środa, 2 marca 2016

Jak ratować Bohdana Smolenia

Jako że nie ma przypadków w poszukiwaniu anonsu o śmierci i pogrzebie Jadwigi Wolarskiej w najpopularniejszym poznańskim dzienniku "Głosie Wielkopolskim", przeglądając worek segregowanych śmieci z makulaturą, natknąłem się na Głos Wielkopolski z 12 lutego 2016 roku z Bohdanem Smoleniem i jego koniem na okładce. 
     Do przeczytania tekstu o tym znanym całej Polsce satyryku zachęcił mnie tytuł: "Bohdan Smoleń ratował innych, teraz pomóżmy jemu" i podtytuł wypisany małymi literami: "Bohdan Smoleń stracił mowę, nie wstaje z łóżka. Artysta potrzebuje kosztownej i intensywnej rehabilitacji." stwierdziła pani Joanna Kubisa przyjaciółka artysty z "Fundacji Stworzenia Pana Smolenia"
       W jakimś stopniu losy pana Bohdana Smolenia są zbieżne z moimi. Tak jak ja miał trzech synów, rówieśników moich synów. Tak jak ja stracił syna, który w wieku Łukasza popełnił samobójstwo. Tak jak ja stracił żonę, tyle, że jego żona po roku od samobójstwa syna, sama popełniła samobójstwo, a moja i tu jest zasadnicza różnica, zmarła na moich rękach 12 lat po śmierci Łukasza. 
       Gdy Pan Bohdan Smoleń został sam z dwójką chłopaków 17. i 10. latkiem wyprowadził się z Przeźmierowa. Nie spotkaliśmy nigdy jego w kościele w Przeźmierowie, który był w tamtym czasie naszym wspólnym parafialnym kościołem. Nie słyszałem też, aby nasi synowie, równolaty, kiedykolwiek się spotkali.  
       Ostatnie lata życia pan Bohdan Smoleń spędza w Baranówku obok Baranowa pod Mosiną (nie mylić z Baranowem przyległym do Przeźmierowa)
        W Baranówku legenda polskiej sceny kabaretowej skupił się na pomaganiu innym, szczególnie niepełnosprawnym dzieciom w ramach "Fundacji Stworzenia Pana Smolenia".
Nie będę opisywał życiorysu artysty. Kto chce znajdzie na ten temat trochę prawdy, a jeszcze więcej kłamstwa w internecie. 
Nie będę też opisywał jego postępowania. Powiem tylko tyle, że daleko mu było do postawy Hioba, choć Bóg go podobnie jak Hioba doświadczał. Czy wyciągnął z tych lekcji wnioski dla uratowania swojej grzesznej duszy trudno mi powiedzieć. 
      Po trzecim udarze mózgu, gdy stracił mowę jedyną pomoc dla niego upatruję w modlitwie za niego. Przeczytałem cały artykuł pani Marty Żbikowskiej i nie znalazłem żadnego odwołania do wiary, do Boga, do wieczności.  Artykuł kończy się zdaniem: "Wszyscy czekają na moment, gdy Bohdan Smoleń wyjdzie przed dom o własnych siłach i przywita się ze swoimi stworzeniami."  
       Osobiście istotny problem widzę tym, żeby zainteresowany przestał widzieć w otaczającej go materii swoją, a nie Bożą własność, którą przyjdzie mu wcześniej czy później zostawić na tym łez padole. Charakterystyczna nazwa fundacji "Stworzenia Pana Smolenia" oddaje moim zdaniem  duchowość jej założyciela i Jego podejście do Boga Stwórcy Wszechrzeczy. Dobrze by było, abym się mylił w swoich osądach utwierdzanych tym co można wyłowić na Jego temat z internetu i z mediów. 
        Koncert na jego leczenie i rehabilitację odbył się dwa dni temu w poniedziałek. Pani Joanna Kubisa wiązała z nim duże nadzieje. Nie zajmowałem się tą sprawą i nie śledziłem doniesień medialnych co do zbiórki pieniężnej. Jedyne co mogę poradzić synom, to oddać ojca do Szpitala Rehabilitacyjnego Braci Bonifratrów w Piaskach Marysinie, w którym w czerwcu i lipcu 2013 roku przebywałem z żoną po operacji glejaka mózgu (patrz moje wpisy z tego okresu na blogu). Tam pracują fachowcy stawiający na nogi i uczący mowy osoby po udarze mózgu. Byłem tego świadkiem, ale warunek jest jeden: pacjent musi chcieć wyjść ze stanu w którym się znajduje. 
       Tyle ze strony czysto ludzkiej, ale w rehabilitacji tego rodzaju schorzeń ważniejsza jest sprawa duchowa, a to mogą zapewnić na co dzień duszpasterze ojcowie Filipini ze Świętej Góry w Gostyniu. Bez pojednania się z Bogiem bez sakramentu spowiedzi pana Bohdana Smolenia nie da się zapewnić wiecznego zbawienia dla artysty. 
      Kto może mu w tym pomóc?
      Każdy z nas modląc się w jego intencji. 
Z mojej strony zrobiłem co mogłem.
W jego intencji, w intencji jego syna i żony odśpiewałem przed Bożym Miłosierdziem dzisiaj o 15:00 Koronkę do Bożego, a wieczorem, nim się okazało, że Msza św nie będzie odprawiona w intencji Łukasza, sprawy jego zbawienia znalazły się w centrum moich modlitw i przyjętej Komunii św. 
       Nie wiem czy ktoś się ostatnio modlił za duszę jego syna i żony. Serce mi podpowiedziało, że i oni potrzebują mojej modlitwy. Niech to będzie moje dobrowolne zadośćuczynienie Bożej sprawiedliwości uczynione za grzechy innych. 

      Gdy wróciłem do domu z kościoła w skrzynce na listy znalazłem ulotkę reklamową jednej z nowo otwartych firm zajmujących się rehabilitacją. Zainteresowały mnie usługi jakie firma oferuje z ramach pakietu: "Spokój ducha" i "Powrót do zdrowia". Podaję z cennika z grupy "Relaks ciała i ducha" 
Nauka medytacji - 30 zł za około 40 min
Relaksacje - 30 zł za około 50 min
Joga w małych grupach 3 osob. - 25 zł za 45 min.
Druga młodość grupy  70+ 3osob - 25 zł za 45 min.
       Czy o taką terapię chodzi w przypadku pana Bohdana  Smolenia? Na pewno nie.

Brak komentarzy: