środa, 30 marca 2016

Co mówią Kapłani?

        Ostatni mój wczorajszy wpis z Poniedziałku Wielkanocnego to "11. modlitwa chrześcijanki w sędziwym wieku".http://pojednanie2.blogspot.com/2016/03/11-modlitwa-chrzescijanki-w-wieku.html 
        Ostatnie kazanie ks Piotra Natanka z Poniedziałku Wielkanocnego to 11. kazanie z serii "Kazania Wielkiego Tygodnia"  pt "O godności człowieka w oczach miłości Boga". https://gloria.tv/video/qTeDedJVkRu  Fragmenty stenogramu z tego kazania będę pisał dalej  kolorem niebieskim
         Ostatnie wysłuchane przeze mnie  kazanie ks. Jana  Kaczkowskiego zmarłego w Poniedziałek Wielkanocny, chorującego tak jak Ewa na glejaka mózgu, wygłoszone w czasie rekolekcji wielkopostnych 6 marca 2014 roku w kościele oo dominikanów w Łodzi słuchaj:   https://gloria.tv/video/bbErXgwB1H3
         Tu dodam, że ks. Jana Kaczkowskiego Bóg zabrał do siebie po 4 latach zmagań walki z glejakiem mózgu. Ewie, z tym samym złośliwcem, Bóg dał 8 lat i 8 miesięcy życia. Dla porównania podam, że nieomal wszyscy, bo 98% populacji u których zdiagnozowano glejaka żyje max 8 miesięcy. Ostatnio słyszałem o przypadku, że od postawienia diagnozy do śmierci chorej osoby trwało mniej niż dwa tygodnie. Ciało ks. Jana Kaczkowskiego wystawione będzie w Pierwszy Piątek, 1 kwietnia w Sopocie od 11:00 w kościele św. Jerzego, tam Msza św. o 12:00, a o 14:00 pogrzeb na cmentarzu komunalnym w Sopocie.


       Innych zbawia się ofiarą, a Mnie pociesza się przez Miłość mówi do nas Jezus Miłosierny. Chodzi o wzbudzenie w sobie miłości do Boga. Bóg potrzebuje pocieszenia naszą miłością - Twojej i tych, których rozpalisz swoją  żertwą ofiarną. Bóg chce ci dać łaskę kochania. I nie bój się zbytnio teologów, oni nie pojmą tego, Do tego potrzeba wiary.
        Poprzez zakon Bóg uruchamia kolejny mechanizm. Będziemy dalej żyli w świecie, Uruchomimy lokomotywę, która pociągnie wagony. Ale nie oczekuj pochwał za twoją żertwę, nie będzie żadnego aplauzu. Oni dotknięci twoją żertwą doznają nawrócenia, o którym ty nawet nie będziesz wiedział. Z twego umysłu musi zniknąć słowo ja, mi, dla mnie. Nam zostaje się palić nieustannie dla Boga, nie dla siebie. 
       Temu udziela się Boża niewidzialna obecność. A ty zaczynasz się rozkoszować w Bogu. Bóg jest tam gdzie są jego męczennicy i ewangelizatorzy. Świat i szatan atakuje was z każdej strony. Cała inteligencja rzymska patrzyła na męczenników z aren koloseum z wielkim wrzaskiem. Poniewierano nimi, tak jak się dzisiaj nami gardzi.
         A tu słyszymy  każdy człowiek jest obiektem Jego szalonej, Bożej miłości. Człowiek który idzie własną drogą zadaje Mu gwałt. Tęsknota Boga za człowiekiem nigdy nie maleje.

Nie dopełnienie miary wybranych znaczy, że czas jest ograniczony. Cierpliwość Boga ma zatem swój koniec. W człowieku osiągam pełnię, jakiej pragnę - mówi Bóg. Gdy wypełniamy wolę Boga to większego szczęścia i radości nie ma dla Boga Ojca.

Naucz się widzieć człowieka jako Moją wolę, a nie twoją a nie własną. Patrz na niego z szacunkiem z jakim byś patrzył na Mnie, na mój obraz go stworzyłem - mówi Bóg. W nim bowiem objawiam Siebie Samego, niezależnie kim ten człowiek jest. Wniosek: Z taką miłością z jaką się modlimy za niewiernych i grzeszników, z taką samą miłością musimy patrzeć na każdego człowieka, niezależnie kim i jakim jest ten człowiek. W każdym człowieku objawia nam Bóg bowiem samego siebie. 


A teraz uwaga: Wtorek 29 marzec godz. 15:15 budzę się po drzemce poobiedniej z zamiarem pójścia pod pomnik by odśpiewać Koronkę. 
Zatrzymuje mnie w domu potrzeba oddania stolca. Jest wyraźnie krwisty. Włączam po raz pierwszy od rana komputer. W skrzynce meilowej dwa istotne:

Pierwszy od Pani Lidii z 10:58, to mniej więcej czas kiedy kończę rozmowę z X Michałem, i zamawiam intencję mszalną za prof. Chazana.  

A potem  jesteśmy na chórze.

Przed oczyma staje mi mój Anioł z jubileuszu 22 lipca obchodzonego w Marysinie, oraz chwile spędzane na marysińskim chórze po lipcowych  nocach 2013 roku na modlitwie o życie od poczęcia aż do naturalnej śmierci.

I drugi meil od FX  z  14:36 o imieninowym spływie kajakowym z Kórnika do Poznania z załączonymi trzema zdjęciami 
Przeglądam załączone zdjęcia do meila. Ułożone są w kolejności:
1. grupa na biwaku

2. grupa na rzece Kopli
3. grupa na Warcie 
klawisz "dalej" włącza się: Ewa z ostatniej rocznicy ślubu z Marysina
i życzenia od Gazety Polskiej na  2016 rok
klawisz "wstecz" włącza się: lodowa kaplica z krucyfiksem na lodowcu w Alpach i prof. Chazan w kwiatach.

Moje skojarzenia przed obejrzeniem zdjęć:
Pierwsze skojarzenie płynę z Profesorem
Drugie skojarzenie płynę z X Michałem
Trzecie płynę z obojgiem. 10. dni wcześniej, gdy pisałem dedykację w Katechiźmie Gaspargiego już ich obu pożeniłem.

15:52 Wysyłam meila do X Michała z podziękowaniem za ranną Mszę św.  i spędzone wspólnie przedpołudnie wraz z zaproszeniem do Plazy na film "Cuda z nieba". W tym momencie robi się ciemno i pada gruboziarnisty grad. 

Po chwili dzwonię do X Michała z podziękowaniem za audiencję i zapraszam na film.
Fatalna pogoda - mówi - wichura i deszcz strumieniami leje się z nieba (i u Niego i u mnie ) a ja mam tylko rower.  Podjadę samochodem po wieczornej Mszy św., pójdziemy wobec tego na 19:40 - kończę rozmowę

O 16:50 Jadę do Plazy kupić bilety. Zdążyłem na wcześniejszy seans filmu "Cuda z nieba" o 17:20. Zdziwienie w kasie, że nie idę od razu. Wszystkie miejsca puste. Proszę kasjerkę by wybrała dwa najlepsze miejsca. Po drodze do X Michała zahaczam o Czaplą. Są oboje z Martusią. Na  film z racji na małą nie wybiorą się. Od Gosi dostaję pyszny kawałek mazurka wg Ewy, a wcześniej mojej mamy Heleny przepisu. Zjemy go po filmie na kolację. 


Kuba prosi by załatwiać X Michała na spływ z 23/24 kwietnia i na Zjazd Rodzinny.  Zainteresowany podszedł do spływu z wielkim entuzjazmem, choć z niedzielą może mieć kłopot, a ze zjazdem to zobaczymy? 
Film godny polecenia.  Razi protestantyzacja. 

Tytuł "Cuda z nieba"  sugeruje o wielości tychże cudów. I mimo, że w filmie główny wątek dotyczy jednego cudu:  gwałtownego uzdrowienia dziewczynki, tak naprawdę w jej otoczeniu dzieją się rzeczy, które nie są przypadkowe, mimo że jak dla mnie bardzo naturalne, tak jak naturalny okazał się  dzisiejszy dzień. 
Tu wklejam link do zwiastuna i recenzję o filmie którą przysłała mi p. Lidia.


Film oparty na prawdziwej historii Annabel Beam, dziewczynki, która za życia odwiedziła Niebo. Narratorką opowieści jest jej matka Christy Beam. Annabel większość dzieciństwa spędziła w szpitalach, przykuta do łóżka przez rzadką chorobę,  która nie dawała jej szans na normalne życie. Kiedy poczuła się na tyle dobrze, by móc wyjść na zewnątrz i pobawić się z siostrami, zdarzył się wypadek, który mógł kosztować ją życie… Annabel wpadła do środka wielkiego, spróchniałego drzewa. Znaleziono ją nieprzytomną. I kiedy wszyscy, łącznie z lekarzami, byli przygotowani na śmierć dziewczynki, ta obudziła się i opowiedziała niezwykłą historię o tym, jak spotkała Jezusa. Niejako na potwierdzenie tych słów, lekarze stwierdzili, że jej dotychczasowa choroba cofnęła się…

Jeszcze o tym filmie kapitalny tekst. Riggen nie ma natomiast wątpliwości co do jednego – że siłą, która ma moc, by przeciwstawić się najtrudniejszemu, jest rodzina.
Ona sama w sobie jest też cudem.
Para, której udaje się wyłuskać z morza ludzi nieprzystawalnych, by stworzyć jedność w każdej sytuacji. Najbliżsi sobie ludzie, którzy opierając się na trwałych fundamentach, w każdych okolicznościach budują, a nie burzą. Którzy mimo potknięć partnera nie uwzględniają myśli o rozstaniu, tylko wspólnie niosą krzyż i radość. W świecie, który uznał, że grzech nie istnieje, od istnienia oczekuje wyłącznie przyjemności, a najwyższą miarą człowieka jest sukces, wartości, które przywołuje Riggen, spotykają się głównie z kpiną lub co najmniej pobłażaniem. Lecz ci, którzy pragną im hołdować, w historiach takich, jak przypadek Beamów, wyczytają potęgę wspólnoty trwającej mimo wszystko. I być może w tym tkwi ich największy cud.



Wczoraj pochwaliłem Papieża, że Franciszek umył w Wielki Czwartek 11 arabom  nogi. Nie da się zła powstrzymać inaczej, bo to zło jest wypadkową naszego grzechu, buntu przeciwko Bogu. Tylko Bóg jest wstanie nieść skutki grzechów Europy. 

W człowieku - mówi Bóg - objawiam Siebie Samego niezależnie kim i jakim jest ten człowiek. Dlatego powtarzam każdym człowiekiem się cieszę. Nikogo nie zmuszam do kontaktów ze mną. Jak odchodzisz to też Jego łaska. Zawsze możesz odejść, a jak ci rogi urosną, a wołem to się nie da już subtelnie sterować,  to znaczy, że brakuje ci  pokory,  by mnie słuchać.

Ujrzyj Moją miłość, miłosierdzie, mądrość i dobroć - mówi Bóg,  a ja to tylko powtarzam - dodaje dalej ks. Piotr Natanek.  Trzeba się zniżyć do poziomu natury, przyrody znaczy się, żeby pewne rzeczy zrozumieć.  Bóg jest fenomenalny. Takie czy inne zdarzenia muszą nastąpić. Bóg jest bowiem Panem wszystkiego. 

W całym wymiarze godności człowieka niezależnie od tego kim jest i jakim jest, jest w człowieku Moja - mówi Bóg - miłość, miłosierdzie, mądrość i dobroć. Nie podnoś zatem ręki, ani słowa, ani jednej najmniejszej myśli, na tego, którego stworzyłem z miłości - kończy w orędziu Bóg. 

Ma Europa problem z arabami. Rozkaz Boga jest konkretny. Nie podnoś ręki na Araba którego stworzyłem z miłości, a to że on gwałci, rabuje itd to kwestia naszych grzechów.  

Wiecie w jakiej sytuacji się znaleźliśmy - bez wyjścia.  Bo odrzuciliśmy Boga. Europa skończy się bo nie ma w niej Boga. Na kiepskim fundamencie budują Unię Europejską. Przychodzi teraz zemsta od pokrzywdzonych narodów,  to się da historycznie wyjaśnić. Dla mnie Arab to karząca Europę ręka Boża. A idą ich nowe miliony. Oni wyraźnie nie chcą podjąć pracy. Praca jest dla nich upokorzeniem. Nie dałaś Europo miłości, musisz przyjąć miecz. Miecz jest zawsze obosieczny.

Jako, że każdy z nas jest prochem i pyłem - więc mówi Bóg Mnie obrażasz, a nie proch i pył.

Cokolwiek wykonujemy wzgl. drugiego człowieka wykonujemy to wzgl. Boga. W dzisiejszym myśleniu Bóg jest konkretny. Tu nie ma dyskusji. Jest zasada jednego limitu,  jak w raju. 

Wspominaj na moje słowa, kiedy brak ci chęci do obcowania z ludźmi. Nie czyń rozróżnienia między ludźmi kochaj, szanuj, wszystkich równo. 

Nauczono nas, że normą są uczucia, spełnienie siebie, samozadowolenie. A co nie cieszy, to muszę zmienić, chcąc na siłę własnego zadowolenia. Bogu chodzi o wolę kochania każdego pełnią serca jaką dał każdemu z nas. Przeciwnik przeniósł nasze wewnętrzne  relacje z woli na uczucia. Przykładowo: każde ubranie da ci ciepło, całe reszta w modnych, takim czy innym ubiorze to już uczucia.

Zapomnieliśmy o wymaganiach. Oznacza to, że dla każdego należy mieć otwarte serce i dobre życzliwe słowo,  każdego ze spokojem wysłuchać, z gotowością służenia w zakresie takim jaki należy do twoich obowiązków. Moim obowiązkiem jest głosić słowo, a nie spowiadać mówi X Piotr

Myślę więc jestem, więc musisz  myśleć o Bogu i robić to, co należy do Twoich obowiązków. Zważ na Moją cierpliwość do dusz, bądź jakby Mną - mówi Jezus i błogosławię ci.

Brak komentarzy: