykazaniu lekceważąc sobie Ducha Świętego, jak go olewałeś, miałeś go gdzieś, to w twoim sercu panuje nienawiść

Skoro cały czas spekulujesz nad tym: jak uzyskać ludzką aprobatę dla obejścia odwiecznych Bożych przykazań, to w twoim sercu panuje nienawiść do Boga, który ani na jotę nie chce zmienić interpretacji przykazań, które przekazał Mojrzeszowi. 

Tak, tak, mnie możesz powiedzieć nieprawda, ale Wszechwiedzący Sprawiedliwy Bóg nie wpuści cię ze śmiertelnym grzechem do czyśćca. Tak nauczał Jezus, tak nauczali Apostołowie i tak Kościół przez dwa tysiące lat nauczał, że Bóg jest nie tylko miłosierny ale i sprawiedliwy. Skoro do ostatniej chwili nie chcesz uznać swoich grzechów, odstąpić od przywiązania do nich, starając się zadośćuczynić za nie, to nie mów Bogu że go kochasz, że go miłujesz

        Nie licz na to, że Bóg cię przytuli do swego Boskiego Serca, skoro sam Go wyrzuciłeś ze swego życia, uspokajając swoje sumienie owsiakową charytatywą. 
      Taki wał, twoja dusza nie utulona nieskończoną miłością Boga, będzie Go na wieki wieków przeklinała. Nie wprawiona za życia miłowaniem Boga nie będzie Go potrafiła miłować po śmierci ciała. 

Zresztą to takie proste i oczywiste. Nie wierząc w Boga wydaje ci się przyjacielu, że życie twoje skończy się tak, jak całej przyrody ożywionej. 
Powtarzając wielokrotnie za życia: po śmierci nic nie ma i dlatego muszę się póki czas maksymalnie nachlapać ziemskich rozkoszy, tak się tymi "rozkoszami" zamulisz, że nie usłyszysz Bożego wołania: Pójdź za Mną. 

Pozbawiony siły nadziei na radość wieczną bez trosk i łez nie zwrócisz się jak Dobry Łotr do Zbawiciela Świata, by usłyszeć od Niego: dziś jeszcze będziesz ze mną w raju. Przeciwnie do końca życia  będziesz przeklinał i szydził z Boga powtarzając za szatanem: skoro był taki wszechmocny, to czemu nie kazał  się Aniołom zdjąć z krzyża, będziesz dalej bluźnił w myślach a może i słowach powtarzając na okrągło Boga nie ma, Boga nie ma, Boga nie ma.

Co mi tam, jestem tylko proch, który wcześniej czy później musi iść do ziemi. Kochany czy zdołasz wtedy, w tej ostatniej godzinie wspomnieć na zbawczą misZbawiciela Świata 
Słuchaj, słuchaj uczyń z nami cud, abyśmy wszyscy doszli do Twojego Królestwa.

Długo się zastanawiałem czy umieścić powyższe zdjęcie na blogu. W ostateczności przekonały mnie słowa tego kapłana. Gdy po ceremonii pogrzebu dziękowałem mu za słowa, które powiedział nad grobem, powiedział do mnie: powiedziałem to o co się modliłem w czasie Mszy św. Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Zdaje się, że uchwyciłem obiektywem moment tej rozmowy.  
  
Rozpoczyna się ceremonia męki naszego Pana.                 


Przeistoczenie wina w Krew Chrystusową.

 Modlitwa Kościoła



 Modlitwa Kościoła 




Modlitwa Kościoła

Przez Chrystusa, 
w Chrystusie
i z Chrystusem









 Ojcze nasz.


Oto Baranek Boży


 Intencje mszalne.


Dziękujemy Bogu Ojcu wraz z Kapłanami za ofiarę Mszy św. w intencji naszej zmarłej.

Tej pieśni nie lubiła zmarła Aniela. Dlaczego? Nie powiedział mi. Może jeszcze coś powie.


Stała jak przystało na kobietę przez całą Eucharystyczną ofiarę Jezusa Chrystusa pod Jego krzyżem. Nie płakała jak sierota. Miała świadomość i pewność jak Matka Boska że On zmartwychwstanie. Całe życie wierzyła w Zmartwychwstanie Jego ciała i swojego uwielbionego ciała i tą wiarę starała się jak mogła przekazać dzieciom i wnukom. 
Dziękujemy ci wszyscy, którzy zetknęliśmy się z Twoją wiarą. Potrafiłaś nią "zarazić"  wielu.
Także i Irenę Ewę i mnie.

 Zgasł płomień świeczki Twojego życia. Duch Twój poszybował do wiecznego Raju. Dziękujemy Ci za wszystko. Żyj w spokoju wiecznym. Amen.

Brak komentarzy: