sobota, 6 lutego 2016

W odbytnicy i esicy.

     We środę 3 lutego, rano na godzinę 9:00 proszę się zgłosić do paradni chirurgicznej w celu przyjęcia do szpitala z ostrym zapaleniem jelita cienkiego i grubego wywołanego prawdopodobnie przez zakażenie bardzo złośliwą bakterią zwaną krótko CD, byśmy zobaczyli robiąc panu kolonoskopię jelita cd z tą CD. (co dalej z tą CD)
   Co zabrać? 
   Leki, które pan codziennie używa.
   Na jak długo? 
   Jak wszystko pójdzie dobrze na dwa, trzy dni.
   Jak się przygotować?
   We wtorek lekko strawna dieta, wieczorem nie jeść kolacji.
   Wszystko jasne. 
   Tak jest.
W poprzedzający wyjazd do szpitala wieczór dzwoni Kuba.     
      Syn pyta. To na którą po tatę przyjechać.
      Planowałem iść na 6:30 do Pallotynów, to od 8:00 jestem do twojej dyspozycji.
      W takim razie mam inny plan, możemy iść razem na 8:00 gdzieś po drodze do kościoła, są cztery do dyspozycji, a potem od razu do szpitala. 
       Doskonale, dobry pomysł. Tym bardziej, że nie jestem jeszcze spakowany.
       Ma Ojciec całą noc przed sobą.

Środa, piąta rano: pakuję się w godzinę i kończę wpis Ranek 3 luty. na blogu zdaniem: Tyle na dzisiaj, resztę dopiszę po powrocie ze szpitala, za moment wychodzę na badanie i kolonoskopię. Jest godzina 7:13.  Zjawia się Kuba, pakujemy się do jego samochodu

      No to do którego kościoła jedziemy pyta się syn?
      U Zmartwychwstańców jest na 8:00 do 8:30, a potem koronka do 8:45, to tak będzie na styk. 
     To może gdzieś bliżej szpitala?
     Nie ma sprawy, decyduj.
Jedziemy ul Grochowską w kierunku kościoła pw. Jana Kantego. Gdy jesteśmy na Os. Świerczewskiego Kuba pyta jak podjechać pod kościół na ul. Swobody?

     Najlepiej stanąć przy Grochowskiej i dojść pieszo do Kościoła - odpowiadam
     Parkuje przy Grochowskiej. 
     Wchodzimy do kościoła pw. św. Jerzego. Najlepsza okazja by wezwać za orędownika swojego Patrona. On rycerz też miał niejednokrotnie pietra przed tym co go miało czekać. Życie to przecież ciągła walka ze swoimi słabościami, a strach przed niewiadomą potrafi mieć wielkie oczy

       Spoglądam na malowidło w głównym ołtarzu. Wielkie żółte BOŻE OKO, ŚWIATŁOŚĆ  w trójkącie strzelistego sklepienia dachu. Boże wielbię Cię, jak to dobrze, że Ty wszystko widzisz w Boskiej światłości. 

      Przyglądam się Twojemu OKU, jakieś takie postrzępione koliste kręgi wokół centrum, w którym stoi Chrystusowy Krzyż. Powoli złoto żółta tarcza zaczyna się delikatnie kręcić wokół podstawy krzyża. To Ziemia, to nasza planeta Ziemia nabiera coraz bardziej szybkości obrotowej. Ależ tak! Czas należy do Boga. Tylko On stoiKrzyż Jego Syna stoi na ciemnej skale ziemskiej Golgoty nieruchomy, a wszystko inne cała Ziemia kręci si kręci coraz to szybciej i szybciej. Zacierają się kontury kontynentów, a ona planeta Ziemia wiruje w złotym Świetle Bożego Krzyża, w świetle Bożego Zmartwychwstania.  

      Im bliżej Przeistoczenia Ziemia zamienia się w duży bochen chleba, owoc ziemi i pracy rąk ludzkich, by za moment stać się jedną Wielką Złotą Eucharystią, jednym przeogromnym Ciałem Chrystusa ofiarowanym Bogu Ojcu przez Jego Ukrzyżowanego i oddającego za mnie życie Bogu Ojcu przez Jego Syna za pośrednictwem kapłana, mojego duchowego Syna, Syna naszej parafii

       Co pana tu do nas dzisiaj przyniosło?
       Pewno św. Jan Paweł II, o którym ksiądz mówił w homilii. Do Ewy przyszedł ją wspomóc w wigilię pierwszej operacji glejaka, za którą mu dziękowała. Jest tabliczka wotywna o tym, na Pomniku Miłosierdzia. Bksiądz 10 lat temu w koncelebrze Mszy św., w czasie której bp Zdzisław Fortuniak poświęcił pomnik, a dzisiaj mnie wspomaga przed jutrzejszą kolonoskopią. Jestem ciekaw czy dostanie zaproszenie na X lecie? Zobacz jak skrzyżował Błażejki nade mną.

       Popatrz Jerzy, Ta ogromna złota tarcza nagle się zatrzymała i bardziej przypomina ci ogromną uplecioną ze słomy łuczniczą tarczę strzelniczą z Chrystusem w dziesiątce.
      Jasne jak to Złote  Słońce!
Przecież to jednocześnie kościół patronalny Służb Mundurowych, a w szczególności policjantów. Dokładnie tak! Strzał w dziesiątkę, celny strzał

      Koniec strzałów, będzie krew. Czas na Pojednanie w Narodzie. Nie wystarczy wam Polacy, że się z Chrystusa na krzyżu i z ciebie Jerzy krew leje. Zobacz, zobacz spływa po drewnie w samo centrum i zastyga. Zastyga jak ta skała, jak ten szlachetny bursztynowy kamień, zastyga jak te twoje skrzepy Jerzy.

       Proszę Jerzy nie mów już dalej o swojej krwi. Ale ja nie o swojej mówię. Mówię o Chrystusowej, która mnie przenika od głowy, do samych stóp, nie opuszczając jelit. 

Opuszcza duszę, opuszcza serce i krąży po Komunii św. po całym moim organizmie. Ona jest nie tylko duchowa, ona jest także fizyczna. Tak jak Jezus za życia był nie tylko duchowy ale i fizyczny. I taki został ofiarowany przez Ks. Bartka Bogu Ojcu. 
      Gdzieś to już słyszałem "Być jak Jezus", "Jezus mnie przenika", tak jak przenika każdego chrześcijanina na globie ziemskim. Spójrz z góry na stojącą za Ks. Bartłomiejem chrzcielnicę, To jest to samo ujęcie jak w głównym ołtarzu.

      Tak, tak ten ogromny złoty krąg, to wnętrze czyste. Wnętrze mojego jelita widziane nie z góry, ale od środka przez robiący od środka kolorowe zdjęcia  kolonoskop w wielkim powiększeniu. Czyste od narośli, czyste od guzów, gruczołów, gruczolaków, w którym żerują w wielkim nadmiarze bakterie clostridium difficile, wydalając zabójcze dla mego organizmu toksyny, a utrzymujące w moich błonach śluzowych odbytnicy i esicy przewlekły stan zapalny. Cud 
Cud, który zanim się wydarzył już się stał cudem. 

ps: Pana, który leżał ze mną na pokoju informuję, że do niedzieli 7 lutego jego meil przy mnie wysyłany nie wpłynął na moją skrzynkę wchodzącą.

Brak komentarzy: