poniedziałek, 28 marca 2016

11. Modlitwa Chrześcijanki w wieku sędziwym


Wielu z nas jest po Wielkopiątkowych przeżyciach w Kalwarii Zebrzydowskiej. Przeżyliśmy tam doświadczenie wiary, był to czas miłości Boga. Było nas może i 100 tys osób.
Dziś napiszę kilka słów w oparciu o "11 modlitwę Chrześcijanki w wieku sędziwymSłowa modlitwy, liczącej ponad 170 lat,  pisane będą niebieską czcionką, moje komentarze czarną

W Wielki Piątek Pan Jezus przelał swoją Krew za wszystkich ludzi. I każe nam szanować każdego człowieka: czy to drania czy świętego. Jak wielki jest dla Boga każdy człowiek? Unosiłem się w duchu na arabów. Wczoraj zrozumiałem, że oni są Bogu potrzebni. 

Podobnie uniosłem się w duchu na przyjaciółkę Ewy. Dzisiaj zrozumiałem, że i ona jest Bogu potrzebna. Bóg daje Europie arabów by ją podpalić, a mnie dchrześcijankę w wieku sędziwym by mnie rozgrzać. Tak jak Bóg wybiera, taką otrzymuje  zapłatę. Arabowie czczą Mahometa, a katolicy swoją pseudo gorliwością, jak w czasie kazania powiedział dzisiaj prawdopodobne o mnie i do mnie ks. Proboszcz, potrafią zniechęcić drugich do wiary. 
W każdy poniedziałek modlimy się za naszych wrogów. Ja zaś, do swego kalendarza intencji dopiszę w pierwsze poniedziałki m-ca modlitwę za siebie i za życzliwych przyjaciół w wieku sędziwym.
Oto ona:

Do późnych lat przedłużyłeś życie moje Panie
       Na 720 osób w moim drzewie genealogicznym, których data urodzenia jest znana, mających wiek powyżej 90 tki udało się przeżyć tylko 7 osobom (to jest 1%), w grupie wiekowej 80-89 lat żyją 32 osoby (4%), a w mojej grupie wiekowej 70-79 lat 57 osób korzysta jeszcze z życia (8%)
      Co to praktycznie oznacza dla mnie
      Statystycznie rzecz biorąc: na dwoje babka wróżyła. Za dziesięć lat już tylko połowa z moich rówieśników będzie jeszcze żyła na tym świecie
      Ale to oznacza, że, statystycznie rzecz biorąc, połowę moich równolatów Bóg powoła przed tron Swojej Boskiej sprawiedliwości. Miłosierdzie Boże mamy zagwarantowane wszyscy i od naszej dobrej woli zależy czy będziemy korzystać z jego dobrodziejstw w Sakramencie Pojednania, czy też nie.        
      Ale nasuwa się i taki wniosek: wszyscy bez wyjątku nie wyłączając najmłodszego delikwenta zaewidencjonowanego w drzewie genealogicznym, mogą nie dożyć jutrzejszego dnia, obniżając statystyczną średnią wieku.  A to spostrzeżenie rodzi już określone konsekwencje. Czy to nam się podoba, czy też nie wszyscy,  tak jak Jezus zmartwychwstał, tak i my zmartwychwstaniemy
        Problemem staje się pytanie co dalej
Czy skupiając się na świątecznym stole odpowiem sobie na to pytanie ,czy mając naście lub dziesiąt lat odsunę to pytanie do następnych Świąt Zmartwychwstania, które być może nazwę Świętami Wiosennymi. A tu sprawa jest poważna, chodzi przecież nie o kilkadziesiąt czy nawet sto lat ale o całą wieczność. Czy uda się nam załapać na czyściec, czy też mając na sumieniu grzechy śmiertelne skażemy się na wejściu od razu na piekło. 
      Szeroko rozumiany Ród Zygarłowskich objętych statystyką  nie żyje długo. Na 538 osób objętych statystyką, dla których znana jest data urodzenia i data zgonu, średnia  życia wynosi 53 lata dla mężczyzn i 58 lat dla kobiet
      Kochana Rodzino, nie wystarczy się pocieszać i wmawiać sobie, że dzisiaj ludzie objęci statystyką żyją dłużej niż żyli 100 czy 200 lat temu. 
      Tak, to prawda, ale jakie to ma znaczenie w stosunku do wieczności
      Żadne!...
      Czy nie czas na refleksję?... 
      Zacznę wobec tego jeszcze raz modlitwę:
Do późnych lat przedłużyłeś życie moje Panie! I dozwoliłeś mi dożyć wieku, do jakiego mało ludzi dochodzi.  
       To nie ja, to nie medycyna, to nie lekarze, nie tabletki przedłużają moje życie o każdy jeden dzień, to tylko i wyłącznie Twoja wola Panie mój i Królu. Ja już Ci życie ofiarowałem jako żertwa bez reszty, a skoro mi pozwalasz każdego dnia Cię chwalić, to z tą większą ochotą to czynię
      Jest to Twoja, o Boże łaska, za którą pokorne dzięki Ci składam, bo nader wiele dobrego otrzymałem z Ojcowskiej Twej ręki w życiu moim, a choć czasami miałem dni smutne, przykładowo tak jak przedwczorajszą Wielką Sobotę, toś mi i do ich zniesienia dopomógł, i zaraz po zachmurzeniu i burzy rozkazałeś słońcu ze swą miłą jasnością na pociechę mi posłużyć. 
       Tak właśnie odebrałem wczorajszy poranek Zmartwychwstania, kiedy jadąc z "Pojednaniem" na holu z Baranowa na wschód do Poznania dwujezdniową ul Dąbrowskiego między 6:40-6:45 miałem ogromną kulę złocistego, a nie rażącego w oczy, wschodzącego znad zabudowań miasta słońca przed sobą. Nie mogłem się zatrzymać by zrobić zdjęcia i tu je wkleić, bo bym się spóźnił na Rezurekcję i procesję przy stadionie Lecha.
       Tak jest, Boże! zawsze byłeś dobrym, przetoć pragnę Ci złożyć dzięki za wszelkie dobro jakim mnie w życiu moim obdarzałeś. I dusza moja tak wiele łask doznała od Ciebie, Boże. Ty mnie ubroniłeś i zachowałeś od ciężkich grzechów i wielkich zbrodni! a gdym ze słabości przewinił i zbłądził przebaczyłeś mi, i znów przyjąłeś litościwie do łaski. W Twej świętej Religii, którą nam z Nieba przyniosłeś, zawsześ mi dostarczał wielu pociech i radości, i przez nie, aż do tego sędziwego wieku zachowałeś we mnie dobre i spokojne sumienie. 
     Ach ! to stanowi teraz moją największą pociechę! Przecież niestety często upadałem i obrażałem Cię w życiu moim, nie miejsce tu by wymieniać wszystkie moje potknięcia zresztą, jest że człowiek, który by wiedział i zauważał to, jak często błądzi? przetoć spoczynku w tym moim podeszłym wieku chcę użyć, na dostateczniejsze zastanowienie się nad dawniejszym życiem moim,  czym się w nim stosował zawsze i we wszystkim do Twojej woli świętej? i na błaganie Cię, o Boże ! abyś mi nie pamiętał moich niewiadomości i darował grzechy młodości mojej; a mam mocną nadzieję, że mi dobrotliwie przebaczyć  raczysz, bo sam wiesz najlepiej, jak Cię od młodości pragnąłem  kochać
      Już nadszedł wieczór mojego życia, dni moje przeminęły wprawdzie jak cień! lecz jakże się cieszę, żem ich  nie zmarnował, ale na dobre użył!
      Teraz w pokoju wyglądać i oczekiwać mogę przyszłości, do której się sposobię. Już mi niezawodnie mało dni pozostaje do bawienia na tej ziemi; tych pragnę na dobre użyć, ufny w Twoim miłosierdziu, że mnie i przy zgonie wspomożesz i wzmocnisz łaską Swoją świętą i przeniesiesz do liczby wybranych swoich , abym się z nimi przed Tronem Twoim mógł cieszyć i Ciebie wielbić na wieki!
       Amen! 
A mają te słowa imprimatur?

Mają Kochani i to wyposażone w taki oto komentarz:
Książkę do nabożeństwa z tą modlitwą napisaną na stronach 692 i 693  jako zawierającą pobożne uczucia i westchnienia naszych Ojców, Dziadów i Babek do częstego, a pobożnego użycia polecam i błagam Boga, aby w nas odrodził pobożność naszych przodków. Was zaś proszę, abyście polecając Panu Bogu w modlitwach siebie i osoby waszemu sercu drogie polecali także i mnie, waszego Pasterza, X Marcina, nie tylko za życia lecz i wtedy, gdy będę w grobie.
Poznań, dnia 6 Września 1842
i tu pieczęć w kształcie elipsy z herbem Kard. Marcina Dunina  Arcybiskupa Gnieźnieńsko - Poznańskiego.




Brak komentarzy: