środa, 3 lutego 2016

Ranek 3 luty

Dziś idę w ostatnią 11. regułę. "O wypełnieniu się woli Bożej". Nie ma co snucie własnych planów. Dziś 3 luty,  za miesiąc czwartek 3 marzec planowane przyjęcie do szpitala, 3 Kwiecień w uroczystość Bożego Miłosierdzia, tablica wotywna z hołdem dla Chrystusa Króla Polski, 3 maj święto Matki Bożej. Błądzę, to numerologia. Snujesz Jerzy swoje plany. Chcesz być na topie, chcesz żeby Bóg działał wg. twojego planu. Pamiętaj człowiek nie wie czego żąda od niego Bóg, chyba że uprosi taką łaskę u Boga, albo mu ją po prostu Bóg da sam z siebie. Trudno się domyśleć o co Panu Bogu chodzi? A tu się okazuje, że nasze ziemskie życie jest w szczegółach zaplanowane u Boga zanim się narodziliśmy. Całe Boże plany determinuje wolna wola człowieka, dar którym Bóg obdarzył każdą ludzką istotę, Boski dar równy Stwórcy. Takim darem, tyle że jednorazowym obdarzył Bóg twory duchowe Aniołów. Jedne wybrały zło i zostały na wieczne czasy potępione inne wybrały dobro. Ludzkie plany przekreślają Boże plany. Patrz miałeś być tym a tym Planowałem dla ciebie kapłaństwo, a ty w 20 roku popełniłeś samobójstwo. By to zrozumieć warto czytać Regułę Mariańską, czytać by się wchłonęło logistykę zbawienia. Każdy ruch podporządkowany pod Dzienniczek Duszy. Nie ma przerwy od Boga, nawet na pół godziny. Myślenie o Bogu w niczym nie będzie mi przeszkadzało.  Nie mam marnować czasu na niepotrzebną pracę. Nie marnować czasu na niepotrzebną paplaninę. Przykład Ewa: każdy ma do wypowiedzenia w Bożym planie określoną ilość słów. Człowiek ma tylko jedno jedyne życie. Nie ma wcieleń reinkarnacji. Z perspektywy nieba na tyle udane, na ile się nim wypełnia wola Boża. 
       Tyle na dzisiaj, resztę dopiszę po powrocie ze szpitala, za moment wychodzę na badanie i kolonoskopię 

3 komentarze:

Bogumiła Dmochowska pisze...

Trzymam...różaniec dzisiaj za Pana, Jerzy ❤ Daj Boże zdrowie!
Serdecznie pozdrawiam ❤

Anonimowy pisze...

Panie Jerzy niech Bóg błogosławi a Maryja ma w swej opiece. Błogosławionego dnia życzymy

Jerzy pisze...

Pani Bogumile i Anonimowemu dziękuję za modlitwę i życzenia. Anonimowego bardzo proszę by w przyszłości się podpisywał choćby imieniem, gdyż dzisiaj anonimowym jest dla mnie złodziej, który opędzlował mi chatę, nie potrafiąc zrozumieć, że moje wpisy na blogu są do takich jak Wy Kochani. Teraz będzie miał wielki problem, nie ze mną, nie z policją, która wcześniej czy później sprawę umorzy, a z Bogiem. I w tym moje największe zmartwienie, bo Miłosierdzie to nie pogodzenie się ze stratą, a troska o zbawienie bliźniego, a wtym przypadku Złodzieja. Dobrze, że od razu potrafiłem mu przebaczyć, gorzej, że nie mam forsy na wykupienie leków, a mają kosztować od 600 - 800 zł. Bo któż z większą gotówką wybiera się do szpitala na 3 dni. A tu jeszcze mój ostatni spowiednik rozpoczął dzisiejsze kazanie, poszedłem pieszo prosto ze szpitala do kościoła ofiarować tę Mszę św i Komunię św w intencji lekarza, który się mną zajął, od zdania: "Ja mu tego nigdy nie zapomnę". To było powiedziane przy pierwszym piątku chyba do setki osób i nie myślałem słuchając tych słów, że po godzinie przyjdzie mi zdać praktyczny egzamin ze złości i nienawiści przed Bogiem. Pragnę cię zatem Złodzieju poinformować, że teraz to kolej na Ciebie i nie ja, a Bóg rozliczy Cię z zadośćuczynienia z tą kradzież. Na tym kończę na blogu sprawę kradzieży, bo czas się zająć ważniejszymi sprawami ducha.