środa, 2 marca 2016

14. rocznica śmierci Łukasza

        Dzisiejszy ranek przywitał mnie śniegiem
Godzina 5:50 Plac Zmartwychwstania był równo przypruszony 1,5.  cm warstwą mokrego śniegu. Nim pierwsi przechodnie zadeptali  jego dziewiczą, chciało by się powiedzieć nieskalaną powierzchnię, wyrzeźbiłem, po raz pierwszy w tym roku, ogromne litery układające się w trzy słowa: "Jezu Ufam Tobie". To modlitewne wezwanie, znane całemu światu dzięki św. siostrze Faustynie, stawia mi dodatkowo Łukasza przed oczy. Jak już niejednokrotnie pisałem na blogu, jedno co sobie wyrzucałem w związku z jego śmiercią, to to, że nie przekazałem mu orędzia Miłosierdzia.

        Nie udało mi się zamówić Mszy św na dzisiejszy dzień, a to z powodu mojej opieszałości. Trudno.
Msza św będzie w późniejszym wolnym terminie. 
A dzisiaj klęknąłem błagając o spokój jego duszy o 8:00 rano przed krzyżem w Przeźmierowskim kościele. Tym razem Eucharystycznego Jezusa ks. Proboszcz  podał mi w kawałku maleńkiej Hostii. Jako, że nie ma przypadków, skoro to na mnie trafiło, mam okazję napisać kilka słów na temat przyjmowania przez niewielką część mojej rodziny Jezusa na rękę. 
         Nie zwróciłbym na to uwagi, gdyby sama przyjmująca Eucharystię osoba nie przyjęła Jezusa, w częściach, na raty. Tak, tak na raty i to mnie zszokowało. Zupełnie co innego gdy kapłan nad kielichem dokona świadomego, czy też przypadkowego przełamania Hostii, a co innego jak świadomie lub nieświadomie podobna rzecz zdarzy się na ręce wiernego, przyjmującego Eucharystię, podpierającego się słowami św. Łukasza: Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach (Dz 2, 42) ... Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach przyjmowali posiłek a radością i prostotą serca (Dz 2,46). 
       Nie wymienię imienia, podam tylko, że zwróciłem na to uwagę w ostatnią sobotę. Dla mnie, nie ważne było czy z rąk kapłana dostałem do ust całą Hostię, czy też dowolną Jej część. Podobnie nie ważne jest w jakich częściach spożyła żywe Ciało Jezusa Chrystusa osoba przyjmująca je z własnej ręki. Zbulwersował mnie sam fakt przyjmowania w częściach Żywego Jezusa przez osobę należącą do neokatechumenatu doskonale rozumiejącą, że w każdej drobinie Hostii jest cały Pan Jezus, z całą pełnią swego Bóstwa. 
Przenajświętszy Sakrament.
Przenajświętsza Hostia, to nie kawałek wigilijnego opłatka, którego okruch, gdy spadnie na posadkę, to nic się specjalnego nie dzieje. W przypadku Hostii dzieje się.To narażanie Boga na podeptanie Go.
      W czym rzecz?
      Rzecz sprowadza się do odejścia od wypracowanego przez wieki przez Kościół Katolicki sposobu przyjmowania Ciała Chrystusa. 

      Z Chrystusem w sercu podążyłem po skończonej Mszy św. na wspólną modlitwę do kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu. W każdy wtorek, to w kościele w Przeźmierowie czas całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu. Kaplica adoracji, z lewej strony wejścia głównego (ma też oddzielne wejście z zewnątrz), stanowi wydzielone zaszklone pomieszczenie, gdzie w niedzielę przychodzą rodzice z małymi dziećmi na Mszę św.  
     Dlaczego o tym piszę?
     Od młodego małżeństwa mieszkającego na terenie parafii w Baranowie usłyszałem uskarżanie się na to że z małymi dziećmi muszą jeździć do Poznania na ul Swobodę do kościoła, bo u nas nie ma Mszy św. dla dzieci. Proponuje im, i im podobnym, korzystanie z wydzielonej kaplicy w Przeźmierowie, a jednocześnie powiem tak, kto w domu małe dzieci uczy od młodości codziennego wielbienia na modlitwie Boga i miłości do Jezusa Chrystusa, ten nie ma problemów z grzecznym zachowaniem dzieci w kościele.

      Kaplica była pełna. Najpierw po wspólnej, a potem po krótkiej indywidualnej modlitwie pojechałem na cmentarz, gdzie przed 14 laty złożyliśmy ziemskie ciało Łukasza. Wieko Łukaszowej trumny jeszcze za życia Ewy zdążyło się zapaść. Tym razem odgarnąłem tylko śnieg z napisów na granitowych płytach nad trumnami Ireny - Ewy i Łukasza oraz odmówiłem krótkie modlitwy i odśpiewałem część Koronki do Bożego Miłosierdzia. Było wyjątkowo zimno i ze śpiewem Koronki postanowiłem się przenieść jeszcze raz do kaplicy przed Najświętszy Sakrament.

       Po zakupach w Netto wróciłem do kościoła. W kaplicy było kilka osób. Modlitewnik dziadka Stefana organisty, z ręcznie napisanymi modlitwami, okazał się bardzo przydatny. Gdy po jakimś czasie wszyscy ludzie, których zastałem w kaplicy opuściły ją, zostałem sam na sam z czterema osobami z których trzy tyle co przyszły się modlić. Trójkę z nich spytałem czy nie będą miały nic przeciwko temu jak głośno odmówię Koronkę do Bożego Miłosierdzia? Cała trójka nie miała nic przeciw, a czwartej nie pytałem. Jezusa nigdy nie pytam, czy mogę się do Niego głośno modlić, albo Mu śpiewać. Gdy skończyliśmy podziękowałem wszystkim, także tym którzy przyszli do kaplicy w trakcie modlitwy i się włączyli do Koronki. Do domu wróciłem po trzech godzinach. 

      Od kilku lat, po raz pierwszy tego roku, obchodzimy razem z władzami państwa święto Żołnierzy Wyklętych. Odznaczenia, podziękowania, nominacje generalskie podkreśliły jedność z Armią Polskiego Państwa Podziemnego, za którą przelewano krew. Pan Prezydent Andrzej Duda w armii widzi siłę. Mówił do nominowanych, że otrzymać w takim dniu awans to zobowiązanie wobec podziemia antykomunistycznego, Polskiego Państwa Podziemnego, patrzących na nas z góry . Za nimi stanie młodzież. Nie zaprę się tego w co wierzę, to wielki fundament, z którego obywatele są dumni. Bardzo tego potrzebujemy dla przyszłych pokoleń. Czas przywrócić w Polsce prawdę przeciw zakłamaniu, czas by bohater był bohaterem, a zdrajca i szuja zdrajcą i szują. Cześć i chwała bohaterom. 

Na blogu kapłana katolickiego znalazłem taki oto wpis:

Radykalna reinterpretacja historii?



Wpływowe środowiska o zasięgu globalnym dokonują przeformułowania historii w aspekcie apogeum. Pomniejsza się rolę obiektywnie centralnego wydarzenia historii: Wcielenia Syna Bożego, Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. W miejsce tego wydarzenia, subiektywnie, jako centralny punkt historii posadawia się holokaust.
Nie wiem, czy ktoś taką tezę wyartykułował. Wiem, że byłoby metodologicznie uczciwe zweryfikować jej zasadność.

Do końca dnia temperatura zweryfikowała najistotniejszy element tego uświęconego miejsca. Na Placu Zmartwychwstania odsłoniła promienie wychodzące z centrum, jakim jest Zmartwychwstały Eucharystyczny Jezus Chrystus Król Polski.

       

Brak komentarzy: